niedziela, 18 sierpnia 2013

O honorze i prostytuowaniu się.

Ponieważ dyskusja pod poprzednim postem o czasach  wczesnopiastowskich, jak to w Polsce bywa,  zwekslowała na Powstanie Warszawskie, na chwilę przerywam cykl historyczny aby podzielić się z Szanownymi Czytelnikami pewną opowieścią nawiązującą do prostytuowania się, honoru oraz wartości rzekomo od tego honoru mniej ważnych ale w mojej ocenie nieporównywalnie od niego ważniejszych.  Znam ją jedynie z relacji w pełni dla mnie wiarygodnych osób trzecich bo jej głównej bohaterki nie miałem przyjemności poznać. Kilka lat temu wspomniałem o tym w dyskusji pod wpisem ale jest dobra okazja aby uczynić ją tematem głównym.
Pewna pani była samotną matką wychowującą chorą kilkuletnią córeczkę. Choroba groziła co najmniej inwalidztwem (a zdaniem niektórych lekarzy wręcz zagrażała życiu), leczenie było drogie, Narodowy Fundusz Zagłady nie refundował go a mama miała nisko płatną pracę. I dziewczyna podjęła decyzję. Wykorzystując swoje atuty, takie jak uroda oraz znajomość "lengłidża", zatrudniła się jako call girl. Zarobki miała wystarczająco wysokie aby rozpocząć leczenie córki i doprowadzić terapię do pełnego wyzdrowienia. A gdy ten cel osiągnęła, powróciła do zwyczajnej słabo płatnej pracy.
W tym wypadku nie ulega wątpliwości że przez jakiś czas ta pani trudniła się nierządem. Ale powód był tak dla mnie oczywisty iż do głowy by mi nie przyszło doszukiwać się w tym czegokolwiek nagannego. Obawiam się wszelako że w Polsce znalazłoby się wiele osób które by ją potępiły.  Orzekając że powinna być dumna, honorowa i spokojnie przyglądać się córce w wózku inwalidzkim a być może co jakiś czas chodzić z bukiecikiem na jej grób. No bo przecież czym jest ludzkie życie wobec honoru?
Jeśli taką opinię wypowiedziałby jakiś entuzjasta piosnki "Obok Orła znak Pogoni. Poszli nasi w bój bez broni." przez myśl przeszłyby mi dwa słowa, drugim byłby przymiotnik "złamany", pierwszego będącego rzeczownikiem krępuję się Szanownym Czytelnikom przytoczyć. W przypadku kobiety wychowanej w kulcie podziwu dla powstań bezdyskusyjnie przegranych w chwili wybuchu zapewne przez szacunek dla płci pomyślałbym jedynie coś o "mądrości inaczej".
Historia ta zakończyła się happy endem bowiem pani ta poznała mężczyznę, nie kierującego się "poczuciem honoru" w sycylijskim czy arabskim tego słowa znaczeniu. Który po poznaniu tej historii po prostu się jej oświadczył.
Prawa statystyki są nieubłagane. Nie jest to wprawdzie częste ale na tej samej zasadzie na jakiej zdarzają się dowcipni Niemcy, flejtuchowaci Szwajcarzy czy dobrze gotujące Angielki, w Polsce trafiają się ludzie wolni od romantyczno -honorowej szajby. Nie ukrywam że mam nadzieję iż ta frakcja będzie coraz liczniejsza.

Stary Niedźwiedź  

89 komentarzy:

  1. Drogi Niedzwiedziu, calkowicie popieram Twoja ocene tego przypadku. Wscieklosc tylko budzi fakt, ze europejski kraj w XXI wieku nie pomaga ciezko chorym ludziom, ale na bzdety typu Pieprzolino, misje pokojowe, remont grobu krola Wietnamu z XIX w., itp pieniadze sa. A moze jeszcze jeden koncercik tzw. Madonny? Mozna wyliczac stronami. PZDR*GR*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny PZDR*GR*
      Poza wymienionymi przez Ciebie bzdurami w stylu "wdrażania demokracji w krajach islamskich (a dlaczego nie uprawy ryżu na Saharze?) nawet na pieniądze które wpływają do budżetu NFZ są idiotyczne zakusy. Na przykład postępactwu marzy się finansowanie z pieniędzy publicznych "operacji zmiany płci". Tak jakby kastratowi zażywającemu żeńskie hormony występująca we wszystkich komórkach jego organizmu para chromosomów XY zamieniła się od tego w parę XX. Ale durniom wiedza z zakresu szkoły średniej jest obca.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Zapomnialem dodac KURWERENCJE KLIMATYCZNA.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby wszystkie matki, które potrzebują pieniędzy na leczenie dzieci ( ja przez wiele lat także do nich należałam) sprzedawały się i uprawiały prostytucję, mielibyśmy jedno wielkie kurestwo w RP.
    Można zbierać pieniądze na wiele różnych sposobów i nie trzeba iść do łóżka często z brudnymi, zaniedbanymi =śmierdzącymi klientami burdeli także tych na telefon.
    Oczywiście zaraz napiszesz, że opisana przez Ciebie call girl wybierała tylko pachnących, kulturalnych i dobrze wychowanych :)
    Było mi niezwykle ciężko przez wiele lat kiedy wielokrotnie walczyłam o zdrowie i życie swojego dziecka i borykałam się z nieustannym brakiem pieniędzy. Nigdy nie przyszło mi do głowy puszczać się jak prostytutka.
    O ile mogę próbować zrozumieć opisywaną sytuację to na pewno nie poprę k.urestwa nawet ubranego w staromodne falbanki i zwieńczone dla rozgrzeszenia oświadczynami rodem z Rodziewiczówny.
    Gdybym jednak absolutnie nie miała wyjścia, żadnego, żadnego innego wyboru, a życie mojego dziecka zależałoby od tego czy sprzedam się jak dziwka, to poświęciłabym się dla ratowania Jego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      Pani tej jak napisałem, w życiu na oczy nie widziałem. Więc tym bardziej nie znam jej sytuacji materialnej sprzed kilku lat ani realnej możliwości zdobycia wtedy przez nią dużej kwoty w inny sposób. Nie mam też pojęcia o jej klientach więc daruj sobie tak płaskie złośliwości, zupełnie nie w Twoim stylu.
      Moim zdaniem bardzo dobrze o niej świadczy również fakt że gdy tylko mogła sobie na to pozwolić, porzuciła ten fach. Więc na pewno wykonywała ten zawód bez entuzjazmu.
      I na koniec z wielką satysfakcją przyjmuję Twoją deklarację:

      "Gdybym jednak absolutnie nie miała wyjścia, żadnego, żadnego innego wyboru, a życie mojego dziecka zależałoby od tego czy sprzedam się jak dziwka, to poświęciłabym się dla ratowania Jego życia."

      świadczącą że życie najbliższej osoby jest też i dla Ciebie ważniejsze niż tromtadracja rodem z wierszydeł znacznie niższego lotu niż powieści Rodziewiczówny. Mogę się domyślać że ta pani właśnie w takiej sytuacji się znalazła i dlatego takiego wyboru dokonała.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Płaskie złośliwości? Piszemy o prostytucji a nie o kweście dobroczynnej. Nie byłam złośliwa tylko pragmatyczna w ocenie a o to przecież Ci chodziło drogi Stary Niedźwiedziu.
      Dla Ciebie ta kobieta może jawić się nawet jako święta według mnie najprawdopodobniej nie zrobiła wszystkiego co można żeby ratować dziecko i wybrała prostytucję jako drogę do zdobycia środków finansowych.
      Nie oczekuj ode mnie pomnika dla jej wyboru a deklarację jaką złożyłam traktuj w kategoriach ostatecznej=bez wyjścia.
      Przyznam, że jestem mocno rozczarowana Twoim podejściem do wartości, które jeszcze niedawno wydawały mi się wspólne.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Czcigodna Ewo
      W imputowaniu mi że chcę napisać:
      "Oczywiście zaraz napiszesz, że opisana przez Ciebie call girl wybierała tylko pachnących, kulturalnych i dobrze wychowanych :)"
      naprawdę nie ma cienia pragmatyzmu. Możesz mi wierzyć bo akurat niespecjalnie przez Ciebie lubiany pragmatyzm to moja specjalność.
      Pomnika tej pani nie zamierzam stawiać gdyż pomników jest w Polsce i tak zbyt wiele, w tym część w mojej ocenie zupełnie bez sensu. Chciałem tylko powiedzieć że jej decyzję rozumiem i szanuję.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Ja z kolei jestem w stanie zrozumieć jej decyzję o ile zrobiła wszystko co możliwe żeby uniknąć prostytucji ale absolutnie tej decyzji nie szanuję i uważam za patologię.
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Czcigodna Ewo
      Jak napisałem, całą tę historię znam z relacji wprawdzie w pełni wiarygodnych ale jednak osób trzecich. Więc w kwestii szczegółów nie dysponuję pełną wiedzą. Ale skoro po zakończeniu leczenia ta pani porzuciła profesję call girl i powróciła do co najmniej dziesięć razy mniejszych zarobków to sądzę że podjęła ją naprawdę z konieczności i wykonywała ją bez cienia entuzjazmu.
      Na wszelki wypadek dopowiem że prostytucję uważam za zajęcie straszliwie dla kobiety poniżające. Oczywiście zarówno w wersji "agencyjnej" jak i robione w pracy dla awansu bądź premii czy w wersji "sponsorskiej" przez studentki chcące szpanować markowymi kosmetykami i ciuchami.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. Tzw. sponsoring dotyczy nie tylko studentek ale i kobiet w różnym wieku, którym zamożniejsi, starsi panowie "pomagają" finansowo kupując za to za seks i "wyłączność".

      Reasumując, prostytuowanie się w każdych warunkach jest patologią , która człowieka straszliwie poniża i godzi w jego godność.

      Cieszę się, że oboje myślimy w podobny sposób i w związku z tym nie przestaję się zastanawiać po co założyłeś ten temat Stary Niedźwiedziu ?


      Usuń
    7. Czcigodna Ewo
      Wpis ten umieściłem z banalnie prostego powodu. Aby wykazać że na tym świecie istnieje rzecz jeszcze bardziej wartościowa niż honor. Jest nią życie najbliższej osoby więc dla większej wyrazistości posłużyłem się przykładem matki która poświęciła swoją godność dla ratowania zdrowia (a być może i życia dziecka). A nie po to aby na przykład kupić mu jakiś wypasiony gadżet.
      Uważam że w polityce jest podobnie. A polityk ma psi obowiązek stawiać nade wszystko życie, zdrowie i mienie współobywateli. Więc nie mam cienia litości w ocenie politycznych tromtadrackich zbrodniarzy którzy tak lekką rączką poświęcają CUDZE życie. Bo ich jedyną "rycerską" cechą są zakute łby.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. P.S
    Jestem wychowana w szacunku do ciała i nie akceptuję oddania się bez miłości ani tym bardziej za pieniądze. Dla mnie to skrajnie poniżające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czcigodna Ewo
      Widzę więc że w tej sprawie nie będziemy polemizować. Bo dla mnie dwoma warunkami koniecznymi aby dwie osoby płci przeciwnej poszły ze sobą do łóżka są silna więź uczuciowa oraz odpowiedzialność. A szybkie numerki z wyluzowanymi babeczkami pozostawiam "wolnościowej" hołocie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Szanowny Stary Niedźwiedziu.
    Nie będę szczegółowo roztrząsał decyzji tej Matki.Ale z tego przykładu możemy jeden wniosek,jako pewnik, wyciągnąć.Nigdy nie wiemy,jak się zachowamy i co jeszcze zrobimy.
    I jeżeli jeszcze mogę.
    Czytam komentarze Szanownej Ewy(pozdrawiam),z którą w większości się zgadzałem.Ale prawdopodobnie będę musiał zmienić zdanie.
    Napisanie "płaskie złośliwości" to bardzo delikatne określenie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Józefie
      Moim zdaniem pani ta działała w stanie wyższej konieczności. A dopóki matka postawiona w tak krańcowej sytuacji dla ratowania dziecka nie popełni ciężkiej zbrodni kalibru morderstwa, moim zdaniem nikt nie ma prawa bawić się w moralizatora na cudzy rachunek.
      W międzyczasie rozmawiałem mailowo z przyjaciółką która zna tę panią i to od niej swego czasu się o tej sprawie dowiedziałem. Dopowiedziała mi że owa matka po porzuceniu prostytucji poszła do spowiedzi. I spowiednik uznał że działała w stanie wyższej konieczności i dał jej rozgrzeszenie. W mojej kolekcji księży katolickich których szanuję duchowny ten zajmuje wysokie miejsce.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. "Moim zdaniem pani ta działała w stanie wyższej konieczności...".

      Witaj Niedźwiedziu.
      Moim zdaniem to oczywista oczywistość.
      Przykładowo kraść nie można,ale matka,która ukradnie kromkę chleba dla ratowania umierającego z głodu dziecka?
      Zabijać nie wolno.
      Ale bronimy swojego,czy też swojej rodziny życia,zabijając napastnika który z bronią w ręku napadł na nasz dom,gdy inna możliwość skutecznej obrony zawodzi.
      Przykładów można mnożyć.
      Nie nam oceniać motywy takich czynów.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Ps.
      Jako praktykujący katolik zdziwiłbym się,gdyby spowiednik,po wysłuchaniu szczerej spowiedzi postąpił nierozważnie.

      Usuń
  6. Józefie,nie roszczę sobie prawa do pierwszej lubianej ,a moje "złośliwości" nawet płaskie są na tym blogu ziarenkiem piasku więc nie przesadzaj proszę w tej zbyt surowej ocenie.
    Chyba nie oczekiwałeś ode mnie finezji i delikatności w temacie prostytucji stawianej nam tutaj za przykład zwycięstwa pragmatyzmu nad honorem i to niemal w jednym szeregu z Powstańcami Warszawskimi.
    Nie żartuj sobie ze mnie proszę.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo.
      Prawdopodobnie oceniamy dwa różne wpisy Szanownego Niedźwiedzia,bo ja nie dopatrzyłem się w nim pochwały prostytucji.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Ps.
      "i to niemal w jednym szeregu z Powstańcami Warszawskimi".
      To taki "finezyjny"żarcik?

      Usuń
  7. Józefie, nie napisałam o "chwaleniu " a stawianiu za przykład. Dokonujesz nadinterpretacji moich słów.
    ""i to niemal w jednym szeregu z Powstańcami Warszawskimi".
    To taki "finezyjny"żarcik?"

    Nie, to są logiczne wnioski.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Ewo,na tak sformułowane "logiczne wnioski" nie mam "logicznych argumentów".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  8. @Józefie
    Pomogę zatem dotrzeć do tych "niezauważalnych" analogii i logicznych wniosków.
    Słowa-klucze : "nawiązującą do prostytuowania się, honoru..."
    Dla ostatecznej analizy ważny także ciąg wyrazowy kończący się: " ale w mojej ocenie nieporównywalnie od niego ważniejszy".
    " na chwilę przerywam cykl historyczny aby podzielić się z Szanownymi Czytelnikami pewną opowieścią nawiązującą do prostytuowania się, honoru oraz wartości rzekomo od tego honoru mniej ważnych ale w mojej ocenie nieporównywalnie od niego ważniejszych. "

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,


    Uważam, że prostytucja nie jest dobra dla kobiety. Cierpi na tym jej psychika i cierpi jej najbliższe otoczenie. To jest bardzo niebezpieczny i okaleczający psychikę zawód. Nikomu bym tego nie polecała i nie mam szacunku dla kobiet, które robią to dla zabawy, albo zaspokojenia większych potrzeb materialnych.

    Ale trudno pogardzać kobietą, która działała w stanie wyższej konieczności. Która alternatywy prawdopodobnie nie miała, w co wcale nie jest tak trudno uwierzyć. Wystarczy zobaczyć, jaki jest nasz rynek pracy. Samotna kobieta, chore dziecko i polskie zarobki.

    Uważam, że jeśli ktoś poświęca istnienia ludzkie dla honoru, to zasługuje tylko na pogardę. Ale gdy ktoś poświęca honor dla ratowania życia ludzkiego, zasługuje na uznanie. Na uznanie zasługuje też pan, który związał się z ową kobietą i dostrzegł w niej wartościową osobę, zamiast słuchać moralizatorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Flavio
      Słuszne są Twoje uwagi na temat realiów polskiego rynku pracy. Dlatego nie potrafiłbym traktować serio dobrych rad mówiących na przykład że ta pani powinna założyć fundację.
      Zgadzam się też z Tobą odnośnie oceny tego pana. Bowiem zbyt często spotykamy się w Polsce z "rycerskością" której jedynym atrybutem okazuje się zakuty łeb a koszta "honorowych uczynków" ponoszą też inne osoby, często wbrew swojej woli.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,


      Nie mam wątpliwości, że kupczenie ciałem jest bardzo szkodliwe dla ludzkiej psychiki. Nie podobają mi się też panowie korzystający z takich "usług". Ale nie wszystkie kobiety mają wybór - niektóre muszą to robić, żeby pomóc choremu bliskiemu, czy też zwyczajnie się utrzymać (nie każdy może liczyć na pomoc rodziny, nie każdy pochodzi z dużego miasta i nie każdy może liczyć na przyzwoicie płatną pracę, zwłaszcza na naszym fatalnym rynku). Moim zdaniem takim kobietom należy się współczucie, zamiast pogardy. Ale mam wrażenie, że większość ludzi wytykałaby palcami opisaną w tekście bohaterkę. Zwłaszcza kobiety, które dzięki temu mogą się dowartościować i poczuć "moralną" wyższość.

      Usuń
    3. "Ale nie wszystkie kobiety mają wybór - niektóre muszą to robić, żeby pomóc choremu bliskiemu, czy też zwyczajnie się utrzymać (nie każdy może liczyć na pomoc rodziny, nie każdy pochodzi z dużego miasta i nie każdy może liczyć na przyzwoicie płatną pracę, "

      To niech wyjadą poszukać pracy w większym mieście zamiast rozkładać nogi przed każdym kto zechce za to zapłacić.
      Sprzątaczek potrzeba wszędzie i całkiem nieźle z tego żyją. Znam taką która jeździ dobrym autkiem z pracy swoich rąk. Rąk zaznaczam.
      Nie bardzo też rozumiem komu ma podnieść morale fakt, że prostytucja jest pogardzaną patologią?
      Ja gardzę dzi.wkami, bo gardzę ludźmi którzy się sprzedają za korzyści i dotyczy to także a może zwłaszcza polityków.
      Prostytucja to najniższy szczebel w zawodowej karierze ale jak kto lubi=musi=chce to co robić?

      Usuń
    4. P.S
      I przynajmniej jestem szczera w swoich osądach. Nie każę ganiać prostytutkom do spowiedzi:)
      Nie szanuję, nie rozumiem ( poza skrajnymi przypadkami wyższej oczywiście konieczności) i nie przyjaźnię się ale w razie wojny i głodu podzielę się ostatnią kromką chleba przy wspólnym stole:)

      Pozdrówka.

      Usuń
    5. A może by się tak rozejrzeć po świecie, a nie tylko posiłkować się przykładami z własnego życia? Nie każdy jest w stanie utrzymać siebie i dziecko (a jeszcze, nie daj Boże, chore) z pensji sprzątaczki, która może najwyżej starczyć na czynsz i rachunki. Nie każdy ma ten komfort, że może wybrać "honor".

      Usuń
    6. "A może by się tak rozejrzeć po świecie, a nie tylko posiłkować się przykładami z własnego życia? "
      Świetna rada, powodzenia zatem.

      P.S
      Żyję na tym świecie tak długo, że zdążyłam "rozejrzeć się po świecie" :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Szanowny Stary Niedźwiedziu,

    Chrystus wybaczył Magdalenie, wiec i tej kobiecie wybaczy. Tym bardziej, że jej czyn to była desperacja. Chciała ratować córkę i za to poniosłaby każdą cenę, nawet swego honoru. Ale kiedy córka wyzdrowiała, pani owa "więcej nie grzeszyła".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Pelargonio
      Jak słusznie zauważyłaś, na korzyść tej pani przemawiają dwa ważkie argumenty. Po pierwsze, powód owego grzechu był wyjątkowy bowiem ratowała swoje dziecko. W mojej ocenie niezmiernie ważne było i to iż oparła się pokusie kontynuacji tej działalności gdy wiążące się z nią bardzo wysokie (w porównaniu z przeciętnymi) zarobki przestały być konieczne do leczenia dziecka.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Smutne i tragiczne jest to że Najjaśniejsza Trzecia RP ( czy może PRL bis i trzy czwarte) zmusza kobiety do tak desperackich kroków, bo woli zapłacić zasiłek pogrzebowy niż za leczenie.

    Ocenę postępowania pozostawię Bogu.

    A wszystkim, którzy chcieliby bohaterkę felietonu ukamienować lub spalić na stosie przypomnę o niewieście wszetecznej imieniem Rachab, którą wraz z rodziną jako jedynych Bóg polecił ocalić z zagłady Jerycha (Jozuego 6).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Refaelu
      Zgadzam się oczywiście z Tobą iż sam fakt konieczności dokonania przez tę panią aż takiego wyboru , pod względem cywilizacyjnym sytuuje Tusklandię gdzieś na kontynencie afrykańskim. A kamieniowanie należy się tym którzy za jedynie słuszne rozwiązanie uznaliby przyglądanie się tragedii swojego dziecka a potem wizyty na cmentarzu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń


  12. Witam serdecznie. Doszły mnie słuchy, że nie zostałem jednak wywalony z tego blogu więc niniejszym się wypowiadam.
    Także ja uważam że istnieją wartości cenniejsze niż honor i "cnota". Jako libertarianin jestem za pełną legalizacją prostytucji, choć tej instytucji nie pochwalam, żeby nie było... Pełna legalizacja to uczynienie z tej profesji wolnego zawodu i zrobienie zygu-zygu wszelakim alfonsom i policjantom tudzież politykom którzy lubią wymuszać haracze od tego rodzaju przybytków a "podstawą prawną" takich praktyk jest półlegalność prostytucji i aspekt "moralny", powodujący przyzwolenie społeczne na ograbianie takowych panienek. A przecież te panienki są jak żołnierze na froncie! Codziennie ryzykują ŻYCIEM by zarobić na chleb. Mało to na świecie zboczeńców, raptusów i "świętych mężów" próbojących wprowadzić "Krolestwo Cnoty na Ziemi"? Wśród seryjnych morderców sporo było tych z kontekstem religijnym.

    To prawda że prostytucja nie jest dobra aczkolwiek okaleczenia psychiczne kobiet są przereklamowane (acz to też zależy od indywidualnego przypadku). Znacznie groźniejsze jest "wsiąkanie" w ten zawód i niemożność wyszamotania się spod władzy alfonsa, dopóki kobitka nie stanie się całkowicie bezużyteczna w tej branży.
    Lecz o TYM, jakże istotnym aspekcie sprawy nikt z forumowiczów nawet się nie zająknął. Ciekawe dlaczego?

    Tak samo jak przereklamowane są zarobki prostytutek a to właśnie za sprawą alfonsów. Tirówki ( zwane przez SN przydróżkami ) często są najzwyklejszymi seksualnymi niewolnicami i często nawet ubranka które noszą nie są ich tylko "służbowe". Prawie wszystko zgarnia mafia.
    W "wiadomych agencjach" ponoć bywa lepiej ale to też zależy jaka agencja.


    Dlatego opowiadanko Starego Niexwiedzia potraktowałem trochę jak baśn ku pokrzepieniu serc. Oczywiście w wydaniu prawicowo-pozytywistycznym.
    I dziwi mnie, dlaczego nikt nie zauważył ( a na forum ponoć same umysły ścisłe i inżynierowie ) paru aspektów TECHNICZNYCH.


    Ja na ten przykład nie patrzę na KAŻDY zawód ( a zatem zawód prostytutki też ) przez pryzmat PREDYSPOZYCJI i KWALIFIKACJI.

    Ten kto ma odruchy wymiotne, nie utrzyma w zębach pęczka gwoździ, przez co NIE MOŻE wykonywać zawodu dekarza.
    Kto ma lęk wysokości nie nadaje się ani na robotnika na rusztowaniu ani do ekipy od malowania kominów fabrycznych.
    Kto ma problemy neurologiczne i drżące ręce nie nadaje się do zawodu stomatologa ani protetyka niezależnie od wiedzy na ten temat jaką hipotetycznie posiada.
    A ktoś kto nie ma zadatków na alkoholika lub choćby pijaka nijak nie nadaje się do załatwiania spraw "przez bufet". Choćby nawet od tego zależało życie jego najbliższych.

    A zatem to nie jest żadna "cnota" ani "honor" tylko najzwyklejsza ludzka fizyczna niemożność. I zaobserwowałem że bardzo często gadanie o "cnocie" i "honorze" jest nazwyklejszą zasłoną dymną by odwrócić uwagę od własnych ułomości i braku predyspozycji.
    Zresztą mój własny ojciec wielokrotnie próbował uwolnić się od nauczycielskiego biedowania za komuny, lecz jego próby wykonywania zawodu robotniczego ( za Jaruzela często lukratywnego! ) zawsze kończyły się niepowodzeniem,za sprawą lęku wysokości i niemożności trzymania gwoździ w zębach. Kopanie rowów szło mu lepiej bo słabeuszem jednak nie był ale to akurat było już wtedy mało lukratywne zajęcie. Zniechęcony niepowodzeniami pozostał prze belferce i ciągle powtarzał, że to NIE HONOR być robolem i zadawać się z ludźmi nie na poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mniej więcej podobnie ma się sprawa z prostytutkami. Trzeba mieć PREDYSPOZYCJE do tego zawodu by nie skończyć jako tirówka. Tylko tam spotyka się na tyle prymitywną klientelę, by być chętnym na sypianie ze "szlochającą i zgrzytającą zębami sztywną deską". Pani z opowiadanka SN została call-girl a to wyższa półka w tej branży. Tam już nie ma miejsca na "szlochające deski" bo klienci płacą i WYMAGAJĄ!
    A zatem wszelkie próby wykonywania TEGO zawodu przez kobiety bez odpowiednich predyspozycji kończą się tak, jak scena z filmu pt "Wierna Rzeka". Tym co tego fdilmu nie widzieli, przypominam że chodziło mi o scenę zapłaty w naturze "honorarium" przez główną bohaterkę tego filmu lekarzowi za ratowanie życia księciunia-powstańca styczniowego. A przecież ta bohaterka księciunia kochała i była gotowa NAS WSZYSTKO by go ratować! Lecz jak pokazuje życie, nawet TAKA motywacja to za mało, gdy braknie KWALIFIKACJI i PREDYSPOZYCJI.


    Dlatego wszystko wskazuje na to, że owa pani z opowiadania SN musiała choć trochę lubić tę robotę, lub przynajmniej mieć na tyle dobre PREDYSPOZYCJE, aby na czas jakiś wmówić sobie, że ją lubi. Gdyby zwymiotowała na klatę klientowi byłoby g... a nie kasa na ratowanie córeczki.
    W opowiadaniu brak motywów alfonsów, próbujących "przechwycić" urodziwą ponoć kobitkę. Oraz policjantów i szantażystów próbujących sobie "dorobić" do swej marnej polskiej egzystencji. Dlatego to brzmiało dla mnie jak baśń. A także to że tak łatwo "wyszła" z tego zawodu gdy misja ratowania córeczki została ukończona. Z tego zawodu wychodzi się niezwykle trudno! I często nogami do przodu!

    Dodatkowym przejawem braku realizmu był wątek "sponsoringu" który przejawiał się w dyskusji. I zarzucanie "szpanowania" tym panienkom. Przecież te superciuchy to INWESTYCJA! Czy na tym forum są sami potomkowie arystokracji, dla których posiadanie markowego garniaka, fraku czy wieczorowej sukni dla kobity jest czymś tak oczywistym, że nie sposób zrozumieć że dla kogoś moga to być niewyobrażalne luksusy?
    Tak trudno zrozumieć, że Panna Sponsorowana zbiera superciuchy po to, by w razie znudzenia się "sponsorowi" wyglądać na tyle dobrze, by móc się rozejrzeć za sponsorem z porównywalnej półki, by nie przerywać studiów z powodu braku kasy? A "sponsoring" to nie tylko seks ale także wprowadzenie panny w ( pardon ) wyższe sfery, co bardzo przydaje się w przyszłej karierze zawodowej. Bo sam dyplom wyższej uczelni ma wartość makulatury. Zwłaszcza na kierunkach takich jak prawo czy medycyna. Tam bez odpowiedniego urodzenia ( rodzina prawników czy lekarzy ) o jakiejkolwiek godnej egzystencji nie ma mowy. Więc studentki poprzez "sponsoring" często nadrabiają "braki" wynikające z "nieodpowiedniego urodzenia". Sponsoring jest też bezpieczniejszy i z racji mniejszego prawdopodobieństwa złapania brzydkich chorób, jak i wpadnięcia w łapki sutenerów.


    A to, że istnieją wartości wyższe niż honor i cnota jest dla mnie oczywiste, dlatego byłbym daleki od potępiania takowej pani. I to tyle na ten temat.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "I dziwi mnie, dlaczego nikt nie zauważył...itd"

      Szanowny Maćku Kurna,a nie dziwi cię,że ten wpis nie jest o prostytutkach,a konkretnie o tym z jednych z najstarszych zawodów świata.Moim skromnym zdaniem tradycyjnie piszesz dużo,ale rzadko na temat.
      Pozdrawiam życzliwie.

      Usuń
    2. Srogi Maćku
      W Niemczech czy Holandii prostytutki korzystają z ubezpieczenia zdrowotnego, płacą składki emerytalne etc. A dokąd międzynarodowe gangi porywają łatwowierne dziewczyny z Polski? Właśnie do Niemiec czy Beneluksu. A więc to życie robi zygu-zygu opowiadanym tu przez Ciebie libertariańskim bzdurom i kłamstwom. Ale jak pisałem, nie mam nic przeciwko kompromitowaniu przez Ciebie na tym blogu tak ciężkiej patologii jak libertarianizm. Zwłaszcza że czynisz to za darmo. Zaś ten ostatni pomysł traktuję jak rozpaczliwą próbę zaistnienia. Gdyby polscy sutenerzy wstąpili w szeregi libertarian, ich grono wzrosłoby pewnie ze sto razy a może i tysiąc.
      Tekst ten nie był poświęcony analizie prostytucji jako profesji więc w szczegóły nie będę wchodził. Tej pani się udało i cieszę się że tak się stało.
      O paskudnie niskich pobudkach poszukiwania "sponsora" dyskutować nie będę. Lepiej pójdę sprawdzić czy mój lokaj nie zapomniał zapakować poza frakiem i smokingiem również sztuczkowych spodni i żakietu. Bo pod koniec tygodnia czeka mnie kilka wizyt.
      Kłaniam się.

      Usuń
    3. Ja i srogi? A moja ukochana twierdzi że jestem zbyt łagodny.
      Ale widzę postęp aby nie rzec postępactwo. Oprócz bluzgów w postach Starego Niedźwiedzia pojawiły się MERYTORYCZNE ARGUMENTY! Trzeba to uczcić!

      Ten tekst nie był poświęcony prostytucji nad czym boleję. Oczywiście jeśli ta matka istnieje naprawdę to szczerze jej gratuluję że się jej udało. Prawdopodobieństwo powodzenia misji porównywalne z prawdopodobieństwem wygrania w Toto Lotka.

      Równie dobrze mogła zginąć z ręki zboczeńca lub alfonsa, a wtedy nie byłoby komu nawet potrzymać za rączkę umierającej córeczki. Że już o chodzeniu w żałobie nie wspomnę.
      Ta pani była bardzo zdesperowana i BARDZO zaryzykowała. Dlatego tym większe gratulacje z WYGRANEJ.


      Twój artykuł był jak komunikat. "Matko! Gdy Twoje dziecko nie ma na chleb/leczenie nawet prostytucja nie jest naganna."
      To prawda, że są wartości ważniejsze niż "cnota" i "honor" ale Twój komunikat bez uprzedzenia takich zdesperowanych kobiet przed tym, z jakim RYZYKIEM wykonywanie takiej pracy jest obciążone, jest równie zbrodniczy jak wysyłanie w bój bez broni w wykonaniu romantyków.


      Gangi porywają naiwne i niewykształcone dziewczyny do Holandii i Niemiec. A gdzie mają porywać? Do Nigerii i Etiopii, gdzie rynek jest płytki jak kałuża po letnim deszczu?
      Niemieckie i holenderskie prostytutki nie zgodzą się na pewne usługi ( jak na przykład batożenie do krwi ) a polska czy ukraińska niewolnica nie ma wyboru, bo nie zna języka, ma zabrany paszport a poza tym skatowanej k... nikt nie żałuje ani nikt nie pomoże.
      Delegalizacja prostytucji tylko pogorszyłaby sprawę. Więc zachodni bogacze zamiast korzystać z usług nielegalnych już wtedy burdeli trzymaliby w piwnicach osobiste niewolnice seksualne a ich los byłby jeszcze gorszy.

      Na tej samej zasadzie powinieneś zakazać WSZELKIEJ pracy zarobkowej. Argument?
      Otóż niemal w każdym kraju starej UE co raz to policja odkrywa obozy pracy, gdzie niewykształceni i naiwni tyrają po 16 godzin dziennie za michę marnej strawy a szanse ucieczki żadne bo... nieznajomość języka i ... zabrany paszport zupełnie jak w przypadku prostytutek. I co Ty na to Stary Niedźwiedziu?


      Do nazywania wszystkiego co nie po Twojej myśli, libertariańskim/bolszewickim kłamstwem już przywykłem i nawet nie chce mi się tego komentować.


      Brzydzisz się "sponsoringiem"? A czymże innym była sytuacja opisane przez Ciebie w poście "Dürrenmatt po polsku"? Czy jak prostytutka oprócz łóżkowych figli zrobi klientowi jajecznicę czy też bardziej wyrafinowany obiad z 3 dań to już przestaje być prostytutką? Bo przecież tamta panna tamtego belfra ( początkowo wziąłem go za Twoje alter ego ) nie kochała i odrzuciła jego propozycję małżeństwa.

      Ja też nie pochwalam "sponsoringu" ani go nie gloryfikuję. Mnie też przeraża że prawdopodobnie co czwarta lekarka czy prawniczka to była "sponsorowana".
      Ale wciąż nie mogę rozsądzić co gorsze.

      Czy "zachować cnotę" zostając niewykwalifikowaną bezrobotną, czy "zachować cnotę" i przebiedować studia zyskując dyplom i zostając wykwalifikowaną bezrobotną, czy też pożegnać się z cnotą i być produktywnym obywatelem nie wiszącym na utrzymaniu starych rodziców? Tego nawet ja rozsądzić nie umiem.

      No to pozdrówka dla lokaja!


      Kurna Maciek

      Usuń
    4. Drogi Maćku
      Udowodniłem że brednia o cudownym oczyszczeniu prostytucji z patologii po formalnym zrównaniu jej z innymi zawodami to jeden z libertariańskich idiotyzmów. Więc twierdzisz że w zbrodniczy sposób wykorzystywane są jedynie cudzoziemki które widocznie zaliczasz do grona jakichś "podludzi". Ale narodowość ofiar nie zmienia faktu że ten proceder nie został oczyszczony ze zbrodniczych patologii jak to nieudolnie próbowałeś wmówić. Więc znowu poległeś.
      W poście który przywołałeś opisałem sytuację która istotnie była sponsoringiem. Tyle tylko że ta późniejsza pani baronowa rodem z pegieerowskich czworaków aby móc studiować miała do wyboru jedynie ów sponsoring lub pracę "agentki towarzyskiej". A zupełnie czym innym jest szukanie "sponsora" przez dziewczynę która ma zapewnione mieszkanie, wikt i opierunek ale biedactwo nie może sobie pozwolić na kosmetyki z najwyższej półki czy drogie ciuchy z butików. Różnica jak między kradzieżą czegoś do jedzenia dla głodnych dzieci a kradzieżą ze sklepu futra przez żonę niejakiego Drzewieckiego. Mam nadzieję że potrafisz dostrzec różnicę.
      Taką samą brednią jest inna libertariańska teoryjka o zbawiennym skutku legalizacji narkotyków. Brutalne fakty świadczą o tym że plaga narkomanii ograniczona została niemal do zera w Singapurze gdzie dilerów się wiesza. A nie w tolerastycznej Holandii w której obecnie zastanawiają się jak wyjść z bagna w które wpędzili ten kraj różni durnie nazywający się libercośtam.
      Dlatego libertarianizm uważam za łajdactwo lub blokadę umiejętności myślenia.
      Serdecznie dziękuję za kolejną koncertową kompromitację libertarianizmu.
      I możesz być pewny że z takimi ideami zawsze będziesz mile widziany na "Antysocjalu". Bo jedna twoja pochwała libertarianizmu i prezentacja jego genialnych pomysłów da mi więcej niż tysiąc moich słów krytyki tej aberracji .
      Kłaniam się.

      Usuń
    5. Ja zaliczam cudzoziemki do podludzi? Kiedy ja uwielbiam dziewczyny o egzotycznej urodzie.
      Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że w konserwatyzmie fakt czy dany postępek jest szlachetny czy naganny zależy tylko i wyłącznie od tego, czy mordka sprawcy podoba się Staremu Niedźwiedziowi ( lub innemu Jaśnie Panu ) czy też nie. Czysta arystokratyczna uznaniowość i zachciankowość.

      Ale narodowość ofiar nie zmienia faktu że proceder wciąż istnieje. Lecz ten proceder NIE nazywa się prostytucja tak samo jak nie nazywa się zbiór ogórków czy szparagów.
      Ten proceder nazywa się NIEWOLNICTWO, którym my libertarianie szczerze się brzydzimy i to niezależnie od tego czy niewolnik zatrudniony jest w burdelu czy jako gladiator czy jako robotnik rolny. Każde niewolnictwo jest podłością!


      Baronowa rodem z PGR-u? Od razu uznałem to opowiadanie za bajeczkę. To Jaśnie Pan Baron przed ślubem nie prześwietlił życiorysu swojej wybranki? Choćby przy użyciu służb specjalnych z którymi arystokracja jest zawsze mniej lub bardziej związana? Albo nie zrobiła tego rodzina barona? Przecież plebejuszka wślizgująca się do łoża możnego pana to kompromitacja dla całego rodu! I to jeszcze z TAKIM hakiem w życiorysie.
      Co innego, gdyby ta panna pochodziła z klasy średniej. Teraz nawet arystokracie nie wypada być całkiem oderwanym od rzeczywistości jak nie przymarzając CK Izba Panów, więc żona która wie ile kosztuje kilo morszczuka w markecie i bilet do metra jest jak najbardziej OK.


      A Twoje rozważania o kradzieży kromki chleba czy futra są czysto akademickie i są zwykłym liczeniem diabłów na łebku od szpilki. Dlatego zaliczyłem Cię do pragmatyków-teoretyków. Oczywiście że dostrzegam różnicę w tych postępkach ale zauważam też że są to rozważania czysto teoretyczne. I dziwię się, że jako inżynier z takim obrzydzeniem pomijasz jakże istotne aspekty TECHNICZNE.

      To oczywiste, że kradzież kromki chleba dla głodnego dziecka jest mniej naganna niż kradzież futra ale to czysto teoretyczne rozważania możnych panów, którzy nigdy nie ukradną niczego z głodu i którzy często gęsto odziedziczyli swoją pozycję po przodkach.


      Na przykład w naszej Biedronce od 4 lat jest ta sama ekipa ochroniarzy. Są zgrani i szybcy jak ninja. Znają sklep jak własną kieszeń i znają wszelkie możliwe sztuczki złodziei. Cały czas się uczą i doszkalają, bo jak wiadomo praktyka czyni mistrza.
      Rzadko bywam w Biedronce bo preferuję inne sieci i sklepy niemniej jednak nawet podczas krótkich pobytów tamże byłem świadkiem 3 interwencji ochroniarzy. Wszystkie udane.
      Żeby nasza ( pardon ) policja była taka.
      W tej Biedronce żadna matka głodnego dziecka niczego nie ukradnie. Po pierwsze kradzież kromki chleba to z punktu widzenia taktycznego czysty kretynizm. Trzeba by było rozpruć opakowanie krojonego chleba i już samo to powoduje namierzenie przez monitoring.
      Taka matka wpadnie jak śliwka w kompot i nie da rady ochroniarzom.
      A kradzież futra? Złodziej kradnie co się uda! Takie są już realia złodziejskiego fachu.

      O malwersacje mnie nie pytajcie, bo chłoptysie z PO będą wiedzieć więcej.

      A zatem w dzisiejszych czasach tylko WYSPECJALIZOWANE szajki mogą skutecznie parać się kradzieżami nawet tyli sklepowymi. Bo takie są REALIA Panie Pragmatyku!

      Zaraz zaraz! Ten post nie był o narkotykach! No i drogi Józefie, któż tu ciągle gada NIE na temat? A co do narkotyków jestem za ich legalizacją a przynajmniej legalizacją POSIADANIA. Czy tak trudno zrozumieć, że penalizacja posiadania prowadzi do większych patologii niż sama narkomania? Każdej ładnej dziewczynie Pan Policjant może podrzucić do torebki narkotyki, po czym złapać ją i "złożyć propozycję nie do odrzucenia". Czyż to nie prowadzi do Rzeczpospolitej Dziwek i Alfonsów?

      Usuń
    6. CD

      A gdyby posiadanie było legalne, to Pan Policjant dostałby po ryju, jak należy się każdemu łajdakowi dobierającemu się do kobity, która sobie tego NIE ŻYCZY!

      A o Singapurze można bajać tak samo jak o Chile. To są kraje, gdzie mało kto ze zwykłych ludzi był. Bo są one na zabitym dechami końcu świata. A dla mnie wiarygodna jest jedynie relacja z pierwszej ręki. Z Chile mam jak dotąd tylko jedną za to od bliskiej rodziny. Ale o tym innym razem, bo będzie nie na temat.


      Kurna Maciek

      Usuń
    7. Drogi maćku
      Najpierw opowiadasz kłamstwa iż "legalizacja" usunęłaby z prostytucji i jej otoczenia wszelkie patologie. A gdy daję ci przykład losu Polek uprowadzonych do Niemiec czy Holendii, odpowiadasz beztrosko że taki los jak odebranie paszportu czy batożenie przez klientów spotyka tam jedynie Polki czy Ukrainki, sam zadając kłam tej libertariańskiej bredni o rzekomych zbawiennych skutkach owej legalizacji. A teraz dziwisz się że wytknąłem ci iż te cudzoziemki widocznie zaliczasz do podludzi skoro wiedząc o ich losie łżesz iż w tych krajach nie ma patologii w otoczeniu tego procederu. Czy ty w ogóle jesteś zdolny do myślenia? Ja przestałem w to wierzyć
      O narkotykach wspomniałem jedynie dlatego że to kolejny kołek skutecznie przebijający libertariańskie wampiry Narkotyki mają być legalne bo w myśl twojej bajeczki zjawiska teoretycznej możliwości podrzucenia przez policjanta komuś narkotyków w celu szantażowania to większe niebezpieczeństwo niż zaćpanie się lub zmarnowanie sobie życia przez tysiące małolatów. A gdy przytaczam przykład kraju który sobie z problemem narkomanii poradził nie poprzez jakąś idiotyczną liberalizację lecz eliminując handlarzy niczym robactwo, stawiasz "zarzut" iż ten kraj leży daleko od Polski.
      Ale jak już wcześniej napisałem, zawsze będziesz na "Antysocjalu" mile widziany. Jako żywy dowód że libertarianizm niszczy ludzki mózg nie gorzej od butaprenu

      Usuń
    8. P.S.
      Pan baron mógł dokonać kwerendy aby dowiedzieć się czegoś o przeszłości kobiety z którą chciał się ożenić. A ponieważ był finansistą a nie idiotą ze świata libertariańskich obsesji to ewentualnym wnioskiem z tego rozpoznania mógł być szacunek dla siły woli tej dziewczyny.

      Usuń
    9. No tak! Zarzucanie kłamstwa wszystkim mającym inne zdania. Czyli standard Starego Niedźwiedzia w całej krasie.
      Patologie biorą się stąd, że nawet w Niemczech mimo opodatkowania prostytucji ( bo się budżet sypie ) nadal panuje dwuznaczność moralna wokół tego zawodu. Zupełnie jak alkoholizm który nie jest oficjalnie pochwalany ale to nie przeszkadza Państwu doić z tego kasę w postaci akcyzy. I proszę nie rozśmieszać publiki, ze ta kasa idzie na leczenie alkoholików. Przy okazji prosze nie zapominać że ani Niemcy ani Holandia nie mają ustroju libertariańskiego tylko eurosocjalizm zwany też etatyzmem koncesjonistycznym. A cechą immanentną takowego eurosocjalizmu jest fakt, że wszelkie organizacje niby przeznaczone do walki z handlem żywym towarem tyle są warte co organizacje gejowskie, które żadnemu gejowi jeszcze nie pomogły za to nikt im nie dorówna w dziedzinie dojenia podatnika na kasę. Pojedynczy zaangażowani działacze z takich organizacji to tylko wyjątki potwierdzające regułę.
      A poza tym jawne i ukryte paraniewolnictwo zbyt wielu prominentnym osobom jest na rękę. Czyżbyś o tym nie wiedział?

      Tak samo mógłbyś zakazać wszelkiej działalności gospodarczej powołując się na to, że w Tusklandii, gdzie jest ona niby w pełni legalna a nawet zalecana, wszelkie urzędnicze robactwo traktuje takich ludzi jak alfonsi wiadome panienki a i patologii w polskim bussinesie jest tyle, że ksiązki o tym pisać.
      No to jak? Zakazać wszelkiej działalności gospodarczej żeby patologii nie było?

      A libertarianizm to nie tylko "trójnóg" wolność gospodarcza + wolnośc osobista + wolnośc wyznania/przekonań ale też ścisłe przestrzeganie prawa, a problemem na dziś jest rozgwiździaj i brak równości wobec prawa, w Polsce aż walący po oczach, a w Starej Mumii mniejszy ale też wyraźny. Aktualna rzeczywistość zarówno w Polsce jak i w DB absolutnie nie jest libertariańska ani nawet liberalna w sensie klasycznym.


      Czy mi nie żal zaćpanych dzieci? Oczywiście że żal, ale jeszcze bardziej mi żal ofiar Republiki Dziwek i Alfonsów.
      Po narkotyki sięgają jednostki słabe, które gdyby się nie zaćpały z braku narkotyków toby się zapiły na śmierć, lub powiesiły na pasku od spodni w kiblu albo podcięły sobie żyły. Czy wtedy byłbyś szczęśliwszy Stary Niedźwiedziu?

      Tak samo żal mi ofiar wypadków samochodowych, ale jeszcze bardziej żal Chińczyków z czasów Mao i Północnych Koreańczyków którzy po dziś dzień nie mają prawa posiadać prywatnego samochodu.


      Żal też każdego człowieka, który zakończył życie wypadając przez okno, ale jeszcze bardziej byłoby mi żal, gdyby cały naród zamknięto w kiciu w celu zapobieżenia takim wypadkom. To już przykład odjechany! wiem!

      I żeby nie było wątpliwości. NIE głoszę ani nigdy NIE głosiłem, że narkotyki to samo zdrowie!


      Wariant singapurski nie podoba mi się, gdyż daje zbyt wielkie pole do nadużyć. Już oczami wyobraźni widzę Rozwód po Singapursku. Polegałby on na podrzuceniu niechcianej żonie narkotyków i zadenuncjowanie jej. Oczywiście zostałaby powieszona i już można szukać "nowszego modelu". No i co z tego że w Singapurze narkotyki są drogie? Rozprawa rozwodowa i sfora adwokatów na pewno kosztuje jeszcze więcej. No i jaka oszczędność! Alimentów płacić nie trzeba.
      Piękna wizja kurde mol a niech mnie dźwi ścisną!

      No i widzę Stary Niedźwiedziu że i u Ciebie, gdy emocje wezmą górę to czterodziałaniowy kalkulator ( którym wszystkich dokoła straszysz ) się wyłącza.

      A czy Tobie naprawdę żal zaćpanych dzieciaków? Ostatnio śmiem wątpić. Za bardzo gardzisz ćpunami. I każdego kto się z Tobą nie zgadza w jakiejkolwiek kwestii z miejsca pomawiasz o zażywanie "marihujany". A właściwie "oszczerzasz" bo skoro narkotyki są nielegalne a ich zażywanie to przestępstwo, to to już nie jest pomówienie tylko OSZCZERSTWO!
      Coś mi się widzi, że lubisz zakazywać dla samego zakazywania. Jedynym celem władzy jest władza. Jak u Orwella!
      I teraz ani trochę nie dziwi mnie, dlaczego niektórzy nazywają Cię socjalistą.

      Usuń
    10. A co do Jaśnie Pana Barona. Mam o nim jak najgorsze zdanie. I tym razem nie chodzi o fakt posiadania tytułu szlacheckiego ale o "małżeństwo z rozsądku" jakże mile widziane w środowiskach konserwatywnych. Czym się ono różni od prostytucji? Chyba tylko obecnością "szamana" podczas ceremonii zaślubin, czego się zwykle nie robi w relacjach prostytutka-klient. Co takiego zrobił tenże baron? Ano kupił sobie zdeterminowaną i dobrze wykwalifikowaną ( nie dzięki sobie! ) niewolnicę. Gdyby poślubił szlachciankę, toby nie była ona taka skora do spełniania jego zachcianek a w razie draki miałaby dokąd odejść. A taka niewolnica nie. Nawet się nie pofatygował by ją przeszkolić z używania tych cholernych szczypiec do konsumpcji homara. Skorzystał z tego, że wcześniej przeszkolił ją jakiś frajer. a zatem to zwykły cwaniaczek z miodem w uszach co przyszedł na gotowe. No i czy błękitnokrwistość czyni go lepszym?
      Gardzę takim baronem, tym bardziej, że zgodził się na związek BEZ MIŁOŚCI zadowalając się ino szacunkiem który dziwnie podśmierduje mi uległością. Że ta kobitka na skutek przejść do miłości nie była zdolna to ińsza ińszość.
      A ze mnie taki libertariański błędny rycerz, co NIE JEST W STANIE uprawiać seksu bez zaangażowania uczuciowego.
      A podobno to Twój ideał. Zaangażowanie uczuciowe w seksie a nie libertarianizm oczywiście. Czy aby na pewno?

      A tak poza tym nadal nie odniosłeś się do aspektów TECHNICZNYCH. Na przykłąd takich, że W PRAKTYCE istnieje problem NIEMOŻNOŚCI ukradzenia przez zdesperowaną matkę kromki chleba dla głodnego dziecka. Wątek prostytucji już litościwie pomijam.


      To i tyle


      Kurna Maciek

      Usuń
    11. Drogi Maćku
      W banalny sposób wykazałem że bajdurząc o likwidacji sutenerskiej patologii poprzez nadanie prostytucji takiego statusu jaki mają inne zawody po prostu kłamiesz w żywe oczy. To ty nałgałeś więc pretensje miej jedynie do siebie. Jeśli chcesz uniknąć takich wpadek to na drugi raz trzy razy pomyśl zanim palniesz kolejną libertariańską bzdurę.
      Są ludzie którzy zakupy robią nie tylko w supermarketach. W małym sklepiku czy na stoisku bazarowym ochroniarzy ani kamer nie ma a więc kradzież tam jest znacznie łatwiejsza. Więc w aspekcie TECHNICZNYM jak zwykle się wygłupiłeś.
      We wpisie do którego nawiązałeś wyraźnie napisałem że współczuję tej baronowej zaniku zdolności do kochania. Pozostało mieć nadzieję że odnajdzie ją w stosunku do swoich dzieci. Za to podziwiam jej determinację i konsekwencję w wyrwaniu się ze środowiska zapitych nierobotnych.
      Tak jak i ja nie masz pojęcia co do swojej żony czuje ów baron. Chyba że przejrzałeś na wylot wszystkich ludzi na świecie którzy pochodzą ze szlacheckich rodzin bo przeczytałeś kilka bajek Marii Konopnickiej czy braci Grimm.

      Usuń
    12. Ależ ja nikomu nie obiecywałem całkowitego zniknięcia "kadry managerskiej" po legalizacji prostytucji. Zrobienie zygu zygu alfonsom oznaczało jedynie odebranie im "superuprawnień" które jak dotąd czynią ten zawód nie dość że szemranym to jeszcze NIEBEZPIECZNYM!

      Tak samo jak hipotetyczna delegalizacja jedzenia lodów otworzy "superuprawnienia" przed szantażystami dzieci, o których nie mogą nawet marzyć w dobie LEGALNYCH lodów.

      A w małym sklepiku czy na bazarku nie ma monitoringu ale towar podaje sprzedawca, jest on odgrodzony ladą od klienta więc ewentualne kradzenie jest bardzo trudne.
      Na bazarze jest z kolei wzajemna solidarność kupców ponad konkurencją. Więc okraść któregoś z kupców też nie jest łatwo, za to klienta już łatwiej.
      Sam 2 lata temu straciłem torbę z zakupami na bazarku na Kole. Była ciężka więc na pewno nie ukradła jej zdesperowana matka głodnego dziecka.Raczej wataha żuli zastosowała technikę "mobilnego sztucznego tłoku" i podprowadziła torbę. A zatem nawet tu jest to "zabawa" tylko dla zawodowców ( choćby marnych ale jednak ) i na dodatek "gra zaspołowa". Żule nie patrzyli co dokładnie kradną, pewnie opylili towar za pól ceny pod bazarkiem i mieli na parę mamrotów. Że już przez litość nie wspomnę, że na bazarku ciężko w pojedynkę umknąć z łupem, bo nie dość że tłok to jeszcze alejki wąskie. Zorganizowaną grupą zdecydowanie łatwiej.

      Ja już tak mam, że jestem wprawdzie zdania że należy poświęcać niektóre zasady dla zasad wyższego rzędu ( kradzież by ratować życie dziecka ), ale memu sercu bliskie są operacje UDANE.
      Bo dać się złapać i skazać dziecko na bidul ( a wszyscy wiemy jak "znakomita" jest opieka w polskich bidulach ) to byle żulica od "winów" potrafi.
      Tak jest Panie Pragmatyku?


      Nadal też uważam, ze kobieta która nie ma żadnych predyspozycji ani kwalifikacji do wykonywania TAKIEGO zawodu i bez znajomości w półświatku ( co zwiększa szanse na przeżycie ) raczej powinna zagrać w toto-lotka niż pakować się w TEN zawód, bo szanse na powodzenie większe.

      Jeśli ta kobieta FAKTYCZNIE miała takie parametry to faktyczna alternatywa wyglądałaby tak.

      1: być z córeczką do końca i trzymać ją za rączkę gdy będzie odchodzić.

      2: Zginąć z rąk alfonsa lub zboczeńca w pierwszych dniach swojej "kariery" a córeczka pójdzie konać do bidula, gdzie zamiast ostatniego namaszczenia dostanie od wychowawcy po ryju za zapaskudzenie prześcieradła. Wszak w dziedzinie "empatii" naszym bidulowym wychowawcom NIKT nie dorówna!

      Chyba że nie wiesz o tej kobiecie wszystkiego Stary Niedźwiedziu. Chyba że faktycznie była inna niż się Tobie i Twoim znajomym wydaje. Widocznie nie jesteś taki nieomylny jak Ci się wydaje!

      Bajek braci Grimm nie lubię a Marię Konopnicką czasami parodiowałem.

      I to tyle na ten temat


      Kurna Maciek

      Usuń
    13. Drogi Maćku
      Gdyby przytłaczająca większość pań zaczynających uprawiać nierząd w pierwszych dniach swojej działalności ginęła z rąk sutenera lub klienta zboczeńca, nie byłoby chętnych do jego uprawiania. Poza tym porównaj szacunkową liczbę kobiet uprawiających ten proceder z ilością morderstw na prostytutkach jakie się w Polsce zdarzają i nie bredź.
      Już widzę te tłumy szantażystów łaszczących się na kanapkę do szkoły, piórnik czy elementarz. Ale wielkie dzięki za ten pomysł. Na który próbując wyśmiać Twoje obsesje sam na pewno bym nie wpadł.
      Nie twierdzę że jestem nieomylny. Ale na pewno nie cierpię na paranoję na tle libertariańskim a w otwartej puszcze sardynek jakoś nigdy nie znalazłem feudała który dybie na moje życie i mienie.

      Usuń
    14. Tak jak się tego spodziewałem do Ciebie Stary Niedźwiedziu MUSI należeć ostatnie słowo! Król ( nawet taki blogowy ) może być tylko jeden?
      O morderstwach prostytutek mało się pisze, bo to żadna sensacja a poza tym "to się nie sprzeda" z powodów psychologicznych, bo "k.. nikomu nie żal". Co innego gdyby zarżnęli staruszkę albo Małą Madzię. Zwłaszcza że w ostatnim przypadku w tle mamy celebrytę na miarę detektywa Rutkowskiego. Egzaltowane damulki będą się wzruszać i nakład rośnie.
      O alfonsach też nikt nie chce pisać, bo za nimi stoi mafia a za mafią politycy ( inaczej to nie byłaby żadna mafia tylko tani gangsterzy ). No chyba że w danych przypadku nie morduje alfons tylko słynny seryjny morderca na miarę Kuby Rozpruwacza. Wtedy się pisze o tym bo taki gość psuje interes mafii. Jak widać prostytutki intelektualne zwane dziennikarzami nie poczuwają się do solidarności z "fizycznymi" koleżankami.

      Ale jest faktem, że najczęściej giną nowicjuszki i to zwykle te naiwne mające blade pojęcie o realiach obowiązujących w tej profesji.
      Ale skoro tak bardzo brzydzi Cię temat morderstw prostytutek to w odwodzie mamy jeszcze porżnięcie żyletkami przez konkurencję. Zwłaszcza jak panna urodziwa i zarazem naiwna, nie znająca reguł obowiązujących w tym światku. A operacji plastycznych NFZ nie refunduje! No i tu nie prowadzi się statystyk, bo kogo to interesuje.

      Nie rozśmieszaj mnie z tym piórnikiem i elementarzem! Mimo Twoich wrzasków na "hednonistów" mających za mało dzieci przez co "gubiących Ojczyznę" sam ich chyba nie masz. A już zwłaszcza dzieci w wieku szkolnym! Nigdy nie słyszałeś o dresiarzach i procederze "krojenia małolatów"? Twoi koledzy nauczyciele ze wszystkich sił pragną o tym NIE wiedzieć bo tak jest wygodniej. Zresztą to jest jeden z powodów odejścia z tego zawodu mojej osoby. A pracowałem też w gimnazjum, więc coś o tym wiem.
      A jak się małolata dobrze zastraszy, to małolat okradnie własnych rodziców. I to jest wbrew pozorom bardzo dochodowy interes! Prawdopodobieństwo powodzenia znacznie większe niż bezpośredni napad na rodzica. A taki szantażysta ma do dyspozycji znacznie większy arsenał środków niż prosty łysol.

      Ale nic to. Jeszcze jedno. Gdzie się podziali potakiwacze? Ostatnimi czasy trzaskamy się "solo".


      Kurna Maciek

      Usuń
    15. Drogi Maćku
      Nie kłam (chyba że inaczej już nie potrafisz) iż temat mordowania prostytutek mnie brzydzi. Po prostu śmieszy mnie brednia że regułą jest iż dziewczyna zaczynająca tę działalność w pierwszych dniach ginie z ręki sutenera lub klienta. Lepiej opieprz osobnika wypisującego te brednie którego widujesz w lustrze.
      Osoby używające do myślenia innej części ciała niż do siedzenia (jak słyszę w libertariańskim slangu zwani "potakiwaczami) po prostu nie mają siły ani chęci dalej odpowiadać na Twoje brednie. Co wyraźnie napisał czcigodny Józef. Ale broń Boże nie odbierz tego jako zamiaru "wykurzenia" cię z mojego blogu. Bo twoje komentarze są dla mnie bezcenne jako przykład do czego może doprowadzić człowieka wiara w poronioną doktrynę.
      Pisząc o dziennikarskich ladacznicach oraz przenikaniu się w Tusklandii świata polityki i mafii powiedziałeś prawdę. Ale nie rozpaczaj, nikt nie jest doskonały. Każdemu może się zdarzyć wypadek przy pracy.
      A pod tym postem więcej odpowiadać nie będę gdyż nie jestem psychiatrą a znachorstwem nie zamierzam się parać.
      Do następnego spotkania.

      Usuń
    16. No i jak zwykle jedyne na co Cię stać Stary Niedźwiedziu to argumentum ad personam lub wręcz argumentum ad psychiatrum. Jeśli takiej kultury dyskusji uczyli przedwojenni gentlemani to ani trochę nie dziwi mnie "moralne zwycięstwo" Polski w 1939 roku, choć tu jak wiem zadziałało wiele innych czynników naraz.

      Ale tłumaczę jeszcze raz MERYTORYCZNIE żeby nawet... konserwatysta zrozumiał.

      Nigdzie nie "kłamałem" że KAŻDA ( ani prawie każda ) dziewczyna rozpoczynająca działalność w "tej branży" ginie z rąk alfonsa czy zboczeńca.

      Jednak osóbka z gatunku "święta dziewica" i na dodatek "starannie dobierająca znajomości" czyli nie posiadająca WCZEŚNIEJ żadnych znajomości z TEJ branży czy pokrewnej i nie mająca żadnego pojęcia o tym jak "ta branża" naprawdę działa, ma ZNIKOME szanse na przeżycie. Zwłaszcza wtedy, gdy startuje od górnej półki czyli call-girl.

      Gdyby ta sama "święta dziewica" rozpoczynała karierę jako tirówka, to jej szanse na przeżycie rosną, ale co jej z przeżycia, skoro taka "kariera" oznacza biedę, zniewolenie przez alfonsa i całkowite nici z planu ratowania zdrowia i życia córeczki.
      No chyba że miałaby "farta" i trafiła na "ludzkiego alfonsa" który by leczenie córeczki sfinansował, ale to oznacza "wieczny mafijny dług" czyli pracę w "zawodzie" do pełnego "zużycia materiału" A zatem o happy endzie zwieńczonym spowiedzią u ludzkiego księdza NIE BYŁOBY MOWY!


      Jeszcze większe szanse miałaby w agencji towarzyskiej, tam zawsze czuwa ochroniarz który obroni przed agresywnym klientem a stopień zniewolenia od alfonsa bywa mniejszy niż w przypadku tirówki aczkolwiek różnie to bywa bo są agencje i agencje.
      Tylko że w przypadku agencji byłoby mało prawdopodobne by dziewczyna należała do gatunku "święta dziewica" bo tam nikt się nie bawi w "przyuczanie" dziewcząt.

      Co innego słynne "docieranie" tirówek przez alfonsów ale i tak efektem takich praktyk jest niskowykwalifikowana i "drewniana" prostytutka dla mało wymagającej klienteli.

      W przypadku call-girl "drewnianość" absolutnie nie wchodzi w rachubę, bo tam jest klientela bogata i WYMAGAJĄCA.

      A zatem są 2 opcje. Albo Twoje opowiadanko jest prawicową bajeczką ku pokrzepieniu serc, albo ta kobitka była zupełnie inna niż się Wam wszystkim wydawało.


      Zostaje jeszcze jedna opcja, ale i ona wyklucza "drewnianość" i "święte dziewictwo". Ta pani mogła być do dyspozycji kilku stałych klientów. Jeśli dzikim fartem byli to osobnicy dyskretni i nie zaliczający się ani do grupy gangsterów, ani polityków ani szemranych "biznesmętów", to wtedy alfonsi mogli się nie dowiedzieć o jej istnieniu więc kobitka miała szanse istnieć jako "wolny zawód". Czyli taki "półsponsoring" z możliwością zatrzymania każdego zarobionego grosza na leczenie córeczki. Tylko skąd w Polsce weźmiesz taką klientelę? Bogaci cudzoziemcy ( nie powiązani z wiadomym elementem ) są u nas zwykle przejazdem. Więc i znajomość "lengłidża" pomaga acz nie tak bardzo jak się Wam wszystkim wydaje.


      Podałeś Stary Niedźwiedziu bardzo karkołomną tezę o tym, że wiele dziewczyn chce zostać prostytutkami, więc ten zawód nie może być wobec tego bardzo niebezpieczny.

      A czy Ty wiesz, że bardzo wielu chłopców ( prawie połowa ) z wiosek poPGR-owskich z okolic gdzie się urodziłem marzy o tym, by być Pershingiem, Dziadem albo choćby Baraniną? I jakoś nie przeszkadza im w tym marzeniach fakt, że wszyscy ci trzej panowie już nie żyją i bynajmniej nie poumierali na zapalenie płuc.
      Czy na tej podstawie będziesz udowadniał teraz że zawód gangstera wcale nie jest niebezpieczny?


      Kurna Maciek

      Usuń
    17. Nigdzie nie napisałem że wiele dziewczyn chce zostać prostytutkami. Ale tylko że twoje opowieści iż kobieta o której tu wspomniałem nie powinna przeżyć pierwszych dni pracy w nowym fachu są niczym nie popartą bzdurą. Gdyby coś takiego napisał ktoś inny, powiedziałbym że łże niczym Kurna Maciek.
      Wspomniałem już że tej pani nie znam (nie mówiąc już o spędzeniu z nią słodkich chwil) więc nie wiem jakie są jej umiejętności z zakresu ars amandi. Widzę zatem u ciebie tradycyjne kłopoty z czytaniem tekstu ze zrozumieniem.
      Nie studiowałem marzeń młodych ludzi o których piszesz i nie mam zamiaru tego wątku ciągnąć. Możesz to złożyć na karb mojej błękitnej krwi.
      Łajdackie kłamstwa zawsze demaskuję i nie licz na to że pozostawię je bez odpowiedził. Ale jak już pisałem, łamy "Antysocjala" stoją otworem dla użytecznych idiotów konserwatyzmu.

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    20. Ostatnie słowo musi należeć do Ciebie? Let it be...


      Kurna Maciek

      Usuń
  14. " Znacznie groźniejsze jest "wsiąkanie" w ten zawód i niemożność wyszamotania się spod władzy alfonsa, dopóki kobitka nie stanie się całkowicie bezużyteczna w tej branży.
    Lecz o TYM, jakże istotnym aspekcie sprawy nikt z forumowiczów nawet się nie zająknął. Ciekawe dlaczego?"

    Bo w baśniach wszystko musi a przynajmniej powinno kończyć się dobrze :) Eskalacja brudnych okoliczności "szlachetnego" w tym wypadku k.urestwa nie była wskazana .
    Życie to najczęściej nie baśniowe koszałki-opałki ze szczęśliwym i romantycznym zakończeniem gdzie call girl staje na ślubnym kobiercu z Don Kichote z la Manchy, dlatego podany tutaj przykład zwycięstwa pragmatyzmu nad honorem i cnotą uważam za mocno niewychowawczy i nieudany.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      Pani ta wzięła ślub nie z jakimś Don Kichotem bądź innym zakutym łbem czyli postacią z Twojej bajki. Jej przyszły mąż był w stanie zrozumieć żer dla matki najwyższym dobrem jest jej dziecko (czemu chyba nie zaprzeczysz a przynajmniej mam taką nadzieję) . Więc wzorem idealistycznych szaleńców nie wymagał od niej aby w tak ekstremalnej sytuacji pozostała nieugięta a potem do końca życia chodziła w żałobie i nosiła kwiaty na grób córki.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Drogi Józefie! Moim zdaniem to co napisałem JEST nas temat. Gdyby pod wpływem opowiadanek Starego Niedźwiedzia jakaś zdesperowana matka chorego dziecka rzuciła się w objęcia prostytucji i zginęła już pierwszej nocy z rąk albo zboczeńca albo alfonsa tytułem nierozumienia realiów tego zawodu, to niczym by się nie różniła ( w sensie pragmatyzmu ) od polskiego powstańca-romantyka idącego w bój bez broni i co gorsza bez żadnego przeszkolenia strzeleckiego ani elementarnej znajomości taktyki. Ktoś taki nawet gdyby fuksem zdobył broń na wrogu, to nie umiałby jej użyć.
    I wtedy musiałbym uznać Twórczość Starego Niedźwiedzia za równie szkodliwą jak twórczość Adama Mickiewicza.

    @EwaL

    Witaj znowu Ewo. Odezwałaś się po Wiktoriańsko-Serowej Nocy. A błękitne hortensje już dawno przekwitły bo to już prawie końcówka sierpnia.
    Za to są mieczyki w kolorze biskupiej purpury. Podobałyby Ci się?

    No cóż! Życie faktycznie bywa mało romantyczne zwłaszcza dzisiaj za panowania Ryżego.

    A Don Kichote'owi jestem gotów wybaczyć nawet szlachectwo z racji pokochania kucharki z oberży w Toboso a z pochodzenia chłopki z Murcji, ojczyzny wina Castillo de la Vereda.

    Ale wybaczyłbym jeszcze bardziej, gdyby ten się z ową Dulcyneą ożenił a będąc już jej mężem nie wydzierał się na nią za nieznajomość wykwintnych potraw i trunków ani szczegółów rynsztunku rycerskiego a cierpliwie wszystkiego swoją połowicę nauczył. Wtedy by był prawdziwy happy end Ewo. Bo w tamtych czasach douczenie się w podskokach z internetu nie było absolutnie możliwe.

    Co do postu Starego Niedźwiedzia zmieniłbym kolejność wyrazów w Twojej recenzji. A zatem mocno nieudany i niewychowawczy. Może być?


    Pozdrawiam,


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Maćku. błękitnych hortensji żal ale ja kocham jesień więc ucieszę się bukietem astrów i chryzantem złocistych :) Kolor purpury to mój ulubiony a mieczyki kochała moja ŚP pamięci Babunia jakże więc nie miałyby mi się podobać?
      W kwestii miłosnych zabiegów wszelkiej maści błędnych rycerzy zalecam daleko idącą ostrożność, bowiem najmniejszym problemem byłoby gdyby ukochana Dulcynea okazała się jedynie niewykształconą chłopką ;)
      Happy endu nie widzę, bo im mniej realna ta Dulcynea tym dalej od szczęśliwego zakończenia ale próbować można :)
      Co do Twojej propozycji zamiany kolejności wyrazów, pozostanę przy swoim pierwotnym zamiarze.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. A moja Ukochana też lubi purpurę i też jest na D choć nie Dulcynea.
      Lubi mieczyki ale jeszcze bardziej gerbery o fantazyjnych ukwiałowych płatkach.
      Chryzantem unikam, bo kilka lat temu zmarł jej ojciec więc się źle kojarzą.

      Z błędnymi rycerzami faktycznie jest kłopot. Naprawianie Świata ( a taki rycerz robi to do śmierci ) stoi w wyraźnej sprzeczności z dawaniem szczęścia Ukochanej.


      Kurna Maciek

      Usuń
  16. Errata post factum

    MIAŁO BYĆ:

    Ja na ten przykład patrzę na KAŻDY zawód ( a zatem zawód prostytutki też ) przez pryzmat PREDYSPOZYCJI i KWALIFIKACJI.



    JEST

    Ja na ten przykład nie patrzę na KAŻDY zawód ( a zatem zawód prostytutki też ) przez pryzmat PREDYSPOZYCJI i KWALIFIKACJI.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Kurna Maćku.

      "Co do postu Starego Niedźwiedzia zmieniłbym kolejność wyrazów w Twojej recenzji".

      Sorki,ale nie chwytam,chyba jakiś niekumaty jestem.

      "Ja na ten przykład patrzę na KAŻDY zawód...itd"

      Stary Niedźwiedź,moim zdaniem,facet ugodowy.Zaproponuj,to może jakiś wpis poświęci temu "zawodowi"będziesz miał okazję się wykazać.
      Pozdrawiam życzliwie.
      Ps.
      Przy okazji.Idąc tropem twojego rozumowania,to pod wpływem mojego wpisu o tzw.obronie koniecznej,jakiś zdesperowany ojciec najpierw zastrzeli faceta,który po ciemku do niego zabłądził,a potem dopiero spyta,po co tu przylazłeś,ofermo.
      A matka,żeby zaspokoić głód swojego dziecka,to do tej kromki chleba podprowadzi jeszcze ze dwa kilo szynki,kilka kartonów mleka albo odżywek.Co będzie dziecku żałować,nieprawdaż?

      Usuń
    2. Zagapiłem się.Myślałem,ze to do mnie z tą "recenzją".
      Przepraszam

      Usuń
  17. Józefie!

    W telegraficznym skrócie.

    Aby ojciec zastrzelił napastnika, to najpierw musiałby umieć posługiwać się bronią i choć trochę o niej wiedzieć, aby przy strzale odrzut ( czyli kop ) nie powybijał mu zębów. A zatem musiałby lubić broń choć trochę, by w krytycznej sytuacji móc jej użyć. A to w Tusklandii jest mało prawdopodobne. Bo i kontakt z bronią marny i o zezwolenie na broń trudno.


    Co do matki kradnącej chleb dla głodnego dziecka to też Cię zmartwię. Matka co całe życie żyła uczciwie nie będzie w stanie ukraść nawet kromki dla swego głodnego dziecka ( gdy znajdzie się z dzieckiem w krytycznej sytuacji )bo kraść też trzeba umieć, a ochroniarze w sklepach z roku na rok coraz lepiej wyszkoleni. Taka matka zostanie złapana na USIŁOWANIU kradzieży i nie dosyć, że dziecka nie nakarmi to jeszcze to jeszcze posiedzi, bo nasz ( pardon ) wymaiar (nie)sprawiedliwości wypuszcza tylko tych co kradną miliony. To REALIA a nie gloryfikacja złodziejstwa.

    A jeszcze myśleć podczas desperackiej kradzieży czy kraść chleb czy szynkę czy odżywkę? Zwykle "w akcji" mało jest czasu na myślenie.

    A zatem do galerii szkodliwych dla Polski typów oprócz powstańca-romantyka należy dodać pragmatyka-teoretyka albo pragmatyka-marzyciela.


    Pozdrawiam


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Kurna Maćku,do Ciebie,nie ukrywam,trzeba mieć jednak zdrowie.Dalszą dyskusję z Tobą w "tym temacie" pozostawiam Szanownemu Gospodarzowi.
      Pozdrawiam życzliwie.

      Usuń
  18. Każdy by wolał poczuć się najmądrzejszym na świecie. I każdy by wolał mieć przytakiwacza za dyskutanta Drogi Józefie. Ale życie już takie jest że nie można mieć w życiu wszystkiego.


    Pozdrawiam


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Maćku,miałem zakończyć tę dyskusję,ale że do soboty nie będę miał dostępu do internetu to uprzejmie wyjaśniam,że nie miałem zamiaru,wycofując się z tej dyskusji, narzucanie ci jedynie słusznej opcji.Po prostu odnoszę wrażenie,że ja o Maćku,a ty o Felku.Albo odwrotnie,kurna.Więc na razie,bo rybki czekają.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Powiem prosto po chłopsku. Gdy słyszę, że trzeba orać, to sprawdzam czy mam sprawny pług i ciągnik a potem czynię swoją powinność lub nie, jeśli sprzęt jest niesprawny.
      Bo mnie interesuje pomyślne wykonanie zadania a nie teoretyzowanie.
      Dobrze wiesz przecież, że od samego wrzeszczenia "chłopy podorywki trzeba robić" się NIE zrobi.

      Teoretyzowanie czy to moralnie dać tyłka dla ratowania życia dziecka to takie samo teoretyzowanie jak "czy to moralnie sypać na torturach na Gestapo". Przecież jako człowiek powojenny sam nie wiesz jakbyś się zachował w tej sytuacji.
      Łatwo jest oceniać i osądzać z perspektywy pałacu gdy jest prawie pewne, że samemu nigdy się nie będzie dokonywało tak tragicznych wyborów.


      No to życzę miłych rybek. Ja miałęm ochotę na grzyby ale deszczu chyba było stanowczo za mało.

      Pozdrawiam,


      Kurna Maciek

      Usuń
  19. "Łatwo jest oceniać i osądzać z perspektywy pałacu gdy jest prawie pewne, że samemu nigdy się nie będzie dokonywało tak tragicznych wyborów."

    Zastąp wyraz "pałac" "wygodnym fotelem" i będzie deja vu, bo juggler napisał identyczne zdanie w poprzednim temacie :)
    Dlatego właśnie nie bądźmy takimi surowymi sędziami. Składam wobec tego lancę do lamusa ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tylko lancę Ewo? A bronią palną nie władasz? ;-)
    Jako kobiecą broń polecam Arisakę. ma mały odrzut

    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
  21. Szanowny Stary Niedźwiedziu,
    Jedyne co przychodzi na myśl, to uczucie przykrości, iż żyjemy w kraju, w którym jedynie nierząd daje nadzieję na uzbieranie środków niezbędnych na wyleczenie bliskich osób z ciężkiej choroby. A gdyby Narodowy Fundusz Zagłady przez lata nie ograbiał wspomnianej pani z pieniędzy, to prawdopodobnie nie musiałaby się uciekać do takiego kroku.
    Poza najważniejszą korzyścią, jaką niewątpliwie jest uratowanie córki od śmierci lub kalectwa, mój "konserwatywno-libertyński" umysł dostrzega jeszcze jedną. Pan, który się odnalazł jako mąż, pojął za żonę kobietę doświadczoną, która wykonując zawód, który wykonywała, nauczyła się z pewnością wielu interesujących sztuczek. A dodatkowo po doświadczeniu kilkukrotnego zmieniania partnerów dziennie, może teraz być najwierniejszą żoną na świecie, gdyż do zdrady zwyczajnie nic jej nie będzie ciągnąć.
    A co do hańby, to uważam iż zdecydowanie bardziej hańbiącym procederem, którym owa pani mogłaby się zajmować, byłby udział w polityce. Albo działalność w typie Alicji Tysiąc, która żyje z pozywania do sądu ludzi, którzy śmieli jej wytknąć, iż próbowała abortować dziecko ze względu na kilka dioptrii. Zresztą moje zdanie w tym temacie znasz.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jarku
      Twój pierwszy wniosek w kwestii NFZ oczywiście w pełni popieram. Swego czasu wspominana na tym blogu Milom napisała mi że tę instytucję potrafiłby skutecznie oczyścić z patologii chyba tylko książę Jeremi Wiśniowiecki. Ale ponieważ on nie żyje, pozostało jedynie rozwiązać tę organizację przestępczą.
      Poza wymienionymi przez Ciebie procederami niniejsza dyskusja udowodniła też jakim obciachem są poglądy libertariańskie.
      Serdecznie dziękuję za wizytę tak miłemu a już jakiś czas nie widzianemu gościowi.

      Usuń
  22. W tym wypadku historia skończyła się dobrze. Ale cóż to wyjątek, to na ogół się bardzo źle kończy. I nuż się w kieszeni otwiera, że tak kobiety muszą zarabiać na chleb czy leczenie bliskich osób. Ja im współczuję. Naprawdę, to ... nie wiem jak nazwać. Za to dla alfonsów i klientów no merci. W większości przypadków (bo moźe i tam się trafi człowiek przez duże C)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Erinti
      Historię tę opisałem aby pokazać że wbrew górnolotnym frazesom w życiu istnieje coś ważniejszego od honoru, w tym wypadku potrzeba ratowania życia najbliższej sobie osoby. Również się cieszę z tego że tej pani się udało wyleczyć córkę w kraju za przeproszeniem, bezpłatnej opieki lekarskiej.
      Co do karania drakońskiego sutenerów,>jesteśmy zgodni. Ale bawią mnie bajdurzenia tych którzy z jednej strony chcą z prostytucji uczynić "normalny" zawód a z drugiej twierdzą że w tym "normalnym zawodzie" nie będzie już istniała "kadra menedżerska". Jak widać schizofrenia jest nieodłączną cechą libertarianizmu.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Czcigodna Erinti
      Historię tę opisałem aby pokazać że wbrew górnolotnym frazesom w życiu istnieje coś ważniejszego od honoru, w tym wypadku potrzeba ratowania życia najbliższej sobie osoby. Również się cieszę z tego że tej pani się udało wyleczyć córkę w kraju za przeproszeniem, bezpłatnej opieki lekarskiej.
      Co do karania drakońskiego sutenerów,>jesteśmy zgodni. Ale bawią mnie bajdurzenia tych którzy z jednej strony chcą z prostytucji uczynić "normalny" zawód a z drugiej twierdzą że w tym "normalnym zawodzie" nie będzie już istniała "kadra menedżerska". Jak widać schizofrenia jest nieodłączną cechą libertarianizmu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  23. Szanowny Jarosławie Dziubku!

    Wspomniałeś mimochodem, że żonkoś tej Pani z opowiadanka Starego Niedźwiedzia niezgorzej skorzystał na skutek "poprawy" kwalifikacji seksualnych w skutek onegdaj wykonywanego zawodu.
    Niniejszym przyznałeś choć kuchennymi drzwiami, że kobietka musiała choć trochę lubić ten zawód, bo inaczej nie miałaby ani takiego wzięcia ani nie miałaby zdolności ani "melodii" do naumienia się nowych sztuczek seksualnych.
    Jak dotąd znam tylko jedną osobą, która związała się z osobą z "Korynckim" hakiem w życiorysie i przyznaje, że taka kobieta jest świadoma tego, że każdy facet jest inny i każdy lubi co innego, więc proces dopasowania seksualnego trwa o wiele szybciej niż w przypadku "klasycznej" narzeczonej. Poza tym taka kobitka umie sama poinformować o swoich potrzebach zamiast u schyłku życia ciosać kołki na głowie zramolałemu już małżonkowi, że przez całe życie nie domyślił się czego ona pragnie.

    Co nie zmienia faktu, że nadal uważam, że kobita miała więcej szczęścia niż rozumu, bo prawdopodobieństwo powodzenia jej misji w polskich realiach było znikome


    Pozdrawiam,


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
  24. No dobrze, a co na to religia? Spowiedź jako wentyl i wyjście awaryjne?
    I wobec tego jest jakaś granica moralna czy wolna amerykanka w sytuacjach subiektywnie ocenianych jako " wyższa konieczność"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      Pani ta popełniła grzech a jak się dowiedziałem już po napisaniu tego postu, został on jej przez spowiednika odpuszczony. Tak samo grzechem jest kłamstwo ale chyba zgodzisz się że podczas przesłuchania przez peerelowską bezpiekę wolno było kłamać bez potrzeby sięgania po opinię jakiegoś autorytetu. Drastyczniejszym przykładem byłoby zabicie w obronie własnej bandyty.
      Jak widzisz, istnieją sprawy dla wielu ludzi oczywiste. Zarówno dla większość moich czytelników będących katolikami jak i dla wiernych innych chrześcijańskich kościołów. A po to Pan Bóg dał ludziom rozum aby z niego korzystali. A w sytuacjach gdy nie da się uniknąć zaistnienia zła, powstało go jak najmniej.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  25. Nie kupuję tego Stary Niedźwiedziu. Twoja wersja to jednak wolna amerykanka. Za stara jestem aby aż tak ufać w ludzki rozum. Zresztą gdyby to było takie proste po cóż nam dekalog?
    Nie wątpię, że "istnieją sprawy dla wielu ludzi oczywiste" np. sprostytuowanie się dla szybkiej kasy i oddanie się w jasyr dla wymiernych korzyści. "Pragmatyzm " pewnie tak ale rozumu Bożego to ja tam nie widzę:)
    Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      Sama początkowo przyznałaś że matka postawiona przed dramatycznym wyborem sprostytuowanie się albo ciężka choroba lub nawet śmierć dziecka ma prawo ratować życie najbliższej sobie osoby i zapłacić za nie aż tak wysoką cenę.
      Komwentatorzy którzy w odróżnieniu ode mnie odrzucają takie rzeczy jak choćby seks przedmałżeński czy antykoncepcję hormonalną, bez problemu zrozumierli to co owa pani zrobiła i nie zamierzali rzucać w nią kamieniem.
      Dekalog nie kłóci się z ludzkim rozumem. A jeśli ktoś nie potrafi jednego z drugim pogodzić, pozostaje mi jedynie takiej osobie współczuć.

      Usuń
  26. A jak pogodzić z rozumem np. :" nie zabijaj" czy " nie cudzołóż"?
    Pytam, bo może oświeci mnie na resztę życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Ewo
      Banalnie prosto. Zabijać nie wolno ale gdy broni się życia własnego lub najbliższych, można sięgnąć po środki współmierne do stopnia zagrożenia.
      W przypadku cudzołóstwa, jeśli był to jedyny dostępny sposób uratowania życia najbliższej osoby, ksiądz katolicki który na pewno nie bełkocze w konfesjonale "róbta co chceta' nie miał wątpliwości że ów grzech należało penitentce odpuścić. Więc jeśli masz o tę absolucję pretensje, kieruj je pod właściwy adres. Ale nic nie usprawiedliwia studentki która znajduje sobie sponsora jedynie po to aby szpanować drogimi ciuchami czy kosmetykami. Coś takiego aprobować może jedynie ktoś opętany libertariańską psychozą.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  27. No dobrze Stary Niedźwiedziu dość już bajdurzenia w poważnym temacie i czas na moje podsumowanie.
    Tak jak zapewne bywają prostytutki-patriotki i matki- bohaterki, bywają i usprawiedliwieni mordercy czy zdradzający mężowie.
    Tyle, że temacik ów stosowany jako przeciwwaga do śmierci bohaterskich Powstańców walczących o Warszawę 1944 i dowodzący wyższości prostytuowania się=zhańbienia nad "romantycznymi mrzonkami zakutych łbów" jest dla mnie szokujący. Zwłaszcza w Twoim wykonaniu i przyznam, że jestem naprawdę zdziwiona i rozczarowana nawet pamiętając o Twoim "pragmatyzmie".
    Nie zamierzam nawet odpowiadać na ewentualne komentarze i zaprzeczenia o zgoła innej Twojej intencji, bo szanuję swój rozum.
    Sformułowaliśmy już wcześniej protokół rozbieżności, który ja w tej chwili właśnie podpisuję.
    Podziwiany także i przez Ciebie oraz wielu Twoich gości Marian Hemar, którego trudno nazwać "zakutym, romantycznym łbem" napisał wiersz Modlitwa.Znajdziesz w nim wszystko to czego ja nie umiałam przekazać. Mądrą i uczciwą (!) krytykę narodowych błędów, szacunek do swojej ojczyzny, ojców, dziadów i ofiar jakie złożyli na ołtarzu wolności a co najważniejsze prośbę o to żeby nie szargać swojej historii. Pomimo wszystko...
    Mądry człowiek, serce rośnie, trzeba brać przykład i uczyć się od najlepszych.
    Pozdrawiam



    Modlitwa - Marian Hemar

    Nie sprowadzaj nas cudem na Ojczyzny łono,
    Ni przyjaźnią angielską, ni łaską anielską.
    Jeśli chcesz nam przywrócić ziemię rodzicielską,
    Nie wracaj darowanej. Przywróć zasłużoną.

    Nasza to wielka wina, żeśmy z Twoich cudów
    Nic się nie nauczyli. Na łaski bezbrzeżne
    Liczyliśmy, tak pewni, jakby nam należne,
    Aby nas wyręczały z Jej należnych trudów.

    Za bardzośmy Ojczyznę kochali świętami.
    Za bardzośmy wierzyli, że zawsze nad Wisłą
    Cud będzie czekał na nas i gromy wytrysną
    Z niebieskiej maginockiej linii ponad nami.

    I co dzień szliśmy w pobok Niej - tak jak przechodzień
    Mija drzewo, a Boga w drzewie nie pamięta.
    A Ojczyzna codziennie przecież była święta,
    A Ona właśnie była tym cudem na co dzień.

    Spraw, by wstała o własny wielki trud oparta,
    Biała z naszego żaru, z naszej krwi czerwona,
    By drogo kosztowała, drogo zapłacona,
    Żebyśmy już wiedzieli, jak wiele jest warta.
    By już na zawsze była w każdej naszej trosce
    I już w każdej czułości, w lęku i rozpaczy,
    By wnuk, zrodzon w wolności, wiedział, co to znaczy
    Być wolnym, być u siebie - Być Polakiem w Polsce.

    OdpowiedzUsuń

  28. "Modlitwa do Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej
    (Marian Hemar)

    Matko Boska, Królowo łagodna,
    Jak Cię prosić? Każde słowo boli.
    Nie myśl o nas. Warszawa jest głodna.
    Nie dbaj o nas. Warszawa w niewoli.

    Śmierć jastrzębiem nad Warszawą lata,
    W gruzach groza się czai. Bezprawie
    Stoi w oknach, jak żelazna krata.
    Nie myśl o nas. Niemcy są w Warszawie.

    Nie dbaj o nas błędnych i zbłąkanych.
    Każde tchnienie litości i łaski
    Dla nich oszczędź i zachowaj dla nich –
    Dla ulicy, dla nędzy warszawskiej.

    Ty, co w mroku oczyma ciemnymi
    Z ostrobramskich spoglądałaś złoceń –
    Nie myśl o nas – bądź przy nich, bądź z nimi –
    Im wynagródź wszystko, wszystko oceń.

    Oni za nas, na gruzach kamienic,
    Już dla samej dumy trwania – trwali,
    Za nas patrząc, za strach naszych źrenic,
    Jak stolica w stos ruin się wali.

    Oni za nas na śmierć wznieśli twarze,
    Nie w nadziei i nie ku zwycięstwu,
    Lecz by spełnić ową pieśń, co każe
    Wszcząć rozpaczy i dokonać męstwu.

    Ach, z warszawskiej beztroski, z tej blagi,
    Z tej płochości i kpiarskiej swawoli –
    Nagle w niebo blask takiej powagi
    poszedł łuną – takiej aureoli.

    Taką nagle błysło tajemnicą
    Nad ulicą podartą i krwawą!
    Myśmy ciebie nie znali – Orlico!
    Myśmy ciebie nie znali – Warszawo!

    Trzeba było tych ognia języków,
    Trzeba było, aby został cmentarz
    I stos gruzów – nie! – to rząd pomników!
    Matko Boska – Ty im to spamiętasz.

    Ty ich zziębłych osłoń połą nieba,
    Krew obetrzyj co wciąż z ruin dymi.
    Dzieciom mleka daj i głodnym chleba –
    A poległym – bądź przy nich. Bądź z nimi.

    Policz wszystkich na cmentarzach skwerów.
    Tam krzyż każdy kwiatem Ci się schyli.
    Na schylone krzyże bohaterów
    Zawieś order – Virtuti Civili.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wspaniały Niedźwiedziu, niektórzy lubią dzielić włos na czworo. Dla mnie sprawa jest jasna- matka ratowała życie swojego dziecka, i przyjmuję, że była zdesperowana i w sytuacji bez wyjścia. Dlaczego mam deliberować, że może nie wzięła pod uwagę wszystkich możliwości itd. Poświęciła się, złożyła daninę dla dziecka, a Bóg widzi ludzkie serce i wie wszystko... Pozdrawiam- Krejzor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodna Krejzor
      Ja też nie wynająłem detektywa aby sprawdził czy ta pani nie przeoczyła innej realnej szansy na zdobycie funduszy pozwalających ratować jej dziecko.
      Chrystus jest nie tylko dobrocią ale i mądrością. Więc Jego osąd daje bohaterce tego wpisu chyba jednak większe szanse niż opinia entuzjastów kultywowania wzniosłych ideałów kosztem życia innych osób.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  30. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
    Prostytucję potępiam jako zjawisko, ale to nie znaczy, że potępiam wszystkie zaangażowane osoby. W niektórych przypadkach może stanowić ona mniejsze zło, a wyjątkowo może przynosić dobro.

    Bardziej skłonny byłbym potępić fanatycznych doktrynerów przyznających sobie monopol na moralną rację, choćby kosztem chorób, cierpień i śmierci innych.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      Wbrew temu co od pewnego czasu nieudolnie próbuje mi się tu wmówić, prostytucji nie pochwalam. Muszę też przyznać Ci rację w kwestii dowartościowywania sobie ego kosztem cudzego życia czy cierpienia. Zarówno w skali mikro (krytyka matki która śmiała niemoralnie uratować życie dziecka) jak i makro ("wzięcie odpowiedzialności" przez jakiegoś idiotę za decyzję skutkującą zburzeniem przez Niemców Warszawy i zabiciem ponad dwustu tysięcy jej mieszkańców).
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  31. Kogo miałeś na myśli Drogi Dibeliusie? Kogo zaliczasz do fanatycznych doktrynerów?
    Ja tylko udowadniałem, że istnieje coś takiego jak fizyczne i psychiczne predyspozycje do wykonywania takiej czy innej pracy. Zawód prostytutki to też jest zawód i jak w każdym zawodzie trzeba UMIEĆ to i owo i nie mieć defektu uniemożliwiającego wykonywania danej pracy.

    Po prostu zauważyłem, że ktoś kto nie ma nóg nie może biegać, nawet gdyby miał to być maraton ratujący życie jego najbliższych. I to nie ma nic wspólnego z żadnym romantyzmem ani "cnotą" ani "honorem" tylko z fizyczną niemożnością. I tylko to chciałem udowodnić. A to akurat z libertarianizmem tak na tym forum wyklinanym niewiele miało wspólnego

    Pozdrawiam,


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Kurna Maćku,
      Nie korzystałem z usług prostytutek, więc nie mogę oprzeć się na własnym doświadczeniu, ale przyznaję Ci rację. Jako kierowca obserwuję ta panie przy drodze - większość ma twarze chamskich, prostackich, namolnych przekupek. Skoro jednak są panowie gotowi płacić duże pieniądze luksusowym call girls, to na mają one odpowiedni poziom, kulturę i predyspozycje.
      Pozdrawiam

      Usuń
  32. Drogi Dibeliusie! Te panienki przydróżki wyglądają jak wyglądają, bo tak zostały ucharakteryzowane przez pomagierki alfonsów. Są po prostu idealnie dopasowane do gustów przekroju swojej klienteli. Taka pani "w cywilu" zapewniam, wygląda zupełnie inaczej.

    Słusznie zauważyłeś, że call-girl MUSI mieć i poziom i kulturę ale też PREDYSPOZYCJE.
    Przy okazji zwróć uwagę ile długich lat w Japonii szkoliły się gejsze, odpowiedniczki dzisiejszych call-girls które mimo wszystko są marnym cieniem gejsz.

    No i kandydatki na gejsze były STARANNIE selekcjonowane już od małych dziewczynek.

    A zatem były to kobiety o wrodzonych predyspozycjach do tego zawodu, bo TYLKO TAK można osiągnąć MISTRZOSTWO tak pożądane w tej warstwie dam do towarzystwa.


    Moją tezą przewodnią pod TYM postem było to, że ZBRODNIĄ jest wysyłanie na ulicę kobiety bez odpowiednich predyspozycji i znajomości, nawet w imię najszczytniejszego celu i to taką samą zbrodnią jak wysyłanie w bój powstańców bez broni i bez stosownego przeszkolenia wojskowego.


    Jest rzeczą zastanawiającą, że zarówno polski romantyzm jak i pozytywizm jest straszliwie wybrakowany. Dlaczego? O tym innym razem


    Pozdrawiam,


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń