wtorek, 19 maja 2015

Marek Papała


Sprawa zabójstwa Komendanta Głównego Policji, Marka Papały, ciągnie się już prawie dwie dekady. Nie da się ukryć, że w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości jest to najdłużej trwające śledztwo. Niedawno rzecznik Prokuratury apelacyjnej w Łodzi stwierdził, że w tej sprawie nie ma żadnych dowodów potwierdzających zlecenie zabójstwa. Od trzech lat łódzka prokuratura prowadzi postępowanie w związku z nieprawidłowościami w śledztwie dotyczącym śmierci generała Papały – miało do nich dojść w latach 1998-2004, gdy śledztwo prowadził Jerzy Mierzewski. Sprawdzane były nagrania z policyjnych podsłuchów i dokumenty gromadzone przez służby [1]. Śledztwo przeniesiono do Łodzi, gdzie – zdaniem prokuratora krajowego – pracuje dobry i doświadczony zespół. Problem w tym, że ta zmiana zupełnie nie pomogła w rozwikłaniu zagadki tej śmierci, bo teza, jaką ów zespół postawił dotyczy wątku złodziei samochodów. W 2013 roku zdecydowali się uchylić postanowienie o aresztowaniu Edwarda Mazura i odwołać jego poszukiwania międzynarodowym listem gończym. Czy to ma być zmiana na lepsze? Generał Papała przypadkową ofiarą napadu rabunkowego złodziei samochodów? Którzy połasili się na jego wysłużone daewoo espero? Prokurator Mierzewski, który został odsunięty, oskarżył o zabójstwo gangsterów Ryszarda Boguckiego i „Słowika”, zaś o jego zlecenie podejrzewał Edwarda Mazura.
To śledztwo powinno być dla organów ścigania priorytetowe, a okazuje się, że lista zaniedbań jest jeszcze dłuższa niż w sprawie Olewnika. Kilka lat temu dziennikarze dotarli do niepublikowanego nagrania z oględzin miejsca zabójstwa Papały i wyszło na jaw, że na materiale widać łuskę naboju. Łuskę, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach i nie został wymieniony w protokołach ze śledztwa. Żaden z policjantów zabezpieczających na miejscu dowody, nie zauważył owego znaleziska. [2] Jak to możliwe? Niechlujstwo i lawina matactw; ataki seryjnego samobójcy oraz szyta bardzo grubymi nićmi wersja o napadzie rabunkowym. Złodzieje samochodów użyli broni palnej – a czy nie jest to czasem „narzędzie pracy” typowego „hitmana”? Czy obiektem pożądania może być pośledniej klasy auto? I czy jest normalne, że złodzieje samochodów zabijają właścicieli, pozostawiwszy ich w aucie? I jak sprzedać auto z przestrzeloną szybą i tapicerką we krwi? Chyba nie tylko ja mam wrażenie, że nie wymyśliłby tego nawet najlepszy bajkopisarz.
A teraz uporządkuję fakty. Marek Papała w czerwcu 1998 roku przybył na imprezę imieninową, która odbyła się na Wilanowie. Na imprezie zorganizowanej przez Józefa Sasina, obecny był Edward Mazur, czyli polonijny biznesmen. Na tym spotkaniu obaj panowie mieli dogadać szczegóły w kwestii wyjazdu generała do USA jako oficera łącznikowego. W nocy z mieszkania Sasinów wyszedł Marek Papała, a jakieś pół godziny później – Edward Mazur. Komendant miał odebrać matkę z Dworca Centralnego, ale – jako że pociąg się spóźniał – udał się chwilowo do swojego mieszkania na Mokotowie. I wtedy został zastrzelony przy swoim aucie – otrzymał strzał w głowę pistoletem z tłumikiem. Tak w latach ’90, zdaniem łódzkiej prokuratury, postępowali złodzieje luksusowych samochodów. Oczywiście po śmierci byłego komendanta, nie zatrzymano wszystkich, którzy mogli coś wiedzieć. Masa opowiadał w wywiadzie, że w tamtym czasie wszyscy gangsterzy byli przekonani, że na okoliczność zbrodni szefa policji, zostaną zatrzymani na 48 h, ale niepotrzebnie się pochowali, bowiem nikt ich nie szukał. [3]
Co do bohatera artykułu, to piął się błyskawicznie po szczeblach kariery. W 1995 roku został zastępcą komendanta głównego policji, a w 1997 roku Leszek Miller mianował go komendantem głównym policji. Zatem nie ulega wątpliwości, że Marek Papała siedział po uszy w towarzyskim układzie z prominentami, a w tym z ludźmi ze służb. I musiał coś odkryć, skoro nagle stał się człowiekiem tak niebezpiecznym dla owego układu. Wcześniej był karny i żądny kariery, a przez ostatnie miesiące przed śmiercią zachowywał się zupełnie inaczej i wspomagał się farmakologią, żeby jakoś funkcjonować. Kontaktował się z przeorem Jasnej Góry, skarżąc się, że jest obserwowany. [4] Jego osobliwe zachowanie dostrzegali wszyscy z wyjątkiem Edwarda Mazura. Ten, jak można się dowiedzieć z dokumentu Sylwestra Latkowskiego, upierał się, że generał był krótko przed śmiercią „spokojny i zrelaksowany”. Nie da się ukryć, że miał się czym martwić, bowiem układ towarzyski, w jakim tkwił, to były służby i półświatek. Edward Mazur, znajomy generała, prowadził bardzo ciekawe przedsięwzięcia – założył spółkę, która serwisowała samochody należące do WSI. Udziałowcem większościowym była sowiecka firma, co oznacza, że służby ZSRR musiały obu darzyć zaufaniem. [5] Właśnie nazwisko Mazura nieustannie przewija się we wszystkich hipotezach. Przełomowe okazały się zeznania Artura Zirajewskiego, który w 1999 roku wyznał, że brał udział w spotkaniu w hotelu „Marina” z gangsterem Skotarczykiem z nieznanymi mężczyznami, którzy twierdzili, że: „trzeba się pozbyć tego psa, bo się wycofał” i „trzeba to zrobić jak najszybciej, bo ma wyjechać za granicę” [6]. Niestety jeden z najważniejszych światków został zaatakowany przez seryjnego samobójcę, który otruł go, przekazawszy mu tajemniczy gryps. Przed śmiercią Zirajewski był szantażowany i zmuszany do zmiany zeznań, obciążających Edwarda Mazura.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że znajomi generała parali się narkobiznesem. Według zeznań świadków, Papała miał wiedzieć o przemycie narkotyków przez WSI. Z kolei Zirajewski twierdził, że spiskowcy czekali na sygnał od kogoś z MSW. [7] Marek Papała miał być na stanowisku wyłącznie figurantem. Jednak przestał być karny i zorganizował Biuro do spraw Narkotyków. Powstał też raport Papały na temat szemranych interesów i powiązań byłych esbeków – była mowa n przykład o agencjach ochrony założonych przez byłych esbeków, w których swoje udziały mieli gangsterzy czy o praniu brudnych pieniędzy. Generał szybko zorientował się, że ex funkcjonariusze są powiązani z gangsterami z „Pruszkowa”. Marek Papała zdobył wiedzę o zbyt wielu ciemnych interesach i stał się celem. Lista beneficjentów jego śmierci jest bardzo długa. Niektórzy beneficjenci jeszcze żyją, a ten, kto pociągał za cyngiel, z całą pewnością wącha już kwiatki od spodu.
Gdy Papała objął stanowisko, karty w Polsce rozdawali byli esbecy wespół z mafią. Jak podaje w swoim dokumencie Sylwester Latkowski, Edward Mazur był zarejestrowany w latach ’80 jako kontakt operacyjny Departamentu I MSW i znał dobrze byłych generałów PRL. [8]. Czy zlecił zabójstwo generała Papały? Tego pewni być nie możemy. Ale jednego możemy być na pewno: ktokolwiek by nie był zleceniodawcą, gra w jednej drużynie z Edwardem Mazurem.
Sprawa Marka Papały to największa klęska polskiego wymiaru sprawiedliwości i jedna z najbardziej zagadkowych śmierci, obok Waleriana Pańki i Michała Falzmanna. Wystarczy odkryć, w jakim kraju żyjemy, a seryjny samobójca zaciśnie nam pętlę na szyi. A jeśli nie samobójca, to złodziej samochodów albo warzyw na straganie. 
Flavia de Luce

[1]

9 komentarzy:

  1. Pewien uniwersalizm.

    Obojętne. W Polsce, Rosji, Niemczech etc.etc. etc - to bez znaczenia. Wszędzie na świecie obowiązuje trójpodział struktury państwowej, i nie ma znaczenia kolejność owych warstw wtedy i tylko wtedy, gdy warstwa zwana dalej "służbami" - znajduje się zawsze po środku, skutecznie tym samym izolując dwie pozostałe. Jedną z nich jest społeczeństwo. Drugą zaś - konglomerat świata prawdziwego biznesu. O społeczeństwie - nie specjalnie muszę opowiadać. Konglomerat zaś, to świat polityków, bandytów oraz waścicieli wysoko rozumianego biznesu. Oni - bez siebie nie potrafią istnieć. Wszak porachunki - trzeba "jakoś" załatwiać, dlatemu politykom - nie spieszy się wcale aby "wyłapać i osądzić" narzędzi ich pracy.

    Służby, to zaś jak sama nazwa wskazuje - służący na usługach polityków, zaś ich podstawową pracą jest sprawienie - aby konglomerat skutecznie oddzielić od szeroko rozumianej opinii społecznej. Jeżeli zaś - owa oddzielająca warstwa zaczyna "przeciekać" - to taką "dziurę" należy "zatkać". I została (skutecznie) zatkana. Rola prokuratorów (czytaj - elementów służb) została wykonana wzorowo.

    Tu - trzeba chyba postawić kropkę. Wszak to tylko komentarz.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Adamie

      Ten układ przestępczy jest bardzo szczelny.

      Pershing - współpraca z WSI. SLD - gang pruszkowski. Że nie wspomnę już o Jeremiaszu Barańskim, który był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB, a w czasie "wolności i demokracji" robił deale z Ałganowem czy ze znanym handlarzem bronią. Takie są cuda "transformacji" - mnóstwo ludzi zarejestrowanych jako TW, robiło "kariery" w mafii.

      "
      Służby, to zaś jak sama nazwa wskazuje - służący na usługach polityków, zaś ich podstawową pracą jest sprawienie - aby konglomerat skutecznie oddzielić od szeroko rozumianej opinii społecznej. Jeżeli zaś - owa oddzielająca warstwa zaczyna "przeciekać" - to taką "dziurę" należy "zatkać". I została (skutecznie) zatkana. Rola prokuratorów (czytaj - elementów służb) została wykonana wzorowo."

      Adamie, a ja zetknęłam się z ludźmi, którzy w to wierzą :) Naprawdę wierzą, że żyjemy w demokratycznym państwie prawa.

      Usuń
  2. Jarek Dziubek19 maja 2015 10:27

    Szanowna Flavio,
    Wersja ze złodziejami samochodów, którzy połasili się na daewoo espero i przypadkowo postrzelili nakrywającego ich na gorącym uczynku właściciela auta, który przypadkiem okazał się komendantem głównym policji, jest tak nieprawdopodobna, iż ci, którzy ją puścili w świat, musieli sobie zdawać sprawę z jej ujemnej wiarygodności. Dlatego przypuszczam, że nie jest to wiadomość dla nas maluczkich, a właśnie dla tych, co wiedzą dokładnie, że ona jest do nich. Służby specjalnie tę wersję wypuściły do mediów, aby pokazać komu trzeba, że jakby co, to was też może spotkać taki przypadkowy złodziej samochodów.
    Jedynym pocieszeniem dla nas w tej sytuacji jest fakt, iż sami jesteśmy właśnie maluczcy.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jarku

      Podobnie napisał Adam w poprzednim komentarzu. Też jestem pewna, że to jest robota służb. I nikt już nie przeszkodzi panom Edkom robić interesów. Bo każdy wie, że może zdarzyć się tajemniczy wypadek (vide Walerian Pańko), atak serca (Michał Falzmann).

      Usuń
  3. Słyszałem w radiu, że samochód Papały miał posłużyć gangsterom do napadu na tiry. To uzupełnienie oficjalnej wersji wydaje się jednak dosyć żałosne.
    Gen. Papała pozostanie w narodowym panteonie "przypadkowych" śmierci polityków, ministrów, urzędników i gangsterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poznamy. Beneficjentów tej śmierci jest zbyt wielu.

      Usuń
  4. Czcigodna Flavio
    Wygląda na to, że generał Papała był człowiekiem uczciwym, ale i nieco naiwnym. Bo uwierzył w to, że został powołany przez małego Lesia na to stanowisko, by zwalczać przestępców grubszego kalibru, niż drobne złodziejaszki. I tę wiarę przypłacił życiem.
    Spotkałem się z relacją, twierdzącą że jeszcze podczas prac ekipy zabezpieczającej ślady, na miejscu zabójstwa pojawił się mały Lesio. I mimo próśb ekipy, kręcił po nim, jakby miał robaki w tyłku.
    Wszyscy możemy się domyślać, jakie kręgi na tym zyskały. Ale wiarę w rychłe rozwikłanie do końca tej zagadki i wskazanie oraz ukaranie sprawców, pozostawiam romantycznym kretynom. Wierzącym, że tak się natychmiast stanie, gdy tylko u steru władzy szajkę zastąpi sekta.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śmierć Papały wpisuje się w bardzo długi korowód tajemniczych zgonów z osób z pogranicza polityki, biznesu, służb i świata przestępczego. Oto mały fragment większej całości:

    1.Chorąży Stefan Zielonka, rok 2009 – szyfrant w kancelarii premiera, Zielonka dysponował wiedzą o tajnikach łączności w NATO oraz miał też dostęp do najściślejszych danych.

    2.Prof.Stefan Grocholewski – ekspert od odczytywania nośników cyfrowych, wykrył manipulacje w nagraniach cz. skrzynek z CASY. „Zmarł” 31.03.2010r.

    3.Grzegorz Michniewicz – Dyr.Kancelarii Tuska.Powiesił się 23 grudnia 2010 na kablu od odkurzacza, w dniu, w którym z remontu w Samarze wrócił samolot TU-154, który potem rozsypał się w drobny mak na Siewiernym.

    4.Mieczysław Cieślar, „zginął w wypadku samochodowym” dokładnie 18.04.2010 r, miał być następcą Adama Pilcha, który zginął w Smoleńsku. Podobno otrzymał telefon ze Smoleńska od A.Plicha po katastrofie.

    5.Krzysztof Knyż – operator Faktów,10 kwietnia 2010 był w Smoleńsku. Zmarł w Moskwie 2 czerwca 2010r. Śmierć całkiem przemilczana.

    6.Prof.Marek Dulinicz – szef grupy archeologicznej – zginął 6 czerwca 2010 w wypadku samochodowym w trakcie oczekiwania na wyjazd do Smoleńska.

    7. Eugeniusz Wróbel – wykładowca na Politechnice Śląskiej, specjalista od komputerowych systemów sterowania samolotem, poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to TU-154 o nr 101. Pocięty piłą mechaniczną 16.10.2010 r przez swego syna, który zdołał zabić i pociąć swego ojca, usunąć ślady krwi, zawieźć pocięte zwłoki do jeziora, wrócić i zapomnieć wszystko. Złego stanu swego „chorego psychicznie” syna przez ponad 20 lat nie zauważyła matka, która jest psychiatrą.

    8. Andrzej Lepper – Dziwna samobójcza śmierć lidera Samoobrony, powiesił się w warszawskim biurze. Rodzina i bliscy mówili po tragedii , że nie miał on żadnych kłopotów zdrowotnych, że był silnym psychicznie człowiekiem.

    9. Ryszard Kuciński – prawnik A.Leppera – „zmarł” w maju 2011 r.

    10.Wiesław Podgórski – był doradcą A.Leppera, gdy ten by ministrem rolnictwa, znaleziony martwy w biurze Samoobrony pod koniec czerwca 2011r. Jako przyczynę śmierci podano samobójstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CD,

      11. W 2011 roku samobójstwo przez powieszenie popełnił oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego, służący w Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. Żołnierz posiadał najwyższą klauzulę dostępu do materiałów niejawnych.

      12. Róża Żarska – adwokatka Leppera – „zmarła” w lipcu 2011 r. w Moskwie.

      13. Dariusz Szpineta – zawodowy pilot i instruktor pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, kwestionując oficjalne ustalenia.

      14. Były generał GROMU Sławomir Petelicki został znaleziony w sobotę wieczorem 17 czerwca 2012 r. przy ulicy Tagore na strzeżonym osiedlu z ranami postrzałowymi. Prawdopodobnie jedną z ostatnich osób, z którymi rozmawiał gen. Petelicki, był Radosław Sikorski.
      Petelicki ujawnił, że zaraz po katastrofie do polityków PO rozsyłane były wiadomości SMS z instrukcją, w jaki sposób mają się wypowiadać na ten temat. Petelicki oświadczył w mediach, że takiego SMS-a otrzymał od jednego z polityków Platformy, a autorami wiadomości były najważniejsze osoby w PO.
      SMS, którego otrzymali czołowi politycy PO brzmiał tak: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”.
      Petelicki był także współautorem raportu poświęconego przyczynom katastrofy smoleńskiej przygotowanego przez Zespół Ekspertów Niezależnych.

      15. Chorąży Remigiusz Muś – według wstępnych ustaleń prokuratury, sam targnął się na życie i popełnił samobójstwo przez powieszenie. Wojskowy był technikiem pokładowym samolotu JAK 40 , który wylądował w kwietniu 2010 r. godzinę przed katastrofą rządowego TU-154. Chorąży Muś był jedynym wiarygodnym świadkiem rozmów załogi Prezydenckiego Tupolewa z wieżą kontroli lotów na Siewiernym . Co ciekawe – technik nagrał na taśmy przebieg tych rozmów, aż do momentu rozbicia się Tupolewa. Według wcześniejszych zeznań , chorąży sprzeciwiał się raportowi MAK i raportowi komisji Millera. Jako jedyny bardzo wiarygodny świadek tragedii z 10 kwietnia, mówił, że tuż przed katastrofą TU 154 M dokładnie słyszał dwie eksplozje.

      Daje do myślenia?

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń