wtorek, 20 czerwca 2017

Klątwa Kisiela

Jakieś ćwierć wieku temu rozpoczęła się w Polsce tak zwana kampania wstydu, trwająca w najlepsze do dzisiaj. Jej ojcami założycielami były GW no Prawda plus „niezależna prasa”, czyli tytuły o jeszcze przedokrągłostolcowym  rodowodzie. W czasie rządów Tadeusza Niedołęgi-Mazowieckiego „sprywatyzowane”, czyli oddane redaktorom naczelnym, jeszcze za komuny przyniesionym w teczkach z Wydziału Prasy Komitetu Centralnego PZPR. Z czasem na rynku prasowym, stopniowo transformującym w stronę mediów elektronicznych, zaczęły dominować tytuły wydawane przez kapitał niemiecki oraz jeszcze jeden, dla ułatwienia dodamy że nie pochodzi on z Paragwaju.
Wszystkie te nurty łączy nieustanne wmawianie Polakom że są gorszym narodem. Więc powinni po rękach całować tych którzy chcą ich „cywilizować”. Czyli bez szemrania wykonywać wszystkie „dyrektywy”, godzić się na wyprzedaż za kilka procent ich realnej wartości „nierentownych” gałęzi przemysłu, zaś te których istnienie jest solą w szkopskim oku, jak rybołówstwo czy przemysł stoczniowy, po prostu zlikwidować. A gdzie Polacy mają pracować? Keine Probleme, w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii rąk do pracy brakuje, a gdy do tego wygeneruje się problemy z wejściem w posiadanie choćby skromnego kawałka własnego dachu nad głową, ci najzaradniejsi a zatem najwartościowsi młodzi ludzie stracą cierpliwość i wyjadą za chlebem. Wykonawcami tej POlityki byli zarówno lewicowcy, którzy zmienili czerwony sztandar z sierpem i młotem na niebieski z gwiazdami, jak i „leberały” spod znaku Balcerka, Lewandowskiego, Buzka, Tuska i POmniejszej swołoczy.
Szczujnie szkopska i „Holocaust Industry” dodatkowo zawiązały sojusz w kwestii zagłady Żydów podczas II Wojny Światowej. W szechterowym szmatławcu już w roku 1990 Stary Niedźwiedź natrafił na rewelację (dla bezpieczeństwa podaną jako rzekomy list do redakcji), że tak naprawdę to Powstanie Warszawskie wybuchło po to aby AK mogło wymordować tych Żydów którzy przeżyli powstanie w getcie. Dodajmy do tego słynne „polskie obozy koncentracyjne”. Dopiero od półtora roku polskie (nie jest to jeszcze do końca pewne) sądy nie olewają spraw o oszczerstwo z tego powodu. W czasach gdy rządzili Tusk, Kopacz ( w oryginale przy wódeczce trafnie nazwani chujem oraz dupą) i Kamieni Kupa, proceder ten na ogół nawet w Tusklandii uchodził płazem.
Nie brakowało też chamskich połajanek z zagranicy. Choćby ze strony „neogolistowskiego” błazna, w Polsce familiarnie zwanego Czyrakiem, czy socjalistycznego hiszpańskiego durnia, który przeszedł do historii dzięki staraniom o nadanie praw ludzkich małpom. To ostatnie ani trochę redakcji nie dziwi, bowiem tenże były premier Królestwa Hiszpanii z gęby wygląda jak owoc romansu Jasia Fasoli z szympansicą.
Ale ostatnio w Europie dzieje się dużo, a wydarzenia te bezlitośnie weryfikują bujdy na resorach o rzekomej dojrzałości tamtejszych społeczeństw i równie wyssanych z palca powodach, dla których polski ciemnogród powinien czerpać ile się da z tych świetlanych wzorców.
Świętej pamięci stary mądry Kisiel powiedział kiedyś że ta ladacznica Francja jeszcze drogo zapłaci za te wszystkie łajdactwa, które przez ostatnie kilkaset lat wyrządziła Polsce. I zaczyna nam się wydawać że Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy i klątwa ojca polskich wolnorynkowców zaczyna się spełniać. Dla wyjaśnienia dodamy że na Antysocjalu jako rzeczownika o pozytywnym odcieniu uczuciowym konsekwentnie używamy „wolnorynkowca”. Bowiem doczekaliśmy czasów gdy dzięki ćwierćwieczu mrówczej pracy szajki kon-Donka, za „liberała” chyba już w większej części Polski można oberwać w gębę. Jako że rzeczownik ten na liście rankingowej tęgich bluzgów, uzasadniających przejście do rękoczynów, wyprzedził „skurwysyna” czy „cwela”.
We Francji, jak to bez trudu przewidzieliśmy i o tym napisaliśmy jeszcze przed drugą turą tamtejszych wyborów, prezydentem został „niezależny” socjalista z żyrem Rotschilda, w polskiej blogosferze popularnie zwany Makaronem. Potrafiący jedynie wygadywać komunały w stylu niejakiego Petru. Jego znajomość prawa i ekonomii jest chyba na zbliżonym poziomie, skoro podczas kampanii wyborczej obiecywał że „nie dopuści” do przenosin fabryki firmy Whirpool z Amiens do Polski. Wiedza że traktaty unijne gwarantują swobodę przepływu ludzi, kapitału, towarów i usług, jak widać przekracza możliwości intelektualne tego byłego socjalistycznego ministra gospodarki, przemysłu i cyfryzacji.
Marine Le Pen przed drugą turą wyborów prezydenckich zauważyła sarkastycznie że we Francji na pewno będzie rządzić kobieta: albo ona, albo Angela Merkel. Redakcja uważa że nie jest to do końca prawda. W naszym przekonaniu we Francji teraz rządzić będą dwie kobiety. Bo poza cesarzową z Berlina, bez pomocy której z gospodarki francuskiej posypią się trociny, nie można zapominać o Pierwszej Babci Francji.
Przemalowani socjaliści poszli za ciosem. I jeśli dane przytoczone przez portal „interia” są ścisłe:

http://fakty.interia.pl/swiat/news-ostateczne-wyniki-wyborow-parlamentarnych-we-francji,nId,2407688

to podział mandatów w izbie niższej francuskiego parlamentu, liczącego 577 miejsc, jest następujący:
Makaronowa LREM  - 308 (43.1 % głosów)
Jej sojusznicza MoDem – 42 (6.1 % głosów)
Łże prawicowi Republikanie – 113 (22.2 % głosów)
Nieprzemalowani socjaliści – 29 (5.7 % głosów)
Skrajne lewactwo – 17 (4.9 % głosów)
Front Narodowy – 8 (8.8 % głosów)
Na podkreślenie zasługuje frekwencja, jedynie nieco przekraczająca 43% ogółu uprawnionych. To ona plus większościowa ordynacja wyborcza tłumaczy te wyniki. Po prostu do elektoratu Frontu Narodowego dotarła smutna prawda, że jeśli ogłupiony przez media głównego ścieku motłoch będzie miał do wyboru kogoś od pani Le Pen lub dziką babę z rogami, to zagłosuje na tę babę. A efekt jest taki że choć na FN głosowało ok. półtora raza tylu wyborców co na makaronową przystawkę, mandatów zdobyli ponad pięć razy mniej.
Szczególnie przypadła nam do gustu kobieta z listy LREM, z zawodu torreador (nie robimy sobie jaj, tak napisali u Karnowskich). Która powiedziała że nigdy nie interesowała się polityką i nie ma o niej zielonego pojęcia. Kwalifikacje ma zatem identyczne jak girlaski Rycha VI, ale w odróżnieniu od nich, przynajmniej nie łże.
Żabojady dokonały zatem „wyboru”, przypominającego koszarowy wierszyk sowieckich wojaków:
Z lewej młot a z prawej sierp
Razem – nasz sowiecki herb
Chcesz to rżnij, chcesz to kuj
I tak wyjdzie z tego ….
Wygląda na to, że statystyczny zjadacz bagietki popijanej winem nie jest i nie będzie już zdolny do użycia głowy w innym celu, niż do założeniu na nią beretu. I nawet wsadzona przez dzihadystowskie bydło w tyłek jego sąsiada i odpalona laseczka dynamitu tego już nie zmieni. Bo gdy okaże się że to przysłowiowe wino też jest „haram”, na bunt będzie już za późno.
Porównajmy zatem tenże „polski ciemnogród” ze światłym i postępowym (niczym ostatnie stadium „choroby francuskiej”) krajem, w którym dawno, dawno temu urodzili się Napoleon Bonaparte i Charles de Gaulle.
1. Polscy wyborcy nawet w roku 2011, gdy wydawało się że już znikąd nadziei, nie olali wyborów i nie dali szajce w składzie ludzie volksdeutscha – zielona ladacznica (plus przystawki komusza i skrobankowo-pedalsko-narkomańska) szansy na zmianę konstytucji.
2. Gdy wydało się że rzekomy „chrabia” to prymitywny cham, nie mający pojęcia nie tylko o savoir vivrze, ale nawet i o ortografii, mimo potężnej klaki medialnej burak przegrał wybory z do tej pory praktycznie nieznanym Andrzejem Dudą.
3. Podczas wyborów parlamentarnych 2015 plastikowa wydmuszka o nazwie „Nowoczesna”, przy całej łajdackiej reklamie w „merdiach”, ugrała 28 miejsc w 460 mandatowym sejmie, czyli 6 %. Bo ludzie połapali się że to tylko wypierdki po Balcerku, a nie jakakolwiek nowa jakość. Proszę to łaskawie porównać z francuskim Petru, którego też wystrugana z banana i debiutująca w wyborach partia, sama zdobyła ponad 53 % mandatów, a razem z przystawką nawet prawie 61 %.
A skoro o wilku mowa. Na deser mem, który rzucił całą redakcję na kolana.



Wyjaśniający aż tak furiacko „prouchodźczą” politykę .Nowośmiesznej.

Stary Niedźwiedź
Refael 72
Flavia de Luce

7 komentarzy:

  1. Szanowna Redakcjo,

    Wziąwszy pod uwagę ile więcej świństw wyrządzili naszemu krajowi wyspiarze, pozostaje jeno czekać, aż i im zostanie w końcu odebrana reszta rozsądku i sprytu. Ich skrajna polonofobia i germanofilia była najlepiej widoczna, gdy doprowadzili do powstania listopadowego, a w Wersalu kręcili nosem i podstawiali nogę, byle by Polsce nie oddawać Górnego Śląska, ani Wybrzeża. Te ladacznice mają jednak fory od czasów przyjęcia do siebie "holenderskich" leberałów, cwelów, czy jakkolwiek nazwać te banksterskie świnie.

    Makaron z charyzmą bohaterów serii "Goście goście" granych przez Jeana Reno i Christiana Claviera, ma ogromną szansę zostania człowiekiem roku Times jako ten, który nie pozwolił na zainfekowanie Europy nacjonalizmem i populizmem; swoją drogą, to ostatnimi czasy ulubione słowo wszystkich systemowych knurów. Wyłącznie z np. PaŁowcami, których przedwyborczych obietnic z 2007 jakoś nikt populistycznymi nie nazywa.

    Jak tłumaczy Wikipedia, populiści są zwolennikami demokracji bezpośredniej i referendów. Fakt, że podobny system istnieje w Szwajcarii, nie przeszkadza zakłamanym osłom w utożsamianiu populistów z faszystami.

    O tempora, o mores!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Robercie
      Pełna zgoda co do tego, że pod względem ilości zrobionych Polsce świństw, Anglicy wyprzedzają Francuzów. Ale w tej konkurencji sportowej prowadzą Stany. Dzięki jednej ale za to giga podłości, autorstwa tego przeklętego syfilityka na wózku, który PODAROWAŁ Stalinowi Europę Środkowo-wschodnią.
      Makaron to kolejny dowód na to, że Francja to naród ciot a złośliwy angielski serial 'Allo 'Allo! to nie żadna komedia lecz po prostu dokument. I kiedy bojownicy religii pokoju za góra kilkanaście lat wezmą ich za mordy, nie wolno będzie dać się ponieść dziecinnemu sentalizmowi i przyjmować uciekinierów jak leci. Staranna i gruntowna weryfikacja będzie konieczna.
      POmiot czy sorosowi najmici nazywają nas populistami? To bądźmy z tego dumni, a tę hołotę nazywajmy po imieniu staropolskim określeniem. To PO prostu jurgieltnicy.
      Sprawiedliwość nakazuje jednak dopowiedzieć, że Stany mają też w dorobku trzynasty punkt Wilsona, mówiący o niepodległej Polsce, Z DOSTĘPEM DO MORZA. Co było bardzo nie w smak Lloyd-Georgowi. Ale nikt żaden Polak (nie mówię o czerwonych pachołkach czy volksdeutschach z POmiotu) nie ma prawa zapomnieć o wielkim Ronaldzie Reaganie. Który olał brednie amerykańskich sowietorastów (dla jaj zwanych sowietologami), że Rosja Sowiecka to spiżowy dzwon, którego nic nie skruszy. Kopnął w rzekomy dzwon i okazało się, że to tylko fajansowy nocnik, który rozleciał się na kawałki. I dlatego nie ma w Polsce, z tego, co mi wiadomo, ani jednego porządnego pomnika. Za to Lech "santo subito" Kaczyński dorobi ich się wkrótce w Polsce sporo. Ani chybi za uwalenie ekshumacji w Jedwabnem, erupcję zachwytu po reaktywacji działalności zgrai skurwysynów z B'nai B'rith czy podpisanie "lesbonki".
      Pozdrawiam melancholijnie.

      Usuń
  2. Szanowni Autorzy,
    Myślę, że homo sapiens jako gatunek wszędzie jest dość podobny. W swej większości nie chce wolności. Raczej chce bezpieczeństwa. Chciałby dobrego pana, który by się nim dobrze zaopiekował. I tego dobrego pana stara się sobie wybrać. Dlatego też łatwo nim za pomocą mediów sterować.
    Przy czym lud nie zawsze swego wybranego pana lubi. Myślę, że polski szczególnie lubi swego pana mniej, niż na przykład taki francuski, czy inny niemiecki. A to dlatego, że przez 200 lat (z wyjęciem 20-lecia międzywojennego) panowie byli narzuceni i lud polski wiedział, że trzeba robić panom wbrew. Toteż ludowi polskiemu łatwiej jest się raz na czas zbuntować i zagłosować inaczej, niż ogłaszają to media. Ale też nie tak do końca inaczej, tylko tak inaczej na pół gwizdka. Bo jeszcze nigdy nie widziałem, by lud tłumnie poparł kogoś, kto w sondażach szorował dno błędu statystycznego. Jak już chce się nasz lud zbuntować, to głosuje tłumnie na pierwszego największego w sondażach, z tych, którzy aktualnie nie sprawują władzy. Na złość tej władzy właśnie.
    I Francuzi dokładnie tak też zrobili. Sondaże napompowały Makaron i on właśnie wygrał. U nas Swetru miał za mało, by mu urosło aż do zwycięstwa.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jarku
      Słynne załgane do szpiku kości "bierzcie sprawy w swoje ręce" z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przekonało Polaków, że w co najmniej trzech czwartych przypadków to najkrótsza i najpewniejsza droga do bankructwa i często do wylądowaniu na bruku bez dachu nad głową. Umiejętność bezpiecznego poruszania się po polu zaminowanym przez fiskusa, kretyńskie przepisy i skurwione sądy, dostępna jest co najwyżej 10% dorosłych Polaków. Jak słusznie zauważyłeś, ludzie pragną przede wszystkim bezpieczeństwa. Czyli kawałka dachu nad głową i stabilnej pracy. Zatem jako konserwatysta, nawet przez sekundę nie myślę o jakimś "formowaniu nowego człowieka", bo na tym połamali sobie zęby komuniści i naziści, którym uformował się jedynie stolec. Najpierw z tego pola trzeba usunąć wszystkie miny i śmieci. A dopiero potem namawiać ludzi do spacerów i dziwić się, jeśli oni zupełnie się do tego nie garną.
      Każdy zwolennik takich systematycznych działań, które muszą potrwać, będzie mówić o deregulacji rynku, a sam nazwie się wolnorynkowcem. Bo polityk-szaleniec, który z własnej nieprzymuszonej woli sam nazwie się liberałem, ma w Polsce takie szanse na mandat parlamentarzysty jak Żyd w III Rzeszy na to, że na Gestapo poczęstują go kawą i odwiozą samochodem do domu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Szanowny Jarku !
    Dobrze że u nas lud zbuntował się "na pół gwizdka" i wybrał "pierwszego największego ,etc,etc".Wolę to niż np. "szorującego dno błędu statystycznego" ruskiego agenta
    z muszką !!!
    amicus veritatis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz gustu. Ani słowem nie wspomniałem, że chodzi o agenta z muszką. Podałem raczej generalną zasadę działania wyborczej psychologii.

      Usuń
    2. Czcigodny Amigo
      Poplecam ciekawy wpis pani Miriam Shaded:
      http://wolnosc24.pl/2017/03/23/kochanice-korwina-cz-i-miriam-shaded-zadnego-pierscionka-zadnego-slubu-i-utopijna-milosc/
      która przedstawia ciekawą hipotezę odnośnie tego chorego na zespół Aspergera narcyza. Do tej pory uważałem, że te wygadywane przez niego na krótko przed wyborami brednie i podłości, skutecznie zapobiegające przekroczeniu progu wyborczego, to polecenie oficera prowadzącego. A pani Shaded twierdzi, że to lęk przed zdemaskowaniem. Bo w sejmie szybko by się wydało, że to drugi Petru, dokładnie tyle samo wiedzący o polityce i gospodarce, a niewiele więcej o historii. Więc na wszelki wypadek woli brylować w gronie pryszczatych małolatów, zachwyconych prostszym w budowie od cepa jego "programem".
      Co do tego że jest agentem Putasa, swego czas tłumaczył że Rafineria Gdańska MUSI być sprzedana na giełdzie. A gdy ktoś spytał, co będzie gdy Gazprom ją wykupi, odpowiedział że nic, bo Gazprom to PRYWATNA FIRMA. Wtedy jeszcze się wahałem. Ale kolejne akty wiernopoddańcze upewniły mnie, że należy mu się nie kaftan bezpieczeństwa, lecz co najmniej wieloletnie więzienie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń