wtorek, 21 marca 2017

Głupi wyrzuci, mądry podniesie, czyli francuscy Prusacy

 Król Henryk IV de Bourbon zakończył ponad trzydziestoletnią wojnę religijną we Francji wydając w roku 1598 Edykt Nantejski. Gwarantował on hugenotom (czyli francuskim kalwinistom) wolność wyznania, potwierdził prawo budowania świątyń, szkół i szpitali, a jako gwarancję przekazał pod ich kontrolę ok. 100 twierdz.
Kardynał Armand Jean du Plessis, diuk de Richelieu, czyli najwybitniejszy premier jakiego Francja dorobiła się w swojej liczącej ok. tysiąc pięćset lat historii, rozpoczął budowę silnej władzy centralnej. Odebrał wszystkie twierdze nie tylko hugenotom ale i francuskim „królewiętom”, spiskującym bez litości kazał poucinać łby. Najdłużej bo aż czternaście miesięcy trwało oblężenie La Rochelle, której komendant zawarł układ z Anglią , a zatem dopuścił się zdrady stanu. Ale wielki Richelieu nie był tępym fanatykiem. W wydanym przez siebie a podpisanym przez figuranta Ludwika XIII (Francuzi też mieli swojego Bula, któremu tylko polowania były w głowie) Akcie Łaski potwierdził hugenotom wolność wyznawania religii a arystokracja hugenocka pojawiała się na dworze królewskim.
I wszystko to jakoś działało bez wielkich zgrzytów dopóki megaloman Ludwik XIV nie postanowił tego poprawić i nie odwołał w roku 1685 reszty Edyktu Nantejskiego. Co bardziej spolegliwi hugenoci przeszli na katolicyzm lub symulowali taką konwersję. Ci najbardziej rezolutni i bitni wybrali emigrację. Mieszczanie głównie Anglię i Niderlandy, szlachtę zaprosił do siebie elektor brandenburski i książę pruski Fryderyk Wilhelm I, przez Niemców zasadnie nazywany Wielkim Elektorem. Ten sam z którego Sienkiewicz pokpiwał ustami pana Zagłoby, a który „Potop” po mistrzowsku wykorzystał do zrzucenia lennej zależności od Rzeczypospolitej.
Goście potrafili to docenić. I szybko stali się bardziej pruscy od rodowitych Niemców, tworząc elitę fryderycjańskiego królestwa, formalnie powołanego do życia w roku 1701. Było to oryginalne królestwo. Bowiem inne posiadały lepszą lub gorszą armię a Prusy składały się z silnej armii która stopniowo, kawałek po kawałku, zdobywała sobie państwo na miarę swoich potencjału i ambicji.
Przeciętny Polak, spytany o najwyższy pruski lub niemiecki order wojskowy, na pewno wymieni Krzyż Żelazny (czyli Eisernes Kreuz vel Eisenkreuz, ustanowiony w roku 1813 przez Fryderyka Wilhelma III). Ale do roku 1918 nie była to prawda, bowiem znacznie wyższą rangę miał utworzony w roku 1740 przez Fryderyka II, zwanego Wielkim, order Pour le Mérite (czyli „za zasługi”). Tym wszystkim którzy tę nazwę złożą na karb osiemnastowiecznej wszechobecnej francuszczyzny, przypomnę że dwa najwyższe co do rangi pruskie ordery miały czysto niemieckie nazwy. Były to Schwarzer Adler Orden (Order Czarnego Orła) z roku 1701 oraz podebrany z Bayreuth w roku 1792 Roter Adler Orden (Order Czerwonego Orła). Mam prywatną hipotezę że był to ukłon Fryderyka pod adresem swoich najbardziej lojalnych oficerów. Aż do I Wojny Światowej order Pour le Mérite (dalej w skrócie PlM) nadawany był raczej rzadko. Natrafiłem na jedynie kilkanaście przypadków nadania go w XIX wieku za wojny napoleońskie, wojnę austriacko – pruską 1866 oraz francusko – pruską 1870. Oczywiście osoby mające dostęp do niemieckich archiwów na pewno znalazłyby więcej przypadków jego nadania w tamtym stuleciu. Prawdziwy wysyp nastąpił dopiero podczas Pierwszej Wojny Światowej gdy nadano go co najmniej kilkuset oficerom. Z tego grona wysegregowałem cztery przypadki zarówno ciekawe, jak i  bezdyskusyjnie „hugenockie”.
Narodowość przodków Lothara von Arnauld de la Perière (1886 – 1941) może stanowić zagadkę najwyżej dla parlamentarzystów najgłupszego klubu w obecnym sejmie, czyli posłanek  Lubnauer bądź Schleswig- Holstein (czy jak jej tam). Podczas tej wojny jako dowódca U-boota zatopił głownie na Morzu Śródziemnym (niemal przez całą wojnę jego U-35 operował z austro-węgierskich baz w Poli i Kotorze) 195 statków o tonażu 453 tys. BRT oraz dwa okręty wojenne, stając się tym samym najskuteczniejszym dowódcą okrętu podwodnego wszechczasów.
Samo hasło U-boot budzi w Polsce oczywiste negatywne skojarzenia, zatem konieczny jest dodatkowy komentarz. W wojnie tej po raz pierwszy istotną rolę odegrały niemieckie okręty podwodne (osiągnięcia należących do Ententy są znikome). Były to czasy samotnie pływających statków (idea konwojów dopiero się rodziła) zatem Arnauld de la Perière mógł postępować w sposób cywilizowany. Jego okręt wynurzał się przy atakowanym statku i załoga miała możliwość zejścia do szalup ratunkowych. Dopiero potem statek był zatapiany. Sposób działania Arnauld de la Perièra był raczej wyjątkiem niż regułą. Bowiem w cesarskiej marynarce wojennej służyli też i tacy bandyci jak również odznaczony orderem PlM Walther Schwieger. W roku 1915 jego U-boot zatopił brytyjski statek pasażerski „Lusitania”, w wyniku czego zginęło prawie 1200 osób. Wśród ofiar było wielu obywateli amerykańskich i ten akt barbarzyństwa przyczynił się do przystąpienia
Stanów Zjednoczonych w kwietniu 1917 do wojny. W roku 1917 okręt Schwiegera szczęśliwie najechał na minę, czego nikt nie przeżył
Oliver von Beaulieu-Marconnay (1898 – 1918) był pilotem myśliwskim. Między 28 maja a 10 października 1918 zestrzelił 25 samolotów angielskich i francuskich. Ranny podczas walki 10 października zdołał wylądować, lecz po kilkunastu dniach zmarł w szpitalu. Przed śmiercią zdążono go odznaczyć omawianym orderem, przez co jako dwudziestolatek stał się najmłodszym jego kawalerem w historii.
Legendą niemieckiej generalicji tej wojny był generał piechoty (czyli generał broni) Hermann von François (1856 – 1933). To „sedi” (czyli litera C z ogonkiem) w jego nazwisku wyjaśnia wszystko. We wrześniu 1914 jako dowódca 1 Korpusu Armijnego skutecznie spowalniał ofensywę rosyjskiej 2 Armii gen. Samsonowa, która wtargnęła na Mazury, tocząc walki niedaleko od mojej letniej siedziby. . Gdy po nieudolnym Maksie von Prittwitzu dowództwo nad niemiecką 8 Armią przejął Paul von Hindenburg, natychmiast przerzucił koleją 1 Korpus do Działdowa. Wyprowadzone stamtąd przez von François kontruderzenie zakończyło się otoczeniem i rozgromieniem armii Samsonowa, z której ocalało góra kilkanaście procent jej stanu początkowego.
Kolejnym popisem von François była bitwa pod Gorlicami na początku maja 1915, w której również dowodził korpusem armijnym i walnie przyczynił się do przerwania frontu i definitywnego przegonienia Rosjan z Galicji. Właśnie za tę operację został odznaczony PlM.
Dowódcą armii nigdy nie został, bowiem przełożeni nie przepadali za nim z racji jego nadmiernej (przynajmniej ich zdaniem) samodzielności i modyfikacji ich rozkazów na podstawie oceny sytuacji z pierwszej linii a nie odległego sztabu. W dużym uproszczeniu można go nazwać niemieckim Pattonem z I Wojny Światowej.
Czas na admirała Wilhelma Souchona (1864 – 1946), dowódcy Eskadry Śródziemnomorskiej. Jego zespół, złożony z krążownika liniowego „Goeben” (dla niewtajemniczonych – taki słabiej opancerzony ale za to znacznie szybszy pancernik) oraz lekkiego krążownika „Breslau” po przystąpieniu Francji do wojny ostrzeliwał francuskie porty w Afryce Północnej. Gdy wojnę Niemcom wypowiedzieli Brytyjczycy, zespół Souchona wymknął się Royal Navy i dotarł do Stambułu. Po czym ogłoszono że Turcja te okręty kupiła od II Rzeszy a Souchon został głównodowodzącym floty tureckiej. Gdy w roku 1915 rozpoczęła się wojna rosyjsko – turecka, przaz dwa lata eskadra Souchona skutecznie stawiała opór flocie rosyjskiej, uniemożliwiając jej opanowanie Morza Czarnego. Rzecz bardzo ważna bowiem z racji braku sieci kolejowej wokół tego morza, transporty na front mogły docierać drogą morską bądź rzemiennym dyszlem.
Do listy tej na pewno można dopisać generała piechoty (generała broni) Martina Chales de Beaulieu , generała artylerii (generała broni) Siegfrieda von la Chevallerie czy pułkownika Alexandra Commichau.
Swego czasu czcigodny Piotr ROI podkreślił istotną rolę Polaków w służbie elektorskiej w budowie państwa pruskiego. Ślad tego odnalazłem i w galerii odznaczonych PlM podczas I Wojny Światowej. Bowiem
generał major (generał brygady) Wilhelm Graf von Gluszewski-Kwilecki
generał piechoty Hans von Guretzky-Cornitz
pułkownik Boleslaus von Kuczkowski
generał pułkownik (stopień wyższy od generała broni) Karl von Lewinski
pułkownik Friedrich von Miaskowski
pułkownik Leo von Paczynski-Tenczin
generał piechoty Georg Wichura

Na pewno Niemcami z dziada pradziada nie byli.

Stary Niedźwiedź

10 komentarzy:

  1. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,

    Swego czasu napotkałem opinię, że gdyby nie wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler, to dzisiaj językiem techniki i internetu byłby niemiecki. Trudno orzec, czy byłaby to prawda, ale warto zwrócić uwagę na argumentację autora powyższej tezy: zoologiczny antysemityzm Hitlera spowodował masową emigrację najtęższych umysłów ówczesnych czasów do... USA. Chyba nie trzeba podawać narodowości i krajów urodzenia sporej części twórców amerykańskiej bomby atomowej... Spora ich część musiała uciekać przed Hitlerem jeśli nie z Niemiec, to z krajów sukcesywnie zajmowanych przez Wehrmacht.

    Piszę to z uwagi na analogię do opisywanego przez Ciebie "przejęcia" wielu później wybitnych Francuzów przez Prusy. W przypadku Żydów z Niemiec i USA miało to (chyba) nawet szerszy zasięg i (chyba) poważniejsze konsekwencje dla tych obu krajów.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Imperator

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ave, Imperator!
      Masz rację. Przed exodusem Żydów Z Niemiec Potencjały przemysłowo - naukowe Stanów i Niemiec były jak najbardziej porównwalne, przewaga Amerykanów w najlepszym dla nich przypadku miała się jak 3 do 2. A tak za darmo dostali całe gremium najtęższych głów z zakresu nauk ścisłych i stosowanych. Gdybyś spytał mnie o najwybitniejszych współtwórców Projektu Manhattan którzy nie wywodzili się z "narodu wybranego", na szybko potrafiłbym wymienić jedynie Nielsa Bohra i Enrico Fermiego. Ale ten ostatni po odebraniu w Sztokholmie Nobla pojechał prosto do Stanów, bo jego żona była Żydówką.
      Zgadzam się też że ten exodus miał znacznie donioślejsze skutki od decyzji "wielkiego elektora". Stworzenie bomb atomowej i wodorowej było kompletnie nową jakością i zapewniło Stanom status supermocarstwa. To bez porównania więcej niż podniesienie armii pruskiej do poziomu, który w połączeniu ze świńskim fartem podczas Wojny Siedmioletniej (gdyby caryca Elżbieta Piotrowna pożyła kilka miesięcy dłużej, Prusy zostałyby zaorane) awansował ich państwo do europejskiej pierwszej ligi. Obok Francji, Austrii, Rosji i Anglii.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Doskonały esej ( godna uznania zaciętość szperacza ); dużo ciekawych wiadomości typu silva rerum.
    Może należałoby dodać że u nas w Polsce polonizowali się nie wygnańcy a przysłani do "Irokezów" (żeby zacytować klasyka) z misją zaprowadzenia postępu i porządku członkowie nacji zaborczych - taka ci to u nas, panie, siła łagodności!
    Amigo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Amigo
      Wspomniany przez Ciebie efekt polonizacji najbardziej widoczny był we Lwowie - prawdziwej stolicy Galicji i Lodomerii. Bardzo często syn przysłanego tam po III rozbiorze habsburskiego urzędasa mówił już dobrze po polsku a wnuk brał udział w Powstaniu Styczniowym. Dużo nasłuchałem się od ojca o tym najcudowniejszym polskim mieście i świetnie rozumiem Awerczenkę, który jako emigrant napisał że jego ukochany Petersburg zatopiło lepkie błoto. Bo brednie jakoby Lwów był ukraiński (PIĄTA pod względem liczności grupa narodowa w tym mieście) należy zabić śmiechem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Szanowny Niedzwiedziu,

    Dziekuje za swietny artykul.Uzupelnie tylko moze..

    ''Swego czasu czcigodny Piotr ROI podkreślił istotną rolę Polaków w służbie elektorskiej w budowie państwa pruskiego.''

    Nie tylko pruskiego ale i pozniej niemieckiego.Nie kto inny jak niejaki Kosina jest do dzis ojcem zalozycielm ''3000 letniej rzeszy niemieckiej od Renu po morze czarne''. Co prawda genetyka osmieszyla cala te koncepcje ostatecznie ale zeby ja obalic co to to nie na to sobie faszysci pozwolic nie moga.Wystarczy oplacic nad wisla odpowiednia ilosc wlasnych kundli by tak glosno szczekali ze ''ziemia jest plask'' by nikt kto chce cos znaczyc na tej szerokosci geograficzniej nie mial watpliwosci w co ma wierzyc.

    wesol dzien
    PiotrROI

    PS. wlasnie ubolewam na nie pamietam juz ktora gafa red.Ziemkiewicz ktory historycznie sie ''petruzuje''. Wlasnie sie zblaznil chcac (slusznie) skompromitowac ''pospolite ruszenie'' walesy, kwacha i komora mowiac ''pospolite ruszenie wystarczylo raz z armaty wystrzelic i juz uciekalo''. Pod Grunwaldem , Orsza w calosci a po czesci nawet pod Kircholmem, Kluszynem czy Wiedniem walczylo wlasnie pospolite ruszenie.Kazdy sie co jakis czas petruzuje ale ostanio red. Ziemkiewicz w kwesti historycznie zaczyna gonic rumunskiego ''mistrza''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Piotrze
      Doskonale rozumiem że jesteś wściekły na Kosinę za jego idiotyzmy. Bo "imperium germańskie" od Renu po Morze Czarne to oczywisty idiotyzm, negujący istnienie Słowian i na przykład sugerujący że Rzymianie nie odbili państwa Daków tylko pewnikiem jakowychś Germanów, tyle tylko że nic o tym nie wiedzieli.
      Ale nie należy też wpadać w śmieszność w drugą stronę. Swego czasu podałem link do jakichś bredni okraszonych mapką, rzekomo z V czy VI wieku, na której istnieje imperium słowiańskie od Renu po Ural! Szkoda że nie po Pacyfik.
      O ile mi wiadomo, trzy legiony Warusa w Lesie Teutoburskim w roku 9 po Chrystusie wybili Cheruskowie po wodzą niejakiego Hermana. Nawet jeśli przyjąć że Tacyt pisząc o Germanach miał na myśli mieszkańców pewnej krainy geograficznej a nie nację, fakt odzyskania za panowania cesarza Klaudiusza orłów tych legionów w świątyni ODYNA vel WOTANA przynajmniej dla mnie przesądza sprawę. Nie można negować istnienia plemion germańskich (zasięg terytorialny to już inna para kaloszy) czy uważać ich za jakichś "zgermanizowanych" (a tak nawiasem, to przez kogo?) Słowian.
      Trochę mnie zaskoczyłeś tą Orszą a tym bardziej Kircholmem i Kłuszynem. Bo wydawało mi się że w Koronie po kompromitacji w bitwie pod Chojnicami jednak przyjęło się zawodowstwo czyli wojsko zaciężne. Czy mam to rozumieć tak że Litwini wtedy jeszcze do wojska zaciężnego nie dorośli i dlatego ponad połowę armii Ostrogskiego stanowili pospolitacy?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. PS
      Oczywiście "nie PODBILI państwa Daków".

      Usuń
  4. PS. mialo byc oczywiscie ''Pod Grunwaldem* , Orsza prawie w calosci a po czesci..''

    *tu akurat jak pamietamy ''zaciezni'' (owczesni ''zawodowcy'') z Czech calkowicie sie zblaznili

    wesol o 3ciej rano ;)
    PiotrROI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Piotrze
      Skoro mowa o zaciężnych Czechach, zawsze przypomina mi się jak to Oldrzich Czerwonka przehandlował królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi Malbork (i chyba coś jeszcze jakiś zamek) za żołd, z którym Krzyżacy zalegali jego ludziom. Chodziło chyba o prawie 200 tys. florenów a Czesi nie lubili już wtedy dopłacać do wojny.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Szanowny Niedzwiedziu,

    ''Trochę mnie zaskoczyłeś tą Orszą a tym bardziej Kircholmem i Kłuszynem. Bo wydawało mi się że w Koronie po kompromitacji w bitwie pod Chojnicami jednak przyjęło się zawodowstwo czyli wojsko zaciężne. ''

    Generalnie po reformie hetmana Kamienieckiego pod koniec XV wieku postawiono na zawodowstwo lecz nie zmienia to faktu ze we wszystkich tych bitwach brala tez udzial szlachta z ''pospolitego ruszenia''.Faktem tez jest ze ci ''pospolitniacy'' w duzej czesci mieli przeszkolenie zawodowe dzieki w/w reformie sluzba zawodowa trwala 2-3 lata (w wiekszosci -nie bylo to regulowane) a pozniej bralo sie nowych ktorych ''starzy'' (2-3 roku) szkolili.Wojska te sie szkoliy z bardzo trudnym i szybkim przeciwnikiem na ''dzikich stepach'' podola.Wiekszoasc husarow z uwagi na koszt byla werbowana z sredniej (najbardziej zamoznej w RON)szlachy wielkopolskiej, lekka jazda (kozacy) glownie z mazowsza i malopolski.Dzieki temu co roku ''na rynek'' trafialo 2-4 tys swietnie wyszkolonego wojska co w razie potrzeby wojennej bylo wrecz bezcenne.

    ''Czy mam to rozumieć tak że Litwini wtedy jeszcze do wojska zaciężnego nie dorośli i dlatego ponad połowę armii Ostrogskiego stanowili pospolitacy?''.

    Pod Orsza ? Litwini do drugiej dekady nie mieli innego wojska zawodowego niz z Korony.Porownaj sobie spis wojska z kampanii Zamoyskiego w Inflantach z spisem wojsk Chodkiewicza pod Kircholmem i znajdz tam jedna zawodowa chorongiew ''litewska''.Zreszta nawet wtedy nie nie bylo na Litwie wodzow umiejacych korzystac w pelni (poza moze Chodkiewiczem) z np. husarii czego dowodem jest kompletny blamaz Sapiechy ktory w przeciwienstwie do innych ''sponsorow'' postanowi sam (a nie tylko jak reszta ''formalnie'') dowodzic polskim oddzialem i gdyby nie fanatastyczny manewr Nalecz-Gorskiego to nie ma co ukrywac dostalibysmy wtedy w ....... Zreszta podobnie bylo i podczas ''Dymitriad''.Gdzies tak dopiero od czasu ''potopu polskiego'' mozna mowic realnie o wykorzystywaniu w pelni mozliwosci husarii na Litwie bo uczniow Lubomirski mial zdolnych.

    ''Nawet jeśli przyjąć że Tacyt pisząc o Germanach miał na myśli mieszkańców pewnej krainy geograficznej''

    No to akurat juz dzis nie podlega watpliwosci poza sekta kosiny.Z DNA nawet propagandzie trudno polemizowac.Z ''germanami'' jest ten problem ze mimo przebadania tysiecy probem kopalnego i owczesnego DNA jakos nikt go nie znalaz.Indoeuropejczykow , Slowian, Celtow mozna bez problemu zdefiniowac okreslonym markerem DNA -ale gdzie sie podziali ''germanie'' , jaki jest ich ''marker DNA''- na to nikt dzis nie umie odpowiedziec.

    ''fakt odzyskania za panowania cesarza Klaudiusza orłów tych legionów w świątyni ODYNA vel WOTANA przynajmniej dla mnie przesądza sprawę''

    Przypominam ze jednymi z glownych sprawcami upadku Rzymu mieli byc niejacy ''Wendalowie''. Znamy DNA ich pary krolewskiej R1A1.Do niedawna probowano to jakos ''naciagac'' pod kosine ale kiedy sprawdzono markery lini ''zenskiej'' sie okazalo ze te markery w kopalnym DNA to wystepuja najczescie (od I-II wieku n.e do XII wieku) w Polsce i ''zakonczono badania''.

    wesol dzien
    PiotrROI

    OdpowiedzUsuń