piątek, 15 marca 2019

Pedalski granat w targowickim szambie

Gdy sodomita z .Nowośmiesznej został wiceprezydentem Warszawy, dzięki "słoikom" i lemingom, używającym "nadredaktora" do myślenia, zamiast do sikania, Stary Niedźwiedź nie ukrywał irytacji. A Refael złożył mu kondolencje, pozbawione  cienia złośliwości czy tradycyjnych  warszawsko - łódzkich animozji między kibicami tamtejszych klubów piłki nożnej. Ale ostatnio nam obydwóm ta irytacja przechodzi, zamieniając się w coraz większe rozbawienie. Bowiem niejaki Rabiej okazuje się kretem Napoliona, każdą wypowiedzią kompromitując siebie, a przy okazji również i targowicką szajkę Shityny. W ostatnich dniach zaliczył szczególnie efektowną triplę.
Najpierw zaatakował małopolska kurator oświaty panią Barbarę Nowak i jej męża, protestujących przeciwko próbom demoralizacji dzieci na modłę warszawskiej "karty LGBT+". Ale w swoim tweecie podając link do strony Ministerstwa Edukacji Narodowej, zamiast men.gov.pl, odruchowo podał namiar na stronę z pedalską pornografią. Dzięki temu wiemy już, czemu poświęca czas "wykonując obowiązki służbowe".
Następnie wziął się za ewangelizację przeciwników wspomnianej karty, udowadniając, że o nauczaniu Pisma Świętego oraz o Katechizmie Kościoła Rzymskokatolickiego wie mniej więcej tyle, co trzoda chlewna o budowie mikroprocesora.
Ale ukoronowaniem jego złotych myśli było przyznanie się, że "związki partnerskie" to dopiero pierwsze ogniwo w łańcuszku  tego, co on nazywa "tolerancją" a my ogłupieniem i upodleniem Polaków. Stwierdził że rewolucji nie da się przeprowadzić od razu, zatem trzeba społeczeństwo "edukować" stopniowo. Gdy uda się przepchnąć te związki, nadejdzie czas na "małżeństwa" osób tej samej płci. A jeśli naród i to kupi, trzeba będzie przeforsować klejnot w koronie hominternu, czyli prawo do adoptowania dzieci przez te "małżeństwa". Jako że efektem "seksu" dwóch pedałów nigdy nie będzie dziecko, a co najwyżej zupełnie ale to zupełnie inna substancja.
No i zupa się wylała. PiS zaciera ręce, bowiem w targowickim szambie wybuchł potężny granat. Jako że taki "program" poprzeć może tylko wyjątkowy łajdak. Zaś w POstKOmunie oglądamy istny POżar w burdelu. Przerażony Shityna desperacko wrzeszczy, że taki plan rzekomo nie ma nic wspólnego z programem jego szajki. Biorąc pod uwagę, że ów rzekomy program nie został ogłoszony (bo jak twierdzi pewna idiotka, PiS gotów byłby go ukraść), a najprawdopodobniej po prostu nie istnieje, bo szajki poza parciem do koryta nie łączy dokumentnie nic, tym razem udowodnienie Shitynie kłamstwa nie jest aż tak banalnie proste, jak to zawsze do tej pory bywało.
A tak na marginesie, wszelkie homobrednie, jakoby zboczeńcy byli elitą intelektualną każdego społeczeństwa, można między bajki włożyć. A już na pewno nie dotyczą one Polski, w której Biedroń czy Rabiej każdą wypowiedzią kompromitują zboczeńców.

Stary Niedźwiedź
Refael 72

czwartek, 7 marca 2019

Źle się dzieje w państwie norweskim

O wyczynach łajdaków z norweskiego odpowiednika szkopskiego Jugendgestapo, porywających rodzicom dzieci jedynie na podstawie własnego widzi mi się,  wiedzą w Polsce wszyscy, którzy choć trochę interesują się wydarzeniami bieżącymi. Nie tak dawno, bo w maju 2017, do Polski uciekła z czteromiesięczną córeczką pani Silje Garmo, której starszą córkę ci gestapowcy zdążyli już odebrać. Oczywiście wystapiła o azyl, którego początkowo wedle relacji nadwornego portalu PiS, czyli "wPolityce", odmówiono jej. Rzekomo dlatego, iż jako obywatelka eurokołchozu, może przebywać w jego dowolnym kraju, jak długo zechce. Nie dociekamy, czy debilem okazał się minister Ciapciakowicz, czy jego niedorzecznik prasowy, czy też dziennikarz od braci Karnowskich. Bowiem średnio rozgarnięty maturzysta powinien wiedzieć, że wprawdzie Królestwo Norwegii należy do strefy Schengen, ale członkiem eurokołchozu nie jest. Na szczęście dzięki pomocy Ordo Iuris sprawa zakończyła się pomyślnie i pani Garmo azyl uzyskała.
Ale mało kto w Polsce zdaje sobie sprawę ze stopnia sprostytuowania się oficjalnego państwowego Kościoła Norweskiego (Den norske kirke), czyli miejscowego odpowiednika Kościoła Ewangelicko - Augsburskiego. Ponieważ obydwaj jesteśmy wiernymi POLSKIEGO Koscioła Ewangelicko - Augsburskiego (niezwykle istotna różnica), musimy poruszyć ten temat.
Kościół Norweski powstał w roku 1537 na polecenie króla Danii Chrystiana III, władającego też Norwegią. Od początku miał status kościoła państwowego a król był jego zwierzchnikiem. Tak było do 1 stycznia 2017, kiedy przestał być niejako agendą administracji państwowej a pastorzy i biskupi urzędnikami państwowymi.
Wedle oficjalnych statystyk (jak dalej wykażemy, jest to bujda na resorach) należy doń 70% Norwegów, po około 3% mieszkańców tego kraju wyznaje katolicyzm lub islam, statystyka podaje też całe multum wyznawców innych religii, z których żadna nie przekracza 1% ogółu. Działalność duszpasterska tego kościoła leżała i kwiczała, bowiem wyniki sondażu z roku 2010 były następujące.
  •     22% – „Wierzę w istnienie Boga”,
  •     44% – „Wierzę w istnienie pewnego rodzaju ducha lub siły życiowej”,
  •     29% – „Nie wierzę w żaden rodzaj ducha, Boga lub siły życiowej”,
  •     5% – „Nie wiem”.
Wydawać by się mogło, że zerwanie z zależnością od władzy świeckiej, jest szansą na odzyskanie wiarygodności. Swego czasu szwajcarski Kościół Ewangelicko - Reformowany dobrowolnie zrezygnował z dotacji budżetowych, co pozwoliło mu zachować filar wiary "sola Scriptura" i nie zastąpić go zasadą "sola pecunia". Ale kilka dni temu zmroziła nas informacja

https://dorzeczy.pl/swiat/95706/Norweski-Kosciol-Aborcja-to-promocja-kobiecego-zdrowia-i-bezpieczenstwa.html

iż ten "kościół" (od tej pory cudzysłów jest konieczny) uznał, że aborcja jest promocją zdrowia kobiety i dlatego zabieg ten powinien być legalny. I do tego przeprosił za swoje dotychczasowe stanowisko z czasów, gdy jeszcze udawał, że ma coś wspólnego z chrześcijaństwem. Bowiem po legalizacji w Norwegii aborcji w roku 1970 norwescy duchowni bronili życia nienarodzonego.
A teraz ci "duchowni protestanccy" mogą zafundować żółwika i fląderkę szwedzkiej lesbijce Ewie Brunne, która w Sztokholmie robi za "biskupkę". Po angielsku double shit.

Stary Niedźwiedź
Refael 72

wtorek, 5 marca 2019

Nareszcie jakaś dobra wiadomość

Szara codzienność nie rozpieszcza nas nadmiarem pozytywnych nowin. Więc tym bardziej trzeba cieszyć się z nawet drobnej dobrej rzeczy, jeśli ją nam przyniesie kolejny dzień.
Z platform blogowych największe obrzydzenie Starego Niedźwiedzia budził od wielu lat agorowy Blox. Swego czasu zaglądał tam, zachęcony przez na szczęście już byłego komentatora Antysocjala, na blog pewnej "terapełtki uzależnień". Ale szybko przekonał się, że cierpi ona na zespół dr Jeckylla i Mr Hyde'a. Bowiem choć twierdziła że narkotyki są be, obficie serwowała rimming moralnemu śmieciowi, który siedział za dilerkę i konsekwentnie jej wmawiał, że marychujana nie jest żadnym narkotykiem. Oraz pedałowi twierdzącemu, że i kokaina to nie narkotyk. No cóż, każdy kot ma tę przewagę nad takimi tolerastami, że pomijając kotkę myjącą potomstwo, liże tylko swoje cztery litery, i to wyłącznie w celach higienicznych. Do tego miała ona czelność wmawiać protestantowi, że Pismo Święte odrzuca karę śmierci! SN zajrzał jeszcze na blogasek pewnego durnia o wręcz szatańskim nicku (choć jak powiedział Wokulski, tyle było w nim demona, co trucizny w zapałce), by przekonać się, że ów osobnik używa nadredaktora Szechtera do myślenia, zamiast do sikania plus ewentualnie do jeszcze innej, znacznie przyjemniejszej czynności.
A tu wczoraj u braci Karnowskich podano

https://wpolityce.pl/media/436533-dziennikarz-gw-nie-wytrzymal-padlo-kilka-gorzkich-slow

że z końcem kwietnia Agora zamyka ten wychodek. Jakiś jej pismak, który też tam umieścił swój blog, strasznie z tego powodu rozpacza i nawet kąsa szechterową rękę, wypominając firmie poważne błędy biznesowe, które wymusiły takie cięcia. Jeśli to prawda, że ci starozakonni nie mieli głowy nawet do interesów, to świat się kończy.
Zaś dzisiaj, też u Karnowskich, znowu polano miód na nasze serca wiadomością:

https://wpolityce.pl/media/436639-powazne-problemy-agory-chce-zwolnic-do-150-osob
 
o zamknięciu kolejnych dwóch drukarni szczujni z Oszczerskiej. Zwalnianych ludzi, zwłaszcza w takim zagłębiu bezrobocia jak Piła, oczywiście żal. Ale jest nadzieja, że ktoś te drukarnie odkupi i będzie w nich drukował coś, co nadaje się do czytania, a nie tylko do zawijania śledzi (jak Anglicy dawniej mawiali o wyjątkowych szmatławcach).
Zatem wygląda to na początek końca chyba najbardziej ohydnej antypolskiej szczekaczki.

Stary Niedźwiedź

Refael 72

czwartek, 28 lutego 2019

Zakosiniak-Kłamysz szuka emerytury?


Wydarzeniem ostatnich dni jest dołączenie zielonej agencji towarzyskiej Zakosiniaka-Kłamysza do "Koalicji Europejskiej". Czyli mówiąc po ludzku, do renegatów i złodziei z Przestępczości Organizowanej, oraz jej satelitów, takich jak czerstwe komunistyczne chamy w rodzaju Cimoszenki, .Nowodebilni, zboczeńcy, skrobankowi degeneraci i ekoterroryści.
Do tej pory zielona agentura plotła różne dyrdymały na temat swojego rzekomego programu politycznego, ale tak naprawdę składał się on z jednego hasła: "Wy nam chłopy głosy dajta i o KRUS się nie bójta!". To działało bo każdy klient tej agencji wiedział, że warunkiem koniecznym świadczenia przez nią wszelkich usług jest nienaruszalność rzeczonego KRUSu. Bo już poza nim inne numerki nie robiły na wiejskim elektoracie większego wrażenia. Żeby sięgnąć po drastyczny przykład, nie potrafił on dostrzec skutków umowy z Gazpromem, za którą nadbrygadiera Pawlaka należałoby powiesić za sikawkę. Tak samo kradzież nabytych praw emerytalnych, której to akcji twarzą był Zakosiniak-Kłamysz, jakoś się zielonej prostytutce upiekła. Zapewne dlatego, że w rodzinnym gospodarstwie rolnym przechodzenie na emeryturę jest bardziej rozmyte w czasie, niż w przypadku choćby robotnika, urzędnika czy nauczyciela.
Ale przyszła kryska i na Władzia. Widocznie przełożeni wydali komendę "wszystkie dziwki na pokład" i "ludowcy" dołączyli do tej antypolskiej hordy. Rzekomo by w niej bronić wartości konserwatywnych i chrześcijańskich. Ale Polacy aż takiego kitu nie kupią i już na bieżąco komentują marsz "ludowców" do Brukseli:







brednie o wzmocnieniu tradycyjnych obszarów działania PSL, takich jak koła gospodyń wiejskich:




czy spółdzielczości:






Słychać też pogłoski, że Shityna obiecał Władziowi, że po wygranych wyborach krajowych i przywróceniu w TVP pluralizmu przez Durczoka, POchamkę i TW Stokrotkę, w ramówce pojawi się audycja "Rolnik szuka męża".
Wygląda na to, że ten sojusz z ostatnim moralnym szajsem przynajmniej w niektórych przypadkach przelał czarę goryczy działaczy PSL na niższych szczeblach. Głośna jest deklaracja pana Sławomira Świerzyńskiego, przewodniczącego lokalnego koła PSL i lidera kapeli disco polo, do tej pory obsługującej większość partyjnych eventów. Pan Świerzyński w telewizyjnych gadających głowach nazwał Koalicję Europejską po imieniu, mówiąc że to Targowica. I dodał, że występuje z PSL, tak jak i wielu członków jego koła. Bo ze zboczeńcami i zajadłymi wrogami chrześcijaństwa mu nie po drodze.
A prawda wydaje się nam banalnie prosta. Zakosiniak-Kłamysz dostrzegł, że PiS coraz skuteczniej odbiera zielonym panienkom elektorat wiejski. A zatem na jesieni agencja ta może podzielić los SLD, które Mały Lesio skutecznie wysłał cztery lata temu do szamba. Czas więc załapać sie na fuchę euroosła. Wystarczy odpękać w eurokołchozowym parlamencie jedną kadencję i już ma się zapewnioną emeryturkę w wysokości 3 tysięcy €, czyli grubo powyżej 12 tysięcy zł. a to nie w kij dmuchał, przynajmniej dopóki euroburdel się nie zawali. Bo wtedy te euroosły ostaną się ze swoimi prawami emerytalnymi niczym Jasio Himilsbach z angielskim.
Co oby dał Bóg jak najrychlej!


Stary Niedźwiedź
Refael 72

niedziela, 24 lutego 2019

Szmirusy w Polsce i na świecie

Dwa dni temu wraz z Flavią i jej brzydszą połową byliśmy w warszawskim teatrze Studio na monodramie "Oriana Fallaci". Skusiła nas postać bohaterki tego spektaklu, w naszym przekonaniu najwybitniejszej dziennikarki minionego stulecia. Spektakl nie zawiódł naszych oczekiwań, dobór fragmentów jej autobiograficznego "Kapelusza całego w czereśniach" został dokonany trafnie, zaś wykonanie pani Ewy Błaszczyk było wspaniałe. W naszym przekonaniu jest ona już blisko tej najwyższej półki, na której króluje maestra Anna Polony.
Po spektaklu nasza rozmowa zeszła na założoną przez panią Ewę Fundację "Akogo?", zajmującą się rozwiązywaniem problemów osób będących w stanie śpiączki. Fundacji udało się już wybudować Klinikę "Budzik", w której ze stanu śpiączki wyszło już kilkadziesiąt dzieci.
Ale ostatnio, gdy pani Błaszczyk przyjęła darowiznę na dalszą działalność od pana ministra Ziobry, zarówno "środowisko" szmirusów, jak i wszelka targowicka swołocz, wylali na nią całą Niagarę gnojówki. Bo nieważne jest, na co te fundusze zostaną wykorzystane. Wystarczy, że  przekazał je ten zbrodniczy PiS, a ona te pieniądze przyjęła!
Załgane krowienty (słowo nie pochodzi od krowy, lecz od francuskiego "un cru qui vient", oznaczającego w dawnej gwarze teatralnej aktorską surowiznę bez warsztatu) jakoś same dotacjami z budżetu Ministerstwa Kultury nie gardzą. A niejaka Janda nawet drze się, że na swój chlewik o nazwie Och Teatr dostaje zbyt mało. Tak się niestety złożyło, iż moja kuzynka wraz z przyjaciółką nieopatrznie odwiedziły ten przybytek, bowiem dostały w prezencie bilety na jakiś "spektakl" tam grany. Wyszły po pół godzinie, bowiem za sceny leciały niemal wyłącznie obydwa "czasowniki posiłkowe" (te na literę P oraz J) oraz przecinek na literę K. Zatem jeśli pan wicepremier Gliński chce nadal dotować tę udającą teatr kupę prymitywizmu i wulgarności (ze zdecydowaną przewagą kupy), powinien być konsekwentny i dofinansować również "braminów" ze starych kamienic na warszawskiej Pradze Północ czy na łódzkim Bronxie. Stojąc po bramach wysławiają się dosyć podobnie, jak "aktorzy" Jandy, choć mimo wszystko trochę  kulturalniej. Byliby w pełni zadowoleni, gdyby szef resortu kultury postawił im po "mamrocie" na twarz i by za to grzecznie podziękowali. A już na pewno nie darliby się, że to za mało.
Degeneracja większości tego środowiska (mam na myśli szmirusów a nie braminów) nie ogranicza się do Polski. Jak podaje portal braci Karnowskich:

https://wpolityce.pl/kultura/435142-aktora-mieli-pobic-rasisci-od-trumpa-teraz-szok-na-lewicy

hollywoodzkie szmirusy licytują się, kto bardziej rynsztokowymi słowami obrazi prezydenta Trumpa. A ostatnio pewien grajek, znany głównie z ogonów w serialach, ufny w swe atrybuty nadludzia (bo jest nie tylko Murzynem, ale i pedałem) sfingował napad na siebie i rzecz jasna oskarżył o to "rasistów od Trumpa". Którzy rzekomo mieli go pobić, oblać wybielaczem i założyć pętlę na szyję.
Oczywiście Demokraci (jak widać, jest to kryptokomunistyczna hołota, POrównywalna z polskimi targowiczanami) i cwelebryci zaczęli wyć, niczym wszystkie kojoty na prerii razem wzięte, wspomagane dodatkowo w tym koncercie przez pismaków z "Szechter Beobachter". Ale co się okazało? Policja podeszła do śledztwa profesjonalnie a nagrania z kamer monitoringu wykazały, że ustawką tą kierował osobisty trener tego oszusta. Do tego uczestnicy akcji przestraszyli się i zaczęli wzajemnie się sypać niczym Niesiołek, który za komuny podczas pierwszego przesłuchania wydał swoją narzeczona i kolegów. A nadludziowi grozi teraz odsiadka i grzywna. Ponieważ sprawy na pewno nie będzie rozpatrywał sędzia Stuleya, gnojek ma wszelkie szanse trafić "pod celę", zapewne ku niekłamanej radości innych osadzonych.
A morał z tego taki, że poza nieprzesadnie wysokim odsetkiem prawdziwych aktorów, na świecie do zawodu tego przyznają się przede wszystkim żałosne zera, od biedy potrafiące wykuć na pamięć czyjeś słowa i z bożą oraz suflera pomocą je wygęgać. Ale gdy próbują powiedzieć coś od siebie, to nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać nad ich matołectwem.

Stary Niedźwiedź

piątek, 15 lutego 2019

Rola klienta - polemika z Piotrem Zychowiczem

W tegorocznym czwartym numerze Do Rzeczy opublikowano ciekawy artykuł Piotra Zychowicza, zatytułowany "Rola klienta". Jak zwykle w przypadku tego autora, prowokujący do dyskusji i ponownego przemyślenia spraw z pozoru bezdyskusyjnych. W e-wydaniu tego periodyku można znaleźć jedynie informację o jego tytule i krótki cytat z tegoż artykułu. Oraz ostrzeżenie, iż jego rozpowszechnianie wymaga zgody redakcji. Ponieważ do niektórych wątków odnosimy się krytycznie lub bardzo krytycznie, pozwolimy sobie rozpocząć od zreferowania tego artykułu własnymi słowami.

1. Przyczyną klęski Polski w II WŚ była dziecięca naiwność polskich "polityków". Nie zdających sobie sprawy z takiej oczywistości, że w polityce liczą się wyłącznie interesy jej uczestników. Do tego doszło kierowanie się marzeniami, a nie realną oceną sytuacji oraz ślepa wiara w dotrzymanie przez sojuszników zobowiązań. A już obrazą rozumu było twierdzenie, że wszystko to, co leży w interesie Wielkiej Brytanii jest automatycznie korzystne dla Polski. Stanisław Cat-Mackiewicz takich politykierów nazywał Volksanglikami.

2. PiS kontynuuje "politykę" sanacji oraz gen. Sikorskiego, kierując się pobożnymi życzeniami. Macierewicz w Radiu Maryja zmieszał z błotem tych wszystkich, którzy zastanawiają się, czy w razie konfliktu Stany Zjednoczone obronią nas przed Rosją. Wszelkie choćby wątpliwości uznał on za działania antypolskie. Zychowicz powołuje się też na swą rozmowę z jednym z prominentnych polityków obozu rządzącego, który za rękojmię wypełnienia tych zobowiązań uznał ... przemówienie prezydenta Trumpa w Warszawie i rzekomy podziw, jakim Amerykanie darzą nas za naszą bohaterską historię.
 
3. Opieranie się wyłącznie na sojuszu z USA powoduje, że polska "polityka zagraniczna" sprzeniewierza się podstawowemu kanonowi, który powinien w niej obowiązywać. Głoszącemu, że Polska nie może jednocześnie być w konflikcie z Niemcami i z Rosją.

4. Amerykanów nieuchronnie czeka poważny konflikt z Chinami, zatem jako zimni pragmatycy, kierujący się nie sympatiami i antypatiami, lecz wyłącznie swoimi interesami, nie będą otwierać drugiego frontu i "umierać za Białystok". Dobrą lekcja powinno być to, że w Syrii Stany bez wahania wypięły się na Kurdów, swoich najwierniejszych sojuszników w tym regionie.

5. Politycy PiS, stawiając wszystko na amerykańską kartę, zdaniem autora skonfliktowali się z Niemcami, Francją, Bruksela i Ukrainą.

6. Prawdziwym wskaźnikiem obecnej pozycji Polski są wyczyny Żorżety Mosbacher, traktującej nasz kraj jak jedną z republik Ameryki Środkowej. Ambasador Niemiec nigdy nie pozwolił sobie za rządów PO na takie impertynencje. Bo rząd ten prowadził wielokierunkową politykę zagraniczną, mając dobre relacje nie tylko z USA, ale i z Niemcami, Francją, Brukselą i próbując nawet kontaktów z Moskwą. Zatem nasi partnerzy wiedzieli, że ma on pole manewru.

7. Bezalternatywna polityka PiS prowadzi do działań proamerykańskich, ale jednocześnie i sprzecznych z polską racją stanu. Jako przykłady Zychowicz podaje organizację w Warszawie konferencji w sprawie Bliskiego Wschodu, de facto o ostro antyirańskiej wymowie. Oraz propagandowe rozdmuchanie sprawy "afery szpiegowskiej Huawei". To ostatnie sugeruje, że w przyszłym konflikcie amerykańsko - chińskim Polska w ciemno opowiada się po stronie amerykańskiej, co autor nazywa dobrowolnym wtykaniem palca między drzwi.
 
8. Ślepa wiara w amerykańskiego obrońcę powoduje, że rząd zaniedbał dozbrajanie polskiej armii. Jako przykład autor podaje zerwanie kontraktu na zakup śmigłowców wielozadaniowych. A za ewenement Zychowicz uznał chęć sfinansowanie przez Polskę budowy w naszym kraju stałej amerykańskiej bazy wojskowej.
 
9. Żelazna zasada polityki głosi, że podczas planowania strategii długofalowej zawsze należy brać pod uwagę najgorszy możliwy scenariusz. A nie ślepo wierzyć w to, że na pewno ziści się najbardziej optymistyczny.

A co o tym sądzi redakcja "Antysocjala"?

Ad 1.
Pełna zgoda. "Komendant" idiotyczną doktryną "równego dystansu do Berlina i do Moskwy" doprowadził Polskę na skraj przepaści, dureń Beck ją do niej zepchnął a generał Sikorski w niczym nie sprzeciwiał się temu, by jak to napisał autor, Churchill wycisnął polskich żołnierzy jak cytrynę i wyrzucił skórkę na sowiecki śmietnik.
Ad 2.
Stanu umysłu Androniego Macierenki nie będziemy analizować, bowiem żaden z nas nie jest z wykształcenia psychiatrą. Ale jeśli istotnie polityk z pierwszego szeregu PiS powiedział autorowi coś aż tak bezdennie głupiego, to jest jeszcze większym romantycznym debilem, niż wspomniany pułkownik artylerii konnej.
Ad 3.
Oczywiście prawdą jest, że do tej pory każdy nawet krótkotrwały sojusz Prus/Niemiec z Rosją miał dla Polski katastrofalne skutki. Ale skoro enerdowska szalona świnia pogrywa tak, jak jej Putas każe (wobec Nord Stream 2 rzekome eurosankcje to bajeczka na użytek idiotów), największą nadzieję pokładamy w osłabieniu Niemiec przez islamską dzicz, której na nasze szczęście rzeczona świnia sprowadziła ze dwa miliony. Oraz w przetrwaniu Polski bez wielkich strat do nieuchronnej chwili, gdy chiński smok zacznie wreszcie pożerać po kawałku Rosję.
Ad 4.
Wariantu iż Jankesi zechcą w konflikcie z Chinami posłużyć się rosyjskim mięsem armatnim, niestety nie można wykluczyć. Ale poza modlitwą nie możemy w tej sprawie zrobić dokładnie nic.
Ad 5.
Rola niemieckiej kolonii większości Polaków nie odpowiada, więc akurat o to trudno PiS winić. Brukselka nie jest żadnym samodzielnym bytem, lecz niemiecką szczekaczką, w której z łaski Makreli najistotniejsze stanowiska zajmują wyjątkowo odrażające kanalie. Francją obecnie rządzi ofiara pedofilki, zachowująca się jak ciota, którą chyba do tego jest naprawdę (patrz afera jej marokańskiego męża). Zatem mało przewidywalna, czyli jakieś układanie się z tym infantylnym narcyzem jest mało obiecujące. A co się tyczy UPAiny, Geniuś Żoliborza utopił już w niej dobre kilka miliardów i osiągnął tylko to, że wypierdki po Banderze i Szuchewyczu jak pluli Polsce w twarz, tak i nadal plują. Całe szczęście że wprawdzie z  refleksem szachisty korespondencyjnego, ale tym nie mniej Geniuś wreszcie to pojął i nie przepieprza już tam dalszych miliardów polskich podatników. Jak zatem Piotr Zychowicz wyobraża sobie naprawę tych relacji? Mamy nadzieję, że nie ma na myśli udzielania kolejnych "pożyczek" i budowy w Polsce pomników bandytówz UPA i 14 dywizji SS Galizien, mających łapy upaprane po łokcie krwią Polaków.
Ad 6.
Twierdzenie że nierząd PO prowadził jakąkolwiek politykę zagraniczną to już tak gigantyczny absurd, że się takowego po Piotrze Zychowiczu nie spodziewaliśmy. Równie dobrze można twierdzić, że "pod celą" tzw. cwel decyduje o swoim losie i rządzi innymi współlokatorami. A co się tyczy prób "stosunków" z Rosją, polegały one na tym, że Putas Tuska wybiedronił, nie zapłacił ani kopiejki, a na do widzenia dał po ryju.
"Taktowny" ambasador Niemiec po prostu nigdy nie musiał stawiać do pionu swojego ryżego parobka. Wystarczyło, że oficer prowadzący z BND zrugał TW "Oskara", gdy ten nie dość gorliwie wykonywał rozkazy z Berlina. I tak dobrze, że Piotr Zychowicz jako wzoru dyplomatycznego taktu nie podał radzieckich ambasadorów z czasów PRL. Którzy też nigdy nie ogłaszali publicznie swoich pretensji do tubylczego zarządu polskiego bantustanu. A co najwyżej wzywali do raportu do ambasady i być może tam bili towarzyszy z PZPR po mordach.
Zaś w kwestii tej żałosnej Żorżety, Ciapciakowicz jest godnym następcą Dupy Wołowej z Uszami. Prawdziwy dyplomata wytłumaczyłby Amerykanom, że babsztyl ten jest w większym stopniu przedstawicielem właściciela TVN (jej serdecznego kumpla), niż Stanów Zjednoczonych. A należąca doń szczekaczka szkodzi nie tylko Polsce, ale również i USA. A do tego odwala prowokacje gloryfikujące twórcę Holocaustu. Ten ostatni argument chyba przeważyłby szalę (Departament Stanu może niekiedy olać żywotny interes swojego kraju, ale już atak na Żydów to świętokradztwo) i babsztyla zabrano by z Warszawy.
Ad 7.
Jedynym powodem (oczywiście z polskiego punktu widzenia) by państwo ajatollahów traktować serio jest ropa naftowa. Ale jeśli jej ewentualne kupowanie jest z przyczyn biznesowo - politycznych mało realne, konferencji tej za tragedię nie uznajemy.
Za to w kwestii Huawei istotnie ten medialny zgiełk był wielkim błędem. Jeśli rzeczywiście ów Chińczyk szpiegował, należało to zrobić znacznie bardziej dyskretnie. Wystarczająco wiele relacjom z Chinami zaszkodził już Androni, torpedując budowę w centrum Polski suchego portu Drugiego Jedwabnego Szlaku. A przy okazji ośmieszając zarówno panią premier Beatę Szydło, jak i niepoważny kraj, w którym minister warchoł może bezkarnie napaskudzić szefowi rządu na głowę.
Ad 8.
W sprawie śmigłowców uwaga autora to pomieszanie z poplątaniem. Zerwanie kontraktu na zakup francuskiego szajsu po znacznie zawyżonej cenie, który nawet we Francji się dokumentnie zbłaźnił, było jak najlepszym posunięciem. A histeria Targowicy świadczyła o tym, że Sie Moniaki jej wściekły, i to na pewno nie małe. Chyba musieli coś zwrócić i na pewno nie było to dane słowo. Ale zakup jedynie kilku maszyn Black Hawk dla sił specjalnych to istotnie rażące zaniedbanie. Za kwotę preliminowaną na kupno pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu francuskich nielotów Turcja kupiła około setki Black Hawków.
Ale już dobrowolne sfinansowanie przez Polskę budowy amerykańskiej bazy to rzeczywiście chyba pierwszy taki przypadek w dziejach świata. Bo wprawdzie po stłumieniu Powstania Listopadowego car Mikołaj kazał sfinansować budowę Cytadeli Warszawskiej za pomocą kontrybucji nałożonej na mieszkańców Kongresówki, ale Polaków o zdanie w tej sprawie oczywiście nie pytał.
Ad 9.
Podana zasada planowania w przypadku Polski nie zawsze może być wcielona w życie. Istnieją możliwe scenariusze, wobec których jesteśmy kompletnie bezradni i w takich przypadkach pozostaje jedynie modlitwa. Ale romantyczne brednie i pokładanie całej nadziei w czyichś pięknych słówkach, których wypowiedzenie osoby tej nic nie kosztuje, to już debilizm czystej wody.
Jedyną pociechą może być tylko to, że mimo wszystko romantyczni durnie są lepsi od cynicznych zdrajców, sabotażystów i złodziei, metodycznie przerabiających Polskę na najbardziej zacofany land IV Rzeszy.

Stary Niedźwiedź
Refael 72

piątek, 8 lutego 2019

Odszedł wielki Polak

Wczoraj wieczorem, po długiej chorobie, w wieku 88 lat zmarł Pan Premier Jan Olszewski. Funkcję tę sprawował od 6 grudnia 1991 do 5 czerwca 1992. Jego rząd przetrwał tylko  niespełna pół roku, ale przez te pół roku (i tylko wtedy) czuliśmy się obywatelami niepodległej Polski, bo Pana Premiera nie wprawiał w ruch żaden oficer prowadzący ze starej SB, BundesNachrichtenDienstu, KGB czy CIA. Nie szwendał się przy nim nawet żaden rabin prowadzący, tak jak obecnie niejaki Jojne Daniels.
Przez te pół roku Pan Premier wyrzucił z Polski wojska sowieckie, czego tak czczony przez sralon Tadeusz Niedołęga - Mazowiecki jakoś nie śmiał zrobić. Zapobiegł też idei zgłoszonej przez TW "Bolka", by na terenach byłych baz sowieckich powstały "centra biznesowe", czyli praktycznie eksterytorialne ośrodki rosyjskiego wywiadu.
Nasz sen o wolnej Polsce skończył się podczas nocy upiorów z 4 na 5 czerwca 1992. Sprowokowana przez agenta w muszce, kompletnie nieprzygotowana lustracja postawiła na nogi wszystkie polityczne kurwy, poczynając od TW "Bolka" a kończąc na stawiającym pierwsze kroki w pracy nad niszczeniem Polski TW "Oskarze" (przejętym od Stasi przez BND), przerażonych wizją ujawnienia swojej łajdackiej przeszłości. I rząd został odwołany, zaś w roli błazna wierzącego w to, że naprawdę będzie premierem, wystąpił starszy sikawkowy Pawlak*.
Od tej pory w tej, za przeproszeniem, III RP nie było już szefa rządu, o którym moglibyśmy powiedzieć, że to nasz premier. Pewne nadzieje stwarzała pani Beata Szydło, ale Geniuś Żoliborza postawił (lub kazano mu to zrobić) na bankiera, którego gaworzenie o rewolucji technologicznej w Polsce przyprawia inżynierów o ból brzucha ze śmiechu, zaś sławetna "konstytucja dla biznesu" budzi przerażenie jej rzekomych beneficjentów. A "suwerenna" Polska w świńskim galopie zmienia dopiero co uchwalone ustawy, gdy tylko tego zażąda jakaś lewacka europinda.
Oczywiście lepiej jest stać w gnojówce po kostki, niż po szyję. Ale nic nie wskazuje na to, żebyśmy wreszcie z niej wyszli.
Krokodylimi łzami i pochwałami Pana Mecenasa Jana Olszewskiego zdążyli już popisać się w mediach społecznościowych Chyży Rój i nadredaktor Szechter. Że też piorun boski nie strzeli tych załganych do szpiku kości kurew!

Stary Niedźwiedź
Refael 72

* Nie pamiętającym tych czasów Czytelnikom winni jesteśmy wyjaśnienie. Młody wówczas szef tzw. PSL Waldemar Pawlak, robiący za listek figowy, mający zasłonić starych "ludowych" złodziei, był szefem Ochotniczych Straży Pożarnych. W mundurze strażaka z wężykiem na czapce wyglądał jeszcze głupiej, niż na co dzień.