niedziela, 5 stycznia 2020

Debilki i świnie

Jak Szanowni czytelnicy dobrze wiedzą, nie jesteśmy fan clubem Pobożnosci i Socjalizmu. I gdy obecna przewodnia siła popełni jakąś głupotę, nie wahamy się jej tego wypomnieć. Ale totalna Targowica zmusza nas do refleksji, iż stare porzekadło z epoki PRL o treści "Szanuj szefa swego, możesz mieć głupszego" nic nie straciło ze swej aktualności. Bowiem zgraja cwelebrycko - targowicka nie ustaje w wysiłkach, by na jej tle rządzący uchodzili za ludzi w zasadzie rozsądnych.
Ksiądz arcybiskup Marek Jędraszewski należy do tych polskich hierarchów Kościoła Rzymskokatolickiego, do których odnosimy się z szacunkiem i sympatią, mimo że w skład redakcji wchodzi dwóch ewangelików augsburskich i jedna "protestantka po swojemu". Ale trudno nie szanować duchownego, który w spokojnych i wyważonych słowach wyraża to, co każdy myślący człowiek, a już na pewno chrześcijanin, sądzi o ekoterrorystach i rozwydrzonym hominternie. Czytając ostatnią rozmowę redaktorów z jego ekscelencją:

dowiedzieliśmy się o ostatniej racy intelektu niejakiej profesor nienadzwyczajnej Środy. Postuluje ona nadanie obywatelstwa wszystkim zwierzętom. Te domowe winny mieć obywatelstwo kraju w którym żyją. Zwierzętom egzystujące w bliskim otoczeniu ludzi, takim jak choćby szczury czy karaluchy, jej zdaniem należy się status uchodźców. Zaś zwierzęta żyjące w stanie dzikim powinny być traktowane jak obywatele innych państw. I niejako w celu wyprzedzenia krytyki tych bredni, stwierdziła, że osoby niepełnoletnie nie maja praw wyborczych, a obywatelstwo posiadają.
Refael zauważył, że każdy narkoman powinien zadać pytanie "co ta baba bierze, ja też tego chcę".
Jak powszechnie wiadomo, w przyrodzie nie ma ani gazu doskonałego , ani ciała doskonale czarnego. Okazało się, że babsztyl mimo wszystko nie może być uznany za kretynkę doskonałą, bowiem w tym ekoterrorystycznym bełkocie jest jedno stwierdzenie nie będące kompletnym  idiotyzmem. Oczywiście mamy na myśli to porównanie szczurów i karaluchów do ciapatego bydła, którym szalona pruska świnia uszczęśliwiła Europę, na nasze szczęście jedynie tę nazywaną "starą Unią".
Ze swej strony redakcja proponuje przeprowadzić rozumowanie odwrotne.
Nie ulega wątpliwości, że na polskich uniwersytetach działają "profesorki" pokroju Środy czy Płatek, ogłupiające kolejne pokolenia Polaków za pieniądze polskich podatników. Naszym zdaniem szkodzenie organizmowi, na którego koszt się żyje, wyczerpuje definicje pasożytnictwa. Zatem stawiamy pytanie, do jakich zwierząt należy porównać te trucicielki umysłów młodzieży? Narzucają się tu kandydatury pluskiew, wszy, tasiemców czy ameb. Ciekawi jesteśmy, do której kandydatury przychylają się Szanowni Czytelnicy.
A skoro jesteśmy przy analogiach ludzko - zwierzęcych, nie sposób wspomnieć o błaźnie będącym kolejną mutacją Paliciula i Ryśka Szóstego, czyli "niezależnym" kandydacie na prezydenta RP.
Dawno temu niejaki Hołownia wypowiadał się w "katolickich" audycjach Pedałenu. Najczęściej w sposób, za który mogliby go pochwalić co najwyżej Franek Białe Kimono czy kardynał Nic. Ale od pewnego czasu nie świruje już, że jest katolikiem:
 

Ostatnio popisał się złotą myślą, że ponieważ za życia skonsumował dużo mięsa, na Sądzie Ostatecznym będzie sądzony przez świnie. No cóż, wyrobowi katolikopodobnemu trzeba przypomnieć, że ludzi żywych i umarłych będzie tam osądzać Jezus Chrystus. A ponieważ Pismo Święte nie mówi nic o sądzeniu zwierząt, widocznie błazen ten, mimo głoszonych postępowych bredni, wyznaje starą endecką zasadę "swój do swego po swoje". A sam w duchu uważa się za świnię.

Stary Niedźwiedź
Flavia de Luce
Refael 72

24 komentarze:

  1. Pan Hołownia jako osoba z jednej strony ganiąca ostro KK, a z drugiej pozytywnie nastawiona do ekologizmu, ma ogromne szanse u przeciętnego Polaka, któremu zależy na ochronie przyrody, a nauki KK ma już daleko w tyle (o czym świadczą rozmaite sondaże). Dochodzi do tego jego bezpartyjność, będąca - śmiem twierdzić - zaletą w oczach zmęczonego sporami politycznymi szarego zjadacza chleba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Kiro
      Jeszcze z dziesięć lat temu ta Hołownia w Pedałenie robiła za katolika. Było to w czasach gdy ta stacja miała nadzieję na zyskanie przychylności polskich katolików cyklicznymi audycjami religijnymi. Obecnie dali sobie spokój, bo wiedzą, że na pozyskanie sympatii umownej prawej strony wyborców mają takie szanse, jak bździna w huraganie. Więc Hołownia robi to, za co mu Pedałen płaci, zaś o posiadanie jakichś sympatii politycznych czy światopoglądu na pewno tej wydmuszki nie podejrzewam. Uważam, że wjego wypowiedziach jest tyle autentyczności, co w komplementach prostytutki na temat męskości klienta, którego musiała "stawiać na nogi" przez godzinę.
      Zgadzam się z Tobą, że przeciętny Polak, a już na pewno w sprawach okołosypialnianych, kieruje się własnymi przekonaniami, a nauczanie KRK w tej materii ignoruje. Ale odnośnie ekoterroryzmu, gdy przekona się, że to on ma być fundatorem niemieckiego banana dla francuskiej małpy (nie raz pisałem, na czym polega ta walka z globalnym ocipieniem) rzekoma sympatia dla ekodebili pryśnie niczym bańka mydlana. Chińczyków i Trumpa szanuję za to, że nie dali pruskiej świni zrobić sobie wody z mózgów i wypieli się na te brednie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Szanowny Niedźwiedziu, ekologizm - czy się nam to podoba, czy nie - to idea zyskująca coraz bardziej na popularności. W obliczu coraz większej dewastacji przyrody, zatruwania gleby, powietrza i wody, wymierania gatunków, no i - wybacz - oczywistych - zmian klimatu, zainteresowany czymś więcej niż własnym tyłkiem Polak chętniej skłoni ucho ku "ekoterroryście" Hołowni niż ku ideowcom z drugiego bieguna. Albowiem prawica oddała walkowerem tę ważką kwestię, kwestię ratowania natury przez naszym własnym zgubnym działaniem, lewicy.

      Usuń
    3. W Austrii konserwatyści i zieloni zawarli właśnie koalicję, uznali,że możliwa jest ochrona zarówno klimatu, jak i granic.

      Usuń
    4. Czcigodna Kiro
      Zgadzam się z Tobą, że ekoterroryzm zyskuje na popularności, niczym swego czasu komunizm. Popularność tej szwedzkiej wytresowanej przez rodziców małpy, która jest za głupia by ukończyć nawet beznadziejną szwedzką szkołę średnią, najlepszym przykładem.
      I masz rację, że prawica postępuje beznadziejnie głupio, bo oddaje pole walkowerem, zamiast sięgnąć po argumenty stricte naukowe i na kopach roznieść te brednie o dwutlenku węgla. Którego jeden porządny wybuch wulkanu na Islandii w 2010 wysłał do atmosfery więcej, niż europejski przemysł w owym roku.
      Pieprzy się o cudownych samochodach elektrycznych. A poważni inżynierowie policzyli, że uwzględniając produkcję prądu (powstającego w elektrowniach, a nie w gniazdku kontaktu, jak sądzą ekodebile, orazwyprodukowanie i zutylizowanie akumulatorów, te elektryczne per saldo spowodują wyemitowanie większej ilości dwutlenku, niż klasyczne benzyniaki.
      Czyśćmy gazy z kominów. Można zastanowić się nad płaceniem Brazylii za zachowanie puszczy na Amazonką. Ale od dwutlenku i hodowli zwierząt niech się ekodebile i vegenaziści odpieprzą.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Szanowni Autorzy, nieskromnie przypomnę, że w komentarzu do któregoś z niedawnych wpisów na Antysocjalu pisałem o tym, iż idzie ku nam vegeterror. Jest to wyższa forma ekoterroru, tak jak narodowy socjalizm i komunizm były wyższymi formami zwykłego socjalizmu. Pitolenie Środy o obywatelstwie zwierząt idzie w tym właśnie kierunku. Przecież nie wolno zabijać obywateli, ani ich zjadać.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jarku
      Pozostało mieć nadzieję, że jedynie podniosłeś alarm o nadciągającym zagrożeniu. I nie jest to przepowiednia Kasandry o zagładzie Troi.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Wegetarianizm nie przejdzie z tej prostej przyczyny, że coś muszą jeść nasze psy i koty. Co prawda czytałam o zboczeńcach próbujących przestawić swoich pupili na dietę bezmięsną, ale chyba nie skończyło się to dobrze. Co do nas, to pardon, ale w obliczu wycinania coraz większych połaci lasów amazońskich pod uprawę paszy dla bydła, w pewnym momencie będziemy musieli zastanowić się nad tym, czy naprawdę musimy jeść AŻ TYLE mięsa. Osobiście opowiadam się za objęciem ścisłą ochroną wspomnianej puszczy, a co do zabijania zwierząt, to za ubojem szybkim i bezbolesnym.

      Usuń
    3. Czcigodna Kiro
      Wegetarianizm to jeszcze pół biedy bo oni nie odrzucają jajek i mleka. Na tym plus wyrobach sojowych na upartego da się przeżyć. Pod względem toksyczności i głupoty porównałbym to do socjalizmu.
      Ale weganizm to aż taki szczyt skretynienia, że porównanie z komunizmem i jego lajtową wersją, czyli nazizmem, po prostu się narzuca. Jak wiesz, nie jestem zwolennikiem odbierania matkom dzieci. Ale dla bydląt eliminujących z diety dzieci nawet jajka i nabiał zrobiłbym wyjątek. Jedyną alternatywę widzę w obowiązkowej sterylizacji bydląt pokroju Spurek. Bo to pewniejsze.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Szanowni, jako osoba o poglądach mocno wolnościowych uważam, że każdy dorosły może sobie wymyślać dietę, jaka mu się żywnie podoba. Jak ktoś chce się żywić chlebem i wodą, ma do tego prawo. Ktoś chce jeść tylko te owoce, które już spadły z drzewa, więc umarły i zjedzenie ich już nie boli, to też może. Ktoś stosuje dietę wegańską - proszę bardzo. Jak ktoś chce się żywić samymi stekami wołowymi, bez owoców i warzyw - nie ma sprawy. Byle ci wszyscy ludzie nie zmuszali do wybranej diety innych.
      Na razie nie zmuszają. Ale intensyfikacja zarzucania mięsożercom, że to mięso jedzą, próba urzędowego ograniczania hodowli, itp. skłania mnie do obserwacji, że już za chwileczkę, już za momencik vegeterror zapuka nam do drzwi. Na początku łagodnie, zwiększą się koszty produkcji mięsa i wyrobów mięsnych w sklepie. Potem coraz bardziej. Zabronią hodowli futerkowej. Zabronią zaprzęgania koni do dorożek. Zabronią wykorzystywania psów do akcji policyjnych. A na koniec zabronią produkcji i spożywania mięsa. Stopniowo, cierpliwie przez 50 albo 100 lat.
      Zatem podsumowując, szanuję każdą dietę poza dietą ludożerczą. I nie narzucam weganom picia mleka, ani jedzenia mięsa. I życzę sobie wzajemności.
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Czcigodny Jarku
      Co się tyczy tej wzajemności, to po prostu w nią nie wierzę. Równie dobrze można deklarować, że skoro nie zabijasz i nie okradasz rozmaitych lewaków, to nie życzysz sobie, żeby oni Ciebie okradali, czy nawet zabili.
      Śp. mistrz Jan Kobuszewski powiedział, że chamstwu trzeba przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom. Ale lewactwu wszelkich odmian można wyłącznie siłą. Bo godność osobista to pojęcie im nieznane. Dlatego w tej materii wzorami dla mnie są Francisco Franco y Bahamonde czy Augusto Pinochet Ugarte. Bo oni zrobili to SKUTECZNIE.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. Szanowny Stary Niedźwiedziu, powołałeś się na przykład polityków najskuteczniejszych w walce z komuną. Co w postępowych kręgach nie zostanie im nigdy zapomniane. Jestem tego samego zdania. Z komunistami krótko, jak Żołnierze Wyklęci. Kula w łeb i świnia już więcej ludziom nic złego nie zrobi.
      Jeśli chodzi o wegan, to jest wśród nich wiele porządnych osób, które po prostu nie chcą krzywdzić zwierząt. Nabiału nie jedzą, bo żeby krowa mogła dawać mleko, najpierw musi być cielna. A w przemyśle spożywczym nic nie może się zmarnować, więc taki cielak niechybnie idzie na cielęcinę. Dlatego ich rozumiem. Jeśli chodzi o niejedzenie jajek, to uważam, że przesadzają. Sam nie kupuję jajek z chowu klatkowego. Ale na rynku bez problemu są dostępne jajka od kury zielononóżki. Taka zielononóżka chodzi po podwórku całkiem swobodnie. Znosi jajka, gdzie jej się spodoba. Jak nie ma w kurniku koguta, to wiadomo, że jajko nie jest zapłodnione. Zatem albo zgnije gdzieś pod krzakiem i się zmarnuje, albo ktoś je zje. Żadne zwierzę w tym procesie nie cierpi, więc nie widzę powodu, by takich jajek nie jeść. No ale jest to ich sprawa.
      A komunistów do piachu!
      Pozdrawiam

      Usuń
    7. Czcigodny Jarku
      Jeśli ktoś dorosły jakąś dziwaczną dietą szkodzi jedynie sobie, to jak słusznie napisałeś, jego sprawa. Nie nasz cyrk, nie nasza małpa.
      Problem nie jest już oczywisty w przypadku takiego ekscentrycznego odżywiania dzieci. Bo w skrajnych przypadkach może to prowadzić do kalectwa. A jeśli taki świr chce na frutarianizm przestawić kota albo psa, należy najzwyczajniej w świecie zwierzęta te mu odebrać. I ukarać drania za znęcanie się nad nimi.
      Ale vegenazistów należy zwalczać tak, jak komunistów. Odnośnie traktowania tych ostatnich oczywiście jesteśmy w 100% zgodni.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Szanowni
    Widocznie Pan Szymon jakimś akcie proroczego jasnowidzenia ujrzał tłum tuczników ze świeczkami krz(w)iczącymi kon-sty-tuc-ja
    Ukłony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Żurawiu
      Każdemu wolno marzyć. Więc ten błazen może sobie wyobrażać, że sądzić go będzie nie Zbawiciel, ale świnie w togach z fioletowymi lamówkami, które jak powszechnie wiadomo, mają sztamę z Pedałenem. Przecież gdyby tak było, wyrok byłby oczywisty już teraz.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czcigodny Niedźwiedziu,
      Jak przypomniał bułhakowowski Voland podczas wiosennego Balu Pełni Księżyca (zwanego też Balem Stu Królów) wśród wszystkich teorii jest i taka że każdemu będzie dane to, w co wierzy. Zatem my staniemy przed Zbawicielem, a pan Hołownia w świńskim żołądku, zgodnie z zasadą - pięknym za nadobne.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Szanowni Autorzy,
    Ekoobrońcy nie chcą zauważyć, że gdybyśmy nie konsumowali zwierząt hodowlanych, to one przestałyby istnieć. Świnie ani krowy nie żyją na wolności, po zamknięciu hodowli pozostałyby jedynie nieliczne jednostki w zoo, albo jako pupile domowe. Niestety w przypadku pani Środy w jej ognisku domowym ilość krów jest już wystarczająca.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Dibeliusie, Twój argument nie wydaje mi się rozsądny. Żaden gatunek nie powinien istnieć tylko po to, żeby zaspokajać ludzkie potrzeby. Dlatego opowiadam się za zakończeniem procederu hodowania zwierząt na samo futro.

      Usuń
    2. Ups! Koniecznie muszę się poprawić. Oczywiście nie mam nic przeciwko hodowaniu zwierząt na mięso, mleko czy do roboty.

      Usuń
    3. Czcigodny Dibeliusie
      Zniknięcie z naszej planety krów czy świń w niczym by tym kretynom nie przeszkadzało. Co innego kornik drukarz - tego ekoterroryści będą bronić do upadłego, niczym POmiot swoich łapowników.
      Niedawno Flavia wynalazła wymiociny szkopskich ekoterrorystów, którym przeszkadzają koty domowe, bo niszczą ptaszki i myszki. Ich zdaniem koty są w Europie gatunkiem inwazyjnym, bowiem rzekomo występują w niej dopiero od czterech tysięcy lat. Ekoterroryści pojawili się dopiero kilkadziesiąt lat temu, więc znacznie bardziej zasługują na mianę gatunku inwazyjnego. Chyba warto zatem wybić ich do nogi.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Dear Old Bear,

    piję do Twojego komentarza z 6 stycznia 2020 23:48 (https://antysocjalbis.blogspot.com/2020/01/debilki-i-swinie.html?showComment=1578350880896#c8962595192039309172).

    Lapidarne podsumowanie roli, jaką Realpolitik przeznaczyła Polsce jako fundatorce niemieckiego banana dla francuskiej małpy zrobiło mi dzień. Nie każdy potrafi tak dobrze w aforyzmy.

    Jeśli chodzi o sprawy okołosypialniane, to myślę, że akurat tu możesz się w znacznej mierze mylić. Ludzie - owszem - grzeszą postępowaniem niezgodnym z nauczaniem KRK, po czym spowiadają się z wynikłych w ten sposób grzechów. O ile widzę, w większości parafii jest jakaś forma poradni rodzinnej i ludzie korzystają z tego. Tak czy inaczej, nie jest to kwestia wiernym obojętna. Podobnie jest zresztą z rzekomym antyklerykalizmem w narodzie. Ludziska pomstują na czarnych, ale krzywdy im zrobić nie pozwolą. Taki deklaratywny, w sumie mało konsekwentny, a przy tym bezzębny antyklerykalizm większej szkody nie uczyni - i to akurat widać. W Polsce nie wyprzedaje się majątku kościelnego, nie zamyka kościołów, nie likwiduje parafii z powodu braku obsady, itd. Najwyraźniej wierni sypią kasą na tyle, że wszystko się finansowo spina. A sondażom niespecjalnie wierzę.

    Sterylizacja Spurek zawsze na propsie. Chociaż nie, wróć - postulat jest dość radykalny, niezgodny z obowiązującym w Polsce prawem, a na dokładkę ta Spurek wygląda na chodzącą antykoncepcję.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Szmatolo
      Z życiem parafii KRK mam niemal zerową styczność, zatem o tym, co sie dzieje na tym szczeblu, dowiaduję sie sporadycznie od znajomych katolików.
      Pisząc o kwestiach okołosypialnianych, kierowałem się dostępną mi wiedzą. W całym swoim życiu spotkałem się tylko z jednym przypadkiem "czekania na ślub". A w pokoleniu dzieci i wnuków moich przyjaciół z rodzin przynajmniej deklaratywnie katolickich, normą jest zamieszkanie razem a ślub dopiero po "teście kociej łapy". W tej kwestii skorzystanie ze wspomnianego przez Ciebie poradnictwa wydaje mi się bezcelowe, bo odpowiedź jest oczywista i z góry znana.
      Spotkałem się w życiu z jednym przypadkiem księdza katolickiego, który miał odwagę przyznać w rozmowie w cztery oczy, że lepszy jest "falstart" a potem ślub i udane małżeństwo, niż randka w ciemno, kościelny ślub i rychły rozwód. Oczywiście cywilnoprawny.
      Mam do tego księdza dużo sympatii, bo potrafi odróżnić rzeczy najważniejsze od znacznie mniej istotnych.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Dear Old Bear,

    czyli ksiądz życiowy jak najbardziej, podobnie jak znakomita większość jego owieczek :)

    Takie poradnictwo - moim zdaniem - wcale nie jest takie bezcelowe. Prawdopodobnie większość "falstartowiczów" usłyszy, że to, co robią jest grzechem, z którego trzeba się spowiadać, a ponadto, że skoro im tak dobrze ze sobą, to najwyższy już czas zalegalizować związek.

    Podobnie w konfesjonałach - księża muszą być elastyczni i dużo pytać penitenta o okoliczności, by dobrze rozeznać sytuację. Wiem, bo też byłem kiedyś narzeczonym :) W każdym razie praktyka spowiedników jest zazwyczaj dużo bardziej życiowa aniżeli twarde zasady zapisane w KKK.

    Swoją drogą, bardzo jestem ciekawy, czy KRK zmiękczy kiedyś swoje podejście do kwestii narzeczeństwa oraz metod kontroli narodzin, przynajmniej tych, które nie wiążą się z zabiciem dziecka poczętego, choćby i na najwcześniejszym stopniu rozwoju.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Szmatolo
      Też uważam, że test kociej łapy nie może być przeciągany latami. Bo po kilku miesiącach jest juz wiadome, czy tym dwojgu jest za sobą dobrze nie tylko od święta, ale też i dobrze radzą sobie wspólnie z prozą życia.
      Jeśli księża katoliccy są w stanie uznać, że cel czyli udane małżeństwo usprawiedliwia CZASOWE nieregulaminowe środki do tego celu wiodące, to jest lepiej, niż myślałem.
      Co sie tyczy kontroli urodzin, nasz KEA dokładnie rozgranicza środki antykoncepcyjne i wczesnoporonne. Spośród tych pierwszych wszystkie z definicji są dopuszczalne, o ile lekarz w konkretnym przypadku nie uzna, że niektóre mogą szkodzić kobiecie. Bo to kwestia medycyny a nie teologii. Ale w kwestii odwołania tego szlabanu na inne formy antykoncepcji, niż "zaniechanie" w dni płodne, jestem skrajnym pesymistą. Bo wycofanie się z jakiegoś stanowiska zdaniem KRK jest niedopuszczalne, bo rzekomo tak im swego czasu podpowiedział Duch Święty. Jedyny znany mi przypadek to wstydliwe wycofanie się z handlu odpustami, gdy w XVI wieku wybuchła Reformacja i w około połowie dawniej katolickiej Europy Watykanowi sufit zawalił się na głowę.
      Pozdrawiam serdeczznie

      Usuń