piątek, 29 listopada 2013

Diabłu świeczkę i Panu Bogu ogarek

Te kilka słów publikuję na „Antysocjalu” choć skierowane są do Erinti. Ale od czasu gdy zatraciła ona nie tylko poczucie miary ale i elementarną przyzwoitość, uwagi pod jej adresem muszę umieszczać na blogach osób trzecich. Niedawno musiałem skorzystać z blogu Flavii, teraz o gościnę poprosiłem Starego Niedźwiedzia. Bowiem praktyka dowiodła że na blogu Erinti cierpkie uwagi na temat rzekomo obowiązujących tam reguł mają taką szanse na opublikowanie jak krytyka sitwesów z The Holocaust Industry w gazetce bez napletka.
W mojej ocenie zjazd tego bloga z górki na pazurki rozpoczął się od karczemnej awantury wszczętej przez głupszą od własnego zadka genderówę o ksywie Julianne. Na jej bluzgi i kretyńskie zarzuty pod adresem konserwatystów odpowiedzieli inni czytelnicy którzy nie mogli ścierpieć tych bredni. Na porządnym blogu zadymiara dostałaby żółtą kartkę a następnie wyleciałaby na zbitą mordę. A Erinti zastosowała odpowiedzialność zbiorową. Najpierw zablokowała komentowanie. A potem przywróciła, ale komentarze są moderowane.
Czyli przez jedną idiotkę wszyscy dostali w skórę. O ile mi wiadomo, nazywa się to odpowiedzialnością zbiorową. Sam się z nią jeszcze w świecie realnym nie spotkałem, znam ją jedynie z opowieści dziadka i ojca. Ale to się działo w Generalnej Guberni.
Po przywróceniu komentowania z moderacją pojawiła się informacja że nie będą tolerowane wulgaryzmy ani aluzje czy ataki na innych komentatorów. Poza tym dyskusja jest jak najbardziej możliwa.
Sraty pierdaty, jak mawiali starsi ludzie.
Gdy w dyskusji na temat nauczania domowego znany mi z „Antysocjala” i korespondencji Refael napisał do niej:
„Z całym szacunkiem, ale jako osoba bezdzietna, w mojej opinii nie jesteś kompetentna do wypowiadania się na temat homeschoolingu. Jeśli chcesz dowiedzieć się na ten temat czegoś od osoby kompetentnej zapraszam Cię do pastora Pawła Bartosika http://www.pbartosik.pl, który swoje dzieciaki kształci w taki właśnie sposób.”
Nastąpiła histeryczna reakcja:
„Ooo czekałam na taki komentarz, naprawdę czekałam na argument typu nie możesz mówić bo.... Tak to jest argument nie do zbicia, faktycznie. Nie mam prawa mieć zdania o szkolnictwie bo nie mam dzieci. Super. Wiesz co? Cenzurować to możesz swój blog a ja będę pisać o czym mi się podoba.”
A gdy Refael sprecyzował:
„Nie napisałem, że NIE WOLNO ci pisać, tylko, że nie jesteś kompetentna. To ogromna różnica. Zresztą OK, czy masz jakieś poparcie z obserwacji dzieci homeschoolersów? Z iloma homescholersami rozmawiałaś?”
Dostał od rozhisteryzowanej dziewczynki bana. Jego pożegnanie, nie zawierające żadnych wulgaryzmów (wiem to z prywatnej rozmowy), oczywiście utknęło w moderacji.
Gdy pkanalia nałgał jak …. pkanalia (psy lubię więc ich nie obrażę) na temat rzekomej treści już wstawionego a potem dziwnym trafem usuniętego przez Erinti komentarza Starego Niedźwiedzia, było to bezdyskusyjne złamanie ponoć obowiązujących od niedawna zasad. Ale to obsmarowywanie gównem w niczym Erinti nie przeszkadzało. Za to gdy Stary Niedźwiedź nieco naiwnie chciał skorzystać z prawa do repliki (jej treść mi przysłał), jak się dowiedziałem z telefonicznej rozmowy, został przez Erinti zbesztany. No cóż, Orwell przewidział że są i będą równi i równiejsi.
Kilka razy pokonując wstręt zajrzałem na blog pkanalii jedynie jako zwiadowca aby wiedzieć co słychać w obozie wroga (na wojnie rzecz ważna). Jego ozdobą jest zdjęcie jakiejś nagiej kurewki (wystarczy spojrzeć na wulgarną gębę) w czepku zakonnicy z krucyfiksem na sposób satanistyczny (czyli do góry nogami) w tyłku. Odwiedzanie takiego bloga dla przyjemności jest dowodem że osoba która to robi pozbawiona jest choć odrobiny dobrego smaku. A jeśli do tego wciska kit że jest chrześcijanką, należy popukać się w czoło i poprosić aby takie bzdury opowiadała Julianne lub Kirze. Ale gwoździem programu był pewien komentarz. Pkanalia zauważył że w sejmie zamiast gadających posłów wolałby striptiz na rurze o ile nie byłaby to posłanka Pawłowicz. Na co Erinti odpowiedziała że to byłby hardcore.
Pani profesor prawa Krystyna Pawłowicz jest bodaj czy nie najbardziej godnym szacunku posłem tej kadencji. Niedawno miałem przyjemność słuchać w radiu jej prelekcji i nie zapomnę wrażenia jakie zrobiła na mnie jej głęboka wiedza połączona z umiejętnością przedstawiania trudnej tematyki w sposób przejrzysty i zrozumiały dla każdego śmiertelnika (no, może z wyjątkiem dwóch pereł w koronie blogu Erinti). Dlatego takie prostackie podśmichujki bardziej przystoją jakiejś „blacharze” niż osobie z doktoratem. I żeby było śmieszniej, członkini elitarnego klubu akademickiego do którego należy również pani profesor Pawłowicz. Gdy o tym powiedziałem Staremu Niedźwiedziowi, nie chciał mi uwierzyć. Ale po naocznym obejrzeniu stwierdził że przeżył kolejne rozczarowanie.
Gdybym ja pozwolił sobie na taki numer, mój ś.p. Ojciec, jeden z „żołnierzy wyklętych”, pewnie wstałby z grobu żeby strzelić mnie w gębę. Erinti twierdzi że dwie osoby z jej rodziny podczas wojny walczyły w AK. Więc na jej miejscu bym uważał.
A co się tyczy pkanalii, swego czasu zawarłem z nim zawieszenie broni aby uniknąć awantur na dwóch blogach które obydwaj odwiedzaliśmy. Niedawno zaprzestałem wizyt na blogu „terapeutki” której wisiało reklamowanie u niej ćpania a za swoją misję uważała szukanie porozumień ponad podziałami poprzez mieszanie honoru z moralnym gnojem. A teraz opuszczam blog Erinti więc rozejm uważam za zakończony. Najbardziej porażający jednak był dla mnie relatywizm Erinti w traktowaniu poszczególnych gości, bowiem z jednej strony wywala z bloga w sposób brutalny Refaela (pozdrawiam) za rzekome dyktowanie jej co może, a czego nie może na swoim blogu, a jednocześnie w odpowiedzi skierowanej do mnie stwierdza, że wprowadziła moderację pod wpływem uwag licznych gości zażenowanych ponoć poziomem dyskusji. No cóż, jedni jak widać mogą sobie pozwolić na krytyczne uwagi odnośnie prowadzenia bloga, a inni już nie. Skądś to już znamy. Chciałbym jednak poznać nicki tych, których uwagi Erinti jednak przyjmuje i skonfrontować je z ich rzeczywistym wkładem w dyskusję, zwłaszcza od strony merytorycznej. Jeśli sądzisz Droga Erinti, że Twój blog zdominowany przez mega kretynkę Julianne, której wypociny urągają przecież Twojej inteligencji, czy kolejne bluźnierstwa człowieka deklarującego się jako satanista i obrażającego póki co naszą wspólną wiarę, nadadzą twojemu blogowi jakiś szczególny walor, to niestety muszę Cię rozczarować, bowiem zmieni to tylko twój blog w miejsce kolejnej klęski tego co przyzwoite, tradycyjne i normalne, na rzecz wszystkiego tego, czego uczciwy człowiek powinien się wystrzegać i brzydzić. Co się z Tobą stało? Na przestrzeni kilku miesięcy zmieniłaś się nie do poznania. Z osoby która w sposób bezkompromisowy była gotowa bronić swoich przekonań i wartości, stałaś się osobą gotową kupczyć tymi wartościami w imieniu jakichś bliżej niezdefiniowanych celów, wywodzącymi się raczej z ideologii gender, niż uniwersalnych wartości płynących z dziesięciu prostych zasad, które powinny być bliskie każdemu przyzwoitemu człowiekowi. Może zamiast kierować się bliżej niezdefiniowaną tolerastią, powinnaś wziąć przykład z Szanownej Flavii (pozdrawiam), która jako agnostyczka, potrafiła się zdobyć na obronę tego co dobre, kosztem dokonania bardzo trudnego wyboru, bez oglądania się na statystyki odwiedzin na swoim blogu.
Staremu Niedźwiedziowi dziękuję za udostępnienie łamów „Antysocjala”. Bo pomijając może przydługi wywód, Erinti by czegoś takiego nie opublikowała, no chyba że podpisałbym go nickiem Julianne, antydogmatyk, pkanalia, albo Kira.
P.S.
Proszę Szanownego Gospodarza, aby w drodze wyjątku umożliwił komentowanie absolutnie wszystkim i bez żadnych ograniczeń, bowiem swój wpis kieruję nie tylko do Ciebie Szanowna Erinti, ale również do innych blogmasterów i komentatorów, którzy stoją wobec podobnych wyborów i nie do końca wiedzą, którą ścieżkę wybrać.


Tie Fighter

114 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Juggler
      Czcigodny Jugglerze
      Skoro jako blogmastera wywołałeś mnie do odpowiedzi, pozwolę sobie przedstawić swoje stanowisko.
      Nigdy nie ulegałem potrzebie takiej bzdury jak dialog traktowany jako rzekoma wartość sama w sobie. Zawsze formułowałem i nadal formułuję pewien sztywny zestaw wartości z których nie mam zamiaru rezygnować i w tej kwestii nie odstąpię ani na milimetr. Klasycznym przykładem "septalog". Do dyskusji jest to co wykracza poza te warunki sine qua non. Jeśli komuś taki punkt wyjścia odpowiada, jest szansa na porozumienie. Jeśli nie, szkoda strzępić język czy rozklepywać klawiaturę. Bo imponderabilia nie są na handel.
      A jeśli ktoś obraża to co dla mnie jest świętością (tak jak niedawno pewna genderowa szmata uczyniła z pamięcią mojej Matki), wylatuje stąd ze skutą mordą. Z czego zresztą owa Julianne (udawała że jest kimś innym ale norma jeden błąd ortograficzny w każdym zdaniu zdradził półpiśmienną kretynkę) powinna być zadowolona skoro gardłuje o potrzebie równouprawnienia płci dosłownie w każdej sprawie.
      Dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. A propos szmat, to z radością przyjmę propozycję określenia kogoś o ilorazie inteligencji oscylującym wokół wartości 70, otwarcie przyznającego się do konieczności wyskrobania z uwagi na fakt, że połowa męskiej zawartości dyskoteki spenetrowała wewnetrzne powłoki jej ciała? Jeżeli nie szmata to jak? Może inspiracji dostarczy Ci cytat z jej mądrości:

      "Julianne29 listopada 2013 21:57
      Erinti słuchaj pkanali a lepiej na tym wyjdziesz.
      Gender rzeczywiście jest straszakiem, chociaż moim zdaniem absolutnie nie ma się, czego bać. Może najwyższa pora, aby te osoby mające paniczny strach przed gender opisały swoją fobie, czego tak naprawdę się boją.
      Ja np. nie znoszę konserwatystów, którzy chcą każdą kobietę wcisnąć w średniowieczne ramy. Nie znoszę tego, gdy ktoś próbuję zabierać mi wolność narzucając mi swój sposób myślenia. Fakt jeszcze nikt nie zdołał mi niczego narzucić zbyt silna jestem, ale podnosi mi się ciśnienie jak słyszę o konserwatywnych wartościach.Uwielbiam wolność we wszystkich ich przejawach społecznych, seksualnych ,prawnych, politycznych itp.. Mogą mnie nazywać największą nimfomanką, blogosfery ale mam to gdzieś. A właściwie takie określenie sprawia mi perwersyjną przyjemność ech. ;- ) Ostatnio zainteresowałam się Wicca i pogaństwem z resztą zawsze mnie to fascynowało uwielbiałam boginie Afrodytę i jej wolnościowy stosunek do życia i stosunków społecznych …;-)
      Uwielbiam wolność i jest to silniejsze ode mnie.

      pkanalio zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś bardzo dosadnie wyraziłeś swoje zdanie. Gdyby wszyscy faceci tacy byli –świat byłby rajem . Pozdrawiam mocno.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. @ Juggler
      Czcigodny Jugglerze
      Odnoszę wrażenie że pominąłeś jednak pewną niezmiernie istotną kwestię.
      Parafrazując pewien stary góralski dowcip, jeżeli blogmaster zakazuje używania pewnych określeń czy poruszania pewnych tematów, takie jego zbójnickie prawo.
      Jeżeli podczas moderacji nie przepuszcza komentarzy te reguły naruszających, takie jego zbójnickie prawo.
      Ale jeśli rżnie głupa jakoby pewne zasady obowiązywały ale niektórym wolno je bezkarnie łamać, "to juz cyste kurewstwo".
      I głównie o tę megahipokryzję w tym przypadku chodzi.
      Więc zgodnie z podana przez Ciebie zasadą, dopóki to sie nie zmieni, moja noga tam nie postanie.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. @ Juggler
      Czcigodny Jugglerze
      Jeśli na jakimś blogu nie wolno rzekomo używać na przykład słowa abrakadabra a jednym posty z tym słowem przez moderację przechodzą zaś drugim już nie, to nie jest to jakieś subiektywne odczucie dyskryminacji lecz ordynarna nieuczciwość.
      Moim zdaniem identycznie jest gdy choćby bezosobowe ale banalnie łatwe do zaadresowania uwagi na temat innego komentatora są zakazane ale jedynie niektórym.
      Dlatego wziąłem sobie do serca uwagę o właściwym postępowaniu w takich przypadkach. Którą jeszcze przed Tobą sformułował mistrz Wyspiański. Bo znaczonymi kartami nie grywam.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Ostatnio nie mam czasu na sieć i dzięki temu zyskałam całe mnóstwo cierpliwości + wyrozumiałości do podziału ;)
    Nie zgłębiłam tego konfliktu od A do Z, bo nie mam czasu ani ochoty na czytanie kolejnego wartościowego tekstu blogera z komentarzami poniżej Żuław. Ta śmieszna panienka nie jest godna takiego zainteresowania jakie za sprawą Starego Niedźwiedzia i Tie Fightera zostało jej ofiarowane. Gardzę takimi pustymi ludźmi i dlatego połapawszy się, że zaczynają się czuć u Erinti jak u siebie i anektować przestrzeń, wycofałam się z aktywności i bytności w tamtym miejscu.
    Erinti zawsze utrzymywała kontakty z Kirą i resztą tego towarzystwa ale to Jej święte prawo. Jak zauważył Juggler, ślubu nie braliśmy z blogiem ani autorką więc problemu nie widzę.
    To Jej miejsce w sieci i ma prawo do zmiany poglądów, zachowania i towarzystwa i podobnie jak Stary Niedźwiedź ma prawo do moderacji, epitetów i ostrych ocen w stosunku do znienawidzonych komentatorów u siebie.
    Ma także prawo gościć kogo chce a my możemy podziękować za taką gościnę, towarzystwo i z żalem opuścić blog do czasu kiedy znikną stamtąd plugawe komentarze wraz z autorami czy pożegnać Ją na zawsze, czując się źle traktowani i nie godząc się na hipokryzję i brak szczerości.
    Rozumiem argumenty Tie Fightera ale z drugiej strony nie znam blogera, który dopuściłby do nieustannego wtrącania się w Jego sposób prowadzenia bloga. Konsekwencją złego wyboru takiego blogera będzie zerowa poczytność i odpływ ludzi wartościowych , ciekawych i wzbogacających dyskusję . To jego/jej wybór i niech sobie gromadzi u Siebie kogo chce.
    Włosów z tego powodu rwać nie zamierzam, szkoda ale bez szału :)
    Tie Fighter jest wojownikiem i doceniam Jego szczerość ale nie rozumiem siły afektu.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich dyskutantów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      W wieczornej rozmowie telefonicznej Tie Fighter poinformował mnie że po przejechaniu kilkuset kilometrów musi iść spać (a kto śpi, nie grzeszy). Więc aby "Antysocjal" nie wyszedł na prostaka, pozwolę sobie odnieść sie do niektórych wątków twojego komentarza.
      Zacząć muszę od złożenia kolejnego hołdu Twojej kobiecej intuicji. Która Cię nie zawiodła skoro przestałaś tam bywać. Tie Fighter i moja skromna osoba w swej męskiej naiwności potraktowaliśmy serio dyrdymały o rzekomej równości komentatorów na blogu Erinti. I na przykład ja, gdy to coś które zrzuciło Kirę z tronu pierwszej idiotki polskiego netu podpinało się do moich komentarzy, udzielałem stosownych replik. Gdybyś te genderowe brednie mogła zobaczyć! Pomijam już treść, chodzi mi o ilość błędów ortograficznych i gramatycznych. Ale gdy okazało się że w przypadku rozpoczęcia kolejnej zadymy usuwany jest cały wątek a zaćpanego degenerata żadne ograniczenia nie obowiązują, definitywnie zrezygnowałem z bywania w czyms co niegdyś było miłą knajpka a stało się zapaćkaną spelunką.
      oczywiście jak to napisałaś, hipokryzją z mojej strony byłby zarzut apodyktycznego pilnowania komentatorów. Ale nie możesz mi zarzucić że jednych apostołów narkomanii, aborcji czy innego ku***stwa wywalam na zbitą mordę zaś innych, głoszących identyczne poglądy, z trudnych do pojęcia powodów jednak toleruję i ich nie banuję. Kwestia konsekwentnej (a właściwie elementarnie uczciwej) polityki blogmastera. I o to tak naprawdę poszło.
      A co się tyczy Twojej uwagi o zadziorności tie Fightera, pozwolę sobie na sięgniecie do oświeceniowej poetyki. Czy to aby dawniej nie bywało często tak ze:
      "Księżyc już zaszedł, psy się uśpiły
      I coś tam klaszcze za borem."
      A okazywało się że to nie Filon czeka na Laurę ale Ty Ewuniu waliłaś pewna idiotkę po pysku aż echo niosło.
      Całuje Twoją dłoń, Madame.
      Niestety wirtualnie.

      Usuń
    2. @Stary Niedźwiedziu, onegdaj z tym wywalaniem bywało onegdaj i pamiętam, że musiałam u Ciebie na blogu zawalczyć o wywalenie chama obrażającego mnie niewybrednie ale per saldo oczywiście jesteś konsekwentny i nie zamieniłeś tego miejsca w poczekalnię dworcową.
      W kwestii Filona... kiedy psy się uśpiły, budziły się demony i trzeba było użyć osikowego kołka ale to była najzwyklejsza tekst=durny komentator=akcja=reakcja, która jest wypadkową mojego charakteru i temperamentu.
      Czasem muszę ,inaczej się uduszę ale nie zarzucisz mi, że nim psy wyć zaczęły ja sobie gaworzyłam radośnie z demonami.
      Trochę jesteście sobie winni, Tie Fightera szanuję za niezłomność i mnie bliską ale najpierw dopuszczacie do długich dyskusji z tępą, smarkatą genderówką ,a kiedy mija pomroczność jasna, wybucha awantura i oczekiwania czystek na CUDZYM blogu.
      Mam podejrzenia, że Erinti mniej chodziło o poglądy a bardziej o knebel, słownictwo i "wtrancanie" :) ale oczywiście mogę się mylić.
      Niektórzy komentatorzy po zakończeniu dyskusji , ciągną temat w korespondencji prywatnej czego my nie widzimy ale ma to zapewne wpływ na zachowanie blogmastera. Jestem radykalna i dlatego zablokowałam adresy osób z którymi takiej dyskusji sobie nie życzę, dlatego mnie jest łatwiej i staram się rozumieć ewentualne sinusoidy zachowań. Mam jednak granicę wytrzymałości i kiedy jest full, opuszczam miejsce albo walczę.
      Tie Fighterowi nie wypominam zadziorności tylko dziwię się, że grupa naprawdę mądrych i wartościowych ludzi ludzi dała się tak bardzo podejść przygłupawej panience, która powinna zostać spłukana z dyskusji wciśnięciem guzika ,tymczasem dostaje całkiem niezasłużoną "sławę" i zainteresowanie grupy mądrych i wartościowych osób.
      Przypomniała mi się scena z "Poszukiwaczy zaginionej arki" i strzał z rewolwera kończący taniec z szabelką :)
      Tie Fighter wreszcie oddał ten strzał i pozdrawiam Go serdecznie.
      Wszystkich pozostałych także:)
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. errata - bywało różnie

      Usuń
    4. @ EwaL
      Czcigodna Ewo
      Słuszny jest Twój zarzut że najciemniej pod latarnią. Bowiem powinniśmy wraz z Tie Fighterem przypomnieć sobie deklarację ideową "Antysocjala" i po prostu oczyścić zelówki naszych butów.
      Pisząc o tym klaskaniu za borem nie miałem na myśli niczego poza chęcią złożenia hołdu Twojej konsekwencji i mądrości. Jeśli nie do końca mi to się udało, wybacz męskiej gruboskórności.
      Zresztą jak powiedziała kiedyś niezastąpiona Milom, mężczyźni bywają niekiedy jak dzieci. Gdy za dużo filozofują, trzeba ich wziąć za rączkę i zaprowadzić do łóżka.
      Pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
    5. @ EwaL
      Czcigodna Ewo
      Jak już gdzieś w dyskusji o tym wspomniałem, owa tyleż chamska co głupia dziewka próbowała pod innym nickiem fartu na "Antysocjalu". zaklinała się że nie jest Julianne ale norma jeden błąd ortograficzny lub gramatyczny w każdym zdaniu ja zdradził. Ponieważ zaczęła od naurągania mojej Matce oraz paniom z którymi mnie coś łączyło, wywaliłem szmatę tak jak to robię z zaćpanym moralnym cwelem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. @Stary Niedźwiedź
      Dziękuję za dobre słowo i jak zwykle Milom jest niezastąpiona :)
      Swoją drogą, strasznie nieskomplikowani są ci mężczyźni :)))
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    7. @ EwaL
      Tę złotą myśl wielebna Milom wypowiedziała na spotkaniu pań ze swojej parafii (raz w miesiącu urządza u siebie takie spotkania w czysto damskim gronie, przychodzą na nie również katoliczki z jej firmy). Wzbudziła tym wielką radość. Tak samo jak i drugą. Mówiącą że jeśli mężczyzna regularnie przynosi do jaskini kawał mięsa słusznej wielkości i nie szwenda się po innych jaskiniach, należy to docenić i nie czepiać go się pod byle pretekstem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Pisząc "ta śmieszna panienka" miałam na myśli niejaką J.
    Gwoli wyjaśnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      Starszej mądrej inaczej nie wypominałem jej bredni. Straciłem tylko cierpliwość gdy popisała się testem na inteligencję którego sama ewidentnie nie potrafiła rozwiązać. Bo spytała o żonę która przeżyła Henryka VIII. Tłumok nie wiedział że były takie dwie. Zatem było oczywiste że mówisz o młodszej. Która wybiera się na studia "gender" choć wieczorowa szkoła podstawowa byłaby znacznie lepszym wyborem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. witaj T.F...
    gratka to niesamowita móc skomentować "bezkarnie" na tym blogu, pytanie tylko, czy S.N. spełni Twoją prośbę?... zaglądam tu od czasu do czasu, gdyż odczuwam jakąś perwersyjną wręcz przyjemność studiować ten wyjątkowy przypadek kliniczny... nie komentuję jednak od dawna, bo moje komentarze idą do kasacji z czystego strachu, że jeszcze ktoś czytający ruszy mocniej mózgiem, lub wręcz polubi tą czynność... rzecz jasna S.N. dorobił do tego swoją oficjalną ideologię, ale jego prawdziwe motywy są jasne... przy okazji zdementuję łgarstwa, jakobym kiedykolwiek komentował tu pod innym nickiem...
    ale zostawmy to, nie jest to temat obecnej rozmowy...
    zacznijmy od naszego paktu... chyba powodów do narzekania na siebie nie mamy, prawda?... przypomnę go jednak w takim /skrótowym/ sformułowaniu, jak ja go rozumiem:
    - nie czepiamy się siebie personalnie nawet cieniem aluzji, zaś jeśli zdecydujemy się podjąć dialog, to merytorycznie aż do bólu...
    - aneks dopisany później: Ty się nie czepiasz Kiry, ja się nie czepiam S.N...
    - pakt nie obowiązuje na blogu S.N. /w domyśle też na moim, ale mój blog to jest zupełnie osobna bajka/...
    jak zauważyłeś, pakt ma pewną "lukę", bo nic nie mówi na temat reakcji na zachowania naszych "podopiecznych"... ale moja "podopieczna" niezaczepiana nikogo się nie czepia pierwsza, czego nie można powiedzieć o Twom "podopiecznym"... ponieważ czasem nie sposób nie zareagować, więc zmusza mnie to do niezłej gimnastyki balansowania na obrzeżach paktu...
    choć pakt na tym tutaj blogu nie obowiązuje, to ja postanowiłem się go trzymać i nie reagować na Twoje teksty na temat desygnatu o nicku "pkanalia"... nie potrafię jednak nie wytknąć Ci kłamstwa, jeśli chodzi o rzekome "reklamowanie ćpania na blogu terapeutki"... nic takiego nigdy tam nie miało miejsca... co więcej, owa terapeutka podczas merytorycznych dyskusji "między nami fachowcami" zawsze zdecydowanie broniła swoich poglądów /z grubsza biorąc, mniej "liberalnych" od moich/...
    co do głównego tematu, czyli bloga Erinti...
    rzeczywiście kiedyś Eri dość nierówno traktowała różne wybryki gości na swoim forum, uzależniając to od zgodności ich poglądów z Jej poglądami /sam kiedyś "oberwałem" za nic, podczas gdy inni robili co chcieli/... ale to było dawno i nieprawda... obecnie stara się Ona być maksymalnie neutralna, wychwytuje jedynie chamstwo i ataki osobiste bez względu na poglądy komentującego... co prawda czasem coś przegapi /jakiś czas temu sam wychwyciłem taki przypadek i zwróciłem nań uwagę/, ale myślę, że można nad tym spuścić zasłonę miłosierdzia, bo rola cenzora wymaga poświęcenia temu nieco czasu i błędy mogą się zdarzyć...
    moim zdaniem Ciebie po prostu boli, że Eri ma swoje niezależne poglądy, których stanowczo, choć bardzo łagodnie i elegancko broni... te poglądy różnią się od Twoich, różnią się też od moich /tylko, że mnie to nie przeszkadza/...
    skoro podjąłeś decyzję o niekomentowaniu na blogu Erinti, to teoretycznie rzecz biorąc, nasz pakt stracił rację bytu... jest to ostatni blog na którym sie spotkaliśmy od czasu, gdy S.N. skołował do reszty Flavię i de facto przejął Jej bloga /już go otworzyła, ale odkąd zmieniłem o Niej samej zdanie nie planuję komentowania tam, nawet (poza jednym wyjątkiem) nie zaglądam/... mimo to pakt bym jednak zostawił, bo może się przypadkiem zdarzyć spotkanie gdzieś indziej, co Ty na to?... nasze nicki są dość unikalne, więc pomyłka jest raczej mało prawdopodobna...
    przyznam, że będzie mi odrobinkę brakować naszych rozmów o muzyce, bo widać że jesteś osłuchany w temacie...
    i tyle... pozdrawiać :D...
    aha... przyznaję, że fotka z "zakonnicą", będąca swoistą /choć nieco prowokacyjną/ ekspresją artystyczną, była z mojej strony błędem z punktu widzenia konstrukcji posta... nie konweniowała za bardzo z tekstem i odwracała zbytnio uwagę od jego merytorycznego przekazu... ale już trudno, rozbitego jajka się nie sklei...
    pk...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Piotrze,
      Jeżeli chodzi o zasady panujące na Antysocjalu, to w zasadzie są one jasne i czytelne, a gospodarz w sposób klarowny określił, jakich gości i o jakich poglądach nie będzie na swoim blogu publikował. Nie sądzę abyś był w stanie na poglądy ludzi tu komentujących swoimi komentarzami włynąć, ani przekonać ich do poglądów własnych. Bez względu na to, czy to się komuś podoba czy nie, Stary Niedźwiedź jest w przestrzeganiu zasad przez siebie ustanowionych konsekwentny jak mało kto i uważam, że należy to zwyczajnie uszanować. Tematu pojawiania sie tutaj pod innymi nickami nie chcę tutaj nadmiernie rozwijać i poprzestaniemy chyba na tym nieszczęsnym "Lucku", co do którego już wszystko zostało powiedziane i ostatecznie możemy uznać to za historię z nieprzyjemnym wydźwiękiem we wspomnieniach. Co do paktu, to rzeczywiście był on dla nas obu nielada wyzwaniem i powinien być nad wyraz jaskrawym przykładem dobrej woli w utrzymaniu względnego spokoju na blogu Erinti. Nie dziwię się też twojemu zadowoleniu z obecnej postawy Erinti, bowiem wiesz dobrze, że zaczęło się niektórym upiekać znacznie więcej niż innym i w zasadzie to rozumiem - też bym ją chwalił w takiej sytuacji. Niestety, ale jako osoba cholernie wyczulona na elementarną sprawiedliwość wyraziłem swoje oburzenie powyższym wpisem, bowiem sytuacja wydała mi się aż nadto analogiczna do tej z bloga missjonash, gdzie elementarnej równości w traktowaniu komentatorów ewidentnie zabrakło. Jeżeli chodzi o moje rzekome kłamstwo dotyczące reklamowania narkotyków, to powiem tylko tyle, że Twój sposób narracji w tematyce wyżej wspomnianego syfu spowodował, że mało zdecydowana i asertywna blogerka przynajmniej dwukrotnie odsyłała Cię ze swoimi poglądami na twój własny blog, bowiem uparcie twierdziła, że marihuana jest narkotykiem. Dokładnie ta sama nazwijmy to liberalna retoryka narkotykowa spowodowała to, że Flavia również powiedziała temu dość, a dołożywszy do tego wulgarne popisy Kiry i trzy grosze antydogmatyka wspieranego taktycznie przez niejakiego ffmf skończyło się zahasłowaniem bloga i jasnym określeniem tego, kogo chce gościc na swoim blogu a kogo nie. Dziwić może jedynie to, jak długo znosiła nachalne agitowanie do waszych poglądów, które jak się okazało były jej wstrętne. O tym zresztą wielokrotnie pisała, ale nie chcieliście tego przyjąć do wiadomości. Możesz oczywiście Flavię za to potępiać, ale powinienneś raczej jej wybór uszanować. Ja nie zagladam na blogi, gdzie nie jestem mile widziany i nie robię z tego wielkiego problemu. Nie przeceniałbym również domniemanego udziału Starego Niedźwiedzia w zaanektowaniu bloga flavii, gdyż o jego zahasłowaniu dowiedzieliśmy się post factum z tą tylko różnicą, ze wkrótce otzymaliśmy imienne zaproszenia do jej bloga. W temacie twojego wspomnianego żalu do Erinti za ostre i zdecydowane postawienie sprawy za to, że nazwałes Chrystusa "wąpierzem" to uważam, że jako katoliczka zachowała sie w sposób własciwy i kaŻdy katolik powinien zareagować identycznie - nie to co na blogu wspomnianej ateistki missjonash, gdzie całkiem niedawno nazwałeś Chrystusa "samobójcą". Ja sobie daruję, ale myślę, ze Szanowny Dibelius wytłumaczy Ci jaka jest różnica pomiędzy samobójstwem, a oddaniem za kogoś życia z miłosci do niego. Zresztą u Dibeliusa chwaliłeś się swego czasu jak to przerżnąłeś zakonnicę co akurat uważam za mało prawdopodobne ale niech Ci będzie. Musisz wiedzieć, że prezentując tego typu opinie będziesz się narażał na takie a nie inne traktowanie, bo obrażasz największe świętości wielu ludzi, co w odniesieniu do Ciebie można przyrównać do solidnego naubliżania twojej mamie lub innej osobie bardzo Ci bliskiej, stanowiących dla ciebie świętość. Jak już powiedziałem takie stawianie sprawy musi wywołać reakcję, a wystarczyłoby swoją nienawiść do chrześcijaństwa zwyczajnie zachować dla siebie i nie tykać cudzych świętości, jednocześnie zapewniając sobie poszanowanie świętości własnych.

      Usuń
    2. Do Piotra CD...

      "moim zdaniem Ciebie po prostu boli, że Eri ma swoje niezależne poglądy, których stanowczo, choć bardzo łagodnie i elegancko broni... te poglądy różnią się od Twoich, różnią się też od moich /tylko, że mnie to nie przeszkadza/..."

      Gdyby tak rzeczywiście było to nadal byłbym obecny na blogu erinti powiększając w ten sposób grono jej klakierów, tudzież szukać wątpliwych sojuszników w postaci zaHIVionej szmaty o ilorazie inteligencji żółtego sera. Wybacz, ale twoje umizgi do tej żałosnej parodii kobiety znamionują jedynie chęć powiększenia szeregów koalicji i zdobycia przewagi, co zresztą się udało z mocnym uszczerbkiem na jakości tej koalicji. Swoje argumenty zresztą wyraziłem jasno w tekście i jak sądzę solidnie umotywowałem. I wreszcie na koniec powiem tyle, że raczej ograniczam liczbę blogów, które odwiedzam, a co za tym idzie prawdopodobieństwo spotkania się na jakimś mocno maleje, ale jeżeli tak się stanie, to przy wzajemnym poszanowaniu świętości wojny napewno nie będzie. Też polubiłem nasze pogwarki o muzyce, która była i jest jednym z nielicznych punktów wspólnych, konfrontowanych z ogromem tego co nas dzieli.
      Wszystkiego dobergo, TF.

      Usuń
    3. @ pkanalia
      Jedynie na wyraźną prośbę Tie Fightera tym razem wyjątkowo pozostawiłem na blogu twoje wypociny. Ale nie moge się nie odnieść do tego steku łajdackich kłamstw, w które mogłyby co najwyżej uwierzyć Julianne lub Kira.
      1. Twoje komentarze idą tu do kasacji bowiem wywiązuję się z obowiązków gospodarza. I jak to napisał chwaląc mnie za to jeden ze stałych komentatorów, gość ma tu gwarancję że nie wdepnie w łajno. A na skutek lektury twoich pomysłów co najwyżej ktoś mógłby nie jak próbujesz tu wmówić zacząć lecz jedynie przestać myśleć i do tego jeszcze się zeszmacić. O ile byłby co najmniej taką kretynką jak Julianne. A tacy u mnie nie goszczą. Więc tracisz czas a ja nie zrezygnuję z usuwania kału.
      2. Missjonash kilka razy prostowała twoje kłamstwa i oczywiście potwierdzała że "ziele" jak najbardziej jest narkotykiem. W tej kwestii jest dla mnie bardziej wiarygodna od śmiecia który za narkotyki siedział w więzieniu. Gdy uporczywie powtarzałeś wraz z tą ciotą "antydogmatykiem" swoje brednie, w końcu zaczęła tracić siły i coraz rzadziej i słabiej protestować. Więc nie kłam ze nie reklamowałeś u niej zażywania narkotyków.
      3. Oberwałaś kiedyś od Erinti nie za nic ale za nazwanie Chrystusa "wąpierzem". Wtedy jeszcze Erinti zachowywała się jak katoliczka a nie tylko udawała że nią jest.
      4. Nie "skołowałem" Flavii i nawet na sekundę nie "przejąłem" jej bloga. O ograniczeniu dostępu dowiedziałem się tak jak i wszyscy inni po nieudanej próbie wejścia. Tego samego dnia Flavia wyjasniła mi to i wkrótce dostałem zaproszenie, tak jak i inni jej goscie, nie mylić z bydłem. W swoim poscie o ograniczeniu dostępu Flavia wyraźnie napisała że miała powyżej uszu trójki bezczelnych trolli, olewających jej wielokrotne prośby i na chama próbujących ją nawracać. I dlatego wraz z pierwszą psychiczną plus tą ciotą wyleciałeś od Flavii na zbity ryj. Musisz pogodzić się z tym ze nie każda młoda dziewczyna da sie tobie doszczętnie ogłupić i moralnie zgnoić. Bo nie każda jest "wyluzowaną" szmatą.
      5. Na swoim blogu często używasz przecinka na k oraz dwóch czasowników uniwersalnych na litery j oraz p. Więc na strażnika dobrych manier nadajesz się tak jak emerytowana tirówka na zakonnicę. Prawdziwą a nie tę lampucerę z twojego blogu.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Jugglerze,

      Niestety treść tekstu nierzadko od razu definiuje samego komentatora, tudzież jak wolisz jego poziom intelektualny i moralny, a że jesteśmy w bastionie wolnej i niczym nieskrępowanej myśli, dopowiem, że mam na myśli niejaką Julianne, którą pozycjonuję w sferze moralnej gdzieś pomiędzy karaluchem a najgorszego sortu przydrożnym kurwiszczem. Natomiast w sferze intelektualnej, gdzieś pomiędzy mikrobem, a roztoczem. Wszystko to jasno wynika z treści jej komentarzy.
      Wybacz brutalność, ale banowanie spowodowało, że muszę odreagować.

      Usuń
  7. @do wszystkich.
    Do zapobiegania ciążom, AIDS, i innych niechcianych przypadłości - używa się prezerwatywy. Ja zaś myślę, że nie mniejsze zapotrzebowanie miała by taka na rozum. Oczywiście - nie taka zwykła (w najprostszej postaci) ale zapachowa, bowiem od niektórych teorii smród taki się roznosi że wytrzymać nie sposób.

    Zaryzykuję obronę Erinti. Zaryzykuję - choć nie mam pewności czy się nie mylę, jak również żadnej permisji od niej samej do wypowiedzi w jej imieniu. Zaryzykuję jednak - ponieważ po pierwsze primo, znam już jej publikacje od lat co najmniej ośmiu, oraz dane mi było poznać ją nieco bliżej (szczegółów nie ujawnię).

    Erinti - jest jeszcze stosunkowo młodą osobą, i w przeciwieństwie choćby do takiego starego pryka jak ja, nie musi mieć jeszcze do końca skrystalizowanych poglądów na wszystko co ją otacza. Czy jest to wada?

    Z pewnością nie - bo prawda ( o czymkolwiek ) znajduje się zawsze gdzieś pośrodku. Jak wszem i wobec wiadomo - punkt widzenia niema właściwości constans.
    Mnie również denerwuje ta swoistego rodzaju przypadłość, w której Erinti stara się za wszelką cenę poszukiwać nie tego co dzieli ją samą i komentatora (w sensie treści komentarza), ale tego - co może łączyć. Problem może w tym - że właśnie "za wszelką cenę".

    Prowadzić blog "spolaryzowany" - jest stosukowo łatwo. Nie obędzie się oczywiście bez zgrzytów, ale łatwo też można sobie poradzić z "naturalnym doborem" interlokutorów. Erinti - zawsze prowadziła blog otwarty dla wszystkich, i o ile mnie pamięć nie myli - pomimo posiadania własnego zdania "w temacie", nigdy nie opowiadała się po żadnej ze "stron ewentualnego konfliktu".

    Czy powinno się ją za to winić?
    To pytanie pozostawiam otwartym, choć osobiście jestem przekonany że nie.

    Szanowny TF.
    Myślę że dobrze zrobiłeś pisząc ten post i posadowiłeś go tutaj korzystając z gościnności gospodarza tego bloga. Taka decyzja to świadectwo Twojej dojrzałości. Sądzę jednak - że nie tyle należałoby zżymać się z postawy Erinti, a raczej zastanowić jak jej pomóc.

    Ja wiem - że pryncypia w życiu człowieka są bardzo ważne, że niesprawiedliwość w ich ocenie z zewnątrz może człowieka mówiąc kolokwialnie wqrwiać - ale sądzę też, że walenie na oślep między oczy wszystkiego co chce żyć obok nas - prowadzi donikąd.

    Myślę (wręcz jestem przekonany), że Erinti doszła do takiego momentu - w którym musiała założyć sobie taką prezerwatywę na swój umysł. Stąd pomysł o moderacji komentarzy oraz usuwanie skrajnych wypowiedzi.

    Na koniec, chciałbym zwrócić się do wszystkich szanownych komentatorów oraz oczywiście gospodarza tego miejsca z apelem. Pomóżmy Erinti. Pomóżmy - bo warto. Wierząc głęboko w rozsądek Was wszystkich, jestem przekonany że nikt nie zapyta jak to zrobić.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Panie Adamie
      Efekt tej ewentualnej pomocy zależeć będzie jednak od Erinti. Tak jak w tym starym żydowskim dowcipie w którym ochrzaniony przez rabina Pan Bóg odezwał się:
      Rebe, ty daj mi szansę! Ty kup los!
      Mój były "partner deblowy" Dibelius od roku nie pisuje na Antysocjalu" i jedynie prowadzi swój własny blog. Ale on wyraźnie określił swoje reguły gry i co znacznie ważniejsze, konsekwentnie ich przestrzega. Przestrzeń komentatorską uznał za płot który on udostępnił czytelnikom do gryzmolenia ale z definicji nie odpowiada za to co oni tam wypisują. Więc czytuję jego arcyciekawe felietony a do komentarzy nawet nie zaglądam bo bryluje tam trójka z czwórki wymienionych przez Tie Fightera bydląt. Ale Dibelius nie wciska kitu iż moderuje komentarze. Natomiast kiedy znika cały wątek rozpoczęty moim, pierwotnie dopuszczonym łaskawie do druku komentarzem, zaczynam mieć wątpliwości co do zgodności deklaracji z czynami. I zastanawiać się na przykład czy twierdzenie iż watek wyleciał z powodu kłótni nie było kłamstwem. Bo tak naprawdę żadnej kłótni tam nie było, przynajmniej z mojej strony a wypowiedź półanalfabetki nie różniła się specjalnie od innych jej autorstwa. A rzeczywista przyczyna to chęć ratowania reputacji idiotki która beztrosko przyznała się do usunięcia ciąży. Co w oczach osób spoza tej bandy czworga mogło by ją ostatecznie zdyskwalifikować.
      Erinti deklarowała iż nie będzie tolerować żadnych ataków na innych komentatorów. Zatem Pańskiej ocenie pozostawię czy ma to cokolwiek wspólnego z prawdą skoro przez moderację bez problemu przeszło coś takiego:
      *****
      tu padła wcześniej pewna wypowiedź /niestety skasowana, bo nie spełniła wymogów elementarnej kultury/ na temat pewnego "komucha" którego nie interesuje poziom merytoryczny szkoły, lecz jedynie fakt, że nie ma w nim nieodpowiedniego towarzystwa /dosadnie, niekulturalnie nazwanego, więc nie zacytuję/, oraz rzeczonych narkotyków /których ponoć tyle się wala po korytarzach, ze aż szuflować można/... widać ów "komuch" i jego obrońca są entuzjastami wychowania bezstresowego... po "komuchu" bym się tego spodziewał, zaś po jego współwyznawcy... hm... od teraz już też...
      *****
      Nie muszę chyba dodawać że w tej usuniętej wypowiedzi nie było ani słowa o bezstressowym wychowaniu oraz nie analizowałem poziomu nauczania w tej szkole. A nauczyciel dobrych manier na swoim blogu chętnie używa dwóch "czasowników posiłkowych" oraz staropolskiej nazwy pewnej profesji w roli przecinka.
      I dlatego nie odpowiada mi przewidziana w scenariuszu Erinti rola naiwniaka ogrywanego przez szulera znaczonymi kartami. W takiej szmirze nie mam zamiaru grać. Natomiast gdy ten scenariusz znajdzie jedyne godne siebie miejsce jakim jest gwóźdź w sławojce a Erinti napisze jakiś przyzwoity, pomyślę o zagraniu w jej sztuce.
      Erinti zawsze pisała i nadal pisze dobre teksty. Ale nikt za nią nie może pójść na detoks, to niestety musi zrobić osobiście. A naprawdę warto bowiem był to a w dziedzinie samych tekstów blogmasterki nadal jeszcze jest doskonały blog. Zatem na razie będę czytywać jej wpisy ale bez rozwijania sekcji komentarzy. Bowiem to w czym bym się tam wykąpał niestety nie jest borowiną.
      Dziękuję za obszerny i mądry komentarz, pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czcigodny Stary Niedźwiedziu. Rozumie złość - i w pełni podzielam, nie mniej - licząc na Twoje życiowe doświadczenie pozostaję w domyśle iż nie obce mu w pamięci chwile, kiedy stojąc na rozdrożu określić musiałeś kierunek a łatwo nie było.

      Może i z Erinti podobnie jest. Nie wiem. Rzec by można co prawda "nie mój cyrk, i nie moje małpy, a wkładanie palca między drzwi a framugę niewiele może mieć wspólnego z orgazmem" niemniej - myślę że w przypadku bloga Erinti znacznie lepszym policzkiem dla kretynów, byłoby zwyczajne nie dawanie satysfakcji takim interlokutorom w postaci odpowiedzi na zaczepki, bowiem w sieci nie do końca jest tak, że z kim cie widzą tak oceniają, ale jak cię widzą tak cię piszą. W życiu prywatnym z pewnością moja noga nigdy by nie postała w gejowskim pabie. Takoż samo i na blogu gospodarza o tak parszywych skłonnościach. Co by jednak nie mówić - blog Erinti na takie miano chyba nie zasługuje.

      Jest jeszcze jedna opcja. Kompletnie sfiksowałem. Gdyby okazać się miało iż w samej rzeczy tak jest - serdecznie przepraszam ;)

      Usuń
    3. Czcigodny Panie Adamie
      Na pewno Pan nie sfiksował. I zgadzam się że trzeba poczekać aż właścicielka restauracyjki wróci do rozumu. I dojdzie do wniosku że zanieczyszczające posadzkę i stoły menelstwo skutecznie wystraszy gości na nieco wyższym poziomie.
      A co się tyczy komentowania, jeśli na mój komentarz odpowiada jakaś "wyskrobkowa" lampucera a potem w ramach kary mój też wylatuje to sorry Winnetou, porównanie Tie Fightera z Generalną Gubernia jest uprawnione. A poza tym trudno nie reagować gdy kogoś próbują obleźć wszy.
      Moja rodzina nie dorobiła się nigdy wojewodów, kasztelanów czy biskupów. Ale zbyt szanuje swoje nazwisko aby w takich grach i zabawach Wielkiej Siostry brać udział. Więc za kilka miesięcy sprawdzę co tam słychać.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Szanowny Adamie,

      Dziękuję za obszerną wypowiedż do której niewiele można dopisać. Wiec tylko zauważę że pacjent sam musi podjąc leczenie i zacząć przyjmować leki. Bo na siłę ani nie wolno ani nie można tego przypadku wyleczyć. Pozostaje więc poczekać aż pacjent przestanie się upierać że jest zdrowy jak rydz i zgodzi się na terapię. Dopiero wtedy będzie właściwy czas na pomoc, o ile rzecz jasna chory się na nią zgodzi.

      Dziękuję i pozdrawiam, TF.

      Usuń
    5. Szanowny TF,

      Tak już odbiegając od wątku - czasem mi się zdarzają wieczory (jak pewnie wszystkim), kiedy siedząc w fotelu (tu chciałbym zełgać że z nieodłączną fajką) zaczynam liczyć - ilu mi jeszcze przyjaciół zostało. Kiedyś - musiałem w tym celu ściągać buty.
      Dzisiaj?

      Mawiają - Boże chroń mnie od przyjaciół, a z wrogami sam sobie poradzę. Ja zaś się zastanawiam nad chińskim przysłowiem. "tyleś wart, ilu masz przyjaciół".

      No wiem. Polska to nie Chiny.
      To mówiłem ja. Adam. ;)

      Również dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
    6. Szanowny Adamie,

      Zatem może lepiej pozostać przy przysłowiu "przyjaciół poznaje się w biedzie", bowiem tu jeszcze ciągle możemy zostać i pozytywnie zaskoczeni, jak i niemile rozczarowani.

      Łączę pozdrowienia, TF.

      Usuń
  8. Adamie, pięknie napisane ale Erinti najpierw musi zdjąć prezerwatywę i doprowadzić do ejakulacji rozumu=szczerości, inaczej będzie jak zawsze.
    To mądra dziewczyna i pisze wartościowe teksty dlatego na mnie zawsze może liczyć ale pod warunkiem, że nie będę po lekturze komentarzy , opuszczać Jej bloga z niesmakiem i grymasem obrzydzenia.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że zdejmie, choćby dlatego - że wcześniej czy później dojrzeje do refleksji,bo pokłady tolerancji to nie worek gumowy mogący rozciągać się w nieskończoność. Chamstwo (jak by się nie starało) wcześniej czy później oznajmi się własnym obliczem. Tu niema pytania "czy", ale "kiedy".

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. @ Adam Grudziński
      Czcigodny Panie Adamie
      Zgadzam się że problem jest typu kiedy. Ale znam niewielu surferów którzy wyznają zasadę im więcej blogów przeglądam tym lepiej. Zdecydowana większość moich znajomych odwiedza tylko kilka. Więc gdy znajdą inne, może nie z aż tak ciekawymi wpisami ale pozwalające na komentowanie bez zakładania maski przeciwgazowej plus kreacji "szambonurka", o blogu Erinti powoli zapomną. A ona przez jakiś czas będzie jeszcze dyskutować ze swoimi dotychczasowymi faworytami. A w końcu odzyska poczucie wstydu, zauważy czym się stał jej blog i go po prostu zamknie. Bo o ściąganie pospolitego ruszenia z blogu Szczuki czy "wolnych konopiarzy" jej nie podejrzewam.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Kochana Ewuniu,

      Nawet nie wiesz z jaką radością czytam Twoje komentarze po dłuższej przerwie. Moja deklaracja ma ponadnormatywny wymiar w obliczu gehenny jaką przypadło mi w udziale przejść na blogu, który od zawsze traktowałem jako miejsce ciekawych postów i dyskusji. No cóż, nic nie trwa wiecznie i trzeba pogodzić się ze zmianami, pozostając w nadziei, że nie są one nieodwracalne.

      Serdecznie Cię pozdrawiam, TF.

      Usuń
    4. @Tie Fighter
      Cieszę się, że lubisz moje komentarze pomimo, że potrafię być wredna i czepiam się czasem :)))
      Lubię to miejsce, Was i dobrze, że zdarzają się nam takie posty jak Twój, bo porządki zawsze niosą nową wartość.
      I wiesz co? Nawet jak mnie nie tu ma to i tak wpadam od czasu do czasu żeby sprawdzić co się z Wami dzieje :)
      Ja też Cię pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    5. P.S
      Jeśli będą nieodwracalne to trudno. Show must go one :)

      Usuń
  9. Szanowny Tie Fighterze,
    Dziękuję za mądry i wyważony tekst, opisujący na przykładzie blogu Erinti ważne problemy środowiska blogowego. Powszechnie uważamy internet za enklawę wolności w dzisiejszym zbiurokratyzowanym, zniewolonym świecie. Ale wolność to także prawo do wprowadzania własnych reguł. Dlatego mogą być blogi o charakterze ekskluzywnego klubu dla gości na odpowiednim według prowadzących blog poziomie, ale też blogi o charakterze dziennikarskim - z minimum kontroli komentatorów komentarzy np. interwencja tylko w przypadku złamania prawa.

    Ale zgadzam się, że powinna obowiązywać konsekwencja i fair play w stosowaniu przyjętych reguł.
    Ceniłem blog Erinti jako jeden z niewielu dwujęzycznych, niestety osoby komentujące w języku angielskim były tam dyskryminowane.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      Korzystając z okazji, gratuluję kolejnego doskonałego tekstu jakim jest Twoja "Fiksacja religijno - seksualna". Jakie to szczęście że w używanym przez Ciebie szablonie blogowym można przeczytać cały tekst bez rozwijania komentarzy. I po raz kolejny muszę stwierdzić że masz zupełnie inna od mojej wizję blogu ale Tobie nikt nie może zarzucić braku konsekwencji czy uczciwości. No i z całego serca życzę Ci aby do komentującej u Ciebie nieświętej trójcy nie dołączyła genderowa ozdoba blogu Erinti. Bo wtedy Twoje zasady byłyby poddane wyjątkowo ciężkiej próbie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Drogi Dibeliusie,

      Dziekuję za jakże cenny głos w tej nie ukrywam trudnej dla mnie dyskusji. Z satysfakcją przyjmuję fakt, że bezbłędnie odczytałeś moje intencje i mam nadzieję, że nadal bedziesz zaszczycał nas swoimi doskonałymi tekstami.

      Pozdrawiam serdecznie, TF

      Usuń
  10. @Do Wszystkich
    Ja również od dłuższego czasu czytuję blog Erinti (także kilka innych, równie interesujących i poruszających ważne problemy), przegapiłam niestety słynną awanturę, która spowodowała chwilową blokadę komentowania, domyślam się tylko jak to wyglądało.
    Z największą ozdobą blogu Erinti już miałam okazję “podyskutować”, lecz na własnej skórze przekonałam się, że poglądy na różne sprawy można wymieniać jedynie z osobami, które opanowały tę sztukę, a nie odpowiadają na wszystko tymi samymi idiotycznymi frazesami niczym katarynka (poziom gramatyki i ortografii rzeczywiście wspaniały, moje ośmioletnie dziecko pisze lepiej po angielsku niż ta pani po polsku). Domyślam się, że już zostałam wpakowana do wora z etykietką “Konserwatyści. Uwaga – śmiertelna trucizna!” na podstawie zaledwie kilku komentarzy. W tym przypadku po prostu szkoda czasu, wysiłku i zdrowia na niepotrzebne przepychanki słowne i tu zgadzam się z panem Adamem Grudzińskim, aby kompletnie ignorować te idiotyczne wypociny skoro narazie są akceptowane przez Erinti na jej własnym blogu.
    Blog kolejnej ozdoby polskiej blogosfery również odwiedziłam z ciekawości, jednak jego pozornie neutralne i wyważone komentarze u Erinti (te skierowane do mnie) nijak się mają do tekstów na jego własnym blogu, tak jakby pisały dwie zupełnie różne osoby.
    To są tylko moje niedawne osobiste doświadczenia i obserwacje, nie mam takiego długiego stażu blogowego jak Wy wszyscy tutaj ani tak szerokiej wiedzy z zakresu “Who is who” polskiej blogosfery.
    Zdążyłam także przeczytać komentarz Starego Niedźwiedzia pod niedawną dyskusją o domowym nauczaniu zanim został usunięty przez Erinti (mam na myśli ten o komuchu, który wpakował swoje dziecko do liceum katolickiego – nie wiem czy to o ten chodzi?), moim bardzo skromnym zdaniem nie było w nim nic bardziej "obraźliwego" niż w pozostałych komentarzach.
    Erinti wybrała wariant pośrodku (blog otwarty niby dla wszystkich komentatorów, ale…), nie jest to dobrym rozwiązaniem, ponieważ do tego potrzeba wyjątkowej bezstronności i żelaznej konsekwencji. Coś takiego może się udać najwyżej na blogu o tematyce neutralnej, dajmy na to turystycznej, a nie na blogu “polityczno-światopoglądowym”, który z natury rzeczy zawsze będzie budził spore emocje u komentatorów i przyciągał ludzi o skrajnych poglądach.
    Tak już na koniec, zupełnie nie na temat, ale dla rozładowania ciężkiej atmosfery, pan Adam pisze, że jego noga nigdy nie postałaby w gejowskim pubie. Niestety życie ma to do siebie, że zastawia na nas różne pułapki i nigdy nie wiadomo gdzie się wdepnie. Mój mąż wiele lat temu wszedł z kolegą z pracy do jednego takiego pubu w Londynie w porze lunchu zupełnie przez przypadek i niemal natychmiast po wejściu dostał propozycję drinka od nieznajomego pana przy barze. Drinka oczywiście grzecznie odmówił i wyszli z kolegą zastanawiając się tylko dlaczego propozycję dostał właśnie mój mąż…
    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
    Gingerish

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Gingerish
      Serdecznie witam w niskich progach "Antysocjala". I serdecznie dziękuje za świadectwo w kwestii usuniętego komentarza (właśnie o ten o komuchu dumnym z upchnięcia córki do katolickiej szkoły chodzi). Potwierdziłaś że nie było w nim nic bardziej niestosownego niż w pozostałych. Zatem Usuniecie go jako wulgarnego jest bezczelnym kłamstwem, tak jak równie bezczelne kłamstwa na jego temat, wypisywane przez pkanalię jakoś bez problemu przepuściła blogmasterka "obiektywna inaczej".
      Cieszę się również że po tej lekturze pomocniczej wiesz już jak oceniać łajdackie wyczyny moralnego śmiecia który próbował przed Tobą udawać wyważonego w sądach kulturalnego człowieka. Co się tyczy półanalfabetki wybierającej się na studia "gender", zdecydowanie bardziej przydałaby się jej jakaś szkoła podstawowa dla pracujących. Bo na maturze kupionej na bazarze daleko nie zajedzie.
      Zgadzam się z twoją uwagą że blog dla wszystkich dotyczyć może jedynie kompletnie neutralnych tematów typu wymieniona przez Ciebie turystyka, kolekcjonowanie znaczków pocztowych etc. Bo blog społeczno - polityczny rzekomo dla wszystkich zawsze okaże się do niczego. A juz na pewno jeśli blogmasterce zabraknie elementarnej konsekwencji i co tu dużo gadać, również i elementarnej uczciwości.
      Dziękuję za obszerny i cenny komentarz, pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
  11. @wszyscy

    Pomarańczowa lampka zapaliła mi się, gdy przeczytałem zapowiedź, że Każdy kto w swoim komentarzu zawrze nawet zawoalowany przytyk pod adresem innego blogera czy komentatora zostanie dożywotnio zbanowany bez możliwości powrotu.. Moje obawy okazały się niestety słuszne - oznaczało to zamknięcie bloga na jakiekolwiek polemiki. Trochę dziwne dla osoby która jeszcze niedawno zarzekała się, że Jestem przeciwnikiem każdej cenzury, bez względu jak się ją nazwie.
    (http://erinti.blog.onet.pl/2011/10/19/zamknij-usta-i-nie-przeszkadzaj/  piąty akapit).

    Mój komentarz, który nie ostał się cenzurze zawierał ponowne powołanie się na rodzinę Bartosików, podałem konkretny przykład, że to zarzucana przez blogerkę izolacja to mit - młode Bartosiki goszczą i bywają u rówieśników, są członkami Royal Rangers (rodzaj harcerstwa chrześcijańskiego z zabarwieniem protestanckim). Pozwoliłem sobie na uwagę, że takie zachowanie (zbanowanie) to tzw. foch i że blogmasterce zabrakło klasy. 

    Teraz dodam jeszcze, że od Erinti, jako od naukowca, oczekiwałem naukowego podejścia do tematu, tzn. sięgnięcia do literatury oraz kontaktu z ludźmi kształcącymi dzieci w domu. Kilka wcześniejszych wpisów o charakterze naukowym było rzetelnym opracowaniem z zalinkowanymi odniesieniami do literatury. Zaś ten felieton, jak wszyscy mogliśmy przeczytać, to wygłoszony a'priori dogmat home-schooling jest zły ponieważ uważam, że jest zły. Nie jest to podejście naukowe. 

    pozdrawiam

    Refael72

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. @ Refael
      Czcigodny Refaelu
      Są sprawy o których mogą mówić wszyscy. Gdy widzimy w parku dziecko kopiące obcą osobę a matka mówi doń "Kajtusiu, nie kop pana bo się zgrzejesz", jest oczywiste że dziecko jest rozwydrzonym bachorem a matka kretynką która naczytała się jakichś genderowych bredni. Do tego nie trzeba być wielodzietnym rodzicem ani posiadać wykształcenie pedagogiczne.
      Ale sa też kwestie wymagające choć odrobiny wiedzy na ich temat. Wypowiadanie sie o nauczaniu domowym i rzekomej izolacji takich dzieci od grona rówiesników jeśli nie zna się ani jednego takiego dziecka jest śmieszne.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. @Refael,

      Wielkie dzięki za zamieszczony link, który jak sadziłem skieruje moją uwagę na deklaratywny sposób postrzegania cenzury, a tymczasem po przeczytaniu takich komentarzy:

      "Erinti
      20 października 2011 o 09:03 · Odpowiedz
      Słuchaj no nie odwracaj kota ogonem i nie udawaj, że nie wiesz w czym rzecz. Jeśli nie rozumiesz różnicy między kneblowaniem ust a prośbą by spokojnie wyrażać swoje poglądy to faktycznie nadajemy na innych falach. Jeśli nie rozumiesz, że mnie obchodzi czy jesteś ateistą, agnostykiem czy buddystą, ale jedynie proszę byś nie nazywał księży klechami, zaś Boga wampierzem i dla Ciebie to cenzura to właśnie o tym informuje. Co innego zakaz wyrażania poglądów, a co innego prośba o dobór umiarkowanych słów. Finito i tyle w temacie."

      "Erinti
      21 października 2011 o 07:58 · Odpowiedz
      Jeśli ludzie się między sobą spierają niech to załatwią między sobą. Ale na moim blogu nie zamierzam tolerować kpienia ze wszystkiego. Nazwaniem Boga wampierzem i określeniem Biblii jako makulatury przegiąłeś. Koniec kropka. Zwij to jak chcesz, że mi się to nie podoba. Jak Ci ze mną nie po drodze to nie przychodź i nie komentuj. Nikt nikogo do niczego nie zmusza."

      Zadaję sobie pytanie, gdzie się podziała tamta dziewczyna? A zaraz potem uświadamiam sobie jeszcze tragiczniejszą prawdę, a mianowicie, jak takiej wąskiej grupce osób udało się nas poróznić?

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
  12. Bracie, tym razem nie zgodzę się z Tobą. W komentarzu Refaela nie było żadnej obrazoburczej retoryki a zachowanie Erinti rzeczywiście było dziwne. Wobec sieciowego powszechnego chamstwa, napisanie że komuś brakuje klasy nie jest powodem do bana tylko zastanowienia dlaczego...
    Erinti zareagowała w zdenerwowaniu ale nie jest z porcelany ,a Jej goście nie są cyborgami bez emocji pozbawionymi praw publicznych.
    Niepotrzebnie bronisz słabego zachowania Erinti.
    Wiesz..............kołtunie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @EwaL
      Nikogo i niczego nie bronię - mówię co widzę od swojej strony.Po to jest ten wpis TF,albo przestańmy udawać,że to prawdziwy Hyde Park
      .Nie,Ewuś - tak se ne da - sieciowe chamstwo to nie jest alibi.Są mecze,w których niekoniecznie trzeba wygrać i mieć ostatnie słowo.Jeden błąd i przyjaźnie blogowe szlag trafia???To ile one są warte?
      Jest zresztą jeszcze jakaś wsteczna lojalność.Można się też zamknąć.Wyjście się znajdzie.
      Ja mówię za siebie.Nikomu nie narzucam swoich opinii,ale to,co tu widze to już nie krytyka tylko nalot dywanowy.


      Pozdrawiam

      Usuń
    2. @ Juggler
      Czcigodny Jugglerze
      Ja ten "nalot dywanowy", w przeciwieństwie do Ciebie, odbieram jako zjawisko pozytywne.
      Z jednej strony świadczy to o tym że niemal wszyscy uważają aż tak wielkie rozmijanie się deklaracji z czynami za rzecz naganną. I wyrabiają sobie opinie o innych ludziach w myśl biblijnej zasady "po uczynkach ich poznacie".
      A po drugie, jak należy reagować widząc znajomego z ewidentnymi symptomami choroby z której ten nie zdaje sobie sprawy? Czy udawać że tego nie widać mówiąc komunały w stylu "świetnie wyglądasz" czy może jednak zwrócić na to uwagę i doradzić wizytę u lekarza?
      Takie podnoszące na duchu kłamstewka są na miejscu jedynie w przypadku ciężkiej choroby z której chory zdaje sobie sprawę. Ale po pierwsze, Erinti nawet nie zdaje sobie sprawy ze swojej atrofii obiektywizmu. A po drugie, mam nadzieje że choroba nie jest ciężka i leczenie nie będzie ani zbyt długie ani bardzo trudne. Więc za najważniejsze uważam wytłumaczenie że jest co leczyć, bez pudrowania i lukrowania.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  13. aż przeczytałam ten wątek o eduakcji domowej, dodałam swoje trzy grosze :P nie mam czasu na te wszystkie blogi, no niestety nie mam...

    Swoja drogą nie wiedziałam, ze blogosferze też panuje polityka, stronnictwa czy protekcja, ubawiłam się nawet. Rozumiem w prasie, tam ludzie pisza pod prawdziwymi nazwiskami, pokazują twarz. Blogosfera to jednak wymiana poglądów a nie budowanie partii, ale może się mylę... w końcu pisze blog domowy, nie polityczny, co ja tam wiem hihi
    (fejsbuk to co innego, tam to wojny potrafią się dziać! zwłaszcza jak luzie znają sie w 'realu')

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Aleksandro
      W kraju w którym jedna opcja (mam na myśli ludzi "światłych", "postępowych", "proeuropejskich" i wstydzących się swojej polskości) zagarnęła lekko licząc 95% środków masowego przekazu, internet musi być jakąś protezą tychże mediów. I dlatego ma zupełnie inny profil niż w krajach w których media są jako tako wolne.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. tak, widzę właśnie i dlatego zaczęłam czytywać Twój blog :)
      jakimś przypadkiem na niego trafiwszy

      w sumie to cieszy mnie to zjawisko, taki drugi obieg, radio Wolna Europa sie od razu kojarzy itede
      puść jeszcze czasem piosenke Kaczmarskiego!

      serdecznie pozdrawiam po raz kolejny

      Usuń
    3. Czcigodna Aleksandro
      Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Jutro poszukam jakichś klipów i zaczne je wstawiać.
      Mnóstwo serdeczności dla Ciebie i Rodziny.

      Usuń
  14. Ten "nalot dywanowy" to tylko na chwilę, dopóki emocje się nie wyczyszczą ale Stary Niedźwiedź rzeczywiście sentymentów nie okazuje zbyt wielu :)
    Co do konczących się "przyjaźni blogowych" to zawsze twierdziłam, że winna wszystkiemu jest fatalna komunikacja i niedopowiedziane treści oraz różne wynikające z tego anse. Poza tym jak sam pisałeś to tylko wirtual a ten jest obarczony wieloma wadami.
    Oczywiście masz prawo do własnej oceny Bracie :)
    Czuwaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://wiersze.bfcior.pl/marian-hemar.php?show=teoria_wzglednosci
      ;)

      Usuń
    2. :)
      Zmija Zmija Chetnie sie w noge wpija
      Wtedy trzeba natychmiast wypic duzo duzo wodki
      Zeby udaremnic skutki.
      W ogole wypic duzo wodki nie jest zle,
      Czy ugryzla, czy nie.
      Marian Hemar-mistrz nad mistrze

      Usuń
    3. No i pojaśniało;)
      Kłaniam się,Nszo-czi.Dobranoc;)

      Usuń
    4. Śpij dobrze Bracie mój :)

      Usuń
  15. Dostałam cynk , że powinnam wejść na ten blog, bo sprawa mojej skromnej osoby została tu poruszona . Przeczytałam ten wywód i przyznam się szczerze, że sprawił mi on pewnego rodzaju perwersyjną satysfakcję. Na taką perwersyjną satysfakcje doprowadzenia Was do szału pozwalam sobie od czasu do czasu obserwując Was jak nie potraficie z własnymi emocjami sobie poradzić, ale przede wszystkim jak sobie nie potraficie poradzić z jedną kobietą. Cudowne zjawisko; -) Wiem, że mój komentarz zapewnie zostanie skasowany.Wiem też, że będziecie mnie oskarżać jak o podszywanie się pod inne Nicki. Ta wasza paranoja! Ale trudno nie mogę sobie tej przyjemności odmówić. Lubię waszą wściekliznę. A teraz do TF
    Drogi TF
    Mój „przyjacielu ‘’a jednak nie wytrzymałeś. Wojownik z Ciebie żaden. Nie idź na wojnę, którą nie wygrasz. Nie nadajesz się na żadnego wojownika ani w necie ani w Realu. Zejdź na ziemie to taka rada. Pozwolę sobie wytknąć Ci parę błędów.;
    Wyzywanie mnie od nimfomanek, kurew, prostytutek, dziwek ,szmat i innych podobnych epitetów sprawia mi perwersyjną przyjemność. Naprawdę. Zwłaszcza, jeśli ty to piszesz.;-)
    Wyzywanie mnie od niepiśmiennych idiotek i obrażanie mojej inteligencji na mnie nie działa. Zauważ, że nie nalezę do konserwatywnych kobiet, więc ten trick nie skutkuję. Mam zbyt wielką pewność siebie, wiarę w swoje możliwości i wysoką samoocenę, więc wybacz, ale tym mnie nie przekonasz ani nie dasz rady spuścić mnie do parteru. Taką metodę możesz zastosować do konserwatystek, bo mają niskie poczucie własnej wartości i to może zadziała. Zapewne działa to do żony twej i innych kobiet z twego otoczenia, ale niestety nie na mnie. Musisz zmienić metodę, jeśli chcesz być skuteczny.
    Zdradzę Ci jeszcze mały sekret z wielkim tyłkiem jak ROZWORA zmieścisz się wszędzie, ale z wielką mordą nigdzie.
    Erinti z wieloma poglądami się z tobą zgadzała z moimi mniej a mimo to nie jest wstanie przyznać Ci racji z powodu chamstwa i braku kultury może gdybyś inaczej pisał to, kto wie. Błąd twój kolejny.
    Twój błąd polegał na tym mój drogi, że zacząłeś wyzywać i używać wulgaryzmów a miałeś jakąś tam szanse mnie do niektórych swoich poglądów przekonać zwłaszcza, że z wieloma poglądami się zgadzaliśmy choćby w sprawie islamu.
    Nie wytrzymałeś, nie dałeś rady opanować emocji, więc przegrałeś. Wiem, że ta twoja przegrana Cię boli miałeś zapewne swoje plany, ale tak to jest, kiedy niedocenia się przeciwników i kiedy traci się panowanie nad sobą. Działanie pod wpływem emocji nigdy dobrze się nie kończy. To następna rada .
    Nienawidzisz gender nienawidzisz feministek, bo ich nie znasz i nie potrafisz sobie z nimi poradzić. Daleko mi do Środy czy Szczuki a mimo to Was obu tak łatwo jest pokonać wręcz banalnie. Tak łatwo tracicie panowanie nad sobą. Tak łatwo Was sprowokować wręcz prowadzić na smyczy. Jesteście moimi ulubionymi pieskami w blogosferze. Jakie byłoby to ekscytujące gdybyśmy spotkali się w Realu ….Oj chłopcze leżałbyś na ziemi a ja mogłabym zrobić, co zechce. Nie dałbyś rady, nie wytrzymałbyś.
    Jak idziesz mój „przyjacielu ‘’na wojnę ideologiczną poznaj przeciwnika i zacznij go doceniać. To taka kolejna ma rada na przyszłość.
    Julianne , cdn

    OdpowiedzUsuń
  16. cd
    Nie masz dystansu, więc nie potrafisz zrozumieć prowokacji. Brak Ci inteligencji ,sprytu i przebiegłości. Ale przede wszystkim brak Ci czegoś innego znacznie ważniejszego brak Ci MĘSKOŚCI tego czegoś, co pozwala przejść przez życie nie obawiając się niczego. A ty obawiasz się jakiś tam kobiet z ich poglądami i reagujesz tak jakby cię miały skrzywdzić. Słaby jesteś! Ale najgorsze jest chyba to, że twój brak męskości powoduję, że nie masz nic do zaoferowania kobietom no może zamkniętym strachliwym cnotkom, które boją się wyjść do świata. Chociaż w to też wątpię biedne kobiety jakby tak spotkały prawdziwego faceta a nie imitacje męskości coś w życiu by przeżyły.
    Cóż Ci mogę jeszcze napisać,, przyjacielu ‘’ zapewne wiele razy się spotkamy w sferze blogowej, mam jednak nadzieję, że wyciągniesz wnioski z tej sytuacji i następne nasze spotkanie będzie bardziej ekscytujące.
    Zacytowałeś mój komentarz, więc już wiesz, że lubię wicce ,pogaństwo i lubię boginie Afrodytę patronuję ona pewnej swobodzie, wolności, którą bardzo cenie, ale uwielbiam także boga wojny Aresa i jego bitewną ekstazę, więc mam nadzieję, że jeszcze nieraz się zabawimy. Tak dla samej zabawy i ekscytacji. Pozdrawiam i życzę dobrej analizy sytuacji. Twoja „najlepsza blogowa „ przyjaciółka ‘’ Julianne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapal sobie świeczkę waniliową i poganiaj na golasa po lesie a potem najaraj się w imię Afrodyty, która przecież znaną patronką wszelkich czarownic jest i puść się wolno w seksualnej ekstazie, którą tak lubisz :)
      Na blogi o tematyce polityczno-społecznej nie wchodź, bo jesteś durna jak but ale do latania na golasa po lesie się nadajesz.
      Cześć jak czapka.

      Usuń
    2. Julianne, gdybyś obok tej wysokiej samooceny, którą się tak bardzo chwalisz, miała jeszcze choć odrobinę samokrytycyzmu to byś się przynajmniej dziesięć razy zastanowiła przed napisaniem jakiegokolwiek komentarza.
      Gingerish

      Usuń
    3. @ EwaL
      Widzę że pkanalia przysłał tu wszystkie swoje panienki których rzekomo ma multum. Raptem dwie. Czyżby Kira "słabowała" a Antydogmatyk był u klienta?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. @Julianne,

      "Wyzywanie mnie od nimfomanek, kurew, prostytutek, dziwek ,szmat i innych podobnych epitetów sprawia mi perwersyjną przyjemność. Naprawdę. Zwłaszcza, jeśli ty to piszesz.;-),"

      Zatem daruję sobie stosowanie po twoim adresem adekwatnych określeń, bo nadmiar perwersynej przyjemności mógłby cię zabić.

      "Wyzywanie mnie od niepiśmiennych idiotek i obrażanie mojej inteligencji na mnie nie działa"

      W sumie mnie to nie dziwi. Nie można bowiem obrazić czegoś co nie istnieje.
      Natomiast żeby być precyzyjnym dodam tylko, iż uważam, że takie namiastki kobiet jak ty są jednak niezwykle w realnym świecie potrzebne, bowiem dają szansę na zamoczenie knota dosłownie każdemu bucowi niezdolnemu do stworzenia związku z porządną kobietą, a takie buce mając do wyboru julianne albo krowę czy świnię, po nieprzesadnie długim namyśle wybiorą jednak julianne. Pamiętam z czasów liceum czy studiów takie właśnie jak ty amatorki szastania swoją waginą. Były zapraszane na wszystkie imprezy celem właśnie pozbycia się przeterminowanego materiału genetycznego, ale już nikt nie chciał się z nimi umówić do kina, czy choćby pokazać z kimś takim w miejscu publicznym. No cóż, ci desperaci nie baczyli na to, że raz po raz łapali jakieś zielone parchy i nie mogli się tego pozbyć, bowiem nawet szytowe osiągniecia przemysłu gumowego nie były w stanie zagwarantować im ochrony przed egzotyczną mieszanką chorób wenerycznych nieznanych dotychczas nauce. Podejrzewam, że pewne predyspozycje można dziedziczyć genetycznie, więc jeżeli twoja babuleńka robiła za zaplecze seksualne dla żołnierzy Wehrmachtu, a nieco później dla żołnierzy Armii czerwonej, a mamusia większość życia zawodowego spędziła w porcie to oczywiste jest, ze córeczka ideologię gender wyssała z mlekiem matki, a ojca nie odnalazłby nawet detektyw Rutkowski wraz ze wszystkimi odwodami. Nie schlebiaj sobie mżonkami o spotkaniu w realu, bo tak się składa, że starannie dobieram sobie znajomych i nigdy nie zniżyłbym się do wpuszczenia do grona znajomych czegoś takiego jak ty i to nie tylko z obawy przed złapaniem jakiegoś syfa. Ponoć wirus HIV mutuje tak szybko, że w niedługim czasie zacznie się przenosić drogą kropelkową. Jeżeli tak się stanie, to pedały, lesby i takie szmaty jak ty zaczną padać jak muchy. Jak mniemam poziom ogólnej zdrowotności społeczeństwa i stan budżetu NFZ znacznie się poprawi. Na koniec pozostaje mi mieć nadzieję, że kiedyś jednak przekonasz się, że ścieżka, którą podążasz to droga donikąd i jedna wielka blaga, tylko czy jak sobie to uświadomisz nie będzie już za późno.
      Nie napalaj się również na "główną zadymkę" wieczorem, bo twoja rzekomo istniejąca inteligencja nie podpowie ci raczej, ze jesteś tylko traktowaną przedmiotowo cząstką większego planu, którego nie pojmie to, co nazywasz rozumem, choć w rzeczywistości to jedynie dwie szare komórki z czego jedna to telefon.

      Twój najlepszy blogowy "przyjaciel"

      Usuń
    5. P.S.
      Nigdy nie nazwałem cię prostytutką, bowiem co prawda prostytutki robia to samo co ty, ale maja tyle oleju w głowie, żeby brać pieniądze za to co ty robisz darmo - gender w czystej postaci.

      Usuń
    6. @Julianne
      Mi też nie odpowiada jak mi sie wciska na siłe ciemnote o zmiennych wartościach uniwersalnych które się nie zmieniły od wieków ale teraz się zmieniają oraz o wyrafinowanej swobodzie i wolności bez jakichkolwiek granic. Wygoogluj sobie wartości uniwersalne, bo może akurat byłaś chora jak była ta lekcja w szkole. Mam także namyśli naukę agrsertywności bo to rzecz ważna, zwłaszcza jak się jest dziewczętami wychowywanych przez katolickich konserwatystów szczególnie w dzisiejszych brutalnych czasach. Oraz że trzeba sie uczyć od małego sie umięć bić o swoje a nie wyrastać na Sierotkę Marysie. A jeśli się z nimi niezgadzasz to jesteś Be i ciemnota.
      Też mnie wkurza jak tacy cool wyluzowani i ubawieni nie daja madrym ludziom w spokoju dyskutowac o ważnych problemach bo najbardziej ze wszystkiego na świecie lubią sie zabawić w robienie zadymy i zaczepianie jak pszedszkolaki na placu zabaw, bo zabawa przecierz w życiu najważniejsza :))))) Skoro tak bardzo uwielbiasz się bawić to może lepsza zabawka była by Playstation, Wii albo Xbox zamiast komentowania na powarznych blogach :))) Ciao.
      Gingerish

      Usuń
    7. Gingerish, o ile to Gingerish, Ty sobie wygoogluj wyrazy "przedszkolaki" , "przecież" i "poważnych" i "asertywny" a potem skasuj tę potworność którą nasmarowałaś albo popraw, bo o mało nie udławiłam się kawą.

      Usuń
    8. Nie, to nie może być Gingerish....to jakiś tępak/tuman/analfabeta trolluje.

      Usuń
    9. Ewuniu, a spójrz no na tego potworka " agrsertywności " - trzecia linijka od góry. Wygląda mi na to, że ktoś się pod kogoś podszywa, bowiem Gingerish pisze poprawną polszczyzną, a tu mamy raczej dzieło w wykonaniu pierwszej puszczalskiej polskiej blogosfery, która w jakimś ćpuńskim zwidzie postanowiła dyskutować sama ze sobą, czyli dobiera sobie interlokutorów na swoim własnym poziomie.

      Usuń
    10. To jakaś masakra piłą mechaniczną :))) Co za tępak!
      Coś Ty, ona stosuje "prowokację":)))

      Usuń
    11. @EwaL i Tie_Fighter
      Oj, ale narozrabiałam :) To ja napisałam, trochę się namęczyłam z tą ortografią i gramatyką, ale chodziło mi o to, żeby lepiej dotrzeć do Julianne w jej własnym niepowtarzalnym stylu i języku.
      Pozdrawiam na wesoło
      Gingerish

      Usuń
    12. @Stary Niedźwiedź

      Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
      Chyba zbyt długo mieszkam w Anglii i za bardzo się przyzwyczaiłam do ich dowcipkowania. Powtarzam jeszcze raz, chciałam po prostu udowodnić Julianne jakie bzdury wypisuje, ale widzę że narobiłam tylko sporo niepotrzebnego zamiesznia.
      Bardzo Cię za to przepraszam, także wszystkich miłych i mądrych czytelników.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie
      Gingerish

      Usuń
    13. @ Gingerish
      Czcigodna Gingerish
      Wprawdzie w ten sposób zwiększyłaś szanse że ta kretynka zrozumie choć co drugie słowo ale już na pewno wywali się na słowie "agrsertywność". Bo od tego Google zgłupieje a co dopiero Julianne. I będzie musiała prosić o pomoc zaćpanego cwela który jest jej protektorem.
      Ale nie sposób nie pogratulować Ci umiejętności parodiowania. Bo sparodiować taka debilkę to naprawdę wielka sztuka. Ja bym na pewno nie potrafił.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    14. @Stary Niedźwiedź

      Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
      Naprawdę nie jest łatwo wyprodukować taki tekst po polskiemu.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie
      Gingerish

      Usuń
    15. @Szanowna Gingerish,

      Pogratulować Ci muszę poczucia humoru, aczkolwiek twoje wysiłki i tak spełzną na niczym, bowiem adresujesz je do kogoś kto "posiada tylko jedną, oszalałą z samotności szarą komórkę, dzieloną w dni nieparzyste z bratem".

      Pozdrawia Cię serdecznie, TF.

      Usuń
    16. @Tie_Fighter

      Szanowny Tie_Fighterze,
      Też wątpię, że cokolwiek dotrze do kogoś z tak wysoką samooceną iż nie rozumie że jest pośmiewiskiem blogosfery.
      Pozdrawiam serdecznie
      Gingerish

      Usuń
    17. No to nieźle mnie wkręciłaś Gingerish :))) Przy "pszedszkolakach"zamarłam ale "powarzne" powinny dać mi już do myślenia :)))
      No teraz to jej podnieśliśmy samoocenę , nie wiem czy da radę udźwignąć odium? ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    18. @EwaL

      A jak Ci się podoba taka oto perełka: “Obawiam się takiej indoktrynacji na młodych ludziach zwłaszcza dziewcząt.” (to już niestety nie mojej produkcji)?
      Już od jakiegoś czasu mnie korciło, z każdym kolejnym komentarzem tej osoby coraz bardziej, aż w końcu nie mogłam się oprzeć :)
      Pozdrawiam serdecznie
      Gingerish

      Usuń
  17. Też mnie nieco zdziwiła gwałtowna reakcja Erinti na komentarze Refaela, a szczegóInie fakt, że został tak szybko wyrzucony z jej bloga, to było wyjątkowo nie w jej stylu. Autorka wydawała mi się zawsze osobą spokojną, mądrą i sympatyczną i nie wiem co się stało, może akurat miała zły dzień :). Może chciała pokazać, że właśnie potrafi być obiektywna i zbesztać również osoby, które stoją po jej stronie płotu, ale jej to zupełnie nie wyszło i zraziła do siebie tyle osób.
    Z tym ocenianiem ludzi po wykształceniu i idącymi za tym wielkimi oczekiwaniami to bym tak nie przesadzała (naukowiec itp.), każdy człowiek jest bardzo skomplikowany (no, może znalazłoby się kilka wyjątków…). Oczekiwać od osoby świetnie wykształconej można najwyżej tego, że będzie posiadała ogromny zasób wiedzy w dziedzinie, w której się specjalizuje (chociaż i tutaj zdarzają się wyjątki), solidny zasób wiedzy ogólnej (też nie zawsze tak jest) i pewien poziom kultury osobistej tzn. że nie obsypie nas stekiem rynsztokowych inwektyw przy pierwszej nadarzającej się okazji (?).
    Gingerish

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Gingerish
      Zgadzam się z Tobą że te reakcje w niczym nie przypominają Erinti sprzed kilku miesięcy. W tandetnym filmie sensacyjnym okazałoby się że to KGB na jej miejsce podstawiło sobowtóra. Ale miejmy nadzieję że to chwilowy kryzys.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. P.S.
      @ Gingerish
      Czcigodna Gingerissh
      W prywatnej korespondencji okazało się że Twoja ocena pkanalii nie różni się od mojej.Tak więc o ile jedynie ze względu na Tie Fightera komentarze szrotu na poziomie głównym lub kierowane do niego będą tolerowane dopóki on z tego nie zrezygnuje, próby doczepienia sie kału do kogokolwiek innego będą traktowane standardowo. Kanalia miała czelność zaczepić damę. Więc szpicrutą przez mordę i kopniak w tyłek.

      Usuń
  18. Ale się porobiło na tym blogu! Karuzela wpadania/wypadania z łask Starego Niedźwiedzia przybrała iście wersalskiego tempa jak na dworze Króla Słońce, a łaska pańska na pstrym koniu jeździ i to szybciej niż w Ordynacji Zamoyskiej.
    No i Erinti już nie jest ukochaną dziewczynką tylko kandydatką na lampucerę a pkanalia z otwartą przyłbicą znowu jest na blogu. Koniec świata panie Popiołek!
    A TY Stary Niedźwiedziu coś za bardzo uwielbiasz używać szpicruty. Przyznaj się, masz coś wspólnego z branżą BDSM czy jesteś tylko namiętnym koniarzem?


    Pozdrawiam,


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Maćku
      Szajs pojawił się na moim blogu w trybie ekstraordynaryjnym, jedynie na wyraźne życzenie Tie Fightera, I kiedy przestanie mu być potrzebny, uruchomię spłuczkę. Zostawię na pewno wypociny debilki bowiem nic jej lepiej nie skompromituje niż wybroczyny jej obydwu szarych komórek.
      Szpicruty używam eksmitując z mojego saloniku chamów. Kwestia mojej urzędniczo - rzemieślniczej błękitnej krwi.
      Do Erinti mam zupełnie innego rodzaju zastrzeżenia. Więc jej nicka nie próbuj mi tu skojarzyć z lampucerą bo sam się z tą szpicrutą zapoznasz.

      Usuń
    2. @Ania,

      Wpełznij glisto z powrotem tam, skąd wylazłaś, bo materiału badawczego do społecznego eksperymentu nam już i tak zbyt wiele.

      Usuń
    3. @ Ania
      Twój sutener podał ci błędny adres klienta. Tu ciebie nikt nie zamawiał. Więc spadaj po dobroci.

      Usuń
    4. Ania 1,

      Lewacka lafiryndo, za grosz honoru nie masz? Widzisz, że cię wyrzucają stad na zbita mordę i wracasz jak ten bumerang. No cóż, niektórzy na hasło honor czy godność muszą od razu googlować.

      Usuń
  19. Stary Niedźwiedziu,

    Zebrałem już wystarczającą kolekcję insektów do badań. Więc nie mam zamiaru powstrzymywać Cię dłużej przed przywróceniem "Antysocjalowi" właściwego standardu sanitarnego.

    Pozdrawiam, TF.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Tie Fighterze
      No to telefonuję do "szambelana". Bo Miłym Gościom mogłyby od tego fetoru poodpadać nosy.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  20. Jak widzę, po wpisaniu informacji o zaspokojeniu przeze mnie moich potrzeb kolekcjonerskich, Stary Niedźwiedź doprowadził swoją witrynę do normalnego stanu czystości. Ale on nigdy nie świrował że jest otwarty na każdy system wartości i z każdym gotów jest dyskutować. Wręcz przeciwnie, w nagłówku bloga jasno określił czego nie ma zamiaru tolerować. Nie mówiąc już o tym że sam będąc protestantem, bez litości tępił propagatorów zwierzęcego ateizmu, obrażających pamięć papieża Piusa XII poprzez nazywanie go "papieżem Hitlera". I muszę napisać że w kwestii szacunku dla podstawowych wartości wspólnych dla różnych nurtów chrześcijaństwa, wielu niezdecydowanych katolików mogłoby się dużo od niego nauczyć.
    Jednym słowem, to co tu zainscenizowałem przy pomocy Starego Niedźwiedzia, to lustrzane odbicie zdarzeń z bloga Szanownej Erinti, z tą właśnie róznicą, że jak już wspomniałem gospodarz tego bloga nigdy nie deklarował, że będzie to blog ogólnie otwarty na każdy światopogląd i dla każdego komentatora.
    Nie miej do mnie żalu Droga Erinti, ale to nic innego jak tylko przyjacielskie potrząsnięcie ku opamiętaniu, bowiem nadal uwazam Cię za wyjątkowo wartościowa osobę, która tylko chwilowo sie pogubiła.

    Pozdrawiam wszystkich, TF.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Tie Fighterze
      Z ciekawości zajrzałem przed chwilą na blog Erinti. Pod niewątpliwie ciekawym wpisem, stojącym na dobrym poziomie, zamieściła ostrzeżenie:

      "Nie chcę tutaj nikogo blokować moderowaniem, bo jest cała grupa spokojnych i interesujących osób. Jeśli pojawią się agresywne komentarze usunę całą dyskusję . Większość z Was rozumie czym jest spokojna wymiana zdań, nawet przy dużej różnicy poglądów".

      Zatem odpowiedzialność zbiorowa nadal tam obowiązuje a każdy komentarz może być nawet po jakimś czasie od wstawienia usunięty. Bo ktoś podepnie się do tego wątku i naurąga. Albo i nie naurąga ale blogmasterka będzie w złym humorze bądź wpadnie na pomysł cerowania cnoty któregoś z "równiejszych" komentatorów. Czego niedawno doświadczyłem na własnej skórze.
      Czytywać nowe posty Erinti nadal będę. Bo są tego warte i nic nie wskazuje na to aby miało to ulec zmianie. Ale takie dyskusje to ja mam, jak to określa znajomy gastrolog, tam dokąd kolonoskop nie sięga.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  21. Szanowny TF,,sorry,ale scenariusze do gier piszę sam.Twoja mi się nie podoba.

    Pozdrawiam,kłaniam się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Jugglerze

      Niektórzy próbują osiągnąć kompromis na zasadzie Bogu świeczkę a diabłu ogarek, ale ja w takie próby nie wierzę. U mnie jest albo, albo.

      Ukłony, TF.

      Usuń
  22. Szanowny Stary Niedxwiedziu,

    Cos wybiło z szamba. Czy mógłbym cię prosic o naciśnięcie spłuczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy jakieś posty są kasowane, bo nie ogarniam już tej dyskusji w ogóle... :/

      Usuń
    2. Czcigodna Aleksandro
      Juggler sam zdecydował się pousuwać swoje komentarze do czego oczywiście ma święte prawo. Ale te informacje o usunieciu wpisu przez autora zostały więc żaden wątek sie "nie oberwał". Ale poza tym miałem sporo pracy z usuwaniem dwóch trollujących dziwek (honoru jeszcze mniej niż rozumu), co raz pakujących swoje durnoty w miejsce z którego były wywalone na zbity ryj. Ale od niedawna jest spokój.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  23. Muszę się wtrącić. Mam nadzieję, że nikt się na mnie nie obrazi, ale chcę być szczera.

    Wydaje mi się, że niektórzy są zbyt krytyczni wobec Erinti. Zachowujecie się tak, jakby jeden niewinny żarcik był straszną rysą na jej wizerunku. Ludzie, nie przesadzajcie. Ja też cenię sobie gospodarcze poglądy pani Krystyny Pawłowicz i bywa, że słucham jej z przyjemnością i uwagą, ale niektóre jej wypowiedzi są śmieszne i też niejednokrotnie z niej żartowałam. Nie bawmy się w hipokryzję - wielu z was często żartowało z urody feministek, więc nie wiem, skąd to oburzenie, że ktoś sobie zażartował z Pawłowicz. Wielka afera z niczego. Może żarty Monty Pythona też mamy traktować ze śmiertelną powagą?

    Nie wiem, jakie zasady prowadzenia bloga przyjęła Erinti, ale uważam, że to jej sprawa. Mnie też niejednokrotnie drażnią komentarze osób, które wspominają w co drugim komentarzu o marihuanie, ale mogę je po prostu omijać i ignorować, zamiast wdawać się w nieustające potyczki słowne, które niczego nie dają; są bezcelowe i bezsensowne. Niektórzy tworzą otwarte blogi i to jest ich sprawa. Powiem nawet, że podziwiam Erinti za jej cierpliwość i niesienie kaganka oświaty, bo mnie po prostu nie starczyło cierpliwości na czytanie, a tym bardziej komentowanie niektórych kuriozalnych opinii (na przykład o żołnierzach niezłomnych, czy o tym, że hera nie jest narkotykiem).

    Być może Erinti zareagowała zbyt emocjonalnie na jeden z komentarzy, ale może wytłumaczę, dlaczego tego rodzaju komentarze są tak bardzo irytujące. Często spotykałam się z komentarzami, że osoby bezdzietne nie powinny wypowiadać się na tematy społeczne, albo wręcz, że osoby bezdzietne to 'egoiści'. Nie dziwię się, że w pewnym momencie ktoś mógł nie wytrzymać, gdy po raz enty słyszy ten argument. Bo wychodzi na to, że osoba bezdzietna nie ma pojęcia o życiu, jest nieużyteczna i powinna siedzieć cicho. I słuchać, co starsi, mądrzejsi i bardziej doświadczeni mają do powiedzenia. Erinti nikomu niczego przecież nie narzuca, a jedynie przedstawia swój pogląd. Czy wszyscy wypowiadający się na temat gospodarki czy polityki są kompetentni? Gdyby mnie ktoś powiedział, że nie jestem kompetentna, żeby wypowiadać się np. o gender w przedszkolach, bo nie mam dzieci, pewnie zareagowałabym tak samo. Bo co to za argument?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mi się skojarzyło z wypowiedzią Flavii

      wielu zarzuca księżom, że nie mają prawa wypowiadać się o seksie, małżeństwie, rodzinach itede, bo sami nie mają tychże... albo słynne "nie akceptujesz aborcji, to jej nie wykonuj"

      co jest oczywistą bzdura, bo żeby diagnozować i leczyć chorobę nie trzeba być na nią chorym, wystarczy być lekarzem

      a dodatkowo każdego z nas, czy to powołanego do życia w rodzinie czy nie obowiązuje troska o całe społeczeństwo, w tym dzieci innych

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. może nie tyle "wystarczy być lekarzem" co "trzeba być lekarzem"

      (że też nie da się edytować komentarzy)

      pzdr

      Usuń
    3. A skoro księża mają prawo wypowiadać się o rodzinie, niby dlaczego nie mają bezdzietni? Wytykanie komuś braku potomstwa jest mało subtelne i dlatego zasługuje na mało subtelną reakcję. Dziwię się, że kogoś to dziwi.

      Erinti ma inną wizję prowadzenia bloga i z tego powodu zarzucacie jej 'nieuczciwość', czy wręcz chcecie ją 'ratować'. A niby przed czym? Od bardzo dawna czytam jej bloga i nigdy nie zauważyłam, żeby ulegała czyimś wpływom, a od dawna przyjmuje u siebie bardzo różnych światopoglądowo ludzi. Określiła wyraźnie, że nie toleruje wulgarności i prób 'przywoływania do porządku' i takie treści kasuje. Jeśli komuś się to nie podoba, to niech po prostu nie komentuje, zamiast wylewać swoje żale. Sama mam inne zasady prowadzenie bloga, a mimo tego odwiedzam autorkę i jakoś jestem w stanie komentować bez wdawania się w potyczki słowne czy prowadzenia krucjaty.

      Usuń
    4. @ Flavia
      Czcigodna Flavio
      Masz rację pisząc że każdy blogger ma święte prawo narzucić swoje reguły gry. I wszystko jest OK dopóki ich przestrzega a nie jedynie "świruje" że tak rzekomo postępuje.
      Za nawet zawoalowane ataki na innych komentatorów miał być dożywotni ban. I takie zbójnickie prawo Erinti. Ale skoro banalnie proste do rozszyfrowania odnośnie ich adresata kłamstwa na mój temat przeszły przez moderację bexz cienia problemu a moja wysłana próbnie bo mailowo replika została z oburzeniem odrzucona, to owa deklaracja o niedopuszczaniu do obsmarowywania innych komentatorów tyle ma wspólnego z rzeczywistością co obietnice przedwyborcze Tuska. A ile wspólnego ma z elementarną przyzwoitością usuwanie całego wątku gdy w jakimś "zagnieżdżonym" komentarzu ktoś nabluzga? Pod tym pretekstem, niekoniecznie mającym cokolwiek wspólnego z prawdą, można skasować wszystko, czego niedawno sam doświadczyłem.
      W kwestii tego gówniarskiego żartu, pozwolę sobie przypomnieć że dotyczył on powszechnie szanowanej w tym gronie członkini elitarnego stowarzyszenia do którego sama Erinti należy. Zgadzam się że jest to głównie kwestia smaku ale jako chemik z wykształcenia, analizując poczucie smaku u Erinti, od jakiegoś miesiąca mogę powiedzieć tyle: nie stwierdzono.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. @ Flavia
      P.S.
      Czcigodna Flavio
      Nigdy nie odmawiałem osobom bezdzietnym prawa do wypowiadania się na temat wychowywania dzieci. Ale niektóre tematy z zakresu tej problematyki wymagają choć odrobiny wiedzy praktycznej. Jak byś na przykład potraktowała kogoś kto by powiedział że spędzenie przez matkę bezsennej nocy przy chorym a zatem i marudnym dziecku to głupia wymówka by nie pójść do pracy? Nie trzeba od razu być matką chorego dziecka aby o tym móc się wypowiadać. Ale ktoś kto ani razu w życiu na oczy nie widział jak taka noc wygląda, wydając powyższą opinię ośmiesza się.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. Ogólnie uważam, że byłoby lepiej gdyby ludzie mieli trochę większe poczucie humoru i trochę więcej dystansu. Ludzie zawsze żartowali z polityków, a ci, którzy płoną z oburzenia na żarty z Krystyny Pawłowicz, sami niejednokrotnie żartowali z urody feministek. Nie wiedziałam, że są politycy 'równiejsi', z których nie można żartować, ale dobrze, że się dowiedziałam, bo sama kiedyś żartowałam z pani profesor.

      O wiele bardziej drażnią mnie próby ustawiania Erinti do 'pionu'; dyktowania jej co jest 'smaczne' i 'estetyczne', a co nie. Nazywanie jej histeryczną panienką zaraz po tym, jak deklarowało się szacunek dla jej osoby. Nie wierzę też, że Erinti skasowała jakieś komentarze bez powodu. Często polemizowałam na blogu Erinti, ale nigdy nie doświadczyłam cenzury. Może dlatego, że udaje mi się komentować bez wycieczek osobistych?

      Usuń
    7. @ Flavia
      Czcigodna Flavio
      Ową deklarację zakazującą wycieczek osobistych naiwnie potraktowałem serio. Więc zaprzestałem ich czynienia, co uprzednio niewątpliwie zdarzało mi się prawie tak często jak swego czasu próby wmawiania Tobie że "ziele", w odróżnieniu od kieliszka wina, nie jest narkotykiem. A gdy okazało się że moje komentarze bez cienia aluzji do jakiejś konkretnej osoby "lecą" zaś wpisy innych mogą bezkarnie je zawierać, darowałem sobie tę grę znaczonymi kartami.
      A co się tyczy wiary, z definicji nie ma sensu o niej dyskutować.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. @Flavia
      Czcigodna Flavio
      W inkryminowanym komentarzu chodziło o to, że szanowna Erinti nie zadałabyła sobie trudu, by zgłębić temat , a co przy wcześniej zamieszczanych postach zwykłabyła czynić. Żadnych odniesień do literatury, rozmów z domowymi edukatorami. Po prostu edukacja domowa jest zła bo jest zła. A priori.
      pozdrawiam

      Usuń
  24. Dość długo milczałem po swoim ostatnim komentarzu, czytałem Wasze drodzy Państwo – to się teraz nieco powymądrzam.

    Kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z blogowaniem, a musicie wiedzieć że było to bardzo, bardzo dawno temu – co jakiś czas pojawiały się komentarze o następującej treści: „Hej – masz fajnego blogaska. Wpadnij do mnie, to wymienimy się komciami”.

    Powiem szczerze – albo lepiej nie. Może posłużę się eufemizmem, i będzie on brzmiał jakoś tak: myślałem wtedy że mnie krew zaleje. Nasiedziałem się jak głupi aby coś sensownego napisać, a tu taki (autocenzura) przyjdzie i jeszcze śmie zostawić swój adres. Ależ oczywiście. Wiedziony ciekawością zaglądałem tu i tam w nadziei że może się mylę i… I nie myliłem się.

    Nieco później, pojawiły się TWA (nie mylić z ubeckim TW) – choć i takie mendy nie wahały się ujawniać, pomimo iż swoich poglądów nie potrafili zapachowo w żaden sposób zneutralizować, ale o to – że internet nie potrafi przenosić aromatów, winić rzeczonego nie mogę.
    Wrócę jednak do TWA. Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Taki twór, skupiający grono blogo pismaków i nierzadko komentatorów - nie posiadających jednak swojego adresu. W sumie było fajnie. Tematyka, choć różna – to jednak wymagało się poziomu. Znaczy pionu rzecz jasna. Kogoś - kto "nie trzymał się na nogach" - eliminowano już po kilku wyskokach. Był zwyczajnie ignorowany – a kiedy „nie docierało” do rozwichrzonego łba – zwyczajnie był proszony o „odejście od stołu”.

    Czas sobie płynął banalnym tik, tak – aż mnie wzięło.
    Co?
    Kupiłem CB – radio. To, w zasadzie działało podobnie jak blog – tyle że na fonii. Fajnie było. Nie powiem – ale też do czasu. Siedzę sobie kiedyś przed komputerem pisząc coś tam – zaś na 19 kanale pojawia się dźwięk jaki można usłyszeć gdy ktoś ma problemy z żołądkiem. Masakra jakaś normalnie. Myślę sobie – to przypadek, ale nie. Już po chwili znów to samo.

    Wniosek jaki można z tego przydługiego być może zwierzenia wysnuć jest jeden i tylko jeden:
    To – czy chamstwo się pojawi lub nie - jest odpowiedzią tylko jednego rodzaju: wcześniej lub później ale zawsze.
    Czy można je traktować jako efekt swoistego folkloru?, godzić się z jego istnieniem? – czy też może piętnować na każdym kroku godząc się jednocześnie z przylepieniem sobie na tyłku łatki z napisem „nietolerancyjny”?

    Dla mnie odpowiedź jest jedna. Przylepiłem sobie łatkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Adam Grudziński
      Czcigodny Panie Adamie
      Więc witam w klubie lub może raczej ze względu na różnicę w stażu, proszę o przyjęcie do klubu nietolerancyjnych.
      Oprócz cechy o której Pan wspomniał, razi mnie też coraz bardziej panosząca się w blogosferze teoria moralnej względności. Każdy blogger jest na swoim blogu bogiem, carem i komendantem wojennym w jednej osobie, jak zwykli mawiać Rosjanie. I narzucać dowolne reguły gry, bo to jak z kolei mawiają górale, takie jego zbójnickie prawo. Ale gdy sam blogger te zasady ignoruje, zaczynamy mieć do czynienia ze wspomnianą teorią moralnej względności. Ale za nią zapewne do historii się nie przejdzie. A górale nazywają to inaczej ale z kolei tego określenia pozwolę sobie nie przytoczyć.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Wielce czci godny Stary Niedźwiedziu.

      Jak dostrzec można przyglądając się światu choćby tylko odrobinę baczniej – nawet natura nie jest doskonałą, bo ile u swego zarania nie tyle chodziło jej o jakość co o ilość – to dzisiaj zbieramy owoce tej lekkomyślnej postawy w postaci istnienia potworków, i ten to temat pozwolę sobie nieco szerzej dookreślić. Samo posiadanie zewnętrznych atrybutów podziału na to co męsko osobowe oraz inne, nie oznacza jednak dzisiaj (niestety) nic więcej aniżeli to, że pojawia się u tego gatunku również owłosienie żuchwowej części głowy. Szczęściem w nieszczęściu pozostaje jednak, iż ta sama przypadłość nie dotyczy kobiecych piersi, bo czego jak czego – ale tego moje oczy znieść nie mogły kierując równocześnie psychikę w stronę procesu auto-eutanazji.

      Przedstawicielem teorii „moralnej względności” nie był z pewnością Kazimierz Grześkowiak. Postać być może mało znana młodemu pokoleniu, ale jakże ważna w kształtowaniu określonych kulturowo wzorców. Chłop żywemu nie przepuści jest jednym z jego satyrycznych utworów ukazujących różnicę w sposobie myślenia tych – co mają prawo nosić spodnie oraz tych, których pomimo obrazu owłosionego podbródka, wolałbym w życiu nie spotykać w obawie, że schylenie się po „upadłe” mydło będzie czynnością niekoniecznie w pełni bezpieczną.

      Skąd taka „frywolność” w moim komentarzu?
      Owóż czci godny Stary Niedźwiedziu – moim zamiarem nie było jak można by mniemać przemycanie treści nie do końca akceptowalnych na tym blogu, ale pokazanie czegoś (pewnego procesu) w którym to osobniki „potworki” płci dowolnej za wszelką cenę starają się udowodnić całemu światu iż są normalne. To takie „sztukowanie treściami” tego co u siebie niedoskonałe bądź to w fizyczności bądź w sferze psychiki. Teoria mówiąca że białe jest białe nie wymaga dowodzenia iż tak jest w istocie. Tu – kłania się logika. Szare – można by w obliczu czarnego uznać za białe, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem zastosowania operatu względności.

      Nic nie jest doskonałe. To prawda. Ja jednak uważam – że choć równać należy zawsze w górę, to jednak nie za każdą cenę, bo każda przesada kończy się najczęściej niestrawnością. Stąd zaś już tylko krok do niemiłego zapachu.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  25. "Walka klasowa" trwa nie tylko u Ciebie szanowny Niedźwiedziu. W ojczyźnie naszego kochanego tanga takie brewerie się dzieją:
    http://www.youtube.com/watch?v=R5Pl2e_9kHE&feature=youtu.be
    Kto wie jak długo będzie ten filmik wisiał na YT, bo juz kilka linkow nie działa.
    Taka mnie refleksja naszła jak zobaczyłem sceny gdzie aktywiści i ...tki palą kukłę Franciszka.
    Zanim przybyli misjonarze z Europy, lud miejscowy chodził nago, oddawał cześć siłom przyrody, bożkom i komu (czemu?) tam jeszcze, tańcząc w przepaskach z liści wokół ogniska. No i co mamy teraz? Samice miejscowego plemienia LGBT, być może odurzone jakimś zielem biegają na golasa wokół ogniska. O tempora! O mores! 2000 lat temu mędrzec krzyczał. Majowie i Inkowie byli jednak wyżej postawieni kulturowo. choć nie znane im było plemię LGBT. Czy to znak, ze wojna już się zaczyna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to jest temat na osobny wpis Starego Niedźwiedzia

      widziałam wczoraj ten filmik, krew nie nie zalałą, bo cała spłynęła... po prostu osłupiałam, jak człowiek może samego siebie poniżyć...

      Usuń
  26. Wy tak zawsze czy to tylko tydzień świra ? Do niezobaczenia !

    OdpowiedzUsuń
  27. “Walka klasowa” czy po prostu pragnienie sławy? Przecież dziś każdy przeciętny pustomózgowiec najbardziej ze wszystkiego chce być celebrytą, a taki na przykład “coming out” gwarantuje, że dana osoba stanie się automatycznie obiektem zainteresowania - z jednej strony jej przyklasną i pogratulują, w drugiej stronie wzbudzi mnóstwo negatywnych emocji i już jest bardziej znana. Jakikolwiek talent czy wiedza są zupełnie zbędne, wystarczy wyjść na ulicę – najlepiej z np. gołym biustem czy przysłowiowym piórkiem w tylnej części ciała (bo wtedy natychmiast nas zauważą), podpalić kukłę (najlepiej Papieża, bo to najbardziej kontrowersyjne), wykrzyczeć kilka “wielkich, ideologicznych” sloganów (choć nie bardzo sie rozumie, co się wrzeszczy) i już ocieramy się o "sławę". Tu przyznam, że niejako bardziej zrozumiałe wydają mi się beztalencia wydzierające się w programach typu X Factor.
    To perwersyjne i wszechobecne dążenie do sławy dotyczy chyba również w pewien sposób blogosfery, tu wystarczy tylko zrobić kilka prowokacji swoimi tak zwanymi “ideologicznymi” sloganami (nie rozumiejąc dokładnie o czym się tak naprawdę pisze), wyprać publicznie jak największą ilość brudów z własnego życia, zdenerwować jak największą liczbę czytelników i już jest super, wszyscy nas znają, jesteśmy celebryt(k)ą blogosfery.
    Szkoda czasu, zdrowia i kolejnej rozwalonej klawiatury…
    Pozdrawiam serdecznie.
    Gingerish

    OdpowiedzUsuń