czwartek, 5 maja 2016

Dureń z pudełka

W powszechnym odbiorze ludzi myślących (nie mając znajomości w świecie lemingów, nie wiemy, jak tam jest postrzegany), Ryszard Petru widziany jest jak plastikowa laleczka o imieniu Ken. Czyli facet podobający się niektórym paniom w wieku trolejbusowym (swego czasu warszawskie linie trolejbusowe miały numery powyżej pięćdziesięciu). Rzecz jasna dopóki nic nie mówi. Bo gdy już otworzy usta, natychmiast udowadnia, że jest durniem, nie mającym cienia bladego pojęcia o historii, kulturze, geografii, ekonomii i polityce. Narzuca się więc pytanie, skąd takie mniej niż zero, otoczone wianuszkiem równie głupich a nieco już przerośniętych galerianek, wzięło się w polskiej polityce. Czy może lepiej, z czyjego pudełka ten diabełek wyskoczył.
Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto przybliżyć istotne fakty z życia i „działalności” Ryszarda Petru – zwłaszcza te, które rzucają cień na jego „nowość” i „niezależność”. Nie wszyscy zapewne wiedzą, że nasz bohater jest właścicielem firmy Ryszard Petru Consulting, która to ma siedzibę w ambasadzie Korei Północnej. Fundacja, której Petru jest prezesem, również się tam mieści. Sam zainteresowany odpowiedział dziennikarzom: „Nie wiedziałem, że to teren ambasady. Wynająłem pomieszczenie od kogoś innego”. Jak się okazuje, północnokoreańscy dyplomaci przekształcili ambasadę w komercyjny biurowiec i zarabiają na wynajmie. Zgodnie z konwencją wiedeńską o stosunkach dyplomatycznych, pomieszczenia można użytkować tylko zgodnie z ich pierwotną funkcją. Polskie MSZ interweniowało w tej sprawie wiele razy, rzecz jasna bez skutku.
Fundacja „For Europe”, której Petru jest prezesem, według PKD, zajmuje się „działalnością społeczną i edukacyjną”. To samo PKD mają organizacje o charakterze lóż – generalnie taką działalność prowadzą lobbyści. Wielce ciekawy jest skład tej fundacji. Ryszard Petru miał uosabiać „nową jakość”, a członkiem rady nadzorczej jest Wiesław Rozłucki – pierwszy prezes GPW, a także były członek rady nadzorczej TP S.A. i TVN-u. Ex-doradca banku inwestycyjnego Rotschild i dyrektor departamentu Ministerstwa Przekształceń Własnościowych w czasie ministrowania innego kumpla z tejże fundacji, Janusza Lewandowskiego (którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać). Innym członkiem zarządu jest pan Janusz Steinhoff, minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, wspierający ongiś zastrzykiem gotówki kampanię wyborczą PO.
Wielu osobom na pewno dała się we znaki posłanka Kamila Pihowicz; jakże celnie ochrzczona przez panią profesor Krystynę Pawłowicz imieniem Myszki Agresorki. Otóż nie bez powodu gra ona pierwsze skrzypce w partii Petru. Jej mąż, Michał Pihowicz, jest „ekspertem” banku PKO BP – tego samego, od którego Nowoczesna otrzymała darowiznę w kwocie 2 milionów złotych. Żaden z banków nie udziela takich kredytów start-upom; a zwłaszcza bank, który jest kontrolowany przez Skarb Państwa. Jak to się stało, że spełnili wyśrubowane warunki banku? Sama Pihowicz wykręca się od odpowiedzi. W wywiadzie udzielonym „Wyborczej”  nieopatrznie wyznała, że bank udzielił im kredytu bez zabezpieczenia w formie zastawu majątkowego. Z kolei jej mąż, Michał Pihowicz, zapytany został o kasę na plakaty wyborcze. „Jakoś mi tak niezręcznie o tym mówić” – powiedział. Ale wygadał się, że chodziło o 1,5 miliona złotych. Przedstawiciele firm wynajmujących powierzchnie reklamową byli zgodni, że z rabatami, ekspozycja kosztowałaby Petru 3-4 miliony złotych.
Oglądając tę tak „nowoczesną”, że mającą korzenie jeszcze w tzw. Mumii Demokratycznej farsę, na usta ciśnie się pytanie o autora. Sądząc zarówno po formacie tej kukiełki, porównywalnej z chrabią Bulem, jak i czarach marach związanych z finansowaniem, widać w tym rękę „razwiedupru”, jak mistrz Michalkiewicz ma w zwyczaju nazywać faktycznych władców tej, za przeproszeniem, III RP. Którzy przez 25 lat wkładali patyczki w tyłki różnych Mazowieckich, Buzków i Tusków i kręcili tymi kukiełkami. Ale i kukiełki są coraz gorszej jakości. Bo w porównaniu z nimi TW Must, znany też jako Andrzej Olechowski, był człowiekiem obytym i władającym lengłidżem. A dzisiaj jak nie ukraiński bandzior, to rumuński debil.
I na koniec drobna uwaga. Być może niektórzy z Szanownych Czytelników zauważyli pojawienie się w prawej kolumnie blogu nowej sekcji, zatytułowanej „chrabia Bul powiedział”. W pierwszej chwili kusiło też nas, aby w podobny sposób uhonorować też Rubikonia, współczesnego  następcę Incitatusa, ulubionego konia cesarza Kaliguli, mianowanego przezeń senatorem. Ale po namyśle, oparliśmy się tej pokusie. Bowiem gdyby chcieć zamieścić choćby największe idiotyzmy, rubryka „Rubikoń zarżał” przerosłaby swoją objętością resztę blogu. A smakosze zainteresowani dawniejszymi fajerwerkami tego nieuka, znajdą je w naszym starszym wpisie  „Dyzma wystrugany z banana” z lutego br.

Flavia de Luce
Stary Niedźwiedź
Tie Fighter

14 komentarzy:

  1. Osobiscie nie wiem czemu bezpieka wybiera tak kompletnych idiotow na liderow roznych Nowoczesnych KODow PO.Czy to chodzi o to zeby ''wrazie czego'' mozna ich bylo latwo obalic ?

    wesol dzien
    PiotrROI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Piotrze
      Chyba masz rację. Wygląda na to, że WSIoki za podstawowe kryterium doboru przyjęły łatwość sterowania debilem. Plus gwarancję, że ktoś aż tak głupi nigdy nie wymknie się spod kontroli.
      A co się tyczy społecznego odbioru takich kpów, chyba obstawili, że ponad połowa ludzi chodzących na wybory to kretyni, kupiący nawet taki chłam, jak Chyży Rój i jego gang. Do tej pory to im wychodziło, jesienne wybory to ich pierwsza skucha.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Stwierdzono idiotyzm, funkcje urzędowe pełnić może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Refaelu
      Zasada którą sformułował Lawrence Peter głosi, że w administracji publicznej czy w korporacji człowiek awansuje tak długo, aż zdobędzie stanowisko, do zajmowania którego najzwyczajniej brakuje mu kwalifikacji. Niestety w polskiej polityce taki dureń od tej chwili dopiero nabiera impetu. Przecież nawet jego wypowiedzi na tematy finansowe świadczą jedynie o tym, że w szwajcarskim banku mógłby być co najwyżej kierowcą, ochroniarzem lub konserwatorem powierzchni poziomych.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czcigodny Niedźwiedziu,
      Obawiam się, że nawet takie stanowiska to zbyt wysokie progi na swetrowe nogi. Na pewno Swetru odwaliłby jakiś numer, który normalnemu człowiekowi do głowy nigdy nie przyjdzie.

      Usuń
    3. Czcigodny Refaelu
      Chyba przeszacowłem jego możliwości. Kierowca czy ochroniarz to zbyt odpowiedzialne stanowiska. Pozostaje więc ten konserwator. W porządnym banku podłogi myte są pod nieobecność klientów. Więc nie grozi wylanie im kubła od mopa na nogi.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Jarek Dziubek6 maja 2016 22:23

    Szanowni Autorzy, ja z racji pracy w dużej firmie, siłą rzeczy mam znajomości wśród lemingów. Niestety, wielu z tych, którym się nie chce głębiej sięgnąć i poszperać, twierdzi, że Platforma się skończyła, to teraz trzeba głosować na Petru. Bo to gość od Balcerowicza, więc będzie dobry. Bo przecież Balcerowicz w ostatnich latach krytykował rządy PO. I tak też w ostatnich wyborach parlamentarnych zagłosowali. Zatem akcja stworzenia alternatywy przez starszych i mądrzejszych do pewnego stopnia zakończyła się sukcesem.
    I teraz już sam nie wiem, czy to dla Polski lepiej, że nowe twarze establishmendów nie dorastają do pięt tym dawnym establishmendom, czy to dla Polski gorzej. Ciężki temat do rozkminiania.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jarku
      Dzięki za informacje na temat sfer, których po prostu nie znam. Wśród pracowników polibudy, na zasadzie prawa wielkich liczb, trafiają się te i idioci, którzy na niwie zawodowej są doktorami Jeckyllami. A prywatnie panami Hyde'ami którzy uwierzyli w to, że w Polsce demokracja jest zagroźona. Są też i niespecjalnie liczni szalikowcy PiS. Ale najwięcej jest takich, jak ja. Którzy popierają imperatyw posprzątaniu po gangu PO-PSL, ale irytują ich szkolne błędy, zwłaszcza w polityce zagranicznej, czy sposobie zwalczania rokoszu ladacznic w togach. Natomiast już studenci podchodzą bardziej pragmatycznie - w końcu to polibuda, a nie jakaś genderowa operetka. Jeśli Morawiecki coś poprawi na rynku pracy, poprą PiS. A "dyktaturową" histerię będą mieć w dupie.
      A co się tyczy twarzy uzurpatorskiego establishmentu, w mojej ocenie lepiej, że są to obecnie mordy debila Swetru czy bandziora Skatiny. Sam napisałeś, że dla lemingów do dzisiaj autorytetem jest Mengele polskiej gospodarki, nieźle grający rolę inteligentnego profesora ekonomii.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Szanowni Autorzy,

    Czy brak nazwiska Balcerowicza w tekście został spowodowany tym, iż tekst Wasz mógłby zamienić się z taktycznej w strategiczną broń jądrową? A może po prostu panie trolejbusowe uważają go za bohatera i powiązanie tych dwóch osób spowodowałoby odwrotny efekt?

    Tak czy inaczej, Ken, Swetru, lub po prostu wsiowy debil, jakby go nie nazywać, jest jedynym ratunkiem ekipy Ryżego. Stąd nie dziwi wsparcie udzielane mu przez banki, niemieckie media i innych beneficjentów rządów skorumpowanych chamów i folksdojczów

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Robercie
      O roli Mengele polskiej gospodarki w wypromowaniu tego mniej niż zera, między innymi poprzez zrobienie go prezesem operetkowego stowarzyszenia ekonomistów, które tenże Mengele założył, pisaliśmy już wcześniej. Link załączyliśmy. W tym odcinku skoncentrowaliśmy się na kwestiach finansowych, z daleka śmierdzących kryminałem.
      Ten baran jest powszechnym obiektem kpin każdego, kto ukończył przyzwoitą podstawówkę, w której nie spał na lekcjach. Oto najnowszy dowcip:
      Swetru stoi przed warszawskim pomnikiem Kopernika i pyta swoją sekretarkę:
      - Kamila, nie wiesz po co ten Mickiewicz trzyma w ręku globus?
      Zechciej zajrzeć do poczty.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Szanowni Autorzy,
    A mnie się właśnie Petru podoba. Ma dobrą prezencję, mówi stanowczo i z przekonaniem, mądrze i przenikliwie spogląda. I przede wszystkim, w przeciwieństwie do wielu innych polityków, nie ukrywa, że jest idiotą.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Czcigodny Dibeliusie
    Stosując przedstawione przez Ciebie kryteria, Petru do pięt nie dorasta foksterierowi moich znajomych. Kacper prezentuje się znacznie lepiej, bez porównania mądrzej patrzy w oczy. Gdy na stole pojawi się coś smacznego, daje głos stanowczo i z przekonaniem. I nigdy nie spytał:
    - Kamila, a jak z tym jest w naszym programie?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowny Dibliusie i Stary Niedźwiedziu miejcie trochę litości, wprowadźcie jakieś ostrzeżenie że niewolno jeść w trakcie czytania tego tekstu. Przez Was muszę czyścić sobie monitor bo parsknąłem śmiechem czytając te Wasze teksty na temat tego półgłówka.
    klawisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Klawiszu
      Przepraszam za mimowolny kłopot. A w ramach przeprosin dowcip.
      - Dlaczego kodziarze w sobotę na okrągło wrzeszczeli "jesteśmy w Europie"?
      - No bo niby skąd Petru miał o tym wiedzieć?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń