sobota, 11 stycznia 2014

Duch czworaków

Ponieważ dyskusja pod tak na pozór niewinnym tematem jak mistrzowie tanga zamieniła się w polemikę arystokracji ducha z duchem czworaków, z zasobów pamięci wygrzebałem historię z przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego stulecia.
W mieszczącym się w dawnym Pałacu Paca ówczesnym Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej znajdował się kiosk „Ruchu”. Papierosy, prasę, kosmetyki  i inne tego typu artykuły sprzedawała w nim wówczas mila i dystyngowana starsza pani o nazwisku Puciata. Ową posadę zdobyła bowiem kadrowiec w firmie „Ruch”, oczywiście wywodzący się z wiadomych kręgów i będący przykładem tak zwanego awansu społecznego, nie wiedział że pani ta pochodzi ze starszej od Jagiellonów rodziny książęcej Puciata vel Putiata vel Puciatycz, wywodzącej się od władców Rusi Czerwonej i Halicza.
Również niemal nikt z pracowników ministerstwa tego nie znał. A ponieważ pani ta obsługiwała kupujących bardzo uprzejmie, cieszyła się powszechną sympatią i była nazywana „babcia Puciata”.
Któregoś dnia przy kiosku ustawiła się dłuższa niż zazwyczaj kolejka. Gdy kolejnemu klientowi była skrupulatnie wydawana reszta, stojący w kolejce i nie mogący się doczekać papierosa sekretarzyna miejscowej komórki PZPR rozpoczął dialog o z grubsza takiej treści:
- Czy nie można tego zrobić szybciej? Ludzie czekają.
- Proszę pana, przecież nie mogę się pomylić w wydawaniu reszty i oszukać kupującego.
- Coś pani taka hrabina.
Starsza pani z lekka się zarumieniła i odpowiedziała:
- Jeżeli już to nie hrabina lecz księżna.
W kolejce ten i ów nie zdzierżył i się  uśmiechnął. Urażony cham na najbliższym zebraniu zadał pytanie czy socjalistyczne ministerstwo jest właściwym miejscem pracy dla byłej obszarniczki. Ale minister lubił ową panią za uprzejme traktowanie kupujących (w PRL w tych czasach wielka rzadkość) i sprawa rozeszła się po kościach.
Z pół roku później do ministerstwa przyjechała delegacja z WHO, złożona głównie z Francuzów. Zapanowała lekka panika gdy dowiedziano się że przydzielony do niej ubecki tłumacz miał ostry atak wyrostka i trafił do szpitala na stół. I wtedy minister przypomniał sobie o istnieniu babci i osobiście poszedł do kiosku uprzejmie prosząc ją o pomoc. Babcia zamknęła swoje miejsce pracy i udała się  do sali konferencyjnej.
Gdy zaczęła tłumaczyć, żabojady tylko zastrzygły uszami. W odróżnieniu od urzędników peerelowskich nie byli burakami z awansu ale tej klasy francuzczyznę pamiętali co najwyżej z dziewiętnastowiecznych lektur szkolnych. Oczywiście kilka razy pojawiły się problemy bowiem tłumaczka w sposób opisowy określiła fachowe terminy medyczne których nie znała. Ale szef delegacji natychmiast jej uprzejmie pomógł. Więc nie stworzyło to żadnych problemów a konferencja przebiegła w miłym nastroju.
Na najbliższy zebraniu tak zwanej podstawowej organizacji partyjnej minister spojrzał na sekretarza z politowaniem i spytał:
- No i jak byśmy towarzyszu wyglądali trzy dni temu gdybym was posłuchał i kazał zwolnić babcię? Jak pół dupy zza krzaka!
Co dedykuję wszystkim burakom, niekoniecznie z komunistycznym rodowodem, którzy wszystko na tym świecie widzą przez pryzmat ciemiężenia przez arystokrację ludu pracującego miast i wsi. A w swym obłędzie posuwają się nawet do twierdzenia że komunizm został wymyślony przez jakichś mitycznych "paniczów". Wychodzi więc na to że w żyłach Włodzimierza Uljanowa ("Lenin"), Józefa Dżugaszwiliego ("Stalin"), Karola Sobelsohna ("Radek"), Lejby Dawidowicza Bronsztejna ("Lew Trocki"), Hirsza Apfelbauma ("Grigorij Zinowjew") i Lwa Rozenfelda ("Lew Kamieniew") płynęła błękitna krew. Ale wątpię czy ta teoria spowoduje trzęsienie ziemi w nauczaniu historii doktryn politycznych. Już prędzej trafi do podręczników psychiatrii.

Stary Niedźwiedź

48 komentarzy:

  1. Jaki piękny post Stary Niedźwiedziu!

    I jakże bardzo przy okazji się podłożyłeś.

    Przecież o lepsze uzasadnienie moich tez mnie samemu byłoby dużo trudniej.
    Babcia Puciata to przecież idealne uosobienie idei "substancji która zawsze wypływa"
    Zepchnięta co prawda do trzeciego szeregu, ale wciąż królowa życia.

    Pomimo retoryki jadowitej jak laseczka wąglika komunistów antyszlacheckiej i szlachciców antykomunistycznej nagle się okazało, że jedni bez drugich żyć nie mogą i wzajemnie się potrzebują.
    Ktoś musiał nauczyć dzieci towarzyszy tańca, picia szampana, gry na pianinie, języków no i właśnie takie babcie Puciate to robiły. Bez tego dzisiejsi postkomuniści czyli czerwona arystokracja cieniutko by pierdzieli na salonach Brukseli.
    A wszelkiego rodzaju Babcie Puciate nieraz domagały się od towarzyszy drobnych przysług więc mimo komuny wciąż pozostawały królami życia z dostępem do dóbr jakich nawet Ty Stary Niedźwiedziu postpeerelowski sybaryto mógłbyś pozazdrościć.

    Tak właśnie wyglądała pozaseksualna część Syndromu Samochodowo-Haremowego opisana ongiś przez Lejbę Dawidowicza Bronsztejna, który jako Żyd szlachcicem wprawdzie nie był ale przecież on był drugi garnitur. Lenin pochodził akurat ze szlachty, Stalin zaś był nieślubnym synem generała Przewalskiego. I to rodzina Przewalskiego zasponsorowała mu potem prawosławne seminarium duchowne, bo gdzieżby syn ( nominalny ) szewca pijaczyny zdobył fundusze na takowe?
    Że już nie wspomnę o tym, że Jaruzel też był pochodzenia ziemiańskiego, ale tu mogą pojawić się kontrowersje, bo wielu twierdzi że to była matrioszka.

    Pozostali wymienieni przez Ciebie byli Żydami. Ale dobrze że ich wymieniłeś bo mogliby być przykładem nowomowy.

    Za Stalina krążyła taka figura stylistyczna jak "zinowiewowsko-trockistowski potwór". I nikt nawet dobrze wtajemniczeni nie wiedział co to takiego za to wiedział, że czegoś takiego trzeba obowiązkowo nienawidzić. No i pod to pojęcie podciągnąć można właściwie wszystko.

    Podobną figurę stylistyczną macie Wy konserwatyści. Któż to taki jest ciota Gender? Dlaczego ja czegoś takiego nie widuję na ulicy? A przecież jestem dość mobilny z racji charakteru mojej pracy, dlatego też nieczęsto udzielam się na tym blogu.
    Czy takie cioty chodzą po ulicy z transparentem "jestem ciotą Gender"? Nigdy się z czymś takim nie spotkałem.
    A może tak samo jak u bolszewików takowa ciota pełni tę samą funkcję jak "zinowiewosko-trockistowski potwór"? Można pod to podciągnąć wszystko co się Wam nie podoba. Na przykłąd osobniczkę w naćwiekowanej skórze, która może po prostu okazać się motocyklistką.

    Wspominałeś też Stary Niedźwiedziu, że starasz się unikać "wyluzowanych babeczek". Jak rozumiem, to są takie które się ongiś lub niedawno wyskrobały. Jak Ty to robisz u diaska? Masz rentgenowski wzrok? Bo ja widząc nieznajomą kobietę na ulicy nijak nie jestem w stanie orzec czy miała za sobą skrobankę czy też nie. To może stwierdzić dopiero biegły ginekolog zbadawszy takową wnikliwie na fotelu.

    A wracając do Babci Puciatej, postawa PRL-owskiego ministra aż nadto dobitnie tłumaczy że to jednak ja mam rację.

    Nie wątpię, że kobitka ta znała francuski, ale dlaczego do diaska nikt nie zauważa, że w krajach o znacznie zdrowszej rzeczywistości większość ludzi wybitnych pochodzi z klasy średniej lub wyższej średniej a arystokracja stanowi tam niewielką domieszką? A zatem fakt, że w takiej Polsce tylko Puciata dobrze znała francuski a nie na przykład syn przedwojennego drobnego producenta oranżady ( bo że chłopi nie mogli to przecież oczywiste ), już samo przez się tłumaczy że nie tylko za komuny, ale i wcześniej rzeczywistość w tym kraju była CHORA a klasa Babci Puciatej to tylko Syndrom Małej Konkurencji.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Maćku
      Jeśli łaskawe zatrudnienie na stanowisku sprzedawczyni w kiosku "Ruchu" uważasz za błyskotliwą karierę arystokratki w PRL to ze swoją paranoją przypominasz mi pacjenta oddziału zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Który patrząc przez kratę na tłum ludzi chodzących po ulicy stwierdza że nie przypuszczał że na świecie zamknięto za kraty aż tylu wariatów.
      Towarzysz minister jeszcze przed wojną skończył studia medyczne więc nie był aż takim burakiem pastewnym jak zdecydowana większość jego towarzyszy z PZPR czy ich mentalni pogrobowcy chorujący na manię antyfeudalno-prześladowczą jak ty.
      Co się tyczy "wyluzowanych babeczek", o przynależności do tej kategorii nie decyduje kwestia dokonania aborcji. Ty musiałbyś grzebać w życiorysie aby do tej kategorii kobietę zaliczyć. Człowiekowi inteligentnemu wystarczy spojrzeć na delikwentkę lub wysłuchać kilku jej słów. Wiec taka diagnostyka jest dla ciebie z definicji niedostępna.
      Do reszty bredni Kraszewskiego polskiej paranoi antyfeudalnej się nie odniosę bo po pierwsze, mam inne plany na weekend. A po drugie, nie mam zamiaru bawić się w znachora.

      Usuń
    2. Może dla kogoś o pańskiej tradycji stanowisko sprzedawcy kiosku nie jest zbyt prestiżowe. Ale kiosk należycie usytuowany był za PRL-u żyłą złota, tak jak stanowisko kierownika sklepu mięsnego w tej epoce.
      Z tym ,ze nie insynuuję że Babcia sobie dokradała. Ale bliskość Towarzysza Ministra wcale nie była taka bez znaczenia dla jej życia. Ja też mam inne plany na week-end i wolałbym już więcej nie pisać.

      Czy aby za bardzo mi nie pochlebiasz Stary Niedźwiedziu. Już drugi post dedykowałeś mojej osobie.
      A przecież libertarianie tak niewiele znaczą w Polsce. Już nawet Twój przyjaciel z reala chce ze mnie na siłę uczynić pedałem. Nie za ciężka armata na małego wróbla? Czego wy się boicie?


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. A w temacie "lampucer" jak Ci się widzi taka na przykład harleyówka?
      Bo to na pewno dziwne i niejednoznaczne zjawisko.

      Ubiór pewnie Cię zaszokuje. Obcisły uwypuklający wdzięki skórzany uniform obficie naćwiekowany. Ale żadnych dekoltów ani piór tam-tam NIE MA.
      Kolorowe włosy acz nie jest to konieczne. No i piercing w różnych dziwnych miejscach ciała pewnie Ci się nie spodobał. Mnie dla ustalenia uwagi też nie.

      Ale dalej już jak z najmokrzejszych konserwatywnych snów.
      Harleyówka jest wierna i zwykle uległa wobec swego Ukochanego. Często ma tatuaż z Jego imieniem.
      Oczywiście w 110% heteroseskualna i wierna swemu Panu który dla Niej był zwykle pierwszym i jedynym.
      Z dziewictwem do ślubu to bywa tam różnie, ale z tego co pamiętam, nie jesteś w tych kwestiach zbyt ortodoksyjny.
      Podział na role męskie i kobiece w tej społeczności ścisłe jak w Średniowieczu. O jakimkolwiek Gender nie ma tam nawet mowy.

      No i co Ty poczniesz w temacie takiej harleyówy?


      Kurna Maciek

      Usuń
    4. Drogi Maćku
      Przeciw harleyowcom jako społeczności nic nie mam bowiem na drogach zachowują się rozsądnie i jako ich użytkownicy są przewidywalni.
      Miałem okazję poznać szwajcarską harleyówkę która przed obrona doktoratu odbyła krótki staż w zakładzie mojego kolegi. Do Polski przyjechała swoim motocyklem, w instytucie PANowskim jej skórzany strój i fryzura wyglądały dziwacznie. Ale była inteligentną, czystą i zadbaną dziewczyną. Więc z harleyówką mógłbym się kolegować i to wszystko. Bo te tatuaże i nity w różnych dziwnych miejscach jak dla mnie stanowię antybodziec, na tyle silny że wykluczający "przekroczenie Rubikonu".
      A z tego co o nich piszesz wynika że łączą się w stabilne pary a związki te są budowane na więzi uczuciowej. Więc jak dla mnie jest to OK.

      Usuń
    5. P.S.
      A z tym kioskiem "Ruchu" jako żyłą złota opowiadasz głupoty. Na wagę złota była praca w sklepie sprzedającym towary których podaż notorycznie nie nadążała za potrzebami rynku (sklepy mięsne, RTV czy AGD). Ale gazetę, bilety, sznurowadła czy krem do golenia mogłeś kupić w każdym kiosku.

      Usuń
    6. Za tatuażami i piercingiem też nie przepadam. To zdecydowanie NIE moja liga.
      A wiesz że Harleyowcy wywodzą się z Południa USA z gangów motocyklowych powstałych niedługo po zakończeniu II WŚ. Wtedy też uformowała się ich obyczajowość i rytuały.

      A "tapeciary"? To po prostu kobiety używające "wściekłego" makijażu. A co do ich prowadzenia się, to nie ma jednego standardu. Osobiście nie lubię "tapety" ale nie mam ciągot by tego zakazywać.


      Kurna Maciek

      Usuń
  2. A zatem przechodzę do następnego postu czyli alegoryczny opis sytuacji, z którego wynika że Polska to chory człowiek Europy któremu wciąż mimo chęci nie dane jest wyzdrowieć.

    Bo tu nie chodzi o sam feudalizm bo ten występował na prawie całym świecie, ile o to, że w jednych krajach ( takich jak Polska ) trzymano się go jak pijany płotu co okazało się fatalne w przyszłości a inne kraje w porę go zniosły i weszły w Rewolucję Przemysłową, która udać by się nie miała prawa, gdyby nie UWOLNIENIE SIŁY ROBOCZEJ.


    Wyobraźmy sobie takie opowiadanko.
    Był sobie szlachciura w połowie XIX wieku, co chłopów gnębił, chłopki chędożył i o jakichkolwiek zmianach słyszeć nie chciał ani ich nawet nie potrafił sobie wyobrazić.
    Lecz pan ów miał dwóch synów. I starym szlacheckim zwyczajem wysłał ich na studia do Paryża, by się czegoś nauczyli i wyszumieli. Synowie ci do Paryża się udali i przeżyli szok. Dotarło do nich, że świat im ucieka. Że byle producent oranżady ma lepszą chatę niż ich dworek w rodzinnym majątku. Taka właśnie była Rewolucja Przemysłowa.
    Uczyć to się czegoś nauczyli, na przykłąd francuskiego na poziomie Babci Puciatej. Z wyszumieniem się okazała się gorsza gorszość. W paryskich burdelach nie bywali za często, bo najnormalniej w świecie nie mieli za dużo kasy, ale bywali na tyle często by zauważyć, że paryskie kokoty nie są tak pokorne i uległe jak chłopki z ich majątku, za to są dużo dużo bieglejsze w miłosnych sztuczkach. Prócz tego miewały więcej wigoru, bo szefowie tych przybytków rozumieli, że niedożywione dziewczynki to marne dziewczynki. No i dotarło do nich że w starciu profesjonalizmu z posłuszeństwem ten pierwszy zawsze zwycięży, a szczupłość funduszy na burdel aż nadto dobitnie tłumaczy jakim to już trupem gospodarczym jest feudalizm.
    Jako że byli przecież paniczami co chcieli pozycję swoją zachować postanowili coś z tym zrobić. Czyli cytując Margaret Thatcher "trzeba wiele zmienić aby się nic nie zmieniło".
    Ponieważ Sorbona była nie tylko uczyliszczem ale też wylęgarnią idei wszelakich bracia owi nowych idei liznęli.

    Jeden z nich został "zapadnikiem" czyli wielbicielem Zachodu i marzyło mu się aby tę Rewolucję Przemysłową po prostu skopiować w ojczyźnie.
    A drugi zauważywszy, ze Świat uciekł już zbyt daleko, a na Rewolucję Przemysłową jest już za późno, bo najlepsze kawałki tortu już są dawno rozdane rozglądał się za jakąś droga na skróty pozwalającą przeskoczyć Rewolucję Przemysłową.
    Zaczęło mu świtać, by za pomocą centralnego planowania i dyrektyw rozpocząć modernizację rolnictwa i przyśpieszoną industrializację. Parę pokoleń będzie nawozem historii a potem to już będzie raj na ziemi. Tak sobie wykombinował, i takim cudem stał się komunistą.

    I wbrew temu co myślisz Stary Niedźwiedziu w Europie Środkowej multum takich paniczów komunistami było, choć nie zawsze były to "najzacniejsze stare rody". Zresztą i w rodzinie Rycerza o któym wielokroć wspominałęm sporo było przedwojennych komunistów, Część wykosiły czystki stalinowskie ale część przetrwała a i sam Rycerz pomimo jęków na bolszewię w PRL-u funkcjonował całkiem nie najgorzej. I on i rodzina jego.


    Teraz wszystko jasne czy coś doszczegółowić?


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to moi rodzice młodość przeżyli w zupełnie innej Polsce niż ta twoja bajkowa jej wizja.
      . Ojciec mieszkał we Lwowie i opowiadał że w tamtejszej tzw. Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy językiem roboczym był jidisz. Bo jak sama nazwa wskazuje, Ukraińców plus Polaków było w niej góra 5%. Więc jeśli już piszesz o szlacheckim rdzeniu (przynajmniej intelektualnym) przedwojennego komunizmu w Polsce, nie opowiadaj andronów i bądź choć na tyle ścisły że wzorem mistrza Michalkiewicza napisz iż była to "szlachta jerozolimska".
      Mama opowiadała że trochę inteligencji (rzadko kiedy herbowej) było w PPS. Ale już KPP to była banda bądź płatnych agentów bądź sfrustrowanych zaprzańców dla których podbój Polski przez ZSRR był jedyną szansą na zaistnienie i dopchanie się do koryta.

      Usuń
    2. Lecz ci z KPP wyginęli w czystkach 1937/38. Przeżyli tylko ci co siedzieli w sanacyjnych więzieniach.
      Widocznie kresy wschodnie były specyficzne.

      A społeczność żydowska w Polsce nie była rozproszona równomiernie.


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. Poza tym moja "baśń" była o tym jak w XIX wieku krystalizowały się idee, i o tym, że wcale nie robotnicy ani chłopi je wymyślili. Co się stało z tymi ideami w wieku XX to już zupełnie inna sprawa.
      Twoi rodzice weszli w dorosłe życie, gdy już istniał Związek Sowiecki. To zmieniło wszystko. I to już był parszywy wiek XX.


      Kurna Maciek

      Usuń
  3. A co w Polsce? W Polsce przez moment udało się uniknąć bolszewii. Zwyciężyło "zapadnictwo" czyli próba modernizacji i skopiowania Rewolucji Przemysłowej. Ale szło jak po grudzie, bo już było półtora wieku po fakcie.
    Normalnej akumulacji kapitału nie było, bo rynek był płytki jak kałuża latem a zatem stopniowe zamożnienie społeczeństwa udać się nie mogło. Więc w ramach drogi na skróty powstał "etatyzm szlacheckawo-legionowy" znany bardziej jako sanacja.
    W wielu miejscach nawiązywał on do Kapitalizmu Państwowego z czasów ostatnich carów Rosji.
    Pomimo paru spektakularnych sukcesów typu Gdynia i COP system ten jak każdy kapitalizm kompradorski ( nawet podszyty patriotyzmem ) był skazany na gnicie zupełnie jak w obecnej Tusklandii.
    Lecz zgnić mu nie było dane, bo po drodze Niemce i ruskie zrobili nam kuku.
    Dlatego jest wciąż idealizowany i ma gorących strażników tej gloryfikacji w osobie Tie Fightera.


    A Tobie Stary Niedźwiedziu jak się marzy KLASA, to się jej naucz sam!
    Naucz się skromności i powściągliwości którą tak sobie cenisz u Czechów i Finów.
    I nie pomiataj ludźmi którzy mieli po prostu mniej szczęścia od Ciebie.
    Naucz się jak prawdziwy angielski gentelman STARANNIE UKRYWAĆ swoją pogardę dla ludzi niższego stanu bo ostatnio trudno uwierzyć że nie jesteś z pochodzenia polskim szlachcicem.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogarda dla ludzi " niższego stanu" to kolejny wytwór twojej chorej mózgownicy a zarazem bezczelne kłamstwo.
      Gardzę narkomanami którzy przerabiają swoje mózgi na kał z okrzykiem "wolność" emitowanym z zaćpanych mord. Niezależnie od ich statusu społecznego. Równie gardzę męskopodobnym łajnem które robi dziewczynie dziecko a potem "łaskawie" partycypuje w kosztach "zabiegu". A akurat w tych przypadkach przeważają dzieci nowobogackich lub wywodzące się z tak zwanych, za przeproszeniem, "dobrych" domów więc nijak to się ma do twoich plebejskich bredni.
      Gardzę kurewkami które idąc na imprezę sa pewne że będą się łajdaczyć choć nie mają jeszcze pojęcia komu dadzą tyłka. Ale już nie gardzę prostytutkami które często do tego paskudnego zajęcia zmusza po prostu bieda. Im współczuję i w odróżnieniu od "wyluzowanych babeczek" nigdy takiej nie nazwę szmatą.

      Usuń
    2. Jeśli faktycznie tak jest ( z tą pogardą ) to gratuluję.

      Co do ( za przeproszeniem ) "dobrych" domów pełna zgoda.
      Co do "wyluzowanych babeczek". Mam mieszane uczucia. Ale raczej im współczuję, ze nie było im dane uprawiać seksu w normalnych warunkach. I nie będąc pewnymi swojej urody sekszą na imprezie licząc na to że ktoś pijany lub zaćpany przez moment potraktuje ją jak piękność. A zatem żal mi ich tak samo jak prostytutek.


      A politpoprawny "zachwyt" nad wyluzowanymi babeczkami to nic innego niż igrzyska zamiast chleba.
      Lewactwo od zawsze deklarowało poprawę doli ludu, tyle że ciągle im to nie wychodziło lub za dużo po drodze ukradli. Nie mogąc rozwiązać problemu na przykład mieszkań dla młodych ( zwyczajnie nie ma kasy ), postanowili pogloryfikować "kiblowych kochanków" i zrobić kilka widowiskowych kampanii przeciwko "ciemnogrodowi" z których nic a nic nie wynikło i wyniknąć nie mogło. To tylko zagrywka PijaRowa.
      Wyszli z założenia, że skoro nie można głodnych nakarmić ani doposażyć, to można próbować poprawić im samopoczucie poprzez gloryfikację narkotyków i seksu kiblowego. No i to akurat im dobrze wychodzi. NIESTETY!


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. Drogi Maćku
      Z tym brakiem urody jako usprawiedliwieniem ku**wienia się na imprezach to znowu przesadzasz. Wiele z tych dziewek mogłoby wyglądać znacznie atrakcyjniej gdyby po prostu ubrały się tanio ale po ludzku, nie świeciły kolczykiem w niedomytym pępku i nie nawaliły sobie na gęby więcej szpachlówki niż zawiera jej auto strucel szykowane na giełdę. A gdyby jeszcze przestały używać przecinka na literę K i zrozumiały że w języku polskim występuje więcej czasowników niż dwa "posiłkowe", ich szanse na poznanie sensownego chłopaka by wzrosły.
      Dlaczego młodzi faceci interesują się "wyluzowanymi"? Bo mają pewność że jeszcze tego wieczoru je "przelecą". Ale spróbuj spytać czy by się z taka dziewką ożenił. I co usłyszysz?
      -Wujek, tobie chyba odp*****liło. Ja miałbym się żenić z taka k**wą którą waliło pół dyskoteki?
      Bo stwierdzenie że statystyczny człowiek nie szanuje tego co dostaje za darmo, dotyczy i tej sfery życia.

      Usuń
    4. Nie każda wie jak się ubrać. To fakt! Lecz ja im w dalszym ciągu współczuję.
      Wiele z tych dziewek wyglądałoby lepiej, i czułoby się lepiej, gdyby z jednej strony Hollywood a z drugiej tzw "prawica" nie lansowały "jedynie słusznych typów urody".

      Sam lubię kobiety przy kości o obfitych proporcjonalnych kształtach i na dodatek brunetki. Czyli o "nieprawomyślnym typie urody" zarówno z perspektywy "anorektyczno-homoseksualno-hollywodzkich" dyktatorów mody, jak i nazizującej "prawicy" preferujących blondynki typu Claudia Schiffer wprawdzie o prawidłowych kobiecych kształtach i proporcjach ( choć szczuplejszej niż ja lubię ) ale wyraźnie Nordyczki.

      Tylko ja wiem ile się musiałem nagimnastykować by zarówno moja pierwsza jak i druga wreszcie uwierzyły że są piękne i nie robię sobie z nich jaj! Oczywiście żadna z moich nie osiągnęła takiego stadium rozpaczy jak wymienione przez Ciebie dziewki. Można powiedzieć, że zdążyłem na czas


      Kurna Maciek

      Usuń
    5. Drogi Maćku
      Co do pedałów od mody, pełna zgoda. Oni nienawidzą dziewczyn mających na czym usiąść i czym oddychać i na modelki angażują te bez biustu i pupy aby wyglądały efebowato. Bo to ich rajcuje.
      Ale z tymi blondynkami znowu chrzanisz na potęgę albo głupio uogólniasz gust tego fiuta z zakutym łbem. Ręczę ci że konserwatyści nie przeszliby obojętnie obok zgrabnej dziewczyny o kruczoczarnych włosach. czyli o włoskim, hiszpańskim czy greckim typie urody.

      Usuń
    6. Moja pierwsza miała raczej ormiańskawy typ urody i była grubokoścista, czyli mocno zbudowana, czyli nawet odchudzanie nie uczyniłoby jej modelką. A włosy oczywiście kruczoczarne.
      Podobnie moja aktualna. Ze względu na szparę między górnymi jedynkami jej typ urody dałoby się określić jako hiszpański acz nie do końca bo ona jednak ciemna szatynka.


      Kurna Maciek

      Usuń
  4. Trzeba jeszcze wspomnieć, że podczas wprowadzania kapitalizmu w niekapitalistycznej rzeczywistości powstają liczne wynaturzenia.

    Zarówno w XIX wieku, jak i w międzywojniu jak i teraz w Tusklandii powstał specyficzny typ pracodawcy.
    Mały skurwysynek znajdujący upodobanie w pomiataniu ludźmi i pokazywaniu co to on.
    Co ciekawe przekrój pochodzenia takich skurwysynków jest dość szeroki. Są wśród nich oczywiście ubeckie latorośle, ale są też potomkowie wysadzonej z siodła szlachty. Ale pochodzenie nie ma tu znaczenia. Samo zjawisko wynika z płytkości rynku, ostrego nadmiaru siły roboczej i wynikającej z tego niskiej konkurencji pomiędzy pracodawcami.

    Typ ten na Zachodzie występował dość rzadko, ale nie dlatego żeby Anglicy czy Francuzi byli ulepieni z lepszej gliny ale dlatego, że w krajach które nie przechodziły rewolucji przemysłowej na skróty, konkurencja między pracodawcami jest silniejsza a tacy osobnicy co przedkładają pomiatanie ludźmi nad dbałość o swój bussines po prostu są wykaszani przez konkurencję.


    Takiego skurwysynka należy traktować jak nowozelandzkiego strusia Moa, wymarłego na początku XIX wieku. Ptaszysko wielkie jak słoń i trawożerne zajmujące tę samą niszę ekologiczną co bydło rogate.
    Jak takie coś się ulęgło? Ano dlatego, że do czasu przybycia tam Maorysów na wyspie nie było żadnych ssaków. Ewolucja odbiła w inna stronę a Nowa Zelandia stałą się wdzięcznym modelem rzeczywistości alternatywnej. Czyli co by było gdyby na Ziemi nie pojawiły się ssaki.


    Tacy właśnie skurwysynkowie byli idealną amunicją ideologiczną dla komunistów i właśnie dlatego komunizm miał się tak znakomicie w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Na Zachodzie władzy nie zdobył nigdy, więc wizja Orwella 1984 okazała się tylko ponura wizją political fiction.

    Teraz już chyba nie ma wątpliwości, że trzymanie się ongiś feudalizmu jak pijany płotu spowodowało, że Polska i wiele innych krajów stało się chorymi ludźmi Europy, co mimo wysiłków wyzdrowieć nie są w stanie bo nękają je wciąż Choroby Wtórne które mają swoje źródło w Chorobie Pierwotnej którą było kurczowe trzymanie się feudalizmu aż do II połowy XIX wieku.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Niedźwiedziu. Mimo szczerych chęci nie potrafię zrozumieć podania jednostkowego przykładu jako pewnego rodzaju wzorca mającemu stygmatyzowac całą klase społeczną.
    Moim skromnym zdaniem pochodzenie społeczne może, acz wcale nie musi implikować klasy kogokolwiek. Bywają przecież odrażające chamy z wyższych sfer, jak i osobnicy o głębokiej kulturze osobistej wywodzący sie z klasy robotniczej, chłopskiej czy rzemieślniczej.
    Ot chociażby Margaret Thatcher, której chyba nie odmówisz błyskotliwości, manier i dobrego wychowania była córką sklepikarza.
    Matka księżnej Kate Middleton była stewardessa a ojcem dyspozytor lotów....
    Z innej beczki. Moimi sąsiadami z dzieciństwa była para polskich reemigrantów z Francji. Pania Pelagię często proszono za tłumaczkę do róznych urzędów w mieście. Nie miała błękitnej krwi, ani żadnego wykształcenia (niepełne podstawowe) jednak ona i jej mąż górnik francuski znali lepiej niż niejeden tłumacz przysięgły. Takim też zresztą pani Pelagia często pomagała w trudniejszych tłumaczeniach. Oczywiście nie za darmo. Może nie te maniery... ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Niedzisiejszy
      Nie było moim zamiarem stygmatyzowanie całych klas społecznych. Chciałem jedynie na przykładzie wspomnianego tu ćwoka -sekretarza POP w ministerstwie pokazać gdzie mają korzenie inne ćwoki, obecnie nazywające się libertarianami. Po prostu z ich tępych głów czworaki nie wyjdą już nigdy i stad tytuł.
      Znam kilku przemiłych i mądrych ludzi z wykształceniem podstawowym czy zawodowym a z drugiej strony kilku profesorów - debili którzy gdy słyszą o kolejnych złodziejstwach ekipy Tuska, odpowiadają że to konieczne. Bo inaczej przyjdzie Kaczor i ich zje.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Gdyby libertarianie mieli te same korzenie co sekretarzowie POP tobyśmy byli bardziej wpływowi. Nie bylibyśmy żadnymi libertarianami tylko czerwonymi arystokratami.
      A Ty Stary Niedźwiedziu po zażyciu tak chwalonych przez Ciebie środków na chorobę lokomocyjną chętnie byś ze mną pijał wykwintne wina, gdyż jako czerwony arystokrata ze swoimi zdolnościami znałbym się na nich nie gorzej od Ciebie. A tak mam tylko parę lat stażu w różnych firmach przy sprzedaży wina.


      Kurna Maciek


      PS. A zatem już całkiem Stary Niedźwiedziu zatraciłeś kontakt z rzeczywistością.

      Usuń
    3. Pisząc o ćwokach miałem oczywiście na myśli mentalność. Ten blog adresowany jest do inteligentnych czytelników i dla jednego Maćka nie będę tego zmieniać.
      Jak zwykle się mylisz. Towarzystwo dobieram sobie starannie więc w twoim na pewno nie napiłbym się nawet najlepszego Pommarda z rocznika 1990. Za to nie raz na Mazurach piłem piwo z mistrzem łowienia karpi, traktorzystą Jankiem, towarzyszem licznych wędkarskich "zasiadek". Bo to inteligentny i dowcipny człowiek, pozbawiony jakichkolwiek kompleksów. A nie zakompleksiony do szpiku kości burak z dyplomem wyższych studiów.

      Usuń
    4. A skąd wiesz, że mam wykształcenie wyższe? Ano tak! Przecież pisywałem że jestem nauczycielem a z wykształceniem podstawowym i zarazem bez pleców byłoby ciężko.
      Traktorzysta Janek z racji pochodzenia mógł się dobrze znać na karpiach i innych rybach. Ale na winach to już jakby mniej. Że już o malarstwie holenderskim nie wspomnę. Jak Ty wytrzymałeś Stary Niedźwiedziu nie wyzywając go od ćwoków z racji tej ułomności? Byłoby to usprawiedliwione tylko wtedy, gdyby Janek psim swędem próbował zdobyć doktorat z historii sztuki.

      Jak dla mnie klasa to umiejętność niewywyższania się i niewypominania gorszości urodzenia tym co mieli mniej szcześcia.


      No i jak Ty wytrzymałeś z tym Jankiem. W mojej wiosce też się łowiło ryby, bo Narew blisko ale zauważyłem że stosunek chłopa i arystokraty ( choćby ino duchem ) do tego sportu bardzo się różni.

      Pan preferuje leszcza i inne waleczne ryby, choć kulinarnie co najmniej upierdliwe, bo dla niego walka i dreszczyk adrenalinki jest wszystkim.
      Chłop łowi ryby by douzupełnić swoją dietę. Zdecydowanie woli karpia od leszcza, bo mniej ościsty i mniej waleczny. Waleczność ryby traktuje się jak upierdliwość utrudniającą zdobycie jedzonka. Raczej mało kto się nią podnieca. Oczywiście mam na myśli waleczność w przeliczeniu na kilogram masy ciała, bo ja osobiście z 30 kilowym karpiem walki bym nie podjął widząc beznadziejność walki z nim w pojedynkę.

      Chyba że ten Janek wcześniej był "używany" w PRL do obsługi dewizowych gości i przeszkolony z mentalności bogatych "zboczeńców".


      Kurna Maciek

      Usuń
    5. Errata. Byłem nauczycielem. Już dobrych parę lat nie pracuję w tym zawodzie


      Kurna Maciek

      Usuń
    6. Z Jankiem przyjaźnię się od trzydziestu lat a od dwudziestu jesteśmy na ty. Bo w życiu kieruje się innymi zasadami niż to sobie uroiłeś w swoim libertariańskim łbie.
      Pisząc o waleczności leszcza oraz karpia wyszedłeś na ostatniego wędkarskiego idiotę. Leszcza holuje się praktycznie bezproblemowo. A karp to obok łososiowatych najwaleczniejsza ryba polskich wód. Bez porównania trudniejsza do "wyjęcia" z wody niż szczupak czy sandacz o takiej samej masie.
      Karpie łowi się sporadycznie a leszcz to niemal masówka, często obecna na stołach moich znajomych z Mazur. A gdy ma się głowę na karku i wie jak przyrządzać to i te drobne luźne ości nie sa już wielkim problemem

      Usuń
    7. No to tradycje wędkarskie na Podlasiu są skromniejsze niż na Mazurach. W rozlewiskach pełno jest zdziczałych karpi ale raczej drobnych a leszcze wielkie jak byki. 5 kg wcale nie było rzadkością. No i w moich kręgach te ryby uchodziły za waleczne.
      Fakt! Łowiłem ryby incydentalnie i najwięcej w głodny czas Stanu Wojennego. I nie z zamiłowania ile raczej z konieczności.

      NIE uważam siebie za eksperta od spraw wędkarskich. Acz miałem taki epizod w życiu. Ostatecznie wyspecjalizowałem się w paprykarzu z sumików karłowych, który z racji obfitości tych małych nieciekawych w rozlewiskach Narwi rybek ostatecznie rozwiązał na parę lat problem niedoboru białka.


      Kurna Maciek

      Usuń
    8. A co do problemu z ośćmi leszcza, to raczej nie o głowę na karku chodzi ile bardziej o tradycję jego przyrządzania. Nie wątpię, że być może komuś gdzieś udał się patent jak zneutralizować leszczowe ości.
      Ale nadal uważam tę rybę, tak samo jak krąpia za pracochłonne i upierdliwie rybsko, które jada się tylko z konieczności. Już bardziej akceptuję karasie a to za sprawą Mojej Pierwszej, która umiała go przyrządzić.


      Kurna Maciek

      Usuń
  6. Czcigodny Stary niedźwiedziu,
    Dziękuję za barwną i pouczającą anegdotę, ukazującą realia XX-wiecznej Polski. Wyróżniają się dwie pozytywne osoby: babcia i minister. Dla mnie jest to potwierdzeniem tezy, że jakość elit państwowych n i e zależy od ich pochodzenia i że powinniśmy zapewnić warunki do ich sensownej selekcji i rotacji. Natomiast zwolennicy kryterium pochodzenia trzymają się prostych reguł. Osoby o maniakalnej fiksacji antyfeudalnej domagałyby się usunięcia sympatycznej i kulturalnej babci, bo jest arystokratką. Postać ministra dowodzi natomiast, że i w aparacie komunistycznym były sensowne osoby. Dlatego jestem przeciwnikiem postulatu bezwarunkowej i mechanicznej dekomunizacji.
    Reasumując więc budujmy elity w oparciu o ich przydatność i kompetencje, a nie pochodzenie. Za wyjątek uważam służby specjalne, gdzie konieczne jest dokonanie resetu, w trosce o ocalenie przynajmniej minimum suwerenności.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      Minister zachowywał się sensownie bo miał autentyczny dyplom lekarza, "wystudiowany" jeszcze za sanacji. A poza tym znany był z tego że sam w tym kiosku kupował prasę i papierosy. Podejrzewam że nie było to działanie na pokaz ale potrzeba by choć przez chwile porozmawiać z kimś na poziomie.
      Ale właśnie dowiedziałeś się jak bardzo się mylisz. Bo liczą się jedna idea, jeden Maciek i jedna paranoja.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czyżby autentyczny dyplom z czasów sanacji dawał monopol na dobre postępowanie?
      Zwróć uwagę, że zarówno Berling jak i Cyrankiewicz a także Łyżwiński vel Żymierski też mieli sanacyjne dyplomy.

      Coś mi się widzi że żadna z Ciebie Stary Niedźwiedziu arystokracja ducha tylko duch arystokracji w najgorszym sensie tego słowa znaczenia.
      W ramach nauki klasy naucz się SAM nie wypominać plebejuszom kiepskich umiejętności tanecznych DOPÓKI jakiś niedouczony plebejusz nie będzie próbował na wydrę zdobyć tytułu Króla Balu. Dobrze?


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. "Sanacyjny" dyplom tego monopolu nie dawał ale znacznie zwiększał szanse na to iż jego posiadacz potrafi sie zachować.
      A gdzie ja wypominałem plebejuszom kiepskie umiejętności taneczne, żałosny kłamco? Twoje "arystokratyczne" idiotyzmy bawią moich gości i mnie a poza tym są najlepszą antyreklamą patologii zwanej libertarianizmem. Więc traktuję ciebie jak błazna produkującego się gratis. . Ale łgarstwa w żywe oczy nie zamierzam tolerować. Jeszcze jeden taki numer i lecisz.

      Usuń
  7. Dibeliusie! Zbyt prosto rozumujesz. Minister nie był wcale sensownym człowiekiem ale archetypem cwanego komucha, który tak naprawdę miał ideologię gdzieś, bo liczyła się dla niego tylko WADZA WADZA WADZA.
    Aby tej władzy nie utracić a także by swoje dzieci w przyszłości ustawić bronił jak lew Babci Puciatej. I wiedział co robi, bo kto miał go i jego dzieci nauczyć władania nożem i widelcem na przykład? Duch Lenina?
    A zatem towarzysz minister był po prostu cwanym człowiekiem władzy dobrze wiedzącym co trzeba zrobić by władzę zachować nie tylko dziś ale i za parę pokoleń.

    A Babcia Puciata i jej podobni przetrwali komunę w całkiem dobrej formie. A ich potomkowie może nie rządzą w pierwszym szeregu ale ku mojej rozpaczy są jedyną potencjalną elitą gdy Tusklandia się rozpęknie.

    I nie przeraża mnie tu samo istnienie Babci Puciatej ale to, ze nie miała ona żadnego konkurenta, choćby w postaci syna przedwojennego fabrykanta oranżady. A nic tak mnie nie przeraża jak MONOPOL. Zwłaszcza podparty bagnetami i "ałtorytetami".

    Dlatego u nas arystokracja jest jak lekoodporny szczep gruźlicy, co przetrwa wszystko nawet stalinizm.
    A ta zachodnia jest jak Escherichia coli, paskudnawa ale w sumie nie wadzi nikomu DOPÓKI system immunologiczny poprawnie wypełnia swoją powinność.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syna przedwojennego fabrykanta oranżady zamordowali hitlerowcy - ot, drobny przejaw paskudnowatości Europy Zachodniej.

      Usuń
    2. Hitlerowcy to jedno ale i bolszewicy też się przyczynili. Tępili kapitalistów bardziej niż arystokrację


      Kurna Maciek

      Usuń
  8. Mówisz o odrażających chamach z wyższych sfer Drogi Niedzisiejszy.
    Jest ich niezwykle wiele zwłaszcza w naszej części Europy.
    W zachodniej jakby mniej, może za sprawą tego, że tam pomiatanie ludźmi nie jest chwalebne i taki panicz nie nazbiera zbyt wiele chwały i klakierów?
    A może z tego, że tamtejsi arystokraci nie tracili majątków w tak dramatycznych okolicznościach jak nasi, tylko stopniowo i konsekwentnie byli spychani na boczny tor więc mieli czas by się pogodzić z tym, że feudalizm to już przeszłość.
    I będąc szczerze z tym pogodzeni nie potrzebowali fraternizować się z Czerwonym by choć część dawnych wpływów odzyskać.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Macku
      Myslę że trudno uogólniać w którąkolwiek strone. Kiedykolwiek. Nie znam historii tak dobrze jak Ty, niemniej pamiętam z lekcji ze w czasach rewolty francuskiej to arystokrację tłuszcza pozbawiała nie tylko majątków, ale i głów częstokroć. Cos mi swita, że wiekszość ówczesnej emigracji francuskiej w całej Europie, szczególnie w Anglii to francuska arystokracja.
      Powodem francuskiej rewolty chamów był m.in sposób traktowania chłopstwa przez błękitnokrwistych. Jak w każdej ludzkiej kategorii czy też klasie są najróżniejsze typy i typki. I nie uogólniałbym że zarówno całe zło przez wyczyny jakiegos procenta prostaków z błękitna krwią w żyłach , i vice versa, bo przykład niesłychanie barbarzyńskiego w nowożytnych dziejach świata (porównywalnego jedynie z okropieństwami UPA na Wołyniu) sposobu tłumienia powstania Wandei dobitnie ukazał "humanizm" zrewoltowanych chamów i tłuszczy.
      Tak ze wszelkie uogólnienia kto lepszy czy arystokracja czy ciemiężone chłopstwo mozna o kant rozbić....
      pozdrawiam

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy ja mógłbym zapytać bez fanatyzmu kto to są te "wyższe sfery",w których gniazdują odrażające chamy,których to /i sfer i chamów/"jest /.../ niezwykle wiele zwłaszcza w naszej części Europy."?Chamów ci u nas dostatek,trudno zaprzeczyć,ale te "wyższe sfery" wymagają chyba doprecyzowania..Kto to jest? Politykierski p r z y k l a s e k?Muliste dno celebryckiego szlamu?Medialne tuzy paranauki?Biznesowa wierchuszka z warstewką poloru tak cienką,że zdmuchuje ją przeciąg w studio TVN? KTO TO JEST?
    "Człowiek z klasą posiada umiejętność ukrywania pogardy dla ludzi niższego stanu"Na litość boską - to jakaś parafraza z Rodziewiczówny,cytat z Boziewicza???Tu jest Tuskoland,rok 2014,rzeczywistość bezkarnych,pazernych dyletantów,małych złodziejaszków i zwykłych przekręciarzy z sumieniem w banku.
    "Dlatego u nas arystokracja jest jak lekoodporny szczep gruźlicy, co przetrwa wszystko nawet stalinizm"
    Rzeczywiście.Szpony arystokratycznego spisku młodszych synów jako przyczyna zapaści IIIRP.


    "Problem z ośćmi leszcza".
    Trudno o lepsze podsumowanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jugglerze
      Szajka kon-Donka we wszystkich swoich wpadkach widzi krecią robotę "Kaczora". A z Maćkiem jest podobnie, tyle tylko ze jego zdaniem za wszystkie nieszczęścia spadające na Polskę odpowiedzialni są mityczni "panicze". Cała różnica polega na tym że POpaprańcy są bardziej sugestywni bo nie brakuje idiotów którzy w ich tłumaczenia wierzą. A Maćkowi to raczej nie grozi.
      pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Skoro nie grozi mi dojście do władzy i prawdę mówiąc nie pragnę tego, to po jakiego dzwona poświęcasz mi drugi z kolei post na blogu? Wbrew pozorom, choć pozujesz na intelektualistę to łatwo Ciebie wpuścić w maliny i tematy zastępcze.
    Dziś pogadałem sobie ze znajomymi pracującymi w przedszkolach w różnych regionach naszego kraju i tylko w jednym odnotowano przypadki genderyzmu. A zatem to jest problem ale czwartorzędny. Może dlatego, że to są zwykle mniejsze miejscowości, gdzie ludzie walcząc o przetrwanie nie mają czasu ani siły na takie pierdoły. Może to jest problem wśród bogatych celebrytów i innych zamożnych grup społecznych, ale zwykłych ludzi to nie dotyczy.
    A Ty Stary Niedźwiedziu może włam się kiedyś do haremu jakiegoś arabskiego wielmoży i nawracaj odaliski na jedynie słuszny typ urody. Albo włam się w dowolnej innej sprawie. Wtedy dowiesz się, co to są PRAWDZIWE problemy bo problemy zwykłych ludzi nigdy nie będą Twoimi problemami.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. Jeśli nie podejmie się energicznej kontrakcji wystarczająco wcześnie i zdecydowanie to w Polsce pojawi się każde łajdactwo. Genderyzm w przedszkolu, potem pedalskie "śluby" a w końcu homoadopcje. Więc nawet pojedyncze przypadki trzeba nagłaśniać i piętnować a takie przedszkolanki psami poszczuć. Dla wspomnianego już Janka to oczywiste. Dla chorego na feudalizm paranoidalno - prześladowczy rzecz nie do pojęcia.
      Co do urody to chyba nawet ostatni matoł by pojął że nie lansuję żadnego jedynego słusznego wzorca. Ale ty albo na drabinie inteligencji zajmujesz miejsce poniżej tego ostatniego matoła albo jesteś jeszcze bardziej zakłamany niż pierwsza blogowa kanalia III RP.
      O różnych dyrdymałach dyskutowałem z tobą jedynie po to by poznać mapę twojego obłędu. Teraz już ją znam więc dalszą rozmowę z zakompleksionym i załganym do szpiku kości burakiem a do tego rasistą uważam za zbędną.
      Z twojego zaproszenia nie skorzystam i do żadnego haremu nie mam zamiaru się włamywać. A już na pewno po to aby porozmawiać tam z eunuchem (bo szejkiem na pewno nie jesteś) dla którego, jak to sam napisał, harem jest podstawowym źródłem wiedzy o PRAWDZIWYCH problemach zwykłych ludzi.
      Bez odbioru.

      Usuń
    3. Drogi Stary Niedźwiedziu,

      Wobec zaistniałych faktów zmuszony jestem odwołać moje podejrzenia Maćka o pedalstwo, bowiem skoro wychodzi na to, że robi za eunucha, to pedałem może być co najwyżej mentalnie. Zatem pierwsza ciota polskiej blogosfery pozostaje osomotniona w swoich wysiłkach propagandowych, a biedny Maciek moze żyć jedynie wspomnieniami po utraconym ongiś nabiale.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
  12. Zanim się rozstaniemy na zawsze, pragnę parę rzeczy uporządkować.

    "Jeśli nie podejmie się energicznej kontrakcji wystarczająco wcześnie i zdecydowanie to w Polsce pojawi się każde łajdactwo. Genderyzm w przedszkolu, potem pedalskie "śluby" a w końcu homoadopcje. Więc nawet pojedyncze przypadki trzeba nagłaśniać i piętnować a takie przedszkolanki psami poszczuć."


    Ośmielam się zauważyć, że znacznie lepsze rezultaty przyniosłoby DOBRE rozpoznanie wroga. Specjalnie w tym celu poodkurzałem swoje znajomości z osobami mającymi związek z przedszkolami.

    I okazało się, że tylko w jednym przedszkolu to cóś się pojawiło. Ale zaraz rozeszło się po kościach, bo dyrekcja stwierdziła, że przy obecnej mizerii nie stać przedszkola na genderowskie akcesoria i "zabawa" się skończyła zanim się zaczęła.
    W pozostałych przedszkolach ludzie wprawdzie słyszeli o gender ale nie wiedzieli co to jest. Tyle że ksiądz proboszcz powiedzieli, że to jest be i mają tego nienawidzić. Pomijając już skuteczność walki z wrogiem o którym się nic nie wie, jako żywo skojarzyło mi się to z UKŁADEM wg PiS ( odkąd żaden Pisowiec nie umiał mi wytłumaczyć co to takiego tylko coś bredził że "prawdziwy patriota wie o co chodzi" odtąd zacząłem uważać PiS za sektę ) a w dalszej perspektywie ze słynnym "trockistowsko-zinowiewowskim potworem" z czasów stalinowskich.
    A ja nikogo nie będę nienawidził na rozkaz ani wierzył na rozkaz póki sam się do czegoś nie przekonam. Tak mam.


    "Dla wspomnianego już Janka to oczywiste."


    Swoją drogą długo ten Janek terminował zanim przeszedł z Tobą na ty. A czeladnik szewski s ŚREDNIOWIECZNYM Krakówku 6 lat musiał terminować i w pokorze upokorzenia znosić, zanim został Mistrzem w ramach systemu cechowego i wtedy stawał się równy swojemu nauczycielowi. A zatem cofam swoje oskarżenia o wspieranie feudalizmu.
    Średniowieczny feudalizm przy Tobie był jak bułka z masłem!
    Czemu Janek tak rozumował? Mam 2 hipotezy. Pierwsza, że po prostu nie lubił na wszelki wypadek wszystkiego co odmienne co częste w przypadku ludności wsi niestety. Ale to by było małe zmartwienie w porównaniu z hipotezą nr 2.
    Hipoteza nr 2 oznacza "zrozumienie powinności swojej służby" a zatem wyspecjalizowanie się w mówieniu Panu swemu, tego co ów Pan chce usłyszeć. A to nie jest tradycja typowa dla Kultury Łacińskiej której tak zaciekle bronisz przed zalewem lewactwa. Prędzej tradycja bizantyjska czyli ruska.
    I to daje do zrozumienia że rzekoma insynuacja rodem z książki "Rzeczpospolita Zwycięska" jakobyśmy byli katolickimi Rosjanami. Po ostatnich Waszych zagrywkach zaczynam się obawiać, że to niestety PRAWDA co napawa mnie najwyższym smutkiem.


    "Co do urody to chyba nawet ostatni matoł by pojął że nie lansuję żadnego jedynego słusznego wzorca."


    A wyobraź sobie że tym razem nie miałem na myśli blondynek, bo skąd blondyny w tamtej rzeczywistości. Miałem na myśli Twoje wynurzenia o wyższości urody berberyjskiej nad arabską, chociażby przy okazji postu o Idrisie i Dżamili. Choć może nie miało to kontekstu rasistowskiego a prędzej religijny. Wszak Św. Augustyn ulubiony święty Marcina Lutra też był Berberem.


    "O różnych dyrdymałach dyskutowałem z tobą jedynie po to by poznać mapę twojego obłędu. Teraz już ją znam więc dalszą rozmowę z zakompleksionym i załganym do szpiku kości burakiem a do tego rasistą uważam za zbędną."


    Ja bym jednak ustalił jeszcze na pożegnanie parę szczegółów.


    "Z twojego zaproszenia nie skorzystam i do żadnego haremu nie mam zamiaru się włamywać."


    Nigdzie nie napisałem, że arabski harem to miejsce będące źródłem wiedzy na temat prawdziwych problemów zwykłych ludzi. Zaproszenie Ci wysłałem dlatego, że dla kogoś, dla kogo obce są problemy zwykłych ludzi, takie włamanie do haremu to idealny patent do napytania sobie PRAWDZIWYCH problemów i to naprawdę POWAŻNYCH, co jako znawca muslimów powinieneś dobrze wiedzieć. Czyżby zacietrzewienie odbierało zdolność czytania ze zrozumieniem?


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
  13. CD 2

    Jakie szczęście dla Ciebie Stary Niedźwiedziu, że w tym haremie NIE pracuję, bo mógłbym mieć dla Ciebie zbyt miękkie serce, co z góry mnie w roli eunucha dyskwalifikuje. Rodowity Ludź Wschodu nadawałby się do tej roli o wiele lepiej. Ale co Ci będę pisał o okrucieństwie muslimów. Jak widąć na tym blogu Ty masz na to monopol i niech tak już pozostanie.


    @ Tie Fighter

    Skoro postanowiłeś napisać, czuje się w obowiązku odpowiedzieć na pożegnanie.


    "Wobec zaistniałych faktów zmuszony jestem odwołać moje podejrzenia Maćka o pedalstwo, bowiem skoro wychodzi na to, że robi za eunucha, to pedałem może być co najwyżej mentalnie."


    Z Ruchem Narodowców mi nie po drodze z wielu powodów. Teraz znalazłem nowy powód.
    Skoro hipoteza o katolickich Rosjanach zaczyna nabierać realnych kształtów to mam parę przemyśleń.


    Deklaracji o zerwaniu z rusofilią a'la Dmowski nie mogę traktować do końca poważnie. Choć już nie bijecie czołem ani przed państwem rosyjskim ani przed władcami tego państwa to jednak dużo rosyjskich naleciałości w Was niestety zostało.

    Kulturę Łacińską taką jaką była zanim została przewalcowana przez eurosocjalizm cechowała żelazna logika i pierwszeństwo dowodów nad emocjami.
    A zatem pedałem możesz nazwać tylko kogoś, kto ma orientację homoseksualną. A nie kogoś kogo poglądy/morda/typ urody czy niechęć do podporządkowania się Twojej osobie, ani nawet kogoś kto nie umie bądź nie chce nienawidzić gejów tak mocno jak to czynisz Ty i jak to czynił ongiś Che Guevara ten z reala. To właśnie jest tradycja ruska, ta przeklęta mistyczna część słowiańskiej duszy na która Rosja może sobie pozwolić z powodu bezmiaru bogactwa naturalnych a Polska nie i obawiam się że to jest właśnie przyczyna klęsk Narodu a feudalizm spycham do problemów poważnych ale wtórnych. Ta postawa na Zachodzie jest też obecna ale w światku gangsterów i co ciekawe, tych nie do końca białoczłowiekowych.

    Podobno Dibelius do Was dołączył. choć w paru punktach się z nim nie zgadzam ale to właśnie on jest najbliższy duchem temu, czym była Cywilizacja Łacińska zanim ją przewalcowało.

    Jest jak flegmatyczny Anglik, jednak bardzo asertywny a nie agresywny, do bólu logiczny i merytoryczny.
    Ktoś taki więcej zwojuje dla Waszej Sprawy niż Twoja szabelka i bluzgi które mają to do siebie, że jak każde bluzgi nie niosą żadnej informacji merytorycznej poza negatywnymi emocjami. Nawet jestem w stanie wybaczyć Dibeliusowi parę przejawów szlacheckiej pychy, które popełnił, ale domniemuję, ze przebywając w takim a nie innym towarzystwie nie mógł inaczej.

    Choć nie jestem sympatykiem narodowców, życzę Dibeliusowi, aby zdobył przywództwo i zamiast kolejnej bezsensownej szabelkowej łupaniny zrobił coś sensownego. I oby w połowie drogi nie wysadził go z siodła jakiś szlachetka z dymiącym czerpem i nie spieprzył koncertowo tego co Dibelius zbuduje jak to zawżdy w Polszcze niestety bywało.

    Bo Polsce życzę dobrze. W końcu się tu urodziłem.


    "Zatem pierwsza ciota polskiej blogosfery pozostaje osomotniona w swoich wysiłkach propagandowych, a biedny Maciek moze żyć jedynie wspomnieniami po utraconym ongiś nabiale."


    Kolejny przejaw Słowiańskiej Rosyjskawej Duszy. Rojenia o sojuszu, który nie istnieje i nigdy nie istniał. A miałeś na mysli Antydogmatyka czy Pkanalię tak na marginesie?

    Eunuchem miałbyś prawo nazwać mnie wtedy i tylko wtedy, gdybym się ze strachu na cokolwiek nawrócił. Nie mam tu na myśli wyłącznie opcji narodowej lecz także dowolną inną. No i gdybym na rozkaz nienawidził tego co mi nienawidzić kazali bez wnikania czym jest to czego nienawidzę. I bał się pytać o gender bo "to niby oczywiste". A jednak zapytałem. Bo definicje z neta są tak odczapne i tak wieloznaczne, że można pod to podciągnąć wszystko, nawet przewijanie dziecka przez ojca, gdy matka tegoż dziecka wróciła padnięta z pracy. To przecież takie niemęskie...


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
  14. CD 3


    Ale dość o gender.

    Chciałem ustalić jedną rzecz. Oczywiście przyjmuję do wiadomości, że zostałem stąd wywalony. Nie wiem jak jest w środowisku przedwojennych gentelmanów, ale w naszym środowisku jest tak, że jak się z kimś zrywa znajomość, to się z nim potem nie polemizuje. Oczywiście ja ze swojej strony zobowiązuje się nie wspominać ani słowem ani o Starym Niedźwiedziu ani o Tie Fighterze na innych blogach. Może tak być? Bo nie powinno się dyskutować z kimś, kto nie może się już bronić.

    No to bez odbioru. Wracam do roboty, by choć tak z podatków finansować to co jeszcze zostało.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii formalnej
      Wymieniać twojego nicka na innych blogach nie będę. Ale gdy dyskusja zejdzie na temat paranoicznych sposobów widzenia świata, nie mogę obiecać że nie wspomnę o tej manii prześladowczej na tle feudalnym. Bo akurat tu jest remis z bredniami kanalii o "czarnych" winnych wszelkiego zła w Polsce i na świecie, Remis jest też w autodestrukcji. Bo on zlasował sobie mózg narkotykami a ty libertarianizmem. Ale on wysłał kilka swoich szmat na aborcję a ciebie jednak o coś takiego nie podejrzewam. A poza tym ze swoimi ideami jesteś w sumie niegroźny. czego na pewno nie da się powiedzieć o bydle domagającym sie marychujany w każdym kiosku z papierosami a punktu aborcyjnego 24/7 w każdej galerii handlowej.

      Usuń