środa, 18 lipca 2012

Turystyka, patriotyzm i socjalizm

Polscy turyści doświadczyli serii bankructw biur podróży: Sky Club, Triada, Alba Tour, Africano Travel. To niestety może wydarzyć się w gospodarce rynkowej – kupujemy tańszą usługę, z mniej renomowanej firmy, za to obarczoną większym ryzykiem. Natychmiast z pomocą wkraczają urzędy marszałkowskie, sprowadzając do kraju pechowych turystów za środki z gwarancji lub wprost z budżetu, czyli za pieniądze podatników.

Nie za bardzo rozumiem, dlaczego z pieniędzy biednych ludzi, których zmusza się do płacenia podatków, a nie stać ich na wyjazdy wakacyjne, dopłaca się do letniego wypoczynku zagranicznych wczasowiczów. To znaczy rozumiem – to typowo socjalistyczny mechanizm. Państwo najpierw dusi naród podatkami, aby środki, które pozostaną po utrzymaniu aparatu urzędniczego i socjalu, łaskawie przeznaczyć na to i owo. Jeśli kogoś stać na wyjazdy zagraniczne, to niech sam za siebie odpowiada.

W ogóle uważam, że wyjazdy zagraniczne nie są postawą propatriotyczną. Polacy powinni preferować wypoczynek w kraju – dać zarobić innym Polakom, zapewnić miejsca pracy, zwiększyć PKB. Daj zarobić innym  rodakom, a oni dadzą zarobić tobie. Oprócz Kazimierza Dolnego oraz drogich i przepełnionych ośrodków nad Bałtykiem, w górach i na Mazurach mamy wiele pięknych i niewykorzystanych turystycznie terenów. Naprawdę warto te perły naszego krajobrazu odkryć, dopomóc, aby zalśniły należnym im blaskiem. Należy propagować aktywny wypoczynek, niezależny od pogody, wzmacniający krzepę i energię Polaków. Połączyć go ze zwiedzaniem miejsc o znaczeniu historycznym i religijnym, z refleksją i modlitwą.
W mojej ocenie zorganizowane wczasy zagraniczne ogłupiają, a nieraz deprawują. Turyści jak ogłupiałe stado zapędzani są do hoteli, na plażę, na posiłek i z powrotem. Turystki niejednokrotnie wykorzystywane są seksualnie przez tubylców o odmiennej karnacji skóry, niestety za swoim przyzwoleniem. Pojawia się pytanie – czy praktyki te nie są głównym powodem ich wyjazdu? Pomimo słodkich słów i uśmiechów ich habibi, zgodnie z kulturą tych krajów uważane są za nierządnice.
Urzędnicy w Polsce z ministrą Muchą na czele snują plany powiększenia gwarancji i objęcia turystyki większą kontrolą. Większa dawka socjalizmu może w praktyce tylko zaszkodzić – nastąpi monopolizacja rynku, zwiększenie cen i spadek sprzedaży w tej dziedzinie – czyli ograniczenie wyjazdów zagranicznych. Gdyby pozostawić wolny rynek, konsumenci po tych przykrych doświadczeniach w końcu nauczyliby się, że należy wybierać biura renomowane, a nie pierwsze z brzegu, za to z fajną ofertą. Nauczyliby się jak je weryfikować. Nie wyeliminowałoby to ryzyka do zera, ale branża na pewno rozwijałaby się lepiej, niż pod socjalistycznym butem. Czy to zło wyeliminuje inne zło? Socjalizm jest zawsze złem, a niezależnie od od mojej oceny zorganizowanych wyjazdów zagranicznych, uważam, że ludzie powinni mieć wolny wybór.
Dibelius

18 komentarzy:

  1. A co to znaczy renomowane biuro podróży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie. Z rankingu najlepszych biur
      http://www.rp.pl/artykul/895405.html
      zbankrutowało Sky Club/Triada. Trzymając się tej listy, przynajmniej wyeliminowalibyśmy Alba Tour i Africano Travel. Na pewno warto wybrać biuro działające od kilku lat, z pozytywnymi opiniami znajomych lub internautów.

      Usuń
  2. Witaj Dibeliusie,

    Ja osobiście, jeśli wybieram się za granicę, wybieram sie na ogół z pielgrzymkami. W ten sposób nigdy nie byłam oszukana. Na pielgrzymkach poza tym nie ma żadnego pijaństwa, draństwa i chuligaństwa i są one czymś w rodzaju rekolekcji połączonych ze zwiedzaniem. Zawsze są niesamowitym przeżyciem duchowym.
    Gorąco polecam ten rodzaj podróżowania. Pięknie jest, gdy sie na taka pielgrzymke jedzie z rodziną.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Pelargonio,
      Nie zdecydowałem się jeszcze na wyjazd z pielgrzymką, ale z sympatią i zainteresowaniem przysłuchuję się, jak są one owocnie organizowane przy pomocy Radia Maryja i jak wiele dobra przynoszą. Powoli dojrzewa we mnie decyzja, aby także spróbować.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  3. Jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć w nagłe pogorszenie stanu finansów firmy dowolnej branży ot tak - z dnia na dzień, a może z godziny na godzinę. Rozumiem, zdarzają się trzęsienia ziemi, tornada, cyklony, tsunami, pożary czy kontrole z urzędów skarbowych - OK, rozumiem. Ale czy wysyłając klientów do Egiptu szefostwo i pracownicy nie wiedzieli, że nie mają dla nich na hotel i powrót, choć pieniądze w przedpłacie przyjęli?

    Bankrut czy oszust? Czy oprócz cywilnych procesów jeszcze karny powinien grozić?

    Może jestem dziwakiem, ale uważam, iż gdyby zapuszkowano oszusta choć jednego oraz zabezpieczono jego majątek w całości na poczet odszkodowań i grożących grzywien, wtedy dziesięciu, a może ze stu potencjalnym naśladowcom drgnęłaby ręka przy podpisywaniu umów, których dotrzymać przedsiębiorstwo nie zamierza.

    Osobiście wolałbym, by państwo pomagało raczej w odtworzeniu gospodarstw zniszczonych przez klęski żywiołowe. Jeść w końcu musimy wszyscy. Trudno też porównać popsute wakacje do utraty dorobku wielu pokoleń. Tyle, że w tym wypadku decyduje Siła Wyższa, która istnieje i istnieć będzie, choćby wszyscy ateiści tego świata z rozpaczy zesrali się w spodnie.

    Tam, gdzie decyduje człowiek, to on, odpowiedzialny, powinien być złapany za kołnierz i przymuszony do naprawy wyrządzonych przez siebie szkód.

    Pozostaję z szacunkiem.
    W razie nieszczęścia wiadomo, trzeba sprowadzić ludzi z powrotem do domu i zapłacić, co się należy. Wiadomo również, że Skarb Państwa nie ma ani grosza własnych pieniędzy, tylko kasę obywateli. Musi więc - po akcji ściągnięcia turystów - ściągnąć od dłużników pieniądze wydane na załatanie głupoty, a może złej woli lub niesolidności biur, wraz z należnymi odsetkami. Zwyczajnie potraktować sprawę jak taki trochę przymusowy kredyt od fiskusa. I ściągać bezlitośnie należności - a do tego nasz fiskus ma zarówno siły, jak i środki, metody etc., choć czasem, w odniesieniu do niektórych firm, brak chęci - czy może obawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Osobiście wolałbym, by państwo pomagało raczej w odtworzeniu gospodarstw zniszczonych przez klęski żywiołowe. Jeść w końcu musimy wszyscy. Trudno też porównać popsute wakacje do utraty dorobku wielu pokoleń."
      Tu się z Tobą nie zgodzę. Na rynku istnieje coś takiego jak firmy ubezpieczeniowe i one ubezpieczają także od klęsk żywiołowych, więc czemu z naszych pieniędzy ma być finansowana czyjaś niefrasobliwość? W 1997 Pawlak, czy to Miller dobrze powiedział, że trzeba było się ubezpieczyć. Ale z powodów d***kratycznych szybko się rakiem z tego wycofali. Ale wybory i tak przegrali. Troska o stołki sprawia, że politycy są gotowi złupić nas do ostatniego grosza, ale w taki sposób, żeby większość się nie zorientowała w tym, aby ostentacyjnie nieść komuś pomoc w nadziei na reelekcję.

      Usuń
    2. @ Paweł W
      Szanowny Panie Pawle
      Tę złotą myśl o ubezpieczeniu się wypowiedział w roku 1997 Włodzimierz Cimoszewicz i to był początek końca jego kariery politycznej.
      Ani jemu ani liberałom spod znaku JKM (ta maniera kropkowania słowa "demokracja") nie przychodzi do głowy że niektórych ludzi w Polsce nie stać na porządne nakarmienie swoich dzieci a co dopiero na ubezpieczenie mienia przed powodzią. A jeśli "liberalizm" zabrania udzielania pomocy obywatelom poszkodowanym w wyniku klęski żywiołowej (o ile mi wiadomo to się nazywa "rozdawnictwem") to ja jako konserwatysta taki liberalizm i jego apostołów mam w dupie.
      Kłaniam się.

      Usuń
    3. Czcigodny Sępisławie
      Jest sprawą oczywistą że niektóre biura podróży przyjmując od klientów pieniądze wiedziały już że nie wywiąża się ze swoich zobowiązań. Czyli po prostu ludzi okradały. Podpisuję się oburącz pod Twoim postulatem aby złodziej odpowiadał całym swym majątkiem a jakichś pr5zepisań domu czy samochodu na żonę czy teściów sąd nie traktował serio. Ale żyjemy w państwie lewa a nie prawa więc złodziej czy bandyta jest pod szczególna ochroną a jego ofiary to godni pogardy frajerzy.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Sępisławie,
      Zgadzam się aby w przypadku udowodnienia działań zarządów tych firm niezgodnych z prawem, surowo te osoby ukarać. W praktyce niestety nasze prawo utrudnia życie uczciwym ludziom, a oszuści chodzą jak święte krowy.
      Odnośnie sporu o pomoc państwa dla ofiar klęsk żywiołowych - zajmuję stanowisko kompromisowe: państwo powinno solidarnie w jakimś zakresie pomóc, ale nie może pokryć całości szkód - tak jak porządna polisa ubezpieczeniowa. Przynajmniej w teorii jest takie podejście realizowane.

      Usuń
  4. Szanowny Dibeliusie, w zwiedzaniu swiata nie ma niczego złego, zapewniam. Ogladanie cudów tego swiata to inspirująca i pouczająca rozrywka, jedna z lepszych jakie znam. Oprócz gry w trzy karty ;) To, że dla bardzo wielu nie tylko rodaków jest to "wypoczynek" typu leżenie bykiem na plaży, bufet w hotelu i ew. sexparty to tylko swiadczy o ludziach. Oczywiście, że wczasy za granica powinny być na ryzyko tych wybierających się na te wczasy. srodki na powrót ich zbankrutowanych biur powinny byc sciągnięte z ich pensji czy z ich innych dochodów. Koniec kropka. Zresztą biura podróży są chyba ubezpieczone od bankructwa czy niewypłacalności. A przynajmniej powinny być obowiązkowo. To rzeczywiście draństwo (kolejne w tym umęczonym kraju) że radosnych w swej głupocie lemingów muszą finansować ludzie których na żadne wakacje nie stać. Takie draństwo tylko w POlsce . Taka reklamę propagowałbym w niezależnych mediach...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Niedzisiejszy,
      Zgadzam się, że zwiedzanie świata może być pożyteczne. Ale takich wytrawnych turystów jak ty jest mniejszość. Jeszcze raz dziękuję za twoje blogowe reportaże z najdalszych zakątków świata.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. "Gdyby pozostawić wolny rynek, konsumenci po tych przykrych doświadczeniach w końcu nauczyliby się, że należy wybierać....itd."

    Szanowny Dibeliusie.
    Dokładnie tak.Dziecko prowadzimy za rączkę do pewnego okresu.Później musi radzić sobie samo.Bardzo często nadmiernie troskliwi rodzice wyrządzają wielką krzywdę swojemu dziecku.
    Moim zdaniem jeszcze długo nie otrząśniemy się po PRL-u.Nie ma praktycznie dnia,żeby media nie bombardowały nas różnymi "sensacjami".Jak to np.wredni komornicy wyrzucają biednych ludzi z mieszkań,czy też niemniej wredne banki żądają od biednych ludzi zwrotu pożyczonych pieniędzy,etc.
    Pamiętam też,jak wszystkie media zgodnie psy wieszali na Cimoszewiczu,czy Pawlaku,gdy nieśmiało burknęli coś o ubezpieczeniach.
    Nie chcę być złym prorokiem,ale widzę miny tych przyszłych emerytów,którzy zaufali wyłącznie OFE,czy inszym srofe.Przykładów można mnożyć w nieskończoność....
    Rację ma Niedzisiejszy(pozdrawiam)co do reklamy takich przypadków.Pokazać np. takiego turystę,jak wraca z "wypasionych" wczasów na piechtę,z workiem na plecach i podartych butach.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Ps.
    Przypomniało mi się coś z dzieciństwa.Kiedyś pod kościołami stali tzw."dziady".Ojciec zawsze takiemu wrzucił jakiś grosik do kapelusza.A do mnie mówił.Przypatrz się dobrze.Ja ciebie do nauki zmuszać nie będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Józefie,
      Rządzą media i pokazują piękny, bogaty świat. I każdy chce to od razu mieć, co najlepsze, ale na kredyt albo tanim kosztem. A jak to wszystko szlag trafi to państwo ma wspomóc i dać - a skąd weźmie - pożyczy. A jak się to kończy? Mamy piękny przykład w postaci Grecji.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. Szanowny Dibelisie.
      To jest,moim zdaniem,odwieczny dylemat.Jak znaleźć dobre rozwiązanie? Tu chyba chodzi o zdefiniowanie sprawiedliwości.A na tym polu,nie ukrywam,poruszam się trochę po omacku.Tak trochę instynktownie.Bo rację ma Stary Niedźwiedź,że ludzi w biedzie zostawić nie można.Ale moim zdaniem jest jednak różnica między np.klęską żywiołową,a tym konkretnym przypadkiem,który opisujesz.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Czcigodny Dibeliusie
    W niektórych dziedzinach życia jakieś zabezpieczenia typu fundusze gwarancyjne istnieć muszą. Choćby w bankowości gdzie emeryt mógłby nie przetrwać przepadku całych jego oszczędności po plajcie banku. Ale w wielu dziedzinach życia regulacje socjalistyczne istotnie należy zastąpić powszechną akcją edukacyjną dla potencjalnych klientów.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
      Naturalnie zgadzam się. Ale zawsze trzeba odnaleźć ten punkt zdrowego rozsądku pomiędzy doktyrynerskim liberalizmem, a bagnem socjalizmu.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  7. ponury grabarz20 lipca 2012 21:03

    Szanowny Dibeliusie,
    oczywiście zgadzam się z w całej rozciągłości jeżeli chodzi o dofinansowanie czyjegoś powrotu z wakacji. Ja osobiście nie widzę powodu dla którego należy dopłacać w takiej sytuacji, a nie np. wówczas kiedy komuś zepsuje się samochód i nie ma jak wrócić z wczasów które zorganizował sobie na własną rękę. Mechanizm jest przecież taki sam - skoro Kowalski kupił wczasy w przysłowiowej firmie Kogucik bo chciał przyoszczędzić, zamiast dopłacić więcej/pojechać na krócej/w mniej egzotyczne miejsce z biurem typu Neckermann czy TUI (jestem absolutnie pewien że tego lata firmy te nie zbankrutują, zostawiając swoich klientów na lodzie), to musiał się liczyć z takim samym ryzykiem jak Malinowski, który kupił sobie szybsze/większe/tańsze auto, niezawodność i stan techniczny spychając na drugi plan i pojechał nim na wakacje. Pierwszy się na tej pozornej oszczędności przejedzie, drugi też, ale koniec końców Malinowski dopłaci Kowalskiemu. Z jakiej racji? Pewnie z takiej samej jak fakt, że jak autobus Kowalskiego spadnie w przepaść to będzie żałoba narodowa, a jak dwudziestu Malinowskich zabije się w swoich samochodach jednego dnia to już nie.
    Nie rozumiem natomiast tego uprzedzenia względem wyjazdów zagranicznych. Prawdą jest że wielu naszych rodaków narobiło nam siary w trakcie wypoczynku w różnych krajach Europy i Świata, ale mimo wszystko nie sądzę żeby kierunek krajowy należy uważać za jakoś bardziej szlachetny. Tanią wódę lać do gęby i drzeć mordę do rana można równie dobrze w hotelu Hurghadzie z opcją all-inclusive, jak i w domkach kempingowych w Mielnie a z drugiej strony inteligentny człowiek znajdzie poza granicami kraju wiele sposobności do poszerzenia horyzontów, której to możliwości na miejscu by nie miał. Stąd też proponowałbym podział na wypoczynek kulturalny i buracki - jednemu i drugiemu można się oddawać i w kraju, i za granicą.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Ponury Grabarzu,
      Cieszę się, że jesteśmy zgodni odnośnie dofinansowania powrotu z wakacji i dzięki za rozwinięcie tego wątku.
      Odnośnie wyjazdów zagranicznych - moja niechęć odnosi się do zorganizowanych, masowych wyjazdów i przedstawiłem swój osobisty punkt widzenia. Mnie to po prostu brzydzi (próbowałem). Ale podkreśliłem w poście - każdy powinien mieć wolny wybór.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń