niedziela, 2 czerwca 2013

Sepia cz. II - walka o linię.

Jak już wspomniałem, Sepia miała podniebienie smakosza z najwyższej półki i nie sposób zliczyć ile razy to udowodniła. Ale z racji tego przez całe swoje psie życie miała nadwagę i poza jednym przypadkiem który opiszę w następnym odcinku, była odchudzana z nieprzesadnie wielkim powodzeniem. Gdy osiągnęła wiek dorosły, jej nadworny weterynarz orzekł iż powinna zostać mamą. Zatem pani R wybrała się do siedziby związku kynologicznego aby poszukać jej narzeczonego. Gdy panowie kynolodzy spojrzeli na Sepię, zadali pytanie:
- Proszę pani, a co ta sunia je w ciągu dnia?
Pani R nieśmiało wymieniła część jej menu, pomijając rzecz jasna niektóre elementy tej diety. A w odpowiedzi usłyszała:
- Ależ proszę pani, to przecież jest jamnik a nie owczarek niemiecki!
I wtedy zaczęło się przekleństwo niemal całego żywota Sepci czyli odchudzanie.
Przed Wielkanocą pani R zarządziła sprzątanie w pokoju zajmowanym przez Krzysia i Piotra. Ten ostatni bez przesadnego entuzjazmu zmontował odkurzacz i odsunął swój tapczan. I wtedy jęknął po czym zawezwał wszystkich domowników. 
Za tapczanem leżało lekko licząc kilka kilogramów suchego pieczywa. Po prostu Sepia oczekując najgorszego zaczęła podkradać chleb i robić sobie zapas sucharów na czarną godzinę.
Podczas wizyty na wydziale weterynarii jej lekarz spojrzał na nią krytycznie i postawił Sepię na wadze. A po chwili zawołał kolegów i studentów mających zajęcia dydaktyczne w ambulatorium. Biedna psina zaczęła gorączkowo wciągać brzuszek myśląc że jej to pomoże. Ponoć taki przypadek zdarzył się tam po raz pierwszy.
Jednym z popisowych dań autorstwa pani R jest tort makowy, zdecydowanie najlepsze ciasto jakie do tej pory miałem okazję jeść w swoim życiu. Pewnego dnia pojawiło się ono na stole podczas wizyty gościa u państwa R. W trakcie jedzenia kawałek tortu spadł mu z talerzyka na podłogę. Pan ten z lekko zakłopotaną miną schylił się aby go podnieść po czym wydał donośny okrzyk i cofnął lekko krwawiącą dłoń. Została ona natychmiast zdezynfekowana i opatrzona a gospodarze długo przepraszali poszkodowanego.
Po prostu Sepcia od dłuższego czasu zanosiła psie modły aby choć odrobina tego rarytasu którego pieskowi żałowano upadła w końcu na podłogę. Gdy modły te zostały wysłuchane, natychmiast znalazła się przy skarbie. I wtedy z góry wynurzyła się jakaś wstrętna łapa próbująca pozbawić ją tej zdobyczy. Takiej agresji musiała zatem przeciwstawić się „siłom i godnościom osobistom”. Historia ta szybko rozeszła się w naszym gronie i wiedzieliśmy że gdyby podczas wizyty u państwa R komuś upadł kawałek jedzenia, pod żadnym pozorem nie wolno próbować tego sprzątnąć. Bo po pierwsze, jest to całkowicie zbędne a po drugie, grozi naprawdę poważnymi obrażeniami.
Przy całym wielkim szacunku dla wspomnianego tortu makowego, za bezdyskusyjnie najlepsze dzieło kulinarne pani R uważam jej pierogi ruskie. Kojarzą mi się one z muzyką Mozarta w której nie wolno zmienić ani jednej nuty. Bowiem niczego nie da się w niej poprawić, można jedynie coś zepsuć. Z owymi pierogami jest dokładnie tak samo i za nie bez chwili wahania oddałbym naprawdę każdą potrawę mięsną.
Gdy pewnego dnia zostałem zaproszony na taką ucztę bogów, już wchodząc po schodach usłyszałem z daleka głęboki alt Sepii. Tembr jej głosu zaskoczył mnie bowiem w szczekaniu tym nie było złości czy chęci zwrócenia na coś uwagi lecz ewidentne głębokie oburzenie. Gdy wszedłem, z kuchni doszedł mnie dialog:
- Hau, hau!
-Ależ Sepusiu, dostałaś już pierożki.
- Hau, Hau!
- Przecież osiem pierogów to dla pieska bardzo dużo, więcej nie mogę ci dać!
- Hau, hau, hau!
Ton głosu Sepii był tak czytelny że bez trudu można było zrozumieć co mówiła. W języku ludzi oznaczało to:
- Co, osiem pierogów ma mi wystarczyć? Jak ta pani w ogóle mogła powiedzieć coś aż tak absurdalnego! Czy ona naprawdę nie wstydzi się mówić takich głupstw?
W swoim psim życiu Sepusia chyba tylko kilka razy naprawdę poczuła się syta. Raz miało to miejsce podczas wielkanocnego obiadu kiedy po raz kolejny pokazała ile warte było jej podniebienie. Podczas jedzenia przystawek w pisej miseczce pojawił się piękny plasterek soczystej szynki. Na szynkę kapała ślinka ale Sepia nie zaczynała jej jeść, widać było że zdecydowanie na coś czeka. I wtedy ktoś zażartował:
- Może chce żeby tę szynkę polać sosem tatarskim?
I to była prawidłowa diagnoza. Bowiem po dodaniu sosu przystawka zniknęła z miseczki z prędkością światła. Gdy przyszła kolej na pieczoną indyczkę, zagadka została rozwiązana znacznie szybciej i pokrojony plaster pieczystego obłożono borówkami. Po czym konsumpcja trwała kilka sekund. Wieczorem biedna Sepcia była naprawdę najedzona bowiem po usadowieniu się na fotelu obojętnym wzrokiem spoglądała na stojące na stole słodycze.
W reinkarnację jako chrześcijanin oczywiście nie wierzę. Ale zgadzam się z opinią ojca Józefa Marii Bocheńskiego czyli jednego z kilku najmądrzejszych ludzi żyjących w dwudziestym wieku iż psy i koty też mają coś na kształt duszy. Więc zapewne obecnie Sepia kopie dołki w ogrodzie psiego raju a gdy się zmęczy, podchodzi do miseczki w której znajduje smakołyk tej klasy co arcydzieła pani R. Bo czegoś lepszego to chyba i w raju nie mają.

Stary Niedźwiedź

67 komentarzy:

  1. Witaj Stary Niedźwiedziu,

    Zwierzęta mają duszę.
    Przytoczę to, co mi opowiadała moja ciocia z Kanady.
    Otóż wujostwo mieli w swoim cottage'u drzwi, które otwierały sie na fotokomórkę. Otwierały sie nawet wtedy, gdy stawał przed nimi ich piesek Lamorek, border - collie.
    Po śmierci Lamorka pewnego razu drzwi same się otworzyły, tak jakby psina przed nimi stanęła.
    O podobnych wypadkach opowiadało wielu ludzi.
    No i co Ty na to?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Pelargonio
      Opisane przez Ciebie zdarzenie jest dla mnie całkowicie wiarygodne. Sam też słyszałem o podobnych. Więcej na "priva".
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. No to niezła arystokratka z tej Sepii. I jakie imię. Jak kolor fotografii z czasów królowej Wiktorii. Co się tyczy Gryzeldy to ona ze słodyczy lubi tylko czekoladę, ewentualnie jeszcze kawałek ciasta, o ile jest ono w polewie czekoladowej. No i jeszcze kawałek starannie wybranego przeze mnie ( metodą gruzińską ) arbuza ale to się raczej do słodyczy nie zalicza. Tak samo jak jabłka, ale tylko odmiany starking. Ale i Gryzeldę dopadła "fitnessowa mania". Choć w jej przypadku zamiast odchudzania lepsze by było częstsze wychodzenie na spacer wraz z prawem do wyhasania się. Poza tym na stare lata wypada już być okrąglutkim acz też bez przesady. Nie może już być Gryzeldą zasłoninowaną i "złojoną", więc wszelkie tłuste wędliny a już zwłaszcza uwielbiana przez nią słonina wędzona paprykowana została opatrzona klauzulą "apage satanas słoninorum". To samo się tyczy świeżego łoju wołowego, który prócz tego, że musiał być świeżutki to jeszcze natarty sproszkowaną słodką papryką. No i szpik wydłubany z wielkich wołowych gnatów też został jej ograniczony. Oczywiście o samodzielnym gryzieniu kości nie ma mowy! Ząbki już nie te Ale z tym wyhasaniem się będzie problem. Jej pan mieszka samotnie i jest bardzo zajęty. Ja też ostatnio dużo pracuję i coraz rzadziej mam dostęp do neta. A w week-end jej pan odwiedził mnie wraz z Panią Futerkową, gdzie nasze Wilczydło Krwiożercze ( i to literalnie! ) rozkoszowało się świeżą kaszanką na kaszy gryczanej.
    Przywiezioną zresztą z miejscowości będącą moim miejscem grzybowym. Sezon można uznać za rozpoczęty, bo znalazłem jednego osaka czyli czerwonogłówca. No i pełną torbę dzikiego leśnego szczawiu. Na mirabelki jeszcze nie czas aczkolwiek pobliski wał przeciwpowodziowy jest nimi gęsto obsadzony. Ale co tam! Moja Miła dobrze robi szczawiówkę i nie będzie nam psuł apetytu żaden hrabia z PO co to pomnik Lenina w Poroninie wysadzał, a potem własną narzeczoną bez tortur wsypał bo o kumplach to już nie wspomnę. A do szczawiowej były jajka od kurek rasy karmazyn wolno biegających po podwórku. Ich autentyczność potwierdziła Gryzelda nie jadająca jajek na twardo z żadnego innego źródła niż to.

    Co do piesków już nieżyjących, to na działce nieopodal "mojego" leśnego stanowiska dowiedziałem się, że nie żyje Leon, wielki owczarek środkowoazjatycki czyli ałabaj. Niestety nie przeżył operacji. Mimo to, nie sposób nie zauważyć, że u nas pieski mają lepszą opiekę medyczną niż ludzie. Leon słynął z tego, że głośno szczekał na pioruny gdy była burza. A także w samochodzie, bo to była dla niego podnietka. Jego pan totalnie zgłupiał na stare lata a jazda z nim samochodem była jak powieść "Dwóch panów w Audi nie licząc trzech psów". Po śmierci Leona jego Pan chodził jak błędny, więc mu jego dzieci znalazły w schronisku szczeniaka tejże samej rasy acz trochę inaczej umaszczonego. Ten ma inny charakter niż Leon i lubi się do wszystkich tulić co już wkrótce będzie wielkim problemem zważywszy na jego przyszłe gabaryty i masę. A skoro już o ciastkach mowa, to Leon był prawdziwym psem na baby! Z tym, że w jego przypadku chodziło o ciastka babeczki ale tylko z nadzieniem serowym lub budyniowym. Zawsze znalazł sposób by je "wysępić" ( a były mu rzecz jasna zakazane ) sprytnie korzystając z wewnętrznych sporów ich Państwa Emerytostwa. Babeczki chwytał w locie dając pokaz jak z filmu "Szczęki IV".


    To i tyle


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Maćku, arystokracja może Wam zazdrościć nie tylko wyrafinowanego podniebienia ale i umiejętności korzystania z uroków życia:)))
      Wasze zwierzaki też żyją po królewsku tak więc proszę mi tu nie udawać ludu pracującego miast i wsi, bo się nie nabiorę :)
      Czytając Was obu Panowie zastanawiam się dlaczego jeszcze nie wydaliście książeczek dla dzieci z opowiadaniami? Wróżę karierę i obiecuję być pierwszym klientem!
      Muszę przyznać, że świetnie się Was czyta i czekam na cd.
      Sepia to piękny kolor a ja uwielbiam czasy wiktoriańskie. W poprzednim wcieleniu musiałam żyć w Anglii jako wysoko postawiona dama-"dama" ;), bo mam wszelkie predyspozycje no i wybitną słabość do tego kraju oraz wszystkich znienawidzonych przez Kurna Maćka atrybutów szlacheckich:)))
      Bardzo Wam dziękuję za te urocze opowieści. Człowiek po tej nędzy politycznej która zewsząd chce zamordować radość życia ,potrzebuje znaleźć się w świecie gdzie zasady są proste a wartości niezmienne :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Drogi Maćku
      Sepia istotnie miała wyszukane podniebienie. Ale może nieco zrehabilituje ją w Twoich oczach to że jadała też chleb ze smalcem. Tyle tylko że był to chleb z najlepszej w latach siedemdziesiątych piekarni w Warszawie a smalec był autorstwa mojej ś.p. Mamy. Inny jej nie interesował.
      Dziękuję za kilka słów o Gryzeldzie. I cieszę się że przeżyłeś jej imię, jako żywo nie plebejskie. A co się tyczy zupy szczawiowej z dzikiego szczawiu, najlepszą w życiu jadałem na Mazurach. Poza jajkiem od prawdziwych kur zawierała tez śmietanę od prawdziwej krowy plus lane kluseczki. Polecam tę kompozycję.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Czcigodna Ewo
      Nie musisz się tłumaczyć ze swoich elitarnych gustów bo "antysocjal" jest blogiem konserwatywnym. A Twoje wizyty są dla mnie zaszczytem. Czego nijak nie dałoby się powiedzieć o "wyluzowanych babeczkach" czy pewnej "yndywydualystce" która dostaje drgawek na samą myśl o polskich tradycjach czy polskim patriotyzmie. A za Twoje arystokratyczne upodobania narazić się możesz jedynie Kurna Maćkowi. Który z tym swoim leitmotivem nawiasem mówiąc zapatrzył się na Katona, też zresztą na pewno nie plebejusza.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Gryzelda a primo voto Gryzalia. Takie imię jej nadano, aby co wredniejsi i głupsi sąsiedzi trzymali się od domu ich pana z daleka. A germańskie imię tytułem mocno domniemanej niemieckawości tej owczarki. Smalec umiem robić sam, fryturę też wytapiam z łoju wołowego. Jako technolog żywności sarkam, że ludzie używają olejów schnących do smażenia a to łapie tlen jak cholera i z tego tylko epoksydy i dioksyny powstają. A testerem czy łój jest świeży a bydlątko nie karmione jakimiś euro-świństwami była Gryzelda. Ale i tak należało go przyprawić dla niej papryką.Teraz niestety sunia ma zakaz. A hasłem sprzed paru miesięcy w wykonaniu jej pana było "słoninowym skrytopasom mówimy stanowcze nie". Najlepszy chleb jadłem przed chwilą bo niedawno wróciłem z pracy. Muszę nadrobić parę przystanków aby go dorwać ale warto. Trudno być sybarytą jak się jest zatyranym plebejuszem, ale trzeba walczyć do końca. Rzeczony chleb jest prawdziwym razowcem. Typ nr 2 to "towarzysz szmaciak" czyli graham w bochenkach w kształcie bereta z antenką. Jest we wiosce gdzie jeżdżę na grzyby. Lane kluski do szczawiowej raczej mi nie pasuje. Bardziej do regeneracyjnego rosołu z prawdziwej kury. Śmietanę lubię ale jako że się starzeję, muszę uważać na kalorie więc ograniczam.


      To i tyle


      Kurna Maciek

      Usuń
  3. Witaj Stary Niedźwiedziu.
    Jamniki tak mają.Obżartuchy.Jedyne lekarstwo na nich to ruch.Musi biegać 24 godz.na dobę,oczywiście z przerwą na sen i przekąskę.
    Mam własną teorię w temacie wychowywania psów.Dzielę je na damskie i męskie i uniweralne.Do psów damskich zaliczam Pudelki,Yorki itp.Takie pieski można rozpieszczać.
    Męskie to Owczarki,Bernardyny itp.oraz właśnie Jamniki.Te ostatnie szczególnie wymagają "twardej" ręki ze względu na "charakterek".
    Uniwersalne to m.in.Labradory.Te trudno zmanierować.
    Jeden z moim dobrych znajomych ma właśnie Bernardyna,Franusia) i Jamnika, Rambo.
    Kiedyś przy okazji odwiedzin zauważyłem,że Franuś ma trochę poharataną mordkę i siedzi jakiś markotny.Pytam kolegę co mu się stało.Okazało się właśnie,że go Rambo ,pokiereszował w trakcie zabawy(?).
    \Największy ubaw to jak wychodzi z nimi na spacer.Franuś, spokojnie,przy nodze,bez kagańca.Rambo na smyczy i w kagańcu.Zawsze zdziwienie tych co ich razem pierwszy raz widzą.Myślą,ze to tak dla jaj.Ale prawda jest taka,że Franuś to poczciwina,a Rambo to twardziel.Potrafi zaatakować,jak mu się ktoś nie spodoba.I okropny "pies"na koty.Dzieciak go na smyczy nie utrzyma,jak zobaczy kota.Tyle że tylko dużego rabanu narobi,bo koty spryciary,na drzewo albo na plot.
    To może na tyle,bo o psach to mogę tak bez końca......
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Józefie
      Nie ukrywam że spośród psów najbardziej lubię jamniki. Za ich charakterek oraz godność, mnie przynajmniej przypominające konstrukcję psychiczną kotów. Zapewne ciężko naraziłem się tym stwierdzeniem miłośnikom psów ale zwierzęta to zbyt poważny temat aby koloryzować.
      Muszę też przyznać Ci rację odnośnie jedynego sposobu na uniknięcie zapasienia. O czym obszerniej napisze w następnym odcinku.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Ależ droga Ewo! Jesteśmy plebejuszami jak nic. A skoro ( póki co ) nie ma feudalizmu, to korzystamy z uroków życia na ile możemy w tych psich czasach, gdzie niejednokrotnie psy mają lepiej od nas. Ale Gryzeldzie zazdrościć nie będę, bo nie da się jej NIE rozpieszczać.

    Ale jeszcze dziś niektórym się marzy, żeby tacy jak ja jadali mięso tylko na Wielkanoc. Prawdę mówiąc na całym świecie znajdzie się jakiś palantunio, co jest bardzo skrzywdzony, ze nie urodził się choćby jeszcze w XIX wieku, i który Prawo Pierwszej Nocy ma wymalowane na gębie jak PRL-owska ekspedientka pretensje do całego świata. Mój niepokój bierze się stąd, że Polska na skutek wielowiekowych zaszłości historycznych nie ma ŻADNEJ kulturowej alternatywy dla etosu inteligencko-szlacheckiego. I to jest właśnie problem, a nie to że rzeczony etos jeszcze istnieje. A ponieważ Polacy mają wielowiekowe tradycje wylewania dziecka z kąpielą, to obawiam się, że po rozpęknięciu się EuroSmoka nastąpi odrzucenie cywilizacji śródziemnomorskiej na rzecz Swojskiej Przaśności, która niestety feudalizmowi sprzyja i to bardzo. A tradycji nie da się niestety stworzyć w 5 minut. Nawet polscy libertarianie narzekają, że lansując tradycje wolnościowe, mogą się odwołać jedynie do Złotej Wolności Szlacheckiej, bo innej u nas nie było.

    Gryzelda nie jest MOIM zwierzakiem, bo jako człek zapracowany nie mam czasu na pupila, a los pieska załatwiającego się w mieszkaniu z poczuciem winy i wstydu ( z powodu braku dostatecznej ilości spacerów ) jest niedopuszczalny.


    Co do czasów wiktoriańskich, to moja mama namiętnie i czyta i ogląda wszelakie takie ramotki. Ma pełną biblioteczkę takowej literatury z Jane Austen na czele, choć ona reprezentuje czasy przedwiktoriańskie.

    Za to na Dzień Matki za długoletnie wiktoriańskie dyrdymalstwo dostała ode mnie wiktoriańską bluzeczkę kupioną na Ebay w zakładce "vintage" a prócz tego pełne angielskie śniadanie z puddingiem śliwkowym na deser własnoręcznie zrobionym przez Moją Ukochaną ( resztę zrobiłem ja ) przy stole przyozdobionym bukietem hortensji które postały wcześniej w roztworze popiołu z petów. To ostatnie było mało romantyczne, ale dzięki temu kwiaty zmieniły kolor na wściekle niebieski a o tej porze roku i po tak długiej zimie niebieskich hortensji nijak nie idzie zdobyć.

    A co do naszego sybaryctwa, cóż! Gulasz z głowizny też może być dobry jak się go odpowiednio przyprawi. Polędwica z foix gres jakoś wydaje mi się za sucha.
    A dla Starego Niedźwiedzia dobra mam nadzieję wiadomość. Pewna ( nieklerykalna ) sieć supermarketów rządząca niepodzielnie centrum Warszawy ma w promocji czerwone wytrawne wino za 8,99/but. I to chilijskie! W standardzie jest rocznik 2010 ale jak się pogrzebie da się znaleźć i 2009. Nazwę to wino czerpie od pewnej dużej karaibskiej jaszczurki. Jak dla mnie jest ono za ostre, ale jak wiadomo "cham" lubi półwytrawne względnie półsłodkie do ciasta.

    A kim byłaś Ty Ewo w poprzednim wcieleniu? Za mało Cię znam więc nie wiem...


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wiktoriańska bluzeczka, hortensje w kolorze blue i angielskie śniadanie rozanieliło mnie na amen.
      Niedługo mam urodziny i podpowiem synkowi :)
      Wino o którym piszesz to może Iguana?

      Usuń
    2. Jesteś bardzo domyślna Ewo! Jak rozumiem czytywałaś również Sherlocka Holmesa? Nie mogłem pisać otwartym teksem, Bo Stary Niedźwiedź mógłby to uznać za niedopuszczalną reklamę alkoholu. Ale tak to wino faktycznie się nazywa. Znasz je? Jak Tobie leży? A za wiktoriańską bluzeczkę zapłaciłem £6,99 na Ebay'u + wysyłka i była to podróbka uszyta w latach 50-tych, bo oryginalnej i w stanie zdatnej do noszenia niżej £50 raczej nie znajdziesz. A co do angielskiego śniadania, to mama średnio trawi owsiankę, będącą tego śniadania elementem, ale tym razem nie marudziła bo pracowity był jej dzień matki. Jako emerytowany nauczyciel tego dnia przez bite 11 godzin sprawdzała prace maturalne jako licencjonowany egzaminator, więc to obfite śniadanie z pewnością było dobrym pomysłem...

      Jak już wspomniałem o tej porze roku zdobycie oryginalnych niebieskich hortensji jest delikatnie mówiąc problematyczne. Dlatego należałoby poddać te trudno dostępne ale różowe poddane "specyficznej obróbce". Ale takie niebiesko-hortensjowe kolory mają też łatwiej dostępne teraz lobelie, ale nie wiem, czy taką damę jak Ty zadowolą kwiaty doniczkowe, bo w takiej ino postaci lobelie występują.

      A śledzie wędzone do tego angielskiego śniadania trzeba było sprowadzać przez znajomego z Ustki, bo te z "sieci marketowej iguanowej" nie przeszły Testu Gryzeldy.

      I musze Cię też zmartwić. Wiktoriańskie romanse z Ewciowych Snów, tak się miały do wiktoriańskiego "reala" jak ekranowa miłość Janka Kosa do Marusi z Czterech Pancernych do realnej możliwości poślubienia Rosjanki w tamych czasach bez narażania na Gułag jej samej i jej rodziny.


      To i tyle...


      Best Regards for EwaL


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. Lubię zagadki :) Nie piłam tego wina ale widziałam. Jest ich zresztą sporo odmian.Sherlocka wszyscy czytali:)
      Owsiankę uwielbiam i mogę w każdych ilościach a mamie zapewne wspomogła procesy myślowe, bo wyczerpującą pracę wykonuje .
      Kwiaty lubię z każdym wydaniu i chyba nawet te doniczkowe bardziej. Przywiązuję się szybko:)
      Śledzie wędzone pozostawię wyjątkowo plebejskim gustom ;) i powiem: fuj!
      Jutro zrobię sobie porządne jajka sadzone z bekonem i otrę się o angielskie śniadanie kubkiem owsianki.
      Co do reszty...
      No co ja zrobię, że lubię kiedy mężczyzna mądry, piękny i bogaty kocha do szaleństwa i gotów jest do walki o honor, godność, miłość i w rękę całuje :)
      Tyle tego chłamu czekoladopodobnego dookoła, że taki Colin Firth w rajtuzach musi rozpalać każdą szanującą się kobietę :)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    4. Lubisz kwiaty doniczkowe?

      To podobnie jak moja pierwsza. Nie lubiła kwiatów ciętych, bo tak szybko więdną, co było powodem wielu płaczów. Koło mnie jest kwiaciarnia gdzie takie lobelie w doniczkach są po całe 7 zł. Ale jak rozumiem, jesteś z Wrocka? Dobrze pamiętam? Coś wspominasz o szlachectwie? A zatem jak prawie u każdej Wrocławianki Twoja rodzina pochodzi z kresów?

      Przy okazji muszę Cię rozczarować. Angielskie śniadanie ma bardzo plebejski rodowód. Dlatego było takie obfite i sycące, aby angielscy chłopi pracujący od świtu do zmroku nie padli w środku dnia. Wersja uszlachcona to dopiero czasy Jane Austen, zaś grzanki z serem to dopiero końcówka XIX wieku.

      O śledziach, rybach szczególnie bogatych w cynk może innym razem, a także o wiktoriańskim realu, jakże innym od tego z powieści. to dobranoc! Jutro tyram 12 godzin jak dawny angielski chłop.


      Kurna Maciek

      Usuń
  5. Boże,Boże..i jak mi się odezwać w tym gronie ze swoim Przestkiem...;)
    Przestek był primo voto Przestań!,bo to imię utrwalił sobie jako słyszane wszędzie i od wszystkich,gdzie był nieszczęsny wlazł;))
    Rekin jest przy Przestku stworzeniem wybrednym i odżywiającym się ostrygami po francusku - Przestek na testera wędlin kwalifikacji biedaczysko nie miał - zeżarłby konia,kangura,warana i tyfus plamisty z torbą,ekspedientką i drzwiami od sklepu - nie wnikając w detale;)A te małże Sepii - z puszką;)Na pewno Sepia nie pokazałaby się z nim na ulicy;)
    Napił się raz,bo Ojciec miał tylko jedną butlę z pracującym winem do zrzucenia na podłogę;)Ale co Przestuś użył,to jego - dwa dni na żaglu chodził wydając z siebie nieprzystojne dźwięki zbliżone do efektów dźwiękowych izby wytrzeźwień.Ojciec twierdził,że ma windę od samego patrzenia na skacowanego Przestka.Nic Przestkowi nie szkodziło - baterie,szpulka szpagatu,guziki,pędzel,krochmal
    czapka na futrze,mysza z klatki - najwyżej ..hm..rezygnował dwustronnie.Nie trzeba mówić na kogo padło kiedy ojcu zegarek zginął;))Nie było na niego siły ani tresury - uważał,że świat jest do zeżarcia i kropka;)Ale lubił nas;)
    Był płowym mieszańcem jakiejś dużej rasy z kanapą, odkurzaczem ulicznym i złodziejem.Cudo chodzące - kiedy po kilkunastu latach odszedł,płakali wszyscy jak bobry
    Aha,czekolada, jak wszystko, była dobra,ale najlepszy był bigos mamy na prawdziwkach i pieczonej golonce;)Trzeba było zamykać w lodówce.Duża była,więc Przestek wył przy niej jak szakal,ale zeżreć nie mógł;))Dawno to było,ale nadal go wspominamy.Zwłaszcza gdy coś zginie.Ostatnio - duży budzik z dzwonkiem;)))

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jugglerze
      Dziękuję za portret Przestka który przypomniał mi opowieść o radzieckich żołnierzach wyzwalających Kraków. Na każde pytanie o to czy zdarzyło im się w życiu z czymś zetknąć, odpowiadali (bo tak ich nauczono) "nie tolko widieł no daże kuszał". Gdyż politrucy nauczyciele uważali że każda rzecz o której znajomość polscy burżuje spytają krasnoarmiejców to ani chybi jakiś przysmak. W końcu innych marzeń poza najedzeniem się do syta człowiek radziecki na ogół nie miał.
      I nie ma co się wstydzić uczuć towarzyszących odejściu braci mniejszych. Bo stosunek do nich to jedno z najistotniejszych kryteriów człowieczeństwa.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. No za mąż to bym swojej suni za Przestka nie wydała :))) Plebejusz pełną mordką :)
      Dawno temu miałam podobny egzemplarz i zawsze mówiłam, że to skrzyżowanie jamnika z kanapą + menel ( uwielbiała się brudzić). Ze względu na swoją wyjątkową urodę tzw. alternatywną :) nazwałam ją Bardotką i kiedy jak zwykle dała mi dyla na spacerze żeby wytytłać się w najbliższej kałuży, wołanie Baaaardotkaaaaaa powodowało, że wszyscy panowie odwracali głowy szukając wzrokiem gdzie to cudo:)))
      Ileż ja wtedy znajomości zawarłam z chłopakami i starszymi chłopakami :)))
      Bardotka ma swoje miejsce w moim serduszku.

      Usuń
    3. @EwaL
      Widzisz EwoL,Przestek nie miał arystokratycznych manier...za to niewątpliwie miał e t o s będący zdrową przaśną alternatywą dla szlachecko-inteligenckich miazmatów,a ponieważ blisko go znałem - odrzucenie kultury śródziemnomorskiej po rychłym upadku Eurobazyliszka ,nie pozostawi mnie w cywilizacyjnym zawieszeniu;)))
      Swoją drogą wspaniale czyta się pełne ubolewania ,gorzkie oceny toksyczności etosu szlachecko-inteligenckiego
      utrzymane w takiej stylistyce, jak powyżej;))))


      Pozwól Waćpani oddalić się chwilowo,obszarnicy - już podnosząc ćwiczebnie wraże łby - nie mają litości - czas do roboty;)
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Bracie, Przestuś był typowym przedstawicielem psiego e t o s u i poza wyjątkowo parszywym gustem;) nie można mu zarzucić żadnego wynaturzenia a już zwłaszcza ideologicznego :)
      Ty się tu szlachecko-inteligentnych "miazmatów" nie czepiaj, bo ja herbowa i z porządnym e t o s e m na właściwym miejscu;)
      Gdybym była złośliwa ale oczywiście nie jestem to napisałabym, że jaki etos Przestka taki styl życia grupy :))) Dlatego jestem spokojna o Twoje przetrwanie wobec niebezpieczeństwa izolacji śródziemnomorskiej :)
      Pamiętaj jednak, że z wiekiem możliwości absorpcji przaśnego polskiego e t o s u ulegają znacznemu zmniejszeniu i martwię się o ten cień, którego podobno wciąż rzucasz za mało.
      Nie chcę żebyś zniknął na własne życzenie w dodatku ;)
      Maćkowe ubolewania nad wspomnianą toksycznością szlachectwa traktuję niepoważnie za co z góry przepraszam.
      Widziałeś kiedyś n a t u r a l n e g o plebejusza o tak wyszukanym zasobie językowym, wyrafinowanym smaku, guście ( wiktoriańskie prezenty itp..), kulturze osobistej i uroczej, inteligentnej Mamie?
      To ściema na użytek maćkowego libertarianizmu , który pewnie się był urodził z zakazów latania na golasa i wiankiem na głowie :)
      Węszę tu grubszą aferę i kamuflaż a o stylistykę nie pytaj, przecież wiesz że mamy braterskie gusta i zboczone( jak na obecne warunki)preferencje intelektualne :)))

      Ja też jak na szlachciankę rodową przystało idę zakasać rękawy.
      Pozdrawiam herbowo :)

      Usuń
    5. Maćkowego liberarianizmu - errata

      Usuń
    6. @ EwaL
      Czcigodna Ewo
      Bardzo Cię proszę abyś przyrzekła Maćkowi że gdy już w Polsce powrócą poddaństwo i pańszczyzna, jako posiadaczka błękitnej krwi ulitujesz się nad nim i wydasz ekonomowi stosowne dyspozycje. Bo inaczej biedak może popaść w coś jeszcze gorszego od libertarianizmu.
      Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    7. Nie widzę tu żadnej sprzeczności z libertarianizmem. Nie mam nic przeciwko ani cygarom, ani winu ani biżuterii. Nie chcę tylko, by istniały jakiekolwiek zakazy i nakazy administracyjne, kto jakie wino może albo nie może pić a kto jaką biżuterię nosić, a tak bywało za feudalizmu zaś podzwonne tej mentalności są widoczne od dzisiaj.
      Wyszukany język? No widzę, że konserwatyście nie mieści się w pale że potomek "chamów" może takim językiem się posługiwać. Mama jest a raczej była ( już na emeryturze, więc to sprawdzanie matur to ino fucha )nauczycielką acz o chłopskich korzeniach. Jej ojciec a mój dziadek był co prawda wiejskim organistą, ale oprócz tego obrabiał ziemię, a tak prawdę mówiąc z racji nadmiaru obowiązków zwalał to na babcię i córki. Wiktoriańskie śniadanie było lekkim wyzłośliwianiem się z mojej strony, a solidność wykonania etosem podlaskiego chłopa, by mimo bidy z nędzą robić porządnie to co się robi. Nawet przechować w zamrażarce kawałek oryginalnego brytyjskiego cheddara na późnowiktoriańskie grzanki z serem. I zdobyć pudding trudny do zdobycia.Jak Ci powiem, że mieszkam w mieszkaniu kwaterunkowym, to pewnie też to uznasz za libertariańską ściemę? A tak jest? Jeśli chodzi o mój gust, to jest on dość staroświecki, aczkolwiek tym się różnię od konserwatysty, że jestem przeciwny dekretowaniu jakichkolwiek, nawet "słusznych" gustów. Pewnie że wolę warkoczatą dziewuchę w obcisłej białej bluzce z lekkim "rever collar" niż wypasemkowaną "nowoczesną" kobietę z tapetą i dekoltem do pępka, i kolczykiem w tymże pępku, z tym, że tych wypasemkowanych nie mam zamiaru ani ganiać z lagą ani potępiać. A dekretowanie warkoczy i białych bluzek uważam za kretynizm, bo nie każdej kobicie warkocz i taka bluzka pasuje bo przecież są różne typy kobiecej urody. A co do takowej "pępkowiny" to "baśń o Kiejstucie" takowa panna usłyszałaby ode mnie TYLKO WTEDY, gdyby próbowała mnie podrywać. W innych okolicznościach ABSOLUTNIE NIE, bo to nie moja sprawa i nie moja kobita. Mój libertarianizm urodził się w latach 90-tych gdy już byłem pełnoletni i z przerażeniem zauważyłem, że zrobiono nas w balona. To co nas otaczało to nie był żaden kapitalizm, tylko etatyzm koncesjonistyczny i Rzeczpospolita Kolesiów. W całej Polsce są może 2 setki libertarian, bo konlibów od JKM za takowych nie uważamy. Ani Randystów. Długo szukałem swojej kanapy aż w końcu ją znalazłem.

      Ale się porobiło! Kurna Maciek musi udowadniać, że nie jest szlachcicem ani bogatym burżujem. Coś podobnego! A kiedyś w czasach licealnych musiałem udowadniać jednej nieuczącej mnie osobiście psorce, że to nie ja przyjechałem furą z warzywami i nie ja zatarasowałem wyjazd z boiska, tylko jestem uczniem tej szkoły. Swoją drogą, dzięki charyzmatycznej intendentce i zgodzie rodziców na dopłaty do obiadów dzięki tym prawdziwnym warzywom jadaliśmy w szkolnej stołówce nieźle jak na późną komunę.

      PS: EwoL Jak Ci wyszło Twoje wiktoriańskie śniadanie? Masz taką patelnię z trzema dołeczkami? Na takiej wychodzą najlepsze jajka sadzone w koszulkach. Ja takiej użyłem.


      Kurna Maciek

      Usuń
    8. Drogi Maćku
      Wbrew temu co zmyślasz (żyłeś słowa "dekretowanie" i z tego się już nie wykręcisz), konserwatyści nie zamierzają narzucać na drodze prawnej "jedynie słusznych" gustów. Co najwyżej mają zamiar tępić obsceniczne zachowania w miejscach publicznych, takich jak choćby przemarsze półnagich pedałów, wsadzających łapy w gacie swoje lub swoich kompanów. A jeśli uważasz że nie mam prawa do wypowiadania swoich opinii o co poniektórych sposobach bycia czy ubierania się to w takim razie libertarianie i eurosocjaliści są identycznym zamordystycznym dnem.
      Kłaniam się.

      Usuń
    9. Szanowny Stary Niedźwiedziu, nie mogę niestety niczego obiecać, bo jak w Polsce wrócą "pańszczyzna i poddaństwo" ,a Maciek będzie mi bruździł w moich włościach i tolerował and propagował nieobyczajne zachowania ( jak to libertarianin:) ) mogę się zdenerwować ;) Gorszy od libertarianizmu jest już tylko islam więc nie obawiam się o Maćka, bo o ile mógłby chcieć (jak każdy facet) zakutać kobiety w szmaciska z dziurami ,to własnych swobód nie odda :)
      Tak więc fałszywych obietnic składać nie będę. Nie jestem z Platformy Obywatelskiej zapomniałeś?
      :)

      Usuń
    10. Co to jest,na rany Boskie??? "Wyszukany język? No widzę, że konserwatyście nie mieści się w pale że potomek "chamów" może takim językiem się posługiwać"
      Uważam,że sprzeczność formy i treści jest jednym z najskuteczniejszych sposobów przekonywania,ponieważ prawie każdy
      jest bezbronny wobec uroku takiego żartu,co pozwala uniknąć w dialogu piany i wścieklizny.Wyraziłem swój podziw,uważając,że pod tym żartobliwym tekstem jest to dopuszczalne.Jeśli jednak ktoś uważa,że konserwatyści to ci goście przyznający punkty za pochodzenie,jakiś omszały lamus kulturowych reliktów ,to nie ma o czym gadać;)Nic to,Baśka - skoro,jak się ostatnio dowiedziałem,markojurkizm stanowi najbardziej adekwatną reprezentację prawicowego konserwatyzmu,to co mi tam farfocle zetlałych pajęczyn

      A trzecia część "Sepii" będzie,Stary Niedźwiedziu?;)
      Pozdrawiam

      Usuń
    11. Kurna Maćku, niestety nie zrozumiemy się co do meritum.
      Tam gdzie Ty widzisz zagrożenia i ograniczenia ja naturalny stan rzeczy. Tam gdzie ja widzę coś godnego szacunku ( np. Twoje zdolności lingwistyczne) Ty węszysz konserwatywne/feudalne/ odwieczne odbieranie "chamom" prawa do zdolności/umiejętności.
      Oczywiście żartujemy sobie ale między wierszami przemycasz w mojej ocenie sporo treści, które i ja podobnie jak Stary Niedźwiedź uważam za libertariański fanatyzm a u Ciebie wyczuwam dodatkowo jakieś prywatne żale i wielopokoleniowe pretensje .
      Bardzo Cię przepraszam za to co zaraz napiszę ale nie celebruję "oryginalnego, brytyjskiego cheddara jakoś specjalnie, bo jest ogólnie dostępny a mnie wystarczy kilka plasterków co nie rujnuje kieszeni ,a dostarcza przyjemności i pogłębia duchowe więzi z Brytanią:)Podobnie traktuję inne pańskie "atrybuty", które doceniam i podziwiam często pamiętam ale jeśli mnie akurat nie stać to nie drę szat i nie szukam winnych:)
      Nie lubię nowoczesnych mebli, budowli itp. a przede wszystkim obyczajów pozbawionych szacunku dla innych , wolności prowadzącej do wynaturzeń i to w szerokim spektrum a mój konserwatyzm nie ma nic wspólnego z wizjami jakie przedstawiasz. Deklarujesz się libertarianinem więc te feudalne i pańszczyźniane strachy są chyba wpisane w Wasze komuny mentalne :)
      Różnimy się zasadniczo ale nie widzę problemu we współistnieniu o ile golas w wianku na głowie i z przypadkową (bądź nie) erekcją nie pojawi mi się np. podczas niedzielnej Mszy Św, czy ( kiedyś tam ) spaceru z 5-letnią wnuczką a wyloozowana/nowoczesna/tolerancyjna panienka nie będzie uczyła w szkole, że zawsze winny jest ten który pierwszy przywalił i za sprawą której do lamusa należy odłożyć Święto Zmarłych ( Samhain weselsze), Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocne ( kupa roboty, żarcia, pierdzenia i bekania). Wolałabym także zdecydowanego opanowania sztuki kontroli ciała a co za tym idzie preferencji seksualnych co dla każdego także chłopa pańszczyźnianego powinno być sferą intymną no ale to wymaga świadomości, kultury osobistej, dobrego wychowania i poszanowania praw innych ludzi ,o które konserwatyści walczą, libertarianie deklarują ale słowa nie dotrzymują :)
      Maćku, nikomu nie zaglądam do sypialni, szafy, w talerz, w rosporek i portfel ale zwracam uwagę na zachowania mogące zaszkodzić wartościom którym ja hołduję. Dlatego pamiętając, że tam gdzie kończy się moja pięść a zaczyna Twój nos chciałabym wzajemności.
      Chciałabym także świadomości, że wolność jest dodatkiem do żywota i że odwrócenie kolejności jest patologicznym gestem w stronę zniszczenia naszej cywilizacji i powoduje, że na takie dictum muzułmanie stukają się palcem w czółko a bardziej porywczy chcą kindżałami podrzynać gardła rozpasanej ciżbie niewiernych ( coraz wątlejszej, bo na złość konserwom panienki nie będą rodzić a neverendingboye propagują skrobanki jako najwyższe wtajemniczenie wolnościowców).
      Na temat swoich korzeni i innych prywatnych tematów nie będę pisać publicznie. Mogę tylko zapewnić, że co prawda do Wawelu aspiracji nie zgłaszam ale wstydzić się nie mam czego....:)Mam nadzieję, że moi przodkowie w niebiesiech mogą o mnie powiedzieć to samo.
      Gdybyż to wzajemne poszanowanie było realne ,to moglibyśmy się spotykać przy stole który jak widać łączy nawet międzygatunkowo i różnić pięknie.
      Z nadzieją pozdrawiam :)

      Usuń
    12. errata - rozporek :)

      Usuń
    13. "Uważam,że sprzeczność formy i treści jest jednym z najskuteczniejszych sposobów przekonywania,ponieważ prawie każdy
      jest bezbronny wobec uroku takiego żartu,co pozwala uniknąć w dialogu piany i wścieklizny."
      Chyba sobie żartujesz Bracie Winettou! Na palcach jednej ręki w porywach dwóch można policzyć rozumiejących i stosujących ,a tych bez wścieklizny kurna ( zresztą) to ja nie znam :)))

      Usuń
    14. @ Juggler
      Czcigodny Jugglerze
      Trzeci odcinek Sepii na pewno będzie. Nie wiem tylko czy nie pojawi się po przerywniku poświęconym sprawom aktualnym a zwłaszcza niemieckiej niesolidności i arogancji, coraz częściej demonstrowanym w Polsce.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    15. @ EwaL
      Czcigodna Ewo
      Kurna Maciek potrafi pisać ciekawie i być sympatycznym rozmówcą o ile tylko na chwilę zapomni o libertariańskich dyrdymałach i swojej feudalnej fobii. Widzę wprawdzie minimalny postęp bowiem przestał mi wmawiać że konserwatyści uznają jedynie kobiety będące naturalnymi blondynkami. Ale do wyleczenia jeszcze daleko.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    16. @ EwaL


      Podobno prawdziwy konserwatysta nie zagląda bliźniemu swemu w portfel. Więc czego chcesz od mojego cheddara? Grubo się mylisz, że coś co jest podobne do oryginału da się kupić w Polsce. Nasze elyty i te dawniejsze postszlacheckie, jak i te nowsze typu KLD/UW/PO bardziej uprawia lizidupstwo profrancuskie niż probrytyjskie przynajmniej w sferze kultury. Dlatego o ile Turkowe i Lazurowe podróby serów pleśniowych z grubsza przypominają oryginały ( Stary Niedźwiedź się pewnie oburzy, jak zwykle ), o tyle tutejszy cheddar koło oryginalnego cheddara nawet nie leżał. Nad moim portfelem nie musisz lać łez. Ten ser i to w sporszej ilości przywiozła mojej Ukochanej jej koleżanka od paru lat mieszkająca w UK a która przyjeżdżając do Polski na Wielkanoc lubi porozmieszczać i rodzinę i dobrych znajomych przysmakami ze swej Nowej Ziemi. Jedynym problemem mnie jako technologa żywności było takie jego zapakowanie, by wytrzymał w zamrażarce nie psując się ani nie liofilizując zbytnio aby dotrwał od Wielkanocy do Dnia Matki w stanie zdatnym do użycia do grzanek, co mi się udało, że się tak nieskromnie pochwalę. Właściwie to ten cheddar był głównym pomysłodawcą kompletnego angielskiego śniadania. Bo jak ja coś robię, to porządnie i do końca! Dzięki temu pomysłowi z wyprzedzeniem miałem sporo czasu na wyszukanie wiktoriańskiej bluzeczki wraz odmierzeniem wszelkich poprawek na opóźnienie wysyłki. Tak więc wszystko było na czas. Prawdę mówiąc w temacie mojej matki trochę się powyzłośliwiałem z tym śniadaniem, bo od rannej młodości wiktoriańskie dyrdymalstwo towarzyszyło mi nieznośnie.
      Powiem więcej. Pod koniec epoki gierkowskiej matka pomimo wrodzonego wstrętu do długów, rat i kredytów zdecydowała się na pożyczkę W KZP by zakupić kolorowy telewizor marki Rubin, który ( ku zgrozie Starego Niedźwiedzia ) nie dość że nam nie wybuchł, co ponoć Rubiny miały w zwyczaju, to jeszcze przetrwał całe 16 lat aż do połowy lat 90-tych.
      A to wszystko po to, by matka mogła się nasycić widokiem sukien z epoki a landrynkowe kolory, jakie zapewniał ten sprzęt dodawał tym wiktoriańskim sukniom niezapomnianego powabu a o to matce wtedy chodziło. A swoją drogą ta wiktoriańska bluzeczka ucieszyła ją nawet bardziej niż to śniadanie.

      Dlatego mój poziom wyzłośliwiania się względem niej jest dużo dużo niższy niż w przypadku konserwatystów. Podejrzewam że w jej przypadku wynikało to i z bardzo biednego dzieciństwa i zmęczenia PRL-owską szarzyzną, przeto jej wybaczam acz nie ukrywam, że bywałem tą wiktoriańszczyzną bardzo bardzo zmęczony w rodzinnym domu.

      Moja matka na pewno by was rozczarowała a już zwłaszcza EwęL. Nie ma wprawdzie poglądów libertariańskich ale nie ma też konserwatywnych. A uczyła przedmiotów ścisłych w tym ukochanej Staro Niedźwiedziowej matematyki.

      A jeśli chodzi o libertarianizm, ciekawe skąd macie tyle informacji na nasz temat? Macie kreta w naszych szeregach? Akurat antyfeudalna jest tylko nasza kanapa, ta do której ja należę. Dlatego mi w niej dobrze. Ani nie muszę naginać swoich poglądów do szefa ani szef do moich i to jest dobry układ.W całej Polsce wszelkich libertarian jest około 200 więc skąd taki paniczny strach przed nami?

      Kurna Maciek

      Usuń
    17. CD

      I skąd pomysły o bieganiu nago w wianku na głowie? Gdzie o tym posałem. No i o popieraniu burek i czerczafów? Jak rozumiem każdy kto nie spełnia waszych zaccianek i nie podziela waszych gustów w najmniejszych szczegółach jest islamistą? Tak?
      Skąd to wzięłaś? Czyżby kalka obrazków z czasów renesansu czy baroku przedstawiających sceny z tureckich haremów? Na widok których każdy Turek poleje się ze śmiechu? Nie tylko dlatego, że mało miały wspólnego z rzeczywistością, ale odzwierciedlały własne europejskie niespełnione obsesje seksualne. Tak jak plotki o obcinaniu piersi dziewczynkom przez Chomeiniego. Nie próbuję Ci wmawiać, że Chomeini i jego chłopcy stworzyli w Iranie raj dla kobiet, bo to ewidentnie nieprawda, niemniej jednak twarde dowody po latach pokazują, że z tymi piersiami to była totalna bujda. Ciekawe kto tę bujdę wymyślił i dlaczego?

      A z Twoimi wyobrażeniami o Prawdziwych Mężczyznach z czasów wiktoriańskich rozprawię się innym razem. Wolę się wyspać bo podobno pojawiły się pierwsze kurki w lesie.


      >>>Dlatego pamiętając, że tam gdzie kończy się moja pięść a zaczyna Twój nos chciałabym >>>wzajemności.


      Uważaj Ewo bo zaraz Cię stąd Stary Niedźwiedź wykurzy! Przecież ta zasada o pięści i nosie jest straszliwie libertariańska! No to będzie cała noc klęczenia na grochu ;-)

      Ale skoro ta zasada jest Ci aż tak bardzo bliska, to czego chcesz od mojego cheddara?
      A Stary Niedźwiedź od tego, jakie wina pijam. Przecież ja go do picia półsłodkich nie zmuszam.

      To i tyle


      Kurna Maciek

      Usuń
    18. Uderz w stół ( nawet niechcący) a wylezie kompleks czy inna obsesja z Kurna Maćka :)
      Pisałam o swoim portfelu i tylko dlatego, że wcześniej dorobiłeś do angielskiego cheddara niepotrzebną martyrologię a ten brytyjski choć moim zdaniem wcale nie najlepszy ser uczyniłeś niezasłużenie dobrem luksusowym i trudno dostępnym.
      Maćku, w Polsce o czym Cię zapewniam z odpowiedzialnością za słowo mamy tzw. dobre sklepy gdzie kupisz oryginalne sery prosto z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii, Francji czy włoskiej Toscanii.
      W dobie swobodnego przepływu towarów;) nie trzeba mrozić sera co jest dla mnie absolutną profanacją i po prostu zniszczeniem najważniejszych jego walorów.
      Dziwię się, że będąc technologiem żywienia decydujesz się na taki akt wandalizmu.
      Jak już coś "robisz porządnie i do końca " to nie przyznawaj się nawet serofilom i serowarom, że traktujesz ser zamrażarką.
      Nie obawiam się rozczarowania Twoją Mamą bowiem polubiłam Ją za podobny gust i oczarowania co zupełnie rekompensuje mi ewentualne różnice poglądowe :) Moja Babcia najwspanialszy i najweselszy człowiek jakiego znałam także uczyła matematyki co na szczęście nie odebrało Jej uroku, dobrego gustu i poczucia humoru:)Tak a propos;)
      Nie bardzo także rozumiem dlaczego dając sobie prawo do "wyzłośliwiania" zwłaszcza jako libertarianin miłujący różnorakie wolności , zupełnie nie tolerujesz naszego tj. konserwatywnego wyzłośliwiania? To nie fair i niezgodne z libertariańską zasadą pięści i nosa, którą świadomie i odrobinę złośliwie zastosowałam wyżej.
      Starego Niedźwiedzia się nie obawiam, bo strachliwa nie jestem a po drugie nie widzę niebezpieczeństwa :)
      Pytasz skąd "tyle wiemy o libertarianizmie"? Maćku, pytasz poważnie?
      Znam z sieci kilku deklaratywnych libertariuszy ;) a lektura Waszego forum doprowadziła mnie do poważnego ataku kolki ze śmiechu, później do przerażenia i salwowania się ucieczką do świata realnego.
      Doprawdy czasem zadajesz bardzo dziwne pytania...
      O Twoim popieraniu "burek i czerczafów" pisałam bardziej żartem niż serio a odpowiadając na pytanie o islamistów odpowiem : nie.
      Tyle razy pisaliśmy wszyscy o islamie i islamistach, że nawet mój pies reaguje wyciem na widok brody dłuższej niż centrymetr dlatego pozwól, że nie będę reagować na te libertariańskie zaczepki.
      Co do pląsających golasów z wiankami na głowach ...to taka moja licentia poetica w kwestii libertariańskiej :)I zapewniam Cię, że można gorzej.
      I na koniec zapytam a skoro jesteś libertarianinem i stosujesz się do sztywnych jak drut zasad libertariańskich to czego chcesz od "moich zachcianek" Kurna Macieju?
      A na marginesie wytrawne do obiadu, półsłodkie do sernika. Może być?

      Usuń
    19. Owszem, istnieją sklepy typu "sery świata". I jest tam wszystko... oprócz cheddara który zapewne zdaniem jakiegoś Jaśnie Państwa okazał się zbyt plebejski i niegodny uwagi.
      A moim zdaniem to najlepszy ser do grzanek z serem. Mama też to potwierdza, aczkolwiek grzanki nasze powszedniejsze zawierają albo ser morski albo zamojski podwędzany. I też jest dobrze. Z przyczyn czasowych oczywiście nie jadamy grzanek codziennie to tak dla ustalenia uwagi.
      Oczywiście serów pleśniowych nie potraktowałbym zamrażarką gdyż jego flora bakteryjna i grzybowa będąca jego kwintesencją uległaby nieodwracalnemu zniszczeniu.
      A propos grzybów, już wróciłem z krótkiego rekonesansu a kurek nie ma. Nawet w moim ulubionym miejscu Łeeee! Za to były chmurska burzowe i w porę się zmyłem.

      A tak poza tym, które forum uważasz za nasze? Poproszę konkrety. Też bym poczytał.
      Co do wyzłośliwiania, zaczął Stary Niedźwiedź swym żądaniem podzielania co do joty każdego jego poglądu czy gustu. Ja się tylko bronię.

      A już myślałem, że ta nagość i wianek to odpowiedź na warkocz i bluzkę rever collar. Że dla prawaków już to jest libertariańską pornografią. A jaki strój przystoi w końcu kobiecie? Włosiennica?

      Nie stosuję się do sztywnych zasad libertariańskich. Chyba nas mylisz z samozwańczymi libertarianami czyli Randystami. Ale z racji rojenia się tam arystokracji i to zarówno błękitnokrwistej jak i tej czerwonej trzymam się od tego towarzystwa jak najdalej.
      Do nich by idealnie pasował Twój aforyzm o Wolności jako dodatku do życia, z tym że w ich przypadku to raczej chodzi o to niewyżytym paniczykom wciąż mało adrenaliny.
      Jedni się bawią w turnieje rycerskie, inni w wyścigi na ćwierć mili, jeszcze inni w survival a jeszcze inni w randyzm. Proste?

      Twoje zachcianki są OK dopóki nie narzucasz ich innym. A konserwy mają taką skłonność.
      Jak dla mnie ( tu licentia poetica z mojej strony ) możesz sobie nawet klęczeć na grochu we włosiennicy i modlić się do samego Pinocheta, byleby tylko nie wyzywać od komuchów a ostatnimi czasy od leberałów tych, co nie mają zamiaru się do Twojej modlitwy przyłączyć ani co gorsza Tobą się zachwycać. Jasne? Prościej wytłumaczyć już nie umiem.

      Spójrz co się stało na tym blogu z marihuaną. Staremu Niedźwiedziowi nie wystarczy już, że się tego specyfiku po prostu NIE zażywa. Obowiązuje standard Obowiązku Nienawiści!
      Jeszcze chwila, a udział w singapurskich egzekucjach poprzedzonych ceremonią Dwóch Minut Nienawiści, jak u Orwella będzie obowiązkowy. Wywinąć się z udziału z takowej można będzie tylko dzięki zwolnieniu lekarskiemu, o ile lekarz je wystawiający będzie znajomym Starego Niedźwiedzia. Każdy inny lekarz może być przecież lewakiem albo leberałem.

      Antyislamizm z kolei przybiera formy coraz bardziej karykaturalne. Niedługo będzie potrzeba konspiracji aby porozpieszczać swoją Ukochaną daktylami, które uwielbia a ona mnie kawą z kardamonem. Czyż nie? A ze względu na Twojego psa, jak rozumiem kozia bródka ( dłuższa niż centymetr ) albo bokobrody ( wiktoriańskie o ironio ) też będą zakazane?

      Co do wina. Dla Starego Niedźwiedzia każdy kto nie pija wytrawnych pija alpagi.
      Moja Ukochana piecze znacznie większe spektrum ciast niż sernik a my właśnie do ciasta pijamy rzeczone półsłodkie wina. Wytrawnego do obiadu prawie wcale zważywszy na to, że kuchni francuskiej raczej nie lubimy a jeśli już to pojedyncze elementy wkomponowane w większą całość.


      To na razie tyle


      Kurna Maciek

      Usuń
    20. No ładnie ładnie Stary Niedźwiedziu! Nie macie zamiaru dekretować Wartości Konserwatywnych? No to jest gorzej niż myślałem. Macie zamiar stworzyć Społeczeństwo Wysokokontekstowe. Czyli takie, gdzie Prawo Stanowione służy jedynie do ozdoby, a rządzi obyczaj i zachcianki tych, co się mienią tego obyczaju strażnikiem.

      Tak było na Podlasiu i Polesiu w międzywojniu. Formalnie poddaństwo chłopów zostało zniesione w 1864 roku przez cara Aleksandra II ale poddańcze rytuały trwały w najlepsze, a mentalno-filozoficzną podstawą takiego porządku było to, że chłopi z obcej i nieprawej ręki wolność osobistą otrzymali, a poza tym, są wyjątkowi amoralni i apatriotyczni "zasrancen", bo skorzystali też z upadku Powstania Styczniowego.

      Choć Prawo Stanowione ( międzywojenne ) zakazywało zakuwania chłopów w dyby, to nadal było to praktykowane. Takoż oćwiczenie służebnej dziewki, czego Prawo Stanowione zakazywało bo można było ją co najwyżej wylać z roboty. A jednak było to praktykowane zaś policja i wymiar sprawiedliwości robił wszystko co w jego mocy, by takim sprawom NIE nadawać należytego wieku. A zatem prawo sobie, a zachcianki lokalnych notabli swoje.


      Podobnie było na Południu USA ( kolejny "mokry" sen konserwatystów ) po zniesieniu niewolnictwa. Wtedy działała taka "fajna" organizacja jak Ku Klux Klan. Prócz tego, że linczowali Murzynów którzy w NIEWŁAŚCIWY sposób spojrzeli na białą kobietę ( co jeszcze miało jakieś umocowanie prawne do wiele praw stanowych do wczesnych lat 70-tych XX wieku zakazywało związków międzyrasowych jako sprzecznych z Naturą i wolą Boga ), ale także zlinczowali niemało Murzynów za próby założenia działalności gospodarczej.
      Tu prawo ( mimo apartheidu oznaczającego teoretycznie "podzieleni ale równi" ) absolutnie nie zakazywało osobom dowolnej rasy parania się biznesem, niemniej jednak "ludzie pełni cnót" uważali, że czarnuch nie jest od tego by prowadzić interes, ale od tego by tyrać na polu bawełny "bo na takiego sam Bóg go naznaczył". Że już nie wspomnę o tym, że Murzyni z samej definicji byli niemoralni skoro przyjęli wolność z rąk wszetecznych i nikczemnych Jankesów, co w czas Wojny Secesyjnej tyle plantacji i rezydencji spalili ( tu EwaL gorzko zapłacze ), a panie tych domów jak zwykłe dziewki potraktowali nie bacząc na ich urodzenie i pozycję "daną im przez samego Boga". w wielu stanach południowych po dziś dzień istnieje nieoficjalny OBOWIĄZEK oddawania czci Sztandarowi Konfederacji tak na marginesie?

      No i jeszcze dziś w ramach walki z pedofilią ( co komiczne zważywszy że jeszcze na początku zeszłego stulecia wydawano za maż nawet 11-tki a koncepcja by pedofilię zwalczać to pomysł lewacki, sufrażystki o tym ledwo co bączały ) w wielu stanach parterowej Ameryki można być zlinczowanym za posiadanie pluszaka gdy się nie ma własnych dzieci.


      I takie cóś macie nam do zaproponowania? To ja chromolę takie mydło! Poza tym jesteście straszliwie niewiarygodni, skoro wyzywacie lewaków od bydlaków pod każdym względem, a co raz to wplatacie w waszą ideologię lewackie wynalazki i to bez podania autorstwa. I nie mam tu na myśli rozdawnictwa, bo tu się jeszcze obronicie powołując na Starożytny Rzym ( rozdawnictwo zboża i oliwy ) czyli same fundamenty Cywilizacji Łacińskiej!
      Po kimś takim można się spodziewać tylko zachciankowości zamiast prawa i nieuchronnego staczania się w obłęd godny Cezara Caliguli.


      A tak poza tym ten blog coraz bardziej przypomina Stowarzyszenie Lizidupów i Klakierów Starego Niedxiedzia. Dyskusji ZERO a wokół sami potakiwacze, i jeszcze EwaL w charakterze kwiatka do kożucha, której czasami się uda nie oberwać mimo poglądów innych niż Jedynie Słuszne ( vide Owsiak ), bo takiej szczebiotce trudno się odmawia.
      A Ty Stary Niedźwiedziu wyraźnie lubisz występować w roli Ukochanego Przywódcy i co jakiś czas udzielać Wskazówek Na miejscu jak w przypadku Tie Fightera w temacie ropuch i pająków.


      To i tyle na ten temat


      Kurna Maciek

      Usuń
    21. Kochany Macku
      Po blogach libertariańskich nie łażę w trosce o czystość swojego obuwia więc to Ty z konieczności występujesz w roli porte parole tej kanapy. Ale Twoje pomysły i imputowanie z oślim uporem moim gościom oraz mnie jakichś feudalnych zapędów nakazują sformułować hipotezę roboczą iż libertarianizm to zakłamanie do szpiku kości, porównywalne jedynie z komunizmem lub choroba psychiczna. Wybierz co Ci lepiej odpowiada. Ale skoro to konserwatyści są winni braku cheddara w sklepach oferujących sery ze świata, nie zdziw się że głosiciela takich bredni mam za idiotę. Bo zastanowienie się czy przypadkiem nie jest tak że właściciele tych sklepów nie sprowadzają cheddara choćby z powodu kompletnego braku zainteresowania takowym przekracza możliwości mózgu zdemolowanego libertarianizmem.
      I jak już powtarzałem, skoro chcesz dyskutować o swojej feudalnej paranoi, po prostu przestań się wstydzić i pójdź do psychiatry. Bo o ile mi wiadomo, żaden z moich Szanownych Gości nie jest specjalistą z tej dziedziny. A że łączą nas podobne poglądy w sferze szeroko rozumianego systemu wartości, nie powinno to dziwić żadnego inteligentnego człowieka. W końcu nikt przy zdrowych zmysłach nie koleguje się z ludźmi których przekonania napawają go niesmakiem lub wręcz obrzydzeniem. I tego już polscy libertarianie nie zmienią choćby nawet wszyscy trzej zaczęli wyć do księżyca.
      Kłaniam się.

      Usuń
    22. A gdzie napisałem że konserwatyści są winni braku cheddara? W temacie cheddara odgryzłem się ino EwieL do czego miałem prawo. Fakt, że cheddar jest produktem niszowym więc się go nie sprowadza ale to Ewa wmawiała mi, że można go dostać w Polsce co jest ewidentną nieprawdą. ( tak a'propos prawdomówności konserwatystów ) Prawdą jest też że wielowiekowe lizanie tyłka Francuzom przez polskie elyty ukształtowało przeciętne gusta w Polsce na wieki. A zatem niszowość cheddara to rzecz wtórna. Ale co tam! A zakłamana do szpiku kości to była epoka wiktoriańska. Jednak Ewa L nie nadepnęła mi na odcisk na tyle, żebym czegoś na ten temat nie napisał. Fajnie jest nazywać kłamstwem wszystko co jest nie po Twojej myśli. Może i my libertarianie nauczymy się tego od Ciebie! Będziemy skuteczniejsi.


      Kurna Maciek

      Usuń
    23. http://alma24.pl/produkt/122140/ser-cheddar-

      W moim mieście kupowałam wiele razy Cheddar irlandzki, angielski i nawet dzisiaj widziałam takie w sklepie. Następnym razem zrobię zdjęcia.
      Niczego Ci nie wmawiam tylko podaję fakty z którymi jak widzę masz problemy.
      To Twój gust jest niszowy :)

      Usuń
    24. I jeszcze jeden link z możliwością kupienia angielskiego Cheddara w niskiej cenie na terenie Polski w sieciowym sklepie.
      http://www.lidl.pl/cps/rde/xchg/SID-8468B50F-44FA8F77/lidl_pl/hs.xsl/offerdate.htm?offerdate=40966

      A teraz przeproś Maćku za swoje zachowanie.

      Usuń
    25. Miałaś się do mnie nie odzywać. No tak! Legendarne "umiłowanie prawdy" u konserwatystów.
      A czy ja gdziekolwiek twierdziłem że cheddar produktem niszowym NIE jest?
      Mam wiele niszowych gustów. Za link dzięki, aczkolwiek już jest po herbacie. Może się przyda za jakiś czas, nie tylko pod kątem cheddara ale i innych produktów.
      I jeszcze jedno "libertariańskie łgarstwo". Nie jestem z Wrocławia tak jak Ty a w moim mieście cheddara nie było. Strasznie prowincjonalny jest ten konserwatyzm. Prawdą jest jedynie to co widzisz przez okno. A trudno zrozumieć, że inni i mieszkający gdzie indziej mają też inne widoki z okna. Tak to jest z tymi waszymi "problemami z faktami". Bez cheddara przeżyję. Był mi potrzebny incydentalnie na szczególną okazję, która już minęła. A jak zechcę grzanek z serem to nie bój żaby! Poradzę sobie. Więc za zdjęcia dzięki, skoro w poście na dole postanowiłaś się do chama więcej nie odzywać.

      Znajomi mówili mi że mam szczególny talent do zdobywania produktów nie do zdobycia. To się urodziło za późnej komuny. Ale nic to.


      Kurna Maciek

      Usuń
    26. No i kolejny przykład konserwatywnej prawdy. I jeszcze domaganie się przeprosin. Niby za co? Za tę włosiennicę i Pinocheta? Jak rozumiem, Jaśnie Pani nie uważa za stosowne przeprosić za rzekome latanie nago w wianku tudzież wszelkie możliwe i niemożliwe zboczenia seksualne tytułem odmiennych gustów i światopoglądu? Niby powinienem docenić że nie jestem z automatu oskarżony o palenie marihuany.

      Link z lidla? Jest niedaleko mnie. Faktycznie jest cheddar. ale te etniczne tygodnie trwają krótko! Poza tym Tydzień Brytyjski zaczął się w poniedziałek czyli ponad tydzień po Dniu Matki. Wcześniej był tydzień meksykański a jeszcze wcześniej amerykański, gdzie nabyłem w supercenie masło orzechowe, normalnie w Lidlu nie bywające lub bywające bardzo nieregularnie. To samo będzie z cheddarem. A na przyszły rok kupował nie będę! Litości.


      Kurna Maciek


      PS ale za linki pro forma dziękuję

      Usuń
    27. "ale to Ewa wmawiała mi, że można go dostać w Polsce co jest ewidentną nieprawdą. ( tak a'propos prawdomówności konserwatystów )" cyt. Kurna Maciek

      Można dostać Cheddar w Polsce i to Ty kłamiesz Kurna Maćku.
      Na tym kończę.

      Usuń
    28. Co innego kłamać, czyli świadomie wprowadzać w błąd, a co innego nie mieć pełnej wiedzy. Tak się składa że przespacerowałem się do Lidla gdzie rzeczony serek był. Zaraz zrobię sobie grzankę i porównam z tamtym serem ewidentnie z innej firmy. Tak jak podejrzewałem nie jest on w ciągłej sprzedaży. Oczywiście nie uważam, że winni są temu konserwatyści, ale miejsce na półkach musi się zwolnić pod kolejny etniczny tydzień.
      Gdy go szukałem nigdzie nie było, jest gdy zasadniczo nie jest mi już tak bardzo potrzebny. W zasadzie gdyby nie Ty Ewo, wątek cheddara nie zostałby tak rozdmuchany jak został. A zatem zwracam częściowo honor Ewie L. Cheddar w Polsce bywa ale nie w ciągłej sprzedaży.

      A tak poza tym Szanowni Konserwatyści. Czy przypadkiem nie jest wewnętrznie sprzeczne gloryfikowanie elitaryzmu i sybarytyzmu przy jednoczesnym potępianiu hedonizmu?

      Jak dla mnie przekaz jest jasny. My Jaśnie Pany szampana pić będziem a wy chamy trawę żryjcie, bo dobre żarcie nie dla was, to lyberalne zbydlęcenie.
      Jeśli to nie jest arystokratyzm co co nim jest? Zmartwychwstanie Pana Zagłoby wraz z kontuszem? Oczywiście przyszły feudalizm nie będzie kontuszowy i dekoracje będą zdecydowanie inne. Odtwarzanie dekoracji z dawnych wieków to zadanie trudniejsze niż odtwarzanie na specjalną okazję wiktoriańskiego angielskiego śniadania, którego temat można było zakończyć już po dwóch postach.


      Kurna Maciek

      Usuń
    29. No i po degustacji. Nie mogę orzec czy lepszy czy gorszy niż tamten przywieziony przez kumpelę mojej kobity. Jest po prostu inny, mniej słony. Widać Anglicy uznali że supersłone sery słabo w Polsce schodzą. Koneserów serowych ci u nas bardzo niewielu.
      Ale grzanki ogólnie wyszły. Mamę tym razem bez okazji nakarmię jutro jak u niej będę i mam nadzieję, że na tym wątek sera który był jedynie elemencikiem pewnego śniadania i jego realna stopniowalna przez Ewę szlachetność nie miała w tym momencie znaczenia.
      Jeśli jeszcze Ci nie dziękowałem za lidlowy link, ninieszym dziękuję.

      Kurna Maciek

      Usuń
    30. Errara, ...że na tym wątek sera który........ zostanie wreszcie wygaszony


      Kurna Maciek

      Usuń
    31. @Kurna Maciek
      Ty naprawdę nie czujesz,że przegiąłeś ?Proponujesz konwencję -rozmówcy i Gospodarz uprzejmie ją przyjmują bo post o Sepii jest żartobliwy,a Ty finiszujesz buraczaną chamówą i wydaje Ci się ,że wszystko jest OK ?Ogarnij się,człowieku.

      Usuń
    32. Chwileczkę Jugglerze! Kto tu przegiął!? Wszystko zaczęło się jak najbardziej na temat. Miało być o pieskach, dopóki ktoś w stylu rozparcelowanego arystokraty nie próbował udowadniać, że adwersarz nie zna się na serach. I rozdmuchał wątek sera do niebotycznych rozmiarów. Ale masz rację. Pora wrócić do tematu. Zaraz wpadnę do sąsiada porozpieszczać Gryzeldę. Stworzenie miłe choć nieposłuszne ale za to bezpretensjonalne. Gdy okrawek okaże się picowny to go po prostu nie ruszy i tyle. Bez żadnego odwoływania się do przodków i autorytetów. Szczeka rzadko, tylko wtedy gdy nawołuje swego pana, bo gdzieś się na dłuzej zapodział. No i jeszcze jak polowała na wiewiórki w lesie, ale to już odległa historia.


      Kurna Maciek

      Usuń

    33. @ Kurna Maciek
      Najpierw piszesz:
      "Owszem, istnieją sklepy typu "sery świata". I jest tam wszystko... oprócz cheddara który zapewne zdaniem jakiegoś Jaśnie Państwa okazał się zbyt plebejski i niegodny uwagi."
      A potem:
      "A gdzie napisałem że konserwatyści są winni braku cheddara?"
      Biorąc pod uwagę że w wyniku antyfeudalnej paranoi w Twoich ustach "konserwatyści" i "Jaśnie Państwo" to synonimy, zapętliłeś się do imentu skoro już sam siebie nie jesteś w stanie zrozumieć. Gdyby takie brednie wyszły z klawiatury jakiegoś "wolnościowca", należałoby podejrzewać ze pisał to na haju. Ale obyczajowości libertarian nie znam i żeby było jasne, nie mam zamiaru poznawać. Bo to nie mój cyrk.
      Kłaniam się.

      Usuń
    34. To zamiast Jaśnie Państwa, będzie "bliżej nieokreślona grupa lub samozwańcza elyta która sprawuje rząd dusz i robi za autorytet i czynnik opiniotwórczy dla bussinesu." Tylko że takiego tasiemca i płetwal błękitny mógłby nie przeżyć.

      Czyżby dla konserwatysty było zbyt trudne do zrozumienia, że sprawy przeszłe i pozaprzeszłe mają spory wpływ na teraźniejszość?

      1. Wielowiekowe oglądanie się polskich elit na Francję ( przynajmniej pod względem kulturowym ) a na Anglię prawie wcale.

      2. Brak klasy średniej i etosu klasy średniej ( Czesi ją mieli a my nieliczną i w większości obcą )

      3. Brak potencjału do pozbierania się po 1989 roku za sprawą punktu nr 2


      4. to przemilczam bo już pisałem do rzygu


      Czy to wszystko do kupy wzięte nie ma ŻADNEGO wpływu i na to kim jesteśmy i jak przez pokolenia kształtowały się nasze preferencje także kulinarne?

      Tak ciężko wyobrazić sobie historię alternatywną, gdzie to nie Kolumb odkrywa Amerykę tylko jakiś Francuz? Wtedy nie tylko Hiszpania staje się czymś zupełnie innym niż była, to jeszcze wiele ( wydawałoby się ) przysmaków kojarzących się jak nic z Hiszpanią mogłoby w ogóle nie powstać i nie istnieć?


      Tylko w krajach gdzie klasa średnia istnieje i stanowi przynajmniej połowę społeczeństwa istnieje potencjał różnorodności. Bo przedstawiciele tejże klasy mogą ale nie muszą należeć do kamaryl aby funkcjonować. Jest miejsce i dla tych co lubią cheddara, jak też tych co go nie lubią, takoż tych, którym jest on całkowicie obojętny.
      Ta równowaga sił powoduje że w handlu liczy się czysty bussines, a wszelkie tajemnicze "czynniki opiniotwórcze..." mają niewiele do gadania przynajmniej w takich szczegółach.

      Lecz takim krajem NIE jest Polska. Nie jest w tym momencie istotne czy Stary Niedźwiedź pragnie powrotu feudalizmu czy też nie ( zakładam że osobiście nie pragnie ). Powiem po garncarsku. Z takiej gliny bez klasy średniej może wyjść tylko neofeudalizm lub coś w tym stylu. Albo wizja rodem z filmu Spowiedź Podręcznej.


      Kurna Maciek

      Usuń
    35. Bredzisz, bredzisz, bredzisz.
      Wszechobecne w handlu obyczajowe i kulturowe barachło ewidentnie wskazuje że polski biznes, tak zresztą jak i zachodnioeuropejski czy amerykański, schlebia najprymitywniejszym gustom i takowe lansuje. Liczność klasy średniej nie ma na to najmniejszego wpływu. Królują śmieciowe żarcie pokroju popapranych hamburgerowni, wrzaskliwa i uszkadzająca słuch "muza", narkotyki czy tandetne i chamowate dziwki w roli idolek młodego pokolenia. Więc nie pleć bzdur o jakiejś opiniotwórczej konserwatywnej elicie w Polsce.
      W gronie moich przyjaciół jedynie jeden z nich może się wykazać herbowymi antenatami. Ale wszyscy oni w mniejszym lub większym stopniu szanują wartości konserwatywne i potrafili wychować swoje dzieci. Ich synowie nie ćpali a córki nie puszczały się z byle gnojem ani nie skrobały. Bo mieszczańskie, robotnicze czy chłopskie korzenie nie oznaczają że automatycznie trzeba stać się zakompleksionym plebejskim kretynem.
      Wśród ludzi których rodzina wywodzi się ze wsi znam tylko jeden przypadek popadnięcia na tym tle w paranoję. Palcem wskazywać nie będę.

      Usuń
    36. A gdzie ja napisałem, że klasa średnia zapobiega powstaniu kulturowego barachła? Ja bym barachła nie wytępił, bo to walka z wiatrakami. Zresztą, gdyby ktoś złośliwie przeniósł Starego Niedźwiedzia na wycieczkę po innych epokach to były szloch, bo i wtedy barachła było całkiem sporo, z tym że ówczesne buble nie dotrwały do naszych czasów a takie buty księcia Radziwiłła owszem tak i stoją gdzieś w muzeum, mają się nieźle i na tym bazują wszelakie konserwatywne mity o raju na ziemi, który zniszczyli wszeteczni bolszewicy czy jakobini ( niepotrzebne skreślić ).

      A zatem nie chodzi tu o likwidację barachła bo to było jest i będzie, tylko o istnienie jak największej ilości alternatyw POMIĘDZY Dodą a jaśniepańskimi menuetami. A to zapewni istnienie dużej i prężnej klasy średniej. Jeśli jej nie ma, to elyta kisi się jak to ona we własnym sosie a cała reszta z braku innego wyjścia skazana jest na barachło tytułem urodzenia. Do elyty nic nie mam bo taka była jest i będzie, sęk w tym, by za dużo nie mogła i co ważniejsze straciła moc wpieprzania się w każdy szczegół naszego życia. By w tym ostatnim przeszkadzały im maksymalnie alternatywne etosy.


      Chłopi pańszczyźniani też nie brali narkotyków ( a skąd by mieli je mieć ), nie słuchali Dody bo nie było telewizorów ani innego sprzętu, z tym że taki raj na ziemi to ja pieprzę.

      A Ty Stary Niedźwiedziu jak zwykle ani na tym poście ani na żadnym innym nie odpowiedziałeś mi na żadne pytanie merytorycznie. Tylko same inwektywy, względnie odwołania do autorytetów tudzież psychiatry. Czyli styl typowy dla nie tylko konserwatystów ale też totalitarnych komunistów. Jakże nie zauważyć podobieństw? I to pomimo tego, że i jedni i drudzy hołubią diametralnie różne gadżety. A słyszałeś może o schizofrenii bezobjawowej? Taka jednostka chorobowa funkcjonowała w ZSRR a jedynym jej objawem było niewyznawanie Jedynie Słusznej Linii Partii. Czasem też niechęć do uczestniczenia we wszelakich akademiach ku czci. Skutkowało to bezterminowym pobytem w psychiatryku. Moje inwektywy są jedynie naśladownictwem Twojego stylu aczkolwiek jeszcze nie dałem z siebie wszystkiego.


      Ja pragnę tylko dożyć czasów kiedy będę naprawdę wolny. I kiedy będę miał alternatywę pomiędzy skrajnościami takimi jak Murder King a ostrygi z Chablis ( wytrawnym oczywiście ). Tak ciężko zrozumieć? A brak klasy średniej liczebnej i w znacznym stopniu zatomizowanej ( ograniczenie wpływów opiniotwórczych koterii ) powstanie świata ze snów Kurna Maćka znacząco utrudnia by nie rzec uniemożliwia.

      A temu, że śmieciowe żarcie rujnuje organizm jak socjalizm gospodarkę zaprzeczać nie zamierzam. Czyżby to była trójpolówka w nowej aranżacji? Bo dzięki śmieciowemu żarciu już niedługo pochodzenie społeczne będzie odciskało się na ciele jak kurewska lilijka na ciele średniowiecznej ladacznicy lub "ladacznicy". W TO tu się pogrywa?

      Bo fakt faktem, że już nie długo przebieranie się służącej za panią nie będzie miało sensu. Choćby się nauczyła francuskiego i fortepianu, zdradzi ją WYGLĄD. To taka metafora,by wytłumaczyć prosto o co mi chodzi prościej, wytłumaczyć tego nie potrafię.

      A gdzie indziej odsetek ludzi, których stać na to, by omijać picowne przybytki szerokim łukiem jest znacznie większy. Stać ich na to nie tylko finansowo ale też KULTUROWO.


      A thatcheryzm po polsku widzę czarno. Tu nie UK, a moje perypetie z cheddarem niech będą na to DOBITNYM dowodem. Tamtejszy konserwatyzm uznał w pewnym momencie plutokrację za bardziej rozwojową niż arystokrację. Potem skręcił w stronę hołubienia klasy średniej czego uosobieniem jest właśnie Żelazna Dama.

      Usuń
    37. CD


      A z takimi kadrami jakie masz Stary Niedźwiedziu i jaki jesteś ty sam, efektem finalnym może być tylko neofeudalizm.
      Stać Cię jedynie na dowcipasy w stylu "nie tolko widieł no daże kuszał", dowcipasy żałosne jak niemiecki oficer w gaciach ( to tak a'propos Brunnera ) i jak nasza sytuacja po 1945 roku.
      Na takie dowcipasy stać tylko wysadzonego z siodła ziemianina, bosego ale w ostrogach, wysiudanego z Kresów Wschodnich ( gdzie notabene jego dworek był ino przerośniętą drewnianą chałupą a teraz opowiada cuda niewidy że stracił całą ordynację ), który z braku możliwości dorwania sprawców swojego nieszczęścia może tylko wypominać komuś gorzej urodzonemu nieznajomość roczników wina.
      I jeszcze nazywacie to ( o zgrozo!! ) maniem klasy!


      A kogóż takiego znasz spośród wywodzących się ze wsi? Chyba nie mnie, bo przecież z reala się nie znamy. I raczej nie poznamy. W sumie nic straconego...


      Kurna Maciek

      Usuń
    38. Teksty "nie tylko tramwaj widieł no daże kuszał" wygłaszali w Krakowie krasnoarmiejcy, ja to tylko przypomniałem. Więc daruj sobie te twoje libertariańskie brednie i metafory o oficerach i gaciach.
      Najpierw biadolisz o braku w Polsce klasy średniej (Twoje punkty 2 i 3) a gdy zwracam uwagę na banalny fakt że w krajach zachodniej Europy czy w Stanach mimo istnienia tej klasy średniej na rynku triumfuje nie mniejsze kulturowe barachło (a obyczajowe zdecydowanie większe), zaczynasz łgać w żywe oczy że nie odniosłem się do twoich uwag merytorycznych.
      I muszę skorygować swoją opinię o libertarianizmie. Do tej pory zastanawiałem się czy jest to skretynienie czy zakłamanie porównywalne jedynie z trym komunistycznym. Po Twoich rewelacjach widzę że libertarianizm to twórcza synteza obydwu tych cech.
      O nawrocie feudalizmu w Polsce pogadaj ze swoim psychiatrą. Bo moim Gościom i mnie już się robi mdło od tego Twojego leitmotivu, dawniej śmiesznego, teraz już tylko koszmarnie głupiego.
      W gronie moich przyjaciół pięć osób ma rodziny na wsi a mieszka w dużym mieście w pierwszym lub drugim pokoleniu. Ale żadne z nich nie ma na tym tle jakichkolwiek idiotycznych kompleksów. Więc poznawać dopiero takich ludzi nie muszę skoro znam ich od ponad trzydziestu lat.
      A czym finiszujesz, napisał już Juggler . Więc powtarzać tego nie będę.
      Poznawać Cię w realu również nie zamierzam. I to jest chyba jedyny punkt w którym mogę się z Tobą zgodzić.

      Usuń
    39. Co innego "istnieje barachło" co innego "triumfuje barachło" Ale ( tu pojadę kalką ze Starego Niedźwiedzia ) rozróżnienie jednego od drugiego to zbyt wiele dla skretyniałych i zbydlęconych ( choć to szlachetna rasa Jersey ) konserwatywnych łbów, naćpanych Chablis to stanowczo zbyt wiele.

      Tak jak pojęcie kłamstwa, które jak dla mnie i dla moich znajomych oznacza świadome wprowadzanie w błąd bliźniego swego. Chyba już wiem na czym polega skretynienie konserwatywne. Na niemożności pojęcia, że inni mogą mieć inne widoki z okna niż Ty, więc jak ktoś głosi gdy pada deszcz mieszkając 10 km od Ciebie gdy u Ciebie świeci słońce ( vide dzisiejsza porąbana pogoda ) to znaczy że bezczelnie kłamie?


      Gratuluję postawy dorożkarskiego konia. Któremu między klapkami na oczach postawiono butelkę Chablis, i tytułem tego wydaje mu się, że jest elitą.

      Pozorne tryumfowanie badziewia na Zachodzie wynika z tego, że na skutek EuroSyfu i jego "zbawiennego" wpływu na gospodarkę klasa średnia kurczy się i robi się coraz bardziej polskawo i latynosko. Lecz nadal istnieją tam produkty niszowe w większej ilości niż rozmaitości niż u nas. Chyba nie spróbujesz temu zaprzeczyć?


      Być może jakiemuś krasnoarmiejcowi w Krakowie wypsło się coś na temat tramwaju, nie mówię tak, nie mówię nie, ale tak być mogło, ale ( tu nadal się upieram ) eksponowanie tego wątku jako żywo godne jest wysadzonego z siodła panicza.


      A Ty o swoich obsesjach NIE gadaj ze swoim psychiatrą. W tym wariackim kraju wyleczenie mogłoby ściągnąć na Ciebie naprawdę DUUUUŻE kłopoty.


      A kto tu jest chamem i czym finiszuje niech pokaże przyszłość. Juggler jako Twój piesek wiarygodny nie jest. Bardziej ( ogólnie a nie w tym temacie ) wiarygodna będzie Gryzelda, która z racji kociego charakteru jest zaprzeczeniem owczarka niemieckiego do którego nieco jest podobna. Możesz mnie wywalić z tego blogu, bo i tak już mnie od tej konserwatywnej naftaliny głowa boli. Od wiktoriańskiej też ale na szczęście z matką już nie mieszkam a poza tym mama jest o tyle taktowna, że nie narzuca swoich obsesji innym i chwała jej za to! I właśnie dlatego dostała ode mnie tę bluzeczkę i śniadanko, które absolutnie nie jest w moim stylu. Życzę długich lat szefowania Klubowi Przytakiwaczy!

      Żegnam


      Kurna Maciek

      Usuń
    40. @Kurna Maciek
      No toś,bratku,przegiął na amen.Dlatego już nie zapytam na jakich to wstępnych założeniach w kwestii funkcjonowania mechanizmów kulturowych oparłeś taką oto symulację :"/.../ obawiam się, że po rozpęknięciu się EuroSmoka nastąpi odrzucenie cywilizacji śródziemnomorskiej na rzecz Swojskiej Przaśności".To bardzo interesująca symulacja,już choćby ze względu na problem nie rozpoznanego dotychczas sposobu porządkowania procesu kulturotwórczego przez element przeżytku-reliktu.Miałem do tego nawiązać ,może niekoniecznie pod tekstem o jamniku,ale w tej sytuacji zabierz ten swój ser i wszystkie swoje psy i daj mi święty spokój.Koniec transmisji.

      Usuń
    41. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    42. @ Juggler
      Czcigodny Jugglerze
      Daruj mi jako gospodarzowi tego Klubu Przytakiwaczy (tłumacząc z leberalnego na polski ludzi których łączy nie urodzenie ale akceptacja pewnych tradycyjnych wartości oraz kanonu estetyki) ten niemiły incydent.
      Po9zdrawiam serdecznie.

      Usuń
    43. @ Kurna Maciek
      Również żegnam. I biorę się za kolejny odcinek wspomnień o Sepii aby poprawić sobie humor po rozmowie z MENTALNYM ćwokiem który próbował obrazić moich Gości. Zapominając że aby zaistniała obraza, musi istnieć obrażony, powód obrazy i obrażający. A tu ewidentnie brakuje trzeciego z tych elementów.

      Usuń
  6. Po tak wesolym opowiadaniu, mozna sobie jeszcze tylko wyobrazic Sepcie na wygodnym fotelu, popijajaca dobra brandy lub rum, do tego pieciomarkowe cygaro (gwizdniete Brunnerowi) :)
    PZDR*GR*

    OdpowiedzUsuń
  7. Czcigodny PZDR*GR*
    Sepia dymu tytoniowego nie akceptowała i dlatego nie wyobrażam jej sobie z cygarem. Było to jedyne odstępstwo od akceptacji tych drobnych przyjemności które są popularne w kręgach elity. Jak widać, nikt nie jest doskonały.
    Ale zwierzęta potrafią mieć niesamowity gust w sprawach które teoretycznie nie powinny ich interesować. Mój kocurek Kubuś potrafił ułożyć się obok mnie i godzinami słuchać Mozarta. Przy Haydnie zaczynał kręcić ogonkiem a już Beethovena nie akceptował i odchodził.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam! Wiem, ze zwierzaki dymu tytoniowego nie lubia. Jak moj kot wygrzewal sie na moich kolanach, to jak zapalilem papierosa zeskakiwal. Piwa tez nie chcial probowac.
      Milego weekendu +
      PZDR*GR*

      Usuń
  8. I really love your site.. Pleasant colors & theme.
    Did you create this amazing site yourself?
    Please reply back as I'm hoping to create my own website and would like to learn where you got this from or exactly what the theme is named. Many thanks!

    Feel free to surf to my web-site; directory

    OdpowiedzUsuń
  9. Maćku, zapomniałam napisać, że angielskie śniadanie wyszło genialnie, bo potrafię gotować a wspomnianej patelni nie posiadam. Robię jajka sadzone na poczciwej tefalowskiej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. @ EwaL


    Chyba Ci do końca nie odpowiedziałem dlaczego się koniecznie uparłem na ten cheddar który Jaśnie Pani Ewa uznała za nie dość szlachetny ser. Otóż to śniadanie było szykowane pod mamę i dla mamy.
    Motyw cheddara pojawił się przed laty w jednej wiktoriańskiej ramotce oglądanej przez matkę a której tytułu już nie pomnę, bo jak zwykle nie oglądałem jej od początku. I chciałem by ona wiedziała że pamiętam, bo mam pamięć do szczegółów jak słoń. Grzanki były pieczone w tosterze ( nie wiktoriańskim ) na jej oczach. Tak ciężko zrozumieć?


    Pozdrawiam,


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz Maćku, zdecydowanie wolę być kwiatkiem do kożucha niż takim na przykład chamem ( nie tylko z urodzenia) :)
    Dziękuję uprzejmie za wszelkie wyjaśnienia ale chwilowo nie mam już czasu i ochoty na "szczebiotanie" i zabawy w libertariańskie dyrdymały.
    Pozdrawiam jaśniepańsko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " Na palcach jednej ręki w porywach dwóch można policzyć rozumiejących i stosujących ,a tych bez wścieklizny kurna ( zresztą) to ja nie znam :)))"
      No cóż,wygląda na to,że masz rację.
      I dobrze im tak.
      Pozdrawiam;))

      Usuń
    2. Amen(t) Bracie ;)
      Dziurawiec spędza żółć jakby co ;)
      Pozdrawiam

      Usuń