niedziela, 14 października 2018

Post Scriptum

Taki dopisek do poprzedniego tematu.
Jak pisałem w komentarzach, obserwuję procesy. I wyciągam wnioski oraz podsuwam rozwiązania. Piszę dlatego, ze nie zamykam się w klatce swoich prywatnych ocen. Patrzę na świat z wysoka. Nie mieszam spraw prywatnych i ogólnych, bo to wypacza obiektywizm. Wiem, niepojete dla wielu.

Tutaj pani naćpana propaganda #metoo oskarżyła 4 dentystów z Kaliforni o gwałt. Dochodzenie zrujnowało tym mężczyznom opinię i zdemolowało życie prywatne. Okazało się na podstawie kwerendy kamer CCTV, że pani łgała w żywe oczy. Cóż, wolno jej. To jej prawo do bezkarnosci nadane przez feminazistki. Wystarczy samo oskarżenie, aby zniszczyć mężczyznę. I korzystaja z tego prawa ile mogą. Bo to seksistki nienawidzące płci odmiennej.

link

Tutaj pani z oszalałej akcji #metoo oskarżyła o napaść seksualną 9 letniego chłopca!
Kamery CCTV pokazały jedynie, że w ciasnym wyjściu sklepowym, chłopak niechcący się otarł o tę chorą idiotkę.
Brak słów dostatecznie obraźliwych dla takich kobiet. One sobie pozwalają, bo wiedza że sa zupełnie bezkarne. A każdego protestującego przeciw kłamstwom, szkalowaniu, oczernianiu, pomawianiu oskarżą o płciowy szowinizm i nienawiść do kobiet.

link

Takich przypadków będzie tylko przybywać.  Taki jest trend światowy, nikt tego szaleństwa nie przerwie na wczesnym etapie. Bo się boja oskarżeń feminazistek.
Dopiero wojujący islam wskaże im miejsce w szeregu między inwentarzem za domem. Bo my jesteśmy za słabi, obojętni, tłuści. I bez ducha.

niedziela, 7 października 2018

#jateż, nowa religia lewaków.

Piszę oczywiście o akcji tzw feministek, niby walczących z przypadkami molestowania seksualnego, pod twitterowym hasłem #metoo.
Myślę, że nie ma potrzeby tłumaczenia tej kuriozalnej akcji. Dlaczego kuriozalnej? Że niby nie ma problemu seksualnego molestowania kobiet? Nic podobnego, tylko wyolbrzymianie skali i posługiwanie się kłamstwami, pomówieniami, oszczerstwami, manipulacjami - chwały tej inicjatywie nie przynosi. A jej propagatorkom przynosi jedynie wstyd i obciach. Niby norma, jak już tzw feministki się za coś wezmą, to muszą szlachetną akcję zabić swoją bezmyślną nienawiścią do wszystkiego co normalne i naturalne.

W niczym nie zaskoczyła mnie wiadomość, że inicjatorka tej akcji, sama okazała się molestującą. Tak to bowiem bywa, że zakłamane do szpiku kości 'bojowniczki' o prawa kobiet, znają się na molestowaniu najlepiej. Znają się, bo same tę formę kontaktów seksualnych preferują. Zatem są ekspertkami w tej dziedzinie. A z ekspertem nie pogadasz, gdy nie masz równego im doświadczenia, a nie daj boże, doświadczenia żadnego. Przegrywasz debatę w bloku startowym.

"Asia Argento, czołowa postać akcji "MeToo", miała molestować 17-letniego chłopaka. Aktorka twierdzi, że jest niewinna i zapłaciła mu tylko dlatego, że chciała uniknąć skandalu."

link

A to jest tylko jedna, którą udało się złapać na gorącym uczynku. W takich sprawach (wstyd molestowanych) udaje się ujawnić może 1% przypadków.
Ale nawet nie w tym problem, że ekspertki od molestowania zarzucają innym molestowanie. W końcu od zawsze 'łapaj złodzieja' najgłośniej krzyczy największy złodziej. Nic nowego pod słońcem.
Najgorsze jest cos innego. Że pomówić, bezpodstawnie oskarżyć, lżyć, rzucać kalumniami i oszczerstwami, może praktycznie każda kobieta. Zupełnie  BEZKARNIE i bez żadnych konsekwencji prawnych!

W USA wybierano sędziego Sądu Najwyższego. Tak na marginesie. W USA, a także w większości państw świata, w tym Unii Europejskiej, sędziów sądów wybierają politycy. W Stanach to prezydent zgłasza kandydaturę, później akceptuje (lub nie) Senat. Nie żadni tam prawnicy. Oni nie mają w czołowych demokracjach nic do gadania. Kandydatury zgłaszają i akceptują POLITYCY!!!
Ale to w Polsce podobno następuje upolitycznianie sądów, bo sędziowie wybierają ze swojej sitwy kandydatów, a prezydent tylko wybiera jednego ze zgłoszonych kandydatów. Gdybym nie był przyzwyczajony do bezpodstawnych ataków na Polskę różnych guyi unijnych, to byłbym bardzo ich postawą zdziwiony. Tyle że w sprawie tych brukselskich gangsterów, nic już zaskoczyć mnie nie jest w stanie. Tę załganą bandę hipokrytów trzeba po prostu odsunąć od władzy rozgonić na cztery wiatry. Niech ich utrzymuje soros, skoro wydaje im polecenia, a nie siedzą na utrzymaniu euro-podatnika. To tak na marginesie wątku z niby molestowaniem.

Oto bowiem do konserwatywnego kandydata zgłoszonego zgodnie z amerykańską konstytucją przez urzędującego prezydenta, zgłoszona zostaje poważna wątpliwość moralna czy ów kandydat jest niczym żona Cezara. Tak, proszę sobie wyobrazić, że w takiej Ameryce, sędzia SN musi być czysty jak łza. Gdyby taka zasada dotyczyła również Polski, to byłby problem ze znalezieniem choć kilku takich dziwolągów wśród 10 tysięcznej kasty. Prezesem Sn w Polsce była (choć ona uważa że jest nadal prezesem tej instytucji, jak to w Tworkach, wielu uważa się za Napoleonów) pani, która posiada ogromny, wielomilionowy majątek. Majątek co do którego źródeł posiadania dociec nie sposób. Później wielkie zdziwienie, gdy SN uniewinnia i pozwala praktykować sędziom kradnącym w marketach wiertarki , pendrajwy czy okradających na żywca staruszki na stacji benzynowej. Określenie nadzwyczajna kasta, nie jest w wypadku tej zorganizowanej grupy przestępczej adekwatne. Tu bardziej pasuje - parszywa kasta sklepowych złodziei. Plus pijanych kierowców. Sędziowie udowodnili ponad wszelką miarę, że stoją ponad prawem, uczciwością, przyzwoitością i mają głęboko społeczeństwo, które płaci tym parszywcom ogromne pieniądze za tegoż społeczeństwa gnębienie. Ale może wątek o tzw sędziach zostawmy na inną okazję. Na pewno kasta dostarczy ich jeszcze sporo zanim zostanie spacyfikowana.

Kandydata na jedno z najważniejszy stanowisk w państwie, oskarża jakaś pani. Pani z akcji #metoo.
Pani oskarża konserwatywnego kandydata, który jest zdecydowanym wrogiem aborcji, o .... no jakże by inaczej. O molestowanie seksualne. No taki przypadek się trafił. Akurat modne stało się molestującym używanie pały molestowania, no walą tą pałą na oślep. Żeby to 'molestowanie' było bardzie wiarygodne, pani twierdzi że była przez Bretta Cavanaugh molestowana 36 lat temu. Wow!
Zastanawiałem się co ja robiłem 36 lat temu. Na jakich imprezach byłem, z kim, gdzie. I pamiętam jedynie pogrzeby. Tam wypadało być trzeźwym...

Najgorsze w takich oskarżeniach jest to, że to pomawiany ma udowodnić, że jest niewinny. Cały system prawny cywilizowanego świata jest tu postawiony na głowie. Oskarżyć o molestowanie może każda kobieta, ba dziewczyna. Nie musi niczego udowadniać, przywoływać świadków. Nie, to pomawiany ma udowodnić swoja niewinność. To jest zwyczajnie CHORE!!! Chore jest również to, co na studenckiej suto zakrapianej imprezie robiła niepełnoletnia, 15 letnia nastolatka. Człek myślący już wie z jakich kręgów i jakiego rodzaju wychowania ta 'molestowana' pochodzi.

Kobiety, które nie pamiętają z oparów alkoholu i narkotyków z kim się 'molestowały' w ubiegły piątek, nagle ze szczegółami pamiętają sytuacje na ostro zakrapianej imprezie sprzed 36 lat!!! No piękny umysł po prostu. Najbardziej paradne w tej sytuacji jest to, że miliony odmóżdżonych kretynów wierzy tej kobiecie. Wierzy bezgranicznie i bez zastrzeżeń. Bo Cavanaugh jest konserwatywny w poglądach, zatem fake news agencies nadające ' całą prawdę całą dobę' do pustych, odpornych na wiedzę łbów prostacką zbitkę, że każdy nie-lewak, to męski szowinista i seksualny agresor. I co z tego , że fakty mówią coś zupełnie odwrotnego. Tego nie zmienią w ich pustych, wydrenowanych łbach, nawet przypadki takie jak niejakiej Asi Argento. Dla fanatyków lewactwa chwila namysłu jest rodzajem profanacji świętych dogmatów wiary.

Żałośnie śmieszny jest fakt, że akcja #metoo wybuchła, gdy wyszły na jaw sprawki i uczynki niejakiego Weinsteina, hollywoodzkiego producenta filmowego. Tak, tego samego Weinsteina, który szczuł te pseudogwiazdki przeciw kandydaturze Trumpa, jako .......... molestującego kobiety. Gdyby to nie było tak odrażające, byłoby niewiarygodnie zabawne...

To, o czym ludzie normalni wiedzieli od baaaaardzo dawna, w jaki sposób te wszystkie gwiazdki i gwiazdeczki dostawały intratne role, jak robiły kariery, byli odsądzani od czci i wiary, przez lewackich fanatyków. Że przecież w tym filmowym środowisku, to niemal kliniczna czystość moralna panowała. A panie aktoreczki to wieczorami, bez niepotrzebnych majtek, szły do apartamentów różnych obleśnych knurów, aby podyskutować z nimi o filozofii i o walce o pokój na świecie. No takie same oczytane erudytki wśród zaczynających aktorską karierę i nic nie poradzisz. Bez majtek, żeby drogich Triumfów obleśny knur w ferworze dyskusji nie zniszczył...

Po raz kolejny. Najgorsze jest to, że w takie androny wierzą jacyś człekokształtni. Przecież nawet najgłupszy orangutan w klinice dla bardzo chorych umysłowo orangutanów,  nie jest aż tak durny, żeby w takie brednie wierzyć! Ale bezmózgi skażone lewackim bełkotem z TV, jak najbardziej...

Jako faceci polegliśmy w tym pełnym absurdów świecie pseudo feministycznego bełkotu już dawno. Pamiętam sprawę chyba z lat 80tych w Szwecji. Bogaty playboy co roku zabierał na wakacje na swoim jachcie płynącym po Morzu Śródziemnym, jakąś poznaną chętną dziewuchę. Nigdy nie miał najmniejszych problemów ze znalezieniem kandydatki, wręcz musiał się opędzać od najbardziej namolnych. I po 3 latach od romantycznych wakacji, tegoż playboya dwie 'turystki'oskarżyły o gwałt na tym jachcie. No tak po 3ch latach im się przypomniało, że właściwie, to one były na tym jachcie gwałcone. Oczywiście żadnych dowodów, tylko ich oświadczenie. Żadnych tam obdukcji,  dowodów, świadków. Po co? Pani poczuła się gwałcona, bo dobrowolnie zgodziła się towarzyszyć panu w romantycznych wakacjach. Sąd niezawisły, a jakże, skazał tego pana na 3 lata bezwzględnego więzienia. Nie miał żadnych wątpliwości. Jak to pozbawiony rozumu szaleniec. Choć pewnie to była kobieta. Może ta sama niedawno w tejże Szwecji, skazała 'uchodźcę' za brutalny gwałt na Szwedce na srogą karę 50 godzin społecznych. Pewnie dlatego, że były wszelkie dowody, obdukcje, autopsje i świadkowie...

Kilka lat temu jakaś, hmmm, dziennikarka BBC oskarżyła o gwałt swojego byłego chłopaka. Faceta aresztowano, zniszczono mu karierę i reputację. Zanim w ogóle dopuszczono go do głosu, cała brytyjska opinia publiczna była karmiona opiniami o biednej i ciężko pokrzywdzonej kobiecie przez męskiego agresora. Dopiero na koniec procesu, gdzie bezlitośnie chłostano moralnie 'bestię' , dopuszczono do obejrzenia nakręcony przez tegoż faceta filmik z owego 'gwałtu'. Z filmiku wynikało, że jeśli już był tam gwałt, to jego ofiarą był raczej tenże młodzieniec...
Kuriozalny jest fakt, że ten młodzieniec został wpisany do rejestru seksualnych agresorów. I do dzisiaj jest w nim umieszczony, bowiem nie ma legalnej możliwości wykreślenia kogokolwiek z tego rejestru...

link

Ten świat oszalał. Ludziom wytrepanowano mózgi. Jutro każdy z nas, facetów, może być przez jakąś durną pindę oskarżony o molestowanie przed 40 laty. Bo pociągnął za warkocz koleżankę z przedniej ławki w szkole, albo przez podstarzałą panienkę, której się przypomni, że zderzyliśmy się z nią kiedyś w drzwiach i mogłem poczuć jej pierś przez koszulę. I to my będziemy musieli przypominać sobie zdarzenie, szukać świadków i dowodów niewinności. Chory świat chorych ludzi...

PS. No i życie w PL dopisało puentę do mojej notki. Wczoraj w Legionowie k. Warszawy wielodekadowy prezydent tego miasta, oczywiście że z PO, pokazał oficjalnie jakim jest seksistowskim bucem i prymitywem. Przy rechocie całej zgrai 'feministek' i pedryli. Niby nic zaskakującego,ale te 20% chętnych głosować na tę mafię zboczeńców i damskich bokserów, przekracza moją zdolność pojmowania...

Niedzisiejszy vel Zgryźliwy

sobota, 15 września 2018

Demokracja totalitarna

Demokracja, czyli z greckiego : władza ludu. Najgorsza forma rządów, ale póki co niczego lepszego nie wymyślono. Tak mówił Churchill. Wiele racji. Sam fakt, że rządy w państwie zależą od woli kompletnych ignorantów, woła o pomstę do nieba. W KAŻDYM społeczeństwie około 3/4 ludzi jest społecznymi, ekonomicznymi, politycznymi dyletantami i ignorantami. To oczywiście, bardzo optymistyczne założenie, bowiem z moich obserwacji wynika, że takich,hmmm,  "świadomych wyborców" jest ponad 90% w zdecydowanej większości społeczeństw.

Jakim cudem zatem, to wszystko funkcjonuje, a właściwie jakoś tam funkcjonowało. Że się ten świat nie pogrążył w całkowitym chaosie. Demokracja grecka trwała około 150 lat. I padła pod naporem sprawniejszych systemów sprawowania i wyłaniania władzy. Oczywiście, sprawniejszych w tamtych, antycznych czasach. Niemniej pewne prawidła zachowań społecznych pozostają uniwersalne. Demokracja bezpośrednia doprowadziła wysoką, nowoczesną cywilizację do upadku. Amen. Zbiorowa 'mądrość' jest oksymoronem. Coś takiego w przyrodzie nie istnieje. "Zbiorowa mądrość" to walka egoistycznych, grupowych interesów. Wygrywają te, które są najliczebniejsze. Bowiem w demokracji głos kompletnego głupca, jest równy głosowi geniusza i erudyty.

Demokracja, to system oszukańczy. Chodzi o wmanewrowanie ludzi w iluzję, iż mają decydujący wpływ na wybranie swoich pośredników do zarządzania losami społeczności.

Obserwujemy od jakichś 100 lat erozję lub raczej ewolucję doktryny demokracji jako największego osiągnięcia ludzkości.

Pierwsi demokrację modyfikowali bolszewicy. Demokracja w ich wydaniu, to absolutny totalitaryzm krwawych dyktatorów, upozorowany na rządy ludu. Demokracja tego typu miała wszelkie atrybuty demokratyczne. Wybory powszechne, parlament, wyłanianie rządu przez wybranych przedstawicieli ludu. W tym wypadku , ludu pracującego miast i wsi. Nie mylić z WSI, to pojawiło dopiero później w Polsce. Oczywiście demokracja socjalistyczna różniła się od tzw demokracji liberalnej, jak różni się krzesło ogrodowe, od krzesła elektrycznego. W demokracji socjalistycznej, władzę sprawowało biuro polityczne partii komunistycznej(czasem zwane dla niepoznaki socjalistycznej, robotniczej itp coś jak NSDAP) , pod kontrolą I-szego Sekretarza, który był najważniejsza postacią w państwie, dużo ważniejszą niż wybrany premier czy prezydent, a reszta była fasadą dla totalitarnych i dyktatorskich rządów komunistów.

Demokracja liberalna z kolei dominowała za żelazną kurtyną, w państwach nie dotkniętych zarazą komunizmu. W latach powojennych miała się dobrze. Wtedy jeszcze ludzie nie byli ogłupiali przez, jak obecnie, wszędobylskie media. Ludzie wtedy jeszcze potrafili odróżnić dobro od zła czy głupotę od mądrości. To się skończyło gdzieś w połowie lat 60-tych. Dziwnym trafem zbiegło to się z powszechnością dostępu do telewizji. Od lat 60-tych ubiegłego wieku następuje powolna, acz sukcesywna erozja demokracji typu liberalnego. Do ludzkich umysłów zostaje tłoczony wybiórczy obraz, macherzy telewizyjnych sieci zaczynają czuć się już nie dostarczycielami informacji, ale uczą się informację kreować. Potrafią już zręcznie manipulować faktami. Taki drobniutki przykładzik jak to działało. Chyba wszyscy pamiętamy obrazek z wojny wietnamskiej, gdy południowo wietnamski żołnierz strzela w głowę cywilowi. Była histeria we wszystkich amerykańskich mediach o wyjątkowej brutalności i barbarzyństwie amerykańskiego sojusznika we Wietnamie. Tymczasem media w rękach lewackich manipulantów nie dopuściły do głosu prawdziwych okoliczności tego dramatycznego incydentu. Nie podały, że ten zastrzelony 'cywil' to agent Vietcongu, który przed chwilą zamordował z zimną krwią całą 8 osobową rodzinę kolegi tego oficera. Na wojnie szpiegów likwiduje się na miejscu. Ale ważniejszy od prawdy był przekaz, kogo to Amerykanie mają za sojusznika. Lewackie już wtedy, amerykańskie media dążyły do zakończenia wojny wietnamskiej, aby oddać Indochiny wpływom komunistycznym. Dlatego przemilczały przyczyny masakry w My Lai czy 'występy' zdrajczyni Jane Fondy na północno-wietnamskiej baterii przeciwlotniczej, strzelającej do amerykańskich samolotów.

Od czasów telewizji najpierw kablowej, później satelitarnej, gdzie krąg nieustannych odbiorców odpowiednio spreparowanych wiadomości zwielokrotniał do rozmiarów niemal całej populacji wszystkich państw cywilizowanych, urabianie ciasnych umysłów odbiorców ruszyło pełną parą. Lewackie uniwersytety wykształciły kadry potrafiące genialnie prać umysły. Okazuje się że ludziom można wmówić wszystko. Że większość populacji oczywiste kłamstwa wrzucane telewidzom, przyjmuje jako jedyną i niepowtarzalną prawdę. Stopień otumanienia ludzi po prostu przeraża. Protoplastą tych 'inzynierów ludzkich dusz' był niejaki Goebels. Joseph Goebels. Jego prorocza instrukcja dla lewackich łgarzy święci triumfy w 'liberalnych' mediach. Najwyraziściej to widać było w czasie tzw kryzysu uchodźczego. Czyli spowodowanie przez Niemcy potrzebujące milionowej siły roboczej, aby wielkie rzesze ludzi za własne pieniądze przedostawały się za wszelką cenę do Niemiec. Nawet bogatych Niemiec nie było stać na przetransportowanie bezpośrednie 2ch milionów ludzi do Niemiec. Koszty tej operacji byłyby gigantyczne. Zatem Niemcy spowodowali, że ta potencjalna siła robocza przyszła do nich za darmo, jeszcze słono za to zapłaciwszy handlarzom ludzi. Wśród zarabiających grube miliardy na przemycie ludzi, tez bym poszukał niemieckiego śladu w jakiejś Panamie np.

Ale mniejsza o takie detale. Ważne, że lewackie (zwane ironicznie chyba, liberalnymi) media przedstawiały tzw 'uchodźców' jako starców, kobiety i dzieci ilustrując prawdziwymi obrazkami wysiadających z okrętów młodych mężczyzn, stanowiących 95% tego najazdu na Europę.
Najgorsze, że tabuny ludzi powtarzały jak niedorozwinięte intelektualnie papugi frazę o tych 'uciekających przed wojną kobietami, dziećmi' , gdy na własne oczy widzieli wysiadających z okrętów młodych, zdrowych, silnych mężczyzn, właśnie pozostawiających na pastwę losu i okrutnego wroga, swoje żony, dzieci, rodziców. Zidiocenie medialne sięgnęło zenitu. Gdy do UK ściągnięto w odruchu humanitarnego szaleństwa kilkaset 'dzieci' z obozowisk w Calais, każdy mógł zobaczyć, że te 'dzieci', to 25, 30 paro a nawet 40 letni faceci. Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że jeszcze 40 lat temu niemal nikt nie byłby aż tak głupi, żeby wyglądającego na 40 latka uważać za niepełnoletniego. Niestety dla ludzkości, zdrowy rozsądek zniknął wraz ze zwiększającą się ilością kanałów w telewizorni. Teraz każdy, kto na widok 40 latków udających dzieci, ośmieli się zaprotestować, jest walony pałą rasizmu, ksenofobii, faszyzmu itp. Czyli zdrowy rozsądek został sprowadzony do cech bardzo negatywnych.

Te zmiany w powszechnej świadomości społecznej, ułatwiają moralnym i intelektualnym oszustom, coraz lepszą kontrolę nad podbitym ludem. Jak w demokracji socjalistycznej, tak w demokracji totalitarnej, instytucje demokratyczne są tylko fasadą, a rządzi wąska grupa oligarchów, którzy mają w ręku media. W demokracji totalitarnej przez nikogo nie wybierane marionetki, wydają wyroki na demokratycznie wyłonione rządy. Nikt nie wie kto tak naprawdę wybrał Timmermansa, Junkera, Guya, Tuska i wielu, wielu innych "szczerych demokratów".
Ci 'szczerzy demokraci" z polecenia swoich pryncypałów wściekle atakują demokratycznie wyłonione rządy, które zostały przypadkowo wybrane przez niewłaściwe społeczeństwa. Demokracja przepoczwarzona w totalitarną już nawet nie udaje, że wynik wyborczy ma jakiekolwiek znaczenie. Bo są tzw 'wartości europejskie'. A rządy wybrane wbrew 'europejskim wartościom" (cokolwiek by ten dogmat lewackiej religii znaczył) należy obalić za wszelką cenę, w jakikolwiek niedemokratyczny sposób. Te niesprecyzowane euro-wartości są przecież biblią lewackich (pseudoliberalnych) elit i jakaś tam wola ludu wyrażona w demokratycznych wyborach, nie może być z nimi sprzeczna.

Bo przecież nie ma znaczenia, że Polacy, Węgrzy, Austriacy, Włosi  wybrali swoje rządy wolą większości demokratycznej. To już nieaktualne zabobony. Tak być nie może, żeby tyle pracy nad umysłami, tyle zafałszowanej informacji, tyle topornej propagandy dla idiotów poszło na marne! Żeby ludzie wybierali rządy niemiłe, a nawet wrogie właścicielom ludzkiej populacji! Nie ma na to zgody wszelakich lewackich (niby liberalnych) autorytetów i ałtorytetów. Moralnych, oralnych a nawet analnych. Demokracja demokracją, ale lud ma wybierać władze w swoich landach wg naszych instrukcji. Jak nie, to użyjemy wszelkich możliwych i niemożliwych sankcji na niepokorne narody.
Gdy ludzie będą wybierać władze nam niemiłe, użyjemy szantażu finansowego. Niepokorne narody odetniemy od strumyka pieniędzy i wtedy wrócicie na łono prawdziwej demokracji totalitarnej.

Tak sobie totalitaryści ukryci za parawanem liberałów, roją w bezsenne noce. Bój w europarlamencie o Węgry, to bój będzie ich ostatni. W maju wylecą na zbity pysk. Od 3 lat powtarzam, choc nikt mi nie wierzy, że Soros jest albo kompletnym szaleńcem, albo prawicowym kretem wśród lewactwa (liberalstwa). Wybory do europarlamentu będą wisienką na torcie zmian w Europie, jakie dzięki temu szaleńczemu totalitaryście i jego pacynkach we władzach wielu instytucji Europy, zachodzą w społeczeństwach Europy i będą zachodzić.
Gdyby nie sztucznie wywołany 'kryzys uchodźczy' nie byłoby rządów prawicy w Polsce, na Węgrzech, Czechach, Włoszech, Austrii, Chorwacji itd. Gdyby nie krecia polityka tego wysłannika Rotshildów, nie powstałaby coraz silniejsza Afd czy Szwedzcy Demokraci w Szwecji. Takie ugrupowania balansowałyby na granicy błędu statystycznego, a dzięki tej kreaturze stanowią póki co, trzecie siły polityczne w zlewaczałych landach.
Niemniej co do przyszłości demokracji w Europie mam wiele obaw. Przecież oni, lewaccy totalitaryści, doskonale o tym wiedzą. Zmiany w Europie i Ameryce i porazki bolszewii zawdzięczamy internetowi i zaangażowaniu w wojnę ideologiczną milionów internautów. Bez wolnego od kagańca politpoprawności medium, nie byłoby szans na przełamanie lewackiego medialnego monopolu na ludzkie umysły. Nie docenili potęgi wolności wypowiedzi w inetrnecie i dlatego przegrywają. Ale już dostrzegli swój błąd. Już naprawiają demokraci totalitarni. Ostro działa cenzura na Facebooku. Coraz ostrzej na Twitterze, w dodatku podstępnie stygmatyzują nie-lewackich internautów. Teraz dzięki lewactwu i liberalstwu, przegłosowano szybciuteńko ACTA2.
Demokraci totalitarni w natarciu...

Niedzisiejszy vel Zgryźliwy

środa, 15 sierpnia 2018

Tango - magiczny afrodyzjak

Podczas rozmowy z czcigodną Ewunią wspomniałem o tangu jako spoiwie, które w gronie moich znajomych trwale i szczęśliwie połączyło kilka par. Ewunię temat zainteresował, zatem moim obowiązkiem jest jego rozwinięcie.
Córka moich znajomych Iza po ukończeniu studiów biznesowych została zatrudniona w polskim oddziale dużej międzynarodowej korporacji finansowej. Gdy powierzono jej przygotowanie pierwszego samodzielnego projektu finansowego i poinformowano, że zatwierdzać projekt będzie sam szef polskiego oddziału, była trochę stremowana. Ale czterdziestoletni Oskar okazał sie miłym i życzliwym recenzentem, życzliwie podpowiedział kilka drobnych korekt a projekt skierował do realizacji. I żeby to uczcić, zaprosił Izę na kolację do podwarszawskiej restauracji z doskonałą kuchnią, bardzo gustownym wystrojem i muzyką w stylu retro (tanga, rumby, fokstroty etc.), graną przez żywych muzyków, a nie puszczaną z krążka.
Podczas kolacji okazał się uroczym rozmówcą, mogącym dyskutować na każdy temat, a Goethego i Szekspira cytującym w oryginale. Do tego jeszcze, a nie każdy facet to potrafi, dbał o to, by był to dialog a nie monolog. Iza była pod wielkim wrażeniem swojego interlokutora. A gdy poprosił ją do tanga i okazało się, że tańczy bosko (swego czasu był akademickim wicemistrzem swojego kraju w tańcach latynoamerykańskich), dziewczyna po prostu "odpłynęła". I tu dżentelmen w starym stylu pokazał swoją klasę. Nie próbował realizować szybkiego spekulacyjnego zysku, lecz postawił na inwestycję długoterminową. Odwiózł ją do domu (mieszkała jeszcze z rodzicami), podziekował za uroczy wieczór i wyraził nadzieję na kontynuację tych spotkań.
Konserwatywna broń nuklearna zadziałała bez pudła. Na kolację wyszła pewna siebie dwudziestopięcioletnia biznesłumen a gdy jej mama zajrzała rano do kuchni, zastała tam siedziącą nad zimną herbatą zakochaną po uszy szesnastolatkę.
Spotykali sie regularnie i po niecałym miesiącu Oskar wyznał Izie swoje uczucie. Przypominając jednocześnie, że regulamin korporacji zabrania małżeństwu pracy w tym samym oddziale firmy. Zatem jeśli jego deklaracja ma dla niej wartość, czeka ją zmiana pracy lub związek nieformalny. Reakcją Izy był telefon do domu, a podczas rozmowy z mamą z teatralną dykcją (Oskar wówczas już dosyć dobrze znał język polski) poinformowała, że nie wraca na noc. Zatem tym razem podał taksówkarzowi swój adres. A po tygodniu Iza przeprowadziła sie do niego.
W pracy oczywiście obowiązywała pełna konspiracja. Byli na 'pani Izo' i 'panie dyrektorze', przjeżdżali i wyjeżdżali swoimi samochodami osobno i o różnych porach. Ojcu ta kocia łapa nie przeszkadzała, bowiem widział, jak bardzo szczęśliwa jest córka. Ale jej mama, będąca katoliczką więcej niż serio, miała z tym problem, który znacznie się powiększył, gdy Iza powiedziała rodzicom, że bardzo chcą mieć  dziecko i podjeli wszelkie stosowne działania.
I wtedy Oskar po raz kolejny pokazał wielka klasę. Chodziło mu nie tylko o spokój sumienia przyszłej teściowej. Zdawał sobie sprawę i z tego, jak bardzo takie posunięcie  z jego strony wzmocni psychicznie Izę. Gdy dowiedział się, że w polskim Kościele Rzymskokatolickim nadal istnieje ślub "przedkonkordatowy", wyłącznie  religijny, bo nie mający żadnego przełożenia na prawo cywilne, nie wahał się. I ślub taki odbył sie w domku Oskara w Puszczy Białej, bowiem biskup po dowiedzeniu się o proponowanej "cołasce" napisał proboszczowi z tej wsi precyzyjną instrukcję. Czyli żadnych zapowiedzi, buzia na kłódkę i ślub w domu, a nie w kościele.
Obecnie Oskar szefuje oddziałowi urugwajskiemu, Iza oczywiście też w nim pracuje, mają dwójkę dzieci. A w soboty wpadają potańczyć do lokalu w dzielnicy robotniczej Montevideo, w którym tanga, milongi czy chacarery tańczą młodzi Urugwajczycy, którzy w odróżnieniu od Polaków, nie obrazili się na swój dorobek kulturowy i olewają żałosne podrygi do "muzyki" łupu cupu.
Gdy jeszcze w Polsce złośliwe koleżanki pytały Izę, jak ich związek będzie wyglądał za kilkanaście lat, gdy Oskarowi stuknie sześćdziesiątka i czy nie powinna znaleźć sobie młodszego faceta, Iza w prosty sposób je zaorała odpowiadając, że zdecydowanie woli salaterkę kawioru od worka buraków.
Drugi przykład tanga w roli magicznego afrodyzjaku dotyczy syna moich znajomych i jego dziewczyny. Chłopak oraz jego piękniejsza połowa byli obdarzeni słuchem i poczuciem rytmu, tańczyli jednak wyłącznie w dyskotekach. Gdy w domu rodziców usłyszał moje opinie o tangu i obejrzał na notebooku kilka tańców mistrzów, wykazał zainteresowanie tematem. Powiedziałem mu wtedy, że na Starówce, gdzie mlodzi mieszkali, jest "Złota milonga", w której mogą posłuchać i poogladać w akcji warszawskich miłośników tych tańców. I udało mi się ich skusić. Jak się przyznali, poczatkowo tylko sie przyglądali, ale w końcu odważyli się wyjść na parkiet i jakoś im poszło. Obecnie tańczą już dobrze, a chłopak przyznał mi się:
- Wujek, miałeś rację. Gdy w tangu przytulę Lusię, wiem że tańczę z dziewczyną. W porównaniu z tym to disko przypomina ruchy szympansa, którego oblazły pchły.
Okazało sie również, że czas na ślub, bowiem wieczorne tańce przyczyniły się ewidentnie do tego, że na horyzoncie pojawiło się nowe życie.
I tą optymistyczną informacją kończę tę garść refleksji o magicznej właściwości tanga.
A na deser w wykonaniu najlepszych tancerzy:

Geraldine Rojas i Pablo Veron w tangu "Una Emotion"


Oraz Noelia Hurtado i Pablo Rodriguez w tangu "Felicia"


A jeśli jakiemuś posiadaczowi chromosomów XY na widok Geraldine lub Noelii serce nie zabiło żywiej, niech zluzuje na stanowisku dotychczasowego prezydenta Słupska. Elektorat najgłupszego miasta w Polsce w większości chyba takich lubi.
 
Stary Niedźwiedź

niedziela, 12 sierpnia 2018

Adam Aston


Ostatnie boje justytutek, kodomitów czy UBwateli z "dobrą zmianą", podczas których policja jest nie tylko lżona, ale i opluwana, drapana, szarpana a nawet gazowana, budzi coraz większe obrzydzenie oraz politowanie. Ciekawe, kiedy to targowickie bydło zacznie do policjantów strzelać kulami gumowymi, a kiedy już prawdziwymi. Dlatego dajemy sobie spokój kibicowaniu poczynaniom ministra Bredzińskiego, którego coraz łatwiej (tak jak i jego pryncypała) pomylić z Robertem Biedroniem. A Stary Niedźwiedź powraca myślami do czasów, kiedy to polscy aktorzy i piosenkarze umieli śpiewać, czyli mieli słuch muzyczny i dobre głosy.
Miłośnikom starych tang czy foxtrotów znane są takie nazwiska jak Hanka Ordonówna, Zula Pogorzelska, Tola Mankiewiczówna, Aleksander Żabczyński, Eugeniusz Bodo, Tadeusz Faliszewski czy Janusz Popławski. Ale artystą prawie na śmierć zapomianym jest Adolf Loewinsohn, przed wojną bardzo popularny pod swoim artystycznym pseudonimem Adam Aston.

Urodził sie w Warszawie 17 września 1902, Jako osiemnastolatek zgłosił sie na ochotnika do wojska i wziął udział w kampani bolszewickiej roku 1920. Po demobilizacji rozpoczął karierę artystyczną. Początkowo w Chórze Warsa, potem jako solista w najpopularniejszych kabaretach i rewiach przedwojennej Warszawy. Popularność i uznanie przyniosły mu wykonania takich tang, jak Jesienne róże, Jest jedna jedyna, Każdemu wolno kochać, Serce matki czy To nie była miłość. Ale pozwolimy sobie przypomnieć dziś już prakycznie nieznaną interpretację światowego evergreenu, czyli La Palomy:
 

Aston wystąpił też w kilku najpopularnierjszych przedwojennych polskich produkcjach filmowych, czyli między innymi w Dwóch Jadwigach i Manewrach miłosnych, grając u boku Jadwigi Smosarskiej, Toli Mankiewiczówny, Aleksandra Zelwerowicza, Aleksandra Żabczyńskiego i ludwika Sempolińskiego. Nawiązaniem do pierwszej jest przebój Jadzia:



Zaś do drugiej Graj skrzypku, graj:


Aston śpiewal również w językach hebrajskim i jidisz. Próbką tej twórczosci jest tango Przytul, uściśnij, pocałuj:


Podczas wojny znalazł sie po sowieckiej stronie linii demarkacyjnej. Udało mu się wydostać z nieludzkiej ziemi wraz z armią generała Andersa. I tak jak wielu innych żołnierzy narodowości żydowskiej, nie zdezerterował po przybyciu do Palestyny, lecz nadal walczył w II Korpusie, biorąc udział w Bitwie o Monte Cassino.
Po wojnie początkowo osiadł w Johannesburgu, skąd w roku 1960 przeniósł się do Londynu. Tam zmarł 10 stycznia 1993.
Stary Niedźwiedź nie przypomina sobie, by polskojęzyczne merdia wspomniały wtedy choć słówkiem o Adamie Astonie. SN nie mógł tego uczynić, bowiem nie był jeszcze wtedy współautorem żadnego blogu. I dlatego dopiero teraz Antysocjal spłaca ten dług.

Zaś Refael nie byłby sobą, gdyby nie zamieścił węgierskiego motywu z twórczości Adama Astona, ewidentnie nawiązującego do "Hrabiny Maricy" Imre Kalmana:



Stary Niedźwiedź
Refael 72

czwartek, 2 sierpnia 2018

Rocznica tragedii

Stosunek redakcji Antysocjala do Powstania Warszawskiego był przedstawiany już wielokrotnie. Choćby w 2013:
http://antysocjalbis.blogspot.com/2013/08/kamienie-na-szaniec-diamenty-do-pieca.html
2015:
http://antysocjalbis.blogspot.com/2015/07/tragiczna-rocznica.html
czy 2016:
http://antysocjalbis.blogspot.com/2016/07/czy-to-jest-uleczalne.html

a także w 2009
https://staryantysocjal.blogspot.com/2018/08/powstanie-warszawskie.html
Zatem ogólne rozważania na temat wynoszenia pod niebiosa tego "zrywu, dzięki któremu mamy dzisiaj wolną Polskę" (co za bezczelne kłamstwo!), możemy sobie darować. Jedynie Stary Niedźwiedź postanowił podzielić się z szanownymi Czytelnikami kilkoma informacjami odnośnie związku losu jego rodziny z "Obłędem 44", jak słusznie Piotr Zychowicz zatytułował swoja książkę, traktujacą o tym seppuku.
Z linii po mieczu SN, od zawsze wywodzącej się z chyba najbardziej polskiego miasta, czyli oczywiście ze Lwowa (warszawiacy zechcą mu wybaczyć tę arcysubiektywna ocenę), wojnę przeżyli jedynie jego Ojciec oraz jego cioteczna siostrzenica. Resztę tej licznej rodziny w samym Lwowie zamordowali Niemcy, zaś w jego okolicach bydło spod znaku UPA. Natomiast dla rodziny Mamy SN zagłada wszystkich mężczyzn z tej linii była efektem owego "bohaterskiego zrywu".
Dziadek Mieczysław był mistrzem zecerskim czyli wysoko wykwalifikowanym robotnikiem. Z przekonań umiarkowanie lewicowym (prawe skrzydło PPS) ale jak wynika ze wspomnień Mamy, człowiekiem twardo stąpającym po ziemi i trzeźwo myślącym. Wieczorem 1 sierpnia dokładnie przewidział dalszy rozwój wydarzeń i powiedział o tym rodzinie. Czyli o zatrzymaniu przez Stalina frontu na środkowej Wiśle na kilka miesięcy, by umożliwić Hitlerowi wyręczenie go w mokrej robocie. Podczas powstania działał w służbach przeciwpożarowych, próbujących kubełkami wody gasić niemieckie podpalenia całych sektorów domów. Po upadku powstania jako cywil został wywieziony do Dachau, gdzie "zmarł na zawał serca".
Brat Babci SN, przez jego Mamę wspominany szczególnie ciepło, czyli jej Wujek Jurek, jak go nazywała, był podoficerem rezerwy 9 Pułku Ułanów Małopolskich z Trembowli, a w cywilu urzędnikiem kancelarii adwokackiej. O wieloletnim dowódcy tego pułku, czyli o Tadeuszu Komorowskim miał jak najgorszą opinię. Uważał go za człowieczka malutkiego formatu, pozbawionego własnego zdania, z najwyższym trudem podejmującego  decyzje. Podczas okupacji aktywnie włączył się w działąnia ZWZ/AK. Gdy po aresztowaniu gen. Stefana "Grota" Roweckiego dowódcą Armii Krajowej został "Bór" Komorowski, Wujek Jurek nazwał aresztowanie "Grota" nieszczęściem. Ale nominację "Bora" uznał za znacznie większą tragedię.
1 sierpnia, zgodnie z przydziałem, dołączył do grupy mającej zadanie bronić barykady na praskiej Pelcowiznie. Opór ten został przez Niemców bardzo szybko stłumiony zaś on dostał się do niewoli. Miał tyle szczęścia, że nie rozstrzelano go od razu i dotrwał do kapitulacji powstania. Jako kombatant i podporucznik czasu wojny trafił do oflagu, gdzie zmarł na zakażenie krwi, będące następstwem ran oraz czyraka, którego się w warunkach obozowych nabawił.
Drugi z braci Babci SN, przez jego Mamę zwany Wujkiem Antosiem, również był urzędnikiem. W działąnia konspiracyjne sie nie włączył. Podczas powstania wraz z tłumem cywilów został zapędzony na Dworzec Gdański. A tam ukraińskie bydło zagoniło ich do stojącego na bocznicy składu wagonów towarowych. Zaś po zamknięciu w wagonach podłożyło pod nie materiały wybuchowe i wysadziło w powietrze.
Mama SN miała zdecydowanie więcej szczęścia, bowiem jako nastolatka trafiła do obozu koło Hamburga i był to obóz pracy a nie koncentracyjny. Zatem ponosząc jedynie duży uszczerbek na zdrowiu, doczekała wyzwolenia obozu przez I Dywizję Pancerną gen. Stanisława Maczka.
Babcia i Prababcia SN uniknęły niewoli i dotrwały na kieleckiej wsi do przetoczenia się frontu. W lutym 45 powróciły do Warszawy. Wobec faktu zamiany przez Niemców, w tym przypadku pomagierów czyli użytecznych idiotów arcyzbrodniarza wszechczasów Stalina, lewobrzeżnej części miasta w morze gruzów,  wraz z dwoma innymi rodzinami doprowadziły do stanu jakiej takiej używalności mały domek na Grochowie (wówczas peryferia Pragi) i w nim zamieszkały.
Ten bagaż doświadczeń rodzinnych determinuje stosunek SN zarówno do patriotyzmu nekrofilskiego, jak arcycelnie to zboczenie (im więcej zabitych lub zesłanych Polaków i większe straty w substancji narodowej, tym większa chwała dla inicjatorów takiej masakry) nazwał mistrz nazewnictwa, czyli czcigodny Dibelius. Jak i do "jagiellońskich" kretynów, pojawiających się na tle czerwono-czarnych flag, liżących tyłki wypierdkom po Banderze i Szuchewyczu, udzielających im "kredytów" na wieczne nieoddanie i bredzących, jakoby takie łajno było polskim strategicznym sojusznikiem.
Tacy zbrodniarze (debilizm jak najbardziej może być zbrodniczy), jak "Bór" Komorowski, Okulicki czy Chruściel, mają obecnie w całej Polsce ulice swojego imienia. W końcu śmierć w absurdalnej, bo z góry przegranej walce około 20 tys żołnierzy AK oraz 200 tys. cywilów i zrównanie z ziemią ponad połowy Warszawy to nie w kij dmuchał. Wszelacy Wysoccy, Mochnaccy, Nabielakowie czy dyktatorzy Powstania Styczniowego mogą zzielenieć z zazdrości.
Z polskich generałów II Wojny Światowej w gronie redakcji Antysocjala od zawsze największym szacunkiem cieszy się generał Władysław Anders, który właściwie cenił zarówno swoich żołnierzy, jak i polską ludność cywilną. Dlatego w lecie 1942 wyprowadził z ziemi nieludzkiej do Iranu nie tylko swoich żołnierzy, ale także co najmniej 20 tys. uwolnionych z łagrów cywili, biedujących przy jego armii. Bowiem sowieccy zbrodniarze nie przydzielili im żadnych racji żywnościowych. Zatem ten wielki Polak nie wahał się zabrać ich wraz ze swymi żołnierzami, ratując ich w ten sposób od śmierci głodowej.  Mając w ten sposób poniżej pleców politykierskie fikołki wodza, który z braku lepszego audytorium gotów był się wdzięczyć przed własnym ordynansem.
Ten wielki Polak wybuch powstania nazwał szaleństwem, zaś o tych, którzy taka decycję podjeli, powiedział iż powinni stanąć przed sądem polowym. Taką opinie wydał na bieżąco, zatem wszelakie bajeczki, że łatwo krytykować jakieś posunięcie po kilkudziesięciu latach, nekropatrioci mogą sobie wsadzić w wiadome miejsce. Tak samo negatywnie decyzję o wybuchu powstania ocenili na bieżąco generałowie starszej daty, czyli Kazimierz Sosnkowski i Lucjan Żeligowski. Co przypominamy walczakom - duchowym spadkobiercom Józefa Piłsudskiego a obecnie wyznawcom maciertyzmu.

W pełni podzielamy to stanowisko, a znalezienie sie w takim towarzystwie, jak pan generał broni Władysław Anders, jest dla nas wielkim zaszczytem. Zaś romantycznym bałwanom pozostawiamy guru Macierenkę i jego sektę AAA. Czyli Anencefalicznych Akolitów Androniego.

Stary Niedźwiedź
Refael 72

środa, 1 sierpnia 2018

Powstanie Warszawskie - z archiwum ANTYSOCJALA

Na blogu Archiwum STARY ANTYSOCJAL umieściłem 
felieton Starego Niedżwiedzia z 1.VIII.2009 o Powstaniu Warszawskim

https://staryantysocjal.blogspot.com/2018/08/powstanie-warszawskie.html


Czcigodnych czytelników zapraszam do odwiedzania i komentowania. 

Refael72