czwartek, 18 października 2012

Wolność gospodarowania a rzeczywistość.

Wśród ogółu „leberałów” (bez wnikania w to do jakiej podsekty należą), mam nieco sympatii do Kurna Maćka. Bo kilka razy wykazał ludzkie odruchy, akceptując na przykład opłacanie z budżetu państwa lub samorządu obiadów w szkolnej stołówce dla dzieci z ubogich rodzin. A nawet przyznał że dopóki w Polsce nie powstaną prywatne fundacje zajmujące się taką działalnością i dysponujące wystarczającymi środkami aby te zadania zrealizować, jest w stanie zaakceptować wkraczanie pomocy państwowej w te rejony. Jak na środowisko wyjące nieustannie o „rozdawnictwie” po prostu ewenement. I dlatego reaguję na jego życzenie poruszenia na „Antysocjalu” kwestii (a w zasadzie mitu) wolności gospodarowania.
Zacząć trzeba od zadania banalnego pytania. Po co właściwie inwestor uruchamia swoje (lub pożyczone) pieniądze aby w jakimś miejscu na świecie rozpocząć działalność gospodarczą?
Dla różnych „wolnościowców” z Psiej Wólki zapewne będzie to szok ale dla ludzi myślących odpowiedź jest oczywista. Po to żeby na tym zarobić. I to więcej niż na jakiejś lokacie czy analogicznej działalności prowadzonej w innym kraju.
Jakie czynniki są zatem dla inwestora istotne?
Nie będąc biznesmenem nie podejmuję się wymienić wszystkich bez wyjątku ale jest rzeczą oczywistą że kluczowe są takie kryteria jak:
• stabilność polityczna
• przewidywalna w dłuższym horyzoncie czasowym polityka państwa w stosunku do inwestorów (a zwłaszcza zagranicznych)
• niskie podatki CIT i PIT
• niewielka inflacja

wystarczające zasoby odpowiednio wykwalifikowanej lub dającej się łatwo i szybko przyuczyć siły roboczej 
• relatywnie niski koszt siły roboczej
• wystarczająco dobra infrastruktura (system bankowy, komunikacja etc.)
• brak możliwości zniszczenia firmy na drodze akcji strajkowych
 
Istnienia na miejscu rynku odbiorców danego produktu czy usługi nie wymieniłem celowo, kierując się przykładami Chin i Indii, z artykułów powszechnego użytku produkujących już prawie wszystko ale głównie na eksport.
Eksperci zapewne dołączyliby do tej listy jeszcze coś co umknęło mojej uwadze.
Natomiast specjaliści od wolności gospodarowania wymienią odnośnie decyzji o podjęciu działalności gospodarczej takie swobody jak:
• swoboda wyboru przedmiotu działalności gospodarczej
• swoboda wyboru formy organizacyjnej działalności gospodarczej
• swoboda doboru środków majątkowych służących podjęciu działalności
• swoboda w kwestii podjęcia działalności gospodarczej osobiście lub przy wykorzystaniu pracowników najemnych
• swoboda wyboru siedziby podmiotu działalności gospodarczej

Zaś odnośnie prowadzenia działalności, skoncentrują się na:
• swobodzie w zakresie nabywania i zbywania towarów i usług;
• swobodzie umów
• swobodzie ustalania cen na własne towary lub usługi
• swobodzie rywalizacji z innymi podmiotami działalności gospodarczej
• swobodzie wyboru koncepcji i programu gospodarowania
• swobodzie w zakresie zorganizowania przedsiębiorstwa.
Czyli wymieniają zagadnienia które w każdym kraju objęte są prawem regulującym prowadzenie działalności gospodarczej bądź swobody obywatelskie. Entuzjaści takiego spojrzenia na gospodarowanie stworzyli tak zwany Index of Economic Freedom, klasyfikujący kraje całego świata pod względem tejże wolności gospodarowania. I co z niego wynika (notowania z roku 2012)?
Ano liderem jest Hongkong, drugie miejsce zajmuje Singapur, trzecie Australia, czwarte Nowa Zelandia, piąte Szwajcaria. Irlandia jest na dziewiątym miejscu, Polska na 64. Podam też pozycje Brazylii, Indii, Chin i Rosji. Są to miejsca odpowiednio 99, 123, 138 i 144. Czyli inwestorzy powinni walić jak w dym do Australii, Szwajcarii czy Irlandii a Brazylię oraz Indie omijać z daleka. Praktyka drastycznie temu przeczy.
Inwestorzy kierują się właśnie do krajów z grupy „BRIC” (a właściwie "BIC" bo sytuacja Rosji jest specyficzna) i w nich powoli koncentruje się światowa produkcja. Może jeszcze nie z wykorzystaniem supertechnologii ale rynek towarów powszechnego użytku, takich jak odzież, artykuły gospodarstwa domowego czy elektronika użytkowa jest już zdominowany przez te kraje. A Chiny przy swojej gigantycznej nadwyżce w handlu zagranicznym stały się hegemonem rynku obligacji państwowych.
Zaś w Szwajcarii czy Irlandii jakoś eksplozji zagranicznych inwestycji nie widać. Z relacji Zgryźliwego (korzystając z okazji serdecznie go pozdrawiam), znającego z autopsji realia brytyjskie czy irlandzkie, wynika że na Szmaragdowej Wyspie jest wręcz odwrotnie. Czyli tęgi kryzys. Jakim cudem skoro z WOLNOŚCIĄ GOSPODAROWANIA jest tam cacy?
Ano dlatego że kilka lat temu rząd Irlandii został zmuszony do dostosowania swoich stawek podatkowych do „standardów europejskich”. I chałupa popłynęła. Z lidera europejskiego rozwoju gospodarczego Irlandia trafiła do mało chlubnej grupy "PIIGS".
Czas na konkluzję. Zakładając że inwestorzy nie są masochistami pragnącymi za wszelką cenę ponieść straty lecz ludźmi działającymi racjonalnie i na swojej działalności zarobić, trzeba zaakceptować fakt że ten bożek wolności gospodarowania ma przy podejmowaniu realnych decyzji i przepływie realnych funduszy trzeciorzędne znaczenie. Jak mi powiedział pewien biznesmen od kilkunastu lat prowadzący działalność w Rosji, za każde sto rubli zarobione przez jego firmę, po opłaceniu wszelkich formalnych i nieformalnych podatków, on jako osoba prywatna może nabyć towary i usługi warte bez VAT jakieś 55 rubli. Zaś gdyby działalność prowadził w Szwecji (wysokie miejsce w tym rankingu), za każde sto koron zarobione przez firmę w końcowym rozliczeniu może nabyć coś co bez VAT warte jest około 23 koron.
Nie ma więc sensu podniecać się tym błazeńskim rankingiem i cieszyć się gdy Polska awansuje o kilka miejsc zaś biadolić gdy spadnie na niższą pozycję. Skandalicznie wysokie koszty pracy, bijące zarówno w pracodawców jak i pracobiorców są milion razy ważniejsze i to one zadecydują o tym czy polska gospodarka wygrzebie się z zapaści. Bo w dane iluzjonisty Rostowskiego czy opowieści dziwnej treści jego pryncypała nikt rozsądny nie uwierzy.
Swego czasu Wojciech Młynarski rozpoczynał jedna ze swoich ballad od słów:

Jak głosi jedna z historycznych bujd,
Hen w średniowieczu żył niedobry bardzo wójt.


Będąc miłośnikiem starych ballad autorstwa pana Wojciecha, o indeksie tym i pos-tępakach bijących mu pokłony, powiem krótko:

Jak cały chlewik „leberalny” kwiczy,
Dla inwestora ten indeks się liczy.


Ale poza nimi nikt tego serio nie traktuje.

Stary Niedźwiedź

46 komentarzy:

  1. Czcigodny Stary Niedźwiedziu. Ja zasadiczo też uważam, że do państwa nie powinno należeć finansowanie edukacji, czy pomocy socjalnej. Ale dopóty, dopóki w Polsce nie możemy liczyć na prywatnych sponsorów, państwo musi finansować w jakimś stopniu edukację, czy pomoc socjalną (mam tu na myśli dożywianie głodujących dzieci). Zwyczajnie finansowanie tych rzeczy jest korzystniejsze dla naszego państwa, niż pozostawienie tego w gestii prywatnych firm/darczyńców, bo niestety na razie nie jesteśmy Ameryką. Jestem jedynie za ograniczeniem dotowania i rozsądniejszą redystrybucją.

    Nie wiem, czy jest ktoś, kto na poważnie i na trzeźwo twierdzi, że mamy w Polsce wolność gospodarowania. A że zajmujemy wyższą pozycję, niż wcześniej? Przecież to nie ma żadnego znaczenia, skoro w ciągu ostatnich lat wzrosło u nas opodatkowanie pracy. Te rankingi nie mają nic wspólnego z realiami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Flavio
      W ten indeks jako rzekomy miernik atrakcyjności inwestowania w danym kraju może uwierzyć jedynie kompletny kretyn. A głosić taką bzdurę jedynie ktoś tak załgany jak "Antydogmatyk".
      Swego czasu miałem przyjemność być na odczycie wielkiego Miltona Friedmana. Który tłumaczył w Warszawie Polakom "Nie naśladujcie bogatych krajów Zachodu bo nie jesteście bogatym krajem Zachodu". Ty rozumiesz że w Polsce prywatne fundacje nie są w stanie sfinansować pomocy ubogim w wystarczającym zakresie, ja oczywiście też. Nawet Kurna Maciek bardzo mile mnie zaskoczył akceptując taką pomoc. Więc musi być finansowana i z budżetu zaś oferowana w formie pomocy rzeczowej a nie pieniędzy dawanych rodzicom do ręki. Ale libertaliban zawyje że tak nie wolno.
      Wieczorem zajrzyj do poczty.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. To prawda. A póki państwo się tym zajmuje to nie ma szans na szersze działanie w tych kierunkach instytucji prywatnych - 1.przegrywają konkurencję - państwowe instytucje są uprzywilejowane prawnie i administracyjnie, 2.brak w rękach prywatnych dostatecznej ilości pieniędzy - państwo zabiera je w podatkach, 3.brak wiary i brak odczuwania potrzeby zmiany systemu na taki, którego nikt w naszych czasach nie widział na oczy.

      Usuń
  2. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
    Nie jestem ekspertem makroekonomii. Może naiwnie stwierdzę więc, że niezbędny jest minimalny poziom obu zestawów wskaźników. Nie będzie inwestorów przy wysokich podatkach, ale nie będzie też inwestorów przy zdławieniu wolności gospodarczej - jak np. w Zimbabwe. Kluczowe znaczenia ma też cena robocizny - oczywiście niska w krajach rozwijających się i w krajach o niskich świadczeniach socjalnych. W Europie socjal i rynkowa lub ustawowa płaca minimalna przewyższa wynagrodzenia nisko wykwalifikowanych pracowników z Brazylii czy Chin. Więc nasi bezrobotni pozostaną bezrobotni.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      Dziękuje za zwrócenie uwagi na ten niewpisany a jakże ważny czynnik kosztu siły roboczej. Zaraz dopiszę, tak jak i drugi czyli brak możliwości sparaliżowania działalności przez związki zawodowe. Moim zdaniem Chiny są modelowym przykładem jak atrakcyjny jest dla inwestora kraj gdzie te dwa problemy nie istnieją.
      Zgadzam się z Tobą że gdy w eurokolchozie place minimalne ulegną dalszej podwyżce, wszystko z hukiem pęknie. A Chiny wykupiąza długi ten kontynent który jeszcze sto lat temu trząsł światem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Kickthemoronsarses19 października 2012 00:32

      P.S.
      Drogi Dibeliusie
      Z wielką radością donoszę że przed chwilą z kancelarii JKMości Konserwy otrzymałem informację że w nagrodę za zasługi w walce z postępem, tolerastią i moralnym zdziczeniem zostałes uhonorowany pewnym tytułem. Od dzisiaj wszelkie pos-tępackie dziadostwo ma zwracać się do Ciebie z należnym szacunkiem, używając tego tytułu:
      Dibelius The Most Honorable the first Earl of Maulthered.
      Serdecznie Waszej Lordowskiej Mości gratuluję.

      Usuń
    3. Drogi Sir Stary Niedźwiedziu, Markizie Kickthemoronsarses,
      Z wielką radością przyjmuję ten zaszczytny tytuł. Przyrzekam umacniać jego godność poprzez walkę z czerwonym i wszelkich innych barw lewactwem, w obronie tradycji i cywilizacji europejskiej.
      Serdecznie pozdrawiam,
      Maulthered

      Usuń
  3. Szanowny Niedźwiedziu.
    To oczywista oczywistość.Po to pracuję jako najemny pracownik lub zakładam własną firmę,żeby zarobić,bo mam np.na utrzymaniu rodzinę.A zakładając własną firmę,dam przy okazji pracę innym. Pracę podejmę,jeśli mi się tylko uda,w firmie,gdzie najlepiej płacą i po ludzku mnie potraktują.Te same zasady rządzą w działalności gospodarczej.Ale jak widać,nie jest oczywiste dla niemiłosiernie nami rządzących.
    Co do "dożywiania dzieci".
    Jest poza dyskusją,moim zdaniem,że to psi obowiązek Państwa.Na to płacimy także podatki,żeby można było pomóc ludziom potrzebującym pomocy.Są różne sytuacje,od nas niezależne,które zagrażają naszej dalszej egzystencji.Na to się ludzie organizują w różne grupy(Państwa),bo grupie bezpieczniej.To nawet zwierzęta stadne rozumieją.
    Dzieci,to małe "ludziki",z całą pewnoscią bezradne.I nie jest ich winą,ze mają takich a nie innych rodziców.Nie wpychałbym też do jednego wora patologi i autentycznie biednych rodzin.Uczciwych,ale z powodu zwykłej biedy,nie mają co do garnka włożyć.A żebrać(w OPS-ach)się wstydzą.
    Co do "płacenia rodzinom" w postaci osławianego w dyskusjach,także na tym blogu,zasiłku rodzinnego.Nazwa myląca,bo to jest kwota przyznawana na dziecko.Tu się zapewne nieco różnimy.Uważam,że nie ma dzieci lepszych,czy gorszych.Dziecko,to dziecko.Jeżeli się należy,to każdemu.Jeżeli się nie należy,to żadnemu.Państwo,a raczej jego instytucje nie mają uprawnień(nie powinny mieć),moim skromnym zdaniem,do rozstrzygania,któremu dziecku się należy,a któremu nie.
    Państwo ma uprawnienia,wynikające z obowiązku,do rozstrzygania,której rodzinie(jednostce,tu mam na myśli dorosłych)należy się pomoc.
    I tu kryteria przyznawania pomocy ze środków publicznych powinny być jasne,precyzyjne,a przez to dla każdego zrozumiałe.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Józefie, jeżeli weźmie pan ustawę o świadczeniach rodzinnych czy ustawę o pomocy społecznej to szybko się okaże, że te kryteria są jasne. Ustawa oświadczeniach rodzinnych przyznaje każdemu kto spełnia kryteria dochodowe zasiłek rodzinny. Do tego dochodzą dodatki, tyle i tyle za to, tyle i tyle za to. Przepisy ustawy często ,,kopiują" regulaminy przyznania stypendiów.

      Nie jest brane pod uwagę czy obywatel kupi za to dziecku pastę do zębów czy przepije. Tak musi być jeżeli mamy pozbawić urzędnika władzy dyskrecjonalnej. Z drugiej strony to czy uważa pan, że danie urzędnikowi uznaniowej władzy polepszy sytuację czy pogorszy?

      Socjal ZAWSZE będzie głównie przyznawany tym, którym się on nie ,,należy" jakkolwiek pan zdefiniuje sprawiedliwość. Większość przejmą aparaty biurokratyczne, część kombinatorzy a nędzne ochłapy przypadną biednym. Nie da się tego ,,zreformować". I nigdy w Polsce nie powstaną odpowiednio potężne organizacje (chociaż pomoc sąsiedzka jest znacznie lepsza niż wielkie organizacje) dopóki wreszcie tego nie zrozumiecie.

      Usuń
    2. "Z drugiej strony to czy uważa pan, że danie urzędnikowi uznaniowej władzy polepszy sytuację czy pogorszy?"

      Szanowny Panie slavomirze.
      Napisałem wyraźnie,że:
      "kryteria przyznawania pomocy ze środków publicznych powinny być jasne,precyzyjne,a przez to dla każdego zrozumiałe".

      Ja nie nazywam tego"socjalem",cokolwiek szanowny Pan ma na myśli.A już na pewno nie "kuroniówki,czy OPS-esy w obecnych strukturach.Proszę jeszcze raz,na spokojnie przeczytać mój wpis i ewentualnie do niego się odnieś.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Czcigodny Józefie
      Napisałem że inwestor podejmuje działalność gospodarczą aby zarobić bo chyba jednak nie dla wszystkich jest to oczywiste. Dla "leberałów" czyli ludzi używających do myślenia tego czego Ty i ja do siusiania, bijących pokłony przed bałwanem tegoż indeksu, widocznie głównym celem działalności gospodarczej jest pławienie się w "wolności gospodarowania".
      Tak jak i Ty uważam że psim obowiązkiem państwa jest pomoc dzieciakom którym jest ona niezbędna. Bo w krasnoludki i prywatne fundacje mające dosyć pieniędzy by te problemy w dzisiejszej Polsce rozwiązać nie wierzę. Wiarę w krasnoludki pozostawiam małym dzieciom a w te fundacje prywatne liberkretynom. Ale nie neguję faktu że jest wiele rodzin patologicznych w których każda pomoc materialna idzie "przelewem" przez gardło. I dlatego jestem entuzjastą pomagania dzieciom które CHCĄ SIĘ UCZYĆ ale w takich formach jak choćby obiad w szkole, bilet miesięczny na dojazdy czy miejsce w internacie. Bo tego za diabła nie da się zamienić na alkohol. Rodzice porządni ale ubodzy na pewno by się na to nie obrazili. A jeśli menelstwo darłoby mordy że po co obiady, ma być gotówka do łapy (bo za nią można kupić tyle "winów"), olałbym to równo.
      Tak samo jestem przeciwnikiem obowiązku szkolnego powyżej szkoły podstawowej. Oczywiście szkoły te mają pozostać bezpłatne ale dla chcących z nauki korzystać. Zadymiarzy zakładających nauczycielowi kosz na głowę należy wywalać na zbitą mordę. A nauczyciel użerający się z nimi traci czas który mógłby poświecić tym którzy chcą się czegoś nauczyć. A więc ci ostatni są po prostu okradani.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. To jest dobry tekst, ale należałoby wyraźniej zaznaczyć, że jest przeciwko tępemu trzymaniu się wskaźnika, nie zaś przeciwko wolności (tak przynajmniej ja go zrozumiałem). Gdyby autorzy raportu badali nie tylko obowiązujące prawo, ale też i wykonanie prawa to Chiny czy Rosja przemieściłyby się do innej komórki, może nie pierwszej, ale być może do ,,w zasadzie wolnych". Korupcja skutecznie umożliwia to co teoretycznie niemożliwe. We wschodnich kulturach korupcja jest obowiązkiem.
    W Polsce także występują gminy i powiaty, które restrykcyjnie traktują ustanowione prawo w zakresie zagospodarowania przestrzennego i prawa budowlanego. Zazwyczaj rośnie tam peż i pokrzywa. Są też gminy takie jak opisana przez Ziemkiewicza w pierwszych rozdziałach ,,czasu wrzeszczących staruszków". Powstało tak całe osiedle na ziemi rolnej.

    Budowanie dobrobytu bez wolności jest niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slavomirze
      Głównym moim celem było wykazanie że ten operetkowy indeks nie ma żadnego znaczenia dla prawdziwych inwestorów. A poza jego układaczami, poważnie traktują go co najwyżej libertalibowie, podniecający się nim niczym dziesięciolatki golizną w internecie. A sama wolność gospodarowania może być istotna dla dokonania wyboru miejsca zainwestowania pieniędzy gdy przy ocenie bez porównania istotniejszych czynników wychodzi remis. Bo każdy inwestor woli wynająć miejscowych prawników którzy użeraliby się z urzędnikami niż inwestować w kraju w którym panuje cudowna wolność gospodarowania ale podatki są dwa razy wyższe a siła robocza trzy razy droższa.
      Klaniam się.

      Usuń
    2. Witam jakem Kurna Maciek! Wreszcie zaczął się week-end to mogę trochę poszumieć!
      Wyobraźcie sobie, że pracuję, zasiłków nie pobieram i w tygodniu nie bardzo mam czas cokolwiek napisać.

      A Stary Niedźwiedź znowu się bawi w wyważanie otwartych drzwi.
      Od kiedy to libertaliban czy jakikolwiek inny liber podnieca się Index of Economic Freedom? Przecież do dobrego tonu w naszym światku należy olewanie tego indeksu jako produktu mainstream'owych merdiów czyli etatystycznego barachła.
      Może tylko lemingi od PO się tym podniecają, ale to taki "liber" jak ja Duke Marlborough.


      Ten indeks nie ma znaczenia dla DUŻYCH inwestorów, albowiem w myśl Agorystycznej Teorii Walki Klas wielkie korporacje jak rak toczą cały ten świat i przekupują wszystko i wszystkich kupując dla siebie uprzywilejowaną pozycję na rynku, co budzi najwyższe obrzydzenie w libertariańskich szeregach.

      Gdyż dla nas rzeczą której się strzeże jak źrenicę oka jest RÓWNOŚĆ WOBEC PRAWA WSZELKICH PODMIOTÓW GOSPODARCZYCH oraz RÓWNOŚĆ WSZYSTKICH OBYWATELI WOBEC PRAWA ( nie mylić z równością żołądków ). A na pewno tą rzeczą NIE JEST Index of Economic Freedom.

      Dlatego właśnie brzydzimy się wszelkim feudalizmem i arystokracją, a także wszelakim koncesjonizmem i uprzywilejowaniem kogokolwiek na rynku. A także odbieraniem ludziom swobody wyboru ( vide zakaz sprzedaży tradycyjnych żarówek czy ustawowe maksymalne stężenie nikotyny w papierosach i wiele wiele innych spraw )


      A w Twoim poście jak widzę pobrzmiewa chęć przyciągania za wszelką cenę zagranicznych inwestorów, a przecież to powinien być cel POBOCZNY a nie główny.
      Jak widać na przykładzie hypermarketów w Polsce kreowanie kast nadludzi oraz "uberkoncernów" do niczego dobrego nie prowadzi a co najwyżej napełnia w nieznacznym ( globalnie biorąc ) stopniu kieszenie łapówkożądnych urzędników w kwotach pomijalnych dla bilansu takiego kraju jak Polska.


      Ideałem libertarian jest swoboda gospodarowania drobnych nieuprzywilejowanych podmiotów gospodarczych i maksymalna różnorodność na rynku. I jak najmniej przepisów, by dało się prowadzić zakład szewski czy restauracyjkę z domowymi obiadami na miejscu i na wynos bez doktora prawa w rodzinie ani znajomego dygnitarza.


      Zanikła na tym forum dyskusja o Wolności Gospodarczej, a ja chciałem tylko zapytać jak dalece hipotetyczne Państwo Staronierdźwiedziowe ma zamiar posuwać się w ingerencji w gospodarkę?


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. Drogi Maćku
      Nie wiesz, to nie mów. W sieci spotkałem już wielu libermatołów (jakby powiedział Szwejk, dreck mnie obchodzi do jakiej rasy te matoły należą bo i tak mam ich za kpów) którzy tym indeksem podniecali się niczym małolat oglądający w internecie pornola.
      Te informacje o porównaniu warunków prowadzenia biznesu w Rosji i w Szwecji uzyskałem nie od kogoś z zarządu General Electric czy Standard Oil lecz od Polaka który od kilkunastu lat prowadzi firmę w Petersburgu i zatrudnia ze dwadzieścia osób. Na pytanie czy myślał o przeniesieniu działalności do któregoś z krajów eurokołchozu tylko popukał się w czoło.
      W hipotetycznym państwie staroniedźwiedziowym działalność nie wymagającą posiadania przez wykonawców szczególnych kwalifikacji czy zaplecza sprzętowego należałoby po prostu zgłosić i podać urzędowi skarbowemu numer konta na który urząd zwracałby ewentualne nadpłaty. W przypadku na przykład apteki właściciel może mieć ukończone trzy klasy ale sprzedawać leki mogą jedynie osoby z odpowiednimi kwalifikacjami. A w przypadku produkcji wyrobów spożywczych, przed jej uruchomieniem inspekcja powinna sprawdzić czy spełnione są normy sanitarne. A po rozpoczęciu działalności miałaby prawo dokonywać kontroli. Koncesji wymagałaby produkcja uzbrojenia ale na pewno koncesja nie byłaby potrzebna do produkcji firanek czy kabin prysznicowych. A w przypadku działów decydujących o bezpieczeństwie państwa (energetyka, komunikacja etc) nie byłby potrzebny państwowy nadzór właścicielski, stwarzający pole do gigantycznej korupcji oraz nepotyzmu. Wystarczy "złota akcja" jak to robiła wielka Margaret Thatcher.
      Tyle w telegraficznym skrócie.
      Kłaniam się.

      Usuń
    4. Szanowny Kurna Maćku, wypowiem się jako drobny przedsiębiorca prowadzący niedużą rodzinną firmę. Tak się składa, że to z czym mamy do czynienia w Polsce to co najwyżej kapitalizm kompradorski. O możliwości zarabiania pieniędzy na normalnych zasadach decyduje przynależność do sitwy. Wtedy nie masz ograniczeń prawnych, nieprzychylności urzędniczej a nieopłaceni podwykonawcy to żaden problem - oni upadną a kolega platformersów i tak zgarnie swoje. Jeszcze trzy lata temu większość moich znajomych przedsiębiorców zachłystywała się dotacjami unijnymi a dziś schodzi do szarej strefy. Sam jestem zdziwiony, że pracownicy chcą aby rozwiązać z nimi umowę o pracę i dać im możliwość pracy na czarno - dlaczego? Bo przychodzą do mnie nakazy płatnicze od komorników o zajęcie wynagrodzenia i mam dylemat - zachować się zgodnie z przepisami czy ratować pracowników, którzy mają kilkoro dzieci na utrzymaniu. Tak oto wygląda gospodarcza rzeczywistość a wy tu pierdzielicie o makroekonomicznych wskaźnikach, które mają tyle wspólnego z rzeczywistością co agencje oceny wiarygodności typu Moods. Nadmienię tylko, że koszty pracy są na tak zbójecko wysokie, że nie dziwię się, że na poziomie operacyjnym działalności firmy jedyną wykładnią opisu wynagrodzenia jest najniższa krajowa. Pozdrawiam z szarej strefy Tie Fighter.

      Usuń
    5. @ Tie Fighter
      Czcigodny Tie Fighterze
      Na swoje usprawiedliwienie pozwolę sobie powiedzieć że ten indeks wyśmiałem jako kompletną bzdurę. A ponieważ nie był to temat tego wpisu, w jednym zdaniu stwierdziłem że koszty pracy są nieskończenie ważniejsze dla polskiej gospodarki od tego typu bzdur.
      Czy zechciałbys podać na adres 'Antysocjala" czyli
      antysocjalbis@o2.pl
      jakiegoś namiaru na siebie? Mam do Ciebie pewną sprawę. A nie chcę żeby wściubiał w to nos grasujący tu ostatnio mały moralny cwelik, terminujący u pierwszego moralnego cwela internetu III RP.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. Szanowny Stary Niedźwiedziu, wybacz moje uniesienie ale pisanie o walce o przetrwanie jaką jest prowadzenie działalności gospodarczej w tym kraju zawsze wywołuje emocje. Uczciwy kapitalizm to szczyt marzeń dla takich jak ja i marzy mi się chociaż niewielka ulga w zmaganiu się z urzędasami, gąszczem sprzecznych przepisów i ciągłymi kontrolami rozmaitych instytucji, które są potrzebne jak łysemu grzebień. Pozdrawiam Tie Fighter.

      Usuń
    7. P.S. Kontakt nawiązany. Tie Fighter.

      Usuń
    8. Czcigodny Stary Niedzwiedziu,

      Kurna Maciek mnie uprzedzil, ale w duzej mierze sie z nim zgadzam. Natomiast odnosnie Twoich ostatnich wpisow na blogu, mam wrazenie, ze miedzy postami chodzisz w sekrecie na spotkania PO i razem dyskutujecie, jak obrzydzic Polakom liberalizm. Nie jestes w tym odosobniony, robi to jakies 99% mediow w Polsce, ale po Tobie spodziewalem sie czegos wiecej. Moze dla rownowagi pochodz po forach konserwatywnych i opisz jak idiotyczne poglady na gospodarke maja wypowiadajacy sie tam konserwetyci (PiS i takie tam).

      Wracajac do IWG - wbrew pozorom, indeks jest calkiem niezlym wskaznikiem w ramach EU. I - jako ze mierzy wolnosc gospodarcza, a nie "oplacalnosc" inwestycji, nie wymagaj od niego, by bral pod uwage wszystkie czynniki, jakie bierze inwestor przy zakladaniu firmy. Dla przykladu, jako freelancer wole otworzyc dzialalnosc w Wielkiej Brytanii, czy nawet drogich podatkowo Niemczech, niz w Polsce, gdzie zagmatwane przepisy i nieuzyteczni urzednicy powoduja u mnie szczekoscisk. Jezeli zas chodzi o dzialalnosc produkcyjna, to nie odkryles Ameryki - wiekszosc inwestorow oleje IWG, jesli na kosztach stalych zaoszczedzi 90-95%.

      Polska - przy dobrym zarzadzaniu - ma szanse byc Chinami EU. Na globalnym rynku, gdzie nam do Chin, a co dopiero jeszcze tanszej Tajlandii. Zasada naczyn polaczonych dziala, ale potrzeba kilku pokolen, zeby roznice w standardzie zycia miedzy Azja a Europa sie wyrownaly do stopnia, w ktorym cena sily roboczej przestanie miec pierwszorzedne znaczenie.

      Ale dla Polski jest inna droga. Mamy znakomicie wyksztalconych inzynierow. W przypadku nowych technologii, produkcje sprzetu mozna pchnac na Daleki Wschod, ale software i mysl techniczna zawsze bedzie tam, gdzie sa odpowiednio wykwalifikowani ludzie. San Francisco, Boston, Barcelona, Berlin do najtanszych miejsc nie naleza - jednak to tam powstaja i dzialaja firmy rozpoznawalne na calym swiecie. W Polsce jest Wroclaw.

      Dla nie-inzynierow tez jest wyjscie: zapomniec o studiach i zdobyc uzyteczny zawod jak najszybciej. Jezeli pracodawcy szukaja 25-latkow z 5 letnim doswiadczeniem, to jaki idota idzie na malo obiecujacy kierunek studiow? (Dobrzy) mechanicy, spawacze, plytkarze nie beda musieli siedziec na kasie w markecie za minimalna pensje.

      Jak to sie ma do IWG? Wartosc indeksu jest jedna na kraj, podczas gdy kazda branza ma swoje niuanse. Kazdy, kto traktuje ten indeks jako jedyna wyrocznie, obojetnie czy to liberal, komunista czy konserwatysta, jest idiota. Osobiscie nie mam nic przeciwko, by w Polsce sie ten wskaznik poprawial, ale nie za wszelka cene i nie na pierwszym miejscu. Zreszta zmiany proponowane przez liberalow, podnioslyby nam ranking niejako przy okazji.

      Pozdrawiam, yrk

      Usuń
    9. Czcigodny Yrku
      Odwiedzam około dziesięciu zaprzyjaźnionych witryn ale grasuje tam wystarczająco wielu świrów którzy sami przedstawiają się jaki "wolnościowcy" lub "liberałowie" abym nabrał wielkiej podejrzliwości w stosunku do wszystkiego o nazwie zaczynającej się na "liber" Bo większość optuje za
      - swobodnym dostępem do narkotyków
      - skrobanką "na życzenie"
      - zakazem jakiejkolwiek pomocy z budżetu biednym dzieciom ("rozdawnictwo")
      - olaniem troski o przetrwanie społeczeństwa ("kolektywizm")
      - bimbaniem sobie na polskość (tylko "naziol" wyjdzie 11 listopada na ulicę z polską flagą)
      Do tego dodaj jeszcze entuzjastę "podatku półgłównego" i jego pryszczatych fanów.
      Zechciej zauważyć że to towarzystwo w celu uniknięcia pomyłki nazywam "leberałami" a nie liberałami. Bo liberalizm w stylu Stefana Kisielewskiego ma z nimi tyle wspólnego co Alma Mater z k**wa mać.
      Do tej pory zdarzyło mi się poznać osobiście lub mailowo zaledwie piątkę osób które przyznają się do liberalizmu a ja ich szanuję. Z czego dwójka uważa się za konslibów więc nie wiem czy ich uznasz za liberałów. Masz szansę być szóstym ale coś mi się wydaje że wtedy będę mógł powiedzieć że znam około połowy polskich liberałów.
      Ludzi pokroju Marka Jurka po prostu nie traktuję serio a już na pewno nie uważam za polityków. Bo nie sposób za polityków uznawać osoby nie mające żadnych poglądów na tematy gospodarcze. Nie tracę energii na opisywanie środowiska dla którego świat zaczyna się i kończy na aborcji i antykoncepcji bo nie jestem psychologiem ani psychiatrą.
      Polityka wypchnięcia w świat produkcji i skoncentrowania się na badaniach (w przemyśle chemicznym Holendrzy od dawna idą tą drogą) to polityka krótkiej kołdry. Wrocław istotnie JESZCZE jest jednym z centrów informatyki. Ale za pięćdziesiąt lat takim centrum będą Bombaj czy Kanton gdzie będzie wystarczająco dużo wysoko kwalifikowanych fachowców a koszt ich zatrudnienia niższy niż w Polsce. A Europa będzie wtedy w stosunku do Chin, Indii czy Tajlandii tym czym Grecja w stosunku do Rzymu z pierwszych lat po Chrystusie. Czyli zapyziałym zadupiem z pretensjami.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    10. Czcigodny Stary Niedzwiedziu,

      nie mieszaj prosze pogladow gospodarczych (gdzie liberalowie i konserwatysci w zasadzie sie nie roznia) z pogladami obyczajowymi, gdzie dzieli ich przepasc. Z szacunku dla konserwatyzmu Twojego bloga, nie bede np. podejmowal tematu narkotykow, bo szanuje to, ze konserwatysci maja calkiem odmienne ode mnie zdanie.

      Pryszczaci zwolennicy - jak to barwnie przedstawiasz - wariata w muszce sa tak samo egzotycznie zakreceni, jak ultraprawicowa mlodziez w glanach i z kijami bejsbolowymi. Takie prawo mlodych, wyglupiac sie, doprowadzac rzeczy ad absurdum i takie prawo starszych i madrzejszych doswiadczeniem, tychze mlodych pietnowac. To, co opisujesz, to sa objawy mlodzienczego buntu, a nie liberalizm.

      Europa skonczy wg Twojego scenariusza, jesli zapedzimy sie w slepa uliczke ratowania miejsc pracy. Przestarzalych miejsc pracy, dodajmy. Wypychanie produkcji jest madre, bo oprocz niskich kosztow, Azjaci po prostu mentalnie lepiej sobie radza (jeszcze) z linia produkcyjna. Ale juz na przyklad outsourcing IT (software, nie tele-support), jaki mial miejsce na poczatku wieku, jest teraz cytowany jako wielka porazka i firmy amerykanskie wracaja do zatrudniania ludzi lokalnie. Nawet jesli koszt ich pracy 10x przekracza stawke losowego Hindusa, summa summarum firma wychodzi na tym lepiej.

      Problemem Europy i krajow wysoko rozwinietych jest to, ze znikaja nam niskowykwalifikowane miejsca pracy. Pracowalem kiedys dla firmy (m. in.) produkujacej dekodery TV. Zaawansowana technologicznie polska firma, ktora jednak nie mogla zrozumiec, ze - o ile high-endowe produkty moze sprzedac z ogromna marza, nie ma szans na konkurowanie z Chinczykami (nawet produkujac w Tajlandii) w segmencie tanich set-top boxow (ktore przyslowiowe chinskie dziecko jest w stanie zaprojektowac i zlozyc w 30 minut z dostepnych po drugiej stronie ulicy komponentow). Juz tam nie pracuje, ale z tego co wiem, likwidacja "taniego" zespolu wyszla firmie na dobre.

      W momencie, kiedy Bombaj czy Kanton stana sie kolejna Dolina Krzemowa, place i standard zycia w tych miastach zrownaja sie z tymi w USA. A czy Europa bedzie zadupiem, to juz zalezy tylko od tego, kiedy podatkowo-akcyzowe teorie w rodzaju ostatniego tweeta Radka Sikorskiego zaczna byc wysmiewane przez mainstream.

      Pozdrawiam serdecznie, yrk

      Usuń
    11. czcigodny Yrku
      Jak słusznie zauweażyłeś, w kwestiach gospodarczych raczej się nie poklócimy, jeśli tylko nie nazwiesz "rozdawnictwem" przysłowiowej juz pomocy biednym dzieciakom chcącycm się uczyć a w przyszłości stać się wartościowymi członkami społeczeństwa. Jestem otwarty na dyskusję JAK to należy robić aby ta pomoc była efektywna. Ale problem CZY to robić dla mnie nie istnieje.
      Odnośnie narkotyków, marzy mi się wariant singapurski. Chyba nie muszę się rozpisywać na czym polega. A w następnym wpisie planuję zacytować kilka złotych myśli "zakonu braci marychujanów" które znalazłem na odwiedzanym przeze mnie blogu. Komentarz do nich chyba sobie daruję.
      Za przejaw młodzieżowego bunty mogę uznać brednie kilkunastoletnich gówniarzy którzy z czasem z tego wyrastają. Ale w przypadku bredni trzydziestoletnich czy czterdziestoletnich gówniarzy oceniam to inaczej i na taryfę ulgową nie ma już miejsca.
      Uważam że kraje zaprzestające produkcji dóbr materialnych po prostu same zakładają sobie pętlę na szyję. Bo kontynuacja dotychczasowej polityki "przeciez w Chinach będzie taniej" może skończyć się czymś podobnym jak mająca swego czasu miejsce kilkukrotna podwyżka cen ropy naftowej.I co wtedy zrobi Europa która zdąży zaprzestać produkcji butów, odzieży czy chemii gospodarczej bez których cała nasza cywilizacja się zawali? Rozumieją to Japończycy jedzący wyprodukowany w swoim kraju ryż mimo że importowany byłby tańszy. Swego czasu jakaś firma próbowała wejść na ich rynak z tanim ryżem brazylijskim. I splajtowała bo praktycznie nikt od niej tego ryżu nie kupił. Państwo nie musiało sięgać po instrumenty typu cło. Po prostu Japończycy jako moralni konserwatyści mają swój kraj w sercu. A Europejczycy coraz częściej jakieś pół metra niżej.
      A Hindusi czy Chińczycy jako ludzie myślący nie zażądają, przynajmniej na początku, płac takich jak w Dolinie Krzemowej. Jako przedstawiciele cywilizacji wierzących w reinkarnację potrafią w odróżnieniu od białych ludzi planować w dystansie czasowym dłuższym niż życie jednego pokolenia. Więc na początek zadowolą się niższymi płacami. A odbiją to sobie gdy staną się monopolistami (a ściślej mówiąc bipolistami) zaś tereny dzisiejszej Doliny Krzemowej będą przypominać opuszczone przez Boga i ludzi po wyczerpaniu się złóż osady powstałe w czasach gorączki złota.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    12. Jeśli chodzi o plan zagospodarowania przestrzennego, to tu http://goo.gl/maps/Gb8oP jest przykład z mojego miasta. Obiekt to śp. klub sportowy Resursa. Plan przewiduje, że ma tam być obiekt sportowy. Był ponoć chętny aby toto kupić i zrobić motel. Pomysł świetny, lokalizacja też (tuż przy DK1 blisko centrum). Ale plan przewiduje, że ma tam być obiekt sportowy.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, ja tylko w kwestii technicznej , bo ekonomia to dla mnie egzotyczny temat :)
      Po wejściu w zakładkę gdzie jest stary blog Zgryźliwego ( nad nowym adresem) blokuje się strona i zawiesza komputer. Musiałam go zresetować i skanowałam dla bezpieczeństwa.
      Zakładka nie działa więc nie ma chyba powodu narażać czytelników na niewygodę.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Czcigodna Ewo
      Przed chwilą przetestowałem cztery warianty:
      1. "Zgryźliwy i Łysy na blog.pl" czyli główny poziom "nowego" bloga.
      2. "Działa poprzedni blog" czyli najnowszy wpis na "nowym" blogu.
      3. Zgryźliwy i Łysy na onecie" czyli główny poziom starego bloga.
      4. "Dachowanie Tuska" czyli najnowszy wpis na "starym" blogu.
      Wszystko otworzyło mi się bez żadnych problemów.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Zgryźliwy i Łysy na blog.pl
    Działa poprzedni blog

    Kiedy wchodzę na link, komp się zawiesza i myszka nieruchomieje. Trwa to na tyle długo, że muszę resetować.
    Skoro u Ciebie ok, to o co chodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      Zapewne coś się biesi u omletowców. I do tego Twój komputer dostaje stamtąd jakiś impuls który mu szkodzi bo nie jest dostatecznie chroniony. Zajrzyj do poczty.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Mój komputer jest chroniony płatnym, dobrym programem antywirusowym. Pisałam przecież wyżej, że skanowałam komputer "dla bezpieczeństwa" . Zrobiłam to "na żądanie" i dodatkowo, bo mój program jest czujny i pracuje non stop zawsze informując mnie o niebezpiecznej stronie a czasem sam blokując niebezpieczne.
      To co się dzieje przy wchodzeniu na tamtą stronę na pewno nie jest związane z "brakiem dostatecznej ochrony" mojego komputera.
      Jestem rozsądna Stary Niedźwiedziu :)

      Usuń
    3. Paradaksalnie, czasem to wlasnie dobre programy antywirusowe, dzialajace caly czas w tle, potrafia fundowac takie hocki-klocki. Wspomniane linki dzialaja u mnie bez "wybuchania" komputera. Przyczyna moga byc tez zbyt wysokie ustawienia bezpieczenstwa.

      Proponuje przetestowac to alternatywna przegladarka. Tzn. jesli uzywasz Firefoksa, zainstaluj i sprobuj linkow w Chrome; jesli Chrome, sprobuj Firefoxa. Jesli uzywasz Internet Eksplorera, hmm, to masz problem wiekszy, niz klikanie linkow :)

      Pozdrawiam, yrk

      Usuń
  7. Dziękuję yrk, używam Firefoxa i masz rację. Najprawdopodobniej mam zbyt wysokie ustawienia bezpieczeństwa.
    Przetestuję.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Obawiam się, że koszty pracy w Polsce nie spadną. Podobnie jak obciążenia podatkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Erinti
      Stary inżynierski dowcip z czasów PRL mówił że w technice wyróżnia się model amerykański, niemiecki i polski.
      W amerykańskim najważniejsze jest żeby coś działało. Bo wtedy mało kogo obchodzi dlaczego tak się dzieje. W niemieckim najistotniejsze jest aby wiedzieć dlaczego dzieje się tak a nie inaczej. A czy to działa lepiej czy gorzej to już jest mniej ważne. Polski jest twórczą syntezą amerykańskiego i niemieckiego. Bo prawie nic nie działa dobrze i za cholerę nie wiadomo dlaczego.
      Na tej samej zasadzie można powiedzieć że Polska gospodarka pogodziła ideę wolności gospodarowania i wysokiej rentowności produkcji. Bo istnieją setki kretyńskich przeszkód biurokratycznych w prowadzeniu działalności gospodarczej a koszty pracy są tak wysokie że legalna działalność przestaje się opłacać.
      Pozdrawiam ponuro.

      Usuń
    2. I ten dowcip Stary Niedźwiedziu zacny, doskonale oddaje rzeczywistość. Z tej groteski, zwanej rzeczywistością, można się tylko śmiać, ponieważ nic innego nie pozostało. Ja nie wiem jak to jest, że koszty pracy są wysokie a płace żenująco niskie?

      Usuń
    3. Czcigodna Erinti
      Istotnie pozostaje śmiech. Zechciej spojrzeć do poczty.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Czcigodna Erinti,

      przede wszystkim gratuluje dzisiejszego wpisu na Twoim blogu. Skomentowalbym tam, gdyby onetowy system komentarzy nie wywolywal u mnie zlosliwej alergii.

      Slusznie zauwazylas, ze postawowa roznica miedzy Polska a Wielka Brytania (czy w ogole tzw krajami pierwszego swiata) jest taka, ze w UK mlody czlowiek, swoimi wrodzonymi zdolnosciami i ciezka praca jest w stanie w rozsadnie krotkim czasie zarobic na zycie, samochod, dom (wiekszosc mlodych na zachodzie wynajmuje).

      Wsrod moich znajomych jest para, z ktora chodzilem jeszcze do liceum. Spotkalem ich ostatnio w Kanadzie (emigrowali 8 lat temu) i opwiedzieli mi, ze byl moment w Polsce, kiedy ich malzenstwo bylo na skraju rozpadu. Zdolni ludzie, a nie widzieli dla siebie perspektyw, ciagle klocili sie o pieniadze. Podjeli decyzje o emigracji. Na poczatku nie bylo latwo, mozna pewnie powiedziec, ze gorzej niz w Polsce. Ale wszedzie dookola siebie widzieli, ze praca mozna wiele osiagnac. Niedawno kupili dom na wlasnosc, maja dwojke przeuroczych dzieci, kolega wlasnie rozkreca wlasna firme budowlana. Mowia, ze wyjazd z Polski byl najlepsza decyzja, jaka mogli podjac. Na pewno sama znasz takie przypadki.

      W temacie plac w Polsce mozna powiedziec wiele. Niektorzy nawet powiedza, ze wolna reka rynku nie dziala, a jakby nie bylo plac minimalnych, prawa pracy, to pracodawcy byliby jeszcze bardziej bezkarni w wykorzystywaniu pracownikow. Moze to i prawda. Liberal powie: jesli nie pasuje ci umowa i wynagrodzenie, to dlaczego ja podpisywales. Realista powie: wszystkie oferowane mi umowy sa na podobnych warunkach, a musze z czegos zyc. Wspolczuje starszym ludziom, ktorych przemiany lat 90 wyrzucily ze spokojnej PRLowskiej rzeczywistosci na ten darwinistyczny rynek pracy. Te osoby maja prawo do narzekania. I nie ma dla nich gotowej recepty.

      Ale odmawiam takiego prawa mlodym. Ich zachecam do glosowania nogami. Ich wyjazd na emigracje jest jedynym sposobem przyspieszenia zrownywania polskich plac z zachodem. Nie wyobrazam sobie, zeby moja corka, kiedy skonczy studia, siadla na tylku i narzekala, ze nie moze znalezc pracy w zawodzie. Jesli nie znajdzie, to wyjedzie. Moze nawet wyjedzie mimo to.

      Zyjemy w czasach, kiedy wszelkie patriotyczne postawy w rodzaju nie opuszcze mojego kraju, dzialaja przeciw nam. Czas byc prawdziwym patriota i powiedziec: wyjezdzam, by w Polsce sie wreszcie cos poprawilo.

      Usuń
  9. @ Yrk
    Czcigodny Yrku
    W dziale linków masz namiar na blog Erinti na blogspocie. Gdzie nie ma żadnego cenzorskiego bydlęcia i kazdy komentarz wchodzi od pierwszego kichnięcia.
    Pozdrawiam.
    P.S.
    Jak napisałem u Erinti, nie mam zamiaru krzywic się gdy młodzi zdolni ludzie wyjeżdżają z Polski kierując się po prostu instynktem samozachowawczym. Bo chcą się czegoś dorobić i godnie żyć a nie tylko wegetować. Tylko zechciej powiedzieć co miałeś na myśli w ostatnim zdaniu. Bo ja odebrałem je jako stwierdzenie że gdy najwartościowsi powyjeżdżają to się w Polsce coś poprawi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Stary Niedźwiedziu, sorry że się wtrącam ale odebrałam to co powiedział Yrk jako ostrzeżenie dla rządzących. Skoro nie można liczyć na swój kraj, na pracę, warunki do godnego życia i uczciwość elit rządzących wobec własnych obywateli ,to niech się ratują i szukają takiego miejsca gdzie będą dobrze traktowani a pracą własnych rąk będą budować przyszłość swoją i swoich bliskich.
    Może wtedy te kolejne rządy przestaną uprawiać polityczny nierząd i zacznie ta nasza ojczyzna być jak matka a nie wredna macocha.
    Odbieram głos Yrka jako gorycz rozczarowanego człowieka i przybijam piątkę ale bez żadnej satysfakcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo, czcigodny Stary Niedzwiedziu,

      mylace sa te linki do Odpowiedz, nie? :D

      Nazwij to kuglarskimi sztuczkami czy odwracaniem kota ogonem, ale z grubsza masz racje: uwazam ze "gdy najwartościowsi powyjeżdżają to się w Polsce coś poprawi". Nie Ewo, dziekuje za Twoj komentarz, jednak jestem realista (i moze troche cynikiem) i nie sadze by ktokolwiek w z obecnie "rzadzacych" nagle zauwazyl odplyw mlodych zdolnych, z przerazeniem w oczach zmowil paciorek i zabral sie za naprawianie krzywd.

      Ale mam nadzieje na inne efekty:

      1. Polscy emigranci sa wizytowka Polski za granica, czesto jedyna. Wbrew temu, co potrafimy sobie wmawiac, Polska nie jest krajem szczegolnie waznym w kontekscie swiatowym. Lepiej wyksztalceni ludzie oczywiscie znaja elementy naszej hostorii, potrafia nas umiejscowic na mapie, ale nic tak nie cieszy na emicgracji, jak uslyszec od obcokrajowca: o tak, mialem polska nianie, wspaniala kobieta. Albo: pracowalem z jednym Polakiem, swietny inzynier! Ergo - im wiecej mlodych zdolnych wyjedzie, tym lepsza prase bedzie miala Polska zagranica (takze jako przeciwwaga dla polkiej mafii, zlodziei samochodow, itp.)

      2. Polacy wyjezdzajacy za granice maja szanse spojrzec na Polske inaczej. Nagle staja sie wolni od belkotu polskich serwisow informacyjnych, wmawiajacych nam, ze ekshumacja ofiar smolenskich ma pierwszorzedne znaczenie dla jakosci zycia w naszym kraju. Jesli ktos emigruje bez jezyka i zdrowego rozsadku, moze trafic w srodowisko zasiedzialych Polakow, a to pieklo gorsze od wszystkiego, na co narazeni jesteesmy pozostajac w Polsce. Dlatego tak wazne jest by emigrowala jak najwiecej ludzi zdolnych, lepszych od swoich rowiesnikow z innych krajow, na uprzednio wynegocjowane stanowisko odpowiadajace kwalifikacjom, nie na przyslowiowy zmywak.

      3. Jak to sie ma do naprawy sytuacji w Polsce? Zeby zmienic swiat na lepsze potrzeba 3 rzeczy: pieniedzy, checi oraz pojecia co to wlasciwie jest lepiej. Za checi gwarantowac nie moge, ale pieniadze i wiedze co i w jakim kierunku poprawic mozna zdobyc na emigracji. Czesc z emigrantow wroci do Polski z pieniedzmi i zacznie sie rozgladac, jakby tu zmienic to co zastali. Ta czesc, ktora nie wroci, ciagle moze glosowac. Moze kilka tysiecy nie robi roznicy, ale kilka milionow to juz glos, z ktorym trzeba sie liczyc. I wreszcie, nawet ci nieglosujacy maja rodziny w Polsce, ktore slysza od nich, jak to jest za granica i coraz czesciej zadaja sobie pytanie, dlaczego nie u nas?

      Oczywicie sa mniej optymistyczne aspekty - jak znatywizowanie sie emigrantow w kolejnym pokoleniu. Dlatego nie jest to zlota recepta na wszystkie polskie bolaczki. Ktos musi zostac i sprobowac ten szajs odbagnic od srodka. Przy obecnym systemie politycznym czarno to jednak widze.

      Pozdrawiam serdecznie, yrk

      Usuń
    2. @ Yrk
      czcigodny Yrku
      Takie rozpoczęcie się ucieczki młodych ludzi z kwalifikacjami byłby sygnałem dla rządzących że czym prędzej należy w Polsce wiele rzeczy naprawić, o ile rządzącym na Polsce zależy. Ale po pierwsze, obecnego gangu na pewno o to "oskarżać" nie można (i oczywiście nie śmiałbym Ciebie o taką naiwność podejrzewać) a i opozycja nie stwarza zbytnich nadziei na uzdrowienie polskiej gospodarki. Obawiam się że gdy wyjazdy przekroczą pewną "masę krytyczną" to po prostu nie będzie już komu brać się za generalny remont. Co najwyżej ktoś zgasi światło.
      Pozostaje mi wiara w cud lub nadzieja że jeszcze zdążę umrzeć w Polsce.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Szanowny Yrku, cynicznie biorąc sporo racji :)
    O "paciorku" nie myślałam ale przyznam ", że "przerażenie w oczach" brałam pod uwagę z idiotyczną nadzieją, że może zatrybi komuś, gdzieś, tam....
    Polacy, którzy teraz wyjeżdżają zmuszeni brakiem pracy lub własną tragiczną sytuacją ekonomiczną raczej nie chcą słyszeć o Polsce i zapewne długo nie zechcą o ile w ogóle.
    Żal ch.olera.

    OdpowiedzUsuń
  12. Droga Ewo,

    weekend minal, czas sie przestac uzalac nad soba i wziac do roboty :) Bo tak naprawde to od nas samych najwiecej zalezy, jak sie w zyciu ustawimy. I zadne tuski i kaczynskie poki co tego nie zmienia :D

    Pozdrawiam serdecznie, yrk

    OdpowiedzUsuń
  13. Yrku drogi, nad sobą nigdy się nie użalałam ale nad dziećmi i ojczyzną......łzy same płyną ;)
    Truizmy prawisz żeby się mnie pozbyć :)
    Chciałabym się wreszcie ustawić wraz z rodziną i przyjaciółmi we własnej ojczyźnie. Ot taka fanaberia...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowny Stary Niedźwiedziu!
    Z punktu widzenia liberała nie piszesz nic obrazoburczego. Jedyne z czym nie mogę się zgodzić, to wiązanie Indexu z liberalizmem w sposób ścisły. Indexy mają wartość orientacyjną. Ten konkretny próbuje ocenić stopień wolności gospodarki. Robi to tak skutecznie na ile to możliwe natomiast sama wolność nie jest jedynym aspektem gospodarki. Jak zauważyłeś państwa BRIC przyciągają inwestorów mimo, że nie mają najwyższych miejsc w indeksie. Liczy się jeszcze motywacja do pracy (ludzie na dorobku mają większą), koszty zatrudnienia, rynek zbytu. Poza tym inwestycje w krajach o rynku zamordystycznym (jak sądzę nie tylko rosyjskim) mogą być dochodowe po uprzednim opłaceniu się, gdyż nie grozi konkurencja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Marku
      Dla Ciebie ten indeks jest jednym z wielu i to na pewno nie najważniejszym czynnikiem przy podejmowaniu przez inwestora decyzji o rozpoczęciu prowadzenia działalności gospodarczej w jakimś miejscu świata. Ale zaglądając na kilka w miarę regularnie odwiedzanych przeze mnie blogów napotkałem tam ludzi których w celu uniknięcia pomyłki nazywam "leberałami". A już oni przy lekturze nowych notowań tego indeksu onanizują się niczym małolat oglądający na domowym komputerze pornole pod nieobecność rodziców. I z nich się śmieję.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń