środa, 20 maja 2015

WSIowe konszachty (pół)świat(k)owca



Zbliża się II tura wyborów. Gdyby ktoś jeszcze rozważał zagłosowanie na obecnie urzędującego prezydenta albo rozważał pozostanie w domu, być może garść faktów zmieni tę decyzję. Zacznę od rekomendacji, jaką otrzymał od generała Jaruzelskiego, rzecz jasna, za jego życia. W roku 1993 generał zapytany o Komorowskiego, odpowiedział: „Znam go. Oczywiście bardzo go cenimy i pokładamy w nim wielkie nadzieje”. [1] Ale to nie jest najważniejsza informacja dotycząca naszego kandydata. Najważniejszy jest artykuł, jaki pojawił się na portalu WGospodarce zatytułowany „dyskretny urok Bentleya”. Można w nim przeczytać na przykład o takim newsie, jaki krążył wśród dziennikarzy: „(…)Jakby tego było mało, kilka tygodni temu do mediów trafiają przecieki z aresztu w Międzyrzeczu, w którym siedzi P. Podobno tamtejsza straż więzienna przechwyciła grypsy oficera WSI, kierowane do Bronisława Komorowskiego, w których gangster instruuje prezydenta co ma robić w kulminacyjnym punkcie trwającej kampanii wyborczej.” [2] Powstaje pytanie – czy ex oficer WSI popełniłby taką wtopę? Czy jest to jedynie urban legend? Zapewne. Możliwe również, że jest to prowokacja, która ma na celu ośmieszenie Dudy przed kolejną debatą, a to wskazywałoby na desperację mafii. 
Faktem jest jedno - Bronisław Komorowski znał oficera oskarżonego o udział w zorganizowanej grupie przestępczej; więcej – Jacek Kurski stwierdził, że Polaszczyk bywał u pana prezydenta i nawet raczyli się winem. [3] Oczywiście dyrektor biura Kancelarii Prezydenta zaprzecza pogłoskom jakoby zamieszany w aferę SKOK-u Wołomin bywał u prezydenta, a sam prezydent twierdzi, że oficera nie zna.
Na zdjęciu powyżej można się przekonać, ile w tym prawdy.
Nie od dziś mówi się o powiązaniach Bronisława Komorowskiego z WSI. Wojciech Sumliński w swojej książce „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” wspomina rozmowę, jaką przeprowadził z nim na temat fundacji „Pro Civili”. Bronisław Komorowski zapytany o swoje związki z ową fundacją, wyparował: „Mam nadzieję, że wie pan, co pan robi?” Sumliński twierdzi, że za tym pytaniem kryła się realna groźba, a po usłyszeniu nazwy organizacji, prezydent poinformował dziennikarza, że jest gotów wezwać straż. [4] Jaka była działalność Pro Civili? Wyłudzanie kredytów, podatku VAT i pranie brudnych pieniędzy dla grup przestępczych. Jednym z dowodzących tą grupą był właśnie obecny na zdjęciach Piotr P., z którego fundacją WAT podpisała niekorzystne umowy – m.in. na eksploatację jachtu czy kupno programu komputerowego, który nie istnieje. Firmy Piotra P. dostawały od WAT-u faktury z gwarancją zapłaty i na tej podstawie występowały do banków o kredyty. PKO BP stracił za ich sprawą 100 mln zł. [5] Okazało się, że firmy zarządzane przez Piotra P., które wyłudzały kredyty z PKO BP, pełnią również ważne funkcje w sprawie SKOK Wołomin. Pieniądze z pożyczek były przelewane na konto Pol-Bot Kruszywa, która miała wydobywać piasek i żwir; WAT wyłożyła prawie milion PLN na zakup kopalni i maszyn. Ale to nie koniec rewelacji dotyczących „interesów” pana oficera, sączącego winko z naszym rezydentem. Grupa Polaszczyka przejęła za bezcen grunty po fabryce w Ursusie, a konsorcjum, które grunty przejęło, zatrudniało - tak! – syna Bronisława Komorowskiego, Tadeusza.
W czasie działalności „Pro Civili, Komorowski był szefem MON-u. Gdy o procederze poinformował go szef Departamentu Szkolnictwa Wyższego MON-u, został przez naszego prezydenta po prostu zwolniony.  Krzysztof Borowiak dążył do restrukturyzacji szkolnictwa wojskowego, gdyż – jak twierdził – struktury uczelni zbyt często wykorzystywano do robienia interesów. To nie spodobało się Bronisławowi Komorowskiemu, który natychmiast odwołał go ze stanowiska, argumentując to „ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych”. Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł prawomocnie, że nie było podstaw do zwolnienia Borowiaka. Uzasadnienie wyroku brzmiało: „(…)[...] trudno zgodzić się z poglądem pozwanego, że powód umyślnie stawiał się do pracy, aby przedłużyć okres zwolnienia lekarskiego; należałoby raczej te wizyty powoda w miejscu pracy wiązać z jego poczuciem obowiązku za powierzone mu zadania i chęcią osobistej kontroli tego, co się dzieje podczas jego nieobecności spowodowanej zwolnieniem (…).” [6]
Warto zadać sobie pytanie – czy możemy wobec powyższych faktów grymasić i olać wybory? Wówczas pozwolimy uwikłanemu człowiekowi na podpisywanie antypolskich ustaw, a ostatnio szykuje się taka o podatku katastralnym, który emeryci posiadający własne mieszkania, słusznie nazywają „katastrofalny”. Czy podpisze? Oczywiście, że tak.

Flavia de Luce

[1]
Wojciech Sumliński, Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego, Warszawa 2015, s. 153.
[5]

9 komentarzy:

  1. Przedwczoraj otrzymałem książkę Sumlińskiego, wczoraj skończyłem czytać ;) Gorąco polecam, tym bardziej, że to kilka procent wszystkich wałków wsi, tylko te, na które autor ma dowody! W książce opisał tylko to na co ma dokumenty. Gdyby gdzieś była jakaś nieścisłość natychmiast by ją wykorzystano do zdyskredytowania całej książki. Oprócz tego "bul" nie podał go do sądu za oszczerstwa, a przecież proces w trybie wyborczym to jedyny tryb sensownego czasowo procesu w Polsce, doskonała okazja żeby szybko coś wyjaśnić! Jednak sztab zięcia ubeków z tego nie korzysta, dlaczego?
    Poza tym ja osobiście nie mogę już patrzeć na te ubeckie mordy wokół niego, że o jego żonie nie wspomnę...
    Ciężko nie zgodzić się z kibicami Lecha, którzy na przedostatnim meczu wywiesili transparent:
    "„KomoroWSkI, zawsze byłeś WSIokiem” ;)
    Pozdrawiam
    Zbalo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Zbalo

      Jestem w trakcie lektury Sumlińskiego :) Sam autor mówi:

      "Czy sądzicie Państwo, że gdyby Bronisław Komorowski w tej książce znalazł punkt, w którym mógłby mnie pociągnąć do odpowiedzialności, to wahałby się chociaż chwilę? (..) Ta książka miała premierę 22 kwietnia. (..) Mógłby mi wytoczyć proces w trybie wyborczym i za dwa dni miałby wyrok. (..) Są jakieś przyczyny, że Bronisław Komorowski z tego daru od losu, że książka miała premierę tuż przed wyborami, nie skorzystał (...)"

      Usuń
  2. Rozsyłam to gdzie się da, dzięki za artykuł :)

    Maciejjo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Maciejjo

      To ja jeszcze dorzucę cytat z wywiadu z Sumlińskim:

      "Jako minister obrony narodowej Bronisław Komorowski dopuścił się kolejnych, nazwijmy to, zaniedbań. Skutkowały one tym, że przy prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej rosyjska firma GTS przejęła nadzór nad wszystkimi tzw. wrażliwymi łączami, czyli systemami łączności, na przykład biegnącymi do attachatów obrony, a także agend wywiadu oraz kontrwywiadu. Był tym zdumiony nawet premier Buzek, który pytał o tę sprawę ministra Komorowskiego, ten zaś tłumaczył się… niewiedzą".

      Voilà :)

      Usuń
  3. Mam nadzieję że ten WSIowy chłoptaś na posyłki po wyborach zamieszka na Rakowieckiej gdzie będzie czyścił kible gid chłopakom, tylko do tego się nadaje ta PO-PZPRowska menda z PO-UBeckimi korzeniami.
    klawisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Klawisz


      Rakowiecka 37 to kuźnia wyborcza Bronisława Komorowskiego :))

      https://fronda.pl/a/najwieksze-poparcie-komorowski-zdobyl-od-wiezniow,51295.html

      Usuń
  4. Wszystko co niedokończone - zawsze jest bolesne!
    Przerwany stosunek, leczenie kanałowe, czy rzecz najprostsza - robienie kupy.
    Nie inaczej jest z niedokończoną dekomunizacją. Ta zaraza jest jak chwast. Dopóki nie wyplenisz - odrośnie, i to piękniej niż z oryginału.

    Całe WSI i jego polscy nadzorcy z ramienia Moskwy - to zmora o wiele gorsza niż włoska Canostra. Członkowie tej ostatniej, przynajmniej kierują się honorem.

    Ból Komorowski i Buc Jaruzelski

    Ten ostatni już zdechł. O tym pierwszym - poczytajta, a potem rópta co chceta.

    Wniosek końcowy?
    Póki nie przeprowadzi się dekomunizacji - puty będą odwieczne, i te same dysputy.

    P.S. Błędy ortograficzne zamierzone!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jarek Dziubek22 maja 2015 21:55

    Szanowna Flavio,
    Marny nasz los, tak, czy owak.
    Pozdrawiam gorzko zniesmaczony.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czcigodna Flavio
    Dziękuję za doskonałe streszczenie powiązań kogoś, kto podczas debaty z Dudą miał czelność powiedzieć:
    Pokaż mi swoich znajomych, a powiem ci, kim jesteś.
    Po Twoim wpisie nie ulega wątpliwości, kim (a może czym) jest "Bul" Komorowski.
    I dlatego zdecydowanie przeciwstawiam się opinii, że drugą turę należy olać. Bo to rzekomo jedna cholera, czyli POPiS.
    Na swoim blogu napisałaś o konieczności odwszenia wymiaru (nie)sprawiedliwości. Dodam że z wiedzą o prawie nie jest w Polsce najlepiej. Skoro nie odróżnia się drobnych przekrętów plus marnotrawstwa od afer liczonych w setkach milionów złotych. A nic nie robienia od parszywego sabotażu.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń