niedziela, 4 maja 2014

Homoasymetria

W swoim jak zawsze ciekawym wpisie:
czcigodny Dibelius zawarł myśl równie ważką co nieomal nie spotykaną w publicystyce blogowej (że o "merdialnej" nie wspomnę). Zauważył że w samej nazwie organizacji LGBT tkwi już oszustwo bowiem lesbijki są jedynie kwiatkiem do kożucha. Gdyż zawodowi "geje" tak naprawdę po prostu nie cierpią kobiet zaś wszelakie Środy czy Szczuki pełnią dla nich rolę leninowskich użytecznych idiotek. Spędzając długi weekend na Mazurach, miałem czas aby zastanowić się nad tym spostrzeżeniem Dibeliusa i przypomniałem sobie moją jak na razie jedyną styczność z kobietami które swoje potrzeby seksualne zaspokajają z własną płcią.
Dobrych kilka lat temu zostałem przez kolegę, kierownika pracowni w poważnym biurze projektów, zaproszony na półtoradniowe grill party na jego działce niedaleko od Warszawy. W ten nietypowy aczkolwiek wielce sympatyczny sposób obchodził on wraz z żoną trzydziestą rocznicę ich ślubu. Dojechałem kiedy przygotowania trwały już w najlepsze. Gdy przywitałem się z panią domu i spytałem do jakiej pracy mam się przyłączyć, usłyszałem:
Niedźwiedziu, pomóż Lenie kroić warzywa na surówkę (tu wskazała na ładną drobną dziewczynę szatkującą kapustę przy stole kuchennym). Tylko jej nie bałamuć bo Ania ci oczy wydrapie.
Mocno zdziwiony przylączyłem się do pracy, rozmawiając z Leną o jakichś banałach i skupiając swój wzrok na nożu i paluchach, co w tej sytuacji nie było nietaktem. Podczas imprezy obydwie dziewczyny usiadły przy stole obok siebie ale nie było żadnych demonstracyjnych karesów. Uważny obserwator mógł jedynie zauważyć że jedna podawała drugiej bez pytania przyprawy czy oczekiwany rodzaj pieczywa a kawę czy herbatę dla tej drugiej słodziły właściwą ilością cukru. Co świadczyło o doskonałej wzajemnej znajomości swoich upodobań. Ale mogło przecież mieć miejsce między siostrami czy serdecznymi przyjaciółkami od wielu lat. Po kolacji i ognisku udaly się na spoczynek do malutkiej klitki o której wiedziałem że jest wyposażona jedynie w jedno łóżko, stolik nocny i kilka wieszaków na ubrania. Po sniadaniu dziewczyny pożegnały się, wsiadły do samochodu Ani i odjechały. Zwróciłem uwagę na fakt iź podczas pożegnania z panią domu nie było często spotykanych wśród pań pocałunków w policzek ale jedynie uśmiech i uścisk ręki.
Gdy po śniadaniu pomagałem uroczej gospodyni w zmywaniu stosu sztućców, kubków i talerzy, nie mogłem nie spytać o tę dziwną parę. W odpowiedzi usłyszałem:

Ania po ukończeniu polibudy przysłała papiery do biura bo jej opiekun dyplomu, kolega Kazia z roku, polecił ją jako osobę mającą zadatki na dobrego inżyniera. Kazio już po trzech miesiącach potwierdził że będzie z niej projektant i zatrudnił ją na stałe. Dziewczyna nie jest jakąś skończoną pięknością ale ma miłą buzię, dobrą figurkę i sporo pod sufitem. Więc trzech kawalerow z pracowni zaczęło ją adorować. A wtedy ona podczas przerwy na kawę powiedziała im że wyrazy uznania nie są jej niemiłe ale musi powiedzieć im że ona woli kobiety. Chłopaków zamurowało a po kilku dniach postanowili sprawdzić czy to nie jest wymówka. Zatem po pracy zaprosili ją na drinka do klubu go-go. Nie żadnego burdelu jedynie taki klub udającego ale najlepszego w Warszawie, w którym nia ma żadnych pokoi na zapleczu a ochrona rygorystycznie pilnuje czy goście nie próbują pchać łap tam gdzie nie trzeba, Czuła się tam świetnie, bawiła doskonale i z ożywieniem, znawstwem oraz widoczną przyjemnością komentowała nie tylko umiejętności taneczne ale i anatomię striptizerek. I od tej pory w pracowni traktowana jest po prostu jako kumpela. A ja przynajmniej jestem spokojna gdy im wypadnie coś na przedwczoraj i zostają po godzinach.
Gdy mąż mi o tym opowiedział, ze zwykłej babskiej ciekawości zaproponowałam aby ją kiedyś zaprosił do nas na kolację. Na wszelki wypadek z jej drugą połową bo nie wiedzieliśmy czy pozostaje w jakimś stałym związku. Przyszła z Leną, jak się okazało, studentką biologii. Było miło, a w ich zachowaniu nie dopatrzyłam się niczego sztucznego czy wręcz paskudnego, jak to ma miejsce w przypadku męskich ciot. Więc się kolegujemy a one czasami są zapraszane do nas na działkę.

Oczywiście jednostkowy przypadek nie może być uogólniany na cała populację. W końcu Dibelius wspominał też swego czasu o takim zezwierzęceniu jak lesbijskie gwałty. Dlatego też swoje uwagi przedstawię nie jako skrystalizowane wnioski lecz tylko hipotezy czy nawet jedynie punkt wyjścia do dyskusji. A więc formułowane warunkowo i zaopatrzone w duże znaki zapytania.
Porównując homoseksualizm męski z damskim, dopatrzyłem się kilku istotnych różnic, przemawiających na korzyść tego drugiego.

  • Lesbijki są dyskretniejsze i mniej nachalnie pchają się ze swoją odmiennością ludziom przed oczy. Pomijając niektóre zawodowe aktywistki, jak do tej pory nie widziałem w przestrzeni publicznej kobiety w sposób sztuczny i obrzydliwy maskulinizującej swój wygląd. Natomiast każdy człowiek mieszkający w dużym mieście musiał na zasadzie prawa wielkich liczb spotkać na ulicy, w sklepie czy w teatrze ciotę, w normalnym człowieku mogącą wykrzesać nie podziw (którego ma czelność się domagać) lecz jedynie odruch wymiotny.
  • Wiedzę o takich przybytkach siłą rzeczy czerpię z mediów. Ale jak do tej pory nie sptkałem się z informacją jakoby w klubach dla lesbijek istniały "dark roomy". A więc jeśli nawet przychodzą tam samotne kobierty na podryw, odbywa to się w bardziej cywilizowany sposob.
  • Kiedyś w prasie natrafiłem na wywiad z jakimś pedałem. Który przeprowadzającemu takowy pismakwi idiocie wciskał kit że oczywiście bardzo kocha swojego partnera. Ale raz w tygodniu idą do takiej speluny i obaj z tego pomieszcenia korzystają, łajdacząc się z przygodnymi partnerami jednorazowego użytku, "żeby uniknąć nudy". Jeśli zjawisko takie istotnie nie występuje wśród lesbijek, znacznie łatwiej jest uwierzyć w istniejące między nimi więzi uczuciowe.
  • Każdy proktolog zada kłam pedalskim bredniom o ich "bezpiecznym seksie". Bowiem ta część ciała która jest przedmiotem ich adoracji, zaprojektowana była do zupełnie innych czynności fizjologicznych. A mikrouszkodzenia śluzówki w kontakcie z bakteriami znajdującymi się w metabolicie usuwanym tamtędy z organizmu, mogą prowadzić do poważnych stanów zapalnych. W przypadku zabaw dwóch pań to zagrożenie nie występuje.
  • Nie słyszałem też o takim zjawisku jak polowanie prez młode dziewczyny na "klientki" po galeriach handlowych czy toaletach.
Nie mam zwyczaju zaglądać komuś do sypialni, jak to konserwatystom próbuje imputować libertyńska swołocz. Ale w przestrzeni publicznej, której nie wolno zasmiecać żadnym obscenicznym gówniarstwem, z podanych powodów znacznie łatwiej jest mi tolerować pary damsko-damskie. 

Stary Niedźwiedź

21 komentarzy:

  1. Zali to jeszcze czcigodny Stary Niedźwiedź? - czy już advocatus diaboli?

    Miałem i ja onegdaj podobne spostrzeżenia klasyfikując zło na mniejsze i większe. Wszak widok dwóch pięknych postaci wzniecić może więcej dla ich kształtów podziwu niźli tylko jednej. Tylko (...)

    Piszesz w poprzednim swoim wystąpieniu - "Słowo PEDAŁ rezerwujemy dla tych którzy pozbawieni są poczucia elementarnej przyzwoitości".

    I słusznie, bo tu - o poczuciu piękna mówić raczej niepodobna. Czy jednak - o tej samej przyzwoitości mówić można w kontekście lesbijek?

    Za złe Ci nie mam, bo jak wspomniałem - sam miewałem tożsame poglądy. Tylko - coś za coś?
    Pozwól proszę porównanie. Bez kontekstu co prawda ale:
    Czy wyrok na na miejskiej szubienicy czymś różni się od zastrzyku w sterylnym pomieszczeniu równie miejskiego więzienia?
    No tak. Tu bardziej - a tu mniej publicznie. Obydwie zaś czynności - jeden mają wspólny mianownik.

    Pryncypiów nam trzeba Czcigodny Stary Niedźwiedziu. Pryncypiów niewzruszalnych - bo co to za fundament, który chwiejnym jest już od samego założenia że takim być może!

    Garniec serdeczności staruszku w twe ręce. Pij - ile dusza zapragnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Adamie
      Wydaje mi się że w przestrzeni publicznej praktycznie nie spotyka się kobiet na siłę maskulinizujących swój wygląd, co byłoby jakimś odpowiednikiem "ciot". Zatem albo odsetek tych "pchajacych się ludziom przed oczy" jest wśród kobiet dotkniętych tą dewiacją niższy niż wśród zboczonych mężczyzn, albo też lesbijek jest w społeczeństwie mniej niż homoseksualistów płci męskiej. W obydwu przypadkach punkt na rzecz kobiet. I dlatego znacznie łatwiej jest mi wykrzesać w sobie tolerancję w stosunku do osób płci żeńskiej dotkniętych tą dewiacją.
      Poza tym w mojej ocenie kobieta wkraczająca na taką ścieżkę mimo wszystko ponosi mniejszy szwank na swojej kobiecości i honorze niż były mężczyzna zaczynający się bawić w proktologa amatora. Mówiąc naszym zawodowym slangiem, różnica jak między "warningiem" a "errorem". Wiedząc o takich prferencjach konkretnej osoby, tej pierwszej rękę bym podał. Temu drugiemu za cholerę nie.
      Spełnienie garnca napitku w Twoim towarzystwie poczytuję sobie za zaszczyt.

      Usuń
    2. Czcigodny Stary Niedźwiedziu - w języku żołnierza niema innych odpowiedzi aniżeli w najprostszej logice. Jedynka lub zero. Prawda lub fałsz. Na moje nieszczęście dołożono do niej jeszcze stan else (jeżeli). To znacznie gmatwa.

      Na nieszczęście zaś wszystkich, pojawia coś takiego - co zwie się relatywizmem. To jest jak gu...o. Twór - zupełnie swą konsystencją pozbawiony właściwości określanej jako constans, a na dodatek - jego zapach (jak dla mnie ) nadmiernie jest odległy od perfum. To tak - jakby Gombrowicz był autorem moralności Pani Dulskiej.

      Prawda lub fałsz "jeżeli" spełniony jest warunek.
      Warunek "nie afiszować się" - bez względu na to, że z równania wynika fałsz, a ma dać wartość "prawda"?

      W logice myślenia Stwórcy była słuszna koncepcja oparta na twierdzeniu:
      mężczyzna i kobieta z tyłu są do siebie podobni. Z przodu do siebie pasują.

      Korzystając z funkcji "jeżeli" - dopasujesz z przodu dwie kobiety lub dwóch mężczyzn?
      Za każdym razem będzie coś "sterczeć". No - chyba że ja - zupełnie nie znam się na anatomii.

      Co zaś się zaszczytu tyczy - pozwolę sobie go w pełni odwzajemnić.

      Usuń
    3. Panie Grudzinski Adamie zreszta, Nie kto inny ja Jan -Nalecz- z Ostroroga Ostroróg napisał że "wszyscy ludzie powinni byc JEDNAKO traktowani wobec prawa i obyczajów" a napisał to wieków temu 5. Ja bym tu zszedł z pańskiego stanowiska które opiera się o to "marzenie Słowackiego" które wyraża "aby wszyscy Polacy stali się aniołami" do rzeczywistości. A RZECZYWISTOSC jest taka byli homoseksualisci od tysiecy lat i sa.Zyli z nimi nasi przodkowie i nie mieli zadnych z tego tytulu wiekszych problemow. TO sa FAKTY a ze DZIS mamy problem z "zawodowymi gejami" no mamy takie sa FAKTY. Swoja droga zapewne zna pan zyciorys czcigodnego pana Szczuki ojca tej pomylki genetycznej niejakie "Kazimiery" . Sam Pan widzi jak daleko pada jablko od jabloni ..

      pozdrawiam
      PiotrROI

      Usuń
    4. Panie Piotrze. Są różni gospodarze. Jednym chwasty nie są przeszkodą bez względu na szkody jakie wyrządzają. Inni - będą je pieczołowicie wyrywać.
      Przemilczanie zła tylko dlatego - że jakoś da się z nim żyć, to może i dobra droga dla kogoś kto dba przede wszystkim o stan swojego serca. Wszak brak stresu - do najprostsza droga do uniknięcia zawału.

      Gdybyż jednak o ów sam zawał chodziło - pal sześć. Jednego bądź kilku ideowców na świecie ubędzie praktycznie bez śladu. Tylko wie Pan. Prócz takich jak ja - są jeszcze dzieci, ludzie "chwiejni", o nie do końca sprecyzowanych poglądach - i tutaj - zaczyna się problem o wiele większy.

      W domu może być pięknie - choć kurz pod dywanem nadal będzie doskonałą pożywką dla miliardów roztoczy na które choćby ja sam - pozostaję histerycznie wręcz uczulony.

      Zamiatać więc? - czy udawać że wszystko jest OK. (no - prawie ok)

      Taka jest właśnie rzeczywistość (celowo nie piszę z naciśniętym capsem) na świecie a on sam - w sposób widoczny stacza się na dno już nawet nie po równi pochyłej a wręcz wpada w czarną dziurę (bez skojarzeń proszę)

      Pisze Pan wreszcie " Swoja droga zapewne zna pan życiorys czcigodnego pana Szczuki ojca tej pomyłki genetycznej niejakie "Kazimiery" . Sam Pan widzi jak daleko pada jabłko od jabłoni ".

      Panie Piotrze. Nawet, jeśli owo jabłko padnie bardzo blisko, a będzie pod nią (jabłonią) nasrane - to w niczym nie będzie przypominać pierwowzoru a ja - z pewnością na prawach aksjomatu nie będę miał nań ochoty.

      To prawda, że homoseksualizm nie jest czymś nowym. Tylko - Panie Piotrze, tysiąc lat temu wieści z jednego końca wsi na drugi szły kilka dni. Dzisiaj - z jednego końca świata na drugi w sekundę. To uzmysławia skalę zagrożenia. No - chyba że nie wszystkim.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

    Ja pozwolę sobie tutaj na jeszcze inną teorię, mianowicie w swoim przedostatnim wpisie o zakłamanej historii kobiet starałem się podkreślić jak bardzo w ostatnim czasie zmienił się sposób postrzegania obu płci i zachowań tolerowanych u kobiet, jak i u mężczyzn. Lesbijki oczywiście żyły sobie podobnie jak i pederaści na przestrzeni wieków i to uważam mimo wszystko za pewne dziwne zaburzenia preferencji seksualnych, które można z powodzeniem zmieniać, a które to też są najczęściej wynikiem pewnych wydarzeń z dzieciństwa. Bądź co bądź, historie tego typu osób są zazwyczaj podobne i łączą się w np. poszukiwaniu opieki ze strony kogoś własnej płci i odpowiednich wzorców.

    Mimo to, w dzisiejszych czasach powstała moda może nie tyle na homo- lecz na biseksualizm, na eksperymenty i tego typu wyznania już w młodym wieku. Można oczywiście powiedzieć, że jest to wina mediów i propagandy lobby homoseksualnego, oczywiście. Ja jednak widzę wyraźnie, że zastąpienie mężczyzn zwyczajnymi facetami niczym nie przypominającymi tych z pokolenia naszych dziadków sprawić mogło, iż w wielu krajach nastąpił brak wzorcu dla młodych mężczyzn, a zatem naturalnie mogło się stać, iż tego typu zachowania bi- i homoseksualne poszerzyły się o jednostki zagubione, zaniedbane na polu wychowawczym, pozbawione prawidłowego ukształtowania charakteru co ich przodkowie. Podobną sytuację widzimy u kobiet, czyż nie? Kulturalną, uprzejmą i opanowaną damę, która wychowywała gromadkę dzieci zastąpiła Mariolka-glonojad łykająca tabletki antykoncepcyjne jak witaminki, która myśli, że celem życia jest wieczna zabawa, seks, nowe diety odchudzające i platynowe karty kredytowe. Kobietę zastąpiła jej podróbka - wulgarna, obrzydliwa, cyniczna, ordynarna i pusta Jolka znana dokładnie całemu osiedlowi. Może też więc wiele kobiet w swoich poszukiwaniach trafia na odpowiednie partnerki, których im brakowało dawniej? Może zawiedzione tymi podróbkami mężczyzn uważają, iż łatwiej znaleźć normalną dziewczynę niż chłopaka? Myślę, że udane związki tego typu par to właśnie takie przypadki - nie żadnych zboczeńców, ani wrzeszczących opłacanych ciot, a faceci i kobiety zagubione, które skrzywdził obecny świat i znaleźli oni nietypowe ukojenie nie tam, gdzie powinni, a gdzie po prostu musieli. Moja teoria jest może i naciągana, lecz wierzę, że to po części prawda. Albowiem dziś zniszczono już wszystko, również człowieka, a w sytuacjach kryzysowych i na wojnie, nawet tej wytoczonej całej ludzkości, ludzie robią rzeczy do których w normalnych sytuacjach nie byliby zdolni, a które są często jedynymi dla nich słusznymi.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Robercie
      Z Twojej teorii łatwiej mi zaakceptować jej część mówiącą o zaniku mężczyzn potrafiących brać na siebie odpowiedzialność za kobietę, obdarzyć ją uczuciem i zapewnić im jakieś minimum egzystencji. Gdy nie brak męskpodobnego szrotu, kombinującego głownie jak zabalować i "przelecieć jakiś towar", kobiety istotnie szukają przyjaciólek z którymi mogą o wszystkich sprawach porozmawiać. I niekiedy może to doprowadzić do przekroczenia granicy na której kończy się przyjaźń.
      Natomiast nadprodukcja przygłupich Mariolek w białych kozaczkach powinna skutkować tym większym docenianiem przez facetów kobiet które mają coś w głowie a niekoniecznie wyglądają jak zdjęcie z z brukowca, przed opublikowaniem ostro obrobione Photo Shop Editorem. Dla wymoczkowatości i posiadania nabiału jedynie w lodówce znacznie trudniej mi znaleźć zrozumienie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Myślę, że kobiety z natury są bardziej dyskretne i taktowne i to jest jak sądzę przyczyną nieepatowania swoja orientacją w przestrzeni publicznej. To nie oznacza, że i w tej populacji nie występują babony agresywne, wyuzdane i wulgarne. Niemniej, z punktu widzenia heteryka (a w moim przypadku męskiej szowinistycznej świni), dwie całujące się dziewczyny nie wywołują we mnie odruchu wymiotnego, a dwóch pederastów już tak.

      Pozdrawiam, TF

      Usuń
    3. Poniekąd zgadzam się z ta teoria,jednak uważam,że owo "zastąpienie" kulturalnych,uprzejmych i opanowanych dam przez Jolki i Mariolki to idealizacja czasu przeszłego ,w którym zawsze istnialy i kobiety kulturalne ale też i owe Jolki,Mariolki,zmieniły się tylko może proporcje i środki wyrazu.Kłaniam się

      Usuń
    4. @ Tie Fighter
      Czcigodny Tie Fighterze
      Mam bardzo podobne odczucia. Widok dwoch całujących się dziewczyn nie budzi we mnie obrzydzenia a pierwszą narzucającą się reakcją jest współczucie. A nie formujący się paw, jak ma to miejsce na widok migdalacych się pedałów.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. Nie zapominajmy jednak Panowie, że to kobiety od zawsze sprawiały, że mężczyźni starali się być lepszymi i dopóki wzorce były odpowiednie, dopóty te nasze starania były dzięki odpowiednim wtedy kobietom nakierowane na coraz to większe postępy mężczyzn w byciu jak najlepszymi dla nich. Podobno upadek cywilizacji zaczyna się od upadku kobiet. Oczywiście, w tej sytuacji mężczyźni winni doceniać tym bardziej kobiety kulturalne i mądre, lecz skoro to kobiety nas zawsze kierowały na właściwą drogę, to w tym przypadku łatwiej o zboczenie z niej. Nie ma odpowiedniego wzoru, a facet faktycznie myśli, że metroseksualizm, tatuaże drutu kolczastego, sterydy i jak największy "przebieg" na imprezie to wyznacznik bycia facetem właśnie. Upierać się będę zatem przy tym, że kobiety jako lepsze połówki nas, będąc w faktycznej mniejszości nie są w stanie nakierować odpowiednich wzorców i straciły kontrolę, a faceci po prostu stadnie kierują się zaleceniami zdegenerowanej i zdemoralizowanej większości. Łatwo zwalić winę na innych? Cóż, historia savoir-vivre również pokazuje, że mężczyźni starali się o to dla swoich dam, a nie na odwrót.

      Mam ochotę na najbardziej prostackie wytłumaczenie dla tego, o czym piszą Szanowni tie_fighter i Dibelius: po prostu mimo dewiacji tego typu jednostek, heteroseksualny mężczyzna widzi w dwóch lesbijkach nadal często atrakcyjne kobiety, a heteroseksualne kobiety widzą w często też atrakcyjnych homoseksualnych facetach... po prostu dwóch facetów. Stąd odruch wymiony przez jedno, a nie przez drugie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    6. @ Hiob
      Czzcigodny Hiobie
      Co się tyczy idealizacji dawnych czasow, nie do końca się z Tobą zgodzę. Poza damami było też bardzo wiele kobiet które edukację ograniczyły do kilku klas szkły podstawowej i o sztuce czy historii byś sobie z nimi nie porozmawiał. Ale one miały twardy kręgosłup moralny i gówniarstwa nie akceptowały. A poza tym nie był im obcy zdrowy rozsądek. Wydaj mi się że to one były najliczniejszą grupą kobiet, liczebnością zdecydowanie górującą zarówno nad damami jak i lafiryndami.. A obecnie te proprcje zmieniły się, bynajmniej nie na korzyść. Bo coś mi się dziwnie wydaje że ze znaczną częścią współczesnych dziewuch też byś sobie oo pewnych rzeczach nie pogawędził ale za to kręgosłup moralny mają z plasteliny.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    7. Stary Niedźwiedziu -a jednak się zgadzamy,bo i ja twierdzę,że zmieniły się proporcje.Jednak różnimy-bo daleki jestem od twierdzenia (idealizacji),że w dawnych czasach nie było kobiet głupich i bylejakich.Były,były....Kwestia proporcji ,oczywiście na niekorzyść naszych czasów.Kłaniam się

      Usuń
    8. Czcigodny Hiobie
      Skoro doszliśmy do porozumienia w kwestii zmiany proporcji to moim zdaniem nasze stanowiska różnią się w trzeciorzędnych kwestiach.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    9. @ Robert Grunholz
      Czcigodny Robercie
      Znalezienie praprzyczyny tego upadku obyczajów nie jest łatwe. Ale Twoja hipoteza iż to kobiety obniżyły poprzeczkę sobie a w konsekwencji i mężczyznom, wygląda sensownie. Gdyby wyroby męskopodobne na propozycję zajarania czy szybkiego numerku słyszały w odpowiedzi "spieprzaj gnoju", naturalna selekcja wyeliminowałaby taki szrot.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
    Napór współczesnej rzeczywistości, unurzanej w lewactwie, zmusza nas do zajmowania się tymi tematami. Zajmowanie pryncypialnej, biblijnej postawy to droga do izolacji i utraty wpływu na procesy społecznej. Niezbędna jest rozwaga i kompromis. Naturalnie zgadzam się z myślą zawartą w poprzednim wpisie - tolerujmy zachowania seksualne (niezależnie od orientacji) jeśli są dyskretne i nie są wykorzystywane do celów politycznych. Zachowanie pań opisane w Twojej relacji spełniało te kryteria,
    Natomiast odnośnie oceny estetycznej pary gejów i pary lesb. Niewątpliwie dla większości mężczyzn para atrakcyjnych lesb pozostaje atrakcyjna, pomimo swojej orientacji. Ale spotkałem się z opinią koleżanki, że dla niej widok czulących się lesb byłby obrzydliwy, a nie miałaby nic przeciwko obejrzeniu pary gejów w takiej samej sytuacji. Do końca więc nie wiem, co o tym myśleć.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      Homoseksualizm to stara dewiacja. Tyle tylko że dawniej (pomijając takie krótkotrwale paroksyzmy jak dwór ostatnich Walezjuszy) nikt się tym nie popisywał. A obecnie rozwydrzone pedały pchają się z tym przed oczy.
      Co się tyczy asymetrii, zwróć uwagę na fakt że o ile pedał ma całe mnostwo gwarowych negartywnych określeń, o tyle poza "lesbą" nie spotkałem potocznego określenia lesbijki. A i negatywny ładunek emocjonalny, przypisany do tego słowa, jest w moim odczuciu znacznie mniejszy.
      Poza tym z mojego punktu widzenia, dziewczyna która prześpi się z inną, nie przestaje być kobietą i nie miałbym problemu z podaniem jej ręki. A pedał definitywnie przestaje być mężczyzną i jak dla mnie, staje się odpowiednikiem hinduskiego "niedotykalnego".
      Nie jest to jedynie mój punkt widzenia. Znam przypadek dwóch marynarzy, kolegow z jednego statku. Gdy okazało się ze podczas kilkumiesięcznych nieobecności ich żony wzajemnie się pocieszają, w pierwszej chwili przeżyli szok. Ale po namyśle doszli do wniosku że jest to dla nich mniejszy dyshonor niż rogi przyprawione z jakimś facetem. I w koncu to zaakceptowali.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Rzeczywiście istnieją różnice między homoseksualizmem jaki dotyczy mężczyzn czy kobiety. Mieszkam z wieloma ludźmi obecnie pod jednym dachem. Jest też para lesbijek. Zorientowałem się, że są lesbijkami po paru tygodniach, zupełnie przypadkiem, i to dzieląc wcześniej ten sam dom.
    Na studiach mieliśmy też ze dwóch ,,gejów". Jakimś cudem wszyscy wiedzieli o ich orientacji, mimo, ze wcale nie wsadzali sobie piór w tyłek czy podobnych rzeczy w inne części ciała.
    Praktycznego znaczenia obserwacja ,,dyskretności" obu płci nabiera udowodniając, że cały problem z prawami homosiów powstaje gdy stają się ostentacyjni. Czyli częściej to dotyczy mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Slavomirze
      Przytoczone przez Ciebie informacje potwierdzają moje hipotezy. Po prostu kobiety dotknięte tą "innością" nie pchają się z nią ludziom przed oczy. A studenci o których piszesz, mimo że nie sięgali po obsceniczne formy demonstrowania swej dewiacji, nie mogli się powstrzymać przed wysyłaniem sygnałów o swej dewiacji, skoro było to powszechnie znane. Jak słusznie zauważyłeś, problemy zaczynają się gdy demonstrowanie swojej orientacji seksualnej stale się ostentacyjne. I dlatego statystycznie rzecz ujmując, znacznie większy odsetek homoseksualistek płci żeńskiej możeliczyć na tolerancję niż ma to miejsce w przypadku ich męskich (???) odpowiedników.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Drogi Niedźwiedziu,
    czas mnie ostatnio ogranicza, a i tematyka taka, że szkoda sobie język strzępić - "jeśli Bóg z nami któż przeciwko nam"

    ale przypadkowo znaleziony dziś artykuł spowodował we mnie niemal wymioty
    chyba nadszedł zapowiedziany kres naszej cywilizacji, albo jakaś wojna zbliża się - to sie po prostu nie moze pokojowo zakończyć
    http://europejczycy.info/34750/artykuly/rodzice-dzieci-potrzebuja-milosci-a-nie-seksu-odpowiedz-zamknij-morde/

    już chyba za późno na Chstertonowskie odparowanie topora ZANIM spadnie nam na głowę, on już dotyka szyi...

    pozdrawiam serdecznie
    Ola

    OdpowiedzUsuń