środa, 12 sierpnia 2015

Narodowy Fundusz Zagłady czyli zagłada narodu

Urlop a raczej walka z upałem nie sprzyjały blogowej aktywności. Ale na kilka wiadomości z „frontu” medycznego, z którymi się zetknąłem, nie mogłem nie zareagować, bowiem na usta cisnęły mi się słowa grubsze od "tęczowego Ryśka". Jest to zatem garść osobistych refleksji a nie próba całościowej oceny działalności organizacji przestępczej o nazwie Narodowy Fundusz Zdrowia, a przez wielu znanych mi lekarzy zwanej Narodowym Funduszem Zagłady.
Niedawno miał miejsce pogrzeb pani Grażyny, córki pani Janki, której moja ś.p. Mama i ja bardzo wiele zawdzięczamy. U pani Grażyny wykryto dwa guzy w płucu, Naświetlania plus „chemia” spowodowały, że jeden z nich został unieszkodliwiony, zaś drugi zaczął się „cofać” (Czytelnicy zechcą wybaczyć kolokwialne a nie stricte onkologiczne nazewnictwo). Ale ostatnio czas oczekiwania na kolejną serię „chemii” wydłużył się. Z oczywistego powodu – NFZ zakontraktował zbyt mało takich zabiegów. Przerwa w leczeniu była dostatecznie długa, by ten niedoleczony guz ponownie się rozwinął i zabił panią Grażynę.
Pewien pan zagrożony utratą wzroku, przyjmował zastrzyki do gałki ocznej z preparatu powstrzymującego ten proces. Jeden taki zastrzyk w prywatnej lecznicy kosztuje trzy tysiące złotych, a zdaniem wybitnego okulisty pacjent powinien ich dostać trzy do czterech rocznie. W latach 2012 i 2013 NFZ łaskawie refundował pacjentowi trzy zastrzyki rocznie, w 2014 już tylko dwa. A ostatnio pan ten dowiedział się, że w roku bieżącym nadal „przysługują” mu dwa, tyle tylko że czas oczekiwania na nową serię wydłużył się do czternastu miesięcy. Więc dostanie je dopiero na wiosnę roku 2016.
O diabetykach NFZ też nie zapomniał. Komplikacje związane z cukrzycą grożą między innymi amputacjami stóp. A leczenie takich powikłań wymaga stosowania drogich medykamentów. Zatem NFZ „tnie” koszty w jak najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu. Refundując właśnie tylko te amputacje, a nie leki które mogłyby uchronić chorego przed kalectwem.
No i niedawno spotkałem się z moim mazurskim przyjacielem Jankiem, miłym wędkarskim kompanem i mistrzem łowienia leszczy. Gdy spytałem o zdrowie, powiedział mi, że ledwie chodzi, bowiem staw biodrowy ma „do wymiany”. Został oczywiście zakwalifikowany do takiego zabiegu w ramach „bezpłatnej opieki medycznej”. Tyle tylko że w kolejce do olsztyńskiego szpitala, przeprowadzającego takie operacje jest przed nim około 1400 pacjentów. I zanosi się na to, że na zabieg poczeka około CZTERECH lat. A na razie kuśtyka po domu i podwórku, musiał zacząć przyjmować leki przeciwbólowe. Bynajmniej nie z tych popularnych, sprzedawanych bez recepty.
A co w takiej sytuacji robi (nie)rząd baby, która rzekomo jest lekarzem medycyny?
Człowiek myślący zacząłby od dogłębnej kontroli finansów NFZ. A po potwierdzeniu się tajemnicy poliszynela że koszty własne są zbyt wysokie, bo pałace oddziałów plus pensje urzędasów pochłaniają tyle, że na leczenie ludzi zbyt mało zostaje, radykalnie zreorganizował to coś. Ale konował z Chlewisk, w sytuacji gdy brakuje pieniędzy nawet na terapie ratujące życie, znalazł kolejny wydatek dla NFZ. Czyli refundowanie zapłodnień pozaustrojowych, potocznie zwanych „in vitro” !!!
W gronie moich znajomych lekarzy słyszałem już różne opinie, co zrobić z NFZ, będącym bękartem po małym Lesiu i jego totumfackim (w)Łapińskim. Z którym dokładnie nic nie zrobili nie tylko aferzyści z partii zagranicy, ale i mocni jedynie w gębie rzekomi naprawiacze Polski. Zdaniem doskonałego chirurga porządek tam mógłby zrobić tylko jeden człowiek, niestety już nie żyjący. Miał on na myśli księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Dlatego przeważa opinia, że pałace należałoby zlicytować a pracujących w nich przestępców sprzedać do haremów szejkom znad Zatoki Perskiej. Młodsze biurwy na odaliski, starsze na posługaczki zaś facetów na eunuchów. W promocji kastracja gratis.
Natomiast jednomyślność panuje w kwestii, że konowałowi z Chlewisk należałoby odebrać prawo leczenia ludzi. By w przyszłości w placówce medycznej mogła być zatrudniona co najwyżej jako operator mopa lub konserwator basenów.

Stary Niedźwiedź

32 komentarze:

  1. Szanowny Stary Niedźwiedziu,
    Przykre te Twoje opowieści, szczególnie, że zdarzają się przypadki śmiertelne, a wtedy już nawet nie bardzo jest się z czego śmiać.
    To ja też mam jeden "śmieszny żart" NFZ-u z bliskiej mi rodziny. Pacjent zgłosił się na chirurgię kardiologiczną celem wymiany zastawek na sercu. Przepiłowano mu klatkę piersiową, naprawiono na sercu jedną zastawkę, drugą wymieniono, dzięki czemu ma pożyć w spokoju kolejne 30 lat. Ale jak to bywa w takich sytuacjach, przez kilka dni po takiej operacji pacjent jest zacewnikowany. NFZ refunduje tylko jednorazowe cenniki wewnętrzne, niepowlekane o koszcie poniżej 1 zł. Podczas gdy w całej Europie powszechnie stosuje się cewniki hydrofilowe za 6 zł. No i taki cewnik niepowlekany bardzo często kaleczy cewkę moczową, co powoduje, że za kilka miesięcy pacjent musi się udać na operację tejże, gdyż każda próba oddania moczu to jakaś ogromna męczarnia. Gdyby ów pacjent przed operacją serca został poinformowany o możliwości zakupu cewnika za 6 złotych, zrobiłby to chętnie, by uniknąć komplikacji. No ale nie powiedziano mu o tym, bo przecież pacjent nie może dopłacać do darmowej służby zdrowia. Musi korzystać z tego, co jest.
    A NFZ zaoszczędził na cewniku 5 złotych, a teraz dopłaci do naprawy cewki moczowej.
    I jak mają mieć wystarczającą ilość pieniędzy w systemie? Skoro nawet w dziedzinie cewników wykazują skrajną niegospodarność.
    Ponure pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jarku
      Po przeczytaniu o tej cewnikowej "oszczędności" przysłowiowy nóż się w kieszeni otwiera. I tak jak mój przyjaciel chirurg, żałuję że kniaź Jarema już nie żyje. Bo on kazałby dla sk****syna "palik zastrugać i nie mieszkając go nasadzić".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Premierzyca Kopaczyca ma duze problemy z chodzeniem w lini prostej wiec ja mam powazne watpliwosci czy taka osoba powinna sie szwedac po szpitalu z "niebezpiecznym" -w jej rekach- przedmiotem.A co do NFZ-u to rozwiazanie jest banalnie proste.... sprywatyzowac. Od 8 lat korzystam wylacznie z prywatnego ubezpieczyciela i se chwale puki co. Biedniejsi tez nie ucierpia gdyz obecne ich skladki -wysylane "magnatow" z NFZ- sa takie same ile kosztuje podstawe ubezpiecznie w mojej firmie -najdrosza- w Eire SIC!

    Co zas do urzedasow z NFZ to proponuje dla nich najciezsz z kar a mianowicie wprowadzic im "system plac akordowych" ..sami sie zwolnia bez odbierania "odprawy". To zaskakujace ze ludzie ktorzy zawodowo zajmuja sie "urzedowanie" -z malymi wyjatkami bo zdarzaja sie urzednicy "z powolaniem- szerokim lukiem omijaja te oferty pracy gdzie w prosty sposob mozna wykazac czy faktycznie cos robia ..poza smrodem i braniem ciezkiej kasy

    wesol dzien
    PiotrROI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Piotrze
      Byłbym Ci bardzo zobowiązany za takie dane jak przeciętne wynagrodzenie w Eire i kwotowy lub procentowy koszt ubezpieczenia "basic". Pokrywającego ratowanie życia, plombowanie zębów etc. Czego w Polsce "bezpłatna" służba zdrowia" NIE ZAPEWNIA.
      A porównując "prywatne" przychodnie, mające kontrakty z NFZ i obsługujące zwykłych ludzi a nie jakichś milionerów, podpisuję się oburącz pod ideą prywatyzacji medycyny.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Przecietne wynagrodzenie w Eire to jakies 2200-2400e wiesiecznie przy czym mowimy tu nie o "sredniej" o wynagrodzeniu jaki zarabia pracownik "przy tasmie" z kilkuletnim (3-4lata) doswiadczeniem. Koszt prywatnego ubezpieczenia mocno sie rozni. ja np. mam od poczatku pobytu w Eire najdrozszy pakiet w najdrozszej firmie i place 100 e ("z centami") miesiecznie.Tylko zaznaczam to jest "wypas" z prywatna sala jednosobaowa w szpitalu i elitarna klinika polozniczna dla lepszej polowy. Jesli chodzi o opieke dentystyczna to dostaje zwrot 1/3 kosztow leczenia ale wiem ze w pakiecie sa bezplatne uslugi dentystyczne tylko nigdy nie mialem czasu z nich korzystac.

      Ponizje podaje ci linka do mojego ubezpieczyciela zaznaczajac raz jeszcze ze VHI jest najdrozsza firma ubezpieczeniowa w Eire jesli chodzi o ubezpieczenia zdrowotne za to "bezproblemowa" jesli chodzi o leczenie. Pokrywala bez zwloki i zadawania zbednych pytan koszty leczenia w Eire, PL -i podejrzewam ze z karzdym innym kraju tez nie byloby problemu- Poprostu "zero pytan".

      https://www.vhi.ie/all-health-insurance-plans

      wesol dzien
      PiotrROI

      Usuń
    3. ps. podane wyzej 100e dotyczy oczywiscie jednej osoby.Stawka tez jest nizsza jesli zakup jest koroporacyjny.To takie wyjsnienie dla ludzi w Eire. To samo ubezpieczenie -w/w pakiet "wypas" :D - na osobe kupujaca zupelnie prywatnie jest wyzsze o jakies 10-15%

      PiotrROI

      Usuń
    4. Czcigodny Piotrze
      Wielkie dzięki za to info. Bo udowadnia ono, że straszenie prywatyzacją lecznictwa i ubezpieczeń zdrowotnych to typowe łgarstwa lewaków. Oraz tych, którzy osobiście sa zainteresowani, by dotychczasowy bajzel trwał w najlepsze.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. Warto dodac ze taki solidny opakiet rodziny (mama tata i dzieci) mozna kupic za jakies 80-100e w VHI (przy czym ponownie przypominam ze jest to najdrozsza firma e Eire). Np. moja znajoma -nie biedna tylko zwyczajnie "oszczedna" :D- ma calkiem przyzwoity pakiet (ale bez prywatnych sal w szpitalu i bez bezplatnego dostepu do najdrozszych klinik w Eire- za ok. 50e czyli za sume* jak musi w PL zaplacic karzda osoba podejmujaca dzialalnosc gospodarcza nawet wtedy gdy ze stalej pracy juz placi skladki na NFZ.

      wesol dzien
      PiotrROI

      *ja oczywiscie podaje dane jakie trzeba bylo placic DODATKOWO do NFZ w roku 2007 teraz zapewne ta suma jest wyzsza.

      Usuń
    6. PS 2 posty wyzej mialo byc:
      " bez prywatnych sal w szpitalu i bez bezplatnego dostepu do najdrozszych klinik POLOZNICZYCH w Eire"

      PiotrROI

      Usuń
  3. Z innej beczki. Pewnie narażę się na ostracyzm komentujących i będzie mi to wypominane przy każdej mojej kolejnej wypowiedzi ale co tam, muszę stanąć w obronie tych złych podłych urzędników, gdyż...sam nim jestem. W prawdzie nie urzędnikiem NFZ a pracownikiem jednego z urzędów samorządowych ale nadal w społecznym odbiorze jestem "urzędas", jeden z tych co to "nic nie robio tylko kawe pijo i pieniondze za nic biero". Ludzie, chciałbym zobaczyć jak śpiewacie po paru miesiącach pracy w tych pierdolnikach. Z debilnymi przepisami, "plecakami politycznymi" na kierowniczych stanowiskach, kontaktami z często zwyczajnie chamskimi ludźmi. Czy urzędy są niepotrzebnie rozdmuchane, źle zarządzane, głupio finansowane? OCZYWIŚCIE ŻE TAK!! Ale co ja, albo taki zwykły szeregowy urzędnik z nfz może? Są procedury, są przełożeni a ty człowieczku jestes tylko zbieraczem bawełny na plantacji, przekładaj papierki z kupki a na kupkę b, nie zadawaj pytań, nie próbuj nic zmieniać bo nie za to ci płacą i jeszcze po łapach dostaniesz. Na pewnym szczeblu KAŻDEGO urzędu w grę wchodzi polityka i to tu dopatrywałbym sie przyczyn większości paranoi. System jest winien a nie ludzik w okienku, który wykonuje swoją pracę bo kredyt sam się nie zapłaci! W Polskich warunkach praca w urzędzie to luksus, który nie jeden chciałby osiągnąć a jednocześnie odbiór społeczny "urzędasów" jest lepszy chyba tylko od kanarów i strażników miejskich. Każdy z Was ma pewnie w rodzinie, wśród znajomych czy sąsiadów jakiegoś pracownika takiego czy innego urzędu. I co? Mówicie im w twarz że są darmozjady i lenie? Uważacie że ich praca jest nic nie warta a oni OSOBIŚCIE I KONKRETNIE odpowiedzialni są za to że Pani Gosi ucięli nogę a Pan Józek ma taką niską emeryturę? Czy może to jednak wina pojebanej polityki, złego systemu, procedur których ten szeregowy pracownik nijak nie ustala a jedynie wykonuje!
    Problemu samego NFZ nie komentuje bo to jest do restrukturyzacji/prywatyzacji/likwidacji i z tym sie dyskutować nie da. Ale wkurwia mnie jeżdżenie po urzędnikach którzy zarabiają mniej niż średnia krajowa ale wszyscy tylko pieprzą głupoty jaka to tam kasa idzie. No faktycznie ku*wa, kokosy że nie wiem! Zarabiam 2200 na rękę po 5 latach pracy i to jest SZAŁ jak na warunki wielu mniejszych niż mój urzędów. Szans na podwyżkę żądnych, nikt mi za lepsze wykonywanie obowiązków premii nie wypłaci, zastrajkowac tak jak policja, nauczyciele, górnicy, pielęgniarki czy rolnicy też nie możemy! To Dyrektorzy oddziałów NFZ albo i centralnych struktur rożnych urzędów podbijają te "średnie zarobki w instytucji" a zwykły urzędas ma często gorzej niż fizyczny pracownik pierwszej lepszej firmy. Tyle, że urlop mogę wziąć bez problemów i weekendy wolne. Tak wiem, to dużo, doceniam to ale na prawdę, mit o zarobkach w urzędach to najczęściej...no właśnie mit, przynajmniej jeśli chodzi o większość zatrudnionych "mróweczek".
    Przepraszam za przydługi wywód ale musiałem to z siebie wyrzucić :)
    Co do pani premier...zastanawiam sie co faktycznie robi prezes rady ministrów w polskich realiach skoro ta baba od paru/parunastu tygodni tylko jeździ po kraju na "wizyty gospodarcze a la gierek". Kto faktycznie kieruje pracami rządu, kancelarii itd? A no tak...urzędasy ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak płaczesz że tak ci źle jest być urzędasem, że macie gorzej niż fizyczny u prywaciarza, to mam dla ciebie propozycję. Zamień się i idź do jakiejś hurtowni, czy hipermarketu. Tam jak w magazynie porobisz za 1600-1800 złotych na rękę, zobaczysz jaka to jest praca. A ktoś, kto pracuje u prywaciarza fizycznie i o wiele ciężej niż ty na urzędzie, chętnie pójdzie na państwową posadkę. Ludzie po wyższych studiach muszą zapierdzielać u prywaciarzy za o wiele mniejsze pieniądze. Są nieraz wyzywani i poniewierani przez biznesmenów. Na porządku dziennym jest mobbing i różne chamskie odzywki. Szczególnie dzieje się to tam, gdzie jest wysokie bezrobocie, pracy za bardzo nie ma innej i ma rodzinę na utrzymaniu.

      Usuń
    2. Szanowny Panie
      Z urzędami samorządowymi zetknąłem sie przy takich okazjach jak podatki lokalne (w Warszawie i na Mazurach) oraz "przedłużanie" dowodu osobistego czy rejestracyjnego samochodu. W urzędzie gminy zawsze spotykałem się z miłą atmosferą i życzliwością pań zajmujących śię tymi sprawami, w Warszawie atmosfera była bardziej oficjalna, ale nie mogę urzędnikom odmówić kompetencji i sprawnego wyrobienia tych dokumentów. Za to już wizyty w ZUS, gdy w latach dziewięćdziesiątych załatwiałem sprawy rentowe Mamy, wspominam jak najgorzej. Bałagan, niekompetencja i arogancja.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. @Anonimowy13 sierpnia 2015 22:35 - a gdzie tam napisane, że płacze? Ja doceniam warunki swojej pracy, nigdy nie powiedzialem że mam ciężką pracę. Po prostu nie jest ona taka jaka się wszystkim postronnym wydaje. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma jak mówi przysłowie. Oczywiście, że na magazynie w biedrze mają gorzej, nie neguje tego i nie porównuje. Tylko w przeciwieństwie do innych ja szanuje kazdą pracę a nie wieszam na ludziach psy "bo są urzędasami".

      Usuń
  4. Jestem "biurwą z NFZ". Na stanowisku referenta. Nie mam żadnego wpływu na politykę NFZ, "robię swoje". Mam na rękę niecałe 2 tysiące, pracuję w "pałacu" bez klimatyzacji i bez żaluzji na południowych oknach. W pokoju 20m2 stoją cztery biurka. Cieszę się jak głupia, że mam tą pracę, bo rok byłam bezrobotna a mam dwoje dzieci i mąż pracuje na czarno. Jak czytam, że jestem przestępcą, "biurwą" to mi się płakać chce. Człowieku skąd ty się urwałeś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Pani
      Pracuje Pani w organizacji przestępczej, mając ten luksus, że nie podejmując decyzji a jedynie tworząc lub przeglądając mniej lub bardziej głupią dokumentację, nie ma Pani na sumieniu życia, zdrowia i krzywdy ludzkiej. Na tej samej zasadzie, na jakiej pracowniczkę bufetu w Urzędzie Bezpieczeństwa nie można było oskarżyć o znęcanie się nad więźniami podczas przesłuchań.
      Znam wielu lekarzy. Łączy ich wszystkich to, że o decydentów z ZUS najłagodniej nazywają bezmózgimi bydlętami, a najczęściej sk****synami. W życiu nie spotkałem nawet jednego lekarza, który o NFZ powiedziałby jedno dobre słowo.
      Radzę przeczytać komentarz Jarka Dziubka o cewnikach. A jeśli udaje Pani, że nie widzi dziesiątków tysięcy pacjentów zmarłych na nowotwory czy choroby układu krążenia, bo kolejka do zabiegów ratujących życie jest za długa, a umieralność na te choroby jest w Polsce kilkakrotnie wyższa niż w cywilizowanym świecie, to skąd sie Pani urwała? Pani szefom należy się po kilkanaście lat więzienia i żadne chrzanienie tego nie zmieni.

      Usuń
    2. Ty już tak nie wybielaj konowałów. Tak się składa, że w Polsce od 89r. niezależnie z jakiej opcji politycznej, to właśnie lekarzyny byli ministrami "służby zdrowia". Więc nie pieprz głupot, że konowały to takie świętoszki, i na nic nie mają wpływu.

      Usuń
    3. Lekarze są różni. Wybitni, przeciętni i słabi. A decydenci z NFZ to sztuka w sztukę sukinsyny, którzy utrudniają życie pacjentom i lekarzom, jak tylko potrafią. Więc nie kompromituj się do końca i nie śmiej tu więcej pisać "lakarzyny". Bo pomimo wad niektórych "białych fartuchów", w porównaniu z przeciętnym lekarzem, przeciętny urzędas z NFZ jest mniej niż zerem.

      Usuń
    4. Ale Pan nie pisze o decydentach, Pan uogólnił. Pan wrzucił do jednego worka wszystkich pracujących w NFZ lub przynajmniej tak to można odczytać. Nazwał Pan wszystkich z pogardą i to w strasznych słowach, na którą zasługują tylko niektórzy i to znaczna mniejszość, która nie ma nic do gadania. Tak samo zresztą zrobił ten anonim o lekarzach a przecież szeregowy lekarz nie ma najmniejszego wpływu na nic poza tym jak sam traktuje pacjenta. Do nas nie raz dzwonią lekarze z pretensjami, pytaniami. sugestiami a my to przekazujemy "górze" a "góra" tylko wzrusza ramionami i nic z tym nie robi przekonana, że ma rację. Brnie Pan w te wyzwiska dalej pisząc, ze przeciętny urzędas jest mniej niż zerem. To ja jestem tym przeciętnym urzędasem. Skończyłam studia ekonomiczne, znam biegle angielski i poprawnie francuski, jestem od ośmiu lat wierną żoną, moje dzieci są grzeczne i zadbane, nikogo w życiu nie oszukałam, jestem obowiązkowa, nie spóźniam się nigdy, pracuję jako wolontariuszka w pewnej instytucji - jestem zerem, biurwą, przestępcą, Nie wiem kim Pan jest, w jakich warunkach Pan pracuje i jak bardzo jest Pan niezależny od tych warunków i innych ludzi, że może Pan z czystym sumieniem tak szastać opiniami.Dla mnie zerem jest człowiek bez potrzeby obrażający innych i strzępiący język. Wystarczyłoby napisać, że NFZ to przestępcza instytucja i ta opinia pozostałaby niekwestionowana. Pan przejechał walcem po ludziach nie mających wyboru. Wstyd.

      Usuń
    5. Proszę czytać uważnie. Ja przytoczyłem opinię LEKARZY, którym zatrudniająca Panią organizacja przestępcza uniemożliwiła uratowanie zdrowia lub życia pacjentów.
      A na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Nawet ludzie inteligentni i w życiu prywatnym zachowujący się przyzwoicie, na mój szacunek nigdy nie zasłużą, jeśli są przysłowiowym kółeczkiem w zbrodniczej machinie. Gdyż bez tych trybików ta machina nie mogłaby się kręcić i nadal odbierać Polakom zdrowie a często i życie. Mogę im współczuć z powodu konieczności pracy dla NFZ z braku innych możliwości zatrudnienia. Ale stąd do szacunku jest bardzo daleko.

      Usuń
    6. Nikt nie domaga się od Pana szacunku. Protestujemy przeciw pogardzie. Nikt też nie broni instytucji, proszę czytać uważnie. Faktem pozostaje, że słusznie krytykując NFZ w sposób nie przemyślany i prostacki obraził pan
      wielu ludzi. Nie umie pan powiedzieć " przesadziłem, bo temat budzi emocje/ nie chciałem nikogo obrazić ale zwrócić uwagę na problem". Ciekawą jestem czy starczyło by panu odwagi stanąć przede mną i moim mężem i nazwać mnie biurwa, odesłać do haremu. Czy tylko wirtualne pluje pan na ludzi? Mój mąż wyraził gotowość spotkania. Nie, nie grozi panu niczym, po prostu chce to usłyszeć a nie tylko przeczytać. Nie ma pan córki, nieistniejącą można bezpiecznie i bez ryzyka, że się spełni wysłać wszędzie. Pozostaje to tylko belkotem

      Usuń
    7. Przedostatni akapit mojego wpisu liczy siedem zdań:

      1. W gronie moich znajomych LEKARZY ...
      2. Z którym dokładnie nic nie zrobili ...
      3. Zdaniem doskonałego chirurga ...
      4. Miał on na myśli księcia Jeremiego Wiśniowieckiego.
      5. Dlatego przeważa opinia, że pałace należałoby ...
      6. Młodsze biurwy na odaliski...
      7. W promocji kastracja gratis.

      Dla osoby potrafiącej zrozumieć tekst napisany drukowanymi literami jest oczywiste, CZYJE opinie zacytowałem. A znalezienie się w zasięgu ręki lub nogi chirurgów i onkologów, którym NFZ skutecznie uniemożliwił uratowanie pcjentom życia, przez wzgląd na zwykłe milosierdzie, z całego serca Pani i mężowi odradzam. Bo ich wyrozumiałość i tolerancja w stosunku do pracowników NFZ przyjmuje wartości ujemne.

      Usuń
    8. Szkoda czasu. Jest pan jaki jest....

      Usuń
    9. Lekarze w przeciwieństwie do gospodarza mają rozeznanie kogo w danej instytucji winić. Mają też rozum i umiejętności hamowania emocji. No i z pewnością nie znajdzie się wśród nich aż takich debili by rozciagali odpowiedzialność na współmałżonka. Komediant z Pana przedni.

      Usuń
    10. Lekarze, których tu obraził jakiś anonimowy młot, też wstydzący sie podpisać jakimkolwiek nickiem, istotnie mają rozum. I wiedzą, tak jak i inni myślący ludzie, że choćby wśród niemieckiej załogi Auschwitz nie było osób bez winy. Urzędnicy zamawiający kolejne dostawy Cyklonu B i księgujący te wydatki próbowali po wojnie kłamać, że nie są ani trochę współodpowiedzialni za popedłnione tam zbrodnie. Ale jakoś mało ktyo im wierzył. Zatem urzędnikom NFZ gratuluję samooceny.

      Usuń
    11. @Biurwa z NFZ-u

      Mam zapalenie krtani, a na wizytę u laryngologa muszę czekać 3 miesiące.To nic, że obrzęk postępuje. Mimo, że muszę płacić obligatoryjne ubezpieczenie zdrowotne w kwocie 9% dochodu, w przypadku choroby nie mogę liczyć na żadną pomoc. Muszę wybulić ekstra 200 zł na wizytę prywatną. Prawda jest taka, że jesteście nam potrzebni, jak wrzód na tyłku. Wszyscy płacimy składki na ubezpieczenie zdrowotne, a - jak przychodzi co do czego - to nie macie na operacje dzieci, na zastrzyki do oka, czy na refundowanie leków dla osób ciężko chorych psychicznie. Lekką ręką za to refundujecie mało skuteczne "leczenie niepłodności", czyli zabiegi in vitro. W tym roku idzie na ten cel 250 mln złotych. A potem dziwicie się, że obywatele nie mają do was szacunku.

      Usuń
  5. Oj tym razem za ostro Stary Niedźwiedziu.
    Muszę się zgodzić w powyższymi krytycznymi wypowiedziami. Nie uogólniaj w krzywdzący sposób, nie wrzucaj do jednego wora zwykłych pracowników urzędów i politycznych decydentów. To nie są "zera" i "materiał na harem" tylko zwykli pracujący ludzie. Chociaż rozumiem ogólne przesłanie Twojej wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Maciejjo
      Jestem dosyć odporny na argument "jeśli nie ja, to kto inny by to robił". Oraz inny, mówiący że "ja tylko wykonywałem polecenia/rozkazy". Bo ci z ławy oskarżonych w Norymberdze też się tak tłumaczyli. A i dzisiaj coraz częściej słyszy się, że zbrodniarzem był tylko Hitler, zaś Niemcy wykonując polecenia, niczemu nie są winni.
      Gdybym miał córkę, a ona miała do wyboru tylko pracę dla organizacji przestępczej lub striptiz i prosiła mnie o radę, chyba optowałbym za drugą możliwością.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. http://niezlomni.com/?p=6866 link do materialu jak zdobyto Zakopane dzieki przebieglosci ksiecia Zamoyskiego :) a zamieszczam bo w materiale padlo tez jedno z slawnych a zapomnianych nazwisk , swoja droga moze to bedzie tez inspiracja do kolejnego art. A czytajacych zapraszam do obejrzenia filmu dokumentalnego z pod tego linku i zycze optymizmu ze wreszcie choc trochę sie coz zmieni na plus bo do lepszego to pewnie płonna nadzieja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Anonimowy
      Dzięki za link. A dla wygody reszty komentatorów i mojej, czy nie zechciałbyś posługiwać się jakimś nickiem? Bo zwłaszcza w tej dyskusji jest kilku anonimowych, co stwarza pewne komplikacje.
      Rodzina Zamoyskich używała tytułu hrabiowskiego a nie książęcego.
      Kłaniam się.

      Usuń
  7. Jest to rzeczywiście draństwo. Szczególnie współczuję tych zastrzyków do gałki ocznej. To rodzaj przyzwolenia na ślepnięcie...
    Niestety, Szanowny Niedźwiedziu, tu juz się wiele nie zmieni. Będzie tylko gorzej. Katastrofa demograficzna juz powolutku daje znać o sobie. I tu niestety, ale niewiele da się zrobic. Mozna to pewnie jakoś spowalniać, ale tej katastrofalnej lawiny zatrzymać się nie da. Będzie coraz mniej pieniędzy, srodków, terminów, specjalistów - na coraz większa liczbę coraz starszych pacjentów.
    Za 10-15 lat kolejki bedą 2-3 razy dłuższe. Czas oczekiwania na zabiegi czy operacje również. Zabiegi będą coraz rzadsze, bo srodków będzie w puli coraz mniej. I nic tu nie pomoga żadne cuda i narzekania. To nieuchronne.
    Społeczeństwo które nie ma potomstwa - nie ma przyszłości. Nadejdą Hunowie i problem rozwiążą przy pomocy brutalnej eutanazji. U nich jest nieustanny boom demograficzny. Za 20 lat będą eliminować starych, niepotrzebnych, a ich fundusze przeznaczać na poprawę statusu nowych władców Europy...
    Że głupcy tego nie widzą? Nie wiedzą? Gdyby wiedzieli i widzieli nie byliby głupcami, prawda?
    pozdrawiam wyjatkowo ponuro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Niedzisiejszy
      Zanim przyznam Tobie rację w 100% i zacznę zastanawiać się, kto w Polsce zgasi światło, przypomnę Twój niedawny wpis o Viktorze Orbanie. Wyciągającym Węgry z nie mniejszego bagna niż to, jakim jest obecna Tusklandia.
      Odpowiesz że na razie nie widać polskiego Orbana ani polskiego Fideszu. Bo pobożni socjaliści na pewno nim nie są. I będziesz mieć rację. Więc pozostaje mi pomodlić się, by się pojawił.
      A na razie pozdrawiam Ciebie nie mniej ponuro, niż Ty mnie.

      Usuń
  8. Ciekawe... warto czasem czytać coś więcej, żeby wiedzieć, jak nasz świat działa.

    OdpowiedzUsuń