niedziela, 30 lipca 2017

Ekodebilizm w kraju i w eurokołchozie, czyli POdzwonne dla tytułów naukowych

Od dawna wiadomo iż na tym świecie nie ma sprawiedliwości. Flavia de Luce, Refael 72 i Tie Fighter ciężko pracują na metaforyczny chleb dla siebie i swoich bliskich a Stary Niedźwiedź od ubiegłej środy byczy się na Mazurach. I nie musi wdychać śmierdzącego warszawskiego powietrza ani wkurzać się codziennie, sprawdzając którą kolejną ulicę rozryto, by poruszanie się po mieście jeszcze bardziej utrudnić. A dojazd w niektóre miejsca samochodem po prostu uniemożliwić.
Ale niedawne e-kolegium redakcyjne wyrwało go z dolce far niente, bowiem widok lasu przypomniał o wyczynach kanalii ze wszelakich Green Piców oraz "totalnej opozycji" i akolitów tej Targowicy.
Dla każdej istoty o IQ wyższym od wartości tegoż parametru dla (p)oślic Szajbus-Wielgus czy „Maderaca”, afera Puszczy Białowieskiej jest równie przejrzysta jak cały plan odsunięcia od władzy rządu PiS przez koalicję zagranicy, ulicy i Targowicy. Najpierw należy uniemożliwić wycinkę drzew zaatakowanych przez kornika drukarza, strasząc Polskę unijnymi sankcjami za bestialskie niszczenie puszczy pierwotnej. A gdy już całą puszcze diabli wezmą, Targowica, ekoterroryści plus wszelakie Guje, France i inne parobki Makreli dopiero rozedrą pyski na rząd za dopuszczenie do zagłady tego unikalnego kompleksu leśnego.
Czym kończy się traktowanie serio bełkotu ekoterrorystów, przekonali się na własnej skórze Niemcy:
Liczenie się z tymi szkodnikami doprowadziło do katastrofy w Lesie Bawarskim. Wbrew bełkotowi debili las sam się nie obronił i obecnie jest on dzielony na sektory poprzez cięcie korytarzy ochronnych o szerokości 800 m. Jako że już tylko w ten sposób można zahamować proces dalszego rozprzestrzeniania się kornika. Niestety jak do tej pory, brak jest dozwolonych prawnie środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się ekoterroryzmu, bowiem ścinanie zarażonych drzew wraz z przypiętymi do nich ekomałpami jest karalne. Pracownicy zatrudnieni w Lesie Bawarskim musieli sięgnąć po te desperackie środki by nie dopuścić do zainfekowania lasów prywatnych i w konsekwencji płacenia ich właścicielom wielkich odszkodowań. Bowiem sądy niemieckie takie odszkodowania na pewno by przyznały. Jako że szkopskie popisy na poziomie pachołków niejakiej Gersdorf są zarezerwowane dla przypadków odbierania białych dzieci cudzoziemcom lub karania za ciężkie zbrodnie islamskiej dziczy.
Ale to antypolskie zaślepienie, POłączone z zatraceniem zdolności do logicznego i krytycznego myślenia, POtrafi dotknąć nawet ludzi z POzoru inteligentnych. Nie tak dawno panowie:
Prof. Wojciech Nowak – Rektor UJ
Prof. Marcin Pałys – Rektor UW
Prof. Jan Szmidt – Rektor PW
Prof. Jerzy Duszyński – Prezes PAN
POpełnili list w „obronie” Puszczy Białowieskiej. Wspólnym mianownikiem tych czterech rektorów jest brak nawet cienia bladego POjęcia o leśnictwie, choćby na poziomie wiedzy przeciętnego gajowego. Tak więc o POpełnieniu tego idiotycznego listu przesądziły ich sympatie POlityczne.
I doczekali się odpowiedzi. Pan prof. dr hab. Tomasza Zawiła-Niedźwiecki, przewodniczący Komitetu Nauk Leśnych i Technologii Drewna PAN oraz zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych w sposób bardzo grzeczny a zarazem bezlitosny obnażył hucpę tych czterech rektorów:

W tym miejscu nie sposób nie zacytować jednego ze spostrzeżeń ojca Józefa Marii Bocheńskiego, który podczas swych kadencji rektorskich Uniwersytetu we Fryburgu nigdy nie przyniósł ujmy rozumowi ludzkiemu ani tej uczelni. A jego „Sto zabobonów” uważamy za katechizm człowieka myślącego i jedną z kilku najistotniejszych książek, napisanych w minionym stuleciu. Ojciec Bocheński posłużył się przykładem listu otwartego w sprawach energetyki atomowej, podpisanym przez profesorów, będących specjalistami w takich dziedzinach jak (przytaczamy z pamięci) ceramika z epoki Ming, filologia celtycka i cywilizacje prekolumbijskie. I zauważył, że taki list jest równie bezwartościowy i wręcz komiczny, jak opinia o energetyce atomowej, wygłoszona przez krawcową, kominiarza i stolarza. Bo jedni i drudzy o meritum nie wiedzą nic.
Do tej pory nie dziwiły nas wyczyny senatów i rektorów polskich uniwersytetów. W końcu jeśli instytucje, mieniące się uczelniami wyższymi, zatrudniają na etatach profesorskich takie moralne mniej niż zera, jak apologeta kazirodztwa Hartman czy zwolenniczka dyskusji o mordowaniu dzieci Środa, ludzi takich szanować nie sposób. Niemiłym zaskoczeniem była informacja o wyczynie niejakiego „profesora” Rzońcy, naczelnego ekonoma Przestępczości Organizowanej. Który chcąc wyśmiać 500+ udowodnił, że nie odróżnia procentów od punktów procentowych. A przy okazji wykazał, że w Szkole Głównej Handlowej nie tylko każdy idiota może uzyskać dyplom magistra – vide Rychu Szósty – ale i nawet się tam habilitować. Ale bardzo niemiłą niespodzianką jest udział w tej ekohucpie rektora warszawskiej polibudy. Który nie zdzierżył i na komendę Shityny POstąpił w myśl zasady, którą czcigodna Kira na swoim blogu w prostych żołnierskich słowach nazwała „gówno wiem, ale się wypowiem”.
Stary Niedźwiedź czuje się w obowiązku przeprosić za ten wyczyn swojego rektora, mającego niekwestionowany dorobek naukowy w zakresie mikroelektroniki, optoelektroniki i technologii cienkich warstw. Który niestety zapomniał o starym, mądrym przysłowiu „Pilnuj szewcze kopyta”.

Stary Niedźwiedź
Flavia de Luce
Refael 72

31 komentarzy:

  1. Szanowna redakcjo,

    Jestem pewien, że ta banda durniów z profesorskimi tytułami, podobnie jak wspomniany Rzońca nie odróżniają procentów od punktów procentowych (przynajmniej w znakomitej większości). O tematyce dynamiki ekosystemów oczywiście nie wspominając. Ponadto zawsze na bloga może przypałętać się jakiś pedał komunista w osobie ścierwa zwanego Antydogmatyk, który z całą pewnością nie odróżnia procentów od punktów procentowych - ba, nie ma w ogóle o istnieniu takiej różnicy bladego pojęcia, a co za tym idzie nie będzie nawet rozpaczliwie googlować. Zatem sugeruję, aby Stary Niedźwiedź w poczuciu belferskiego obowiązku oświecił wyżej wspomnianych durniów z Rzońcą na czele jak ta różnica się przedstawia.
    A co do meritum, to już dawno postulowałem ścinanie drzew z przykutymi doń zielonymi małpami i zatapianie pontonów Greenpeace ogniem broni pokładowej. Jest to oczywiście temat na osobna notkę, ale cała działalność tych zielonych szkodników jest ogromnym biznesem, z którego co cwańsi czerpią ogromne zyski, a ci nieco głupsi (większość) odgrywają rolę użytecznych idiotów.

    Pozdrawiam serdecznie, TF.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Tie Fighterze
      Jako zagoniony do pracy belfer postaram sie to wyjaśnić na prostym przykładzie.
      W wyborach 2015 POmiot zdobył ok. 24% oddanych ważnych głosów. Jeśli w wyborach w roku 2019 ludziska połapią się, jakie to złodziejskie, zdradzieckie i załgane bydło i tym razem Targowica ugra już tylko 15% ogólnej liczby głosów, jej wynik będzie gorszy w porównaniu z tym z 2015 o 24 - 15, czyli o 9 PUNKTÓW PROCENTOWYCH. Ale biorąc za punkt wyjącia rezultat z roku 2015, ten spadek wyniósłby (9/24)*100%, czyli 37.5 PROCERNTA POPRZEDNIEGO WYNIKU.
      Mam nadzieję, że to jest w stanie POjąć nie tylko gimbaza, ale i samodzielni pracownicy naukowi SGH. O ile rzecz jasna nie edukował ich niejaki Balcerek, którego ponoć najzdolniejszym studentem i późniejszym doradcą był Rychu Petru. Bo skoro Rychu robił za Krzepickiego, to strach się bać, ile tak naprawdę umie Dyzma Balcerek.
      Niesterty skoro wstąpiliśmy w euroszajs i jeszcze nie oczyściliśmy z niego zelówek, o należytym traktowaniu zielonych małp możemy pomarzyć. Na szczęście czcigodny Jarek podał konstruktywną propozycję, do zapoznania się z nią gorąco wszystkich zachęcam.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Jarek Dziubek30 lipca 2017 09:55

    Szanowni Autorzy, wg mnie Stary Niedźwiedź niepotrzebnie przeprasza za swojego rektora. Ja, jako absolwent UJ nie zamierzam przepraszać za list współpopełniony przez rektora Nowaka, ani za Jana Hartmana, ani też Japończyków za to, że prezydent Komorowski podeptał im krzesło. To są wszystko dorosłe osoby, które w kwestiach niedotyczących ich dziedzin naukowych nie powinny się wypowiadać jako autorytety. Jeśli to robią, niech sami przepraszają. Inaczej musielibyśmy nic innego nie robić, jak tylko w czyimś imieniu przepraszać. Wszak ludzie plotą bzdury na potęgę.
    Jeśli chodzi o ścinanie drzew z siedzącymi na nich ekofaszystami, to rozumiem, że prawo tego zabrania. A czy zabrania ono również wycinki sąsiednich drzew, na których nikt nie siedzi? W końcu na wszystkich drzewach chyba nie siedzą, a skoro nie na wszystkich, to jakieś wyciąć się da, a poprzypinanych zostawić na tych, na których są, pod drzewem postawić policjanta, który aresztuje delikwenta, gdy będzie chciał zejść. W końcu kiedyś zejdzie, jeśli nie żywi się sałatką z liści plus domieszka mięsa z kornika drukarza. A jak już zejdzie, to do aresztu i wlepić grzywnę za próbę zniszczenia Puszczy Białowieskiej poprzez uniemożliwianie walki z kornikiem. Albo zamiast grzywny, której ekoterrorysta może nie zapłacić, wlepić mu roboty publiczne. Skoro taki ekolog, to niech przykładowo sprząta psie gówna z chodników miast.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jarku
      Do tej pory takie megaidiotyzmy były specjalnością "pracowników nałukowych" tych najbardziej operetkowych wydziałów uniwersyteckich. Ale polibudy nie włączały się w te ekoterrorystyczne wygłupy. I dlatego jestem wkurzony na naszego rektora za to samozaoranie na własne życzenie.
      Wycinka sąsiednich drzew może być utrudniona za względu na przepisy BHP, bowiem w jakiejś odległości od drzewa które ma być ścięte nie mogą się szwendać osoby postronne. Ale Twój pomysł z postawieniem pod drzewem policjanta lub strażnika leśnego i poczekanie aż ekoterrorystyczna małpa zlezie jest doskonały.
      Co sie tyczy zapuszkowania tych małp za próbę zniszczenia Puszczy Białowieskiej, chyba z tym trzeba poczekać. Na razie postawienie do pionu ladacznic z łańcuchami sędziowskimi nie jest jeszcze możliwe, a obecnie te kanalie uniewinniłyby wszystkich ekoterrorystów. Jak nie od razu, to w procesie rewizyjnym.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Ciekawe. Może niektórzy ludzie myślą, że człowiek nie powinien ratować lasu i że jak ma umrzeć, to niech umiera? Też jakieś podejście. Ratowanie CZEGOKOLWIEK musi się wiązać z pewnym założeniem: że warto to robić. Może oni uważają, że nie warto? Nie wiem, nie śledziłam tej sprawy, ale wiem, że istnieją wśród nas zwolennicy zerowego interwencjonizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarek Dziubek30 lipca 2017 17:34

      Szanowna Kiro, przepraszam, że wtrącę się do odpowiedzi przed Szanownymi Gospodarzami Antysocjala, ale przyszło mi do głowy, że jeśli ci przywiązani do drzew są zwolennikami zerowego interwencjonizmu, to zgodnie z duchem ich działania, gdyby któremuś z nich przytrafił się zawał serca, powinniśmy zablokować drogę karetce pogotowia, która przyjechałaby takiego delikwenta ratować.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. Może uznali, że puszcza MUSI obronić się sama - lub paść. A człowiek ma się od tego rejonu od-ten-tegować.

      Usuń
    3. Czcigodna Kiro
      Doświadczenie z Bawarii uczy że puszcza pozostawiona sama sobie NA PEWNO padnie. A skoro tak, to podobnie jak większość rodaków, chcę aby ta puszcza nadal istniała. Zatem urojenia garstki bydlaków, finansowanych przez takich sponsorów jak Areva czy megakanalia Soros, mam tam, dokąd kolonoskop nie sięga. Jak zwykł mawiać mój gastrolog.
      Analogia może odległa, ale przypomina mi to rodziców debili (jakaś porypana sekta), którzy w Stanach do chorego dziecka wzywali czarownika, a do szpitala przyjechali gdy dziecko było już w agonii i na ratunek było zbyt późno. Tak na moje wyczucie dziesięć lat pierdla plus pozbawienie praw rodzicielskich, jeśli mieli jeszcze inne dzieci, byłoby właściwym wyrokiem.
      A dobry ekoterrorysta to martwy ekoterrorysta.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Szanowny Niedźwiedziu, każdy ma prawo mieć wszystkich i wszystko gdzieś. I tak wygra silniejszy.

      I tym optymistycznym akcentem... ;)

      Usuń
  4. Szanowna Redakcjo,

    W kwestii kornika nie będę nic dodawać, albowiem nie ma tutaj nic do dodawania. Można mieć jedynie wątpliwości odnośnie tego czy przy wycince drzew przestrzega się surowo jej planu i czy aby na pewno wycina się tylko tyle drzew, ile jest to konieczne. Bardziej jednak ufam leśnikom niż ekologom od Sorosa, więc pozostawię póki co ten temat i nie będę niczego nawet sugerować. Nie mam ku temu żadnych podstaw, poza przyzwyczajeniem do tropienia powszechnej u nas korupcji i nadużyć.

    W kwestii ochrony środowiska zaproponowałem jakiś czas temu między innymi te kilka punktów:

    Surowe kary za zanieczyszczanie oraz dewastację przyrody np. poprzez wyrzucanie śmieci do lasów, wylewanie ścieków do rzek, nielegalne wycinki drzew, czy przez nielegalny odstrzał zwierząt.
    Do 8 lat więzienia za szczególne znęcanie się nad zwierzętami.
    Do 15 lat więzienia za zabijanie chronionych gatunków.
    Nowe zarządzanie w celu zapewnienia odnawialności zasobów naturalnych kraju.
    Zniesienie wszelkich koncesji dla zagranicznych firm na wydobycie gazu łupkowego oraz ropy.
    Program zaleśniania kraju: ,,Las 2030” (uwzględniający coś więcej niż tylko tworzenie kolejnych sosnowych monokultur).
    Zwiększenie wydatków na ochronę Parków Krajobrazowych.
    Poszerzenie zakresu ochrony flory i fauny Bałtyku w ramach współpracy z Komisją Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku.
    Zwiększenie ilości terenów zielonych w dużych aglomeracjach miejskich.
    Wykorzystywanie wyrzucanego jedzenia w celu wytwarzania energii elektrycznej i produkcji nawozów naturalnych.
    Finansowe kary dla sklepów i magazynów wyrzucających żywność zdatną do spożycia.
    Odpolitycznienie Agencji Ochrony Środowiska.
    Zakaz prywatyzacji Lasów Państwowych.
    Walka z mafią śmieciową.
    Wszczęcie surowszej ochrony nad Parkami Krajobrazowymi i Parkami Narodowymi.
    Powołanie Komisji w celu stworzenia strategii działania dla realnej ochrony Puszczy Białowieskiej.
    Objęcie większych terenów lasu pierwotnego Białowieży obszarem ochronnym.
    Ograniczenie przemysłowej hodowli zwierząt, a także surowsze prawo wobec wszelkiej maści obecnych w żywności pestycydów, hormonów czy antybiotyków.
    Prawne i podatkowe preferencje dla żywności ekologicznej, pozbawionej chemii i pochodzącej z upraw oraz hodowli certyfikowanych.
    Całkowity zakaz uboju rytualnego.
    Całkowity zakaz Żywności Genetycznie Modyfikowanej (GMO).
    Całkowity zakaz stosowania roundupu i neonikotynoidów.
    Państwowe wsparcie finansowe dla pszczelarzy i bartników.

    Jakoś wątpię, by Greenpeace albo Zieloni byli w stanie zagwarantować i zrealizować to samo. Bardzo wątpię.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Robercie
      Przedstawiłeś bardzo obszerny katalog zadań, których realizacja na pewno ma sens, ale wymaga też funduszy na ich realizację, zatem zapewne zostanie odłożona na przyszłość, miejmy nadzieję że nie na święty NIgdy7. Na szczęście niektóre z nich dadzą się wdrożyć dosyć szybko. Jak choćby poważne kary za znęcanie się nad zwierzętami czy za śmiecenie. Oraz zaostrzenie dopuszczalnych limitów zawartości wymienionych przez Ciebie szkodliwych substancji w żywności.
      Zakaz GMO to oczywistość, tyle tylko że barany z PiS wypichciły taką ustawę, że nóż się w kieszeni otwiera (KILKUKILOMETROWA strefa ochronna wokół takiej uprawy).
      Na temat "zdrowego" rolnictwa nie wypowiem się, bo nie wiem, ile kosztowałby kilogram mięsa, bochenek chleba czy litr mleka w przypadku szybkiego odejścia od metod produkcji na wielką skalę.
      Ochrona fauny i flory Bałtyku to problem w dużym stopniu polityczny. Weź pod uwagę choćby to, że dorsze i śledzie wolno łowić szwabskim i duńskim rybakom, ale polskim już nie. A Putas ostatnio spuścił ze smyczy ekoterrorystów by upupili przekop w Mierzei Wiślanej i rewitalizację Elbląga jako portu dla mniejszych statków.
      Dziękuję za tak obszerny komentarz i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Ile by nie kosztował "kilogram mięsa, bochenek chleba czy litr mleka w przypadku szybkiego odejścia od metod produkcji na wielką skalę" to warto byłoby za taką żywność zapłacić, ponieważ tych pieniędzy nie wyda się na leki, które mogłyby być konieczne do naprawy spustoszeń jakie żywność przemysłowa wyrządza.

      Usuń
    3. Szanowny IM
      Problem polega na tym, że bardzo wielu ludzi, którzy obecnie kupują wyroby wędlinopodobne za ok. 15 zł/kg czy mięso wieprzowe za 12 zł/kg, na pewno nie byłoby stać na mięso za dwadzieścia kilka czy wędliny około czterdziestu. Znam wielu takich ludzi, zwłaszcza na Mazurach. Gdy chcę w tutejszym sklepie mięsnym kupić wołowinę, muszę ja po prostu wcześniej u przemiłej pani ekspedientki zamówić. Bo sklep jej rutynowo nie sprowadza, jako że w tym miasteczku praktycznie nikogo na mięzo po 25 zł/kg nie stać. Obawiam się, że nawet zerowy VAT dużo by z tej ceny nie zbił.
      Ale jak napisałem, są to moje domysły, nie poparte konkretnymi wyliczeniami. Tak jak i Twoja teza, za którą poza Twoją intuicją nie stoją żadne argumenty naturyn ilościowej.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Od wielu już lat takie produkty jak mięso, jaja, mleko a nawet chleb kupuję u zaprzyjaźnionego rolnika, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i własne płody rolne sprzedaje bezpośrednio do ostatecznych konsumentów. Co sobotę objeżdża naszą dzielnicę i zaopatruje kilkanaście domów w najbliższym sąsiedztwie. Oczywiście wszystkie wyroby są produkowane tradycyjnymi metodami i bez żadnej chemii. I teraz najlepsze - wszystkie ceny u tego rolnika są od 2 do 5zł niższe w stosunku do cen sklepowych. Dobrej jakości żywność nie musi być wcale droga, jeśli pominąć cały łańcuszek pasożytniczych pośredników, z których każdy wycina sobie po drodze pajdę dla siebie.

      Pozdrawiam serdecznie, TF.

      Usuń
    5. Szanowny Stary Niedźwiedziu i IM,

      Nie mogę na tę chwilę przedstawić tutaj dokładnych wyliczeń. Nie mniej, musimy brać pod uwagę, iż żywność ekologiczna jest sprzedawana lokalnie i nie podróżuje do nas przez cały kraj, ani przez pół świata. Krótszy czas transportu oznacza mniejszy koszt. Bezpośrednia sprzedaż produktu przez rolnika (np. mleka) bądź piekarza (chleb) albo za pośrednictwem mniejszej polskiej sieci handlowej, nie sprzyja obecnemu systemowi drogich i licznych pośredników podbijających ceny produktów pierwszej potrzeby. Brak VAT, preferencyjny system dotacji i większa ilość produktów zdrowych na naszym rynku, również będą mieć znaczący wpływ na ich ostateczną cenę. Dodaj do tego jeszcze proszę przetwórstwo żywności w polskich rękach, chłodnie i skupy w spółdzielniach rolniczych, a także rolnicze kasy i banki ubezpieczeniowe pod ich własnym zarządem. W Szwecji widać wyraźnie, iż większa ilość ekologicznych gospodarstw oraz spółdzielni rolniczych sprzyja spadkowi cen do tego stopnia, iż różnica między produktem ekologicznym i przetworzonym spada często do kilku koron (przy płacy ok. 100 koron na godzinę). Warzywa eko i bio mają często niskie ceny.

      Niewątpliwą zaletą zwiększenia produkcji żywności ekologicznej jest też poprawa jakości żywienia, skutkująca mniejszym obciążeniem dla naszej zadłużonej służby zdrowia.

      Nie wiem czy możemy porównywać prawdziwy chleb i produkt chlebopodobny. Ten drugi jest zazwyczaj jeszcze tego samego dnia nie do zjedzenia, ani do pokrojenia. By się nim najeść, należy najczęściej obłożyć pięć kromek sporą ilością dowolnych produktów. Prawdziwy chleb jest trzy razy cięższy i do najedzenia się wystarczy go o połowę mniej. Poza tym można go trzymać w domu o wiele dłużej. Jeśli miałby kosztować o 1/3 więcej, to byłby to bardziej ekonomiczny zakup.

      Pamiętajmy jeszcze o ogromnej zmianie diety, jaka nastąpiła przez ostatnie pół wieku. Prawdziwe mięso czy prawdziwa wędlina musi więcej kosztować, ale dlatego też niegdyś oba te produkty spożywane były od święta, a nie na co dzień. To konsumenci pragnący taniego mięsa 24/h na dobę przez 7 dni w tygodniu doprowadzili do sytuacji, w której to mięso jest w istocie na tyle tanie, iż można sobie na to pozwolić. Musi się to jednak wiązać ze spadkiem jakości produktu, w dodatku dramatycznym. Nawet (o tempora, o mores) słodycze musiały spodleć i stoczyć się pod sam syrop glukozowo-fruktozowy bądź aspartam, by społeczeństwo żyło mitem dawnego dobrobytu i mogło mieć szafki pełne łakoci. Ponownie przywołam przykład Szwecji, gdzie pozwala się dzieciom jeść słodycze jedynie w weekend, najczęściej w piątek wieczorem i w sobotę. To oszczędność rzędu iluś miliardów na leczeniu cukrzycy u młodzieży...

      Polska musi produkować żywność taką jak teraz, a także żywność ekologiczną. Muszą nastąpić zmiany gospodarcze, które wpłyną na wzrost płac czy wysokości emerytur oraz na odrodzenie się prawdziwej klasy średniej, którą będzie na to stać. Musi za tym iść dalsze uświadamianie konsumenta i surowe zabranianie jedynie tego, co niewątpliwie nas zabija. Wierzę, że świadomość obywateli i zmiany gospodarcze mogą wpłynąć także na model rolnictwa i lokalnego handlu. Polska to nie Chiny, ani Niemcy. Nigdy nie pobijemy nikogo na ilość. Polska gospodarka musi stać jakością - musi to być wysokiej jakości polski produkt rolny, polskie ubrania, polskie technologie. Amerykanizacja rolnictwa spowodowała, iż staliśmy się jeno kolejnym pionkiem w systemie zglobalizowanego rolnictwa, ale nigdy nie pobijemy w nim prawdziwych faworytów. Stawiając na jakość możemy jednak podbijać rynki najbliższych sąsiadów, którzy cały czas rozglądają się za prawdziwymi wędlinami, niepasteryzowanymi serami, chlebami na zakwasie (nie mrożonymi) czy za jabłkami starych, nie tak plastikowych odmian. Zapłacą za nie bez szemrania.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    6. PS: Mierzeja Wiślana powinna być potraktowana jako priorytet, podobnie jak i pomysły stworzenia kanałów autorstwa Eugeniusza Kwiatkowskiego (np. na Helu). Eko-bandy w takiej sytuacji winny po prostu zdeptać wszystkie publiczne media i autorytety naukowe, nim jakikolwiek celebryta bądź soros-świnia zdąży choćby kwiknąć.

      Usuń
    7. Czcigodny Tie Fighterze
      Podałeś konkrety, których mi w tej dyskusji brakowało. Skoro rolnik wyjdzie na swoje przy cenie nie wyższej od sklepowej, wygląda to inaczej. Pozostaje kwestia, czy ta zdrowa żywność jest w stanie zastąpić całość tej "wielkoprzemysłowej".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. Czcigodny Robercie
      Masz rację iż to co dawniej było luksusem spozywanym od święta, obecnie głównie dzięki obniżeniu jakości jest spożywane codziennie. Ale ludzie nie zgodzą sie na powrót do przeszłości, czyli rezygnację z tego, do czego się już przyzwyczaili. Zatem Twój pomysł STOPNIOWEGO wprowadzania na rynek krajowy zdrowej żywności, w miarę zwiększania się grona jej potencjalnych odbiorców, jest więcej niż rozsądny. Bo eksport to inna sprawa.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    9. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Wybacz opóźnienia w odpowiedziach, ale niestety nawał pracy. Taki proces dystrybucji po skróconych łańcuchach, dobrze się sprawdza w zakresie lokalnym. Nie bardzo sobie wyobrażam zachowanie wszystkich walorów takiej żywności, jeżeli zacznie ona jeździć po całym kraju i zalegać w szeregu magazynów. Istota tego jest taka, że w sobotę jem to, co jeszcze w czwartek biegało u rolnika po podwórku - oczywiście w pewnym uproszczeniu, bo marynowanie szynek, to minimum tydzień. Niemniej jednak chodzi o to, że musi się lokalnie wykształcić coś w rodzaju nieformalnych spółdzielni, które roześlą większą liczbę takich rolników do większej liczby takich jak ja czy moi sąsiedzi. A co do zróżnicowania asortymentowego, to nie jest tak, że taki rolnik musi produkować wszystko. Kiedy mam ochotę na kaczkę, to zgłaszam to rolnikowi choć on kaczek nie trzyma, ale idzie on do sąsiada, który je ma i już kaczka dla mnie jest. Ostatnio rolnik mi powiedział, że może nawet przywieźć świeże ryby, bo lokalni pijaczkowie je łowią i sprzedają po wsi, żeby mieć na buzuny :)

      Pozdrawiam serdecznie, TF.

      Usuń
  5. Szanowna Redakcjo . Stary Niedźwiedź na Mazurach obserwuje spławik czy biorą ryby ,a w kraju poza wydarzeniami politycznymi pojawiła się analiza dotycząca wypłacalności banków po zaimplementowaniu dyrektywy unijnej przez nasz kraj . Mogą pojawić się problemy z płynnością niektórych z nich . Nie zaleca się korzystania z usług : BZ WBK, BGŻ BNP czy Millenium . ( Link do analizy poniżej ). Lepiej "chuchać na zimne" niż zobaczyć puste konto na którym powinna być comiesięczna wypłata . Mam nadzieję że Redakcja i forumowicze wybaczą ten "off topic "
    Pozdrawiam serdecznie
    https://independenttrader.pl/czy-banki-w-polsce-sa-bezpieczne-aktualizacja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny QQQ
      Wielkie dzięki za tak istotną informację oraz link do tej arcyważnej publikacji.
      A co się tyczy ryb, są niczym obecna ekipa rządowa, bo też nie biorą. W odróżnieniu od szajki PO, która zawsze brała, niezależnie od temperatury, zmian ciśnienia, kierunku wiatrów czy fazy księżyca.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. O! A ja przeczytałem, że Millenium ma przejąć Deutsche Bank.

      Usuń
  6. Szanowna Redakcjo ,

    Z przykroscia donosze ze tu na tzw ''zachodzie'' zeszmacenie ''etyki naukowca'' czy ''tytulu naukowca'' niestety zaczelo sie juz dawno temu.Wszystko podkreslam wszystko podporzadkowane jest polityce i kasie.Naprawde niewazne sa wyniki badan, etyka,''dobre spoleczne'' itd. jesli trzeba udowodnic ze ''ziemia jest plaska'' za odpowiednia ''sakiewke'' najwieksze ''autoryteta'' udowodnia ci to w podskokach.Co najciekawsze, niewazne jak idiotyczny bylby ow ''dowod naukowy'' nikt ze ''srodowiska naukowego'' lba nawet o centymetr nie wychyli.Jedni ze strachu inni dla zysku.To kure..two nie jest przypadloscia wylacznie srodowiska naukowego gdyz na tzw ''zachodzie'' nie ma tez czegos takiego jak ''etyka'' w srodowisku dziennikarskim (poza ''deklaracjami'' na papierze) .istniej tylko i wylacznie lobbig dzienikarski manipulojacy spoleczenstwem do granic mozliwosci.nie ma tez czegos takiego co powstalo 5-6 lat temu w Polsce jak ''media niezalezne''.

    Turlam sie po ziemi ze smiechu kiedy slucham opowiadan Warzechy czy Ziemniaka (a zdaje sie i ''Staska'') jaka to BBC jest ''niezalezne''.Niezalezna to ona jest od podstaw warsztatu dziennikarskiego, etyki tu pelna zgoda.Najdziwniejsze jest to ze BBC jest utrzymywana z kasy podatnika (abonamentu)i naprawde nie musi brac kasy od lobbystow, prostytulowac sie by istniec.A jednak dochodzi tam do nie mniejszych manipulacji niz w ''mediach'' komercyjnych.

    Tak wiec zyjemy w swiecie ''goowno prawdy'' na ktorym to Polska puki co jest ''zielona wyspa'' pluralizmu.


    wesol dzien
    PiotrROI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Piotrze
      Co sie tyczy zachodnioeuropejskich czy amerykańskich lewackich funkcjonariuszy frontu ideologicznego, dla niepoznaki zwanych dziennikarzami, od dawna nie mam złudzeń. W końcu w starym dowcipie duch Goebbelsa w piekle pomstuje, że gdyby on za życia miał takich dziennikarzy jak New York Times czy Frankfurter Allgemeine Zeitung , to Niemcy aż do wiosny 1945 nie mieliby pojęcia że toczy się jakaś wojna a oni ją przegrywają.
      Ale do tej pory przynajmniej na polibudzie pracownicy naukowi pilnowali się by nie wyjść na idiotów w zakresie swojej działki. I nawet lewicowcy nie bronili bzdurn o "globalnym ocipieniu", bo to świadczyłoby o ich analfabetyzmie w dziedzinie wymiany ciepła, do czego żaden inżynier by się nie przyznał. Ale to co napisałeś, można ubrać w formę dowcipu.
      Czym różni sie prostytutka od zachodnioeuropejskiego naukowca?
      Tym że niektóre pewnych zboczeń nie akceptują nawet "za dopłatą".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Szanowny Stary Niedźwiedziu . Masz rację że żaden szanujący się inżynier , który miał do czynienia z wymianą ciepła ( kończyłem KTC na PG ) nie podpisze się pod tzw. "globalnym ociepleniem" gdyż jest to po prostu ściema . Wprowadzenie np. wymiany freonów chloropochodnych na fluoropochodne wynika z wygaśnięcia patentu firmy Du Point na R22 stąd ten rwetest i pieprzenie w bambus o globalnym ocipieniu .Zresztą porozumienie z Kioto było całkowicie olewane przez moją branżę do czasu wprowadzenia zakazu stosowanie chlorowców na terenie UE pod rygorem (w skrajnym wypadku ) kar pozbawienia wolności . Robią nas w balona na każdym kroku i za każdą zmianą lub inwestycją stoją pieniądze lub d..a o czym sam się przekonałem . Byłem na spotkaniu w sprawie nowej inwestycji z GW i po omówieniu spraw bieżących sprawy przeszły na tematy luźniejsze . GW pyta mnie czy wiem dlaczego inwestycja LG powstał we Wrocku . Odpowiadam całkiem poważnie że : preferencje gospodarcze , tania siła robocza itp. Co podaję argumenty ,wszyscy na sali coraz głośniej się śmieją . W końcu GW zlitował się nade mną i mówi : Były dwie lokalizacje Budapeszt i Wrocław . Przyleciały dwa samoloty Koreańczyków do Budapesztu i do Wrocka . Oczywiście pierwsze kroki do burdelu ( Sorry do Agencji Towarzyskiej ) i tu i tu . Padło na Wrocek bo dziewczyny lepiej się spisywały i chcieli być tak obsługiwani przez cały kontrakt . Ot cała tajemnica Poliszynela . Pozdrawiam

      Usuń
    3. Czcigodny QQQ
      Wyszło na to, że wrocławskie agentki towarzyskie zrobiły dla polskiej gospodarki bez porównania więcej, niż cała szajka PO.
      I drobna uwaga techniczna. Nazwa koncernu LG jest powszechnie znana. Z rozszyfrowaniem PG jako Politechniki Gdańskiej nie miałem problemu, ale nie dla wszystkich jest to oczywiste. Natomiast z GW miałem kłopot.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Szanowny Stary Niedźwiedziu

      Słowniczek :
      GW - Generalny Wykonawca
      KTC - Katedra Techniki Cieplnej

      Pozdrawiam

      PS. Już ponad 25 lat na rynku budowlanym i czasami sam się łapię że mówię " językiem branżowym " ,który dla osób spoza rynku może być trudny do rozszyfrowania.

      Usuń
  7. Sznaowny Niedzwiedziu ,

    '' nawet lewicowcy nie bronili bzdurn o "globalnym ocipieniu", bo to świadczyłoby o ich analfabetyzmie w dziedzinie wymiany ciepła, do czego żaden inżynier by się nie przyznał.''

    Wybacz ze wychodzac ''z wanny i przyznam ze po pijaku'' (bo zegnamy wspolnie kolege przez pare ostanich tygodni z ktorym zylismy od 30 lat) ale nie moge zapytac - macie tam jeszcze jakichkolwiek chemikow znajacych badania ELISA i/lub PRCR ? Sam jestem od tego specjalista ale -zapytam .Lewacy wygrywaja z wami bo maja ''swoichich'' wszedzie -a wy ?


    Piotr Roi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Piortrze
      ELISA to testy immunoenzymatyczne a w naszym gronie nie ma "czystych" biochemików. Grupa moich kolegów "weszła" w pogranicze medycyny i techniki z doskonałymi wynikami, bazując na swojej wiedzy z zakresu głównie mechaniki płynów. Na przykład potrafią wyliczyć, jaka powinna być średnica kropelek cieczy, podawanej pacjentowi wziewnie za pomocą inhalatora, by lek trtafił w pożądane okolice płuc. I skonstruowali sprzęt do takich inhalacji. dzięki temu leki mogą być podawane niemal punktowo tam, gdzie trzeba, czyli w mniejszej dawce. A nie aplikowane na przykład w postaci iniekcji do całego organizmu. Ale ten sukces wynika z wiedzy technicznej, bo żaden lekarz czy biochemik nie podołałby zadaniu ilościowego zmodelowania pracy płuc.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Sznaowny Niedzwiedziu ,

      niezwykle ciekawa wypowiedz szkoda tylko ze niewielu na tym forum rozumie o czy mowimy.

      Wesol dzien
      PiotrROI

      Usuń
    3. Szanowny Stary Niedźwiedziu
      Kolejny "off topic" w moim wykonaniu , ale myślę że artykuł ( Kulturowe „wzbogacenie” Europy, część I - Murzyni ) zaciekawi forumowiczów i da asumpt do napisania nowego artykułu przez Kolegium Redakcyjne pod przewodnictwem Starego Niedźwiedzia .
      http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/kulturowe-wzbogacenie-europy-czesc-i-murzyni
      Pozdrawiam serdeczne
      PS. Może warto byłoby stworzyć osobny dział , gdzie forumowicze mogliby wpisywać linki do artykułów , które uważają że ważne z punku widzenia bloga i spraw na nim poruszanych .

      Usuń