niedziela, 3 marca 2013

Septalog, przyzwoitość, thatcheryzm

Do napisania tych uwag skłoniło mnie wspomniane już na „Antysocjalu” małżeństwo moich przyjaciół które mam przyjemność znać od prawie czterdziestu lat.
Obydwoje pod względem światopoglądowym sytuują się na pograniczu ateizmu i agnostycyzmu. Dawniej mówili że nie wierzą w istnienie żadnej istoty nadprzyrodzonej. Ale odkąd co nie co zainteresowali się Big Bangiem i jego fizyczno – filozoficznymi konsekwencjami, ich stanowisko złagodniało. W końcu obydwoje są absolwentami polibudy a nie jakiegoś operetkowego uniwersyteckiego wydziału więc w „wieczne” materię, energię, czas i przestrzeń przestali już wierzyć. Pozostawiając żarliwszą niż najbardziej ortodoksyjny islam wiarę w tę „wieczność” wojującym ateotalibom. Wspomnieli mi swego czasu że w takim razie musi istnieć „coś jeszcze” ale nie wnikają w tego „cosia”. Koniec końców nie mają takiego obowiązku.
Krzyż w szkole, szpitalu czy urzędzie nie robi na nich najmniejszego wrażenia. Jak powiedział mi przyjaciel, podczas pobytu w szpitalu widok jak to określił niebrzydkiego przedmiotu z drewna i metalu nie wywoływał w nim jakichkolwiek emocji negatywnych. A już tym bardziej drgawek bowiem jak sam to nazwał, nie jest dzikusem z serca dżungli ani uciekinierem ze szpitala psychiatrycznego pokroju Środy czy Szczuki..
Gdy ich dziecko chodziło do szkoły, ustalili z katechetą że nie będzie ono oceniane ani odpytywane na lekcjach ale obecne na zasadzie wolnego słuchacza. Bowiem podstawowe informacje o „założeniach teoretycznych” religii wyznawanej przez ponad połowę Polaków najzwyczajniej  w świecie mu się przydadzą. Jako istotny element polskiej obyczajowości i kultury. Katecheta był inteligentnym człowiekiem i umowy dotrzymał nie próbując dziecka na siłę nawracać.
Wigilia u nich ma bardzo podobny przebieg jak w innych polskich domach. Mowy nie ma o takich wygłupach jak przedstawione przez mistrza Bareję obchody tego święta za czasów PRL w kręgach milicyjnych. Kiedy to goście upewnili się którego dnia gospodarze ją obchodzą a przy stole podzielono się jajkiem a następnie wzięto za konsumpcję golonki w piwie. W domu o którym piszę na stole pojawiają się identyczne potrawy jak u praktykujących katolików a po wieczerzy słucha się kolęd. Bo dla nich są to elementarne składniki polskiej kultury i tradycji. Jedynie opłatek pochodzi z supermarketu.
Gdy kiedyś wdaliśmy się w dyskusję na tematy obyczajowe, obydwoje powiedzieli mi że gdy w telewizji pokazana jest jakaś pedalska „parada” z podskakującymi nagimi zboczeńcami, czym prędzej sięgają po pilota aby tego syfu nie oglądać bo to grozi zwymiotowaniem. Tak samo kiedy w rozmowie pojawił się tematyka około aborcyjna, nie mieli wątpliwości że jest sprawą (przynajmniej dla nich) oczywistą że antykoncepcji nie wolno reglamentować z pobudek religijnych. Ale już aborcja winna być dopuszczona dla ratowania życia matki ale na pewno nie wtedy gdy jakaś (tu padło słowo na literę K) nie raczyła pomyśleć o antykoncepcji albo była zaćpana w nomen omen dym i nie wiedziała kto korzysta z jej szczodrobliwości. Więc o ojcostwo można teoretycznie podejrzewać wszystkich uczestników imprezki płci męskiej. A istotę męskokształtną która wysyła taką dziwkę na skrobankę i łaskawie zwraca połowę kosztu albo niekiedy i cały (ma panisko gest!) nazwali rzeczownikiem zaczynającym się od litery G.
Wtedy spytałem ich co sądzą o Dekalogu zredukowanym do części „cywilnoprawnej” czyli pozbawionego trzech pierwszych „boskich” przykazań. W odpowiedzi usłyszałem że są tam nakazy które powinien honorować każdy przyzwoity człowiek. A religia nie ma tu nic do rzeczy. Bo nie widzą przeszkód aby tymi zasadami kierował się chrześcijanin, ateista, buddysta czy konfucjanista o ile tylko nie jest łobuzem. Oczywiście luzaczka jarającego marychujanę aby coś sobie przestawić w baranim łbie uważają za narkomana. Pani domu powiedziała że jeśli ktoś musi się najarać aby słuchać „muzy” to owa „muza” nie jest muzyką lecz jakimś koszmarnym barachłem. A opowieści iż po narkotykach seks dostarcza niezapomnianych wrażeń sugerują że zamiast się nawalać jakimś łajnem taki Romeo nie mogący figlować ze swoją Julią na trzeźwo powinien jej zafundować pomoc chirurga plastycznego.
Co się tyczy sfery gospodarczej, zgadzają się że sam fakt państwowej własności jakiegoś podmiotu gospodarczego praktycznie musi rodzić jego nieefektywną działalność. Ale z drugiej strony są podmioty które nie mogą wpaść w obce łapy gdyż grozi to utratą suwerenności. O „złotej akcji” nie wiedzieli ale po usłyszeniu o zasadzie jej funkcjonowania stwierdzili że sam pomysł jest genialny w swej prostocie i zabezpiecza egzekwowanie racji stanu. O tym że relatywnie niskie podatki z jednej strony stymulują rozwój gospodarki a z drugiej maksymalizują wpływy do budżetu z tego tytułu rzecz jasna wiedzieli. Oczywiście zgodzili się z poglądem że do obowiązków państwa należy też  troska o stwarzanie sprzyjających warunków dla zdobywania przez młodzież wykształcenia pozwalającego w przyszłości podjąć pracę zarobkową. Czyli szkolnictwo zawodowe jest konieczne zaś wszelkie „europeistyki” i inne tego typu bambusologie nie powinny otrzymać z budżetu ani grosza. Jeśli jacyś idioci chcą to studiować i potem obsługiwać mopy, niech to robią za własne pieniądze. Jak Szanowni Czytelnicy zdążyli się już zorientować, przyjaciel przedkłada sugestywność przekazu nad dbałość o jego wersalską formę więc nie muszę tłumaczyć za co proponował on powiesić „refornatora” Buzka. Odnośnie groźby zapaści demograficznej, obydwoje byli zgodni że działania zapobiegające są takim samym obowiązkiem państwa jak w przypadku pewnej części ciała jest nim wydalanie metabolitów. W końcu obydwoje są inżynierami a nie jakimiś matołami po którymś z operetkowych wydziałów uniwersytetu (na pewno do tej kategorii nie zaliczę nauk ścisłych czy przyrodniczych). Którzy spytani ile równa się dwa razy dwa odruchowo odpowiadają że to nie jest wcale oczywiste.
.Gdy na koniec usłyszeli ode mnie że z takimi poglądami spełniają wszystkie moje istotne kryteria bycia konserwatystami, zrobili karpia. I gorąco zaprotestowali przeciwko takiemu ich zaszeregowaniu mówiąc że dla nich świat nie zaczyna się i zarazem nie kończy na damskiej pupie. Przy jednoczesnym analfabetyzmie ekonomicznym.
Ale wtedy  zwróciłem im uwagę w rękach jakich opcji politycznych znajduje się w Polsce tak z 95% mediów i jacy „lalkarze” te kukiełki animują. I obiecałem podrzucić biografię Żelaznej Lady aby dowiedzieli się że konserwatyzm nie ma nic wspólnego z jakąś karykaturalną bigoterią w stylu molierowskiego Świętoszka a zarazem wiedzą o gospodarce na poziomie jednokomórkowców. Odpowiedzieli że muszą to spokojnie przemyśleć. Kiedy spotkaliśmy się mniej więcej po miesiącu a oni zapoznali się z lekturą, usłyszałem że w zasadzie zgadzają się aby nazwać ich thatcherystami. Bo nie znieśliby gdyby ktoś kojarzył ich z opętanym  którego nazwisko jest imieniem. Z zastrzeżeniem że jako syntetyczny zbiór zasad moralnych akceptują „Septalog” a nie Dekalog.
W mojej ocenie są oni przedstawicielami znacznie szerszej grupy społeczeństwa niż na pozór mogłoby to się wydawać. Nie zdziwiłbym się gdyby okazało się że tacy ludzie stanowią z kilkanaście procent ogółu wyborców. Bo w gronie ludzi niewierzących moralne gówno, aczkolwiek krzykliwe i nadreprezentowane w będących na ich usługi merdiach a w necie wyjące o skrobance na żądanie i „uwolnieniu konopi”, wcale nie jest tak liczne jak by to się mogło po czynionym przez nich hałasie wydawać. A obecnie po prostu ci niewierzący tradycjonaliści nie mają na kogo głosować, co najwyżej sporadycznie mogą się pofatygować do lokali wyborczych aby zagłosować przeciw komuś.
Więc należy wyraźnie wyartykułować że akceptacja Septalogu wystarczy aby w sferze szeroko rozumianej moralności człowieka który się do tych zaleceń stosuje uznać za przyzwoitego. Tudzież skończyć z bełkotem o znaku tożsamościowej równości jaki rzekomo łączy pojęcia Polak oraz katolik. Że już nie wspomnę o idiotyzmach ograniczających prawicowość tylko i wyłącznie do spraw dotyczących najpiękniejszego daru Pana Boga. A od takiej kanapy obłąkanych, również przesadnie nagłaśnianej w merdiach z oczywistych powodów (nadredaktor i spółka nawet nie muszą tym użytecznym idiotom za straszenie ludzi płacić) , trzeba się kategorycznie odcinać.
Ale żyjemy w Polsce a nie w jako tako normalnym kraju w którym ten szacowany przeze mnie na kilkanaście procent elektorat natychmiast zostałby przez prawicę zagospodarowany więc jestem bardzo umiarkowanym optymistą.

Stary Niedźwiedź

73 komentarze:

  1. Szanowny Stary Niedźwiedziu!
    Septalog istnieje. Nazywa się prawem naturalnym. Akceptuje go chyba większość ludzi niezależnie od nacji i religii. Negowanie tych praw przez ucieranie mózgów z czerwoną farbą nie osiągnęło jeszcze większości populacji ludzkiej mimo, że trwa już poważnie ponad sto lat, a i wcześniej niejedna rewolucja przyczyniła się do spustoszeń w określaniu dobra i zła. Bo do tego się to sprowadza.
    To prawa uniwersalne i nie tylko z religią związane. Dla chrześcijanina zrozumiałe jest, że ludzie żyli w zgodzie z Bogiem również wówczas gdy jeszcze nie przemówił przez proroków. Kto to zresztą może dzisiaj wiedzieć.
    Twoi przyjaciele są przykładem, że prawa te nie są obce i niewierzącym. Ich przeciwieństwem są antyklerykałowie ale to ci co głęboko wierzą tylko nie mogą się z tym pogodzić.
    Stawiasz tezę, że powinna powstać partia dla akceptujących septalog. Moim zdaniem nie wtym problem, że Twoi znajomi nie są w stanie zagłosować na partię, która odwołuje się do całego dekalogu, lecz w tym, że nie ma dużej partii, która akceptuje septalog. Obawiam się też, że pojmowanie nie kradnij (a czasem nie zabijaj) nie jest w dzisiejszych czasach tak samo pojmowane. Wielu osobom wygodnie jest nie kojarzyć pewnych związków przyczynowo-skutkowych gdy są umiejętnie podane przez propagandę lewicową, z podkreśleniem korzyści i zanegowaniem zła. Ostatecznie socjalizm ma swoje plusy dodatnie, że zacytuję klasyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Marku
      Masz oczywiście rację że prawo naturalne istnieje choć heroldowie moralnego relatywizmu podniosą jazgot o "zachciankach paniczyków" . Bo tak nakazuje ideologia KZMP czyli Koszmarnie Zakompleksionych Miniarchistycznych Plebejuszy. Na użytek Europejczyków używam pojęcia Septalogu, Hindus czy Chińczyk te same zasady wywiódłby z innego źródła.
      Agnostycy mówią że nie wiedzą czy Bóg istnieje. Ateiści nie wierzą w jego istnienie. Zaś ateotaliban to ludzie głęboko wierzący w to że Boga (mam na myśli byt wyższy a nie obraz Boga przypisany do jakiejkolwiek konkretnej religii) nie ma bowiem Jego nieistnienia nigdy nie udowodnią. Ale sami się w tę pułąpkę złapali i miotają się niczym ryby w sieci. Ale to nie mój problem.
      Masz całkowitą rację że rozpaczliwie brakuje w Polsce partii która za fundament moralny przyjęła by Septalog a kwestię pierwszych trzech przykazań Dekalogu pozostawiła do uznania swoich sympatyków, Bez żadnych nakazów ale też i zakazów. Jeśli w skład jakiejś uroczystości oficjalnej ma wchodzic również i msza (dla zdecydowanej większości Polaków ważna i potrzebną), niech owa liturgia zaczyna lub kończy tę uroczystość aby ludzie nie zainteresowani tym komponentem religijnym mogli później dołączyć lub wcześniej wyjść. I po problemie. A w sprawie krzyży w szkołach czy szpitalach niech wojujący ateiści niech swoje liberum veto wybiją sobie z anarchistycznych łbów. Tak jak to już było we Włoszech w sprawie tej nawiedzonej Finki.
      Tyle tylko że owa partia o której mówimy powinna znacznie więcej energii niż sprawom obyczajowo-moralnym poświęcać gospodarce. Bo w tej kwestii na rynku mamy posuchę i rozpaczliwy brak konkretów. Bo za taki nie uważam kłamstwa "3 razy 15%" z którego ryżego łgarza młode wydymane nie rozliczają.
      Pomarzyć dobra rzecz.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Pełna zgoda Stary Niedźwiedziu
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. O rany kota!

      Jeden wiejski chłopaczek + kilku nieobecnych na tym forum libertarian-left to już cała partia i ideologia?
      Żebyż słowa Starego Niedźwiedzia miały moc sprawczą. Tobyśmy się od razu jako ta Jazda Piekielna objawili!

      I nie chodzi tu o to, że się nie zgadzam z septalogiem, tylko że jest on zbyt ogólnikowy, przez co daje pole do licznych nadinterpretacji. Już pisałęm o co chodzi i zostałem zbyty i zwyzywany od wielbicieli parad gejowskich względnie odesłany do psychiatry.

      Jeśli w ten sposób macie zamiar odpowiadać na każde pytanie potencjalnego plebejskiego wyborcy, to zapomnijcie o 15 % bo strzelacie samobóje tego samego typu ( acz nie takie same ) co nielubiany na tym forum Korwinus.

      A propos. Co to jest "przyzwoitość" z tytułu tego postu? Od jakiej długości kiecki się zaczyna? Proszę o precyzyjną definicję....

      Pytam oczywiście pro forma bo merytorycznej odpowiedzi nigdy się nie doczekam, a adresy psychiatryków znajdę sobie w necie sam. Możesz się nie fatygować Stary Nieźwiedziu.


      Kurna Maciek

      Usuń
    4. Kochany Maćku
      Zarówno ja jak i opisane małżeństwo moich przyjaciół nie ma problemu z rozszyfrowaniem co się kryje za szacunkiem dla rodziców, zakazem mordowania innych ludzi, zdradzania współmałżonka lub narzeczonej/nego, kradzieży, krzywoprzysięstwa czy zawiści.
      Utożsamianie pojęcia przyzwoitość z "długością kiecki " mocno sugeruje że dla człowieka który tak je pojmuje jest to sfera pojęciowo niedostępna. Reszta Czytelników nie miała z tym cienia problemu. Ale oni nie są libertarianami lecz inteligentnymi ludźmi.
      Kłaniam się

      Usuń
    5. Celowo zapytałem o długość kiecki, bo ostatnimi czasy całkowicie odpłynąłeś w tematy obyczajowe. Zdrada małżeńska jest rzeczą moralnie naganną ale nie powinna być penalizowana. Co do szacunku do rodziców, ja nie mam problemów, ale co powiesz potomkom alkoholików, narkomanów, bijusów i pedofilów?


      Kurna Maciek

      Usuń
    6. Kochany Maćku
      Poza wyrokami sądowymi istnieje jeszcze moralna ocena różnych czynów. Za zdradę małżeńską oczywiście odpowiedzialności karnej nie ma i nie powinno jej być. Ale jeśli mąż porzuca żonę i dzieci bo znalazł sobie "nowszy model" to poza konsekwencjami wynikającymi z orzeczenia rozwodowego (alimenty i cała reszta) powinien go spotkać bojkot towarzyski.
      Zdradę narzeczeńską zarówno mój kościół jak i ja traktujemy na równi z małżeńską. Choćby z tego powodu że tu prawo nie przewiduje kar umownych. A znam przypadki gdy porzucone dziewczyny bardzo długo dochodziła do siebie i nie do końca to się im udało. Więc dwóch moich kolegów stało się byłymi kolegami.
      Rodzic należący do wymienionych przez Ciebie grup sam odrzucił kanon obyczajów przyjętych w naszej cywilizacji nie wywiązując się ze swoich elementarnych obowiązków. A zatem (bardzo istotna tu jest skala tych przestępstw) zwolnił swoje dzieci z wymienionych obowiązków.
      A w sprawami obyczajowymi zająłem się bowiem grzebiąc w necie przekonałem się ile tam grasuje libertyńsko-nihilistycznego barachła. Dla którego solą życia jest ćpanie i kopulacja z osobą którą zna się od dawna bo aż od kwadransa. Plus skrobanka "na żądanie" gdyż taka lafirynda może "wpaść", Tylko nie wyjeżdżaj mi z wiktoriańską Anglią bo to już się staje nudne a poza tym wigowie mieli w tym nie mniejszy udział od torysów. Na tej samej zasadzie Bill Cosby powiedział swoim czarnoskórym rodakom:
      Przestańcie mi tu pieprzyć o niewolnictwie bo ono skończyło się sto pięćdziesiąty lat temu!
      .Obecnie o taki styl wojują nie konserwatyści lecz libertyni, tak zwani "wolnościowcy" i inna pomniejsza swołocz. Ale to nie mój cyrk i nie moje małpy. Bo wycieranie sobie przez nich gęb słowem "wolność" to zdecydowanie Twój problem
      A że w gospodarce i organizacji społeczeństwa liberanarchia jest nie mniej groźna od socjalizmu, o tym moi Czytelnicy w ponad 90% doskonale wiedzą. Więc ile można o tym pisać?
      Kłaniam się.

      Usuń
  2. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
    Przykład Twoich przyjaciół dowodzi że sens ma szukanie możliwości rozsądnej współpracy. Wierzący i niewierzący mogą znaleźć wspólną podstawę moralności uniwersalnej. Mam nadzieję, że i rząd Tuska zaprzestanie dyskryminowania katolików i prób kneblowania niezależnych katolickich mediów.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Dibelusie.
      Obawiam się, że pokładanie jakichkolwiek nadziei w rządzie ryżej kanalii jest zupełnie bezprzedmiotowe. Tusk tyle razy udowodnił, że jego słowo nie przedstawia żadnej wartości, iż wiara w jego zapewnienia w tej czy innej sprawie wydaje się nieco naiwna. Myślę, że jego działalność jest wpisana w ramy większego scenariusza realizowanego w eurokołchozie a on bardziej myśli o ciepłej brukselskiej posadce niż o własnym kraju. Tie Fighter.

      Usuń
    2. Czcigodny Dibeliusie
      Nowocześnie rozumiany konserwatyzm określa ramy w których swobodnie zmieści się przyzwoity człowiek niewierzący (bo na nieprzyzwoitych niezbyt mi zależy). Więc współpraca jest najzupełniej możliwa o ile tylko jakiś szkodnik nie zechce tych niewierzących ludzi na siłę nawracać ani obrażać bredniami że jedynie katolik może być dobrym Polakiem.
      Ale moja wiara w cuda ze sceptycyzmem odnosi się do proroctw mówiących że (nie)rząd Tuska może zrobić cokolwiek dobrego dla Polski. Bo to byłby już cud większy od tych opisanych w Nowym Testamencie.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Czcigodny Tie Fighterze
      Ryżego interesuje tak jak napisałeś ciepłą posadka w Brukseli. A poza tym co pewien czas jakiś medal z kartofla plus trochę euro nagrody, pozwalającej ustalić bieżący kurs srebrnika.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Szanowny Tie Fighterze,
      Jeśli odważą się i w kolejnej turze nie przyznać Telewizji Trwam miejsca na multipleksie cyfrowym, to na wiosnę rozpoczną się kolejne kilkudziesięciotysięczne a może i kilkusettysięczne marsze katolików w obronie wolności mediów. Wątpię, czy Rompuj pogłaszcze za to Tuska po głowie.

      Usuń
    5. Szanowny Dibeliusie.
      Rzeczona telewizja jest solą w oku tej parszywej władzy ale również nie wpisuje się w lewacko - liberalną doktrynę medialną funkcjonującą w całym Eurokołchozie. Nie sądzę aby wśród brukselskich towarzyszy znalazła uznanie telewizja, która punktuje całe spektrum draństwa tak świętego dla eurosocjalistów - obym się mylił. Pozdrawiam Tie Fighter.

      Usuń
  3. Szanowny Stary Niedźwiedziu,jako agnostyk i prawicowiec nie mam problemu z akceptacją w/w septalogu,ale już Twój apel o "odcinaniu się" i "bełkocie" odbieram inaczej.W normalnym kraju jest na prawicy miejsce i dla partii stricte chrześcijańskich,a problem to wypracowanie odpowiedniego modus operandi dla współpracy.Mam dość "dorzynek" na prawicy i wzajemnego deprecjonowania się wszelkich prawicowych ugrupowań,co trwa od dziesięcioleci i skutkuje obecnym cyrkiem w parlamencie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jugglerze
      O bełkocie napisałem dlatego iż kilku "mądrych inaczej" utrzymuje że warunkiem sine qua non bycia prawicowcem jest przynależność do Kościoła Katolickiego. Ale już gdy spytasz ich o podatki, jeden z drugim "zrobi karpia". Poważna partia chadecka zdawała by sobie sprawę z oczywistego faktu że jest tylko częścią nurtu prawicowego i przynależności do tego nurtu agnostyków czy buddystów na pewno by nie negowała. Tych kilku nawiedzonych szkodników to klasyczni leninowscy "użyteczni idioci" lewicy. Najlepszym dowodem było zdumienie opisanych tu moich znajomych gdy powiedziałem im że z takimi poglądami po prostu są konserwatystami. Bo oni uwierzyli iż inne niż "jedyne słuszne" stanowisko w sprawach alkowy wyklucza ich z tego grona.. I dlatego o tym napisałem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Drogi Jugglerze!

    Dożynki na prawicy nie są wyłącznie polską specyfiką. Ich powodem nie są zrzutkowie spadochronowi od Michnika ani Senyszyn. To co różni takich Anglików od Polaków, to wielowiekowa tradycja trzymania fasonu, zamiatania śmieci pod dywan oraz wyciszania skandali.
    Nasi prawicowcy i "prawicowcy" słabo opanowali tę sztukę i oto cała tajemnica.
    Lecz i tam konflikty istnieją i kto wie czy nie w brutalniejszej formie niż u nas.

    Przyczyna jest prosta.
    Ostatecznym ideałem prawicy jest MONARCHIA.
    A król może być TYLKO JEDEN! A jego autorytet jedyny i niepodważalny. Kto myśli inaczej, tego skierować do psychiatry! Tow Stalin też tak robił ale on też było monarchą, tyle że czerwonym.

    Michnika mogłoby wcale nie być na świecie, i wtedy prawica miałaby to samo tylko bardziej. I skompromitowałaby się ( nie mając na karku lewackiego hamulca ) z jeszcze większym hukiem niż w czasach AWS/UW. Aczkolwiek nazywać tamtą koalicję prawicową jest mocno problematyczne.

    A kult Polaka Katolika? Taki krzykacz w Waszej hipotetycznej partii się pojawi i bez Michnikowej ręki. Potem prócz katolicyzmu dojdzie jeszcze udowadnianie polskiego pochodzenia do 10 pokoleń wstecz! Nie po to, by robić przyjemność GW ale po to by tych "godnych do tkwienia przy korycie" było jak najmniej, wtedy ( tu będę wulgarnych chłopem ) zrobi się luźniej przy korycie a i ilość paszy przypadającej na pojedynczy świński łeb znacząco się zwiększy. A zatem mechanizm prosty jak konstrukcja cepa, którym jako młodzian młóciłem fasolkę perłową.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Kurna Maćku,masz tak intrygująco-niekonwencjonalną wizję prawicy,że trudno mi z nią polemizować.Już koalicja AWS/UW nawet jako problematyczna prawica mocno mi zaszkodziła,nie mówiąc o 10 pokoleniach czystej krwi;)
      Byłbym wdzięczny za krótki rys w kwestii jaki to światopoglądowy profil uważasz za prawicowy.Bo tu zdaje się jest pies pogrzebany.Zwłaszcza,że sugerujesz niejako,iż przejęcie władzy przez prawicę zaskutkuje natychmiastową defenestracją lewicy
      w związku z czym o skutkach normalnego mechanizmu kontroli działań prawicy przez opozycje mowy już nie będzie.
      Tow.Stalina z prawicą w żaden sposób nie potrafię skojarzyć i nie zauważyłem u siebie tęsknot monarchistycznych,ani skłonności dworskich;)Pozdrawiam i podziwiam swadę oraz dowcip;)

      Usuń
    2. Nie pisałęm o Tobie jugglerze tylko rozwiązałem temat który poruszyłeś. Oczywiście ze Stalina żaden prawicowiec, za to monarcha wręcz modelowy.

      Przejęcie władzy przez prawicę staroniedźwiedziową, gdy każda myśl nie po myśli wodza będzie poczytywana za lewactwo, spowoduje nie tylko defenestrację ale wręcz deFrankoKalifatyzację wszelkiej lewicy, w tym wszelakich liberałów, których na przełomie XVIII i XIX wieku także zaliczano do lewicy.

      A skłonności dworskie chyba masz, skoro Cię jeszcze Gospodarz z tego bloga nie wywalił.


      Krótki rys światopoglądowy? Będzie problem. Od I WŚ pojęcie lewicy i prawicy tak się pofytrało, że dojść nie sposób.
      Ja osobiście jestem libertarianinem left.


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. Libertarianizm left - jakby chłopstwu pozwolić robić co im się podoba, to by wszystko wszędzie w 24h rozkradli.

      Usuń
    4. A skąd pewność że by rozkradli? Poza tym libertarian-left nie jest ruchem wyłącznie chłopskim. I kto mówi, że głosimy robienie wszystkiego co się komu podoba?
      Rozumiem, że wysiudanie Państwa w wielu dziedzin gdzie go być nie powinno i likwidacja zbytecznych urzędów to już złodziejstwo?


      Kurna Maciek

      Usuń
    5. Nie polemizuję z postulatem likwidacji zbędnych urzędów.
      W literaturze narzekano na społeczne bestialsto panów, którzy surowo karali chłopów np. za korzystanie z ich prywatnych lasów. Dziś już praktycznie nie ma kontroli. Jest prywatny kawałek lasu. Przychodzi ktoś, dyskretnie wycina drzewka. Przychodzi drugi dyskretnie wykopuje dół i wywozi piasek. Przychodzi trzeci i wyrzuca w ten dół śmieci, albo obok, jak mu się nie chce.

      Usuń
    6. Cóż! Mentalność popańszczyźniana. Niby poddaństwo chłopów zniesiono w 1864 roku ale feudalne klimaty trwały do końca II WŚ. Potem była "PRL-owska zamrażarka" więc robotę u podstaw trzeba zaczynać prawie od zera. Dlatego wpływ konserwatystów uważam za szkodliwy. Bo tchatcheryzm uważam za ciało obce zupełnie nieczytelne dla przeciętnego Polaka. Z konserwatystami jest teraz ten problem, że oni sami nie za bardzo wiedzą co chcą konserwować.


      Kurna Maciek

      Usuń
    7. @Kurna Maciek
      Pytałem o Twoją wizję prawicy,ponieważ jawi mi się ona - na podstawie Twoich wypowiedzi -jako pewnego rodzaju hybryda.Nie odpowiedziałeś.Ograniczyłeś się do jakichś dziwnych supozycji.Est modus in rebus
      Kłaniam się.Bez odbioru

      Usuń
    8. @ Juggler
      Czcigodny Jugglerze
      Okazało się że masz skłonności dworskie tylko o tym nie wiesz. Ale Kurna Maciek wie o ,każdym z nas więcej niż my sami.
      Co się tyczy eksmisji, nie musi się jej obawiać nawet wygłaszający te swoje rewelacje rzecznik KZMP (Koszmarnie Zakompleksionych Miniarchistycznych Plebejuszy) . W końcu swoim pure nonsensowym humorem dostarcza nam rozrywki, bezcennej w tych niewesołych czasach. A poza tym mam do niego nieco sympatii. Bo dwa razy zapomniał o tym swoim libertariańsko - miniarchistycznym katechizmie i zareagował jak wrażliwy oraz myślący człowiek. Za pierwszym razem nie oprotestował dofinansowania z budżetu gminy posiłków w szkolnej stołówce. A przecież rasowy libertarianin / miniarchista powinien na samą myśl że te pieniądze nie pochodziły od elfów, krasnoludków czy jakiejś fundacji prywatnej zaryczeć niczym syrena okrętowa we mgle. A ostatnio zechciał dostrzec że ubezpieczenie OC jest konieczne bowiem sprawca szkody może się okazać niewypłacalny. Sprawa oczywista dla rozgarniętego dziesięciolatka ale na pewno leżąca poza zasięgiem możliwości intelektualnych wyznawcy wymienionych doktryn.
      Sprawdziło się powiedzenie starego Talleyranda iż niektórzy powinni się wystrzegać spontanicznych reakcji bo te bywają szlachetne.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    9. Niestety nie mogłem Ci odpowiedzieć na cito jugglerze, bo walczyłem na zbyt wielu frontach a mam ciągły niedoczas.

      Odpowiem teraz.
      Nie mam wizji optymalnej prawicy bo pojęcia lewicy i prawicy są dla mnie pojęciami historycznymi. I nie tylko dla mnie.
      Jest za to podział na liberalizm i totalitaryzm.

      A zatem moja wymarzona partia powinna cechować się rozdziałem religii od państwa i zarazem rozdziałem alkowy od państwa.

      Czyli jak komuś marzy się przywrócenie kary chłosty, to niech lepiej odwiedzi klub BDSM i nie zawraca gitary swoim bliźnim swoimi dewiacjami, gdyż te ostatnie winny być jego osobistą sprawą, których nie należy upubliczniać ( vide publiczne parady gejów ) ani czynić z nich częścią ideologii państwowej.


      A w gospodarce oczywiście maksymalna liberalizacja i prywatyzacja choć nie za wszelką cenę. Kiedy nie ma dopływu kapitału, lepiej prywatyzację spowolnić niż sprzedawać kolesiom za zyla.
      Złotą akcję byłbym w stanie zaakceptować, pod warunkiem, że branże jej podlegające byłyby ściśle określone.
      Prawo musiałoby być stabilne, by skończyła się plaga zmieniających się pod wpływem czyichś zachcianek przepisów.


      A prawo należy rozdzielić od moralności. Czyli zdrada małżeńska choć naganna moralnie nie może być penalizowana. Tak samo rozwody czy samobójstwa. Albo skazy na honorze typu niedotrzymanie obietnicy. Albo nieskromny strój i nie ma tu na myśli stroju Ewy. Co innego niedotrzymanie warunków umowy bo to reguluje Kodeks Cywilny.


      Jak się domyślasz, na naszej scenie politycznej takiej partii nie ma. Nasza kanapa jest malutka a szanse żadne.


      Pozdrawiam,


      Kurna Maciek

      Usuń
    10. Oj Stary Niedźwiedziu! Chyba jeszcze nie czytałeś mojego ostatniego wpisu na Twoim poprzednim poście. Zresztą jak pamiętam ludzie stąd wylatywali za mniejsze różnice w poglądach.


      Jak widzę na tym forum robi się wszystko by pojęcie libertarianizmu kojarzyło się z Jazdą Piekielną. Ktoś tu nawet coś wspomniał o Ronie Paulu. Co nawywijał, bo ja o niczym nie wiem?

      Niemniej jednak popełnię "obrzydliwą propagandę" na temat libertariańskiej wizji Wolności.


      Otóż w szczegółach libertarianie różnią się i to bardzo. Jednak wszystkie odłamy mniej lub bardziej szczerze wyznają Teorię Trójnogu.


      Otóż Wolność składa się z trzech elementów czyli nóg.


      - Wolność Gospodarcza
      - Wolność Osobista
      - Wolność Przekonań/Wyznania


      Jak każdy wie, aby trójnóg był stabilny, wszystkie 3 nogi muszą być całe i zdrowe.
      Gdy choć jedna się zachwieje, cały trójnóg jest do d...


      Gdy zlikwiduje się Wolność Przekonań/Wyznania, to zawsze zrodzi się pokusa, aby takiego nieprawomyślnego nie uznawać za istotę ludzką.

      Można go na przykład uwięzić, przez co traci on też Wolność Osobistą. Jego majątek niszczeje albo zostaje skonfiskowany ( by oddać komuś godniejszemu i prawomyślnemu ), przez co traci także Wolność Gospodarczą


      A gdyby tak weszła w życie jakaś dziwna wersja Prawa Naturalnego czyniącego jednego poddanym drugiego, to poddany ten traci Wolność Osobistą.

      Jako niewolnik nie ma prawa do własnych poglądów więc traci Wolność Przekonań.
      Chłop przypisany do ziemi ma ograniczone możliwości gospodarowania i inwestowania na przyszłość, a zatem nawet przy braku socjalizmu jego Wolność Gospodarcza jest fikcją.


      Co się dzieje w warunkach gdy gwałcona jest Wolność Gospodarcza, pisał nie będę, bo już inni forumowicze morze łez i atramentu wylali. Nawet Stary Niedźwiedź kiedy jeszcze nie odpłynął całkowicie w obyczajówkę. W każdym razie łatwo się domyślić, że zarówno Wolność Osobista jak i Wolność Przekonań w tych warunkach staje się fikcją, choć wszelaki socjalizm czy etatyzm stara się ze wszystkich sił ten fakt zamaskować.


      To i tyle na ten temat


      Kurna Maciek

      Usuń
    11. Kochany Maćku
      Pisząc o możliwości wprowadzenia w dzisiejszych czasach (domyślam się że masz na myśli Polskę a nie Koreę Północną) poddaństwa czy wręcz niewolnictwa, uświadomiłeś mi że człowiek tworzący doktrynę polityczną lub takową propagujący powinien z kolei wykazać się Wolnością Od Paranoi. Przemyśl to sobie.
      Kłaniam się.

      Usuń
    12. Takie prawdopodobieństwo jest, i może się stać gdy socjalizm w Polsce sięgnie dna a ludzie z głodu zaczną się zgadzać na poddaństwo. Potem już pójdzie lawiną.

      Przyczyną dla której tak twierdzę, jest fakt, że NIE ISTNIEJE żaden alternatywny etos w Polsce oprócz Etosu Inteligencko-Szlacheckiego o czym i Ty sam wspominałeś wzdychając do Czechów czy Finów. Czechom szlachtę wyrżnięto w czasie Wojny Trzydziestoletniej jak pamiętasz. Zaś towarzystwo które widziałem na turniejach rycerskich choć już dziś pomieszane z latoroślami ubeckimi ( obie arystokracje wbrew pozorom świetnie się dogadują ), sprawia wrażenie takich co są gotowi przejąć władzę, gdy tylko nadarzy się sprzyjająca okoliczność. A jedzący z ręki księża im w tym mogą dopomóc.


      I stąd moje obawy. Dobranoc


      Kurna Maciek

      Usuń
  5. Czcigodny Stary Niedzwiedziu,

    pomysl z septalogiem jest bardzo chwalebny i ze wszech miar sluszny dla zjednoczenia (wreszcie) prawicy. Obawiam sie tylko, ze idea oddzielenia 7 przykazan od calego dekalogu i instytucji, ktore za nim stoja moze byc nieprzyswajalna przecietnemu wyborcy, podobnie jak idea, ze bogaci powinni placic rowne podatki z biednymi.

    W Polskich warunkach zreszta moze sie okazac, ze obietnice obietnicami, po wejsciu do sejmu wyjdzie jak zawsze. Ale a propos obietnic - po ilu obietnicach Tuska sie zasmiejesz? http://www.youtube.com/watch?v=Jf9RclDX36c (warto pokazywac kazdemu zwolennikowi PO z syndromem "pamieci wyborcy").

    Pozdrawiam serdecznie, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Yrku
      Z tym trzymaniem się jedynie "ludzkiej" części Dekalogu (jakoś musiałem to krótko nazwać więc stąd ten Septalog) nie widzę problemu. Bowiem nawet na prowincji uważanej przez niektórych ludzi światłych i nowoczesnych za ostoję tradycjonalizmu, wbrew kolportowanym przez "merdia" banialukom ludzie bez cienia problemu akceptują niewierzących. Klasycznym przykładem były wójt mojej gminy. Wybierany kilka razy jako dobry menedżer. Z niekwestionowanymi osiągnięciami takimi jak oczyszczalnia ścieków, wodociąg, dożywianie z funduszy gminy dzieci w szkolnej stołówce (Ty byś go za to ostatnie nie pochwalił ale 99% mieszkańców gminy ma dokładnie przeciwne zdanie).
      Jak rozumiem, ideę podatku pogłównego odłożyłeś ad kalendas graecas więc tan dogmat przestał być problemem. Ale muszę przypomnieć że Żelazna Lady była nieprzejednana w kwestii narkotyków i demonstrowania w przestrzeni publicznej dewiacji seksualnych. Więc nie wiem czy taki konserwatyzm byłbyś w stanie zaakceptować. Bo jeśli te dwie drażliwe kwestie chciałbyś zcedować na referendum, pomyślnego z mojego punktu widzenia wyniku takowych jestem bardziej pewny niż tego że w tym roku zapłacę podatki.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czcigodny Stary NIedzwiedziu,

      nie wiem skad sie wzielo u Ciebie przekonanie, ze potepiam owego wojta. Wszak rozmawiamy o czlowieku z krwi i kosci a nie czystosci idei. A pragmatyczny polityk, skutecznie rozwiazujacy problemy spolecznosci jest dzis rzadkoscia - chcialbym, zeby wszystkie gminy mialy takich zarzadcow. W sasiedzkim do mojego rodzinnego miescie jest sobie prezydent Wadim Tyszkiewicz, ktory w ciagu jednej kadencji wyleczyl miasto z plagi bezrobocia. Nie pamietam jego rodowodu, moze nawet startowal z PO, ale pozniej zarzucil dzialaczom (oraz poslom z regionu) tumiwisizm i sie wypisal. W ostatnich wyborach startowal jako kandydat niezalezny, a mieszkancy grzecznie podziekowali wszystkim partyjnym kontrkandydatom, z ktorych jeden w przyplywie szczerosci nawet stwiedzil, ze nie bardzo jest jak konkurowac z tak efektywnym adwersarzem. Jak widac z obu przykladow, wyborcy nie sa do konca glupi, musi tylko pojawic sie odpowiedni czlowiek.

      Odpowiedzi na drugie pytanie tez juz udzielilem. Jesli konserwatyzm mialby sie objawiac zakazem obscenicznych parad i penalizacja narkotykow, a nie np. pogromami gejow i zakazem rozwodow, to jestem sklonny to zaakceptowac i zaglosowac na partie, ktora w zamian zliberalizuje gospodarke. Pytanie, czy Ty bys byl w stanie pojsc na podobny kompromis i oddac swoj glos na liberalna gospodarczo partie, nawet gdyby dla zdobycia glosow musieli obiecac cywilne sluby gejom albo legalizacje trawki.

      Ale podoba mi sie pomysl referendum - moze szanse sa rzeczywiscie na moja niekorzysc, ale przynajmniej wyklarowaloby to sytuacje i zamknelo buzie postepowcom, gdyby sie okazalo, ze jednak wiekszosc Polakow sobie takich cudow nie zyczy. Nie watpie, ze UE "wyrazilaby zal" nad takim zacofaniem, CNN pomarudzilby troche o katolickiej Polsce i pokazal przasny obrazek chlopa jadacego zaprzegiem, a potem sprawa by ucichla, jak to bylo z aborcja (temat, ktory wraca raz na jakis czas, zwlaszcza, gdy Tusk cos spieprzy, ale nigdy nie ma wystarczajacej woli politycznej by cos w ustalonym kompromisie zmienic).

      Pozdrawiam serdecznie, yrk

      Usuń
    3. Czcigodny Yrku
      Czy ja śnię?
      ak już doskonale wiesz, bywam złośliwy. A w ten nastrój szczególnie wprawiły mnie pierdoły o konserwatystach którzy gdyby tylko mogli to włościan zakuwaliby w dyby a ich żony i córki gwałcili. Więc siła rozpędu wspomniałem o tym dofinansowaniu szkolnych obiadów z pieniędzy gminy a nie przez jakąś fundację prywatną. Wprawdzie w promieniu co najmniej 50 kilometrów nie ma ani jednej ale dla bojownika o czystość doktryny liberalizmu to nie ma przecież najmniejszego znaczenia. Cieszę się że Ty odpuściłeś wójtowi ten śmiertelny grzech.
      Jak już nie raz pisałem, pod kołdry nie mam zamiaru ludziom zaglądać choć sugeruje to U Flavii pewna kretynka. Ale w przestrzeni publicznej (ulica, park, tramwaj, biuro etc.) obsceniczności nie zniosę. Wprawdzie widok ślicznej dziewczyny w stoju Ewy na pewno nie byłby dla mnie niemiły ale w jej ślady mogłyby pójść egerie polskiego feminazizmu czy jacyś anarchiści (pokroju kretyna który biadolił że zakaz chodzenia nago w miejscach publicznych narusza jego wolność). A wtedy trudno by było powstrzymać odruch wymiotny. A więc "wsiem rawno" bo żyjemy w demokracji. Zatem żadnych "parad" ani pojawiania się w pracy jakiegoś dewianta w stroju w pół drogi między jakąś "drag queen" a starszą cechu "przydróżek". Mam nadzieję że uznasz prawo nie tylko prywatnego ale i państwowego pracodawcy do sprowadzenia do pionu takiego potencjalnego prowokatora.
      Moje stanowisko w sprawie narkotyków (oczywiście "konopie"też nimi są bowiem jedynym celem ich jarania jest przestawienie sobie we łbie sposobu widzenia świata) doskonale znasz. Więc wiesz że marzy mi się Singapur a nie Amsterdam.
      Bardzo mnie cieszy że zaakceptowałbyś referenda w tych kwestiach. Co się tyczy znajomości ekonomii prze4z statystycznego Polaka, jestem sceptykiem. Ale nie mam wątpliwości że w kwestiach fundamentalnej moralności mimo rozpaczliwej klaki dla zawodowych pedałów i cwelebrytów bredzących w telewizorni o "uwolnieniu konopi" ponad osiemdziesiąt procent Polaków to łajno skreśla.
      Od kompromisu aborcyjnego moim zdaniem na co najmniej trzydzieści lat trzeba się od...czepić. Dopuszcza ratowanie życia matki oraz przewiduje usunięcie ciąży będącej wynikiem przestępstwa. Więc o co do diaska jeszcze chodzi? O wiarygodności diagnostyki prenatalnej wiem zbyt mało więc tego paragrafu nie komentuję.
      twoje pytanie czy zagłosowałbym na partię sensowną gospodarczo ale obiecującą legalizacje "marychujany" i homosluby w mojej ocenie jest abstrakcyjne na miarę pytania czy wierzę w to że za pięć lat Grenlandię porośnie puszcza tropikalna. Każda większa partia która by takie wynalazki propagowała, przegwizdałaby wybory z kretesem. A "programu gospodarczego" bezczelnych prowokatorów na miarę "Ruchu Podtarcia Palikota" ani przez milisekundę nie traktuję serio.. Swoje głosy dzięki klace medialnej zorganizowanej przez Urbana podebrali SLD. Ale jestem pewny że niedługo wrócą one do właściciela. Bo czego by nie mówić o Millerze, mimo swoich koszarowych żartów jest to człowiek poważny i przewidywalny. A za Kopenhagę mam do niego nieco sympatii. Bo intuicja podpowiada mi że wtedy wytargował dla Polski więcej niż MAK Donald przez całe swoje dotychczasowe premierowania. A ludzie zrozumieją że partia której twarzami są pedał co minuta powtarzający że jest pedałem oraz chory psychicznie człowiek wmawiający że jest kobietą (każdy oborowy wie że z wykastrowanego byczka będzie wół a nie krowa ale dla "wykształciuchów" to jest zbyt trudne) to jedna wielka kpina z Polski i wyborców.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Czcigodny Stary Niedzwiedziu,

      zbyles mnie troche odpowiadajac na moje pytanie. Po pierwsze, przy obecnej sytuacji politycznej wylonienie sie powaznej liberalnej gospodarczo partii jest tak samo prawdopodobne po obu stronach spolecznej osi konserwatywno-liberalnej. Po drugie, nie wiem czy sie nie obrazic za przyklejanie Palikota do prawicowych liberalow. Po trzecie, powtarzajac niejako po raz setny swoje stanowisko i nie lagodzac go ani na jote pokazales, ze tak naprawde u Ciebie gospodarka jest na drugim miejscu za sprawami obyczajowymi. I ze - nawet gdyby powstala liberalna partia z dobrym programem gospodarczym i z szansami na dobry wynik wyborczy, to Ty i tak bys na nich nie zaglosowal z przyczyn swiatopogladowych. Bo gospodarka moze ledwo zipac, 10% od przetargu moze isc do krewnych i znajomych, byle marihuana byla zakazana. Dobrze to interpretuje?

      Pozdrawiam, yrk

      Usuń
    5. Czcigodny Yrku
      Gdyby w Polsce powstała partia o której mówisz, zacząłbym się zastanawiać. Ale jest to dla mnie gdybanie na jeszcze wyższym poziomie abstrakcji niż opowieści o globalnym ociepleniu (my na polibudzie jako ludzie znający podstawy wymiany ciepła tę "teorię" nazywamy nieprzesadnie elegancko totalnym ocipieniem) i czekającym nas Armagedonie. Więc stąd moja uwaga o Grenlandii. A jako obrzydliwy pragmatyk nie tracę czasu nad filozofowanie o nieistniejących problemach.
      Na pewno wiem że nie poparłbym "transakcji wiązanej" holenderski poziom życia za praktycznie bezkarne mordowanie staruszków których nikt nie pyta o to czy życzą sobie zejść z tego świata. W porównaniu z takimi uczniami doktora Mengele ci polscy lekarze którzy przepisują pacjentom leki jedynie słusznej firmy i nie czynią tego z pobudek altruistycznych są niewinni jak nowo narodzone dzieci.
      Zaś Ruch Podtarcia to pierwsza (i wydaje mi się że ostatnia) partia która na pedalstwie i narkotykach próbuje zrobić karierę. Ale mam nadzieję że ludzie połapią się że sobie z nich zakpiono i był to jednorazowy paroksyzm mediokracji przez naiwnych zwaną demokracją.
      Tyle na szybko.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. P.S.
      czcigodny Yrku
      Skoro mówimy o polskich realiach, nie jestem w stanie wyobrazić sobie poważnej partii myślącej o rządzeniu lub współrządzeniu, która strzeliła by sobie w głowę tymi narkotykami bądź homoślubami. Najlepszym dowodem jest zawodowy koalicjant czyli rzetelna agencja towarzyska o nazwie PSL. A za granicą, o ile mnie pamięć nie zawodzi, w Skandynawii, Beneluksie czy Hiszpanii te "śluby" przeforsowała lewica. A w Szkocji która stałą się brytyjskim epicentrum bałwochwalczego zachwytu pederastią (słynna sprawa adopcyjna w Glasgow). też nastąpiło to za rządów labourzystów.
      Czyli w za przeproszeniem "wielkim" świecie masz wysoki stopień skorelowania nihilizmu gospodarczego z moralnym. A zatem odnośnie zasygnalizowanego przez Ciebie teoretycznego problemu, nie jestem w stanie doszukać się takiej możliwości w realnym świecie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

    Chociaż nie jestem zwolenniczką takiego stylu życia, jaki reprezentują Twoi Przyjaciele, w niektórych wypadkach przyznaję im rację.
    W PRL - u właśnie stosowana była często aborcja na żądanie i taka delikwentka, której dziecko przeszkadzało w życiu, mogła je bez przeszkód usunąć. Korzystały z tego przede wszystkim mężatki, które nie chciały rodzić więcej dzieci, najczęściej z braku warunków na ich utrzymanie, albo po prostu, dla wygody. Dobrze, ze te czasy sie skończyły. Według mnie każde dziecko jest darem Bożym, a każda aborcja jest zbrodnią. Każda kobieta, która usuwa ciążę na żądanie, jest zbrodniarką, a sprawca tej ciąży, który namawia kobietę do aborcji, też zasługuje na potępienie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Pelargonio
      Moim zdaniem wiara jest łaską Pana Boga której nie każdy dostąpił. Inaczej oceniam ludzi którym nie była ona dana, inaczej tych którzy ją z własnej woli odrzucili.
      Przyjaciół którzy spowodowali że napisałem ten tekst oceniam bardzo wysoko. Bo zapewne zgodzisz się ze mną że ludziom którzy sami muszą sobie konstruować moralny kompas bowiem nie dostali gotowego jest na pewno trudniej. A jeśli im to się udało i przez życie wędrują we właściwym kierunku, zasługują na szacunek. W moim przypadku większy od tych którzy teoretycznie są chrześcijanami a w praktyce na przykład kradną lub maltretują rodziny.
      Zgadzam się z Tobą że aborcja jest zbrodnią ale obecne prawo regulujące te kwestie uważam za całkiem niezłe. Bowiem teoria że lepiej będzie gdy umrą dwie osoby (zaniechanie ratowania życia matki) niż jeśli śmierć spotka jedynie dziecko jest dla mnie nie do przyjęcia i mój kościół też ją potępia. Nie potrafiłbym również ukarać dziewczyny która zabiła dziecko gwałciciela. Bo w takim przypadku w mojej skali wartości ratowanie jej zdrowia psychicznego jest najważniejsze a jednocześnie bardzo trudne. Jak już kiedyś pisałem, za optymalne rozwiązanie jest natychmiastowe podanie zgwałconej kobiecie (trzeba to zrobić odpowiednio wcześnie) "pigułki po". Bo wtedy ofiara NIE WIE czy doszło do zapłodnienia co bardzo ułatwia jej rehabilitację psychiczną.
      Natomiast nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń przeciwko antykoncepcji czyli działaniom nie dopuszczającym do zapłodnienia. Nie ma nowego życia, nie ma zatem jakiegokolwiek przestępstwa a więc i moralnych podstaw do utrudniania takiego postępowania i piętnowania ludzi którzy nto robią.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Osobiście wolę buddyjski "pentalog". Tam jest krótko, logicznie opisane, jak należy się poruszać wśród ludzi, by nie zostać zabitym. Do tego jeszcze ów pentalog pozostawia duży stopień swobody co do interpretacji. Na przykład mamy tam "nie odbierać życia", ale z drugiej strony jednak jeść trzeba, bez odbierania życia żyć nie sposób. Mamy wyszczególniony punkt "nie odurzać się", z dopiskiem "ponad miarę". Twoją miarą jest codzienna butelka wina o której często piszesz, ale mam nadzieję, że za kierownicę wtedy nie chwytasz. Czyli "miarą" jest ta kierownica. Nazywanie zaś "narkomanem" kogoś, kto czasem używa marychy, zaś odmawianie takiego miana konsumentowi codziennej butelki wina jest po prostu błędem logicznym wynikającym z braku wiedzy na temat znaczenia słowa "narkoman". Również brakiem wiedzy jest nazywanie kilkutygodniowej zapłodnionej ludzkiej komórki jajowej "dzieckiem". Wszystkie kodeksy moralne świata są dość podobne. Więc nie ma sensu spierać się, czy to jest "pentalog", "septalog" lub jakiś inny "sralog". We wszystkich jednak brakuje najważniejszego punktu. "Obserwuj świat, ucz się". Jedynie Budda (nie mylić z buddyzmem) postulował ten punkt, jako nadrzędny wobec wszystkich kodeksów. Świat, który przedstawiłeś w swoim poście jest światem kalekim, pozbawionym tego punktu. Twoi "konserwatyści" jawią się jako debile odporni na jakąkolwiek wiedzę.
    A teraz po tej wypowiedzi możesz mnie śmiało (w swojej wyobraźni na szczęście) zamknąć za murem lub do schowka na szczotki. Tak jak niejaki "Bolek" chce zamknąć tych, którzy ośmielają się mieć inne poglądy.
    Kłaniam się.
    Przechodzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Przechodniu
      Czytałeś nieuważnie. Pisałem o codziennej butelce wina statystycznego Francuza, Włocha czy Hiszpana. Ja całymi miesiącami nie biorę do ust alkoholu, czynię to wyłącznie w godnym towarzystwie, na ogół podczas urlopu. I też całej butelki wina wtedy nie wypijam. Totalne pudło.
      W kulturze śródziemnomorskiej pija się wino dla jego smaku oraz dla poprawy trawienia a nie po to żeby obraz świata się zmienił. Ten ostatni efekt zdarza się po "przedawkowaniu". natomiast sławetną "trawę" jara się WYŁACZNIE po to aby zmienić sposób odbioru bodźców wzrokowych czy słuchowych (a być może i innych). A wiec alkohol MOŻE stać się narkotykiem jeśli ktoś się od niego uzależni w ten sposób iż będzie go pic aby się narąbać. A opium, marychujana, haszysz, kokaina, heroina i inne tego typu gówna są narkotykami zawsze. Jedynym usprawiedliwieniem ich zażywania jest zaawansowana opieka paliatywna, najczęściej w onkologii.
      Zapłodnienie komórki jajowej nieuchronnie prowadzi do narodzin nowego człowieka o ile tylko ciąża nie zostanie zakłócona jakąś patologią lub matka się nie "wyskrobie" z powodu "ważnych powodów życiowych". Bo na przykład kurewkę przeleciało pół dyskoteki a ona nie zna nawet z nazwiska większości podejrzanych. Skoro dziecka przed narodzinami nie uważasz za człowieka, możesz śmiało "unowocześnić" swoje poglądy i dołączyć do tych którzy są jeszcze bardziej postępowi niz Ty i dopuszczają "aborcję po narodzinach". Na ich tle robisz za "kołtuna" jak ludzi z jakimś kręgosłupem moralnym nazywa libertyńska mierzwa.
      Kłaniam się.

      Usuń
    2. @Przechodzień.
      "Również brakiem wiedzy jest nazywanie kilkutygodniowej zapłodnionej komórki ludzkiej dzieckiem.
      A może chłopski filozofie oświecisz tępaków na tym forum i wyjaśnisz od kiedy to mamy do czynienia z dzieckiem a kiedy jeszcze nie? Wydajesz się być lepiej zorientowany w temacie od nobliwych naukowców więc nie mogę się doczekać twojego wywodu. Tie Fighter.
      P.S. Jak by tak w pewnym momencie pomyślała twoja rodzicielka to dzisiaj przemierzałbyś bezkres sieci kanalizacyjnej zamiast pisać takie brednie na tym forum. TF

      Usuń
    3. @Stary Niedźwiedź
      Znam wielu Hiszpanów i słyszałem nieraz od nich, że kompletną obłudą jest twierdzenie jakoby jedynym celem zażywania alkoholu była tylko poprawa trawienia. Sam pijam piwo "od wielkiego dzwonu" i nie tylko dla smaku, lecz dla chwili relaksu "w pigułce" (a raczej w butelce), gdy chwilowo nie mam ochoty osiągać go innymi nietoksycznymi metodami. Możesz po tej deklaracji nazywać mnie "narkomanem" ale to tylko zaświadczy o tym że nie znasz znaczenia słowa "narkoman".
      Zapłodnienie może doprowadzić do powstania nowego człowieka, ale nie musi. Po to wymyślono aborcję, by do nadprogramowego powstania tego człowieka nie doszło, na wypadek, gdyby doszło do niechcianego zapłodnienia. Co do kurewek na dyskotekach, to chyba na żadnej takiej imprezie nigdy nie byłeś. Więc po co to takie (za przeproszeniem) głupie gadki niepoparte własnymi obserwacjami i doświadczeniami?

      @Tie Fighter
      Jestem tylko skromnym "przechodniem" odwiedzającym od czasu do czasu niektóre blogi. Więc nie mogę wiedzieć, gdzie standardem jest normalne odzywanie się do siebie, a gdzie zwykłe chamstwo które prezentujesz. Dlatego tej sprawy nie będę komentował. Powiem Ci /z dużej litery, pierdolony kmiocie!!!!!!/ tylko tyle że "dziecko" jest dopiero wtedy, gdy się urodzi. Tak mówi nauka. Co do mojej Mamy to rzeczywiście kiedyś przemknęła jej myśl by usunąć ciążę. Gdyby to zrobiła NIKT nie miałby do Niej pretensji /co najwyżej Tata/, bo nikt inny by nie istniał, nie istniałoby żadne "ja". Z takim pozbawionym logiki "pieprzeniem" to proszę nie do mnie i do większości normalnie rozumujących ludzi.

      Przechodzień

      Usuń
    4. @przechodień.
      Nie mam już cienia wątpliwości co do twojego poziomu intelektualnego i moralnego bo tylko pozbawiony kręgosłupa moralnego worek gówna może uważać, że "dziecko jest dopiero wtedy, gdy się urodzi". Pominę poziom twojego wyedukowania opartego chyba na broszurkach Biedronia i Grodzkiej/go. Tymczasem sklej wary i ciesz się, że w ogóle przyszedłeś na świat moralna popłuczyno. Tie Fighter

      Usuń
    5. @Stary Niedźwiedź...
      Nie jestem bywalcem blogów, nie znam zwyczajów. Nie latam do Ciebie na skargę, chcę tylko zapytać, czy chamstwo jest "konserwatywną" normą w Twoim idealnym świecie? Czy masz zamiar coś robić z chamskimi wypowiedziami? Jesteś Gospodarzem, więc proszę określ się, jaki jest Twój stosunek do niepoprawnych politycznie wypowiedzi i reakcji na te wypowiedzi ludzi pozbawionych elementarnej kindersztuby.
      Kłaniam się.
      Przechodzień.

      Usuń
    6. No proszę, mazgaj poleciał na skargę bo jego ponadrozumne wybroczyny umysłowe zostały właściwie ocenione. Ja cię nazwałem chłopskim filozofem a ty pojechałeś znacznie ostrzej i jeszcze płaczesz, że chamsko cię potraktowano - żenada. Idź lepiej na blog Palibuca i tam wylewaj swoje pseudonaukowe rzygowiny. Tam wszyscy wiedzą, że dziecko jest dopiero jak się urodzi a jak w czasie porodu wyjdzie główka to cała reszta nadal nie jest człowiekiem. Co za ignorant. Tak to już jest jak ktoś "ma tylko jedną szarą komórkę dzieloną w dni nieparzyste z bratem" to najgłośniej drze jamę chłonąco - trawiącą o badaniach naukowych. Tie Fighter.

      Usuń
    7. @ Przechodzień
      A po to wymyślono antykoncepcję aby kobieta mogła unikać niechcianej ciąży. Wszyscy moi znajomi (niezależnie od spraw wiary) nie mają cienia wątpliwości że traktować aborcję jako formę antykoncepcji może jedynie moralne gówno.
      Od kilku młodych ludzi (dzieci i wnuki mojego pokolenia) wiem że na dyskotece bez cienia problemu można zarówno odpłatnie jak i niekiedy za friko zaliczyć panienkę po kilku minutach znajomości. Ja tam nie zaglądam bowiem słucham muzyki a nie "muzy" a podrygiwania nie uważam za taniec.
      Kłaniam się.

      Usuń
    8. @ Tie Fighter
      Co do treści a nie formy Twojego komentarza, trudno się do niej przyczepić. Rozumiem również iż czasami nie sposób się powstrzymać gdy słyszy się proaborcyjne brednie. Ale nieomal identyczną treść można przekazać za pomocą innych słów. Na przykład zamiast napisać na pewnym blogu że pewien zaćpany degenerat nie mający żadnych obiekcji przeciwko pornografii dziecięcej ma już kał a nie mózg w czaszce, napisałem że jego ostatnia szara komórka ginie w nierównej walce z "marychujaną".
      Pozdrawiam

      Usuń
    9. Szanowny Stary Niedźwiedziu.
      Wiem, że mam niewyparzony jęzor i czasami mnie poniesie ale są pewne świętości, których będę bronił wszelkimi dostępnymi środkami bez względu na konsekwencje. Po czasie żałuję swoich wybuchów bo poza nielicznymi przypadkami prawdziwej nienawiści ani pogardy do zbluzganych nie żywię - podkreślam poza nielicznymi wyjątkami. Pozdrawiam Tie Fighter.

      Usuń
    10. @Stary Niedźwiedź...
      Nie odpowiedziałeś mi na pytanie, co odbieram jako akceptację wszelkich bzdur, które wypisują komentatorzy adresując je do innych. Pozwolisz jednak, że ja będę się trzymał swoich konserwatywnych zasad w których jest zawarte "agresywnych meneli kopać w ryja". Niestety tu jest to niemożliwe, więc nie pozostaje nic innego jak ich olewać.
      Aborcja jako forma antykoncepcji jest mitem. Antykoncepcja doskonała nie istnieje. Więc (posługując się Twoją frazeologią) "moralnym gównem" jest ktoś, kto zmusza kobiety do rodzenia niechcianych dzieci w przypadku gdy ta antykoncepcja zawiedzie.
      Kłaniam się.
      Przechodzień.

      Usuń
    11. Drogi Przechodniu
      'Rozmawiałem w międzyczasie z żoną przyjaciela, Chinką i buddystką od zawsze. Gdy usłyszała że akceptujesz aborcję a dziecku przed narodzeniem nie przysługują żadne ludzkie prawa, była zdumiona. Więc taki z Ciebie buddysta i konserwatysta jak z koziej sempiterny blaszany instrument dęty czy jeśli wolisz, z niejakiego Palikota praktykujący katolik. A swoją rzekomo buddyjską podbudowę moralną możesz roztrzaskać o kant już wspomnianego fragmentu ciała ssaków. Bo ja takiego tombaku ze złotem nie pomylę. Ten swój "konserwatywny" kit wciskaj gdzie indziej. Może znajdziesz idiotę który to kupi.
      Kłaniam się

      Usuń
    12. @Stary Niedźwiedź
      Głupio zagrałeś. Zdemaskowałeś się jako lewak bez jaj, bo do tej pory nie odniosłeś się do łamania podstawowych form dyskusji, a to jest jedna z podstaw konserwatyzmu. Poza tym nigdzie nie napisałem że jestem buddystą więc podpieranie się opinią jakiejś Twojej żółtej psity nic do dyskusji nie wnosi. Zmotywowałeś mnie jednak, bym "przechodząc" czasem po blogach omijał ten kryptolewacki zaułek. Więc może mądrze zagrałeś?
      (Nie) kłaniam się
      Przechodzień

      Usuń
    13. Szanowny Stary Niedźwiedziu.
      Jak widać dobrze tego trolla wyczułem - od początku go podejrzewałem a teraz sam się zdemaskował. Nie żałuję zatem kilku słów prawdy pod jego adresem bo pewnie przypałętał się z bloga Palibuca gdzie warunkiem zaistnienia jest "robienie wirtualnej lachy". Znamienny dla nich wszystkich jest modus operandi polegający na odpowiednim kamuflażu i próbie jakiejś dyskusji niby to na poziomie, jednak niedostatki inteligencji powodują, że sami się demaskują i finalnie mamy ryj Palikmiota w tle tego bełkotu. Pozdrawiam Tie Fighter.

      Usuń
    14. @ Przechodzień
      Do tej pory w tym wątku użyłem dosadnego określenia w odniesieniu do pewnych postaw. Określając tak jak to zrobiłeś kobietę która w naszym sporze udziału nie brała a jedynie dostarczyła mi informacji o buddyzmie ( o którym wie nieporównanie więcej niż ci którzy próbują sobie tymże buddyzmem wycierać gębę), wykazałeś jedynie że dokładnie to samo mogę powiedzieć również o tobie. A na pytanie kim ty jesteś, odpowiedź jest prosta.
      Po pierwsze idiotą bowiem nie potrafiłeś zrozumieć że poprosiłem Tie Fightera w wyrażanie tego typu treści (meritum było całkowicie słuszne) za pomocą oględniejszych słów.
      Po drugie bezczelnym kłamcą bowiem akceptacja "skrobanki na życzenie" tak ma się do konserwatyzmu jak ludożerstwo do wegetarianizmu.
      Zagrałem na pewno mądrze. Gdyż jeśli masz jakąś szczyptę honoru (choćby takie źdźbło jak pewien broniący kokainy pedał który sam stąd wyszedł) i rzeczywiście będziesz omijać mój blog, sprawisz tym moim gościom i mnie frajdę. Bowiem gdyby kogoś z nas naszła ochota na porozmawianie z bydłem, udałby się do obory w noc wigilijną. Ale odnośnie tego omijania jestem wielkim sceptykiem. Pewien narkomańsko - proskrobankowy moralny cwel właził tu po eksmisji ze dwadzieścia razy początkowo pod własną firmą, potem przebierając się za młoda dziennikarską ciotę. W końcu jednak pojął że jestem konsekwentny i wywiązuję się z obowiązków "szambelana". Bo takiemu przebierańcowi zawsze "ziele" z butów a moralne łajno ze łba wylezie.
      Z wyrazami pogardy

      Usuń
    15. @ Tie Fighter
      Czcigodny Tie Fighterze.
      Nie da się ukryć ze wykazałeś się intuicją. I wcześniej wyczułeś moralnego śmiecia niż ja. Więc w tym konkretnym przypadku pozostało mi sięgnąć po klasyke i powiedzieć:
      Wiesz co ja Ciebie Tie Fighter powiem? To ja cofam ten sęk!
      Tym nie mniej w przyszłości nie zaszkodziłoby zaczynać z innego pułapu. Bo ktoś mógł wyrazić się bardzo nieprecyzyjnie i na przykład mieć na myśli prawo zgwałconej kobiety do przerwania ciąży będącej efektem gwałtu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  8. Thatcheryzm uważam po prostu za zdroworozsądkową opcję. Co prawda niektórzy nie mogą przeżyć, że Thatcher zakazała homoparad i jarania marychy, ale ja bym takie "kołtuńskie" ograniczenia jakoś zniosła, byleby Żelazna Dama zechciała u nas "posprzątać".

    Bo dla przeciętnego Polaka priorytetem są sprawy bytowe: znalezienie pracy, utrzymanie dziecka, jakość służby zdrowia i podatki. Dlatego przeciętnego Polaka kompletnie ne interesują dywagacje na temat "samoposiadania". To jest temat dla ludzi, którzy mają więcej wolnego czasu i mniej zmartwień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czcigodna Flavio
      Zaproponowałem możliwie pozbawioną ideologii wersję konserwatyzmu jako swoisty "wspólny mianownik", możliwy do zaakceptowania ptrzez ludzi o jakimś kręgosłupie moralnym, niezależnie od ich stosunku do religii (nie mam rzecz jasna na myśli ateotalibańskiego bydła pokroju dwóch "wolnościowców" grasujących na Twoim blogu). Druga skrajność której nie mogę akceptować to talibowie chcący bezwarunkowego zakazu aborcji (nawet jeśli matka miała by umrzeć) i wycofania ze sprzedaży środków antykoncepcyjnych. na tym się ich program zaczyna i zarazem kończy.
      A samoposiadanie, zabawę w Zosię Samosię czy samogwałt zostawmy kretynom wycierającym sobie gęby słowem "wolność".
      Wieczorem napiszę coś na "priva"
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,

      Nie mam najmniejszych wątpliwości, że "wolnościowcy" są takim samym zagrożeniem dla państwa, jak komuniści. Szczególnie po tym, jak wyznali, że popierają działalność ekoterrorystów walczących z budową elektrowni atomowych i wydobyciem gazu łupkowego; uważają, że homopoparady są koniecznością; twierdzą, że w Europie nie ma socjalizmu; że nie można karać za posiadanie pornografii dziecięcej, a surowe kary dla przestępców nazywają "spektaklem dla gawiedzi", a wolność gospodarcza wcale nie jest taka ważna (jedynie ważna jest dla przedsiębiorców".

      Mogę sobie wyobrazić, jak wyglądałby kraj takich "realistów". Raj dla przestępców, przekręciarz i degeneratów. Do tego fatalna kondycja gospodarki.

      Usuń
    3. Szanowna Flavio!


      To raczej nie nasza paczka wolnościowców to głosi.

      Chyba że mylisz wolnościowców z anglosaskimi "liberals" z tym, że już od dawna takim mianem określa się różne warianty socjaldemokracji, czyli na pewno nie libertarianizmu.

      Nikt z naszej paczki NIE głosił, że dziecięce porno jest OK a już na pewno nie to, że Wolność Gospodarcza nie jest ważna. O homoparadach już wspominałem. O UE nie warto mówić.

      Co do tego "spektaklu dla gawiedzi" tu akurat zgoda, o ile te kary miałyby być widowiskowe i wymierzane publicznie.


      To tyle na ten temat


      Kurna Maciek

      Usuń
    4. @ Flavia
      Czcigodna Flavio
      Goszcząc na Twoim blogu czytuję siłą rzeczy komentarze trójki kretynów nazywających się wolnościowcami. I Twoje porównanie do komunizmu uważam za wielce celne. O komunizmie dawniej opowiadano dowcip:
      -Czy w komunizmie będą pieniądze?
      -Wyłącznie!
      Oczywiście dlatego że pod rządami komunistów wszystko w gospodarce by się rozleciało. Więc idąc tym tropem, wypociny tych "wolnościowców" dla których gospodarka jest bzdetem w porównaniu z prawem do chodzenia nago czy kopulowania w miejscach publicznych, można skomentować dowcipem:
      -Czy pod rządami "wolnościuowców" będzie kurewstwo?
      -Wyłącznie!
      Dziękuję za celne porównanie i zwrócenie uwagi na to że "wolność" to nie mniejsze zagrożenie niż komunizm. I warto przypomnieć że z Lenina i garstki jego kamratów swego czasu ludzie też się śmieli.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. @ Maciek
      Kochany Maćku
      Jak zwykle nie wiesz a mówisz.
      Flavia nie raz i nie dziesięć ścierała się w blogowych dyskusjach z kilkorgiem kretynów którzy głosili takie poglądy jak te perełki które tu wymieniła. I sami określali się jako wolnościowcy. W porównaniu z tym co oni wypisywali nawet większość Twoich przemyśleń zaczyna trzymać się kupy.
      Więc się nie zaklinaj że tak nie jest skoro włąśnie tak jest. I nie dziw się że dla Flavii i dla mnie określenie wolnościowiec to ciężka obelga. Oznaczająca połączenie ogólnego skretynienia z moralnym zbydlęceniem.
      Kłaniam się.

      Usuń
  9. A ja tak troche z innej beczki Niedzwiedziu jezeli pozwolisz.
    Na swoim profilu FB posel John Godson napisal:
    "Dziś otrzymałem zawiodomienie, że dwie organizacje promujące homoseksualizm wnioskują o ukaranie mnie przez Komisję Etyki Poselskiej za to, że cytowałem, że Pismo Święte nazywa homoseksualizm wypaczeniem".
    Podaje tez, cytowany fragment:
    "22. Podając się za mądrych, zgłupieli;
    26. Dlatego wydał ich Bóg haniebnym namiętnościom, gdyż nawet ich kobiety zamieniły naturalne współżycie na przeciwne naturze.
    27. Także mężczyźni, opuściwszy naturalne współżycie z kobietą, zapałali w swej pożądliwości jedni ku drugim, mężczyzna z mężczyzną, popełniając haniebne czyny i ponosząc na sobie samych należną za swój błąd zapłatę.
    28. A skoro im się nie spodobało zachowanie poznania Boga, wydał ich Bóg na pastwę WYPACZONEGO umysłu, aby robili to, co nie wypada; (Rzymian 1:22, 26-28 PUBG-POL)"

    Jak dla mnie to jestesmy chyba o krok od delegalizacji Bibli, no i pozniej,chcac byc konsekwentym kazdej innej ksiazki czy publikacji gdzie jakikolwiek cytat tego typu mozna znalezc.

    Tak apropos posla Godsona. Ogladalem program p. Lisa w TV gdzie jako jedyna osoba przeciwna zwiazkom partnerskim wlasnie jego zaproszono a po drugiej stronie byly chyba 2 lub 3 - program byl obiektywny inaczej, znaczy sie?
    Nazajutrz badz kilka dni pozniej widzialem posla Godsona w jakiejs TV sniadaniowej, gdzie pani Pienkowska z wyrzutem zapytala jak moze byc tak niewdzieczy, mieszkajac w Polsce i ze wzgledow wiadomych korzystac z ochrony praw mniejszosci. No rece mi opadly w sekund piec na takie dictum.
    O tempora! O mores!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny ASie
      Dziękuję za cenną informację. Swego czasu wielki Ronald Reagan powiedział że spośród przywódców europejskicj rządów jedynie pani Thatcher zachowuje się jak mężczyzna. Widze że o klubie parlamentarnym PO można z kolei można powiedzieć że spośród nich jedynie pan John Godson potrafi zachować się jak poseł polskiego sejmu.
      Nie da się ukryć że wojujący zboczeńcy byli by usatysfakcjonowani dopiero wtedy gdyby pojawiłą się nowa edycja Pisma Świętego. Gosząca że pierwszymi ludźmi było dwóch pedałów Adam i Ewald. Zaś Sodomę i Gomorę Pan Bóg zniszczył za homofobię.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. No i mamy ciag dalszy. Posel Godson dał na swoim FB taką notkę:
      "Odbyło się posiedzenie Komisji Etyki Poselskiej ws. wniosku zgłoszonego przez lobby homoseksualne o ukaranie mnie za wypowiedź medialną, w której cytowałem, iż homoseksualizm jest wypaczeniem. Komisja odrzuciła niniejszy wniosek."

      Hę, przebłysk rozsądku?

      Usuń
    3. Czcigodny ASie
      Może nie tyle przebłysk rozsądku co dewiza "słupki, słupki nade wszystko (nie ma tu umlautów wiec spolszczyłem). PajnJohn Godson w powszechnym odbiorze staje się bardzo popularny a z drugiej strony nie urósł jeszcze na tyle aby zagrozić pozycji wodzusia. Więc jak na razie mały Stalinek próbuje grzać się w blasku jego popularności.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Szanowna Flavio,ponieważ Twój blog wyrzuca linki w kosmos,za pozwoleniem Starego Niedźwiedzia zostawię tutaj dwa chyba godne uwagi,tym bardziej,że i tu dyskusja skręciła na chwilę w pokrewnym kierunku.Jeden z linków zawiera też godną uwagi bibliografię Pozdrawiam i przepraszam za ten wtręt Stary Niedźwiedziu

    http://www.wykop.pl/ramka/1202661/nambla/

    http://www.bognabialecka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=96:na-progu-legalizacji-pedofilii&catid=2:homo-sapiens&Itemid=7

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jugglerze
      Ile razy masz tego rodzaju problem, bez skrępowania korzystaj z mojego blogu. Odgrywać rolę postillon d'amour wobec Flavii to dla mnie zaszczyt i przyjemność.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Szanowny Niedźwiedziu.
    Wypada się z Tobą zgodzić,że w Dekalogu zredukowanym do części jak to nazwałeś "cywilnoprawnej" są nakazy które powinien honorować każdy przyzwoity człowiek. A religia nie ma tu nic do rzeczy.
    Jeżeli by przyjąć,że w wyborach aktywnie udziela się ok 40% społeczeństwa,to z pewnością jeżeli nie większość,to z pewnością znaczna cześć społeczeństwa może być tym potencjalnym elektoratem.A że to właśnie to ta przyzwoita część,to i być może nie widzą sensu brania udziału w szopce,zwaną dla zmyły wyborami.Nie widzą sensu wybierania między dżumą a cholerą,przykładowo.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Ps.
    Zgadzam się z Szanownym Tie Fighter,że trolli należy tępić.Albo przynajmniej zwyczajnie olewać,czyli nie "karmić".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Józefie
      Z wielką radością witam dawno nie widzianego a tak miłego Gościa.
      Staram sie w obecnej niewesołej sytuacji w polskim świecie (żeby nie powiedzieć półświatku) politycznym dostrzec jakieś wyjście z tego bagna. A w mojej ocenie istnieje całkiem duży potencjalny elektorat. Elektorat ten, jak słusznie to podkreśliłeś, teraz po prostu wybory olewa. Bowiem znajduje się w sytuacji człowieka któremu w jakiejś melinie oferuje się do wyboru takie trunki jak denaturat i płyn do spryskiwaczy szyb. Więc on omija taki "lokal" wielkim łukiem.
      Czego oczekuje po partii politycznej człowiek o jako tako normalnej konstrukcji psychicznej? W sferze gospodarczej obniżki podatków, zlikwidowania setek kretyńskich przepisów określających kto może wykonywać poszczególne zawody i jakie idiotyczne papierki trzeba skompletować aby urzędas łaskawie pozwolił założyć firmę. W sferze organizacji społeczeństwa państwo ma psi obowiązek zapewnić ludziom dostęp przynajmniej do szkolnictwa podstawowego i zawodowego (o innym można podyskutować) i podstawowej opieki lekarskiej. Co oczywiście nie oznacza że te szkoły czy przychodnie i szpitale muszą być państwowe. W przypadku dwóch pierwszych z wymienionych instytucji nabieram wręcz pewności że powinny być prywatne. Państwo musi też sensownie stymulować działania zapobiegające katastrofie demograficznej.
      A w sferze obyczajowej moim zdaniem jako program partii o której marzę wystarczy te siedem przykazań. Które bez problemu "kupi" nie tylko chrześcijanin ale i buddysta, hinduista czy wyznawca filozofii Konfucjusza. Odrzucić to może jedynie jakieś libertyńskie gówno dla którego świat zaczyna się a zarazem kończy na ćpaniu i kurwieniu się. A jak dziwka "wpadnie" to skrobanka.
      Co się tyczy pozycji religii, nikt nie powinien być do niej zaganiany siłą ale też i banda wojujących ateotalibów (nie mylić ze zwykłymi ateistami który nie dostają rozwolnienia na sam widok krzyża) próbująca zakłócić procesję czy szczująca ludzi niosących 11 listopada polskie flagi antifowskim bydłem powinna być przez policję rozgoniona. A w razie wszczęcia bijatyki dostać od tejże policji taki łomot jak przodkowie tych antifowców pod Grunwaldem.
      Dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. Pozwol mi dodac kilka moich obserwacji na temat obecnosci religii w porzestrzeni publicznej. Tak sie sklada, ze z racji wyksztalcenia (inzynier mechanik) , doswiadczenia oraz checi poznania swiata oraz co tu duzo mowic - pieniedzy, pracowalem w Indiach, USA, teraz jestem w Indonezji.
    Powiem generalnie, że obecnosc symboli religijnych badz samej religi w Indiach czy Indonezji jest powszechna. Swiatynie, meczety sa na kazdy kroku i jest ich wiecej niz kosciolow w Krakowie.
    Czesto czescia roznych uroczystosci sa modly (tak bylo w Indiach i Indonezji). Mnie to wogole nie przeszkadza ale ja jestem wierzacy wiec moze dlatego, choc w obu tych krajach spotykalem sie z ludzmi, ktorzy zarliwi nie sa a tez tak jak ja - innowierca w tych fetach brali udzial i nie brzydzili sie, ze jakis bramin okadza maszyne, rozrzuca ryz, czy inny muzulmanin blogoslawi Allacha. Ciezko mi zrozumiec braku szacunku dla wiary w tej naszej umierajacej Europie.
    Na "wschodzie" ludzie nie wstydza sie byc wierzacy. Ten dalszy "zachod" tez nie ma takich problemow. W USA (Polnocna Wirginia, bo tam bylem) kosciolow Baptystow jest mnostwo i nikt na widok krzyza nie dostaje wymiotow.
    To tylko na starym ladzie jest trendy kpic sobie z religii. Chrzescijanstwa w szczegolnosci bo meskiego przyrodzenia na tle wersetow z Koranu pewnie ci oswieceni boja sie zaprezentowac, co stalo sie z udzialem krzyza. Wiadomo dlaczego sie boja. W Islamie ciezko o tolerancje, tu nie miejsca na dyskusje o takich "pierdolach" . Za taki numer jak z krzyzem, krew by sie polala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny ASie
      Jak już nie raz pisałem, w gronie moich przyjaciół jest czworo agnostyków. Ludzi ewidentnie wartościowych, nie dostających ataku histerii, rozwolnienia i epilepsji na widok krzyża, A jedna z nich powiedziała mi wręcz że przy wszystkich negatywach ("komisja majątkowa" czy arogancja kilku hierarchów) Kościół Rzymskokatolicki jest w Polsce potrzebny jako zapora przed moralnym łajnem lansowanym przez różnych "wolnościowców". Którym marzy się zamiana naszego kraju w jedną gigantyczną kloakę.
      Potwierdziłeś moją opinię że tak zwana Ameryka, zwłaszcza ta parterowa, jeszcze nie dała sobie ze szczętem napaskudzić na głowę. A ludziska nie wstydzą się tam w niedzielę po śniadaniu udać się na nabożeństwo. Z czego mogą wyśmiewać się jedynie nadreprezentowane w mediach ćpuny i pedały z Noweg Jorku czy Kalifornii.
      Wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi już za kilkadziesiąt lat cywilizacja i gospodarka nadal będą się koncentrować po obydwu stronach oceanu, tyle tylko że będzie to Pacyfik a nie Atlantyk. I zanosi sie na to że spełni się przepowiednia Deng Xiaopinga który już jakiś czas temu powiedział że za sto lat nikt poważny nie będzie się interesować takim zadupiem jak ten półwysep na zachodzie Azji.
      Dziękuję za ciekawe spostrzeżenia i zapraszam do częstszego komentowania.
      Z inżynierskim pozdrowieniem

      Usuń
  13. Szanowny Niedźwiedziu.
    W uzupełnieniu poprzedniego wpisu.
    Co prawda,są to słowa Apostoła Narodów,ale który niewierzący się z tym nie zgodzi?

    "Przykazania bowiem: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj i wszelkie inne w tym słowie się streszczają:
    Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość bliźniemu złego nie wyrządza; wypełnieniem więc zakonu jest miłość. (List do Rzymian 13:9-10, Biblia Warszawska)"
    W wersji dla zatwardziałych ateistów może być tak:
    "Nie czyń drugiemu,co tobie niemiłe".
    Pozdrawiam serdecznie.

    Ps.
    "A w sferze obyczajowej moim zdaniem jako program partii o której marzę wystarczy te siedem przykazań".

    Można,jak widzisz,jeszcze "zredukować".

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowny Niedźwiedziu
    Absolutnie nie zgadzam się z negowaniem prawdziwości zdania "Polak=katolik".
    Nie zmienia to w niczym faktu, że zawsze czytam Twoje felietony z prawdziwą przyjemnością.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie chodzi mi oczywiście o to, że niekatolik nie może być dobrym Polakiem. Chodzi mi raczej o stwierdzenie, że "Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale" - jak powiedział zdaje się Jan Paweł II. Sam "pragmatyzm" czy jak go tam nazwać, "zdrowy rozsądek" czy "septodekalog" to nie wszystko. Matka Boża, która nosi zaszczytne miano Królowej Polski, nieraz juz zaznaczyła swoją obecność. Wystarczy wspomnieć obronę Jasnej Góry, zwycięstwo Sobieskiego nad islamską dziczą czy tzw. cud nad Wisłą. We wszystkich tych przypadkach czysty rozsądek podpowiadał, że powinien zwyciężyć silniejszy.
    Pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  16. Szanowny Piotrku
    Kilku panów w pocie czoła próbujących podpiąć się pod konserwatyzm i go ośmieszyć wyjechało z tym hasłem odgrzewając stare endeckie pomysły z czasów II RP. A mainstreamowe media sprawę nagłaśniają jak tylko mogą aby ludzi nie będących katolikami straszyć nieistniejącym zagrożeniem "państwa wyznaniowego". Tak jak to nawet na tym blogu próbował pewien walczący o "prawo" do aborcji i wolnego handlu narkotykami pedał który wręcz negował mój protestantyzm skoro na sam dźwięk słowa "Kościół Rzymskokatolicki" nie dostaję ataku epilepsji.
    Po prostu trzeba czytelnie mówić że w Polsce zdecydowana większość ludzi o poglądach prawicowych to katolicy ale jest i wcale nie mała grupa niewierzących tego typu co opisane tu małżeństwo moich przyjaciół, którym pod względem zwycaajnej ludzkiej przyzwoitości niczego nie możesz zarzucić. Takich oceniam na sporo ponad dwa miliony wyborców, chrześcijan innych obrządków będzie w Polsce około 800 tysięcy. Więc mówmy że WIĘKSZOŚĆ Polaków to katolicy i każdy libertyński śmieć musi sobie wybić ze zboczonego łba choćby próby zakłócania procesji w dni świat maryjnych. Ale nie wolno formułować tego hasła tak aby wynikało z niego że ten kto nie jest katolikiem automatycznie nie może być dobrym Polakiem. Czyli sięgając do tego przykładu, Polakiem nie jest ten kto w tej procesji nie uczestniczył.
    Cieszę się że to rozumiesz. A z kolei ja zgadzam się z Twoim stwierdzeniem że jeśli w Polsce zanikłby katolicyzm to szybko i tej Polski by nie było.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Tylko to miałem na myśli.

    OdpowiedzUsuń