sobota, 2 lipca 2016

Kultura, luz, godność osobista i siła

W środkach komunikacji miejskiej można zauważyć pewną tendencję. Młodzi mężczyźni najczęściej siedzą niewzruszeni, gdy do pojazdu wsiada starsza osoba o lasce czy kobieta w ciąży, wyraźnie odczuwająca dyskomfort. Spoglądają wtedy obojętnie, poprawiają słuchawki i odwracają głowy w przeciwną stronę. Taką scenę widziałam tysiąc razy. Ostatnio, bo tydzień temu, byłam świadkiem następującej sceny: młody mężczyzna siedział tuż przy drzwiach i gapił się w smartfona. W pewnym momencie wsiadła młoda kobieta w zaawansowanej ciąży, która rozpaczliwie ocierała pot z czoła. Gdybym tylko mogła, ustąpiłabym jej miejsca. Ale też stałam. I też przy drzwiach. Zaczęłam chrząkać znacząco, żeby młody pan raczył się domyślić, że warto ustąpić kobiecie miejsca. Zwłaszcza, że był upał, a kobieta wyglądała na bardzo zmęczoną. Facet nie zareagował, chociaż podniósł oczy znad swojej „zabawki”. Kobieta dalej ciężko oddychała i ocierała pot z czoła. Facet nawet nie drgnął. W końcu starsza pani, siedząca za chłopem (wyraźnie licząca na jego dobre maniery), wstała zniecierpliwiona i powiedziała do przyszłej matki: „Proszę, niech pani usiądzie”. Po tych słowach obdarzyła siedzącego z przodu „dżentelmena” tak  lodowatym spojrzeniem, że musiało go przeszyć na wskroś. Ale on…w ogóle nie zareagował. Spłynęło to po nim, albo po prostu nie zrozumiał, o co chodzi.
Inna podobna historia wydarzyła się w autobusie linii 136. Starszy pan siedział sobie spokojnie z przodu. W pewnym momencie przysiadł się do niego podchmielony menel, który wyciągnął butelkę alkoholu. Starszy pan zwrócił mu uwagę, że alkoholu nie pije się w publicznych środkach transportu, na co menel zareagował agresją. Zaczął przeklinać i wygrażać się pięścią. Wywiązała się między panami ostra kłótnia, ale prowodyrem był oczywiście menel i to on zachowywał się agresywnie. Mimo, że w autobusie znajdowało się kilku rosłych  i silnych facetów, żaden z nich nie próbował interweniować. Zamiast tego, wszyscy oni wyciągnęli komórki i wzięli się za nagrywanie całego zajścia, wśród radosnego i beztroskiego chichotu. Pomimo, że nie było w całej scenie nic śmiesznego – podchmielony menel obrażał starszego pana i zapowiadał, że mu „wpieprzy”. Ależ radochę mieli ci faceci. Dorośli – tak na oko: 20-30 lat! Starszy pan pewnie dalej musiałby słuchać obelg pod swoim adresem, gdyby nie kibic Legii (solidnej postury, łysy, z szalikiem), który podszedł do pijaczka i stanowczym tonem kazał mu usiąść spokojnie na miejscu znajdującym się w bezpiecznym odosobnieniu od ludzi. Pijaczek, widząc posturę kibica, jakoś nie śmiał polemizować. Wybełkotał tylko coś pod nosem i usiadł na końcu. Do końca podróży nie uprzykrzając już nikomu życia. Jaki z tego wniosek? Młodzi mężczyźni nie mają w sobie zwykłych prostych odruchów. Takich, jak – ustąpienie miejsca ciężarnej; kobiecie o lasce czy interweniowanie w sytuacjach, gdy komuś dzieje się krzywda. W takich czasach, jak widać, kibice są szczególnie potrzebni. Co by o nich nie mówić, panowie w szalikach z łysymi głowami, ZAWSZE ustępują miejsca nie tylko starszym czy szczególnie niedomagającym, ale kobietom w ogóle.

Flavia de Luce

Flavia pisząc o kibicach, będących niedościgłym wzorem kultury dla „wyluzowanej” gówniarzerii, młodzieńców pierników w stylu Kupy Gminnej oraz "wolnościowców" (na swoich forach piszących, że skoro płacą za bilet, to mają prawo siedzieć), przypomniała mi pana Mietka, o którym wiele dobrego słyszałem od Romka, syna moich znajomych.
Ostrzyżony na zero i chodzący w szaliku Legii pan Mietek, sąsiad Romka, mieszka na Ursynowie i jest przykładnym mężem oraz ojcem. Pracuje jako blacharz samochodowy, a sam jego widok – ponad metr dziewięćdziesiąt plus sto kilogramów z groszami, ale samych mięśni – budzi respekt. Jest utalentowanym pedagogiem amatorem i w środkach komunikacji miejskiej wychowuje takie śmieci, jak te opisane przez Flavię.
Gdy widzi gnojka w cyklistówce, z mordą wlepioną w smartfon i kopytami wyciągniętymi tak, że sięgają siedzeń po przeciwnej stronie pojazdu, przechodząc nadeptuje na stopę i z czarującym uśmiechem mówi „przepraszam”. Na podudzie nigdy nie nadeptuje, bo przy jego posturze mogłoby to skończyć się złamaniem otwartym.
Jeśli w pojeździe, jak to już opisała Flavia, taki gnojek lub hipster ignoruje obecność źle znoszących podróż na stojąco osób starszych lub kobiet w ciąży, pan Mietek zadaje grzeczne pytanie:
- Nie widzisz, baranie, że pani stoi?
A jeśli to nie wystarczy, bierze ucho barana i cięgnie najpierw w kierunku środka pojazdu, a następnie w dół. Chamidło chcąc nie stracić ucha, podąża za nim i siada na podłodze. Wtedy pan Mietek z uśmiechem zwraca się słowami:
- Proszę pani (pana), tu jest wolne miejsce.
W stosunku do „wyluzowanej” lub / i "wolnościowej" hołoty, nie kwapiącej się do ustąpienia miejsca, lub chichrającej i nagrywającej na komórki wyczyny innej hołoty, gdy konieczna jest interwencja, nie ma sensu mówienie o godności. Więc jak powiedział klasyk, „chamstwu trzeba przeciwstawiać się siłom”.
A w tej materii na pana Mietka i jego kolegów – kibiców można liczyć jak na Zawiszę.

Stary Niedźwiedź

78 komentarzy:

  1. Kontynuując klasyka:
    Jak piszesz "chamstwu", no jak piszesz "chamstwu"?... A może i dobrze....
    Pozdrawiam z godnościom osobistom

    Wężykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Refaelu
      Stary dowcip głosi, że gdy się nie wie, czy wtorek pisze się przez W, czy przez F, należy pisać środa.
      Na identycznej zasadzie zamiast chamstwa można użyć wyluzowania czy satanizmu. Wyjdzie jeszcze lepiej, bo to prawie synonimy.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
    Imponująca postać pana Mietka nasunęła mi refleksję. Dawna arystokracja wyłoniła się z rycerstwa. Rycerze - byli to ludzie, kótrzy nie wahali się walczyć, narażając i niekiedy poświęcając życie. W dzisiejszym zgenderyzowanym świecie ludźmi, którzy nie wahają się walczyć są właśnie kibole. Współcześnie to oni właśnie stają się następcami arystokracji, stają na straży odwiecznych norm cywilizacji.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      Twoje spostrzeżenie ktoś może potraktować jako próbkę specyficznego poczucia humoru. Ale ja widzę w nim po prostu celne podsumowanie stanu faktycznego.
      Nie potrafię posłużyć się konkretnym przykładem (genealogią rodów rycerskich raczej się nie pasjonowałem), ale jestem głęboko przekonany, że protoplastą niejednego był bitny woj, wywodzący się z ludu. Który podczas wojny zatłukł jakiegoś rycerza i wszedł w posiadanie jego konia i sprzętu, awansując w ten sposób do najwyższej ligi.
      Metody pedagogiczne pana Mietka pięknoduchy mogą kontestować. Ale ja mam to w pogardzie, najoględniej to nazywając. A niejedna kobieta w ciąży czy starsza osoba dzięki niemu odbyła podróż w warunkach cywilizowanych.
      Zatem panu Mietkowi z przyjemnością podałbym rękę i wypił z nim piwo. Co na pewno nie wchodzi w grę w przypadku mentalnych ciot, gotowych bronić wyluzowanego gówna, wlepiającego mordę w telefon, gdy obok stoi kobieta w widocznej ciąży. Bo to ci kibice dają mi nadzieję, że wbrew bredniom i wysiłkom różnych tolerastów, Polska pozostanie normalnym krajem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Flavio, Stary Niedźwiedziu,

    moim zdaniem kultura zachowania dotyczy wszystkich. Nie ma wyjątków!
    Nie ma znaczenia, czy to są mężczyźni, czy kobiety, dlatego nie wiem, dlaczego wymagamy kultury zachowania tylko od chłopaków. Jak by nie było, wszyscy w autobusie widzieli, że ktoś stojący obok potrzebuje usiąść.
    Kobiety nie są zwolnione z kultury ustępowania miejsca, jak też, nie mają wyłączności na ten przywilej(ale młode kobiety siedzące w autobusie nikogo nie drażnią).
    Szczerze mówiąc obojętność, na mrożący wzrok Starszej Pani, jest moim zdaniem zachowaniem neutralnym, bo mogła spodziewać się widoku palca :) Pomimo tego, że nie jest to właściwe zachowanie, to jednak w autobusie było chyba więcej osób siedzących, niż te dwie wymienione w opisie, a Starsza Pani może nie była cierpiąca.

    Co do nagrywania, to ludzie jakby ogłupieli! Ciągle zbierają dowody lub szukają sławy wśród youtubowych (policyjnych, sadowych) paparazzich.
    Moim zdaniem nagrywanie ludzi bez ich zgody powinno być karane, a nie przyjmowane jako dowód, z wyłączeniem miejsc oznakowanych tj. np. monitoringu.
    Dokąd tolerujemy wyjątki, dotąd nie możemy wymagać podstaw lub określić tzw. bazy odniesienia.
    Kulturalny mężczyzna jest ponad tym co kobiety potrafią same. A jeżeli nie potrafią? To czego chcą wymagać?

    Kulturę zachowania trzeba pokazać, a nie jej uczyć, albo wymagać. To tak jak słowa - potrafimy dużo mówić i pisać ale czyny najczęściej odbiegają od tego, co mówimy i piszemy. I to przekornie, jak w kabarecie, jest odwrotnie proporcjonalne!

    Flavio, użycie słowa "ciężarnej" budzi moje oburzenie(zawsze budziło i dotykało godności kobiety)i mam nadzieję, że chodziło ci o kobietę dźwigającą ciężkie torby z zakupami, bo chyba nie o przeładowaną ciężarówkę, z czym mi się kojarzy to określenie.

    Chamstwo i siła, to te same bieguny, nigdy nie wyjdzie z tego kultura.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Makowa

      A dlaczego nie mielibyśmy wymagać od innych kultury? Dlaczego nie mielibyśmy reagować na chamstwo? Może i podnoszenie kogoś z siedzenia za ucho jest dosyć prymitywne, nie przeczę, ale już interwencja w przypadku agresji jednego z pasażerów wydaje mi się uzasadniona. Pewnie, że trzeba zacząć od SIEBIE, ale jeśli nie będziemy wymagać także od INNYCH, to świat się nie zmieni. Jeśli nie reagujesz na czynione zło, to ile jesteś wart? To tak ogólnie, niekoniecznie do Ciebie.

      Co do nagrywania kogoś bez jego zgody, to są na to chyba przepisy. Ale co innego wrzucić film do Sieci bez czyjejś zgody, a co innego użyć jako dowodu np. łamania przepisów.

      Usuń
    2. Kiro, ja mam taka zasadę - nie wymagam od innych czegoś, czego nie potrafię sama. I tylko tyle. Chamstwo uczy mnie jak podnosić własną poprzeczkę. Było, jest i będzie. Ważne są tylko proporcje - żeby ciągle było w mniejszości.

      Reaguję na czynione zło! tylko ja przesadzam siebie a nie innych. Nie dopuszczam do agresji i nie daję jej pożywki.

      Sorry, ale póki co, to przepisy w moim uznaniu, mają WAGĘ (w kilogramach) a nie WARTOŚĆ prawa. W obecnym stanie (kilogramów) prawa, łamanie przepisów, to jest standard.
      Nie lubię samosądów, ani donosicieli. Mam alergię na nich! nawet jeżeli chronią moją dupę :) Nie pozwolę się takiemu działaniu rozwijać, nawet kosztem "swojego bezpieczeństwa?".

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Jeśli nie lubisz samosądów, to powinnaś popierać silne prawo stanowione. A jak ma ono działać bez świadków? Ludzie powinni donosić, gdy zobaczą coś złego. Albo sami karzemy sprawcę zła, albo niech to robi państwo.

      Oczywiście Ty możesz postępować, jak chcesz.

      Usuń
    4. Czcigodna Makowa
      Odpisuję dopiero teraz, bo aż trudno mi uwierzyć, że mogłaś to napisać.
      "Szczerze mówiąc obojętność, na mrożący wzrok Starszej Pani, jest moim zdaniem zachowaniem neutralnym, bo mogła spodziewać się widoku palca :) Pomimo tego, że nie jest to właściwe zachowanie, to jednak w autobusie było chyba więcej osób siedzących, niż te dwie wymienione w opisie, a Starsza Pani może nie była cierpiąca."
      Czy mam przez to rozumieć, że zachowanie tego ciula mieści się w Twoich standardach, bo przecież mógł się zachować gorzej. I nic się nie tało, że miejsca ustąpiła ta starsza pani?
      "Nie lubię samosądów, ani donosicieli. Mam alergię na nich! nawet jeżeli chronią moją dupę :) Nie pozwolę się takiemu działaniu rozwijać, nawet kosztem "swojego bezpieczeństwa?"."
      Czyli jeśli zostaniesz napadnięta, pod żadnym pozorem nie wolno Tobie udzielić pomocy?
      "Chamstwo i siła, to te same bieguny, nigdy nie wyjdzie z tego kultura.
      "

      Czyli domagasz się, aby chamstwo było bezkarne? Bo od Twoich propozycji "walki z nim" brzuch mnie rozbolał ze śmiechu.
      Określenie "kobieta w ciąży" czy "kobieta ciężarna" w odbiorze ludzi zdrowych na umyśle nie jest niczym obraźliwym. Budzi wściekłość jedynie feminazistek pokroju Środy czy Szczuki. Te same kaszaloty uważają też, że wszelakie gesty i ułatwianie życia kobietom w ciąży "obraża je". Mam nadzieję, że ustąpienie takiej kobiecie miejsca mimon wszystko nie budzi Twojego sprzeciwu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. Czcigodna Kiro
      Właśnie potwierdziłaś, że przy ocenie konkretnych, dobrze zdefiniowanych sytuacji, nasze poglądy bardzo często są prawie takie same, lub wręcz takie same.
      W dyskutowanych przypadkach "dalszych negocjacji" wymaga jedynie to podnoszenie bydła za ucho. Bo pod resztą Twojej wypowiedzi podpisuję się oburącz.
      Zgadzam się z Tobą, że ten sposób usuwania z siedzenia wyluzowanego czy wolnościowego bydła nie jest szczytem finezji i elegancji. Ale gdyby na skutek szarpnięcia czy gwałtownej zmiany prędkości lub ostrego skrętu pojazdu kobieta w zaawansowanej ciąży przewróciła się, mogłaby poronić. Zaś osoba starsza coś sobie złamać, a w tym wieku kości trudniej się zrastają, niż u ludzi młodych. Z mojego punktu widzenia są to wystarczająco poważne przesłanki, by chama usunąć z siedzenia szybko i skutecznie, a do tego nie czyniąc mu większej krzywdy.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. Kira, ludzie powinni zgłaszać jeżeli widzą coś podejrzanego ale nie osądzać, czy to jest złe, czy dobre, bo od tego są przygotowane służby. Odniosłam się do nagrywania, bo modne w tych czasach chodzenie z kamerą i dyktafonem przekracza granice mojej dopuszczalności.
      Masz rację, każdy może postępować jak chce,w ten sposób kształtuje swoje życie.
      Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam jeszcze raz.

      Usuń
    7. tak Stary Niedźwiedziu, mieści się w standardach tego wieku i są jeszcze gorsze zachowania, które też muszę pomieścić. Nie doczytałam też, że coś się tej starszej pani stało, oprócz napięcia mięśni mimicznych twarzy (oczu?):)

      Zresztą ja często napinam swoje mięśnie, czytając Twoje komentarze, ziejące złością i nic mi się złego nie dzieje :)

      Nie mieszaj napaści z bluzgami, bo zupełnie coś innego.

      Cóż, mój system reakcji na chamstwo działa, Twój myślę, że zwiększa popularność, ale skoro ci pasuje, to nic mi do tego.

      Co do określenia "kobieta ciężarna", to nie powiedziałam, że jest obraźliwe, tylko mnie oburza. W sumie "samiec", to też nie jest określenie obraźliwe.

      Nie twierdzę, że trzeba się ze mną zgadzać, a wywoływać uśmiech bardzo lubię:)

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. @ Makowa

      "ludzie powinni zgłaszać jeżeli widzą coś podejrzanego ale nie osądzać, czy to jest złe, czy dobre, bo od tego są przygotowane służby."

      No to szczęka mi opadła. Jak można oddzielić "coś podejrzanego" od "czegoś złego"? Przecież jeśli ktoś łamie prawo i chcemy to zgłosić, to musimy jednocześnie uważać, że jest to złe. Inaczej siedzielibyśmy cicho. Ja np. nie doniosę na człowieka, który da po mordzie agresorowi, nawet jeśli złamie w ten sposób prawo, bo JA nie uważam tego za coś złego. Za to jak najbardziej doniosę na kogoś, kto atakuje ludzi bez powodu, bo JA uważam, że jest to złe. Tak więc donoszenie ZAWSZE wiąże się z osądzaniem.

      Usuń
    9. @ Stary Niedźwiedź

      No cóż, ja bym takiego obojętnego na ludzi delikwenta nie zmuszała do wstawania z siedzenia, tylko go obraziła.

      Usuń
    10. Czcigodna Makowa
      Najpierw napisałaś:

      Nie lubię samosądów, ani donosicieli. Mam alergię na nich! nawet jeżeli chronią moją dupę :) Nie pozwolę się takiemu działaniu rozwijać, nawet kosztem "swojego bezpieczeństwa?".

      A potem odpowiedziałaś Kirze:

      Kira, ludzie powinni zgłaszać jeżeli widzą coś podejrzanego ale nie osądzać, czy to jest złe, czy dobre, bo od tego są przygotowane służby.

      To się wzajemnie wyklucza. Czy możesz się na coś zdecydować? Bo na razie Twoje poglądy w tej samej sprawie można podzielić na nieparzyste i parzyste.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    11. Czcigodna Kiro
      Nie jestem pewny, czy dobrze Cię zrozumiałem.
      Jeżeli piszesz że byś chama obraziła, bo nie jesteś wystarczająco silna, by go za łeb ściągnąć z siedzenia, wszystko jest OK. Bo sięgnęłabyś po jedyny dostępny Tobie w tej sytuacji środek, nie dający jednak pewności sukcesu.
      Ale w przypadku pana Mietka zdecydowanie popieram jego patent. Dającą 100% pewności, że po chwili miejsce siedzące będzie wolne. Bo w konfrontacji z nim taki wyluzowany, hipsterski czy wolnościowy śmieć ma identyczne szanse, jak złapany z towarem przemytnik narkotyków przed singapurskim sądem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    12. @ Stary Niedźwiedż

      Nie wątpię, że cel jest szlachetny. Ale realizacja wydaje mi się niewłaściwa. Ale cóż, sama popieram korzystanie z przemocy w pewnych przypadkach...

      Usuń
    13. @ Kira
      W przypadku kobiety w zaawansowanej ciąży, każde raptowne szarpnięcie pojazdu może doprowadzić do nieszczęścia. Czy widzisz jakiś inny sposób (cały czas mówię o tych, z których mógłby skorzystć pan Mietek) który też na 100% natychmiast zwolniłby miejsce siedzące? Bo jeśli nie, to ta metoda powinna pasować do Twoich poglądów w tej materii. Bo potencjalne zagrożenie na pewno nie jest czymś błahym.
      Przypominam też, że na początku pada pytanie. I często to ono, w połączeniu z widokiem pytającego, okazuje się całkowicie wystarczające.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    14. Szanowny Niedźwiedziu, chyba się nie rozumiemy. Wszystko zależy od tego, do czego udzielisz sobie prawa. Czy gdyby wszystkie miejsca siedzące były zajęte przez kobiety w średnim wieku, to pan Mietek zmusiłby jedną z nich w taki właśnie sposób, by wstała? Przykład może Ci się wydać nierealny, ale ja proszę o odpowiedź. Zakładamy, że żadna pani nie chciałaby ustąpić miejsca.

      Zawsze uważałam, że w walce o dobro najważniejsza jest SKUTECZNOŚĆ. I w sumie nie mam panu Mietkowi za złe jego postępowania, gdyż działa w szlachetnym celu (o ile postąpiłby tak z KAŻDYM). Ale rozumowanie, że każde działanie może usprawiedliwić cel, jest niesłuszne. Czy jeśli np. ktoś okradnie drugiego człowieka, by przeznaczyć zdobyte fundusze na pożywienie dla potwornie głodnej osoby, to też uznasz, że działał pod wpływem wyższej potrzeby? Bo ja bym mogła takiego postępowanie zrozumieć, niemniej rację przyznałabym okradzionemu.

      Oczywiście możesz teraz napisać, że ciężarnej czy starszemu miejsce siedzące należy się jak psu buda. W porządku. Ja się czepiłam tylko tego podnoszenia za ucho. Co nie znaczy, powtarzam, że potępiam użycie przemocy w każdym przypadku.

      Usuń
    15. Czcigodna Kiro
      A więc o to chodzi! Czułem, że zaszło jakieś niedomówienie.
      Nie znam niestety pana Mietka osobiście, czego żałuję. Więc mogę się jedynie domyślać, co by zrobił w czysto teoretycznej sytuacji, którą podałaś. A raczej powiedzieć, co ja bym zrobił, będąc na jego miejscu i dysponując takim samym potencjałem, jak on. Głośno zadałbym pytanie w stylu:
      - Ta pani powinna jak najprędzej usiąść. Czy któraś z pań nie ustąpiła by jej miejsca?
      Jedźmy dalej z tym teoretyzowaniem. Gdyby okazało się, że te wszystkie siedzące kobiety są ostatnimi chamkami lub nieczułym na wszystkie realne problemy kobiet feminazistowski bydłem ("ciąża to nie choroba" etc.), zapewne którąś z nich podniósłbym z miejsca i postawił na nogi w sposób w miarę delikatny, na pewno nie za ucho.
      Jeśli w tym wszystkim kością niezgody między nami jest wyłącznie to ucho jakiegoś wyluzowanego chama, to w tej konkretnej kwestii chyba musimy podpisać protokół rozbieżności. Bo dla mnie jest to drobiazg w porównaniu z biciem po twarzy złodziejki przez narkomańskiego skurwysyna. Więcej na priva.
      Przypadku zajęcia wszystkich miejsc w pojeździe wyłącznie przez kobiety w ciąży, osoby w podeszłym wieku i inwalidów nie będę rozważał. Gdyż uważam to za wydarzenie jeszcze mniej prawdopodobne, niż nawrócenie się wspomnianego skurwysyna plus jego pójście do klasztoru w celu odpokutowania współudziału w zabiciu dwójki swoich dzieci.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    16. Stary Niedźwiedziu, omawialiśmy już kwestię bicia okradającej ludzi kurwy po twarzy. Wiem, jak nienawidzisz PKanalii, ale teraz mnie zdumiewasz. Dla mnie uderzenie złodziejki jest ZAWSZE właściwe. Tak jak uderzenie kobiety znęcającej się nad dzieckiem czy psem, czy kimkolwiek innym. Sam popierasz pranie po buzi "genderówek" chcących przebierać chłopców w sukienki, nie miałeś również nic przeciwko uderzeniu przez niejaką Ewę Luizę jej matki. Dlatego tym bardziej mnie dziwi branie takiego okradającego innych ścierwa w obronę.

      Usuń
    17. Czcigodna Kiro
      Przytoczyłaś różne kategorię łajdactw, za które obicie mordy w pełni akceptuję. I dziwisz się, że w kwestii złodziejki obitej PO GĘBIE, mam zupełnie inne zdanie. Wytłumaczenie jest proste.
      Przestępcę należy DOTKLIWIE UKARAĆ. O to się chyba nie będziemy się spierać.
      Stosowanie samosądów (za które grozi odpowiedzialność karna) ma sens wtedy, jeśli jest to JEDYNY dostępny sposób ukarania jakiegoś bydlaka, bowiem prawo nie penalizuje jego działań, lub te kary w praktyce są tak śmiesznie niskie, że możemy mówić o faktycznej bezkarności.
      Genderowej k**wie z przedszkola za robienie chłopcom sieczki w głowie i demolowanie ich tożsamości płciowej poprzez przebieranie w sukienki i zmuszanie do bawienia się lalkami, nie grozi żaden paragraf. Więc jeśli kierownik przedszkola na żądanie rodziców nie wyleje takiej genderowej k**wy z pracy, pozostaje już tylko metaforycznie wybić jej takie pomysły ze łba groźbą jak najbardziej fizycznego wybicia zębów. Tylko nie pisz, że należy dziecko przenieść do innego przedszkola, bo to rzadko kiedy jest wykonalne.
      W przywołanym przez Ciebie znęcaniu się nad zwierzęciem, jest podobnie. Teoretycznie grożą za to grzywna a nawet odsiadka. Ale skoro nawet za zakatowanie zwierzęcia na śmierć takie bydlę w paktyce dostaje symboliczną odsiadkę "w zawiasach", a jakaś szmata z łańcuchem sędziowskim, uzasadniając taki wyrok, coś bełkocze o "znikomej szkodliwości społecznej", to nie ma co liczyć na realną karę, gdy zwierzę takie skatowanie przeżyje. Więc zapewne dojdziemy do porozumienia, że pozostaje samosąd. Czyli ciężki łomot zrobiony na tyle inteligentnie, żeby samemu nie trafić za to za kratki.
      Ale z kradzieżami jest zupełnie inaczej. Tu prawo nie jest aż takim syfem. Wspomniana już moja przyjaciółka prokurator powiedziała mi, że złodziej może wykręcić się "zawiasami" przy pierwszej kradzieży. Ale praktyka jest taka, że w przypadku recydywistki przekazanej policji i świadka/ów, taka przyłapana na gorącym uczynku złodziejka zalicza odsiadkę, czyli przymusową przerwę w "działalności". Obicie jej gęby automatycznie WYKLUCZA takie ukaranie. Bo świadek powiedziałby policji, że niedoszła ofiara obiła złodziejkę.
      Czyli akurat w przypadku złodziejki, zastąpienie normalnej procedury tym obiciem gęby jest de facto DZIAŁANIEM NA JEJ KORZYŚĆ, a na niekorzyść normalnych ludzi, jak choćby Ty czy ja. Których wkrótce po tym incydencie ta złodziejka mogła okraść. Zatem tak naprawdę, zadziałała tu przestępcza solidarność między pkanalią i złodziejką. W końcu ten dilersko - narkomański śmieć kilka razy się niedostatecznie pilnował. I na różnych blogach w swoich "komentarzach" nazwał "frajerami" ludzi, którzy nie "garowali" tak jak on. W ten sposób pkanalia udowodnił, że po prostu należy do świata przestępczego i kieruje się "moralnością" takowego. Zatem skarcił złodziejkę w sposób, który żadną miarą nie przeszkodził jej choć na chwilę w dalszym uprawianiu złodziejskiego procederu. Bo choćby złamanie kilku palców na jakiś czas przerwałoby jej działalność. Ale w swoim przestępczym półświatku pkanalia mógłby wtedy mieć poważne kłopoty.
      Proste jak jedyny czynny zwój mózgowy lavejańca zasrańca.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    18. PS
      W tamtej gorącej dyskusji optowałem za przekazaniem złodziejki policji i wdrożenie normalnej procedury prawnej. Nie uważam tego za obronę, bo w moim przekonaniu kilka miesięcy odsiadki jest dotkliwszą karą, niż chwilowo spuchnięta gęba.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    19. Szanowny Niedźwiedziu, naprawdę uważasz, że ludzie, którzy nie reagowali na chamstwo menela, byliby skłonni zadawać sobie kłopot i świadczyć przeciwko złodziejce? A może uważasz, że otrzymałaby ona surową karę? Bo ja, Niedźwiedziu, w to nie wierzę. Czytałam o wypuszczaniu złodziei właśnie z uwagi na "niską szkodliwość społeczną" ich czynu.

      Ale w jednym się z Tobą zgadzam: połamanie palców takiej szmacie byłoby o wiele lepszą karą niż danie jej po mordzie.

      Dla Ciebie pobicie wykonującej swoją legalną pracę kobiety jest czymś naturalnym. Cóż, Twoja sprawa. Dla mnie to chuligaństwo. Rodzic ma właśnie prawo JEDYNIE do tego, by zabrać swoje dziecko z przedszkola. A nie do tego, by atakować kogoś, kogo dyrektor placówki zatrudnił na normalnych warunkach. Równie dobrze mógłbyś popierać pobicie księdza, który na lekcjach katechezy będzie pieprzyć o tzw. czystości przedmałżeńskiej. Albo pobicie kobiety uczącej dzieci tzw. wychowania seksualnego. Może dla Ciebie jest to normalne rozwiązywanie problemów, ale dla mnie - nie. Rodzice decydują o swoich dzieciach, nie mają zaś prawa decydować o tym, czego będzie się uczyć w szkole. Najprostszy powód: bo ich potrzeby oraz pragnienia są RÓŻNE. Jeden brzydzi się gender, inny religią. Mamy się bić po gębach za poglądy?

      Mamy odmienne zdanie na temat okoliczności, w których wolno/warto stosować przemoc i nic chyba tego nie zmieni. Cieszy Cię spranie po gębie rodzimowierczej idiotki, która nie była dobrą matką, a i ja to popieram. Ale ja poparłabym także spranie po gębie idiotki katolickiej, ateistycznej, protestanckiej, buddyjskiej, etc. Bo dręczenie dziecka to zupełnie inna sprawa niż legalne wykładanie jakiegoś przedmiotu.

      Przypomniałam sobie, iż w jednym ze swoich dawnych wpisów („Przemoc bywa uzasadniona”) już się na temat samosądów wypowiedziałam. Od tamtej pory moje poglądy się nie zmieniły. Kto chce, może tam zajrzeć i porównać swoje dawne wypowiedzi z tymi, które padłyby obecnie. Opinie na temat stosowania siły były różne. Jedni radośnie popierali tzw. profilaktyczny wpierdol, inni mieli doń zastrzeżenia. Przednia to była rozmowa, ale czasy, kiedy przedstawiciele różnych opcji światopoglądowych mogli ze sobą polemizować, już chyba nie wrócą. :)

      Usuń
    20. Czcigodna Kiro
      Wspomniałem już, że ze cztery czy pięć razy jechałem tramwajem lub autobusem, w którym przyłapano złodzieja na gorącym uczynku a kierowca nie otwierał drzwi do chwili przyjazdu policjantów. ZAWSZE znalazł się jeden świadek, a raz dwóch.
      Co do surowowości kary, od jakiegoś pół roku Twój sceptycyzm jest uzasadniony. Bowiem część sędziów poszła na wojnę z wynikiem wyborów i rzeczywiście gotowa jest do sabotarzu i naśladowania takich szachrajów jak Łączewski czY Stuleya. Ale ten spór miał miejsce na Twoim poprzednim blogu (albo u Dibeliusa), jeszcze przed wybuchem wojny polsko - sędziowskiej.
      Porównujesz rzeczy kompletnie nieporównywalne.
      Jeśli katecheta będzie namawiać kilkunastolatków do przedślubnej "czystości", większość klasy to oleje i jedynie skomentuje w stylu "chyba Batmana pogięło". Nie powiesz mi, że taka agitacja przeciwko seksowi przedślubnemu cokolwiek im zaszkodzi.
      Dopóki to "wychowanie seksualne" dotyczy zawiera informację o FIZJOLOGII człowieka, nie widzę powodów do wszczynania afery. Nawet gdyby nauczyciel zaczął "tłumaczyć" że pedalstwo to norma, w duchu będę chichotał. Bo jest dla mnie oczywiste, że na zasadzie przekory uczniowie tylko wzmocnią się w przeciwnym osądzie. Od moich przyjaciół, będących już dziadkami, dowiedziałem się ciekawej rzeczy. Otóż w podstawówkach za bluzg "ty geju" chłopcy zaczynają się bić. Nie ukrywam, że nie jest to dla mnie żadnym zmartwieniem.
      Ale nie porównuj tego z ubieraniem w sukienkę trzylatka, który dopiero uczy się świata i INNOŚCI kobiet i mężczyzn. To jest łajdacki sabotaż. W opisanej przeze mnie aferze z genderową pindą było to przedszkole prywatne w Warszawie. W pobliżu istniało inne, więc groźba przenosin dzieci była wykonalna. A bankructwo obecnego praktycznie pewne. Więc właściciel wylał tę k**wę na zbitą genderową mordę. Ale co mają zrobić rodzice w miasteczku, w którym jest tylko jedno przedszkole? Zamieniam się w słuch. A poza tym, ten tekst pana murarza do tej genderowej szmaty był jedynie przestrogą, nikt jej przecież po ryju ni dał.
      To że ktoś został zatrudniony w szkole lege artis na etacie, nie daje mu prawa do odstwiania dowolnych numerów. Swego czasu wyśmiana przez Flavię odrażająca postępacka łachudra o ksywie Jaskółka, próbowała tu łgać, jakoby nigdy nie uczyła w szkole średniej. Tymczasem Grover znalazł na jej blogu ciekawe informacje. Żaliła się że będąc nauczycielką w szkole średniej, miała kłopoty, bowiem dostała po dupie za namawianie rodziców, aby nie wysyłali swoich dzieci na lekcje religii. Skrzeczała też że wstrętny policjant popsuł jej wysiłki pedagogiczne. Bowiem długo okłamywała uczniów, że istnieją narkotyki "twarde" i "miękkie". A tu przyszedł na prelekcję taki gliniarz i miał czelność powiedzieć, że nie ma "miękkich" narkotyków, a marychujana to też jedno wielkie gówno.
      mam nadzieję, że dla Ciebie zatrudnienie na etacie w przedszkolu lub szkole nie daje takiej osobie prawa do głoszenia nawet najpodlejszych poglądów. Bo będąc dyrektorem tamtej szkoły, już za jeden z tych dwóch numerów, taką "nałucycielkę" wywaliłbym dyscyplinarnie na zbity dziób. A gdybym był rodzicem dziecka, które pod wpływem jej"nałuk" zaczęło jarać, chyba bym tej k**wie kości połamał.
      I proszę Cię bardzo, nie mów, że uciechę sprawiło mi nakładzenie przez Ewę Luizę po mordach jej rodzicom za spieprzone dzieciństwo tylko dlatego, że były to bałwany od pogańskich kloców. Swego czasu opisałem przypadek dziewczyny, z której rodzice na chama próbowali zrobić zakonnicę. Bowiem na skutek wypadku w dzieciństwie było przesądzone, że nigdy nie zostanie matką. Już prawie dała się ogłupić im i proboszczowi, ale na szczęście jeszcze przed maturą poznała syna moich znajomych. Obecnie są szczęśliwym małżeństwem, adoptowali dwójkę dzieci. Gdyby jej rodzice i ten proboszcz dostali po mordach, też bym się cieszył.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    21. Szanowny Niedźwiedziu, omówimy to prywatnie.

      Usuń
    22. Czcigodna Kiro
      Wyjaśniliśmy sobie ostatnie szczegóły. Zatem pozostało mi podziękować Tobie za arcyciekawą dyskusję, twórczą inspirację i uporzdkowanie innej dyskusji, rozpoczętej jeszcze na poprzednim Twoim blogu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    23. Ja również dziękuję.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    24. @Kira

      " Dla mnie uderzenie złodziejki jest ZAWSZE właściwe. "

      Staruszki, która z głodu ukradła batonik czy bułkę też? No chyba żartujesz? Znam jeden przypadek takiej staruszki. Po opłaceniu czynszu i wykupie leków zostaje jej 120zł/mc. Spróbuj za to przeżyć. Przed sądem przyznała, że zdarzało się jej ukraść w sklepie coś do jedzenia i to głód ją do tego pchał. A ty uważasz, że tej staruszce należy się po mordzie? Dla mnie to szok!!!

      Zygmunt

      Usuń
    25. @ Zygmunt

      Złodziejka, której Pkanalia przylał po mordzie, pchała mu łapę do kieszeni. Możesz sobie twierdzić, że MOGŁA to robić z głodu, ale to już jest domniemanie. Chcesz usprawiedliwiać każdego złodzieja?

      Ja bym staruszki kradnącej z głodu nie pobiła. Ale to mój wybór. Właściciel sklepu, którego notorycznie okradają biedni ludzie, ma pełne prawo się wściec. Można darować jeden raz czy drugi, ale po pewnym czasie cierpliwość się kończy.

      Usuń
    26. @Kira

      Napisałaś, że uderzenie złodzieja ZAWSZE jest właściwe. Dlatego moje niedowierzanie i szok. Teraz już wiem, że tylko niektórych złodziei.

      Zygmunt

      Usuń
    27. @ Zygmunt

      Chyba się nie rozumiemy. W przypadku takiej staruszki zadziałałyby emocje. Po prostu bym się nad nią ulitowała. Ale czy nie litujemy się nad ubogimi staruszkami? To takie naturalne.

      A co z innymi głodnymi ludźmi? Co z biednymi dziećmi, biednymi matkami pragnącymi wyżywić swoje potomstwo? Co z Cygankami włóczącymi się z czeredą pociech po miastach? Czy oni nie mają moralnego prawa kraść z głodu? A może nasz osąd zależy WYŁĄCZNIE od emocji, a nie od moralności?

      Usuń
    28. @ Kira & Zygmunt
      A więc wyjaśniło się, że jednak nie ZAWSZE.
      W dużych i co najwyżej średnich miastach istnieją jadłodajnie Caritasu i Albertynów, w których każdy chętny, bez żadnego opowiadania się, dostanie posiłek plus coś jeszcze "na wynos" Niestety w małych miejscowościach takich placówek nie ma. Swego czasu regularnie przejeżdżałem rano obok jednej z nich. Czekając na otwarcie, w kolejce stali ludzie w różnym wieku, nie tylko emerytalnym. Widywałem też matki z dziećmi.
      Gdyby przyszedł tam wiadomy satanistyczno-narkomański kał, ptaszynka-sraszynka lub inna ateotalibańska szmata z jego orszaku i zaczęli pieprzyć o "okupacji Polski przez Watykan", ci ludzie zatłukliby to bydło.
      Pozdrawiam Was serdecznie

      Usuń
    29. @ Stary Niedźwiedź

      Ano, niech będzie, że przesadziłam z tym "ZAWSZE". Ale podkreślam, że to JA bym się ulitowała nad staruszką. Od okradzionego nie miałabym prawa tego wymagać, mogłabym tylko PROSIĆ, by ograniczył się do żądania zwrotu mienia.

      Uważam, że jeśli nie Caritas, to państwo powinno zadbać o to, by żaden obywatel nie cierpiał głodu. Czy będą to darmowe jadłodajnie czy schroniska, to już jest do ustalenia.

      Usuń
    30. @Stary Niedźwiedź,

      Najciekawsze jest właśnie to, że to Kościół wywiązuje się z powinności państwa i to on właśnie tworzy od zawsze dzieło pomocy najbardziej potrzebującym - to tak w ramach okupacji Polski. Kiedy dawno na jednym z blogów jeden z degeneratów ateotalibańskiech od kanalii twierdził, że to właśnie państwo powinno pełnić tą funkcję. W toku dyskusji wyszło, że dla tego skurwiela lepiej byłoby gdyby najbiedniejsi nie otrzymywali żadnej pomocy, bo nie może on znieść, że Kościół dostaje jakieś ochłapy od państwa nie pokrywające nawet 20% jego nakładów na dzieła pomocy.

      Serdecznie pozdrawiam, TF.

      Usuń
    31. @ Kira
      Pomijając działające na znacznie mniejszą skalę (bo i budżety są nieporównywalnie mniejsze) prawosławną Eleos czy naszą Diakonię, teoretycznie w grę wchodzą Caritas lub jadłodajnie państwowe/samorządowe. A jaka jest praktyka?
      Koszty własne Caritasu to KILKA procent. Czyli z każdych stu złotych ponad dziewięćdziesiąt pójdzie na zakup surowców, przygotowanie posiłków (gaz, prąd etc.) i ich wydanie. Robocizna na ogół za darmo (zakonnice i wolontariusze). O tak efektywnym wykorzystaniu pieniędzy w przypadku państwowych działań charytatywnych nie ma co marzyć.
      I dlatego umiejący liczyć decydent, mogący wybierać między Caritasem lub stworzeniem czegoś państwowego lub samorządowego, zawsze wybierze Caritas. Twój postulat powierzenia zadania firmie państwowej lub samorządowej, jest słuszny w szczególnej sytuacji. Mam na myśli malutkie miasteczka, będące siedzibami gmin, dokąd działania kościelne na ogół nie docierają. Wtedy po prostu inaczej się tego zrobić nie da.
      O stołówkach szkolnych i wspaniałym dyrektorze szkoły w Sochaczewie kiedyś rozmawialiśmy. W tej kwestii 100% agodności.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    32. @ Tie Fighter
      Nie pamiętam już, która gwiazda "kurwiarni" wolała, aby człowiek był głodny, niż nakarmiła go instytucja katolicka. Poza nadmuchanym kondomem udającym katolika i głupiutką, ale chyba nie podłą grafomanką, w grę wchodzi cała reszta łachmyt płci męskiej, żeńskiej i nijakiej. Czy zechciałbyś odświeżyć mi pamięć? Bo na wyczucie typyję tę nijaką (po ostatniej wylince insekt zwie się Fritzl).
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    33. Dobrze kojarzysz stary Niedźwiedziu. To był ten parszywy insekt we własnym odwłoku. O ile mnie pamięć nie myli wtedy brylował pod ksywą "Far from magik thinking". Nie zmienia to jednak faktu, że pod takimi poglądami podpisałaby się większość bywalców kurwiarni.

      Pozdrawiam serdecznie, TF.

      Usuń
  4. Szanowna Redakcjo,

    Niestety, lecz tego typu sytuacje mają miejsce także w Szwecji.

    Jestem tutaj jedną z niewielu osób, które ustępują miejsca starszym bądź ciężarnym i zawsze jest mi wstyd, gdy szybciej nie dostrzegę, że np. ktoś starszy za mną przez cały czas stał.

    Inni w tym czasie wlepiają oczy w swoje komórki i trzymają kopyta na siedzeniach.

    Na taką postawę młodzieży składa się wiele czynników i nie sposób opisać wszystkich z nich, lecz postaram się wymienić te najważniejsze:

    1. Brak autorytetów.

    Rodzic toczy batalie w korporacji i nie obchodzi go jego dziecko, nauczyciel jest psychopatą znęcającym się nad uczniami, a tzw. ,,celebryci'' to zwyczajne szambo i patologia. Z kogo więc bierze przykład taki młody człowiek? Jego idolem jest przecież pseudointelektualista wsadzający polską flagę w psie gówno, 16-letnia prostytutka, która robi karierę bo chwali się w internecie swoimi przygodami seksualnymi i bezmózgie połączanie wychudzonej szkapy z glonojadem, stale uzależnione od amfetaminy i antydepresantów.

    2. Brak wartości.

    Wiara, patriotyzm, samodyscyplina, poświęcenie, odpowiedzialność - to wszystko wyszydza się i opluwa. Neguje się wartości jako niewygodny gorset zamierzchłych czasów, by na ich miejsce wsadzać skrajny egoizm, apoteozę młodości jako czasu kompletnego wyzwolenia od wszelkiej moralności i zasad, narcyzm, cynizm, libertynizm i hedonizm.

    3. Frustracja.

    Okresy PRLu i III RP w równym stopniu oduczyły Polaków kultury i poszanowania dla innych. Normalnym zachowaniem nie jest uśmiechanie się do nieznajomego, a krzywienie twarzy i warczenie ,,chcesz w ryj?!''. Nasza codziennosć to wieczna frustracja pani w sklepie, która ma klienta za śmiecia, dozorcy, który myśli, że jest panem na włościach, kierowcy, który chętnie obłoci przechodniów i kogoś z kasty uprzywilejowanej przez polityków, gardzącego ,,polską hołotą''.

    4. Nieuczciwość.

    Przedsiębiorca łupi pracownika, pracownik łupi pracodawcę, pracodawca łupi państwo, a państwo łupi wszystkich. No i ci wszyscy uważają to za całkiem normalny stan rzeczy. Tymczasem jedyne co widzi młodzież, to wszechobecne chamstwo, nepotyzm i korupcja. Nie uczy się przyzwoitości i szczerości, a robienia kariery przez pieniądze, łóżko i znajomości. Stąd też później ta pogarda jednych ludzi do drugich.

    5. Złe metody wychowawcze.

    Polegające głównie na robieniu z chłopaków zwyczajnych pizdusiów, którzy boją się widoku wiatrówki, ale rechoczą gdy widzą, że ktoś krzywdzi innych ludzi. Nie stoją w ich obronie, bo nawet nie potrafią dać komuś w zęby. Poza tym obrona słabszych, szacunek do kobiet i honor, to dziś takie same wartości jak patriotyzm i wiara bądź chociaż etyka - czyli niezbyt cool.

    Dlatego mam proste zasady: najpierw uśmiecham się i proszę o coś uprzejmie, potem ponawiam prośbę, a dopiero potem reaguję stosownie do okoliczności. Mój problem polega na tym, że nienawidzę menelów. Nie wiem kim byli ci ludzie i dlaczego tak skończyli, ale ich nienawidzę. Nie znoszę alkoholizmu, braku umiaru, jakichkolwiek używek zresztą. Jednego raz wytargałem z autobusu za to, że obraził pewną kobietę i jeszcze od niej mi się za to dostało.

    Jak to w ogóle jest, że tyle kobiet miast wesprzeć partnera lub chociaż nie wtrącać się, łapie go za ręce i krzyczy ,,nie bij go'', nawet jeśli chodzi o jej potencjalnego gwałciciela? Czy to jest jakieś uszkodzenie mózgu? Bo kiedy usłyszałem od tej kobiety, że nie popiera takiego pseudo-rycerskiego zachowania i że sama by sobie poradziła, to opuściłem autobus, by jej także nie powiedzieć o słowa za dużo.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS: Dodam tylko, że znacznie różnię się od pana Mietka, bo jestem przeciętnego wzrostu (178cm) i nie wyglądam na mięśniaka. Żaden byłby ze mnie też ,,kibol''. To niestety problem, bo lepiej byłoby po prostu górować sylwetką nad jakimś gówniarzem i zmusić go tym do ustąpienia miejsca starszej pani, niż wdawać się w przepychanki.

      Usuń
    2. Szanowny Robercie, może dzisiejsze kobiety po prostu nie lubią, kiedy ktoś załatwia za nie takie sprawy? Ja też potrafię sama odpysknąć chamowi. :)

      Usuń
    3. Nie mogę się powstrzymać:

      https://www.youtube.com/watch?v=E6TPEtYsbD0

      Szanowna Kiro, jestem jak najbardziej zwolennikiem poglądu, że dziś kobiety są bardziej męskie od połowy mężczyzn :) Więc w sumie... pomoże mi ktoś z walizką?

      Usuń
    4. Cóż, są wśród nas silne kobiety i słabi mężczyźni. Osobiście chciałabym, żeby WSZYSCY byli silni (zwłaszcza psychicznie), ale tak dobrze nie było, nie ma i pewnie nigdy nie będzie. :)

      Główny bohater "Dnia świra" zachował się nie tylko nieelegancko, ale przede wszystkim - wyjątkowo egoistycznie. Bo jeśli tylko jest to możliwe, to warto sobie pomagać. Kobiety mężczyznom, mężczyźni kobietom, kobiety kobietom, mężczyźni mężczyznom...

      Usuń
    5. Oczywiście zachowanie bohatera było wyjątkowo niegrzeczne i go nie popieram. Mimo to sądzę, że ten fragment niesie za sobą pewną treść, mianowicie sposób w jaki postrzega się współcześnie mężczyzn.

      Nie bez powodu tylu żonatych mężczyzn decyduje się na rozwiązanie ostateczne - samobójstwo. Ze względu na to, że kobiety mają silniejszą psychikę? Raczej ze względu na niewspółmiernie wyższy poziom oczekiwań i nakładanej na nich presji.

      Choć są i tacy panowie, którzy nie wypełniają nawet swoich podstawowych obowiązków.

      Usuń
    6. Czcigodny Robercie
      Wielkie dzięki za tak obszerny komentarz i tak porządną analizę prrzyczyn aż takiego skundlenia się wyrobów męskopodobnych do
      Ad 1.
      Na kolana rzuciło mnie użycie w stosunku do cwelebryckich wywłok określenia <>"bezmózgie połączanie wychudzonej szkapy z glonojadem, stale uzależnione od amfetaminy i antydepresantów" Proszę o licencję na używanie.
      Ad 2.
      Słusznie wyliczasz wartości tak drogie Tobie i nam, jako deprecjonowane i wyszydzane. Ma być ein Eurovolk, ein Euroreich, ein verdammt Schwein. Więc jak bełkocze złodziej w czerwonych portkach, "róbta co chceta, srajta gdzie chceta, choćby i pod siebie".
      Ad 3.
      Czyli człowiek człowiekowi POpaprańcem.
      Ad 4.
      Przypomniałeś mi dowcip z czasów ZSRR. W jednej z moskiewskich szkół, tytułem eksperymentu, wprowadzono lekcję wychowania eksualnego. Uczniowie zebrali się w auli, przyszedł prelegent i zaczął:
      - Drodzy towarzysze! Są różne rodzaje miłości. Ale najważniejsza jest miłość obywatela do jego radzieckiej ojczyzny i Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
      Po czym pieprzył przez dwie godziny komunistyczne brednie. Wreszcie skończył i spytał:
      - Czy już wszystko jasne? chcecie się jeszcze czegoś dowiedzieć?
      Jakiś uczeń nieśmiało stwierdził:
      - Towarzyszu profesorze! Bardzo ciekawie mówiliście o tym rodzaju miłości, ale nie powiedzieliście nam najważniejszego. Kto tu kogo dyma?
      Ad 5.
      Niestety znowu masz rację. Szacując bardzo optymistycznie, tak ze dwadzieścia procent młodych ludzi nie tylko ma w dowodzie osobistym wpisaną płeć męską, ale istotnie zachowuje się jak mężczyźni. Najwięcej ich jest na prowincji. Reszta to żałosne metroseksualne mentalne cioty.
      Jeszcze rz dziękuję za analizę i pozdrawiam, niestety ponuro.

      Usuń
    7. @ Kira & Robert
      Do waszych odniesień filmowych niestety się nie odniosę, jako że tego filmu nie znam. Po prostu dla mnie kino jest "dziesiątą muzą" w sensie jego rangi w kulturze.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Biorąc pod uwagę jak wiele trafnych określeń zapożyczyłem z Antysocjala i jak wiele naszych rozmów zapadło mi w pamięć, co miało z pewnością wpływ na kształtowanie się wielu z moich poglądów, masz moją licencję na te słowa, jak i każde inne, które kiedykolwiek wypowiem bądź napiszę.

      Ten dowcip z czasów ZSRR jest tym bardziej godny zapamiętania, a nawet zapisania. Jakże trafny! Zresztą, jak większość dowcipów tamtego okresu. Czemu dziś tworzy się ich tak mało?

      Sam w pewnym sensie nie jestem typowym przykładem faceta. Chociażby dbam o nienaganny strój i mam w tym względzie na tyle pewności siebie, że pozwalam sobie niejednokrotnie na pewną ekstrawagancję. O ironio, przez niektórych uznawaną za dandyzm, a przez innych za... metroseksualizm. Tak, słyszałem to pod swoim adresem! Bodajże wtedy, gdy założyłem białe spodnie. Letni atrybut bez którego nie potrafili obyć się moi pradziadowie. Dla niektórych było to do bólu nowoczesne i niemęskie, dla innych z kolei była to skrajna męska elegancja z przełomu XIX i XX wieku. Historia wszakże zatacza koło.

      Poza tym uprawiam dosyć ,,nowoczesny'' street workout... a przy tym odwieczną kalistenikę i szermierkę.

      Orientuję się w zakresie muzyki, architektury czy ogólnie sztuki klasycznej, ale na swej ,,playliście'' mam nie tylko Mozarta czy arie operowe, a także Johna Lee Hookera, Little Richarda i szwedzki metalowy zespół Sabaton.

      Choć uwielbiam pisać odręcznie listy, całkiem dobrze orientuję się w nowych technologiach. Można by tak długo.

      Czemu jednak piszę to wszystko? By udowodnić, że mężczyzna może być zarazem konserwatywny, wyznający pewne wartości i zainteresowany tym co było, a zarazem do pewnego stopnia nowoczesny, o szerokim spektrum zainteresowań, zdolności i nie stroniący od rzeczy, które w oczach innych mogą uchodzić raz za niezbyt męskie, a innym razem za tak męskie, że po prostu niedzisiejsze.

      Przestrzeganie klasycznej męskiej elegancji i savoir-vivre nie przeszkadza mi postępować często odważnie, naginając pewne zasady. Tak jak me uwielbienie dla muzyki klasycznej nie musi oznaczać całkowitej ignorancji odnośnie tego, co tworzy się dzisiaj.

      Zatem nie ma jednego wyznacznika tego co przystoi mężczyźnie, a co nie. Może poza rąbaniem drwa siekierą, braniem odpowiedzialności za swe czyny i opieką roztaczaną nad członkami rodziny. Na pewno nie wykłócałbym się o to, czy mężczyzna powinien pracować jako pielęgniarz czy steward.

      Takie pojęcia jak honor, patriotyzm i wiara wydają się przestarzałe i dziś już zupełnie niepotrzebne, jeśli ktoś chce żyć mentalnie w XXI wieku. Uważam jednak, że jedno nie wyklucza wcale drugiego.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    9. Czcigodny Robercie

      W sytuacji gdy wymienione przez Ciebie wartości są ośmieszane i deprecjonowane, tym bardziej warto bronić tych, którzy o nie walczą.
      Należący do Zgromadzenia Księży Misjonarzy ksiądz Jacek Międlar potrafił dotrzeć do młodych narodowców i kibiców. Podczas ubiegłorocznych obchodów 11 listopada wygłosił w Warszawie porywające przemówienie. W tych środowiskach dokonał wielu nawróceń.
      Wydawać by się mogło, że jego zakonni przełożeni powinni docenić jego osiągnięcia duszpasterskie, a już przynajmniej mu w nich nie przeszkadzać. Nic z tych rzeczy. Najpierw przeniesiono go z Wrocławia do Zakopanego, a po kazaniu wygłoszonym podczas białostockich obchodów jubileuszu ONR, dostał zakaz publicznych wystąpień. Chyba tym "misjonarzom" Pismo Święte pomyliło się z piśmidłem z ulicy Oszczerskiej.

      Wspomniałeś o białych spodniach. W c.k. monarchii podczas oficjalnych uroczystości były one elementem stroju galowego urzędników najwyższej rangi i generalicji (w tym przypadku z odpowiednimi lampasami). Gdy gubernatorem Bośni i Hercegowiny został słynny generał Antoni Galgocsy, znany z osobliwego poczucia humoru, jakiś nowobogacki burak skierował do urzędu gubernatora list. W którym pytał, ile ma wpłacić na jakiś popierany przez władzę cel, by mieć prawo do pojawiania się na uroczystościach w białych spodniach. Galgocsy kazał mu odpisać, że nie musi niczego wpłacać. Bo już teraz może pojawiać się na publicznych uroczystościach w białych spodniach, ale na nie musi zakładać czarne.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    10. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Dziękuję za ciekawą anegdotkę z bliskich memu sercu czasom. Która tylko dopełnia obraz tego, jaka przepaść dzieli nas od naszych przodków, a zarazem od ich humoru, kultury i poczucia dobrego smaku. To niesamowite jak z jednego z najpiękniejszych europejskich krajów, mogliśmy spaść na samo dno estetyki. Nie dziwią mnie działania zaborców w tym kierunku, ale żebyśmy i my sami się na to potulnie zgadzali?

      Ciekawym, czy widziałeś kiedyś polski teatr we Lwowie?

      Jeśli chodzi o księdza Jacka Międlara, to mam nadzieję, że nie zrezygnuje on ze swojej misji i wszyscy będziemy go wspierać na ile to możliwe. Działania Episkopatu przemilczę, bo nie wypada mi używać pewnych słów w stosunku do osób duchownych. Nawet jeśli na nie zasługują.

      Wyjeżdżam na tydzień do Paryża, więc dopiero po powrocie zdołam odpowiedzieć na poprzednią wiadomość.

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. "Zło dobrem zwyciężaj". Chrześcijanin powinien znać i stosować tę zasadę, a nie ulepszać po swojemu Pismo Święte i jedno chamstwo zastępować innym chamstwem. Oczywiście chamstwem lepszym, uzasadnionym bo jego osobistym i godnym- przerobionym przez jego wnętrze, sumienie i jego osobiste pojęcie dobra. Poprzez takie zachowanie, nigdy się tego syfu nie pozbędziemy. I o to chyba szło Makowej.
    Pozdrawiam.
    Barbara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Barbaro
      Zajmijmy się konkretnym rozwojem wydarzeń, który na pewno mógł zaistnieć.
      Siedzący gnojek nie zareagował na prośbę o ustąpienie miejsca. Tramwaj szarpnął, kobieta w ciąży przewróciła się i doszło do poronienia.
      Może taki scenariusz odpowiadałby Tobie, ale na pewno nie mnie.
      Możesz o tym nie wiedzieć, ale dla protestantów (a także dla wielu moich przyjaciół katolików) ideałem chrześcijanina nigdy nie była owca pokornie idąca na rzeź. O ile dobrze pamiętam, król Jan III Sobieski widział to podobnie i takie ideowe towarzystwo w zupełności mi odpowiada.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Mieszanie do przedmiotu notki Biblii jest grubym nieporozumieniem. Równie dobrze można by zrezygnować z wpajania dzieciom i młodzieży zasad przyzwoitego zachowania. Przecież udzielenie jednemu gnojkowi z drugim lekcji dobrego wychowania przez Pana Mietka jest działaniem wychowawczym, wykonanym w zastępstwie rodziców gnojka, któremu rodzice ich nie wpoili. Jak rozumiem według pojmowania zasad Pisma Świętego przez co poniektórych wypadałoby jakąś siedzącą ciężarną lub staruszkę z krzesła zrzucić, żeby gówniarz miał jeszcze drugie siedzenie wolne, żeby sobie wygodnie wyciągnąć kopyta. Gratuluję.

      Usuń
    3. składanie rączek w kościele, a walenie gnojków po mordach poza nim, jest grubym nieporozumieniem.
      Jeżeli Pani w szkole za działanie wychowawcze Pana Mietka może stracić pracę, to mamy chaos a nie kulturę.
      Sorry ale gówniarz też może źle się czuć, albo być przemęczony, i nie każda kobieta w ciąży/staruszka potrzebuje usiąść. Ja bym gówniarzowi ustąpiła miejsca gdybym uznała, że jest taka potrzeba.
      To, że w tłumie nie zauważamy ludzi, to jest cecha obecnego wieku.

      Natomiast gdyby Pan Mietek, przy mnie, zastosował swoją metodę wychowawczą, na moim dziecku, to by dostał w pysk, już za sam zwrot "baranie". Gdyby "w moim zastępstwie" zastosował siłowe metody wychowawcze, to bym zgłosiła ten fakt na policję.

      Pozdrawiam Panów, w oczekiwaniu na lincz, wyżej podnoszę głowę!

      Usuń
    4. Czcigodna Makowa
      Gdyby wspomniany już przeze mnie król Jan III Sobieski wyobrażał sobie chrześcijaństwo tak jak Ty, zapewne dzisiaj miałabyś więcej praw od kozy, ale chyba mniej od wielbłąda. Przed wyjściem na ulicę musiałabyś przebierać się za namiot a ta nasza pogawędka byłaby niemożliwa, bo nie byłoby internetu.
      Za moich czasów licealnych byłem świadkiem takiego incydentu. Największy żul w klasie zaczął pchać łapę za dekolt dziewczyny siedzącej przed nim, półsieroty i takiej biednej szarej myszki. Ona rozpłakała się. I wtedy nauczyciel, uważany za ciepłe kluchy, podszedł i tak gnoja strzelił w mordę, że echo poszło po klasie. Oczywiście dyro i inni nauczyciele w 100% przyznali mu rację. Ojciec tego gnoja też, bo jeszcze dołożył swoje. Dzisiaj oczywiście miałby wielkie kłopoty. Ale jeśli zastanawiasz się, czyją winą jest rozprzestrzenianie się chamstwa w przestrzeni publicznej, jedną ze współwinnych w każdej chwili znajdziesz w lustrze. Bo to nawoływanie "jeszcze więcej tolerancji i łagodnej perswazji" przypomina mi kucharza, który nieustannie dosypuje soli do garnka i nie może się nadziwić, jakim cudem zupa ciągle jest za słona.
      Kilka dni temu, podczas jakiegoś szwedzkiego święta, beżowa dzicz masowo obmacywała Szwedki a policja odwracała głowy. Teraz tamtejsi gliniarze proponują, aby kobiety w przyszłości zakładały na ręce opaski z napisem "nie dotykaj mnie!" bo to na pewno pomoże. Czy to Ty im podpowiedziałaś to genialne rozwiązanie?
      Wątek (mam nadzieję, że czysto teoretyczny) Twojego dziecka, czyli Twojej klęski wychowawczej, przez litość przemilczę.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. Nie chciałabym być partnerką pana Miecia:) Można zostać za ucho wyciągnietą za każde złe zachowanie, złe w jego pojęciu, bo ludzie z reguły nie zachowują się tak, jak oczekują inni. Nie zachowują się też tak, jak oczekuje lub rozumuje pan Mietek. Zachowują się tak, jak uważają za słuszne, w ich mniemaniu słuszne. Jeżeli Mietek zaczyna od gnojowania i targania za uszy, bo ktoś nie pojmuje tego świata tak , jak on, to ja wysiadam. Co za różnica czy to islamski terorysta, czy też rodzimy- to samo chamstwo. A Makowa ma prawo dać mu w pysk, bo jej świat jest jej światem. Jej zasady są jej zasadami. Ona widzi i odczuwa rzeczywistość inaczej. Rownież chamstwo. Oko za oko, ząb za ząb.
      Chyba chodzi o to, aby zakończyć te pieprzone wojny, a nie skończą się one jeżeli na wojnę będzie się odpowiadać wojną. Kto mieczem walczy, od miecza ginie. Można podyskutować z Jezusem, ze mylił się w swoim morale. Błądził galilejski biedaczyna, bo gdyby Jan II Sobieski postępował według jego zasad, wtedy byłoby chujowo. Kobieta bez instynktu samozachowawczego, nie dająca w pysk i nie krzycząca "ratunku" bo jej gmeraja w biuście, nie pasuje do tego świata- ze skazą. I ja sie zgadzam, ze ze skazą. Chyba mają racje świeci KK, ze ten świat istniej tylko dzieki niewielkiej ilości sprawiedliwym.
      Jesteś chrzescijaninem? Masz zasady? To wprowadzaj je w życie- nawet jeżeli miałoby to skończyć się utratą twojego ziemskiego życia. Tak chociażby jak u Kolbego. Pokazać na wlasnej dupie, że można inaczej zmieniać świat. Problem tylko w tym, że chrzescijanin chrzescijaninowi nierówny i różnie sobie interpretuje to, co w świętej księdze wyczyta. Chcę tylko zaznaczyć, że Jezus oprócz słów, pokazał jeszcze przykładem o co biega- jak to, co glosił powinno się rozumieć. Nie był gołosłowny. Zrobił coś całkiem odwrotnego, nierealnego, niepojętego, niespodziewanego dla tego agresywnego świata.
      U Makowej nie wyczytałam o jej chrzescijańskich wartościach, a u Was Panowie już tak. Powołujecie się często na swoje czerpanie z chrzescijaństwa. I uważam, że ono jest, w Waszym wydaniu, barbarzyńskie. I Was oceniłabym ostrzej. Powinniście posiadać owa "wyższą" świadomość.:))) Islamskie chrzescijaństwo. Czy tego chciał Jezus?
      Barbara.

      Usuń
    6. Szanowna Barbaro
      W poprzednim komentarzu adresowanym do Ciebie przedstawiłem alternatywny do akcji pana Mietka scenariusz, jak najbardziej mogący się wydarzyć. Czyli pozostawienie gnojka na miejscu siedzącym, upadek kobiety w ciąży i poronienie. Tak jak z góry o tym wiedziałem, nie odniosłaś się do tego, bo i co miałaś powiedzieć. Przecież nie przyznasz się publicznie do tego, że w konfrontacji z realnym życiem zasady moralne Makowej i Twoje są naiwną bajeczką.
      Pan Mietek ma nie jakąś tam "partnerkę", lecz żonę i dziecko. Bo nie jest żadnym wyluzowanym czy wolnościowym łajnem, "nie mającym szczęścia do stałych związków". Ze swoimi zasadami moralnymi, oznaczającymi w praktyce kapitulanctwo wobec zła, w oczach jego i jego kolegów nie miałabyś najmniejszych szans na bliższą znajomość, że już o ślubie nie wspomnę. Więc Twoje zarzekanie się jest równie wiarygodne, jak przedwojenna opowieść krawca Rabinowicza z Pińska. Któty tłumaczył, że nie doszło do ślubu jego syna z córką barona Rotszylda, bo to on się nie zgodził.

      "Chyba chodzi o to, aby zakończyć te pieprzone wojny, a nie skończą się one jeżeli na wojnę będzie się odpowiadać wojną. Kto mieczem walczy, od miecza ginie."

      Wytłumacz to tym islamskim sk****synom od zamachów w Paryżu i Brukseli. Zabijającym zwykłych Francuzów czy Belgów, którzy niczego złego im nie zrobili.

      "Kobieta bez instynktu samozachowawczego, nie dająca w pysk i nie krzycząca "ratunku" bo jej gmeraja w biuście, nie pasuje do tego świata- ze skazą."

      A kto w takiej sytuacji przyjdzie jej z pomocą? Ktoś w rodzaju pana Mietka, czy mentalne cioty z Twoich chorych wizji chrześcijaństwa? Dziwnie zbieżnych choćby z bredniami pewnej idiotki, ongiś próbującej mi wmówić, że Pismo Święte odrzuca karę śmierci. Aż takie cioty byłyby gotowe jedynie pomodlić się za Ciebie, gdybyś była gwałcona i pocieszać Cię nagrodą w niebie. Czegoś takiego i potrzeby wzywania pomocy oczywiście Tobie nie życzę. Ale radzę zacząć myśleć logicznie. Daję słowo honoru że to nie boli. A jakiś pseudohumanistyczny bełkot różnych "etyków", genderowców" czy "pedagogów" z myśleniem nie ma nic wpólnego.
      Europy nie mam zamiaru oddawać ani islamskiej dziczy, ani ich "adwokatom diabła". A jeśli Poitiers, Lepanto czy Wiedeń tak Cię zniesmaczają, jest to tylko Twój problem. Ludziom o zdrowej psychice całkowicie obcy.

      Usuń
    7. Byłam w ciąży i wiem, ze sprawa nie wygląda aż tak dramatycznie. Nie przesadzajmy. Nie raz jechałam autobusem nie zajmując miejsca siedzącego. Nie dlatego, żem taka twarda baba, ale dlatego, że tak byłam przyzwyczajona. Po co siadać jak zaraz wejdą starsze panie i panowie? Trzeba będzie wstawać- przyzwyczajenie zrobiło swoje. Wyrobił mi sie nawyk jechania autobusem stojąc, nawet wtedy, kiedy były wolne miejsca.
      Obecnie wiele sie zmienia. Lekarze zachęcaja kobiety w ciąży do nie traktowania siebie jako nie mogącej korzystać z życia niewiasty, która musi na wszystko uważać. Zalecają wysiłek fizyczny, nie rezygnowanie z uprawianego sportu lub proponują jego uprawianie. Są oczywiście pewne wskazania dietetyczne ( chociażby ograniczenie kawy). Dbanie o siebie i dziecko pod wzgledem zdrowego trybu życia. Nie róbmy jednak z ciąży stanu wyjątkowego. Są dziewczyny , które znoszą go przepięknie i świetnie się utrzymają poreczy w autobusie. Byc może zachowuję się jak moja wykładowczyni na studiach, która absolutnie żadnej taryfy ulgowej dla cieżarnych studentek nie stosowała. Wtedy mi się wydawała starą jędza. Pani ta zaś twierdziła, że i ona w ciąży swego czasu chodziła. Zna to, przeszła na własnej skórze i prawdopodobnie nie był to dla niej komfortowy moment życia. Nie przystawała na odkładanie egzaminu bo dziewczyna nocy przespać nie mogła, gdyż małe kopało i ją umęczyło. "Od tego są lekarze. Proszę przyniesć zwolnienie."- Odpowiadała. Z drugiej strony wiem jak koleżanki potrafiły na bezczelnego wykorzystywać swoj odmienny stan.

      Usuń
    8. Wiem też , że często młodzi czujacy się źle, nie mogą liczyć na zrozumienie dlaczego wywalili kopyta i siedzą kiedy stara babcia obok stanęła, a stare babcie często stają właśnie tam, gdzie spodziewają się, że w myśl zasady dobrego wychowania powinien ktoś zwolnić miejsce.

      Teraz o tych metodach postępowania, mentalnych ciotach ....
      Przyznam, że metoda oko za oko moze być wychowawcza, ale stosowana tylko wobec ludzi bardzo inteligentnych, nigdy wobec przeciętnego zwykłego człowieka. Wtedy wszystko odbywa się na zasadzie: "Przypieprzyłeś? To ci oddam abyś poczuł jak mnie zabolalo". Ten , który pierwszy przypierniczył i potem dostał podobna odpowiedź, nie przemyśla sprawy tylko bierze coś cięższego i wali znowu, aby ten, który mu zrobił kuku poczuł jak to boli...ciagła niekończaca się historia. Historia wojen ludzkosci. Potem w grę wchodzi pamieć historyczna przekazywana z pokolenia na pokolenie. Historia naszego bólu - bez rozumienia, że i my ten ból umiemy zadawać, lub historia naszego sukcesu. Jedno i drugie niewłaściwie obrobione wbija w pyche. Rozpamiętujemy dobre strony historii danego narodu, pomijając jego niefajne zachowania. Tłumaczenie się wojnami sprawiedliwymi i niesprawiedliwymi...jakoś tą przemoc usprawiedliwić przecież należy. Ci zaatakowani, którzy kiedyś tam zaatakowali zaatakowanych też mają swoją pamięć i mamy piekło na ziemi. Niekończące się piekło. Cham chama chamem pogania. Tłumaczymy sobie , że : "Ja to nie cham, bo ja powody mam jak najbardziej słuszne, ty zaś to cham bo ty masz powody jak najbardziej niesłuszne." Suk****syny islamskie, jak Ty to określasz, też mają swoją historyczna pamięć. Nie byliśmy u nich dżentelmenami. Jeszcze w trakcie II wojny światowej polscy uchodźcy z Syberii dostawali w tamtej części świata pomoc, dach nad głowa i życzliwe przyjęcie. Spierniczyło się w najnowszej historii pomiędzy nimi i nami. Trzeba się też umieć uderzyć w piersi. A Ty widzisz problem obecnie, bez jego korzenia. Kto zaczał pierwszy? Kura czy jajo, oni czy my?

      Jeżeli narzekamy na młodzież wywalającą kopyta i nie ustępująca miejsca to znaczy, iż ktoś starszy musiał im na to przyzwolić . Pokazać inne zasady. Dać przykład taki, według którego oni obecnie tak, a nie inaczej postępują. Jeżeli matka ustępowała miejsca starszym, bo tak była wychowana ( wiadomo, kiedyś ludzie byli super), to dlaczego synek tego nie czyni? Bo widocznie nie umieli go rodzice odpowiednio wychować. Na jakim etapie to się wszystko schrzaniło? Odwieczny problem -młodzi kontra starzy:)
      Barbara.

      Usuń
    9. Szanowny Stary Niedźwiedziu,
      być może jesteśmy w podobnym wieku, bo sama dostałam w szkole po łapie (linijką od Pana od historii), ale czasy się zmieniły i dzisiaj nazywa się to PRZEMOC. Nie będę analizować czy były to metody lepsze czy gorsze, bo dzisiaj rozum jest ważniejszy od siły. I tak, moim zdaniem, powinno być w każdej rozwijającej się cywilizacji.

      Dzisiaj młodzież nie ma tyle strachu (nabytego) i walczy o swoje prawa, a ja ciągle walczę ze strachem, co mi utrudnia życie (nawet prywatne). To jednak długofalowo nie był to dobry model wychowawczy!
      Nie będę też wracać do przeszłości, bo przyszłość mam przed sobą i chcę zdobywać coraz to wyższy standard życia. Nie wrócę do linijki i pasa, bo moi dziadkowie walczyli o moją lepszą przyszłość, i ja będę to robić dalej.
      Być może w lustrze nie widzę pomysłu na skuteczny sposób zastąpienia pasa, ale każdy powrót, to klęska rozumu i wstyd przed Duchem Dziadka.

      Trudno! straty na wojnie zawsze były, to jakieś rozumy muszą polec, może być to mój. (to tak w nawiązaniu do wojen Jana III Sobieskiego).
      Wybacz Stary Niedźwiedziu ale o ile wiem, to Jan III Sobieski, pomimo tego, że pisał pięknie listy do Marysieńki ("myj się za trzy dni przybędę" ? :))i płodził dzieci (13?), to umarł na syfilizm, zarażając też nim swoją ukochaną żonę. To masz rację, ja sobie chrześcijaństwa nie łączę z kurewstwem.

      Dzisiaj wojuje Prezes, i może On listów nie pisze ale obawiam się, że po drugiej kadencji, która niewątpliwie nastąpi, ja będę zazdrościła kozie praw! Na ulicę nie wyjdę, bo jakiś mięśniak mnie trzaśnie w łeb, że niewłaściwie oddałam głos albo naruszyłam jakieś ustanowione nocą prawo, a internet będzie dowodem w sprawie.

      Tak czy siak Stary Niedźwiedziu, przyszłości nie widzę, wracać do przeszłości nie mam zamiaru, ale przeżyłam swój ciekawy czas zdobywania praw bez używania przemocy, który w wychowaniu moich dzieci się bardzo dobrze sprawdził. Fakt, musiałam syna przenieść kilka razy do innej szkoły, bo jakiś mięśniak ćwiczył na nim boks, ale robił to też ksiądz!

      Pozdrawiam dziękując za dyskusję.

      Usuń
    10. @ Barbara
      Od początku byłem pewny, że tylko kwestią czasu jest pojawienie się bredni pokroju "ciąża to nie choroba".
      Potwierdziłaś swoim pierwszym komentarzem (nie zliczę już który raz podczas moich wizyt w blogosferze się z tym spotykam), kto jest obecnie największym wrogiem kobiet. Są nimi odrażające genderowe i feminazistowskie suki, pokroju Środy, Szczuki i reszty tych czarownic. Które ignorują anatomiczne i fizjologiczne różnice między organizmami kobiet i mężczyzn. I zakaz wykonywania przez kobiety szczególnie ciężkich prac fizycznych uważają za "dyskryminację".
      Nie wiem, na jakim wydziale działała ta opisana przez Ciebie za przeproszeniem wykładowczyni. Na żadnej polibudzie nie wyobrażam sobie tolerowania aż takiego skurwienia, więc z daleka śmierdzi to jakimś operetkowym wydziałem uniwerku. Typuję albo filozofię (wszystkie te Singery, Hartmany, Środy i ta dwójka z Oksfordu spowodowała, że "filozof etyk" i "parszywy skurwysyn" lub „ostatnia kurwa” to synonimy) albo jakąś pedagogiką. Bo gdy jako młody asystent musiałem odcierpieć semestr "studium pedagogicznego", wraz z wszystkimi pozostałymi uczestnikami szkolenia byliśmy zgodni w dwóch kwestiach. Primo, że takiej bandy debili, o dydaktyce na uczelni technicznej wiedzących mniej, niż świnia o budowie procesora, jeszcze nigdy w życiu nie spotkaliśmy. Secundo - gdyby ktoś z nas zaczął prowadzić zajęcia wedle pomysłów tych idiotów, studenci poszliby na skargę do prodziekana "dydaktycznego", a on by nam za takie numery nogi z pleców powyrywał.
      Gdyby jakiejś zmuszonej do odbywania zajęć lub zdawania egzaminu studentce w ciąży stało się coś złego, jej facet miałby święte prawo przy ludziach trzasnąć tę opisaną przez ciebie wykładowczynię w mordę. Widzę że ciebie wychowała, ale ani jej, ani tobie nie przynosi to chwały, ptaszyno.
      A jeśli będąc w widocznej ciąży nie korzystałaś z wolnych miejsc siedzących, dołożyłaś swoje trzy grosze do schamienia obecnych wyluzowanych gnoi. Przekonując ich, że kobieta w ciąży może sobie postać, a ustępowanie jej miejsca to jakiś staroświecki zabobon. Zatem taki z ciebie dydaktyk, jak z koziej sempiterny blaszany instrument dęty.
      Szwedzi nigdy nie podbijali krajów islamskich, zatem daruj sobie te tandetne fikołki erystyczne i w dziedzinie historii zacznij od opanowania stójki obunóż. Bo na usprawiedliwienie gwałtów, kradzieży i wandalizmów beżowego bydła w Szwecji (morderstwa też się zdarzały) nie masz żadnych argumentów. I daruj sobie ten pseudonaukowy bełkot, który w gronie ludzi na co dzień posługujących się logiką nie zrobi najmniejszego wrażenia. A jedynie upewni ich w przekonaniu, że o wartości takich wymiocin, jak dzieła (nomen omen) niejakiego „profesora” Żygulskiego, decyduje bieżąca cena makulatury.
      Zegnam ptaszynę.

      Usuń
    11. @Makowa,

      "Dzisiaj wojuje Prezes, i może On listów nie pisze ale obawiam się, że po drugiej kadencji, która niewątpliwie nastąpi, ja będę zazdrościła kozie praw! Na ulicę nie wyjdę, bo jakiś mięśniak mnie trzaśnie w łeb, że niewłaściwie oddałam głos albo naruszyłam jakieś ustanowione nocą prawo, a internet będzie dowodem w sprawie."

      Tak Makowa. Nic dodać, nic ująć. Jak tylko do władzy wróci ta szajka parszywych złodziei z PO, to będziesz mogła wyjść swobodnie na ulicę, ale po uiszczeniu opłaty, bo ulica będzie już dawno sprzedana jednemu z kolesi od kręcenia lodów w "Pędzącym Króliku". Mam nadzieję, że już działasz aktywnie w KOD, walcząc o odzyskanie Polski z rąk faszysty Kaczyńskiego:)

      Usuń
    12. @Makowa,

      "Sorry ale gówniarz też może źle się czuć, albo być przemęczony, i nie każda kobieta w ciąży/staruszka potrzebuje usiąść. Ja bym gówniarzowi ustąpiła miejsca gdybym uznała, że jest taka potrzeba. "

      Makowa rozwalasz mnie po całości. Proponuję, żebyś tak na wszelki wypadek temu zmęczonemu gówniarzowi poza miejscem w tramwaju oddała jeszcze portfel i na wszelki wypadek spuściła sama sobie wpierdol - żeby się młodzieniec męczyć nie musiał rzecz jasna.

      Pozdrawiam pobłażliwie, TF.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    14. Czcigodna Makowa
      Tym syfilisem to jednak Marysieńka zaraziła swojego Jasia. A sama złapała go od swojego pierwszego męża Jana Zamoyskiego (tego Sobiepana, opisanego w "Potopie").
      A skoro już o syfilisie mowa. Oceniając teorie po skutkach ich wdrażania, obecne postępowe teorie pedagogiczne, które tak się Tobie podobają, mnie kojarzą się z "paraliżem postępowym". Tak dawniej nazywano późne stadium rzeczonego syfa. A rozum był właśnie pierwszą ofiarą tych politycznie poprawnych bzdur. A widoczne na każdym kroku bezstressowe bydło oczywistym skutkiem.
      I proszę Cię. Nie pisz, że zostaniesz na ulicy pobita za niewłaściwe głosowanie. Tak mogą bredzić zaćpana pkanalia i jego "hurezimmer". Pokroju pierwszej idiotki polskiego internetu Ani, Julki o której pozytywnie wyppwiada się chyba tylko test na HIV, "nałukowej" Jaskółki oraz pociętgo przez mole i załganego do szpiku kości konowała. Tobie to nie przystoi.
      Również dziękuję za dyskusję i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    15. zaspokoję Twoją ciekawość Tie_Fighter :)
      nie należę, i nie działam, w żadnej organizacji, ani partii, i nie mam najmniejszego zamiaru, i żadna mi się nie podoba.
      Lubię dzicz i odludzie.
      Doskonale radzę sobie ze zwierzętami i nie boję się praw natury. Zrobię błąd, to obrywam ale przynajmniej wiem za co! Nie używam siły, a zamiast niej -daję.
      Nie mam zamiaru zmieniać świata dalej niż mój wzrok sięga. Jestem samolubna i aspołeczna. Mimo to rozwalam wszystkich (zbuntowanych i nastroszonych) wokół siebie swoim dziwactwem i robię to co chcę! Nie można chcieć więcej :)
      Nie martw się, zawsze znajdę sobie swój azyl!

      Myślę, że tego gówniarza bym grzecznie poprosiła i z chęcią by mi ustąpił miejsca :) Ale nikt nie próbuje prosić tylko żąda, wyzywa albo nasyła mięśniaków.
      Ludzie lubią być szanowani i ważni, ale nie lubią być zmuszani, bo wtedy się odruchowo buntują.
      Proste relacje zawsze się sprawdzają. Jak nie za pierwszym, to za kolejnym, razem.
      Siła jest ostatecznością (w ataku wprost)!

      Pozdrawiam Tie_Fighter i znikam w swoją dzicz :))

      Usuń
    16. @ Barbara

      Kobiety bardzo różnie znoszą ciążę. Jedna może pracować do dziewiątego miesiąca, innej będzie się robić słabo już w pierwszym trymestrze. Traktowanie wszystkich kobiet tak samo jest głupotą. Ja np. mogę jeszcze stać w autobusie, ale jest mi coraz ciężej.

      Usuń
    17. @ Stary Niedźwiedź

      Nie ma co przesadzać, że kobieta w ciąży MUSI siedzieć. Niech robi, co chce. Na własne ryzyko. :)

      Przesunąć egzamin wewnętrzny, prowadzony przez osobę wykładającą przedmiot, niby zawsze można. Nie jestem jednak pewna, czy studentka, która przez ciążę opuściła zbyt wiele zajęć, powinna mieć zaliczony przedmiot. Nie wiem, jakie są w takim przypadku procedury.

      Usuń
    18. @ Makowa

      Podoba mi się Twoje nastawienie i sama uważam, że przemoc jest ostatecznością. Ale widzisz, pan Mietek dokonał pewnej moralnej, że tak powiem, kalkulacji. I uznał, że jednak lepiej jest posadzić panią w ciąży niż pozwolić jej się męczyć. Oczywiście zgadzam się z tym, że najpierw powinien grzecznie poprosić o zwolnienie miejsca. Może gdyby darował sobie tego "barana", to nie musiałby chwytać tak często za ucho.

      Usuń
    19. Czcigodna Kiro
      Masz świętą rację, że znoszenie ciąży jest sprawą indywidualną, a nawet u konkretnej pani może zmieniać się w czasie oraz pod wpływem takich choćby czynników jak upał. Ale postronni obserwatorzy nie mają pojęcia, jak dana osoba w danej chwili się czuje. A uogólnianie jednostkowego przypadku na wszystkie kobiety istotnie jest idiotyzmem, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni. I dlatego PSIM OBOWIĄZKIEM takiego gnojka jest ustąpienie miejsca. Zaś wszelkie kauzyperdy gnojka nie wybielą a tylko same się upaprzą w postępactwie.
      Dziękuję za informację od osoby, z przyczyn obiektywnych znacznie bardziej kompetentnej od każdego faceta (z wyjątkiem ginekologa).
      Podrawiam serdecznie.

      Usuń
    20. PS
      Czcigodna Kiro
      Kobieta w ciąży istotnie NIE MUSI siedzieć. MOŻE z wolnego miejsca nie skorzystać. Takie jej zbójnickie prawo. Ale ciągnąc ten góralski dowcip, jeśli gnojek z własnej inicjatywy nie wstanie, trzeba to nazwać czystym kurewstwem.
      W kwestii egzaminu mam prostą zasadę. Studentce w ciąży lub po niedawnym porodzie, która opuściła sporo zajęć, mówię szczegółowo, jaki jest mój "pakiet minimum", uprawniający do uzyskania oceny dostatecznej. I każę jej to zapisać. Jeśli na egzaminie się wybroni, upewniam się, czy aspiruje do wyższej oceny i ewentualnie dalej pytam. Ale jeśli samo zdanie egzaminu jej wystarczy, wpisuję tę trójkę i rozstajemy się pokojowo.
      Dla mnie liczy się to, co student(ka) umie. A jakieś upierdliwie formalne bzdety mam tam, gdzie bełkot złamasów z pedagogiki czy filozofii.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    21. @ Stary Niedźwiedź

      Ja również nie przywiązywałam zbytniej wagi do obecności, po prostu trzeba było zdać jeden czy dwa testy, by otrzymać ocenę z zajęć. Nie wiem, czy to było zgodne z przepisami.

      Usuń
    22. Czcigodna Kiro
      Moim zdaniem zasada jest prosta. Nasze podpisy przy pozytywnej ocenie świadczyły o tym, że wedle naszej najlepszej wiedzy dana osoba opanowała w wystarczającym stopniu materiał objęty programem tych zajęć. Regulaminu trzymałem się dosłownie tylko wtedy,gdy w jakiejś konkretnej sytuacji działał on na korzyść studenta.
      Czyli w kolejnej szczegółowo zdefiniowanej sprawie nasze opinie są albo bardzo bliskie, albo wręcz identyczne.
      Jak sama widzisz, ten thatcherowski konserwatyzm nie jest taki traszny, jak to próbuje wmawiać genderowy, dewiancki czy tolerastyczny szrot.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    23. Skoro powołujemy się na Pismo Święte:

      Kto rózgi żałuje ma w nienawiści syna swego, a ten co go kocha karze go zawczasu.

      Nie szczędź chłopcu karania. Uderzysz go rózgą, nie umrze. Ty go uderzysz, a od szeolu uratuje duszę.

      Księga przysłów.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Jeszcze za czasów studenckich, kiedy przemieszczałem sie po Lublinie na pomocą komunikacji miejskiej widziałem parę "ciekawych" sytuacji. Zgraja 15-17 letnich dresików i dziuń, którym wydaje się że świat należy do nich, a puszczanie muzyki (hehe, szumne określenie na jakiś gówno-rap albo techniawkę) jest taaaaakie cool i opowiadanie na pełen regulator historii z dupy wziętych to sens życia. Jakieś starsze osoby patrzą na nich wymownie, ktoś zwraca uwagę o ciszę, zaczynają sie zaczepki. W końcu podchodzi do nich typek, który na oko pół życia przesiedział w pierdlu. Typowo więzienne dziary, morda że strach się bać i zapewne kartoteka gruba jak brzuch Kalisza. Podchodzi, nachyla się, mówi coś cichym głosem ale efekt błyskawiczny: muzyka wyłączona, ryje pozamykane, główki spuszczone, na kolejnym przystanku wysiadka.
    Powód przez który że ludzie nie reagują na takie sytuacje niech prosty: STRACH. Banda takich debili może pobić, wsadzić nóż w żebra itd. Warto? Były sytuacje pobić czy nawet zabójstwa policjanta po służbie, który zainterweniował gdy paru kretynów rzucało śmietnikiem w warszawski tramwaj.
    Sam kiedyś opierdzieliłem jakiegoś patyczaka (moje określenie na hipsterka w rurkach, który waży mniej niż torebka która targa), który nie chciał ustępował miejsca CIĘŻARNEJ kobiecie. Nawet nic nie szczekał.
    Natomiast co do ustępowania starszym babciom...okej, o ile sytuacja nie wygląda tak, że wracasz z pracy.uczelni ledwo ciepły po całym dniu zajęć, a babcia chce siąść AKURAT na tym miejscu, mimo że obok są inne wolne. Bo ona od 30 lat jeździ tą linią. No i jeszcze siateczki jej się zmęczyły i muszą siąść obok.
    No sorry...
    Swoją drogą, mieszkałem na szemranym osiedlu, historii z komunikacji miejskiej mam kilka w zanadrzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Maciejjo
      Jeśli w pojeżdzie są wolne miejsca to problem znika. A takiej babci można powiedzieć coś w stylu:
      - Proszę pani, tam jest wolne miejsce. Na pewno będzie pani wygodniej tam usiąść, niż tu stać nade mną.
      Twoje określenie "patyczaki" doskonałe. Zarówno wygląd jak i inteligencja przypomina owady.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. W UK bylem chyba jedynym facetem ktory ustepowal miejsca starszym w komunikacji publicznej.Tam nie pomagaja zadne liczne kampanie, nawet miejsca ''dla inwalidow'' sa pozajmowane.Maja totalnie w ''d'' , oni nie udaja tylko sa przekonani ze tak byc powinno.

    Brytyjczycy wbrew pozorom instrumentalnie traktuja prawo ''jak im pasuje''. Sprobuj tam z ''przepisowa'' predkoscia dojechac 5-7 mil do pracy to zostaniesz ze 20 x ''strabiony''. Jakby ustawic przy przejsciu (z sygnalizacja) dla pieszych policjanta to dziennie wypisywalby po 1000 mandatow dla pieszych beszczelnie wlazacych na czerownym. Ale sprobuj w otwartym parku na osiedlu (otwartym) usiac zeby w przerwie od pracy zjesc kanapke (zamiast przepelnionej knajpie czy kantynie) to ci przyjdzie debil jeden z drugim z policjantem i powie ze to ''jego wlasnosc'' (Jako ze mam ciemniejsza karnacje i nie lubie chamstwa przeprosilem i powiedzialem ze '' musialem teraz zjesc bo zbliza sie ramadam '' -dawno nie idzialem by ktos wpadl w taka panike i przepraszajac za to ze zyje). Cynizm wyrachowanie , chamstwo, egoizm ''pokolenia rurkowcow''

    wesol dzien
    PiotrROI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. powyzej miale byc ''ramadan''

      wesol

      Usuń
    2. Czcigodny Piotrze
      Wielkie dzięki za te informacje z UK. W Polsce różne "europejsy" (a zwłaszcza szmatławiec z Oszczerskiej)robią ludziom wodę z mózgu i próbują im wmówić, że kudy tam Polakom do światłej Europy. A tu okazuje się, że gówno prawda. Bo to mimo wszystko Brytole mają jeszcze czego się od nas uczyć w niektórych dziedzinach.
      Ten Twój pomysł z ramadanem jest po prostu genialny, spłakałem się ze śmiechu. Ale skoro muslim już obecnie aż w takim stopniu jest nadludziem w stosunku do białasa, to ta Mała Brytania musi się rozpieprzyć. Mimo całego ich cynizmu i megalomanii, mimo wszystko trochę żal.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń