czwartek, 1 sierpnia 2013

Kamienie na szaniec, diamenty do pieca!

Mija dziś kolejna rocznica wielkiej katastrofy czyli najtragiczniejszego pod względem liczby ofiar i ogromu strat materialnych a zarazem najbardziej chyba absurdalnego z politycznego punktu widzenia polskiego powstania. Znalazła ona swe miejsce na kilku odwiedzanych przeze mnie blogach a chyba najpiękniej podsumowała ją Erinti, przywracająca mi po wielekroć nadzieję że jej generacja dwudziestoparolatków nie jest zdominowana przez "młode, wydymane, z wielgich miastuf". Napisała ona:

"Uważam także, że bez względu na ocenę czy decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego, ofiarom i walczącym należy się szacunek i modlitwa. Młodzi ludzie poszli na rzeź, ale walczyli wierząc w sens walki i walczyli o Polskę. Nie oni podejmowali decyzję i nie oni popełnili błędy w politycznych kalkulacjach. I na ich grobach winniśmy składać kwiaty i zapalić znicze."

Wszystko to prawda, w tych prostych a wzruszających słowach ujmująca stosunek jaki powinniśmy mieć do POWSTAŃCÓW. Ale już odnośnie tych którzy o wybuchu powstania zadecydowali, mam jednoznacznie negatywną opinię.
Ludzie ci byli po prostu politycznymi analfabetami. Jeśli po ujawnieniu Katynia ktoś mógł jeszcze żywić jakieś idiotyczne złudzenia odnośnie planów Stalina względcem Polski i Polaków to klęska akcji "Burza" i los powstańców wileńskich którzy uwolnili swoje miqasto od Niemców po czym pojechali w kierunku północno-wschodnim powinien być przestrogą nawet dla największego ślepca. I każdy pragmatyk (w gronie polskich polityków postać chyba równie unikalna jak specjalista od projektowania procesorów wśród Pigmejow) powinien w obliczu nadciągających krasnoarmiejców po prostu zwolnić tych młodych wspaniałych ludzi ze złożonej przysięgi. Oraz doradzić im zmianę miejsca pobytu aby po wkroczeniu bolszewików i jadącego w ich taborach polskojęzycznego robactwa z UB jakaś znająca ich komunistyczna gnida tak łatwo nie doniosła na nich.
Stało się inaczej. W narodowym panteonie przybyło martwych bohaterów a my dezisiaj zastanawiamy się dlaczego ta za przeproszeniem III RP nierządem Tuska stoi. I z zazdrością spoglądamy za Sudety gdzie przeprowadzono dekomunizację i lustrację, prywatyzacja przy wszystkich swoich wadach nie była kradzieżą zuchwałą a po zastosowaniu opcji zerowej Czesi JUŻ zdążyli się dorobić służb specjalnych pilnujących czeskiej racji stanu a nie kradnących grosz publiczny a serio traktujących tylko nowych panów którzy tych peerelowskich bandziorów przewerbowali. 
Ale diabli mnie biorą gdy ktoś zadaje pytanie dlaczego inni mogą a my nie. No bo ci inni nie palą diamentami w piecu. W Czechach nawet po stalinowskich "porządkach" pozostało wystarczająco wielu ludzi z wysokiej półki aby gdy nadeszla sprzyjajaca chwila, odbudować nieźle funkcjonujące suwerenne państwo. A w Polsce pozostaje tylko przypomnieć gorzki dowcip iż do tekstu naszego hymnu należałoby na samym początku dopisać słowo "Dlaczego". 
Bo skoro nadal jeszcze istniejemy jako naród posiadający formalnie własne państwo to Tam Na Górze mają do nas jakąś wielką słabość. Bowiem historia Polski (mam na myśli ostatnie pięćset lat) powinna być wykładana na każdym wydziale nauk politycznych na świecie jako katalog błędów których popełniać nie wolno. Gdyż rację miał wielki łobuz ale dobry aforysta i polityk Churchill mówiąc że Polacy to naród posiadający wiele zalet z wyjątkiem umiejętności elementarnej troski o swoje państwo. 

Stary Niedźwiedź

26 komentarzy:

  1. Czcigodny Stary Niedźwiedziu

    Może przesadzam, ale zaczynam się zastanawiać, czy celebrowanie z taką pompą tej katastrofy nie jest aby częścią planu skołowania Polaków i pozbawienia ich instynktu samozachowawczego. Zgadzam się, że powstańcom powinniśmy oddać cześć, bo to była szlachetna młodzież. Ale co roku oddawaniu im czci, powinna nam towarzyszyć refleksja: czy Gajcy i Baczyński musieli zginać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Flavio
      Oczywiście Gajcy i Baczyński nie musieli zginąć. Od pewnego czasu zastanawiam się tak jak i Ty czy nie mamy do czynienia z długofalową akcją ogłupiania czy jeśli wolisz, utrzymywania Polaków w stanie romantycznego politycznego analfabetyzmu, ku wygodzie naszych sąsiadów a już zwłaszcza dwóch. A gdy ktoś wyjeżdża ze zdartą płytą "teorii spiskowych", przypomina mi się jeden z lepszych aforyzmów Oscara Wilde'a:
      - Nie wierzę w istnienie spisków, w zbyt wielu brałem udział.
      Zajrzyj do poczty.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Dzięki Stary Niedźwiedziu za proste, trafne słowa. Z jednej strony mamy dzisiaj cenzurę programów telewizyjnych zamilczającą pamięć bohaterów ( za tzw. komuny nie ośmielono by się na taki afront wobec narodu z powodów propagandowych) a z drugiej strony zacietrzewioną egzaltację wobec każdej wątpliwości dotyczącej podejmowania decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego. Podobnych absurdów nie pamiętam, a przecież wątpliwości były zawsze. Te pytania stawiają kolejne już pokolenia Polaków. Nie przypominam sobie aby krytykowanie celowości powstania spotykało się z takimi napaściami, których jedyną argumentacją jest: Powstanie Jest Wielkie bo Wielkie Jest oraz Skoro Wybuchło to Wybuchnąć Musiało.
    Zaczynam się zastanawiać ile w tym celowej propagandy, która ma odwieść Polaków od zadawania pytań. Tymczasem historia się powtarza a Polska nie zmieniła swojego położenia między dwoma "miłującymi pokój" nacjami rządzonymi wg reguł dwóch wersji tej samej ideologii.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Marku
      Bardzo mnie irytuje to celebrowanie niemal wyłącznie rocznic tych działań w naszej historii które zakończyły się klęską. I staranne przemilczanie tych nielicznych które miały sens i się udały. I tak jak Ty uważam że nie jest to przypadek lecz świadome działanie. Mające w mojej ocenie wybić Polakom z głowy wszelkie oddolne działania nie mające aprobaty władzy lub wręcz przeciwko niej skierowane. No bo przecież muszą zakończyć się one klęską. A komu na tym zależy? na to pytanie odpowiedziałes wspominając o najparszywszym położeniu geograficznym w Europie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

      Nazywając nieudane zrywy powstańcze po imieniu, dostarczamy niestety paliwa tym, którzy nienawidzą wszystkiego co polskie i pośrednio polaków. Winniśmy przy okazji takich rocznic wyciągnąć z nich pożyteczny pierwiastek jakim było bezgraniczne poświęcenie, męstwo, waleczność i honor. O tych wartościach obecnie w przestrzeni publicznej w ogóle się nie mówi, a powinny być one bliskie każdemu z nas, a zwłaszcza przekazane naszym dzieciom. Kiedyś zapytałem mojego śp ojca czy nie zdawał sobie sprawy, że i tak przegrają, a On mi odpowiedział, że lepiej zginąć z bronią w ręku, niż żyć w niewoli i pohańbieniu. Dlatego nie obarczałbym całą odpowiedzialnością za powstanie pionu dowódczego, bo ci młodzi wspaniali ludzie i tak by na Niemców poszli z dowódcami lub bez. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że byli oni pewni wsparcia sowietów, którzy stali praktycznie na przedmieściach Warszawy.

      Pozdrawiam Serdecznie, TF.

      Usuń
    3. Szanowny Tie Fighterze,
      A może niekoniecznie wywołaliby powstanie przeciw Niemcom i poczekaliby na groźniejszego wroga gdyby znali rozmiar nie tylko samych okrucieństw ale i mechanizm mentalnego upodlenia pod okupacją bolszewicką? Podzielam jednak Twoją opinię, że dla połowy Polaków okupacja kojarzyła się wówczas tylko z Niemcami a dla drugiej połowy przede wszystkim z okupantem sowieckim.
      P.S. Zdaje się, że już o tym pisaliśmy ale temat dzieli Polaków, a wciąż jesteśmy w podobnej sytuacji pionka do bicia na politycznej szachownicy.

      Usuń
    4. Szanowny Marku,
      Nie da się ukryć, że sytuacja była złożona, a wybory, których trzeba było dokonać bardzo trudne. Tym bardziej należy uwypuklić to, co do czego nie ma wątpliwości i co nie jest kością niezgody w ocenach. Męstwo, poświęcenie, honor, odwaga. Ku pokrzepieniu serc.

      Pozdrawiam serdecznie TF

      Usuń
  3. Tak już przyzwyczailiśmy się do "wojny o Powstanie",że przeoczyliśmy moment kiedy zaczęliśmy martwych bohaterów Narodowych Powstań traktować jak dyżurne narodowe alibi i ta odwieczna postawa "biernych,niewinnych bo pozbawionych elit "stała się usprawiedliwieniem dla naszego oportunizmu..Szanowny Stary Niedźwiedziu,z mojej strony nie ma zgody na usprawiedliwianie cosanostry Tuskolandu Ofiarą Powstania.Dosyć już tego płacenia naszych rachunków czekami z muzeum.To ten sposób myślenia,a nie romantyczny patos kultów sprawia,że fatalistycznie kręcimy się w kółko nie biorąc odpowiedzialności za to,co jest naszą i tylko naszą winą.
    Hekatomby Powstań są na zawsze wpisane w pejzaż polski,można dyskutować o ich przyczynach lub zasadności,trzeba wyciągać wnioski,ale nie zasłaniać się parawanem c u d z e j ofiary.Nie straciliśmy elit,straciliśmy część elit,chyba że dyplomowanym członkiem elity zostaje się wyłącznie trumnie.
    Dobrą ilustracja tego,o czym mówię są dzieje rodziny Wańkowiczów - pamiętamy o Krysi,kto pamięta o Marcie,hodującej kury w USA i o Melchiorze prawdziwym,bez koturnów legendy?
    Zamiast otrząsać się na spoiwo potrzeby narodowego mitu zacznijmy mówić jednocześnie o eksterminacji części polskich elit i - excusez le mot - skurwieniu reszty - wtedy mamy szanse rozerwać ten fatalny korowód chocholich podrygów.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jugglerze
      Pisząc o tym sprostytuowaniu się dużej części tych ludzi (słusznie czy niesłusznie to osobny temat) którzy byli do elity zaliczani a ostatnią wojnę przeżyli niestety masz rację. Uważam że to zjawisko bardzo nasiliło się po roku 1989. Bowiem w mojej ocenie w roku okrągłostołowych jasełek przeciętny stan moralny społeczeństwa był znacznie wyższy niż dzisaj. A człowiek chcący coś zrobić pro publico bono i wykładający na to własne pieniądze nie był uważany za idiotę lub kanciarzxa który chce tym przykryć jakieś tęgie szwindle.
      Muszę Ci przyznać rację że bez postawienia prawdziwej diagnozy nie sposób przeprowadzić skutecznej terapii. Ale chyba jesteśmy w mniejszości. Bo Powstanie Warszawskie było konieczne bo było konieczne. A co może nie było? Zupełnie jakbym słuchał ze PiS jest zły bo jest zły.
      Wygląda na to że Ty i ja stanowimy w kwestii pojmowania patriotyzmu mniejszość. Ale przynajmniej jestem w doskonałym towarzystwie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Szanowny Stary Niedźwiedziu,rozmawialiśmy o tym,wiesz,że nigdy nie poprę jakiegokolwiek mieszania z obornikiem Polskich Powstań Narodowych.Czym innym jest dyskurs historyków,a czym innym pisanie przez współczesnych jakichś aktów oskarżenia pod adresem Powstańców z pozycji dzisiejszego pragmatyzmu.Nie wiem czy Powstanie było konieczne ,uważam jedynie,że autorytatywne rozstrzyganie tego z pozycji badacza AD 2013 ,to gra znaczonymi kartami.Trzeba też widzieć proporcje: dostaliśmy w 1989 szansę jedną na wiek i spapraliśmy ją .Pozwoliliśmy zamienić Lechistan w republikę szulerów i patrzymy biernie jak się wali.I my się bierzemy za wytykanie błędów władzom Powstań?Na co nas stać?
      Wyszliśmy na ulice w obronie "wolnego" internetu /ACTA/,ale Smoleńsk to dla nas już jedynie nużący leitmotiv Macierewicza i browar "Zimny Lech",a na bezczelne przekręty miłościwie nam rządzących patrzymy jak żaba na piorun i co najwyżej biadolimy.Taka jest prawda o nas.Z krytyki patriotyzmu romantycznego zrobiliśmy sobie dupokrytkę dla własnej inercji.Ja rozumiem przyczyny takiego stanu świadomości,kojarzę jakie procesy i działania do tego doprowadziły
      więc nie oskarżam "tego narodu",przeciwnie - szlag mnie trafia jak czytam takie polskie antypolskie analizy - ale prawdziwy pragmatyzm to granie tymi kartami,jakie się ma,a nie ubolewanie,że w kartach plaża i oskarżanie losu-krupiera,lub wczorajszych graczy.
      Ale ja j e s t e m romantyk,łysiakoman ,22 stycznia kwiaty kupuję i Czechom nie zazdroszczę niczego - wręcz przeciwnie,więc nie mnie chyba o pragmatyzmie mówić.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Czcigodny Jugglerze
      Zdaję sobie sprawę z tego ze czeski patriotyzm jest w Polsce niepopularny i w masowym odbiorze chyba przez wiele lat nie będzie. Bo argumenty w rodzaju że Czesi po "aksamitnej rewolucji" posprzątali w socjalistycznym chlewie i w odróżnieniu od Polaków stworzyli dosyć przyzwoite państwo i nie dali się okpić kilku szmaciarzom, w powszechnym odbiorze nie wystarczą. Więc proponuje zacząc brać korepetycje od Finów. W łapy rosyjskie wpadli mniej więcej w tym samym czasie (1809) i na dobry początek mieli podobne warunki jak Kongresówka (granica celna, autonomia, język początkowo szwedzki a potem fiński w szkolnictwie i administracji). Potrafili to uszanować i przez cały XIX wiek nie wszczynali żadnych powstań, bezapelacyjnie przegranych już w chwili ich wybuchu. Tylko budowali przemysł, linie kolejowe, zakładali gazety. Gdy generał gubernator Bobrikow na rozkaz Mikołaja II rozpoczął rusyfikację, nie wybuchło żadne powstanie. Ale pewien Fin (nazywał się Eugen Schauman) zastrzelił Bobrikowa na ulicy i natychmiast potem popełnił samobójstwo. A rosyjscy czynownicy odpuścili bo dotarło do nich że nie są nieśmiertelni.
      Baron Karol Gustaw Mannerheim (brązowy medal na mojej liście polityków europejskich XX wieku po Thatcher i Franco) uczył się rzemiosła wojennego w armii carskiej. Ale w roku 1917 i 18 wygonił z Finlandii zarówno bolszewików jak i "białych" na zbitą twarz. O Wojnie Zimowej pisać Ci nie muszę. A Finowie pokazali wtedy jak potrafią walczyć. I każdy kto zarzuciłby mieszkańcom Krainy Tysiąca Jezior tchórzostwo, wyszedłby na durnia.
      Jak widzisz,mam dla tego wspaniałego narodu ogromny szacunek.
      Co zatem sądzisz o nauczeniu się od fińskich "drwali" (jak ich pogardliwie nazywają co poniektórzy nasi rodacy) aby najpierw pomyśleć a dopiero potem się bić?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Szanowny Stary Niedźwiedziu,naprawdę sądzisz,że można porównywać historię fińskiej i polskiej państwowości?W jakimkolwiek aspekcie?Moim zdaniem są to jakości całkowicie różne, porównywalne jak melon z katedrą.Nie ta mentalność,nie to doświadczenie wolności jako wielowiekowej wartości konstytutywnej,Gdybyśmy myśleli konsekwentnie w ten sposób,to na dobrą sprawę krytykowanie "rządu" Herr Tuska byłoby bezzasadne Ten praktyczny człowiek mógłby śmiało bronić swego sprzeniewierstwa twierdzeniem że ,właściwie oceniwszy siły ,wybrał kolaborację z silniejszymi i cóż...czeka na stosowną chwilę.To oczywiście żrąca satyra,niemniej...
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Czcigodny Jugglerze
      Chyży rój i jego gang zasługują na stryczek bądź dożywocie nie dlatego ze stosują zasadę "wyżej Merkel nie podskoczysz". To się w końcu nie udaje nawet francuskiej małpie czyli za przeproszeniem "współgospodarzowi Europy". Wymienione kary należą się im za bezprzykładne rozkradanie Polski. I wprowadzenie w czyn zasady że w Polsce wszystko musi być gorsze niż w cywilizowanym świecie a kosztować więcej, szkolnictwo czy opiekę medyczną muszą demolować bezmózgie kretynki etc. Za komuny w Czechosłowacji tamtejsi decydenci z czerwonymi legitymacjami nie pozwolili sobie na takie idiotyzmy czy aż takie złodziejstwo. Widocznie tamtejsi komuniści mimo wszystko byli lepszymi Czechami i Słowakami niz ta szajka Polakami. Wiem że uwagę o "pragmatyzmie" obecnego (nie)rządu uąałeś w wielki cudzysłów ale miedzy pragmatyzmem a pospolitym kurewstwem jest jeszcze dosyć szeroki pas ziemi niczyjej.
      Pozwolę sobie przypomnieć epizod z Powstania Sipajów w Indiach. Gdy takowe wybuchło, brytyjska załoga arsenału w Delhi nie miała szans na obronę swojej źle ufortyfikowanej siedziby a nie chciała aby wielkie zasoby broni i amunicji wpadły w ręce powstańców. Więc wysadziła się w powietrze wraz z tymi dobrami. Między innymi dzięki temu po ściągnięciu posiłków z metropolii Brytyjczycy stłumili to powstanie. Ale nie każdy taki bohaterski a zarazem samobójczy fajerwerk ma sens.
      Oczywiście pragmatyzm nie usprawiedliwia każdego łajdactwa. Więc brytyjskiemu majorowi lansjerów który po odbiciu Delhi zastrzelił żonę i dzieci ostatniego z Wielkich Mogołów należała się kula w łeb za zbrodnię wojenną a nie tytuł lordowski którym nagrodził go premier Palmerston.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Szanowny Niedźwiedziu.
    Chwała i Cześć bohaterskim Powstańcom Warszawskim oraz pamięć anonimowym ofiarom.
    A przy okazji każdej rocznicy przypominać Niemcom,że to ich Hitler rozkazał Warszawę zrównać z ziemią.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Ps.
    W ramach częściowej pokuty niech np. wykonają w trybie pilnym obwodnicę warszawską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Józefie
      Niestety nawet tego Polacy nie umieją zrobić a rządzący chyba po prostu nie chcą. W świecie przeciętnemu człowiekowi więcej mówi hasło "Lidice" (gdzie po zamachu na Heidricha Niemcy rozstrzelali około dwustu Czechów) niż Zamojszczyzna czy Palmiry. Z marketingu też pała z minusem.
      Pozdrawiam melancholijnie.

      Usuń
  5. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

    Napiszę otwarcie: nie podoba mi się Twoja ostatnia notka.

    Chociażby ten fragment: do tekstu naszego hymnu należałoby na samym początku dopisać słowo "Dlaczego".
    Dlaczego tak traktujesz Swoją Ojczyznę? Przecież ona jest Twoim Ojcem i Matką, chyba, że nie uważasz Siebie za Polaka.
    A jeśli chodzi o sprawę Powstania Warszawskiego - radzę Ci posłuchać tego:

    Zwycięstwo `44 cz. I
    Zwycięstwo `44 cz. II

    Oj, oj, prawdziwy Niedźwiedź ryknąłby na to wszystko!

    Pozdrawiam sceptycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Pelarginio
      Jako Polaka obraża mnie przede wszystkim fakt że od roku 1505 (zwycięstwo pod Orszą) do 1717 (Sejm Niemy) czyli w ciągu dwustu lat Rzeczpospolita przebyła drogę od bycia jednym z trzech mocarstw kształtujących Europę po stanie się karczmą zajezdna do której zajeżdżał kto chciał, robił co chciał a gdy był w złym humorze to mógł bezkarnie dać karczmarzowi po gębie.A jeżeli rok 1944 był zwycięstwem to ja proszę Pana Boga aby już nigdy takim "zwycięstwem" nas nie obdarzył. Bo juz wolę kilka klęsk. Z tego powodu napisałem o tym "dlaczego". Bo poza miłosierdziem Boskim nie widzę jakiegokolwiek innego powodu iż takim politycznym analfabetom jak nasi przodkowie nie udało się na zawsze wymazać Polski z mapy Europy, choć swego czasu prawie odnieśli sukces ("patrioci" od Konstytucji 3 maja, pląsający tak jak im pruski ambasador Lucchesini zagrał plus dobry saper ale strategiczny i polityczny ignorant Kościuszko i spółka). Nie mniejszy wstyd czuję gdy słysze o walce "za waszą i naszą wolność". Bo była to wyłącznie walka za czyjąś wolność, naszej nie przybliżająca nawet o milimetr. Czyli kolejna nieprawda.
      Pozdrawiam realistycznie.

      Usuń
  6. Szanowna Pelargonio.
    Jeżeli podejść do tematu bez emocji,to wypada się z Szanownym Starym Niedźwiedziem zgodzić.Chwała i cześć tym bohaterskim dzieciakom.Tych co ich na śmierć posłali należy rzetelnie ocenić i osadzić.
    Powtórzę za R.Gwiazdowskim:

    "Powstanie z militarnego punktu widzenia było bez sensu. Nie mieliśmy żadnych szans, żeby je wygrać. Z politycznego punktu widzenia – też więc było bez sensu, skoro nie mogliśmy go wygrać. Ze społecznego punktu widzenia było jeszcze bardziej bez sensu – wymordowali nam elitę, czego skutki odczuwamy do dziś. Z ekonomicznego punktu widzenia również było bez sensu – bo zniszczone zostało doszczętnie całe Miasto. No chyba, że „lemingi” z popytowej szkoły ekonomii uznają, że dzięki odbudowie Warszawy szybciej rosło nam po wojnie PKB....
    Nikt nas nie zwolnił z obowiązku analizowania przyczyn polskich klęsk. No właśnie. Mnie wychodzi z takiej analizy: bohaterski naród – idioci politycy!".

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowna Pelargonio!
    Szacunek dla bohaterów wymaga by rozliczyć zdrajców i idiotów, którzy uczynili tych bohaterów martwymi bohaterami. Dla mnie uderzające jest totalne ignorowanie faktu, że na naszych ziemiach zwalczało się dwóch naszych wrogów i należało zachować siły na tego, który zwycięży i będzie nas okupował. Chociażby z szacunku dla ofiar Katynia należało zachować życie by ich pomścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Marku
      Muszę zaprotestować przeciwko określeniu "zdrajcy". W polityce głupota może być zbrodnią (w dziejach Polski przykładów jest aż zbyt wiele) ale to nie znaczy że jest też i zdradą.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Stary Niedżwiedziu,
      Miałem na myśli konkretnych zdrajców z Retingerem na czele, i tych - jak Okulicki, których rola nie jest wyjaśniona, a wyjaśniona być powinna. Pamiętajmy, że przygotowania do powstania obejmowały np. odsunięcie od rzeczywistej władzy gen. Sosnkowskiego w grudniu 1943r., czy zmiany kadrowe w dowództwie AK.

      Usuń
  8. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na pewną arcyciekawa dyskusję.Poruszono chyba wszystkie wątki proponowane przez SN i pojawiła się polaryzacja stanowisk,w której i ja znalazłem swoje opinie i Państwo pewnie odnajdziecie swoje.
    Lepsze to niż jakieś niejasno formułowane,moim zdaniem niedopuszczalne bez dowodów,zarzuty zdrady:
    Polecam tę rozmowę:
    http://prawica.net/30980#comment-539234

    Kłaniam się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jugglerze
      Dzięki za ten link. Zwłaszcza że autorowi artykułu który był punktem wyjściowym do dyskusji nie mozna zarzucić że swój negatywny osąd wypowiada z pozycji propagandy komunistycznej lub eurosocjalistycznej, krytykując przy okazji samą ideę istnienia państw narodowych a zwłaszcza polskiego.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Nie wiem czy mamy w tej chwili prawo oceniać Powstanie Warszawskie z pozycji pragmatyzmu...
    Zbyt mało wiem o Powstaniu żeby zabierać głos w tej dyskusji ale zostałam wychowana w szacunku do ofiary życia jaką złożyli Powstańcy do końca walcząc w dobrej wierze. Nie chcę kalać Ich pamięci i pozbyć się szacunku dla Ich determinacji w nierównej walce do której stanęli.
    Oddali życie dla Polski . O tym pamiętam i będę pamiętać zawsze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      Ja po prostu staram się nie mieszać oceny tych wspaniałych młodych ludzi którzy w Powstaniu Warszawskim zginęli oraz wąskiego grona kierowniczego które podjęło decyzje o rozpoczęciu tegoż powstania.
      Ci pierwsi działali w najlepszej wierze i zdolni byli do czynów do których ich dzisiejsi rówieśnicy w przytłaczającej większości na pewno by się nie posunęli. I dlatego pod ich adresem nie wypowiem jednego krytycznego słowa lecz zawsze oddam im cześć.
      Ale myśląc o tych drugich (Katyń oraz rezultaty akcji "Burza" czy Powstania Wileńskiego były im doskonale znane) znajduję jedynie słowa potępienia. Bo w polityce skrajna naiwność (a nazywając rzeczy po imieniu głupota) nie jest okolicznością łagodzącą lecz obciążającą.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Być może masz rację Stary Niedźwiedziu ale w czasach wojny ludzkie działania przybierają różny obrót, nie mnie sądzić czym się kierowali, nie było mnie tam.
    Słyszałam niedawno rozmowę z uczestnikiem Powstania w Radiowej Jedynce ale nie pamiętam Jego nazwiska, który powiedział, że brak komunikacji między granicznymi dzielnicami Warszawy był największym nieszczęściem, bo mogłoby nie dojść do takiego rozmiaru nieszczęścia gdyby informacje można było przekazać szybko i skutecznie.
    Ci młodzi ludzie ginęli za ojczyznę, w walce z wrogiem a tego rodzaju analizy i oceny pomniejszają Ich rolę czy chcesz tego czy nie.
    To nie fair wobec tych wszystkich którzy tam oddali życie. Oni walczyli za wolność swojej ojczyzny i umierali wierząc w to, że podjęli się słusznej sprawy.
    Boli mnie kiedy czytam takie krytyczne oceny tego Powstania, zwłaszcza tego.

    OdpowiedzUsuń