czwartek, 28 lutego 2013

Różne barwy "lib"

Niedawno podczas dyskusji pod jednym z wpisów Czcigodnej Flavii spotkałem się z zarzutem iż zamiast piętnować socjalizm, zająłem się zwalczaniem liberalizmu.
Diagnozując kondycję jakiegoś kraju i jego obywateli, należy przede wszystkim wziąć pod uwagę stan gospodarki (do tej kategorii zaliczam rzecz jasna system podatkowy oraz zamożność obywateli) oraz sposób organizacji społeczeństwa czyli system prawny plus zasady moralne którym się ono kieruje. Wszelkie teorie iż wystarczy wysoki poziom pierwszego z tych dwóch komponentów aby dane społeczeństwo oczekiwała świetlana przyszłość jest oczywistym absurdem. Historia zna wiele przykładów zamożnych państw które pozbawione zdolnych do wytyczania właściwych celów politycznych elit oraz woli ich realizacji ze strony obywateli upadły pod naporem ludów biedniejszych i prymitywniejszych ale mających ściśle zdefiniowane cele polityczne oraz wolę ich realizacji, na ogół na drodze wojny. Cesarstwo Zachodniorzymskie najlepszym tego przykładem.
Co się tyczy składowej gospodarczej, eurosocjalizm niewątpliwie jest szkodnikiem z najwyższej półki i o tym żadnego z Szanownych Czytelników tej witryny przekonywać nie trzeba. Wysokie podatki, skrępowanie działalności gospodarczej tysiącami zakazów, nakazów czy kretyńskich norm to fakty powszechnie znane. A córka kolegi, z zawodu nauczycielka biologii, przyznała mi się niedawno że po prostu nie wie jak postąpić gdyby jakiś uczeń będący nieukiem lub dowcipnisiem powiedział jej na lekcji że ślimaki są rybami a korzeń marchwi to owoc. Bo tak przecież wymyśliła Komisja Europejska a więc w eurokołchozie stanowi to normę prawną. Zatem  teoretycznie rzecz biorąc gdyby za taki tekst dostał jedynkę, mógłby skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem. Dlatego  teoretycznie rzecz biorąc każda forma liberalizmu czyli ideologii krzyczącej o wolności gospodarowania  byłaby od stanu obecnego lepsza.
Byłaby to prawda gdyby liberałowie ograniczyli się do takiej dawki wolności gospodarowania jaka występuje choćby w Singapurze. Lub sięgając po doświadczenia europejskie co najwyżej rozszerzyli zgodnie z realnymi możliwościami zakres reform Margaret Thatcher. Tego typu program zgłaszają „konslibowie” których szanuję i uważam za najbliższych sojuszników. Bowiem w kwestiach gospodarczych różnią ich od konserwatystów detale o które możemy się spierać ale nie są to sprawy groźne dla kondycji ekonomicznej państwa.
Ale pozostałe grupy ludzi które same określają się jako „lib”cośtam (że już o anarchistach którzy nazwali się miniarchistami nie wspomnę) mają pomysły tego typu że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Nie będę wchodzić w kwestie klasyfikacyjne i dzielić ich na poszczególne rasy bo to nie mój cyrk i nie moje małpy. Dla wygody (na felieton nie nakłada się takich wymagań formalnych jakie obowiązują pracę naukową) nazwę ich „leberałami”. Na cześć epopei Janusza Szpotańskiego o towarzyszu Szmaciaku.
Żelazna Lady zastosowała genialne rozwiązanie pozwalające pogodzić konieczność nadzoru państwa nad strategicznymi podmiotami gospodarczymi z efektywnym czyli prywatnym ich zarządzaniem. Mam oczywiście na myśli „złotą akcję” czyli prawo zawetowania każdej decyzji zarządu firmy przez zasiadającego w tymże zarządzie przedstawiciela rządu Jej Królewskiej Mości. Oczywiście spotkałem się w sieci z oskarżeniami Margaret Thatcher o socjalizm, właśnie z tego powodu. Gdy sam spytałem takiego leberała czy akcje Rafinerii Gdańskiej powinien móc kupić każdy kto tego zechce i ma na to środki, oczywiście usłyszałem że jak najbardziej tak. Wyjaśniłem więc że w skład majątku tej rafinerii wchodzi również i „naftoport” czyli jedyny w Polsce terminal mogący przyjmować ropę z tankowców w zauważalnych ilościach. Zatem gdyby mógł go kupić każdy, już dawno wpadłby w rosyjskie łapy, na przykład takiego „Gazpromu”. I wtedy usłyszałem że histeryzuję bo „Gazprom” to przecież PRYWATNA FIRMA . Nie będę dociekać czy mój rozmówca był idiotą czy sabotażystą którego Polska wręcz uwiera. Ale tego typu liberalizm rodem z piaskownicy jest dla leberałow standardem.
W kwestiach podatkowych wielu z nich na szczęście wierzy w podatek liniowy (a ściślej wprost proporcjonalny do dochodów). Ale rasowy leberał jest wyznawcą „podatku półgłównego”, jak tę wybroczynę umysłową JKM, czyli zasadę płacenia przez każdego podatku identycznego kwotowo, nazwała swego czasu moja przyjaciółka Milom. Co byłoby kompletną katastrofą w przypadku realizacji tej chorej idei gdyż grubo ponad połowa obywateli mogłaby nabrać niechęci do swojego państwa a przy okazji najbliższych wyborów zagłosować na socjalistów aby ten koszmar się skończył. Jakie to szczęście że prędzej nasza planeta zmieni kierunek obrotów dookoła swojej osi niż ten system podatkowy zostanie wdrożony w Polsce.
„Czystym socjalizmem” jest też oczywiście jakakolwiek kontrola systemu bankowego przez państwo. W kraju który wydał takich „bankierów” jak Grobelny, Plichta czy Bagsik. A jeśli ktoś straciłby całe oszczędności swojego życia, oczywiście sam jest sobie winien. I zawsze przecież może skoczyć z mostu do rzeki. Tego żaden leberał, tak czuły na punkcie wolności, na pewno nikomu nie zabroni ani nawet nie odradzi.
A zatem już w sferze gospodarki taka „wolność” jest najlepszą gwarancją upadku państwa. Ale nie ma co marzyć że dadzą się na takie pomysły nabrać Rosjanie czy Niemcy, co na jakieś ,kilkaset lat skutecznie rozwiązałoby nasze problemy związane z najbardziej parszywym położeniem geograficznym w całej Europie. Oni na pewno nie są aż takimi idiotami.
A jak wygląda drugi filar każdego państwa czyli system prawny plus wspierane zasady moralne w oczach omawianych tu grup?
Euroocjaliści już dawno temu zrezygnowali z kokietowania swojego rzekomego elektoratu bazowego czyli robotników. Bowiem ci ostatni przekonali się że w jako tako przyzwoitym państwie kapitalistycznym uczciwą pracę można do czegoś dojść. Więc potrzebny był na gwałt jakiś nowy znaczący liczebnie elektorat. A więc wykreowano „proletariat zastępczy”, jak tę grupę ludzi genialnie nazwał Dibelius. Którego zasługi dla stworzenia kanonu terminologicznego „Antysocjala” są nie do przecenienia. Do proletariatu zastępczego należy zaliczyć:
•    Wszelkich obiboków którzy z „obiektywnych” powodów (ołów w tyłku, dwie lewe ręce etc.) nie mogą pracować.
•    Wszystkich ludzi zamieszkujących byłe kolonie państw europejskich o ile rzecz jasna odnoszą się z dostateczną niechęcią do chrześcijaństwa i zbudowanej na tym fundamencie cywilizacji europejskiej.
•    Zdecydowaną większość zboczeńców. Wprawdzie pedofile, nekrofile czy zoofile jeszcze pukają do drzwi obory dla świętych krów ale wpuszczenie ich tam jest kwestią czasu.
•    Feminazistki (pod żadnym pozorem nie mylić z feministkami zajmującymi się realnymi problemami kobiet) pragnące wysłać kobiety do kopalń, głoszące jakieś „genderowe” brednie i organizujące za pieniądze podatników „warsztaty waginalne”
•    Ekoterrorystów głoszących „dwutlenkowe”  brednie za które na każdej politechnice wylecieliby z egzaminu z wymiany ciepła na zbity pysk z oceną niedostateczną w indeksie.
•    Proskrobankowców uważających że każda dziewka która nie wie z kim miała okoliczność bowiem była zaćpana w cztery litery powinna mieć „prawo do swojego ciała”. Zrozumienie że dziecko ma inny genom i nie jest częścią ciała matki przekracza możliwości intelektualne tych idiotów. Można jedynie żałować iż matki entuzjastów aborcji „na życzenie” nie podzielały tego poglądu bo mniej by było takich kanalii na świecie.

 
Oczywiście wszystkie te grupy są hołubione za swoje „postępowe” poglądy. Nie da się ukryć że równie postępowe jak pewien rodzaj paraliżu.
Ale o ten sam elektorat desperacko walczą również i leberałowie. Zdający sobie sprawę z tego że ich ekonomiczna anarchia praktycznie wyklucza poparcie ze strony ludzi pragnących się czegoś dorobić. Bo realizm plus kalkulator czterodziałaniowy są dla leberała groźniejsze niż „osinowy” kołek  dla wampira. Więc skoro w sferze materialnej nie mają niczego z sensem do zaproponowania, sięgają po tych którym, jak to napisał mistrz Michalkiewicz, już nie byt ale odbyt kształtuje świadomość.
Elitą nihilistycznych elit są tak zwani „wolnościowcy” dla których świat zaczyna się i jednocześnie kończy na prawie do ćpania, kurwienia się i wyskrobywania. Ale tego wątku nie będę rozwijał gdyż opisała to doskonale Flavia. A jak dawno temu zauważył mistrz z Czarnolasu, „nie każdy weźmie w Polszce po Bekwarku lutniey”.
Tak jak w kwestiach gospodarczych widzę daleko zachodzącą zgodność poglądów konslibów z konserwatywnymi, w kwestiach prawno-obyczajowych ta kompatybilność jest jeszcze większa. Bowiem po licznych dyskusjach, zarówno „netowych” jak i „mailowych”, widzę na dobrą sprawę dwie kwestie które nas różnią. Są nimi pornografia oraz narkotyki.
Co do tej pierwszej, jej ewidentna szkodliwość dla nieletnich nie wynika nawet z dosłowności przedstawiania kopulacji. W mojej ocenie szkodliwość polega głównie na serwowaniu paranoicznego świata ułudy, nie mającego nic wspólnego z realem. Dlatego pryszczaty gówniarz pod wpływem oglądania tego barachła może dojść do wniosku że dziewczyna oczekuje że po minucie znajomości należy zacząć ją obmacywać a po następnych kilku należy przejść do „konkretów”. Zaś piętnastoletnia dziewucha nabrać przekonania że jeśli nie zaliczy jej byle kto to stanie się pośmiewiskiem całej szkoły jako „cnotka niewydymka”. Czyli gówniarzeria oglądająca pornosy uzna sam akt fizyczny za bzdet bez znaczenia który nie wymaga istnienia jakiejkolwiek więzi uczuciowej między dwojgiem jego uczestników. Oczywiście więź ta jest dla każdego człowieka nie będącego moralnym mniej niż zerem warunkiem koniecznym. A wiele osób wymieni dodatkowy warunek. Bo ich zdaniem dopiero on stanie się wystarczającym.
Uważam że w dobie internetu istnienie punktów sprzedaży pornografii praktycznie  nie jest do niczego potrzebne tym którzy bez tego nie są w stanie się obyć. Zaś kilkoro konslibów sądzi że jeśli dostęp do takowej byłby dla nieletnich zablokowany, punkty te mogą istnieć. Najważniejsze iż jesteśmy zgodni co do tego iż te arcydzieła nie powinny walać się przyłożone do szyb każdego kiosku z prasą a zatem być wystawione na widok publiczny.
Zaś w kwestii narkotyków, swego czasu tak reprezentatywny konslib jak Czcigodny Jarek Dziubek (pozdrawiam najserdeczniej) stwierdził że za sprzedaż narkotyków nieletnim (rzecz jasna tak jak i singapurscy prawodawcy nie ma on wątpliwości że „marychujana” jest narkotykiem) należy się kara śmierci. Ale dorośli nie powinni być za ćpanie karani. Moje bezwzględne stanowisko w tej materii wynika z faktu że rzekomy zakaz sprzedaży nieletnim alkoholu czy papierosów jest w Polsce kompletną fikcją. Zatem zaprzestanie zwalczania  dystrybucji tego łajna dałoby małolatom praktycznie nieograniczony dostęp do niego. Ale doszliśmy z Jarkiem do wniosku iż dalszą wymianę poglądów na ten temat możemy odłożyć do czasu gdy w Polsce kara śmierci za wyjątkowo ohydne zbrodnie ponownie będzie orzekana i wykonywana. Czego wszystkim konslibom i konserwatystom a wśród nich Jarkowi i sobie z całego serca życzę.
Oby Jarek tego doczekał! Bo już ja nie jestem tego pewny.

Stary Niedźwiedź

70 komentarzy:

  1. Czcigodny Stary Niedzwiedziu,

    przepraszam za ostre slowa pod postem Flavii. Zareagowalem tak nie dlatego, ze pietnujesz niektore rzeczy czy nazywasz je utopia, ale to, ze przykladasz do nich wieksza wage, niz na to w obecnej sytuacji zasluguja.

    Prawdopodobienstwo, ze w Polsce w ciagu nastepnych 100 lat wprowadzony zostanei podatek poglowny oceniam na rowni z szansa, ze Tusk zostanie nastepnym papiezem. Jednak samo haslo podatku poglownego w dzisiejszym systemie politycznym moze byc calkiem nosne - skoro wyborcy wierza, ze skarbiec panstwa jest nieskonczony niczym rog Almatei, to czemu nie moga uwierzyc, ze celem liberalnej partii jest wprowadzanie jednakowegej stawki podatku dla wszystkich. Przy okazji, nawet Korwin juz sie z podatku poglownego wycofal, bo w dzisiejszem ukladzie z UE VAT ma stawke minimalna i wystarczy na sfinansowanie minimalnego panstwa.

    Ale dosc utopii, z realnej perspektywy wystarczy, by nasze podatki, jakkolwiek sie one nazywaja, byly nizsze niz u sasiadow. W pewnym sensie takie sa, ale nie dzieki temu, ze nasz rzad sie stara, tylko daltego, ze Polacy sa niezwykle kreatywni w interpretowaniu przepisow. Postulatem kazdego liberala (i mysle, ze rowniez konserwatysty) jest to, by te przepisy byly klarowne dla wszystkich, a nie tylko dla zasobnych korporacji, ktore prawnikow maja wiecej niz Amber Gold "inwestorow".

    A kara smierci - wybacz - teraz jest tak samo realna, jak podatek poglowny. I tak samo wazna jak 75% stawka podatku dochodowego we Francji. Kara smierci jest tez 3-rzednym problemem. Niby wazne, by jednostki najbardziej dla spoleczenstwa szkodliwe byly eliminowane, ale mowimy tu o ilu?, 10 przypadkach na rok w 38 milionowym kraju? Duzo wazniejsze jest doprowadzenie sądownictwa do stanu, kiedy wyroki w trywialnych sprawac wydawane sa po 1-2 posiedzeniach, a ludzie tacy jak plk. Milosz nie musza latami czekac na wyrok, czy nie sa przypadkiem mordercami. Ditto tzw. "mama Madzi".

    Natomiast to, czy w kraju powinny byc dostepne swierszczyki, damy negocjowalnego afektu, zwiazki partnerskie oraz trawka w aptekach, to wbrew pozorom wazna spoleczna dyskusja - chocby dlatego, ze nie dotyczy 10 osobnikow. Zauwaz jednakze, ze sporo problemow zwiazanych z dopuscic czy nie znikneloby, gdyby sądy dzialaly jak nalezy, a sluzba zdrowia byla regulowana przez prywatny system ubezpieczen.

    Pozdrawiam serdecznie, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Yrku
      Nie chce się wpisać w jednym segmencie więc musze to podzielić.
      1.
      Gdy u Flavii mowa była o oszukańczej fundacji niejakiego Śpiewaka, powiedziałeś że przy wyborze fundacji którą się popiera nalezy uważać tak samo jak przy wyborze banku do którego się wpłaca pieniądze. Pomysł rewelacyjny pod warunkiem że każdy ciułacz może skutecznie sprawdzić wiarygodność tego banku. Ponieważ jest to praktycznie niewykonalne, nie będę ukrywać że z kolei to mnie zirytowało. I stąd te moje ironiczne słowa o skoku z mostu. Jeśli poczułeś się nimi urażony, przepraszam.
      Swoje niewielkie oszczędności ulokowałem w dwóch bankach po przekonaniu sie że obydwa należą do międzybankowego funduszu gwarancyjnego. A ulokowane kwoty sa na tyle niewielkie iż obejmuje je stuprocentowa gwarancja. Ten aspekt jest niezmiernie ważny dla wielu drobnych ciułaczy. Więc z postulatu istnienia tego typu zabezpieczenia jako konserwatysta nigdy nie zrezygnuję. I bez wahania odrzucę wszelkie pomysły wolnoamerykanki w tym sektorze. Tak samo jak analogicznego mechanizmu zabezpieczającego w przypadku plajty ubezpieczyciela zdrowotnego podstawowe świadczenia ratujące życie.
      Nigdy nie ukrywałem swojego podziwu dla Żelaznej Lady. Która jak to powiedział wielki Ronald Reagan, była jedynym szefem europejskiego państwa który potrafił zachowywać się jak mężczyzna. Każdego kto ma muchy w nosie gdy mowa o "złotej akcji" uważam za doktrynara lub sabotażystę. I nic nie zmusi mnie do zmiany tej opinii. Tak samo mam do niej wielkie uznanie za to że za jej rządów po ulicach brytyjskich miast nie paradowały bandy odrażających zboczeńców odzianych jedynie w wetknięty w zadek pęczek piór. A ujawnieni homoseksualiści z mocy prawa byli wydalani z brytyjskich sił zbrojnych.
      Przeciwko wspomnianym przez Ciebie "damom" nic nie mam dopóki nie zaczepiają one przechodniów na ulicy. Więc obecny stan tej działalności w Polsce nie zakłóca ładu publicznego.
      "Związki partnerskie" są potrzebne jak czyrak poniżej pleców. Bo wojuje o nie gówniarzeria która chciałaby zjeść ciastko i jednocześnie mieć ciastko. Czyli prawa przy zerze obowiązków. Jak to swego czasu napisała Flavia, udanie się do magistratu i podpisanie papierka to żadna fatyga i nie zawiera jakiejkolwiek składowej religijnej. Co najwyżej można pomyśleć o uproszczeniu procedur rozwodowych gdy strony chcą rozwodu bez orzekania winy. A w przypadku homoseksualistów, doświadczenia czeskie mówią o ich znikomym zainteresowaniu tymi związkami, istniejącymi w tym kraju od lat. Bo wychodzi szydło z worja i okazuje się że stabilne związki dwóch facetów to wyjątek potwierdzający regułę. W Polsce walczą o to zawodowe pedały pokroju Biedronia które za wszelką cenę chcą wbrew faktom udowodnić że nie ma różnicy między patologią a fizjologią. I w ich łbach roi się jeszcze adopcja dzieci.
      Co się tyczy narkotyków (a więc rzecz jasna i "ziela"), ludzie postępu opowiadają duby smalone że tylko zaprzestanie zwalczania tego zjawiska może spowodować spadek liczby uzależnionych. A doświadczenia singapurskie wykazują że jest to jedno wielkie pieprzenie nomen omen w bambus (daruj szczere wypowiedzenie opinii o tej sprawie). Bo przed szkołami nie kręcą się tam dilerzy a a po toaletach nie handlują tam "towarem". Bo właściwa polityka narkotykowa ograniczyła zjawisko do minimum o którym tolerastyczna Europa może jedynie śnić. Zaś właśnie kara śmierci dla handlarzy spowodowała że ceny tego barachła są tam najwyższe w świecie więc 99% szkolnej smarkaterii po prostu na ten syf nie stać. Dwudziestu handlarzy śmiercią wieszanych rocznie to śmiesznie niska cena praktycznego zwalczenia problemu.

      Usuń

    2. 2.
      A świerszczyki w dobie internetu to bzdet bez żadnego znaczenia praktycznego.
      Swego czasu JKM głosił konieczność likwidacji VAT. A z drugiej strony zapluwał się w obronie kominowych emerytur UBeków czy SBeków powołując się na zasadę "pacta sunt servanda". Jeśli teraz wycofał się z tego "półgłównego", jest już za późno. Bo wprawdzie jak piszesz, prosty lud ma słabe pojęcie o budżecie państwa ale nigdy nie kupi pomysłu iż salowa w szpitalu i Gudzowaty mają płacić identyczny kwotowo podatek dochodowy. A ż takich kretynów nawet w Polsce nie znajdziesz.
      Z Twojego punktu widzenia JKM jest szkodnikiem który doszczętnie skompromitował w powszechnym odbiorze liberalizm Bo on postawił znak równości między liberałem a nawiedzonym szaleńcem zaś z kolei niejaki Lewandowski i jego kamraci z KLD miedzy liberałem a złodziejem. Zastanawiam się czy nie jest on po prostu kimś kto dostał takie zadanie do realizacji i wzorowo je wykonał. Więc przez najbliższe dwadzieścia - trzydzieści lat liberałowie mają w Polsce przechlapane.
      Daruj usterki korektorskie wynikłe ze zmęczenia.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Czcigodny Stary Niedziwedziu,

      az musialem sie cofnac do mojego wpisu, zeby zobaczyc, co ja tam takiego popelnilem:

      "A z fundacjami, jak z bankami – zanim sie da kase, trzeba wiedziec komu. Ot, cala filozofia."

      Jakim cudem wyciagnales z tego wniosek, ze procedura sprawdzania fundacji mialaby byc taka sama jak w przypadku bankow, a fundusz gwarancyjny jest be, nie wiem. Jesli chodzi o fundacje, naprawde nie jest trudno sprawdzic wiarygodnosc takowej - albo daje sie pieniadze uznanej duzej fundacji - prawdopodobienstwo, ze Owsiak ucieknie z kasa za granice, a Watykan zbankrutuje i uzyje pieniedzy Caritasu do splacenia wierzycieli co prawda isnieje, ale jest pomijalnie male. Albo - i ten wariant osobiscie preferuje - dawac pieniadze lokalnym fundacjom, ktorych efekty dzialnosci nietrudna sprawdzic nawet osobiscie. Fundusz gwarancyjny moglby byc nieobowiazkowy, ale nie ma to zadnego znaczenia - jak pokazal Amber Gold pieniadze da sie ulokowac glupio mimo jego istnienia.

      Nie mialbym absolutnie nic przeciwko rzadom Lady Thatcher, nawet pozwolibym jej gejow z wojska pogonic, gdyby zechciala nas zaszczycic premierowaniem. Sek w tym, ze polscy konserwatysci (ci w strefie wplywu znaczy), to przebrani socjalisci bez zasad, ktorzy tocza piane na widok pedala, ale gospodake to by najchetniej upanstwowili. Jednym slowem, nic tu dla mnie.

      W kwestii zwiazkow oraz narkotykow powiedzielismy juz chyba wszystko i nic nie wskazuje na to, by ktorykolwiek z nas zmienil zdanie. Wiec powiem tylko, ze - tak jak emancypacja Czarnych i kobiet stala sie faktem - tak samo nieunikniona jest emancypacja homoseksualistow. Oraz legalizacja miekkich narkotykow. A ocenianie gejow na podstawie Biedronia, jest troche podobne do postrzegania kobiet przez pryzmat Anny Grodzkiej tudziez Kazi Szczuki.

      JKM... Krolem to on moze by byl dobrym, ale w warunkach demokracji kompletnie sobie nie radzi. Tym niemniej jest nadzieja - vide post Erinti o klaunach - ze w koncu przez zmeczenie wyborcow wejdzie do parlamentu i cos w kociolku zamiesza. Swoich pieniedzy bym na to nie postawil, ale... Zreszta - nawet gdyby nie MIkke - przyklad Rona Paula pokazuje, ze osmieszyc idee libertarianskie w dzisiejszych czasach nie tak znowu trudno.

      Pozdrawiam, yrk

      PS. Pomyliles zasady, w przypadku UBekow chodzilo o lex retro non agit. Czyzby konserwatysta uwazal, ze ta zasada nie ma zastosowania do UBekow?

      Usuń
    4. Czcigodny Yrku
      Dawno temu wstawiłem na jeszcze "onetowego" Antysocjala kilka słów o autodestrukcyjnych pomysłach Mikusia, w tym o sprawie emerytur o których mówimy. Pamiętam że on bronił ich powołując się na zasadę dotrzymywania umów.
      A co się tyczy zasady iż prawo nie działa wstecz to jak ocenisz procesy niemieckich przestępców po roku 1945? W końcu III Rzesza była państwem uznawanym przez cały świat a Hitler wygrał demokratyczne wybory a więc do władzy doszedł z punktu widzenia demokratycznego teatrzyku legalnie. Więc zagazowywanie "podludzi" w obozach śmierci z punktu widzenia prawa III Rzeszy było jak najbardziej poprawne.
      Jako konserwatysta z definicji przedkładający prawo naturalne (dla mnie dekalog, dla Hindusa Wedy etc.) nad to co uchwali iluś tam idiotów w okrągłym czy prostokątnym budynku, nie mam cienia problemu z procesem i wyrokami w Norymberdze. Oczywiście jeśli się zna na tyle Pismo Święta żeby wiedzieć iż przykazanie które w Starym Testamencie ma numer szósty zaś w wersji katolickiej oraz luterańskiej piąty wcale nie brzmi "nie zabijaj". Tak je uprościł dla celów dydaktycznych kardynał de Gasparri tworząc w XIX wieku katolicki katechizm. Co dzisiaj podchwytują toleraści którzy zwalczają karę śmierci bo oni najbardziej odrażającemu przestępcy nieba by przychylili. A w oryginale było "nie MORDUJ bo będziesz ZABITY". Dwa różne czasowniki. Więc ja nie mam żadnego problemu. Bo nie ulega wątpliwości że "manikiurzystom" z UB (i niektórym SBekom) należy się "czapa" a nie emerytura.
      Kilkoro moich przyjaciół konserwatystów to agnostycy. Jak mi sami powiedzieli nie trzeba koniecznie wierzyć w Boga aby żądać kary śmierci dla sprzedawców wszystkich narkotyków i rzygać na widok "gay pride". Zadeklarowali że honorują "Septalog" czyli Dekalog bez trzech pierwszych przykazań (cały czas mam na myśli numerację katolicką). Jako powszechnie znany w Polsce i łatwy do zapamiętania lakoniczny opis zasad ponadczasowych.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    5. Czcigodny Stary Niedzwiedziu,

      w prawie naturalnym jest rowniez paragraf (10-ty, liczac po katolicku) o poszanowaniu cudzej wlasnosci. Skaz UBeka wyrokiem sadu oraz zasądz takie odszkodowanie dla jego ofiar, by zniwelowalo jego emeryture. Ale robienie tego en-masse jakims dekretem czy ustawa jest po prostu socjalistycznym swinstwem. Bo - mimo, ze TYM RAZEM - zastosowane w "dobrej sprawie", nic, absolutnie nic nie powstrzyma politykow przed powtorzeniem manewru. Na przyklad wobec nauczycieli, ktorzy pracowali "tylko 20h/tydz.", wiec im sie wyzsza emerytura nie nalezy.

      Ale zapominam, ze wedlug socjalistow emerytura to nie pieniadze odlozone przez ciezko pracujacych przez dziesiat lat ludzi, ale "swiadczenie socjalne" ktorego wysokosc moze byc manipulowana w zaleznosci od stanu panstwowej kasy.

      W kwestii kary smierci mam wlasna propozycje, ktora podpasuje nawet zwolennikom PO - outsourcing. Podpisac umowe "wymiany wiezniow" (w jedna strone, oczywiscie) z Federacja Rosyjska na "obsluge" recydywistow i skazanych na dozywocie. UE troche pogledzi o prawach czlowieka i slowianskim barbarzynstwie, po czym wroci do ratowania Grecji i prostowania bananow.

      Pozdrawiam serdecznie, yrk

      PS. Ocena procesow norymberskich jest zbyt zlozona, by odpowiedziec na nia jednym komentarzem. Z jednej strony byly to pokazowki i Temida zostawila gdzies swoja opaske, z drugiej - mozna zrozumiec nastroje ludzi po wojnie. Tyle ze w Norymberdze nie dyskutowano o emeryturach esesmannow.

      Usuń
    6. Czcigodny Yrku
      Cieszę się że dopuszczasz możliwość postawienia komunistycznego barachła przed sądem i wejścia mu na majątek. Ale odnośnie nienaruszalności wysokości emerytury przyznanej mu przepisami uchwalonymi za Bieruta nie zawiodłeś moich oczekiwań. Tak samo jak sprawdziła się moja wunderwaffe czyli Norymberga która nadal wykazuje stuprocentową skuteczność.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Szanowny Stary Niedźwiedziu!
    Ze słowem liberał wiążą się dwa przeciwstawne znaczenia. Znaczenia celowo zacierane tak samo jak podział na prawicę i lewicę, który zdaniem propagandy lewicowej jest dzisiaj bez sensu. Z pewnością bez sensu z tego samego powodu z jakiego bez sensu jest podział na małżeństwo i związki patologiczne, na prawdę i kłamstwo, na czarne i białe.
    Z tego co piszesz to główną kością niezgody między nami jest o dziwo podatek pogłówny. Dla mnie jest on optymalnym i najuczciwszym rozwiązaniem, a realność wprowadzenia go przez lewicę czy akceptacja przez społeczeństwo nie ma się do tego nijak. Tak jak pisze Szanowny Yrk prawdopodobieństwo wprowadzenia tego podatku jest zerowe. Osobiście podkreślam wagę tego podatku dla rozróżnienia dobra od zła. Zły jest podatek dochodowy, ponieważ jest nieuczciwy i niefektywny. Pogłówny jest uczciwy dla tych, którzy uważają że są sobie równi. Jest przy tym bardziej efektywny. Dla wymienionego przez Ciebie proletariatu zastępczego dochodowy jest koszmarem ze złego snu. Dla tych, którzy chcą permanentnej kontroli wszelkich przejawów życia obywateli jest nie do przyjęcia. Dla tych, którym liberalizm kojarzy się z uwolnieniem od odpowiedzialności i obowiązków też jest złem.
    A dlaczego jest dobry? Bo oznacza równe koszty tych korzyści, którymi wszyscy jesteśmy zainteresowani w podobnym zakresie, oczywiście pod warunkiem zajmowania się przez państwo właśnie tym do czego państwo jest potrzebne. To rozwiązanie jest również demokratyczne co powinno cieszyć demokratów bo pozwala bezpośrednio obywatelowi odczuć (a zatem kontrolować) wydatki na przykład na pomoc w nagłych stanach czy podstawowe szkolnictwo o jakim mówiliśmy kiedyś. To również uczciwy i efektywny podatek ze wzgl. na związanie - w tych wymienionych kwestiach z potrzebami lokalnymi w sposób proporcjonalny z liczbą ludności a nie z decyzjami centralnego budżetu.
    To, że żyjemy w czasach gdy wszystko oderwane jest od rzeczywistości w tym podatki, że stać nas na nienormalność bo żyjemy korzystając z dorobku cywilizacyjnego poprzednich pokoleń, ze współczesnych zdobyczy technicznych i również na koszt następnych pokoleń nie musi oznaczać, że trzeba popierać ideologię, która zaciera podstawowe relacje społeczne, w tym zasady finansowania podstawowych potrzeb. Podstawowych a nie rozdętych, na które pieniądze trzeba wyjąc z kapelusza wmawiając maluczkim, że ten cyrk to makroekonomia - wiedza magiczna nie dla maluczkich. Maluczkim musi wystarczyć wiara, że sąsiada obedrą bardziej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Marku
      W skład obowiązków jakie państwo ma wobec swoich obywateli jest też ochrona ich życia i mienia czyli praca policji. Tego nie negują nawet miniarchistyczni anarchiści. Ale skoro mówimy o stanie idealnym, należy założyć że ta policja, w odróżnieniu od otaczającej nas skrzeczącej rzeczywistości, wywiązuje się ze swoich zadań a przestępcy są wykrywani i zatrzymywani w tak zadowalającym stopniu jak ma to miejsce w kraju o którym pisałem. . A przy takim założeniu widzę silną korelację pomiędzy sdochodami danej osoby a ryzykiem iż jej mienie stanie się przedmiotem zainteresowania przestępców. Którzy nie będą się fatygować włamaniem do kawalerki babci rencistki bo znacznie chętniej obrobią mieszkanie osoby o widocznych zewnętrznych przejawach zamożności. Lub spróbują skraść stojący na ulicy jej samochód jeśli jest on "chodliwy".
      Oczywiście ta korelacja nie jest banalnie prosta bowiem garaż czy mieszkanie w apartamentowcu z ochroną są z kolei trudnym celem. Tym nie mniej ja taką zależność widzę I dlatego w kategoriach moralnych podatkowa urawniłowka jest dla mnie niesprawiedliwa.
      Zaś w kategoriach propagandowych, JKM tym pomysłem strzelił polskim liberałom nawet nie w stopę ale w głowę. Ze dwa razy gdy sondaże wskazywały że UPR jest na poziomie 3% wodzuś natychmiast palnął coś o niepełnosprawnych dzieciach lub zaganiał baby do garów, skutecznie zażegnując "niebezpieczeństwo" przekroczenia progu 5%. Więc nie uważam go za kretyna lecz esbeckiego agenta który wzorowo wykonał zlecone mu zadanie doszczętnego skompromitowania liberalizmu na przynajmniej dwadzieścia lat.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. A może ani kretyn ani agent tylko jeszcze jeden niedopieszczony paniczyk pod muchą, mający żal do Boga że nie urodzili się w średniowieczu jako feudalni panowie albo przynajmniej południowi właściciele niewolników.

      A kara chłosty to tęsknota za posiadaniem poddanego/poddanej ciałem.


      Wśród libertarian o dziwo tęsknota za pogłownym wcale nie jest taka częsta.
      Jest za to częsta wśród konlibów z rodowodem szlacheckim uważającym za najbardziej wolnościowy ustrój monarchię patrymonialną rodem ze średniowiecza właśnie.


      W średniowieczu właśnie głównymi podatkami było pogłówne i podymne ( na wszelki wypadek przypomnę, że był to podatek od nieruchomości a nie od kobity ) a to dlatego, że ówczesne państwo było naprawdę małe.
      Poza tym średniowieczni rycerze utrzymywali się i uzbrajali sami gdyż dochody z folwarków szlacheckich w zupełności do tego wystarczały, a zatem obowiązek państwa w zakresie obrony mógł być z grubsza spełniony.

      Potem to się już okazało niemożliwe, tym bardziej że o ile z przyuczonego przez kowala chłopa ze wsi służebnej od biedy da się zrobić płatnerza, to jednak z wykreowaniem tą metodą rusznikarza czy ludwisarza w wiekach późniejszych już mógł być problem.

      Dlatego dobrą metodą na gaszenie zwolenników pogłownego jest pytanie, "a jak mości rycerzu zamierzacie kupić lotniskowiec z folwarcznych lub choćby ordynacyjnych dochodów"?


      Wśród libertarian left takich jak ja, którzy absolutnie za średniowieczem ani feudalizmem NIE tęsknią najpopularniejszy jest podatek liniowy.

      Progresywny uważamy za niesprawiedliwy, gdyż wprost lub okrężną drogą wmawia ludziom, że bogaty to zawsze złodziej więc powinien płacić więcej by wspomóc "dobrych i uczciwych"


      Regresywny również jest niesprawiedliwy. Gdyż wprost lub okrężną drogą wmawia ludziom, że bogaty jest jakimś ubermanschem lub "naznaczonym przez Boga na kogoś lepszego" a stąd już malutki kroczek do wprowadzenia quasifeudalizmu kuchennymi drzwiami.

      A pogłówny jest po prostu niepraktyczny i nierealny w obecnych czasach.


      Nie zgodziłbym się jednak z tym, że biedna babcia jest mniej narażona na okradzenie niż bogacz. Tu nie chodzi tylko o chronione osiedla ale też o "kaliber" znajomości jaki miewa babcia i jakie miewa bogacz.


      Dlatego wg mnie to jednak babcie są bardziej narażone na kradzież niż bogacze, gdyż włamywacze to niska i "wykluczona cyfrowo" półka złodziei, a tacy właśnie często kierują się zasadą "że lepszy jest grosz pewny niż niepewne krocie".
      Poza tym prawdopodobieństwo, że taka babcia zna osobiście Pudziana czy kogoś podobnego, który szybciej niż policja znajdzie złoczyńców i "sklepie im michę" jest pomijalnie małe. A złodzieje są draniami ale przecież nie są idiotami. Swoją logikę mają.

      Poza tym, łup pochodzący z napadu na staruszki wcale nie jest taki mały jak się powszechnie sądzi. Babcie nie ufają bankom, więc trzymają gotówkę w bieliźniarce. Pomimo niewysokich emerytur, uciułane kwoty bywają znaczące a to z myślą o wnukach, by ich nie narażać na koszta związane z pogrzebem. Niby polisa na życie lepsza, ale raczej nie w polskich przekrętowych realiach.

      Natomiast gwizdnięty z parkingu samochód bogacza może przynieść mniejszy dochód niż rzeczona staruszka. U pasera złodziej może liczyć na max 10% wartości wozu, bo w tej branży najwięcej zarabiają właściciele "dziupli". Zaś gotówka z bieliźniarki staruszki ma 100 procentową "zwracalność".

      Poza tym w warunkach postkomuny/Tusklandii socjalistyczna zasada "jak kto bogaty to przestępca" ma niemal 100 procentową sprawdzalność. A jeśli przestępca to pewnie ma broń. Nielegalną ale zawsze jednak. I może jej użyć. Więc złodziejaszek się 10 razy zastanowi i dokładnie "sprawdzi gościa" zanim zaryzykuję.


      Pozdrawiam,


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. Errara - 3 wiersz od końca.

      jest zaryzykuję

      ma być "zaryzykuje"


      Kurna Maciek

      Usuń
    4. Szanowny Stary Niedźwiedziu,
      Celowo nie wspomniałem o policji bo ich praca polega na ochronie osób i mienia. Nic nie stałoby na przeszkodzie by nie finanować jej po części z pogłównego a po części z podymnego - jak napisał Kurna Maciek - zwanego współcześnie katastralnym, czyli zależnym od wartości nieruchomości.
      Stanowisko Korwina Mike nie ma tu większego znaczenia, bo o pogłównym niewiele osób nawet słyszało. Inni politycy nie interesują się tym podatkiem bo byliby bezpośrednio kojarzeni z wydatkami. Ludzie tak na prawdę nie chcą wiedzieć rzeczy przykrych i nieubłagalnych, nie chcą jasnych uczciwych reguł, a "dobre" słowo przyjmą skwapliwie za dobrą monetę. Nie mam wiedzy na temat współpracy JKM. Nie podejrzewam go o to by współpracował przed 20 laty.

      Usuń
    5. Szanowny Kurna Maćku!
      Nie wiem jaką drogą doszedłeś, że pogłówny niepraktyczny, a liniowy i owszem. Liniowy od dochodu się rozumie? Czyli dochodowy, czyli dalej to samo nadzorowanie działalności zarobkowej obywatela przez państwo. Wg Ciebie łatwiej policzyć co kto zarobił niż jego samego? Co do dochodów od nieruchomości to samo miasto Kraków kupiłoby lotniskowiec gdyby nie przepieprzało pieniądze na głupoty i wogóle lotniskowiec byłby potrzebny. Władze miasta oceniam na tyle wysoko, że jestem pewien, że zrezygnowałyby nawet z zimowej olimpiady na korzyść... no powiedzmy letniskowca, byle był drogi i niepotrzebny.
      Pozdrawiam

      Usuń
    6. Każdy podatek jest złem. Ale skoro jest koniecznością to najlepiej aby to było zło jak najmniejsze. A co do podymnego to jest "wycena" nie zależała od wartości nieruchomości ale.. od ilości kominów. Stąd taka dziwna i wieloznaczna nazwa podatku. Sposobem na wywinięcie się od takowego było ... budowanie kurnej chaty, która komina nie posiadała.

      Współczesny kataster jest bardziej niesprawiedliwym podatkiem niż podatek dochodowy. To źle jeśli rząd wie ile się zarabia, ale jeszcze gorsze są urzędnicze księżycowe wyceny nieruchomości co grozi eksmisją ubogiej wdowie która nieruchomość odziedziczyła a którą kilkuprocentowy kataster od absurdalnie wysokiej kwoty może najnormalniej zrujnować.


      Kurna Maciek

      Usuń
    7. PS Tak poza tym zastąpienie podatku dochodowego katastrem jest o tyle niebezpieczne, że grozi podziałem ludzi na "lepszych" czyli posiadających nieruchomości i "gorszych" czyli nie posiadających takowych. A stąd już krok do tego, że "komornicy" nie mają prawa domagać się ochrony policyjnej czy sprawiedliwego procesu z racji niepłacenia podatków z powodu "niemania" nieruchomości.

      A to już by było bardzo nie po libertariańsku drogi Marku.


      Kurna Maciek!

      Usuń
    8. @ Marek
      Czcigodny Marku
      Podatek katastralny nie podoba mi się z zasadniczego powodu. Jest to swoista kara za zainwestowanie swojego dochodu w nieruchomości. Bo utracjusz który pieniądze przepuści na panienki, zapłaci tylko raz podatek dochodowy (w tych rozważaniach nie jest istotne jak byłby naliczany). A osoba która kupi parcelę i wybuduje na niej dom byłaby za to corocznie karana. Dla mnie podatek od nieruchomości jest równie obrzydliwy jak podatek spadkowy czyli zabawa państwa w hienę cmentarną.
      Wydaje mi się też że nie doceniasz siły propagandowego rażenia idei podatku pogłównego. Gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych budowałem swoją mazurską chatke, siłą rzeczy nie raz wieczorami rozmawiałem z miejscowymi, niekoniecznie przy herbacie ale często rozmowa dotyczyła polityki. Gdy pojawiało się nazwisko JKM (wtedy często pojawiającego się na szklanym ekranie) statystycznie na dwa komentarze "a to ten świr w muszce" przypadał jeden zawierający dodatkowo "co chce aby ludzie płacili podatki po równo".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    9. @ Kurna Maciek
      Kochany Maćku
      Skoro tak przekonywająco udowodniłeś że złodzieje polują na babcie rencistki a mieszkania bogatych ludzi czsy ich samochody omijają wielkim łukiem to może jeszcze zaproponujesz aby te babcie płaciły wyższe podatki niż ludzie bogaci? W końcu nie ma takiego idiotyzmu o którym można by na pewno powiedzieć że libertarianie go nie zgłoszą.
      Tych feudalnych opowieści nie godzi się komentować. Wszyscy stali goście "Antysocjala" wiedzą już o tym Twoim natręctwie więc jestem z tego obowiązku zwolniony. A tak z ciekawości, czy gdy otworzysz konserwę to wyskakuje z niej rycerz, Ciebie zakuwa we dyby a twoją ładniejszą połowę gwałci?
      Kłaniam się.

      Usuń
    10. Gdybyś przeczytał moje uwagi na temat podatku katastralnego i ubogich wdów, tobyś zauważył, że jestem przeciwnikiem płacenia wyższych podatków przez staruszki i wdowy.
      Po prostu zauważyłem, że babcie częściej padają ofiarą przestępców bo są łatwiejsze do "upolowania".

      Kurna Maciek

      Usuń
    11. Szanowny Stary Niedźwiedziu!
      Trudno Cię zadowolić. Jeżeli babcia rencistka nie posiadała by mieszkania to nie płaciłaby od niego podatku. Jeżeli posiadałaby to płaciłaby proporcjonalnie do jego wartości. Zatem mniej od właściciela całej kamienicy. Też źle? Już boję się pisać.
      Uważam to za sprawiedliwe, bo nieruchomość wymaga ochrony państwa w sposób, który jest korzyścią dla wszystkich posiadaczy nieruchomości jak i osób z nich korzystających - ich samych czy najemców. Tak samo podatek pogłówny - w gruncie rzeczy odmiana liniowego sprowadzona do punktu :-) - jest zrzutką na to z czego każdy obywatel skorzysta, a trudne byłoby organizacyjnie wykupywanie usługi przez każdego z osobna.
      Argument mazurski jest mi znany, dlatego nie piszę o pogłównym z nadzieją na jego wprowadzenie, a jedynie by nie zapominać o jednej z przyczyn dlaczego jest gorzej niż mogłoby być skoro już tutaj się skrzyknęliśmy aby sobie ponarzekać. Właśnie z powodu powszechności poglądów zbieżnych z mazurskimi - a mianowicie z potrzeby serc by było po równo - jest jak jest, ale nadal nie widzę powodu by trzymać z większością tylko dlatego, że jest w owczym pędzie.
      Czy menel jest uprzywilejowany? Nie do końca. Kupi wóde - zapłaci akcyzę. Cokolwiek kupi - zapłaci akcyzę w środkach energii. Niczego nie wyprodukujesz bez energii i nie dostarczysz bez paliwa, a nie zrobi to duch święty tylko człowiek płacący pogłówne w lokalu objętym podatkiem katastralnym. Dlatego nie ma racjonalnych powodów by jeszcze więcej razy opodatkowywać te same czynności. Wystarczy opodatkować te, które są łatwe i tanie do wyegzekwowania i jasne dla obywateli. Ale przyznaję: nie zaspokajają potrzeb emocjonalnych wielu obywateli a przede wszystkim władz, by władzę mogły roztaczać.

      Usuń
    12. Czcigodny Marku
      Jestem otwarty na dyskusję. Ale z przyczyn etycznych (choć ze względu na niejaką Środę słowo to staje się dwuznaczne) nie podoba mi się wielokrotne opodatkowanie dochodu. Rozumiem że właściciel nieruchomości w przyzwoitym państwie stwarza dla policji więcej pracy. Ale co powiesz o podatku liniowym z następującą przybudówką ideologiczną:
      Człowiek który więcej zarobi, może się również dorobić większego majątku trwałego. Jeśli tę szanse wykorzysta, jest to z punktu weidzenia ogółu korzystne. Bo ktoś musiał jego kamienicę wybudować, ktoś w niej sprząta, dokonuje napraw etc. Czyli powstają nowe miejsca pracy. Więc nie widzę powodu aby takiego "kamienicznika" karać podatkiem katastralnym.
      Natomiast utracjusz który pieniądze przehulał, po prostu jest w swoisty sposób karany większym partycypowaniem w utrzymaniu policji niż wynikałoby to z wartości jego mienia które należy chronić. Ale nikt by nie mógł zarzucić że te same pieniądze sa wielokrotnie opodatkowywane.
      Co się tyczy podatku spadkowego, nie sądzę aby stał się on powodem do polemiki między nami.
      A dodatkowym zagadnieniem o większym praktycznym znaczeniu jest wysterowanie proporcji między podatkiem od dochodu a VAT'em. Spotkałem się z postulatami aby po prostu zlikwidować PIT i zmodyfikować VAT bo ten ostatni, ma kilka razy większy udział w dochodach budżetu państwa.. Ale to już temat na wielką dyskusję.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    13. Szanowny stary Niedźwiedziu!
      Kwestia spadkowego nas nie różni. W kwestii mnożenia podatków też jesteśmy zgodni.
      Kamienicznika nie chcesz karać za posiadanie nieruchomości ale za dorabianie się by ją kupił to już chcesz go potraktować liniowym. Od dochodu ten liniowy przecież.
      Szczegółem jest jeszcze wysokość katastralnego czy liniowego. Rozmawiamy w oderwaniu od wydatków co stanowi istotne ograniczenie wartości naszej dyskusji.
      Wracając do katastralnego to i tak w istnieje podatek od nieruchomości. Zacząłem pisać o katastralnym bo - jak wiem od znajomego geodety - w Niemczech jest jeden urząd, w którym zgromadzone są dane, którymi w Polsce rozbite są pomiędzy: sąd -księgi wieczyste, geodezję-mapy i urząd gminy czy miasta- podatek od nieruchomości. To taka mała dygresja na temat przyjmowania praw unijnych. To niebywała sztuka narzucić komuś sterty praw bez możliwości sięgnięcia do tych sensownych.
      Pozdrawiam

      Usuń
    14. Czcigodny Marku
      Skoro poruszamy się na pograniczu systemu podatkowego i filozofii (a nie pragmatyzmu) będę bronił podatku liniowego z prostego powodu. Ten kto więcej zarobił, mógł się dorobić większego majątku a więc intensywniej zaangażować aparat państwa w obowiązek jego ochrony. A czy z tej szansy skorzystał to już inna sprawa. Poza tym brak podatku katastralnego to w końcu o jeden podatek mniej czyli brak potrzeby angażowania pieniędzy na rozbudowę systemu komputerowego plus obsługę urzędniczą.
      Ale nie zdziwiłbym się gdyby Dibelius, na co dzień stykający się z problemami bilansowo - podatkowymi, pogodził nas informując że odpowiednio modyfikując VAT można całkowicie zlikwidować PIT
      A jeśli zastanowić się nad zgodnością tych propozycji z naturą ludzką, jesteśmy zgodni co do pogłównego jako największego marketingowego samobója w dziejach III RP. A doświadczenia kilku krajów typu Estonia (a więc też sierot po bloku sowieckim) wskazują że zarówno ludzie są w stanie to zaakceptować jak i efekty ekonomiczne są całkiem niezłe. A naliczanie i ściąganie zaliczek w przypadku osób zatrudnionych w wielu miejscach pracy prostsze od pogłównego. Bo pracodawca przesyła zaliczkę od tego co pracownik zarobił u niego i nie obchodzi go czy ten ostatni jest gdzieś jeszcze zatrudniony. A przy pogłównym konieczne jest ustalenie kto ma te zaliczki potrącać. A przy zwolnieniu się z jednej pracy i podjęciu innej kolejny przepływ informacji i zapewne papierków. Jak dla mnie same wady, jedna większa od drugiej.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    15. Pozwolę sobie na kilka uwag w tonie rozważań czysto teoretycznych.
      (Ogólna uwaga: O ile mnie pamięć nie zawodzi to JKM, jak i większość zwolenników pogłównego i katastralnego, postulował podatek od nieruchomości i pogłówny ZAMIAST reszty podatków.)
      Po pierwsze, z punktu widzenia kamienicznika raczej bez różnicy jest fakt czy podatek zapłaci od dochodu czy od nieruchomości która pozwala mu ten dochód osiągnąć. W jego przypadku liczy się tylko ostateczna wysokość podatku. Co do wspomnianego utracjusza, to on tak czy inaczej zapłaci podatek w cenach towarów które skonsumuje (jak to zauważył Marek1Taki). Wydaje mi się że podatek katastralny mógłby, bardziej niż dochodowy, uderzyć w osoby którym nieruchomość nie służy w celach zarobkowych np. osoby które wybudują własny dom (choć jak podejrzewam większość i tak płaci dochodowy), w samotne starsze osoby posiadające mieszkania w atrakcyjnej lokalizacji itp. Oprócz tych zastrzeżeń nie dostrzegam przewagi ideologicznej podatku dochodowego nad katastralnym. Nie należy też zapominać o absurdalnych dyskusjach dotyczących tego co jest, a co nie jest dochodem, generowanych przez samo istnienie podatku dochodowego. Kluczowym wydaje się zagadnienie który z tych podatków generowałby mniejsze koszty pośrednie (administracja itd. - tu moim faworytem jest podatek katastralny, aczkolwiek nie upieram się że na pewno byłby tańszy).

      Co do podatku pogłównego to podzielam zdanie Pana Marka. Wydaje się to sprawiedliwym rozwiązaniem jeśli wszyscy korzystają pośrednio lub bezpośrednio z usług państwa w podobnym stopniu. Natomiast sprowadzanie tego korzystania z usług państwa do ochrony przed kradzieżą jest zbyt dużym uproszczeniem. Z kolei zarzut, że pogłówny byłby skomplikowany w rozliczeniu znika, jeśli założymy, że każdy pilnuje własnych spraw. Pozostaje jeszcze kwestia tych których może być nie stać na zapłacenie podatku pogłównego. Być może rozwiązaniem byłoby umożliwienie im odpracowania tego podatku.

      Wracając na grunt realizmu,podzielam Panów zdanie że taki system podatkowy jest nie do wprowadzenia. Natomiast szansy na zmianę widzę jak na tą chwilę w zmniejszaniu kosztów administracyjnych czy to po stronie państwa czy po stronie zwykłych ludzi (być może właśnie zastąpienie dochodowego przez zmodyfikowany VAT).

      Usuń
    16. PS. Chociaż... ostatni akapit to chyba jednak marzenie ściętej głowy.

      Usuń
    17. Ze wzgledu na bardzo ciekawy tok dyskusji, podczepiam sie tutaj :)

      Rozwazajac podatki czysto filozoficznie - zaden podatek nie jest idealny. Dla jednych podatek dochodowy jest niesprawiedliwy, bo penalizuje dorabiajacych sie, dla innych poglowny, bo nie odzwierciedla stopnia, w jaki panstwo angazuje swoje srodki "w" obywatela. Ciekawym eksperymentem - szybciutko dodam, ze takze z gatunku utopijnych - byloby utworzenie systemu podatkowego na wzor restauracji bez cen - gdzie kazdy placi tyle, ile uwaza, ze powinien. Innymi slowy dopoki panstwo spelnia efektywnie swoje role, ludzie nie szczedziliby napiwkow. Nie musze mowic, ze Polska 21 w. nie jest odpowiednim krajem, bo chyba nawet Pani Prezydentowa nie pozwolilaby mezowi uzyc domowej kasy do wsparcia pasibrzuchow. Kazdemu, kto powie, ze to absolutnie nierealne, bo ludzie nie sa glupi i jak moga nic nie dac, to nie dadza, przypomne takie inicjatywy jak FON przed wojna.

      Wracajac do dzisiejszej Polski, mysle, ze zrobienie z VATu jedynego podatku jest rozsadnym kompromisem na teraz - w zasadzie jedym do przeprowadzenia od zaraz, bez ruszania umow z UE. Ogromna zaleta jest to, ze - poza niezbednymi do zycia wydatkami - kazdy sam decyduje, ile podatku chce zaplacic. Jesli postanowie wiekszosc pieniedzy osczedzic, to bedzie to w zasadzie proteza poglownego. Jesli bede dochody konsumowal, bedzie to dochodowy liniowy.

      Jedyny zgrzyt jaki mam z VATem jest taki, ze to najbardziej skomplikowany podatek. Z zajec z prawa podatkowego pamietam szalone pytania w rodzaju: jesli jako Polak wyjade na wakacje do Wloch i tam zrobie Belgowi usluge ksiegowa, to gdzie place VAT? Do tej pory nie wiem :) Z punktu widzenia prostego przedsiebiorcy, kasa fiskalna i jedna stawka podatku sa rownie proste, jak liniowy dochodowy. Jednak ambaras zaczyna sie przy obliczaniu zwrotow i kontolach - tu ciagle trzeba miec mala armie urzednikow.

      Pozdrawiam, yrk

      Usuń
    18. Wydaje mi się jednak, że lepszy jeden skomplikowany podatek niż dwa. To czy VAT można jakoś uprościć pozostawiam specjalistom (pewnie można). A poprawna odpowiedź na zadane pytanie jest oczywista. Polak dogaduje sie z Belgiem przy butelce włoskiego wina i sprawę załatwiają pod stołem :) I żaden podatek nie zostaje zapłacony :)

      Usuń
    19. @ Okami
      Szanowny Okami
      JKM w swoim "programie gospodarczym" postulował pogłówny plus "groszowy podatek gruntowy" (a więc nie katastralny" ! ) przy zniesieniu jakichkolwiek innych (może coś gaworzył o "podatku od żup" ale nie dam za to głowy). Gruntowy, jak sama nazwa wskazuje zależy od areału a nie wartości a więc na hektar piasku na Kurpiach byłby nałożony taki sam podatek jak na działkę budowlana w centrum Wrocławia czy Krakowa. Pytanie "idiota czy sabotażysta" powraca jak bumerang.
      Pomysł likwidacji VAT (dającego w latach dziewięćdziesiątych ze dwie trzecie dochodów budżetu) do którego polska zobowiązała się międzynarodowymi umowami to oczywiście bzdet bez znaczenia. Ale przepisy emerytalne bydła z UB czy SB, uchwalone w "suwerennej" PRL w czasach Bieruta czy Gomułki to już inna para kaloszy czyli nienaruszalna świętość. Pomysłodawcę od pewnego czasu uważam za agenta bo trudno podejrzewać że człowiek umiejący jako tako grać w brydża może być aż takim kretynem.
      Natomiast pomysł całkowitej rezygnacji z PIT nie jest pomysłem z założenia absurdalnym, Jestem w stanie sobie wyobrazić jego praktyczną realizację. Bo ludzie w mniejszym stopniu zdają sobie sprawę z tego że VAT każdy z nas płaci codziennie. Więc nie oczekiwałbym wielkich protestów ze strony obywateli. Już prędzej raban podnieśliby politykierzy bo wtedy można by drastycznie odchudzić administrację skarbową czyli uderzyć boleśnie w ich elektorat.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    20. @ Yrk
      Czcigodny Yrku
      Pomysł zastąpienia PIT'u zmodyfikowanym VAT'em nie jest absurdem. A o szczegółach muszą podyskutować fachowcy i przepisy możliwie uprościć. W każdym razie ja szarad typu:
      Friedman ma weksel Schapira z żyrem Glassa. Windykator jest Beinstein. On daje dwadzieścia procent. Towar ma Lutman tylko on jest zajęty przez Honigmana z powodu weksli Rojcberga... (i tak dalej)
      nie podejmuję się rozwiązywać.
      A jeśli PIT miałby pozostać, w liniowym widzę dwie wielkie zalety:
      1. Banalna prostota ściągania podczas każdej wypłaty. Jakakolwiek wiedza czy, gdzie jeszcze i kiedy osoba której się płaci pracuje nie jest do niczego potrzebna. A roczne rozliczenie przestaje istnieć.
      2. Zgodność z ludzką psychiką. Skoro przeszło to w byłej sowieckiej "Pribałtyce", nikt mi nie wmówi że w Polsce by nie przeszło.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    21. Tak łatwo nie odpuszczę Ci Stary Niedźwiedziu!
      Katastralny nie jest nowym podatkiem a jedynie pozostawieniem istniejącego podatku od nieruchomości. Można powiedzieć, że to kara za posiadanie, ale jeszcze dotkliwszą karą i bardziej demoralizującą jest podatek dochodowy. Zniechęca do pracy, a to jawnie szkodliwe działanie. Prowadzi do tego, że powstaje pojęcie pracy nielegalnej, że nie można legalnie podjąć pracy doraźnie, to jeden z elementów systemu zniewolenia. Boleję, że zniewolenie m tylu zwolenników.
      Z poborem pogłównego problemu nie widzę. Płaciłby go obywatel w miejscu zamieszkania. To jedyny powód jaki znajduję dla obowiązku meldunkowego. W pewnym sensie pogłównym są opłaty klimatyczne pobierane w miejscowościach wczasowych od gości.
      Nie mogę odpuścić Ci nie tyle pogłównego co akceptacji dochodowego - bo to wymysł socjalizmu.
      Pozdrawiam

      Usuń
    22. @Stary Niedźwiedź
      Może nie do końca precyzyjnie się wyraziłem, zastąpienie PITu VATem jest nie tyle nierealne w swej istocie co raczej niemożliwe do przeprowadzenia przez nasze kochane władze. Nie jestem specjalistą w dziedzinie podatków ale PIT liniowy na pierwszy rzut oka wydaje się rzeczywiście łatwy do ściągnięcia. Natomiast niestety istnienie PITu liniowego nie eliminuje tych negatywnych cech podatku dochodowego które wymienił Marek1Taki. Dodatkowo jeszcze raz wspomnę, że samo istnienie dochodowego powoduje że co jakiś czas władza odczuwa pokusę rozszerzania pojęcia dochodu np. kwestia użycia firmowych aut do prywatnych celów (nie wiem jaki jest stan prawny obecnie). Poza tym oprócz pensji są jeszcze zyski z akcji, lokat itp. więc nie wiem czy tak łatwo można się pozbyć instytucji rozliczenia rocznego nawet w przypadku PITu liniowego.

      Pozdrawiam

      Usuń
    23. @ Marek
      W takim razie ponieważ wpływy do budżetu z tytułu VAT są kilka razy większe niż z tytułu PIT, zlikwidujmy ten ostatni. Bo taki pomysł nie koliduje z realiami (udział poszczególnych podatków w budżecie, zobowiązania międzynarodowe etc.) ani w moim odczuciu nie kłóci się z psychiką przeciętnego człowieka. Czego o "półgłównym" nijak nie da się powiedzieć. Do pomysłów nie będących idiotyzmem na pewno dam się przekonać.
      Oczywiście po podatku katastralnym i spadkowym nie powinien nawet smród pozostać.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    24. @ Okami
      Do likwidacji PIT jak zapewne mogłeś już przeczytać dam się przekonać jeśli specjaliści (we naszym gronie chyba takich nie ma) po dopracowaniu szczegółów potwierdzą że ten pomysł się bilansuje. Przeciętnemu zjadaczowi chleba który styka się z VAT robiąc zakupy czy opłacając rachunki za mieszkanie i media też rozliczenie roczne nie byłoby potrzebne.
      Ale masz rację że dla dziadostwa pokroju (nie)rządu MAK Donalda taka zmiana byłaby koszmarem. Tak jak i dla całej "klasy politycznej" mającej nadzieję że gdy nadejdzie dzień "Teraz k**** my!" można będzie zaszachrować budżetem i stworzyć nowe posadki biurokratyczne dla Krewnych - i - Znajomych Królika.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    25. Panowie, nie widzę możliwości zastąpienia PIT VAT-em, ponieważ te podatki mają różną naturę. Value Added Taxe to podatek od wartości dodanej powstającej przy obrocie rynkowym dóbr i usług i ma on charakter przechodni a Pit dotyczy dochodów indywidualnych osiąganych przez osoby fizyczne. Nie rozpisuję się o podatku liniowym (19%) płaconym przez przedsiębiorstwa bo stanowi on niewielki procent. Jeżeli chodzi o kataster to widzę zasadniczo dwa problemy.
      1. Sposób naliczania - wyceny nieruchomości.
      2. Wysokość podatku wyrażona w procentach od wcześniej wycenionej nieruchomości.
      W praktyce będzie to wyglądać tak, że urzędas będzie wyceniał według własnego widzi mi się - czyli jak najwyżej z wiadomych względów. Tymczasem realna wartość nieruchomości wynosi tyle ile potencjalny nabywca chce i może zapłacić. Jak zatem te dwa punkty widzenia się do siebie mają?
      Druga sprawa, która mnie niepokoi to sytuacja w jakiej mogą się znaleźć rodziny o niezbyt wysokich dochodach spłacający często kredyt za wybudowany dom, ludzie mieszkający w domach od pokoleń, często starsi z lichymi emeryturami itd.
      Przy założeniu, że zwykły "kwadraciak" stojący na działce 700mkw.jest przez skarbówkę wyceniany przeciętnie na 450tys to wartość rocznego podatku katastralnego przy stawce zaledwie 1% to 4500zł - obecnie podatek od takiej nieruchomości to 450,35zł płatne w czterech ratach. Zważywszy, że rodziny o niskich dochodach dochodówki nie płacą w ogóle albo w niewielkich kwotach to można przyjąć, że dostaną mocno po kieszeni. Ponadto wprowadzenie takiego podatku spowoduje nadpodaż nieruchomości na rynku wtórnym czyli spadek cen (który nie wpłynie oczywiście na sposób wycen urzędniczych) co da pole do popisu dla wszelkiej maści spekulantów i otworzy drogę do wykupu czego się da przez obcy kapitał, który póki co wykupuje masowo polską ziemię rolną. Takie oto ogarniają mnie wątpliwości w zadanym temacie. Pozdrawiam Tie Fighter.

      Usuń
    26. @TieFighter
      Jeśli chodzi o zastąpienie podatku PIT VAT-em, to rozumiem to jako zlikwidowanie PIT-u i zwiększenie wpływów z VAT aby zbilansować budżet (z racji ogromu wydatków i istniejącego zadłużenia wątpię w możliwość spadku bezwzględnej wartości pobieranych podatków). A wymierne zyski z takiego postępowania to głównie zmniejszenie kosztów administracyjnych/biurokratycznych. Ostatecznie każdy podatek, niezależnie jak naliczany można zredukować do tego że istnieją podatnicy którzy płacą i państwo które tworzy budżet. Z tego punktu widzenia uważam że istnieje możliwość zastąpienia. Być może istnieją inne przesłanki uniemożliwiające taką operację.
      Co do katastralnego to też mam podobne wątpliwości.

      Pozdrawiam

      Usuń
    27. @Okami.
      Najlepszym sposobem zwiększenia wpływów z tytułu podatków jest ich wyraźne obniżenie i uproszczenie. To się tyczy wszystkich podatków a w szczególności tych płaconych przez przedsiębiorców. Nie mam nic przeciwko dodaniu do tej marchewki kija w postaci bardzo wysokich i dotkliwych kar za uchylanie się od ich płacenia. Taki ruch spowoduje, że nie będzie się opłacało kombinować a całe mnóstwo firm wyjdzie z szarej strefy i to da efekt w postaci zwiększenia wpływów z tytułu podatków. Na potwierdzenie tej teorii przywołam przykład z czasów rządów SLD - tfu. Otóż z sobie tylko znanych powodów komuniści postanowili obniżyć akcyzę na alkohol i to tak, że połówka czystej z 25zł staniała do 18zł. Efekt: wzrost wpływów z tytułu akcyzy o 30% plus znaczące zredukowanie szarej strefy - podrabianie stało się mało opłacalne. Lepszych dowodów na działanie tego systemu już nie trzeba. Niestety tego typu rozumowanie przekracza możliwości intelektualne Ryżej Kanalii i jego kreatywnego księgowego, który notabene jest płatnikiem podatków w GBR. Pozdrawiam tie Fighter.

      Usuń
    28. @ Tie Fighter
      Czcigodny Tie Fighterze
      Ta obniżka akcyzy na alkohol nie wynikała z dobrej woli takiego asiora ekonomii jak kolega Dyzmy z Oksfordu czyli niejaki Belka. Po prostu było to wymuszone dostosowaniem do jakiejś unijnej dyrektywy regulującej właśnie akcyzę na spirytualia. Podejrzewam że sam Belka był zdumiony skutkiem. Bo w czasach PRL na wydziałach ekonomicznych różnych czerwonych Naser Mater o krzywej Laffera nie uczono.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    29. @Tie Fighter
      Moze nie miales czasu przeczytac calego watku, ale to wlasnie od charakteru podatku cala dyskusja sie zaczela. Z punktu widzenia panstwa, to jeden pies z jakiego zrodla wypelniana jest kasa. VAT, jako podatek posredni moze z powodzeniem zastapic bezposredni dochodowy - wymaga to troche gimnastyki, ale w koncowy efekt bedzie taki, ze tylko konsumenci placiliby podatki - firmy oczywiscie tez moga byc konsumentami.

      Wczesniej chcialem napisac, ze liniowy PIT jest duzo prostszy niz VAT. Tyle, ze zeszly tydzien przekonal mnie, ze niekoniecznie, bo podatek od zakupionego przedmiotu jest podatkiem od zakupionego przedmiotu, i tyle. Natamiast dochod... Dla fiskusa wszysko moze byc dochodem. I nie mowie tu juz o slawnych paczkach na tlusty czwartek, ale o ostatnich wyrokach, wskazujacych, ze wykonujacy umowe o dzielo moga miec przychod z tytulu korzystania ze sprzetu pracodawcy do celow zawodowych (!!).

      Pozdrawiam, yrk

      Usuń
    30. @yrk.
      Nie można zastąpić Pit VAT - em ponieważ ten ostatni jest podatkiem skierowanym do przedsiębiorstw, które wytwarzają wartość dodaną i stawkę VAT rozdziela się na dwie strony będące uczestnikami procesów gospodarczych. W rzeczywistości podstawowa stawka VAT w Polsce wynosi 46% a nie 23% jak się powszechnie uważa ale ze względu na przechodniość każda ze stron obciążona jest jedną drugą stawki podstawowej. Właśnie to jest powodem niemożności zastąpienia PIT przez WAT bo tu w procesie opodatkowania występuje tylko jedna strona. Powód zatem jest czysto techniczny i czyni pomysł niewykonalnym. W zaistniałej sytuacji skłaniałbym się do podatku liniowego na poziomie kilkunastu procent gdyż wydaje się on być stosunkowo sprawiedliwy i arcyprosty w wyliczeniu i egzekwowaniu. Natomiast ze względu na przynależność do eurokołchozu VAT musimy mieć i w eurorealiach jego najniższy możliwy poziom to stawka 15%. Oczywiście należałoby również uprościć i ujednolicić definicję dochodu i ograniczyć ją np. do sfery gotówkowej, gdyż w innym przypadku dochodzimy do absurdów w postaci opodatkowania pączków. Pozdrawiam Tie Fighter.

      Usuń
    31. @Tie

      cos krecisz. VAT jest tak skonstruowany, ze ostatecznie pelna stawke (23%) placi koncowy konsument. Dla uproszczenia: jesli jestem stolarzem i kupie deski za 50 zl (+ 11.5 zl VAT), a zrobiony karmik sprzedam za 100 zl (+ 23 zl VAT), to w ostatecznym rozrachunku zaplacone zostanie tylko 23 zl (23%) podatku VAT, bo ja swoje 11.5 zl rozlicze w ramach zwrotu (podatek naliczony i podatek zaplacony). Ale tego typu nieporozumienia sa wlasnie powodem, dla ktorego uwazam VAT za beznadziejnie skomplikowany.

      A kwestia zastapialnosci sprowadza sie do pytania, czy wszystko bedzie ok, jesli zmienimy moment placenia podatku z chwili otrzymania wyplaty na moment wydawania pieniedzy. Nawet, gdyby VAT mial takie cechy, jakie opisujesz (nie ma :)) i placiliby go przedsiebiorcy, to przerzuciliby oni po prostu ten koszt na konsumenta, co da taki sam efekt.

      Dla mnie podatek moze sie oficjalnie nazywac panszczyzna albo frycowe, byleby w dajacej sie przewidziec przyszlosci panstwo zabieralo mi najwyzej 10% moich dochodow.

      Pozdrawiam, yrk

      Usuń
    32. @yrk.
      No cóż, właśnie niezrozumienie istoty podatku VAT jest powodem powstawania pomysłów zastąpienia PIT VAT - em. Ja już jaśniej wytłumaczyć tego nie umiem a zatem odsyłam do fachowej literatury - nie Vikipedii. Chociaż jak trafisz na pozycje z których ja się uczyłem na studiach to uprzedzam, że tam też kręcą. Pozdrawiam Tie Fighter.

      Usuń
    33. @ Tie Fighter
      Vat oczywiście musi istnieć bo nie ma woli politycznej by z nas go zdjąć, co nie znaczy, że to sensowny sposób obliczania podatku, a już w formie funkcjonującej, w której są specjaliści od Vat to z pewnością już na pewno nie.
      Podatek liniowy to słowo wytrych. Tu mówiliśmy nie o liniowym od przedsiębiorstw, tylko o równej stawce dochodowego, obwieszczanej przez różnych partyjnych ekonomistów przed wyborami jako gruszki na wierzbie. Jest mi obojętne czy nazwiemy podatek liniowym, dochodowym czy jeszcze inaczej. Jest mi obojętne czy zapłacę go gdy będzie odprowadzany przez sprzedawcę towarów i usług jako PIT z dowolną cyfrą, Vat z dowolną cyfrą czy ZUS też pod pretekstem kodowanym końcówką numeru konta albo w formie jakiejś akcyzy. Sens jest taki by miało to sens. Pomyśl, że państwo jest twoim prywatnym folwarkiem - czy pobierałbyś podatki w tak skomplikowany, nieefektywny i niszczący gospodarkę sposób? Ale to pytanie do przekonanego jak sądzę.
      Co do podatku od nieruchomości, słowo katastralny kojarzy się katastrofalnie więc je pomińmy, urzędy jakoś obecnie go naliczają. Kto powiedział, że ma być wyższy? Tu przecież mówimy, że wydatki są za duże a nie podatki za małe.
      O sposobie samookreślania wartości nieruchomości przez właściciela wolę nie pisać, bo będzie dyskusja na noże - wolę już nie wchodzić w to.
      Pozdrawiam

      Usuń
    34. @ Stary Niedźwiedziu!
      Ok! To prawda co piszesz o Vacie i Picie. Ja tylko ubolewam, że pogłówny tak ludzi boli. A co zrobisz z podatkiem od nieruchomości- przecież go płacimy. I bezpośrednio i pośrednio. Katastralny chyba się źle kojarzy.
      Pozdrawiam

      Usuń
    35. @yrk.
      Rozumiem do czego zmierzasz i w zasadzie tu jest pełna zgoda. Różnice pojawiają się w kwestiach techniczno - prawnych i tu jest pole do dyskusji. Tie Fighter.

      Usuń
    36. Czcigodny Marku
      Podatek od nieruchomości niewątpliwie płacimy. ale jago uważam za głęboko niemoralny. Bo jest to mwielokrotne płacenie podatku za to samo czyli coś w rodzaju haraczu dla gangsterów za "ochronę". Do tego ten haracz płacę co roku administracji samorządowej która z tego co wiem (jeśli się mylę to sprostuj ale wydaje mi się że samorządowcy co najwyżej od przypadku do przypadku zafundują nowy radiowóz czy dołożą kilka złotych na paliwo) nie utrzymuje policji a zatem nie oferuje mi dokładnie niczego. Dalsze rozliczenia samorządu z budżetem państwa to sprawa wtórna bo dla okradzionego nie ma znaczenia czy portfel rąbnął mu Kowalski czy Zieliński.
      A pomysł z katastralnym to w mojej ocenie draństwo porównywalne jedynie z wynalazkiem cmentarnych hien czyli podatkiem spadkowym. I dlatego w myśl biblijnej zasady "po uczynkach ich poznacie" mam trochę sympatii dla "Kaczora" za którego rządów ten rabunek w gronie najbliższej rodziny znacznie złagodzono.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    37. Ale jaka jest wg Ciebie różnica między katastralnym i od nieruchomości. Wg mnie obie nazwy dotyczą nieruchomości. Nie obstaję też za obecną dystrybucją dochodów z tego podatku, natomiast nie umiem dopatrzyć się draństwa w tym podatku pobieranym z umiarem, na konkretne cele państwa minimum, w sposób tani i prosty w realizacji - w przeciwieństwie do podatków nakładanych na pracę ludzkich rąk i wszelkie przejawy przedsiębiorczości.
      Podobnie jak z pogłównym (znowu ten pogłówny) chodzi mi o samą zasadę: idziesz do kina kupujesz bilet aby starczyło na salę, film, prąd, obsługę i zysk; wolisz wstęp za darmo, za to obowiązkowo kupujesz popcorn z alg, do tego przerywanie filmu reklamami, a po filmie rachunek za miejsce siedzące wg taryfy ustalonej w trakcie filmu?

      Usuń
  3. Obawiam się Stary Niedźwiedziu zacny, że takowej kary nie doczekamy dopóki nie łupnie UE, zaś kiedy to nastąpi nie wiem. I czy nie wpadniemy z powrotem tam skąd żeśmy prysnęli w 1989.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Erinti
      Moim zdaniem groźba powrotu do szamba nie istnieje. Zauważ że polskie komunistyczne barachło piorunem przewerbowało się na eurosocjalizm. W końcu przyświeca im zasada "Ubi tu szmalczyk ibi ego lewizna". Więc "eurowartości" pokroju apoteozy zboczeń płciowych, feminazizmu, ekoterroryzmu czy propagowaniu moralnego szamba popierają jescze bardziej niż Parada Oszustów. Więc jeśli eurokołchoz się zawali, nie wróżę im świetlanej przyszłości. Może tym razem ludzie na tyle zmądrzeją że w roku dwa tysiące którymś eurosocjalkizm w Polsce upadnie ale nie na cztery łapy.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
    Liberalizm można rozważać w sensie teoretycznym, jako postulowane idealne rozwiązania. To ciekawa rozrywka intelektualna. Dla mnie istotny jest jednak liberalizm w praktyce.

    W sferze gospodarczej jesteśmy skazani na eurosocjalizm i nie istnieje siła polityczna, która miałaby szansę to zmienić. Ma sens jednak liberalizm jako kierunek zmian eurosocjalizmu, jako wektor. Np. żadnego pogłównego ale także likwidacja dochodowego, wystarczy odpowiednia stawka VAT - bogatsi więcej konsumują to i tak więcej zapłacą; uproszczenie biurokracji - w tym sensie popieram liberalizm gospodarczy.

    W sferze obyczajowej mamy istotnie cyrk z tym "proletariatem zastępczym" Eurosocjaliści lewicowi muszą się pięknie różnić od eurosocjalistów prawicowych, aby podniecić wyborców. Łapią się na to "wolnościowcy" - marginalna grupka - skoro nie mają szans na wprowadzenie zmian w gospodarce, to mogą przynajmniej nago polatać po ulicy i czują się wielkimi bojownikami o postęp, ich życie nabiera sensu. Kierujmy się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem. Normy obyczajowe powoli ewoluują, aby były funkcjonalne na danym etapie rozwoju społeczeństwa. Ale trzeba uważać, aby zidiociali politycy nie zafundowali nam obyczajowego Armageddonu pod wpływem tych idiotycznych hasełek.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      Nie jestem aż takim optymistą jak Ty. O ile Cię dobrze zrozumiałem, uważasz że skoro donatorów procentowo w społeczeństwach ubywa, pasożytnicza elita będzie musiała im "poluzować" aby nadal mogła coś dla siebie i beneficjentów wydoić. Ale możliwe są i inne scenariusze.
      Drugi polegający na tym że kolorowi beneficjenci rozmnożą się do tego stopnia że wezmą białasów za pysk korzystając z bomby demograficznej i "demokratycznych" mechanizmów. I naszą cywilizację diabli wezmą.
      A trzeci, niestety najmniej prawdopodobny, polegałby na tym iż donatorzy dopóki są jeszcze większością, obudzą się z letargu i skopią tyłki zarówno "elytom" jak i nierobom a wśród nich też i islamskiej dziczy. Czyli będzie jak w starym dowcipie o walkach o leśniczówkę, kończącym się stwierdzeniem że w końcu leśniczy się wk**wił i pogonił z lasu zarówno partyzantów jak i Niemców.
      Nie muszą Ci tłumaczyć o jaki finał się modlę.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

    A ja się modlę o to, żeby po Jego Świątobliwości Benedykcie XVI nie wybrano papieża postępowego, który przymykałby oko na tych wszystkich "leberałów" i libertynów, i na to wszystko, co dzieje się w Europie, która stoi przed samobójstwem. a także na to, czego napchało się do samego Kościoła Katolickiego. Szatan nie próżnuje i chce opanować świat.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Pelargonio
      Poruszyłaś problem zarówno bardzo ważny jak i wielce delikatny. Więc odpowiem na "priva".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Szanowny Stary Niedźwiedziu.
    Ponieważ nie bardzo wiem kto to liberał,a kto konserwatysta na aktualnej scenie politycznej,więc w "tym temacie"nie będę się wypowiadał.
    Co do wspomnianego JKM.Zgodzę się z Szanownym Yrk,że JKM demokratą nie jest.Ale to,moim zdaniem,jest na plus.Pamiętam go też jako Posła i dobrze go wspominam.Mało to realne,ale chciałbym go znowu w Sejmie widzieć.
    Co do kary śmierci.Jestem zwolennikiem orzekania kary śmierci za szczególnie niebezpieczne zbrodnie.Oczywiście pod warunkiem generalnej reformy obecnego systemu"niesprawiedliwości".
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Józefie
      Oczyszczenie sądownictwa z łajna dziedziczącego komunistyczne tradycje i dorobek to oczywistość tego typu jak użycie papieru toaletowego podczas wizyty w pewnym przybytku. Ale na razie się na to nie zanosi.
      Jak napisałem, szanuję "konslibów" bowiem oni, tak jak i konserwatyści, też z grubsza mieszczą się gospodarczo w ramach "thatcheryzmu". Zaś w kwestiach prawa i moralności też szanują prawo naturalne. Czyli zestaw nakazów które zdaniem danej grupy ludzi pochodzą od Boga (nie mm na myśli wyłącznie chrześcijaństwa) lub są dziełem wielkiego człowieka o olbrzymim i niekwestionowanym autorytecie (Budda, Konfucjusz etc.). A więc nie wolno przy tym majstrować.
      Natomiast inni ludzie sami nazywający się liberałami na ogół przedkładaja doktrynę nad żywotne interesy swojego państwa. Czyli zero ochrony sektorów przemysłu o znaczeniu strategicznym, żadnego dożywiania w szkołach dzieci z ubogich rodzin z pieniędzy podatników (mogą to robić jedynie elfy, krasnoludki i "fundacje prywatne"). A w dziedzinie obyczajowości ich zdaniem pedałom należą się identyczne prawa jak małżeństwom (śluby, adopcje) zaś każda kurewka ma prawo do "swojego brzucha" czyli aborcji na życzenie.
      Tyle w telegraficznym skrócie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Kiedy słyszę "to oczywista oczywistość" czy "to przecież oczywiste" przechodzą mnie ciarki.
    Cóż to jest "Prawo Naturalne"? Prawo pochodzące od samego Boga?
    Przecież dekalog jest tak ogólnikowy, że można nadinterpretować niemal wszystko!

    W dekalogu NIE MA napisane "noś niewiasto europejską chustę nie noś nigdy hidżabu"
    nie ma też napisane "nie używaj wulgarnej szminki" ani "nie słuchaj szajsmetalu tylko Mozarta" ani też "nie pijaj wina słodkiego tylko wytrawne" a mimo to, zawsze się znajdzie jakiś chrześcijanin który będzie tych rzeczy zakazywał powołując się na... Prawo Naturalne właśnie.


    Jeśli już Ty Stary Niedźwiedziu zapytałeś mnie co się dzieje gdy otwieram konserwę, odpowiadam NIC bo konserwy upowszechniły się po epoce Oświecenia a zatem wtedy, gdy już Europa była na dobrą sprawę postchrześcijańska.

    Ale mam jeszcze jedno wspomnienie o Rycerzu Zakutego Łba!
    Otóż on miał zwyczaj dobierać się ( bez pytania o zgodę! ) do klejnotów pod kobiecą kiecką kobit które był chłopkami, lub które za chłopki uważał. Robił to tytułem "Prawa Pierwszej Nocy" które uważał za część Prawa Naturalnego właśnie, a to, że to prawo w naszych czasach NIE obwiązuje to sprawka podłych i wszetecznych lewaków no i jest jaskrawym przykładem uchwalania przez bolszewię prawa sprzecznego z naturą ludzką i sprzecznego z Porządkiem Naturalnym.


    Gdy ktoś drążliwy raczył zwrócić uwagę, że przecież ani w Dekalogu ani w Biblii nie ma ANI SŁOWA o Prawie Pierwszej Nocy, zawsze dostawał piany, wyzywał od bolszewików po czym oświadczał, że na skutek życia w zlewaczałej rzeczywistości nasze czerwone mózgi nie są w stanie pojąć tej oczywistości.
    W innych okolicznościach głosił konieczność dalszej aryzacji chrześcijaństwa, ale ten argument akurat słyszałem także z wielu innych ust.


    Jest rzeczą bardzo zastanawiającą, że przecież socjaliści dostają takiej samej piany, gdyby ich zapytać o PRECYZYJNĄ definicję czym jest "sprawiedliwość społeczna" a także "ważny interes społeczny".
    A zatem śmiem rodzić przypuszczenia że Prawo Naturalne jest kolejnym pojęciem-wytrychem pod które można podciągnąć każdą zachciankę kogoś możnego. Tak jak "sprawiedliwość społeczną" da się podciągnąć pod każdą zachciankę jakiegoś Czerwonego Księcia.


    Wracając do rzeczonego Rycerza, jego postawa była tym bardziej zdumiewająca, że facet ułomkiem ani brzydalem nie był. Miał nieziemskie powodzenie u kobiet a na jego widok sam Heinrich Himmler bardzo by się wzruszył i dałby mu rottenfuerera bez stażu kandydackiego.
    Wiecznie też narzekał, że wkurza go, że na wsi pełno jest ludzi co chcą mu na dzień dobry dać w ryj ( Ciekawe dlaczego? Pewnie podli lewacy ich podbechtali jak nic ) ale z racji swoich nieziemskich umiejętności bojowych, nawet gdy się bił pod pewną knajpą z czterema wiejskimi byczkami, miał wyraźną przewagę i nigdy żadnej walki nie przegrał.
    No bo gdyby był brzydalem i pakował łapy pod spódnicę chłopkom tobym go przynajmniej rozumiał, co nie znaczy oczywiście żebym to pochwalał.

    A wracając do wątku singapurskiego ( gdyż ten utonął w pomroce nowego postu ), nie miałbym nic przeciwko rattanowej trzcince za "luzactwo damsko-męskie", pod warunkiem jednakże, że Singapurczycy nie uznawaliby europejskich tytułów szlacheckich ani europejskich interpretacji "Prawa Naturalnego".


    Oczyszczenie sądownictwa z łajna... Piękna koncepcja, ale czy nie zaczęłoby Cię to uwierać Stary Niedźwiedziu, gdybyś doszedł do władzy?
    Wbrew pozorom, postkomunistyczni sędziowie nie są tak przywiązani do Marksa czy Stalina jak Ci się wydaje. Oni są po prostu wzorowymi dworakami, w lot rozumiejąc zachcianki Władzuni niezależnie od tego, jaka to władzunia jest, pod warunkiem, że władzunia płaci i głaszcze po główce. Dlatego Jarosław Kaczyński onegdaj wiedział co robi mianując słynnego sędziego Kryże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CD


      Gdy taki "sędzia ch..j" nie widzi nic złego w zadymach Antify czy rozrabiających gejach, to nie dlatego, że Antifę albo homosiów kocha, ale dlatego, że otrzymał takie polecenie od Władzuni. A kto FAKTYCZNIE w Polsce jest władzunią, to już zupełnie inna para kaloszy.
      Gdyby w przyszłym Państwie Staroniedźwiedziowym kazać pedałów łamać kołem, taki sędzia polecenie to wykona i to bez drgnięcia powieką.


      Zaś po odpluskiewiu wymiaru sprawiedliwości, może się nagle okazać, że nawet takiej Dody ( za wygląd ) skazać się nie da, bo w Prawie Naturalnym ( czyli Biblii ) nie jest napisane jaki typ urody jest dobry a jaki zły. Że już nie wspomnę o tym, że nadal raczej byłaby bogata w warunkach Wolności Gospodarczej, bo funkcjonowałaby tak długo, jak długo ktoś chce kupować jej płyty. Czy by Ci się taki porządek podobał Stary Niedźwiedziu, odpowiedz sobie sam.


      Pozdrawiam,


      Kurna Maciek

      Usuń
    2. Kochany maćku
      Parafrazując Hamleta, o mojej lekturze większości Twoich złotych myśli można powiedzieć:
      -Co czytasz panie?
      -Brednie, brednie, brednie.
      Z oślim uporem za reprezentatywnego przedstawiciela konserwatyzmu uważasz pewien zakuty łeb. To zupełnie tak jak gdybym ja rzucał pod adresem konslibów oskarżenia o miniarchizm. Ów zakuty łeb powinien za pchanie łap pod spódnicę dziewczyn które tego sobie nie życzą dostać porządną odsiadkę. Ale gdyby wiejska kawalerka zebrała się w takiej liczbie że dostałby łomot w myśl polskiego tłumaczenia starego łacińskiego przysłowia (czyli "I Herkules dupa kiedy ludzi kupa"), du takiego faktu odniósłbym się z sympatią. Bo z twojej relacji wynika że do zakutego łba jedyna droga wiedzie poprzez obitą dupę. A jeszcze lepiej by było gdyby dostał ileś tam bambusów na gołą dupę.Bo wtedy nie mógłby przed kolegami (o ile takich posiada) szpanować że był prześladowany przez bolszewików.
      Wbrew Twoim halucynacjom nie zamierzam dzielić muzyki na słuszną i niesłuszną oraz karać za słuchanie tej drugiej. Uważam jedynie że po pierwsze, ludzie nie mogą być zmuszani do słuchania jakiegoś groźnego dla uszu łoskotu wbrew swojej woli. A po drugie, wyrażam swoją opinię że "muza" pasuje jak ulał do małp podrygujących na drzewach. Bo już te które z drzew zeszły mogą dorosnąć do muzyki.
      Również mógłbyś sobie darować bezczelne kłamstwa (czyżby był to modus operandi libertarian?) że chcę pedałów łamać kołem i takich wyroków oczekuję. Po prostu nie mam zamiaru tolerować na ulicach półnagich ludzi imitujących kopulację, dotyczy to również i par heteroseksualnych. Bo ulica nie jest od tego. A wspomnianego przez Ciebie uosobienie chamstwa na pewno nie nalezy karać za wygląd. Gdyby powiedziało że nie wierzy w ani jedno słowo napisane w Biblii, nie byloby problemu bo takie jej zbójnickie prawo. Ale stwierdzeniem o naprutych winem i narkotykami ludziach którzy Ją spisywali na tyle obraziła to co dla większości Polaków jest najwyższą wartością że nie zaszkodziła by jej tygodniowa praca typu sprzątanie miejskich szaletów. Z prawem dla telewizji do zrobienia z tego reportażu. Znam przynajmniej jedną która by to chętnie zrobiła a ja nbym z przyjemnością taki reportaż obejrzał.
      A co się tyczy takiego skutku nieodrobaczenia sadownictwa po roku 1989 jak dyspozycyjniość prostytutek w togach w stosunku do prawie każdej władzy, tu akurat powiedziałeś coś z sensem. Nikt nie jest doskonały.
      Kłaniam się.

      Usuń
    3. Kochany MAĆKU, daruj wyjątkowo szpetną literówkę

      Usuń
    4. "Z oślim uporem za reprezentatywnego przedstawiciela konserwatyzmu uważasz pewien zakuty łeb. To zupełnie tak jak gdybym ja rzucał pod adresem konslibów oskarżenia o miniarchizm."

      Albo co najmniej jakbys za reprezentatywnych przedstawicieli liberalow uwazal anarchistow bez zasad i nazywal ich "leberalami". O co chodzi, przeciez Maciek nie nazwal go konserwatysta, a konserwa? Boli, jak podobna demagogia stosowana jest wobec Ciebie?

      Pozdrawiam, yrk

      Usuń
    5. Rycerz Zakutego Łba nie uważał się za konserwatystę nawet ale za konsliba. Pisałem o tym wielokrotnie. Kim był naprawdę osądźcie sami. Poza tym bardzo lubił i Margaret Thatcher i Pinocheta a także Reagana.

      A co do słuchania "paskudnej" muzyki. Przecież nie ma potrzeby wprowadzać żadnej Ustawy o Cnocie. Wystarczy bezwględnie karać słuchaczy za zakłócania ciszy nocnej. Ale ta sama kara należy się też nocnym markom słuchającym po nocy Mozarta. Tytułem tego samego paragrafu. Sąsiedzi po pracy przecież chcą spać i nie chcą być zmuszani do zachwycania się matematyczną doskonałością Mistrza z ADHD.
      No i tu będzie problem. Bo konserwatyści wiele mówią o twardości i konsekwencji ale w praktyce różnie to bywa a stąd do quasifeudalizmu zachciankowego jeden malutki kroczek.


      Pozdrawiam,


      Kurna Maciek.


      Co do libertarian, towarzystwo to jest szalenie niejednorodne, ale największe różnice wynikają zwykle z "urodzoności" takiego libertarianina.


      Pomysły typu "znieść obowiązek OC dla kierowców" a jak kierowca spowoduje wypadek to niech buli, nie wynika z libertarianizmu tylko z braku wyobraźni rzeczonego paniczyka, który za cholerę nie potrafi zrozumieć, że sprawca wypadku może się okazać niewypłacalny i nieściągalny. Skoro całe życie mieszkał w willi czy pałacu to jak miał to zrozumieć? Dokładnie taką samą przypadłość miał Rycerz Zakutego Łba który na dodatek ( w odróżnieniu od klasycznego łysola krzywdzącego panienkę ) nie miał nawet świadomości czynienia zła! Prawo Naturalne i już! Dlatego teraz jestem libertarian left, gdzie w odróżnieniu od różnych odłamów anarchokapitalistów staramy się unikać wszelakich paniczyków. Taki i nasz plebejski libertarianizm.

      Usuń
    6. @ Yrk
      Skoro ludzie sami siebie nazywający liberałami (na przykład Ty) twierdzą że nieuniknione jest zalegalizowanie "miękkich narkotyków" czy prawo do adopcji dla par jednopłciowych, jesteście anarchistami i nic na to nie poradzę. Bo to nie ja was namówiłem do wyjeżdżania z takimi szalonymi postulatami ale sami to zrobiliście z własnej woli. Natura nie znosi próżni i jeśli rąsia w rąsię z socjalistami (w dziedzinie obyczajowej waszymi wiernymi sprzymierzeńcami) to przeforsujecie to rozwalając cywilizację białego człowieka władze w Europie podacie mułłom na złotej tacy. A Wasze wnuki w żywy kamień będą przeklinać wasz "leberalizm". Ale będzie już za późno.
      Ile razy Maciek komentuje jakis mój tekst o konserwatyzmie, wyjeżdża z tym zakutym łbem i "paniczykami". Więc mam prawo uważać że widzi ścisły związek między tymi sprawami. Chyba że założysz iż Maciek nie potrafi logicznie myśleć o co na pewno nie stoczę z Tobą homeryckiego boju.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    7. @ Kurna Maciek
      Po zakutym łbie można spodziewać się dowolnego idiotyzmu ale Ty nie musisz ich bezkrytycznie powtarzać bez angażowania swoich szarych komórek. Czy jeśli ktoś obżerający się wieprzowiną stwierdzi że jest pobożnym ortodoksyjnym Żydem to też za takowego go uznasz?
      Pisząc o tum OC i niespójności poglądów głoszonych przez rożnych ludzi uważających się za libertarian potwierdziłeś moje przypuszczenie że w przytłaczającej większości przypadków libertarianizm nie jest doktryną polityczną lecz chorobą psychiczną. Twoje argumenty za istnieniem tego ubezpieczenia sugerują że nie wymagasz hospitalizacji. Ale ta mania prześladowcza nakazująca Ci nieustannie pisać o "paniczykach" sugeruje że Twoja frakcja powinna przybrać nazwę KZMP. Tym razem byłby to skrót nie od Komunistyczna Partia Młodzieży Polskiej lecz od Koszmarnie Zakompleksieni Miniarchistyczni Plebejusze.
      Kłaniam się.

      Usuń
    8. Nie o to chodzi, że Zakuty Łeb pieprzy jakieś głupoty! Głupoty gada wielu. Sęk w tym że rzeczony Rycerz był osobą szalenie wpływową i z ogromnymi koneksjami i z domu rodzinnego i z zagranicy. I o to, że takiemu oto "autorytetowi" wszyscy jedli z ręki i spełniali wszystkie jego zachcianki. Nawet księża, choć trudno Ci w to uwierzyć.

      Pytałeś czy on ma jakichś kumpli. Ależ ma całą masę i to do tej pory. Któż by nie chciał znać rodziny z takimi możliwościami i koneksjami! "Zasady zasadami ale w życiu nie można być frajerem." I Ty Stary Niedźwiedziu w realu pewnie też byś się z nim zaprzyjaźnił. W myśl starej konserwatywnej i brytyjskiej zasady "jeśli nie możesz pokonać wroga, to się z nim zaprzyjaźnij" A panienki? Zawsze można sobie wmówić, że same sobie był winne, że się zbyt wyzywająco ubrały a tak poza tym to na kobiecie spoczywa obowiązek udowodnienia że NIE jest dziwką! Tak było przez całe stulecia. No chyba że ma bogatego i walecznego męża lub ojca, to wtedy ryzykujesz Sądem Bożym czyli pojedynkiem. Jeśli rzecz jasna masz zdolność honorową! Oczywiście rzeczony rycerz od dawna nie jest moim przyjacielem ani nawet kumplem. Ale nie da się zaprzeczyć że jego umiejętności bojowe są niesamowite, na turniejach rycerskich był zawsze gwiazdą a jego wiedza na temat historycznej broni białej jest tak imponująca, że nawet zagraniczne stacje TV chętnie korzystały z jego usług jako konsultanta merytorycznego. Jest współautorem wielu rekonstrukcji dawnych bitew.

      Czy można uznać kogoś kto się obżera wieprzowiną za pobożnego Żyda? Oczywiście nie, ale jeśli ten Żyd byłby prominentem któremu by rabini jedli z ręki ( i to produkty z wieprzowiny )to się zaczyna problem.
      Już nie tyle moralny czy teologiczny ale ogólnoludzki.


      Jeśli zaś chodzi o podawanie Arabom Europy na złotej tacy na skutek relatywizmu moralnego, to chyba nie zaprzeczysz, że złotym wiekiem konserwatyzmu była Epoka Wiktoriańska!

      WTEDY właśnie nastąpiła pełna Hegemonia Rasy Białej za którą tak wzdychasz.

      Tylko nie chcesz przyjąć do wiadomości paru faktów.

      - wtedy było więcej burdeli na 10000 mieszkańców niż jest obecnie.
      - brak pornografii w kioskach wynikał wyłącznie z niedostępności współczesnych technologii i wysokich cen dzieł malarskich, które i dziś są inspiracją dla wielu twórców rozebranych zdjęć.
      - choroby weneryczne szalały i nawet kiła była śmiertelna ( dziś jest lepiej bo postępuchy wynalazły gumki i antybiotyki, za to pojawił się nowy problem... ) a mimo to rozpusta nie została wyeliminowana.
      - istniały Kluby Adonisa, czyli zakamuflowane domy schadzek dla homoseksualistów, zwanych wtedy sodomitami. Oczywiście dostępne tylko dla gentelmanów a nie plebejuszy.
      - nie istniało dożywianie dzieci z ubogich rodzin, zaś sieroty trzymano w sierocińcach w skandalicznych warunkach.
      - byle szkarlatyna i krup wtedy zabijała, zaś służba zdrowia ( nawet taka zdegenerowana jak w Tusklandii ) była dla zwykłych ludzi niewyobrażalnym luksusem.
      - nawet 12-letnie dziewczynki wydawano za maż a związki te były aranżowane przez rodziny. I to nie tylko wśród śniadych Cyganów ale przede wszystkim wśród białych Anglików.
      - pedofilia była tematem tabu, dziecko co się poskarżyło dostawało w pysk aż lądowało na przeciwległej ścianie i słyszało "szanuj ojca swego i matkę swoją". Zwalczanie pedofilii zaczęło się na dobre w połowie ubiegłego wieku i była to w dużej mierze robotą ówczesnych "postępaków", gdyż konserwatyści lubili zamiatać brudy pod dywan.
      - Związki wyznaniowe miały nadal dużo do gadania, tylko zawarły postoświeceniowy gentelman agreement, że mają się nie wtrącać do nauki, techniki i wojskowości. Do medycyny jeszcze mogły.

      Usuń
    9. CD:

      - Jako że obowiązkiem ówczesnego dziecka było bezwzględne posłuszeństwo wobec rodziców, dzieciaki nieraz i nie dwa razy były wysyłane przez tatusiów ( lub pana majstra w pracy ) po piwo lub/i tytoń do żucia lub tabakę. Jakoś nikt wtedy nie robił tym dzieciakom kłopotów w takich sprawunkach, właściciel pubu nie pytał dzieciaka o dowód bo nie było wtedy dowodów!

      - No i największa zgroza! Wszystkie narkotyki były wtedy legalne. Nawet heroina była wówczas składnikiem cukierków przeciwkaszlowych. A opium to nawet ówcześni plebejusze dodawali do piwa. Jakim cudem nie doszło wtedy do takiej fali narkomanii jak obecnie? Oto zagadka godna samego Sherlocka Holmesa.

      I jakoś XIX wieczna Anglia nie wpadła w łapy islamistów! Wręcz przeciwnie!
      Lała Arabów i nie tylko ich aż się dymiło!

      Jak to wytłumaczysz Stary Niedźwiedziu?

      Może dzisiejsze czasy są zbyt cnotliwe? Bo w porównaniu z epoką wiktoriańską jakby nie było są. Dziś piętnastka się gryzie że jest "cnotką niewydymką" i nawet nie wie, że kiedyś zostałaby wydana za mąż jako 12-tka bez pytania czy jest w pełni gotowa czy też nie.

      Dlatego trudno jest zaufać konserwatystom, skoro tak wiele koncepcji przejęli od "postępaków". Czyżby wstyd się było przyznać że "postępacy" też coś sensownego wymyślili? I dlatego trudno oprzeć się wrażeniu, że chodzi tu tylko o to, by radości doczesne był dostępne tylko dla jakiejś "boskiej kasty" a reszta wiodła życie gnuśne i ubogie. Czyli koryto zostaje tylko świnie się zmieniają z czerwonych na czarne.


      Kurna Maciek

      Usuń
    10. Kochany Maćku
      Mąż koleżanki pochodzi z rodu który wydał trzech prymasów Polski a kasztelanów czy generałów nie zliczę. Uprzejmości w stosunku do każdego człowieka mogli by się od niego uczyć wszyscy a już na pewno co poniektóre buraki "z awansu społecznego".
      Opisanemu przez Ciebie zakutemu łbu nie podałbym ręki bo nie spełnia on elementarnych warunków abym mógł to uczynić. Cham z herbem pozostaje chamem. A skoro jakiś ksiądz je mu z ręki to nie jest kapłanem a co najwyżej klechą. W odpowiednio licznej populacji przy niedostatecznej selekcji tacy tez się znajdą. Rozkład Gaussa się kłania.
      Moim modelem konserwatyzmu jest thatcheryzm a nie epoka wiktoriańska. Więc daruj sobie nieustanne powroty do niej i wmawianie mi ze to mój świat. A tak na marginesie, nikt wtedy nie sprowadzał Arabów i Murzynów do Europu jedynie po to aby dostawali do łapy socjal, mnożyli się jak króliki, psuli powietrze i odgrażali co zrobią białasom gdy zdobędą władzę dzięki przewadze liczebnej.
      Nikt Ci nie każe ufać konserwatystom. A z kolei ja mam ujemne zaufanie do liberświrów którzy w dziedzinie szeroko rozumianej obyczajowości działają rąsia w rąsię z socjalistami (których rzekomo nie lubią ale takie dyrdymały mogą opowiadać jedynie głupszym od siebie (co drastycznie zawęża krąg potencjalnych słuchaczy), rozwalają podstawy cywilizacji europejskiej mając do zaoferowania jedynie tolerastię dla każdego syfu i cieszą się przy tym jakby im kto w kieszeń napaskudził, jak głosi popularne powiedzenie.
      Kłaniam się.

      Usuń
  8. Z tym, że Epoka Wiktoriańska to konserwatyzm zwycięski i w pełnym szwungu, a Thatcheryzm to oblężona ( przez socjalistów wszelkiej maści ) twierdza. Spora różnica!

    Fakt, że Murzyni i Arabowie nie dostawali wtedy zasiłków. Ale wtedy NIKT nie dostawał zasiłków.

    Nawet nauczyciele mieli w regulaminie przykazane, by odkładać co miesiąc drobne sumy na starość aby na starość nie żebrać i nie sprawiać kłopotów społeczeństwo.

    A gdzie jest napisane że popieram na przykład parady równości czy inny syf?
    Czy sam fakt, że dysponuję wiedzą na temat burdeli wiktoriańskiej Anglii już to tego predysponuje?


    Pozdrawiam,


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany Maćku
      Skoro nie popierasz dowolnego moralnego syfu, nie będę odtąd poważnie traktować serio Twoich libertariańskich deklaracji. Jeśli do tego okaże się jeszcze że nie jesteś zwolennikiem powszechnego dostępu do narkotyków dla osób pełnoletnich, ten rzekomy libertarianizm uznam za figurę stylistyczną, równie absurdalną jak rzekomy katolicyzm zakutego łba. O którym mój znajomy jezuita (pokrótce zreferowałem mu sprawę) powiedział że gdyby coś takiego trafiło do jego konfesjonału, wywaliłby na zbitą mordę bezczelnego bluźniercę.
      A tak na marginesie, za królowej Wiktorii brytyjskimi premierami byli z grubsza po połowie torysi i wigowie czyli liberałowie.
      Kłaniam się.

      Usuń
    2. Późny ten komentarz, bo niestety muszę ostatnio dużo pracować. Niestety nie mam rodzinnej fortunki ani nie dostaję od nikogo żadnego zasiłku ad mortem defecatam ani żadnego innego.

      Nie wiem czy Twoja radość nie jest przedwczesna! Tak jak Prawo Naturalne dla każdego może oznaczać co innego ( tu Rycerz niech będzie przykładem ) tak i "syf" nie zawsze oznacza to samo dla wszystkich.


      Moja niechęć dla publicznych parad gejowskich wynika z głębi libertarianizmu! ( nie mylić z libertynizmem ).
      Po prostu są ludzie, którzy sobie tego oglądać nie życzą, poza tym na ulicach kręcą się dzieci i rodzice nie mają jak ich odseparować od niechcianych treści.
      I to jest bardzo po libertariańsku.

      Ale po libertariańsku to znaczy też, że tak samo jak nie należy zmuszać ludzi do oglądania parad, których oglądać sobie nie życzą, tak samo nie należy ludzi zmuszać do OBOWIĄZKU nienawiści do gejów, tudzież "patriotycznego obowiązku" rąbania wszelakich "niewiernych".


      Jestem jak najbardziej za legalizacją narkotyków dla osób pełnoletnich.
      Ale jako realista wiem, że póki to nie jest realne, to należy przedsięwziąć dwa kroki

      - depenalizować posiadanie narkotyków, by nigdy więcej żaden policjant nie podrzucał dziewczętom narkotyków do torebki i nie składał jej potem "propozycji nie do odrzucenia". Jak go przypili to niech idzie do wiadomej agencji i odżałuje parę stów.
      Jest to niezbędne zwłaszcza w polskiej rzeczywistości, gdy zeszmacenie wszelakich służb ( za przeproszeniem ) publicznych przekroczyło już wszelkie granice.

      - uzdrowić prawo, by raz na zawsze zerwać z odwiecznym polskim "polskie prawo jest jak pajęczyna, bąk się przeciśnie ugrzęźnie chudzina" Singapurczyków podziwiam nie tyle za dyndanie dealerów ale za konsekwencję w stosowaniu prawa i niekreowaniu "świętych krów" zwanych też przeze mnie "ubermenschami". Jamerykaniec też w końcu oberwał.


      A tak poza tym rozmyślając o czasach wiktoriańskich znalazłem dziwną prawidłowość.


      Za królowej Wiktorii seks był tylko dla możnych. Dla plebejuszy była szklanka wody i leżenie krzyżem. A jak już, to seks tylko w celu prokreacji. Żadnych orgazmów ani okrzykó rozkoszy! Za to narkotyki były legalne i to wszystkie bez wyjątku. Były za to karane długoletnim więzieniem próby samobójcze ale to już nie na temat.

      Teraz dla odmiany seks się stał dostępny nawet dla plebejuszy a narkotyki są nielegalne dla plebejuszy, bo olimp społeczny i celebryci ćpają w najlepsze, a jak kogoś z nich przymkną, to przyczyną tego jest jakaś "wojna na górze" albo dworski intrygi na Olimpie.


      Tak sobie myślę, że może przyczyną Waszych klęsk jest to, że chcecie wszystkiego naraz? Walczycie i z seksem i z narkotykami!
      Społeczeństwo wiktoriańskie jakie było takie było ale działało!


      Swoją drogą zastanawia mnie Twoja zaciekłość w walce z marihuaną. Przecież to plebejski narkotyk! Jako przedstawiciel środowiska akademickiego "bliższa Ci ciałem" powinna być AMFETAMINA, która "ryje berety" znacznie potężniej niż marihuana no i która jest bardzo ale to bardzo popularna w środowisku studentów, zwłaszcza przed sesją. Nie wspomniałeś o amfie na tym forum ani słowem. Dlaczego?
      Oczywiście NIE próbuję Ci wmówić, że marihuana to samo zdrowie bo tak NIE jest!


      Tym jezuitą to mnie zaskoczyłeś! A czy Ty wiesz, że ten zakon został powołany SPECJALNIE do walki z reformacją? Bo "stare" zakony zupełnie sobie z Lutrami nie radziły. Nie wierzę w to, że ten jezuita wywaliłby Rycerza na zbity pysk. No chyba że coś się u Jezuitów zmieniło. Przecież ten zakon "przyklejał się" do możnych domów i dzięki stosowaniu podwójnych standardów moralnych zbudował swoją potęgę!
      Przecież to nie kto inny jak Ignacy Loyola jako pierwszy wymyślił zasadę "cel uświęca środki". Dalszych szczegółów Ci oszczędzę, bo i tak uznasz to za bolszewicką propagandę.

      Masz takiego kumpla i jeszcze żeście się nie pogryźli? Jak to się stało?

      Usuń
    3. CD

      A co do Zakutego Łba, nie było on OK nawet w majestacie Prawa Średniowiecznego, gdyby "wszeteczni lewacy" go nie znieśli.
      Miałby bowiem prawo do TYLKO jednej nocy, tylko z chłopką świeżo poślubioną i tylko tą z jego włości. A wiejski mąż zyskiwał w tę noc prawo do upolowania grubego zwierza w pańskim lesie. I od jelenich rogów wzięło się pojęcie "rogacza". Wiedziałeś o tym tak na marginesie?

      co do Wigów to trochę słyszałem o nich i o ich udziale w "chwalebnej rewolucji" ale pora kończyć. Kiedyś trzeba odpocząć.


      Pozdrawiam,


      Kurna Maciek

      Usuń
    4. Kochany Maćku
      Z tym jezuitą mam poprawną a nawet serdeczną relację bowiem żaden z nas nie jest zakompleksionym matołkiem ani libertarianinem (po rozmowach z Tobą zaczynam nabierać podejrzeń że są to synonimy). A historii naprawdę nie musisz mnie uczyć bo podejrzewam że o reformacji i kontrreformacji wiem dużo więcej od Ciebie. A o tych rogach w różnych wersjach, nie tylko europejskiej średniowiecznej ale i hinduskiej, żydowskiej czy bizantyjskiej (w tym ostatnim przypadku chodziło o żony dworzan pewnego basileusa) czytałem gdy zapewne Ciebie jeszcze na świecie nie było.
      Swego czasu Bill Cosby na jakimś murzyńskim kongresie strasznie podpadł swoim współplemieńcom żądając aby przestali pieprzyć o niewolnictwie które zakończyło się sto pięćdziesiąt lat temu. Więc byłbym wdzięczny gdybyś Ty przestał w końcu opowiadać te wiktoriańskie pierdoły a za twarz dzisiejszego konserwatyzmu uznał Thatcher i Reagana a nie Disraeliego czy Salisbury'ego. To już w końcu stało się nudne a od początku było bezdennie głupie. A jeśli z tym nie skończysz, uznam że masz jeszcze bardziej zakuty łeb od tego pożal sie Boże "rycerza".
      Kłaniam się.

      Usuń
    5. P.S.
      'Marychujanę" wymieniam z nazwy bo wszelakie "wolnościowe" moralne bydło nieustannie wmawia że nie jest to narkotyk. I drze tępe jadaczki żeby "uwolnić konopie". A nie wymieniam z nazwy całej listy pozostałych narkotyków bo ten blog nie jest dedykowany kretynom. Człowiek na poziomie inteligencji wyższym niż najbardziej kumaci libertarianie bez problemu połapie się jaki jest mój stosunek do wszystkich narkotyków, Ale już tu widzę gównianą insynuację jakobym zwalczał "plebejską" marychujanę a rzekomo był bardziej wyrozumiały dla "elitarnej" amfetaminy. Co składam na karb antyfeudalnego skretynienia (czas wreszcie nazwać to straszenie powrotem pańszczyzny i inne tego rodzaju wybroczyny Twojego mózgu po imieniu).
      W 'bannerowej " części strony jest wyraźnie napisane że "Antysocjal" nie jest dla idiotów. Czy muszę dopisać "i libertarian"? Bo sądząc po poziomie inteligencji prezentowanym w sieci przez ludzi którzy sami siebie tak nazywają, libertarianizm nie jest doktryną polityczno-ekonomiczną lecz dysfunkcją procesu myślenia.
      Kłaniam się.

      Usuń