środa, 28 stycznia 2015

Pilecki versus Hoess

Jednym z największych polskich bohaterów II Wojny Światowej jest rotmistrz Witold Pilecki. Zasłynął on przede wszystkim z tego, że we wrześniu 1940 celowo dał się Niemcom złapać, by wywieźli go do nowo powstałego obozu koncentracyjnego Auschwitz. W obozie rotmistrz zorganizował ruch oporu, zajmujący się przede wszystkim zbieraniem informacji i dokumentowaniem tego, co się w obozie działo. Raporty ter były regularnie wysyłane do kierownictwa Państwa Podziemnego, skąd trafiały do Rządu Polskiego Na Wychodźstwie.
Witold Pilecki uciekł z obozu wraz z dwoma współwięźniami pod koniec kwietnia 1943. Oczywiście włączył się w działalność konspiracyjną, walczył w Powstaniu Warszawskim, po jego upadku dostał się do niemieckiego obozu jenieckiego. Po wyzwoleniu z niewoli przez jakiś czas wchodził w skład II Korpusu generała Andersa. Ale już w grudniu 1945 wraz z żoną powrócił do Polski. Nadal prowadził działalność konspiracyjną, zajmując się przede wszystkim wysyłaniem zebranych informacji o sytuacji w kraju. Do współpracy udało mu się pozyskać pracownika Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Państwo Pileccy odmówili proponowanego im przez wysłannika II Korpusu wyjazdu z Polski,
Witold Pilecki został aresztowany 8 maja 1947. Był przesłuchiwany przez największe kanalie z grona ubeckich śledczych. Podczas widzenia z żoną powiedział że w porównaniu z tymi przesłuchaniami Auschwitz było igraszką. Peerelowski „sąd” w niepełnym składzie (nie chciało im się nawet znaleźć drugiego ławnika) 15 marca 1948 skazał rotmistrza na karę śmierci. Wyrok wykonano 25 maja tegoż roku. Pochowany został w tajemnicy w tak zwanej Kwaterze Na Łączce, przy murze Cmentarza Wojskowego na warszawskich Powązkach.
30 lipca 2006 prezydent Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie rotmistrza Witolda Pileckiego Orderem Orła Białego.
Podczas uchwalania w kwietniu 2009 przez parlament Europejski rezolucji „Świadomość europejska a totalitaryzm”, europosłanka PiS Hanna Fołtyn-Kubicka zaproponowała wpisanie do rezolucji nazwiska rotmistrza Pileckiego. Większość europosłów, w tym i wielu POlskojęzycznych, propozycje tę odrzuciło.
Brytyjski historyk Michael Foot w swojej wydanej w roku 1978 książce Six Faces of Courage” zaliczył Witojda Pileckiego do grona sześciu największych bohaterów ruchu oporu podczas II Wojny Światowej.
Działalność rotmistrza Pileckiego podczas jego pobytu w Auschwitz do dzisiaj nie wszystkim jest na rękę. W skład materiałów wysłanych przez niego z obozu były też zdjęcia komór gazowych i krematoriów, jednoznacznie dokumentujących ich przeznaczenie. Podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych w roku 1942 generał Władysław Sikorski pokazał je przedstawicielom Amerykańskiego Kongresu Żydowskiego, prosząc o finansowe wsparcie organizacji „Żegota”, zajmującej się w okupowanej Polsce wyłącznie niesieniem pomocy Żydom. W odpowiedzi usłyszał, że zdjęcia te są fotomontażem. I nie dostał na ten cel ani złamanego centa. Co dzisiaj nie przeszkadza wnukom tych łajdaków domagać się od Polski kwoty rzędu 60 miliardów dolarów.
Wydawałoby się, że w Polsce pamięć tego bohatera powinna być darzona szczególnym szacunkiem, zaś jego osoba nie ma prawa być zapomniana podczas okrągłej bo siedemdziesiątej rocznicy wyzwolenia K.L Auschwitz. Nic bardziej mylnego. Jak wynika z informacji prasowych:
już w dniu rozpoczęcia obchodów, kancelaria premierowej Kopaczowej w popłochu szukała kontaktu z rodziną Witolda Pileckiego. O pomoc zwrócono się do prof. Tadeusza Płużańskiego, dawnego współpracownika rotmistrza z czasów powojennej konspiracji. Pan profesor podał jakiemuś pomocnikowi Kopaczowej telefon do córki rotmistrza Zofii. Gdy ten się do pani Zofii dodzwonił, poinformował ją, ze jeśli w ciągu godziny się spakuje, to się załapie na połączenie z Oświęcimiem. Pani Zofia oczywiście odmówiła.
Jak podkreślił prof.Płużański, wnuka (niektóre źródła mówią o synu) byłego komendanta obozu Auschwitz, niemieckiego zbrodniarza wojennego Rudolfa Hoessa, jakoś nie zapomniano na te obchody zaprosić z odpowiednim wyprzedzeniem. Widocznie kwestia priorytetów.
W swoim przemówieniu Bronisław „Bul” Komorowski ani słowem o Witoldzie Pileckim nie wspomniał. Ale chociaż mówiąc o obozach koncentracyjnych, powstałych na ziemiach polskich podczas II Wojny Światowej, nazwał je niemieckimi, a nie polskimi. Dobre i to.
A w maju bieżącego roku planowane jest odsłonięcie w Warszawie pomnika rotmistrza Witolda Pileckiego. Nie wątpię, że na uroczystości pojawią się prezydent, premier i prominenci PO, by wypiąć dumnie pierś i wystawić buźki do kamery. Niestety nie usłyszą słów:
Alle raus!
Na które w pełni zasłużyli.

Stary Niedźwiedź

28 komentarzy:

  1. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
    Upłynęło ćwierć wieku od odzyskania niepodległości w 1989 roku, ale mam wrażenie że Polska nadal nie jest nasza. Paradoksalnie łatwiej było pod tym względem w 1918.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      W roku 1918 było bez porównania lepiej. Miałeś po pierwsze dobrze wykształcone, kadry. Po drugie, mimo gorących sporów politycznych, nikt nie kontestował polskiej państwowości. A ciul mówiący że polskość to nienormalność, codziennie dostałby na ulicy po ryju. We własnym kraju czułem się przez te ćwierć wieku bardzo krótko, bo od 5 grudnia 1991 do 4 czerwca 1992. Bo potem za rządów Jarosława Kaczyńskiego już tylko chwilami.
      Pozdrawiam ponuro.

      Usuń
  2. Godzina na spakowanie… Jeszcze brakowało by dodali "zwanzig kilo na osoba und raus!". :-/
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Refaelu
      Wielkie dzięki za przysłane mi linki, znacznie skracające pracę nad tym postem.
      I dziękujmy Bogu za to, że niejaki Tusk już nie jest premierem. Bo za jego czasów takie nawiązanie do dziadkowych wspominków byłoby możliwe.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,

    Wygląda na to, że polski rząd postanowił spostponować nie tylko rotmistrza Pileckiego, ale i jego rodzinę. Witold Pilecki ratował Żydów, a po wojnie jego katem stał się właśnie Żyd - z domu Goldberg, współpracownik NKWD. Być może dlatego nie znalazło się miejsce dla rotmistrza w tych obchodach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Flavio
      Moim zdaniem największą "zbrodnią" rotmistrza Pileckiego było udokumentowanie mordowania przez Niemców w Auschwitz ludzi (w większości Żydów) na skalę wcześniej nieznana żadnym innym zbrodniarzom. Przypominanie o tym i o łajdactwie poprzedników dzisiejszych grandziarzy z The Holocaust Industry jest dla nich bardzo niewygodne. I to moim zdaniem jest przyczyną aż takiego gówniarstwa rządu podającego się za polski.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Po wojnie cała wierchuszka bezpieki to byli żydzi. Sędziowie i prokuratorzy wydający wyroki na Polaków, na żołnierzy podziemia, na partyzantów. Cześć z nich jak niesławna "Krwawa Wanda" jeszcze do niedawna pobierało emeryturki śmiejąc się w twarz rodzinom swoich ofiar. Na szczęście chociaż ta jedna suka już gryzie glebe ale co? Kręci sie o niej wybielające filmy!! Krew się we mnie gotuje

      Maciejjo

      Usuń
    3. przepraszam, miałem na myśli oczywiście Helene Wolińską, mój błąd

      Maciejjo

      Usuń
    4. Czcigodny Maciejjo
      Swego czasu miałem okazje poznać człowieka wywodzącego się z ubeckiej rodziny (średnio wyższa półka). Jakp dziecko mieszkał z rodzicami i siostrą na warszawskim Mokotowie w kompleksie budynków zasiedlonych przez ludzi z "resortu". I wygadał się że pewnego dnia siostra wróciła z podwórka i powiedziała coś do rodziców w jakimś dziwnym języku. Ci w pierwszej chwili nie zrozumieli jej. Ale po chwili zastanowienia odkryli, że mówi w jidisz. Bo taki język obowiązywał w piaskownicy.
      A kanalia o której piszesz, używała wielu nazwisk. Helena Wolińska-Brus, pierwotnie Felicja Danielak, a tak naprawdę Fajga Mindla.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Może trochę odstąpię od głównego wątku ale mnie zastanowiło jeszcze coś innego podczas oglądania relacji z obchodów. Ronald S. Lauder - przewodniczący Światowego Kongresu Żydów podczas swojego przemówienia powiedział, że dziś znów odradza się antysemityzm, niczym nie sprowokowane, nienawistne ataki na żydów, na synagogi. Podał przykład jakiejś kobiety w Szwecji, która została pobita tylko za to że miała na szyi wisiorek w kształcie Gwiazdy Dawida. Szkoda, że nie dodał że pobili ja muzułmańscy imigranci. TERAZ macie antysemityzm? Bo co, bo niektórzy śmieją dawać wam opór i nie tańczyć pod waszą pejsatą melodyjkę? Bo ośmielają się wytykać ich represje wobec Palestyńczyków? Bo komuś nie podoba się pomysł oddania przez POLSKĘ (!) 60 MLD dolarów w ramach rekompensat za utracone mienie? Antysemityzm to był jak ludzi kominami z dymem puszczali, dziś to jest pretekst to trzepania kasy, tak samo jak "dyskryminacja" homików. Polecam w tej kwestii film "zniesławienie, czyli prawda o antysemityzmie", dostępny m.in. na youtubie.
    W Wiadomościach Kraśko we wstępniaku do kolejnego fragmentu relacji powiedział, że Żydów wypędzano ze wszystkich krajów Europy już od XII czy XIV wieku. Z Francji, z Hiszpanii, z Niemiec. NIkt z Was się nie zastanawiał CZEMU? Może jednak jest jakaś przyczyna?
    Pomijam już zwyczajne łgarstwa na temat ilości ofiar Holokaustu. Samego faktu nie neguje ale w 1944 mówiono o tym, że w Oświęcimiu zginęło 4 mln ludzi a na Majdanku 1,5 mln. Z czasem te liczby stopniowo malały. Dziś to odpowiednio 1,1 mln i UWAGA...78 tysięcy! To nadal olbrzymia liczba i ogromna zbrodnia ale chyba trochę inny rząd wielkości prawda?

    Maciejjo

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Stary Niedźwiedziu.
    "Skandal wokół niezaproszenia potomka komendanta Pileckiego i zaproszenia wnuka komendanta obozu koncentracyjnego jest większy niż myślimy".

    http://wydarzeniadnia.salon24.pl/628757,oto-gwiazda-muzeum-w-auschwitz-rainer-hoess-i-jego-kryminalna-przeszlosc

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. dzisiaj przeczytałam ten komentarz - i bardzo współgra z tym, co myślę na ten temat (choć nie mam takich doświadczeń osobiście, ani nikt w rodzinie)
    http://bielsko.gosc.pl/doc/2339835.Huragan-w-Auschwitz

    w skrócie: uważam, że nie ma co oburzać się na takie sytuacje tylko trzeba robić swoje... pamietać, przypominać... przecież nasze sprzedajne władze nie pierwszy raz obrażają Polaków i polskość, dlaczego my się ciągle dziwimy i marnujemy energię...?

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowna Olu.
    Także w skrócie:
    Uważam,"że nasze sprzedajne władze nie pierwszy raz obrażają Polaków i polskość".
    Tylko taka m.in różnica,że ja się oburzam,ale nie dziwię i staram się robić swoje.
    Pamiętam i przypominam.
    Bo inaczej przy okazji następnych rocznic Polacy okażą się zbędni.

    OdpowiedzUsuń
  8. takie wpadki są przykre i przykre jest to, że tak słabo znamy historie swoich Rodaków,
    ja też się do tego grona zaliczam, ale dobrze, że mogę o tym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uważam, że "nasze państwo" doszło do takiej atrofii, że żaden przyzwoity człowiek nie powinien brać udziału w jakichkolwiek uroczystościach organizowanych przez to państwo. Szantażem przymuszonych usprawiedliwiam z góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nikt nie podjął tematu, a ja uważam, że jest to dobry pomysł,
      bo w dzisiejszych czasach wojna na argumenty, wojna zaczepno-obronna, militarna lub jakakolwiek inna znana z historii przeszła do historii i jest tylko stratą sił oraz klęską gospodarczą, w dzisiejszych czasach tylko wojna na inteligencję jest do wygrania, a ona wymaga precyzji sterowania, ciszy i skupienia.

      Bojkot grupowy wyborów poprzez przygotowanie społeczeństwa bojkotem uroczystości, które nie mają wartości i jakości, jakiej wymaga społeczeństwo od swoich reprezentantów, jest bardzo wymownym głosem, a ponadto z milczącym głosem nie da się walczyć, czyli wojna siłowa i na argumenty staje się bezsensowna, to jest taka forma poddania się ze strategią :)
      taką strategię stosowaliśmy na uczelni jak nie mogliśmy sobie poradzić z władzami uczelni, oraz znaczącymi personami profesorów powiązanych siecią różnych układów, jako studenci nie mieliśmy szans, ale bojkot egzaminu prawie rozerwał smoka na kawałki i omało nie udusił się własną pianą cieknącą z pyska :) to był skuteczny manewr, wymagał jednak dyscypliny całej grupy (co nie jest łatwe), no i drugi egzamin był dość emocjonujący:) ale cóż, jak piana smoka opadła, to otrzymaliśmy nową twarz gratis :)

      Państwo w zarządzie komisarycznym też się utrzyma, a nawet zaoszczędzi trochę na wydatkach i może zatrzyma machinę tworzenia, ośmieszających Polski system prawodawczy, aktów prawnych,
      myślę, że to tańsze rozwiązanie niż wybieranie mniejszego zła, jak widać nieskutecznego i drogiego,
      być może w kadencji bezgłowej, jak kurz opadnie, uda się wyłonić wartościowych polityków, których napewno mamy w kraju, ale ciągle nie mają szans przebić się przez ogłupiającą chmurę jęków i krzyków nieparlamentarnych, albo nie chcą uczestniczyć w tym błotnym ringu politycznego boksu.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. dodam tylko, że każdy kto by chciał posprzątać burdel, będzie oczekiwał kompromisu,
      musielibyście oddać swoje pistolety i strzały,
      bo nikt rozsądny nie wejdzie w zarządzenie wystawiając swój tyłek na atak z maszynowej amunicji
      niestety zarządzanie wymaga zaufania i swobody działania, a nie manewrowania wokół kata ze sznurem uwiązanym do szubienicy,

      powiem tak,
      gdyby mój mąż mnie śledził i kazał mi przynieść oferty kilku sklepów , rozliczał z tego gdzie kupiłam lub gdzie mam kupić tańszy schab, oczywiście działając dla dobra domowego budżetu,
      to szybko zebrałabym oferty i udowodniła, że seks z mężem koleżanki jest najlepszą ofertą w funkcjonowaniu naszego domowego ogniska,
      to ja na taki związek nie dałabym się namówić i powiedziałabym (zresztą już tak zrobiłam w swojej pracy :))
      bawcie się sami, a to, że powstaje z tego patologia, to cóż, jaki wybór, taka budowla.
      :)

      Usuń
  10. Czcigodny Autorze tego Opracowania.

    Ja - mam w tym temacie diametralnie inne zdanie. Uważam bowiem, że misją żołnierza jest gryźć przeciwnika. Dobrowolne oddawanie się w niewolę - jest zaprzeczeniem wojskowej przysięgi. Gryźć tak - aby nawet po największej daninie jaką jest życie, przeciwnik mógł z dumą wspominać stoczoną walkę mówiąc - walczyłem i wygrałem, ale przeciwnik był doskonałym żołnierzem.

    Co innego - gdy żołnierz dostaje rozkaz. Musi go wykonać, ale - czy w przypadku głównego bohatera tak było w istocie?

    Żołnierz - w okoliczności braku kontaktu ze swoim dowództwem ma prawo podejmować własne decyzje - jednakże, dobrowolne oddanie się w niewolę - ja osobiście uznałbym za hańbę dla własnego nazwiska.

    Pozdrawiam serdecznie (jak zwykle)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czcigodny Adamie
    Dowództwo ruchu oporu planowało "ulokowanie" swojego człowieka w nowo powstałym obozie Auschwitz w celu rozpracowania go i weryfikacji dotychczasowych informacji o nim, jedynie w randze pogłosek. Tej sprawy nie studiowałem szczegółowo, więc nie wiem, na jakim szczeblu decyzja zapadła i kto ją wydał. Dostępne informacje mówią że rotmistrz Witold Pilecki zgłosił się na ochotnika i po akceptacji dowództwa, podjął starania aby dać się aresztować. Taka akcja musiała być przygotowana choćby z tego powodu, że po znalezieniu się w obozie Pilecki musiał dysponować kanałem przekazywania meldunków. Zatem to nie mogła być żadna samowolka.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Niedźwiedziu.
      Moim zdaniem,szczegóły "techniczne"misji rotmistrza Pileckiego należy pozostawić zawodowym historykom.Ale masz oczywiście rację pisząc że nie była to samowolka.
      Na szybko znalazłem to:

      "http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/14888?t=Pilecki-raport-z-piekla-Auschwitz"
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czcigodny Staruszku - w swoim komentarzu postawiłem znak zapytania, i zrobiłem to nie przypadkiem. Historyczne źródła podają przedstawioną przez Ciebie tezę. Jakby tego było mało - nieco odmienne od oficjalnych źródła, zostały w tym temacie spacyfikowane.

      Dane mi było rozmawiać o tym bardzo dawno (bo blisko pół wieku) temu z kimś, kto bez wątpienia był jednym z głównych aktorów tamtych wydarzeń. Jego numer wytatuowany na przedramieniu, świadczył o tym fakcie aż nadto dobitnie, a jego wspomnienia na temat "obozowego życia", praktycznie wykluczały możliwość prowadzenia jakiejkolwiek konspiracji.

      O hitlerowcach można powiedzieć wszystko, ale nie to - że byli idiotami. Porządek przedewszystkim. Dyscyplina również. W Oświęcimskim obozie nic nie działo się przypadkiem.
      Każde włosy, każda obrączka, każda para butów - wszystko było katalogowane. Każdy Żyd, Polak czy Rosjanin miał swój numer a to, co było w jakimś sensie "płynne" - to pozycja katalogowa w rejestrze żywych bądź umarłych.

      Wbrew oficjalnym narracjom ów rejestr nie został spalony ani nie zaginął - natomiast nie mógł stanowić podstawy dla obowiązującej wówczas statystyki, bo - choć Oświęcim bez wątpienia był fabryką śmierci - "aktualne (powojenne) potrzeby" były o wiele większe. Im więcej "żydowskich głów wyszło przez komin" - tym większe roszczenia reparacyjne kongresu.

      To co powiedziałem, w obliczu potwornej zbrodni z pewnością brzmi brutalnie, ale prawda jest taka, że każde z tych istnień ludzkich "przerabiane" było na dolary.

      Nie mogę wykluczyć że się mylę. Nie mogę też wykluczyć - że mylił się mój rozmówca. Wszak nie o wszystkim pewnie wiedział - podobnie z resztą jak cały świat musiał onegdaj dawać wiarę w to - że gen. Sikorski tak zwyczajnie i po prostu zginął w lotniczej katastrofie, że o Smoleńskiej prawdzie nie wspomnę. Nie będę również wspominał o alianckich archiwach tamtego okresu - nota bene, zamkniętych do dzisiaj.

      Światu potrzebne są legendy - więc niech i ta (o rotmistrzu) pozostanie aktualną. Jest w jakimś sensie piękna - więc czemu nie?

      Pozdrawiam Przyjacielu.

      Usuń
    3. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do realiów obozowego "życia", to zawsze może zasięgnąć języka u naszego "skarbu narodowego" - fałszywego profesora Bartoszewskiego, który bodajże jako jedyny Żyd na świecie został wypuszczony z Oświęcimia ze względu na zły stan zdrowia. To dopiero daje do myślenia.

      Usuń
  12. Oczywiście ten cudzysłów w linku zbędny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

    Muszę jednak zaznaczyć, coby nie mieszać zbytnio, iż żydzi byli przetrzymywani i uśmiercani w Birkenau od drugiej połowy 1942 roku, w samym Auschwitz byli niemalże tylko Polacy. Byli tam naturalnie nieliczni żydzi, lecz najczęściej na stanowiskach. Także w krematorium, którego rekonstrukcję możemy dziś oglądać na wycieczkach do obozu uśmiercano w znacznie większej mierze Polaków. Z kolei ilość ofiar Holokaustu, co pewnie wszyscy doskonale wiedzą, zmieniała się z biegiem czasu równie bardzo, co poglądy Janusza Palikota. Bywało to zarówno 16 milionów, jak 12, 8, 7, 6, 3, w końcu nawet 1 milion. Aż chciałoby się powiedzieć Panom w myckach, by wykorzystali w końcu tą swoją ogromną solidarność i zdecydowali się w końcu, najpewniej, że Polacy zamordowali 20 milionów z nich. Wszakże nie wiem czy Talmud tego uczy, lecz najwyraźniej pisze to między zdaniami, iż każde kłamstwo wciskane gojom musi mieć spory rozmach!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzisz Niedźwiedziu, nie chcé sié powtarzać, ale czasem muszé. Widzisz drzewo,który przesłania Ci las.
    Twój wpis to fragment większej całości. Całości, która nazywa się : "Niech zapomną o przeszłości. O tej chwalebnej i tragicznej". Z jednej strony trudno zawodowego historyka jakim jest obecny strażnik zyrandola podejrzewać, że nie wiedział o RT. Pileckim i jego niesłychanych dokonaniach. Chociaż jeśli z niego taki historyk jak polonista, to owszem mogło się zdarzyć.
    Z drugiej strony wystarczy spojrzeć w jaką rodzinę Komoroweski się wżenił. Kim byli rodzice perezydentowej, jak nie właśnie pracownikami instytucji,która bohaterów Polski ścigała i mordowała. Chyba trudno by im było aż tak kapotę przewrócić na drugą stronę. Podli ludzie rządzą zza kulis Polską. Mocodawcom taki rt, Pilecki, Inka czy inni bohaterowie wolnej Polski są dla nich , hmm, napisałbym wyrzutem sumienia, ale ci ludzie sumień nie mają. Są więc ci polscy bohaterowie, sorry za niestosowne wyrażenie, ale naprawdę sa dla nich wrzodem na ich posłych dupskach.
    Mocodawcy chcą, aby świat przyswoił sobie iż to były polskie obozy koncetracyjne, a ziomkowie sporej części ubowskiego aparatu przemocy - jedynymi ofiarami tegoż obozu.
    Kiedyś poświęciłem wpis na swoim blogu pewnemu młodemu Polakowi w Londynie,którego zadźgał nożem w autobusie jakiś Holender. Za co? Za to, że to Polska wywołała 2 wojnę światową! Tak na Zachodzie mają już w głowach ludzie zakodowane. Że Polska i Polacy byli przyczyną wybuchu wojny!
    teraz mocodawcy ciężko pracują nad "polskimi oboizami zagłady" oraz nad polskimi sprawcami i wykonawcami holokaustu na Żydach. Ostatni film "Ida" jest przecież żenującą próbą wybielania najohydniejszych postaci ubeckich żydów, którzy z całkowitym poswięceniem realizowali misję wyrżnięcia polskich elit. Co imk się niestety z znacznej mierze udało. Bowiem fakt, że po 25 latach po obaleniu komuny jesteśmy tylko zlepkiem egoistycznych sobków, któregonawet nie można nazwać społeczeństwem, a cóż dopiero Narodem.
    Dziś każą nam zapomnieć o ukraińskim ludobójstwie na Wołyniu. Nie wolno o tym wspominać, bo narażamy się na więzienie, co jaskrawie pokazuje przypadek Pana Pazia z Uniwersytetu Wrocławskiego. Wrocław to w sporej części polski Lwów. O tym też mamy zapomnieć. Pan Paź akurat pochodzi z Kresów i jego rodzina doświadczyła upowskiego "humanitaryzmu". Po tych okropnościach,przez które przeszła jego rodzina, dziś , rzekomo wolnej Polsce, nie wolno mu nawet słowa powiedzieć przeciw oprawcom jego rodziny. Bo na\tychmiast jest ofiarą nagonki i medialnego linczu.
    Spopieńpolskiego upodlenia najlepiej właśnie widać na przykładzie tego człowieka. On oprawcom swojej rodziny nawet nie może życzyćwszystkiego najgorszego, bo zostaje zawieszony w obowiązkach i toczy się przeciw niemu śledztwo.
    Apomóc temu człowiekowi nie chce nikt.
    Wszystkie ugrupowania, nawet te na które się powołujesz w linkach, jednoznacznie potępiły profesora Pazia za jego wpis na twitterze.
    W takim miejscu historii jesteśmy. Jesteśmy zatomizowaną bandą egoisdtycznych jednostek, którymimożna sterować jak się chce. A kto się wyłamuje z równego szeregu, jest linczowany. A w obronie linczowanego nie odważy się wystąpić nikt.
    Równy szereg opluwaczy od GW poprzez GP, aż po wszelkie liczące się ugrupowania w polsakiej polityce.
    To fragment większej całości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimowy
      Podjąłeś kilka ciekawych wątków. Ale na tym blogu wypada się podpisać jakimś nickiem.
      I druga kwestia. Postawiłeś mi zarzut:
      "Twój wpis to fragment większej całości. Całości, która nazywa się : "Niech zapomną o przeszłości. O tej chwalebnej i tragicznej"."
      A ja, na miarę moich skromnych możliwości, staram się uchronić przed zapomnieniem takie osoby jak rotmistrz Witold Pilecki. Więc poczytaj sobie poprzednie posty, a przekonasz się, że nikt tu ludzi wielkiego formatu nie "zamilcza", lecz wręcz przeciwnie - przypomina.
      Kłaniam się.

      Usuń
  15. Jarek Dziubek4 lutego 2015 01:05

    Szanowny Stary Niedźwiedziu, im dłużej na tym świecie żyję, tym bardziej mam wrażenie, że nasza waadza robi wszystko, by takich wyglądających na przypadkowe wpadki wydarzeń było w naszej przestrzeni publicznej jak najwięcej. Im więcej ich jest, tym łatwiej można wmówić ludziom, że znowu nic się nie stało. Moim zdaniem jest to świadoma polityka. Oczywiście nie jest ona świadoma w wykonaniu Bula, a jedynie tych, którzy go jako marionetki na stanowisku eksponowanym używają.
    Jestem coraz bardziej przekonany, że jeszcze około 30-50 lat i nasi potomkowie będą się wstydzić za holokaust podobnie jak Niemcy, a może nawet dużo bardziej, skoro naszym zachodnim sąsiadom już teraz chyba na stałe udało się wprowadzić do światowych mediów szlagwort "polskie obozy koncentracyjne".
    Nie pozostaje nic innego, jak praca u podstaw. Ostatnio przyjechał do mnie klient z Holandii, który przy okazji pobytu w Krakowie wybierał się zwiedzić Auschwitz. Siedząc przy piwku w knajpie chyba z pięć razy mu przypomniałem, że to jest niemiecki obóz koncentracyjny i żeby nigdy o tym nie zapominał. On zresztą mi powiedział, że w Holandii jest to dla wszystkich oczywiste, bo akurat oni tam podobną miłością do Niemców pałają, jak my.
    Zatem jest jakaś nadzieja, że nie wszyscy będą nas winić za żydowskie pogromy.
    A co do córki Rotmistrza, to rzeczywiście dobrze, że odmówiła. Cóż miałaby robić w takim nędznym towarzystwie?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń