niedziela, 20 marca 2016

Trzy soprany, czyli głupia, głupsza i najgłupsza

Tak się złożyło, że w ostatnich wyborach nikt z redaktorów „Antysocjala” nie głosował na listę PiS. Obecnemu rządowi przyglądamy się z pewną sympatią, znacznie więcej mamy jej dla pana prezydenta Andrzeja Dudy, który poza podpisaniem ustawy „szczepionkowej” ewidentnie działa na korzyść Polski, a już zwłaszcza w dziedzinie polityki zagranicznej. Za co redakcja jeszcze raz składa mu podziękowania, a "za całokształt” wystawia mu w skali akademickiej mocne cztery i pół, a może nawet piątkę z symbolicznym minusem, którego do ineksu się nie wpisuje. Co się tyczy rządu, stosujemy ewangeliczną zasadę „po uczynkach ich poznacie”. Za pozytywy będzie chwalony, za wpadki ganiony, zwłaszcza gdy odpowiadają za nie już przez nas zrecenzowane dwie pięty achillesowe ekipy pani premier Szydło. Które z racji żenującej niekompetencji po prostu nie powinny się w tym gronie znaleźć. A gęgania „prawicy rozhisteryzowanej” która każde wytknięcie obecnych lub przeszłych błędów czy idiotyzmów ekipy PiS nazywa „ustrzeleniem Kaczora” mamy tam, gdzie multikulti czy ekoterroryzm.
Ale żeby nie było, że zajmujemy się jedynie ekipą przy władzy, czas na poświęcenie kilku słów opozycji. O kapuścianym głąbie, który chce wjechać na białym Rubikoniu do Polski w Święto Sześciu Króli, by objąć władzę, już pisaliśmy. A skoro melduje on „Huston, mamy kłopot”, niech spada jak najdalej, co najmniej do Bierutu, jeśli nie wręcz do Adidas Beby. Czas zatem na Przestępczość Organizowaną. Parafrazując tytuł znanej komedii klasy B (jeśli nie C) „Głupi i głupszy”, trzy soprany tej zgrai trzeba uznać za głupią, głupszą i najgłupszą. A tragikomedię, w której grają, za szmirę klasy Z.
Pierwszy sopran, niepomny na swoje dokonania, popisał się ostatnio „dobrymi radami” udzielonymi pani premier Szydło:
Pani premier Szydło na pewno w czasie lotu nie da sobie w goleń dla kurażu. I nie trzeba będzie siłą wciągać jej na dywan, o którym ma przejść. A wypociny na temat kryzysu związanego z Trybunałem Konstytucyjnym:
 
Zaczynają się od bramki samobójczej. Bo istotnie arogancja PO i zielonej ladacznicy nie miała granic. Gdyby pazerne chamy na wylocie zadowoliły się mianowaniem tylko trzech swoich sędziów, PiS miałby wielki problem z tą trzecią izbą parlamentu, kierowaną po dyktatorsku przez ich wiernego pachołka. O czym pisaliśmy „mądrym dla memoriału, idiotom dla nauki, politykom dla praktyki”, zanim jeszcze ten szwindel zaistniał, a fani PiS po wyborach prezydenckich już dęli w trąby jerychońskie. Ale haniebnej pamięci rządy kon-Donka i Ewci Peron przyzwyczaiły się, że ukraść od razu można wszystko, co nie jest przyspawane. A jeśli jest, to odspawać i też zakosić. W dalszej części ta kłamczucha twierdzi, że „nie było jeszcze takiego premiera, któremu przeszłoby przez myśl, że może nie respektować wyroku Trybunału Konstytucyjnego.”. My znamy dwóch, którymi są Chyży Rój i ona sama, bo w duecie olali prawie pięćdziesiąt takich werdyktów. „Zapomniał wół jak oszustem buł”? Dlatego z radością przyjmujemy informacje z kół zbliżonych do Targowicy, że Grzechu Skatina tworzy „Radę Mędrców”, w skład której wejdą Ewa Peron i chrabia Bul.
Czas na głupszą. Gdy Skatina i Swetru złożyli wniosek o wotum nieufności dla ministra Mariusza Błaszczaka, gaworzyli o jego rzekomych wpadkach. Warto zatem przypomnieć gwiazdę „gangu psiapsiółek” czyli minister spraw wewnętrznych Terenię Piotrowską, z wykształcenia teologa. Jej wcześniejszy kontakt z najszerzej pojmowaną problematyką tego resortu ograniczał się do przynależności do Poselskiego Zespołu Strażaków. Ponieważ o umiejętność użycia gaśnicy nijak jej nie podejrzewamy, do tego grona predystynowało ją chyba jedynie olewanie wszystkiego, co wiązało się z polską racją stanu. Pełniąc ten urząd do legendy przeszła swoim wystąpieniem na wyjazdowym białostockim posiedzeniu rządu we wrześniu 2015, poświęconym głównie tematyce ochrony granic i „uchodźców”.
„Minister”, która z racji płci nie może być nawet ministrantem, pokazała tam w pełni wyżyny swojego intelektu, na poziomie dna Rowu Mariańskiego. Zaczęła od stwierdzenia:
"Sytuacja na granicach jest stabilna, ruch graniczny utrzymuje się na podobnym poziomie w porównaniu do analogicznego roku ubiegłego, jest wzrost zaledwie o 4 proc."
Po tym intermezzo słuchacze mieli okazję dowiedzieć się, że czym prędzej należy dopracować regulacje prawne dotyczące STATUTU uchodźcy. Ponoć nawet Grzechu Skatina, który z racji stażu w różnych mafiach nie takich durniów widział i słuchał, spoglądał na nią z przerażeniem, Ale i tak nic nie przebije jej wcześniejszego popisu w komisji sejmowej podczas dyskusji o wykorzystaniu funduszy na ochronę granic. Wtedy przeszła do historii złotą myślą: 
"W ramach tej kwoty zbudowane zostaną środki ochrony granic, a także zakupiony zostanie nowy sprzęt, w postaci samolotów bezgłowych.”
Biorąc pod uwagę, że jej poprzednikiem był aforysta, który Tusklandię nazwał fallusem, sempiterną i kamieni kupą, w kwestii pana Błaszczaka Przestępczość Organizowana powinna stulić mordy w kublik. Bo sami tolerowali w swoim (nie)rządzie najgorszą "ministrę” między Nordkapem a Kapsztadem.
Ale nikt chyba nie pobije trzeciej sopranistki, zwanej Szaloną Julką, której nie można nawet nazwać politykiem za dychę. Bowiem po roku wyrzucania w błoto pieniędzy podatników na rzekomą walkę z korupcją ten pasożyt, mający obnażyć ogrom finansowych nieprawidłowości z lat 2005-7, doszukał się jedynie zakupu porcji dorsza za osiem złotych i czterdzieści groszy (albo sześćdziesiąt groszy, dokładnie już nie pamiętamy). A teraz usłyszeliśmy, że storpedowanie przez europosłów PO kandydatury pana Janusza Wojciechowskiego na członka unijnej Izby Obrachunkowej, wynikało z faktu, że JEST ON POLITYKIEM.
Pan sędzia Wojciechowski, jako były szef NIK i prawnik, nadaje się na to stanowisko, jak żaden inny z polskich europarlamentarzystów. A każdy europoseł czy członek eurogremium, mającego cokolwiek do gadania, z definicji jest politykiem. POpaprańcy w ten sposób złamali niepisaną umowę , że na forum eurokołchozu Polacy popierają swoje kandydatury, niezależnie od opcji politycznej, którą ci kandydaci reprezentują. Lub jeśli kto woli, udowodnili, że ta umowa ich nie dotyczy, bo nie są Polakami.
Redakcja zdecydowanie optuje za tą drugą interpretacją. I dlatego jeśli PiS nie zablokuje drugiej kadencji ryżego pachołka szalonej pruskiej krowy, ironiczne eufemistyczne określenia guru typu Napolion ustąpią u nas miejsca bardziej adekwatnym.

Stary Niedźwiedź
Flavia de Luce
Tie Fighter

16 komentarzy:

  1. Niezle podsumowanie. Polecam tez ostani Wywiad z Waszczykowskiem w sprawie ''uchodzcow''.Jakis miesiac temu pisalem ze tak bedzie.Parafrazujac Waszczykowski ''powiedzial'':

    ''Oczywiscie musimy respektowac umowe ktora zawarla PO lecz ....przyjmiemy wszystkich tych uchodzcow ktorzy jedno oko maja zielone a drugie niebieskie i urodzili sie 31 Lutego w srode.'' -Typowa metoda '' na Orbana'' ... Ktory po karzdej ''przegranej'' z UE bitwie mowil ''tak wprowadzam wszystkie zalecenia,podporzadkuje sie'' choc to juz nie mialo zadnego znaczenia bo co chial przeprowadzil

    wesol dzien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie podpisalem sie :)

      wesol dzien
      PiotrROI

      Usuń
    2. Czcigodny Piotrze
      W sprawie decyzji Kopary można przecież było podeprzeć się "demokracją". I powiedzieć, że tak poważna decyzja wymaga akceptacji parlamentu i społeczeństwa. I tylko starć się nie parsknąć śmiechem w nos Szkopom i Targowicy.
      Jeśli postawiono na wariant niespełnialnych kryteriów, trzeba było od początku je ogłosić. Aby uspokoić Polaków, że to tylko gra w bambuko.
      Ale ta wenecka arlekinada to był samobój, co niechętnie przyznał nawet sam wódz.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. ''W sprawie decyzji Kopary można przecież było podeprzeć się "demokracją".''

      Od tego to Waszczykowski ma ''jobbik'' w postaci ''kukizow''.

      ''Ale ta wenecka arlekinada to był samobój, co niechętnie przyznał nawet sam wódz.''

      Tak sie zastanawiam.Teraz PIS przepycha ustawy ''bo nie dziala '' trybunal ''osmioniczek''. Jakby dzialal to i tak i tak PIS mialby tam mniejszosc wiec moze lepiej coby jednak ''nie dzialal'' :D

      wesol ranek
      PiotrROI

      Usuń
    4. czcigodny Piotrze
      W tej kwestii pełna zgoda. "Umartwienie" Trybunalskiej Konstytutki to wstępny warunek konieczny, żeby PiS mógł cokolwiek poprawić. I dopiero po tym ruchu ta partia w 100% odpowiada za swoje ustawodawstwo, i rzecz jasna jego wykonawstwo.
      A tą demokracją w kwestii dzikusów trzeba było świecić w ślepia gestapowca Schulza i reszty tych eurołajdaków. Moim zdaniem to zadanie PiS, a nie Kukiza.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Zaraz zacznie się nowa zabaw na naszym podwórku. Projekt ustawy antyaborcyjnej, który do Sejmu ma złożyć jakaś tam organizacja pro-life. Projekt oczywiście zakładający absolutny i całkowity zakaz aborcji niezależnie od okoliczności i surowe kary dla przeprowadzających zabieg lekarzy. Już widzę co się będzie działo w merdiach.

    Maciejjo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Maciejjo
      Dotychczasowa ustawa dopuszcza aborcję w trzech przypadkach: zagrożenie życia matki, ciąża jako efekt przestępstwa oraz "trwałe i nieuleczalne uzkodzenie".
      W pierwszym przypadku, nie ma przeproś. Każdy wdowiec, którego żony nie próbował ratować jakiś świątobliwy konował, ma moralne prawo zatłuc takiego bydlaka. Dlatego ten projekt uważam za minę, POdłożoną POd rząd PiS rekoma prolajfowych użytecznych idiotów.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. PS
      Gwoli ścisłości, pisząc o "prolajfowych użytecznych idiotach" mam na myśli takich talibów, którzy uważają, że gdy ciężarna kobieta umiera, a aborcja uratowałaby jej życie, trzeba ograniczyć się do klepania zdrowasiek i radości z faktu, że w niebie pojawią się dwie nowe duszyczki. Bo na pewno nie obraziłbym takich ludzi, jak choćby pani Mary Wagner. Które usiłują trafić do łbów postępackich pind, uważających że aborcja to właściwie prawie to samo, co wizyta u kosmetyczki.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Szanowni autorzy Antysocjala,

    Nie rozumiem tylko jednego, a Wy może mnie oświecicie: po co PiSowi był cały ten cyrk z Trybunałem Konstytucyjnym?

    No bo po pierwsze: jego wyroków nie trzeba przestrzegać, co udowodniła już Przestępczość Organizowana.
    Po drugie: program wyborczy partii można skutecznie realizować bez jakichkolwiek zmian w konstytucji.
    Po trzecie: przychylność Trybunału jest w zasadzie mało istotna, bo i konstytucji nie trzeba przestrzegać.
    Po czwarte: było oczywiste, że opozycja rozpęta histerię na skalę międzynarodową.
    Po piąte: nawet naginanie prawa po to, by je poprawić, jest kiepskie wizerunkowo.
    Po szóste: wcześniej i tak mało kto wiedział, że taki Trybunał istnieje, a do dziś mały który KOD-owiec rozumie czym się ten Trybunał w ogóle zajmuje.

    Pokazuje to tylko, że całą tą konstytucję można wywalić do kosza, bo Trybunał wydaje wyroki w swojej własnej sprawie, co jest pogwałceniem wszystkiego... włącznie ze zdrowym rozsądkiem.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Robercie
      Postawiłeś doskonałe pytania, wymagające dłuższej odpowiedzi.
      Czym jest ten Trybunał Konstytucyjny? Zgrają prawników z formalnymi kwalifikacjami (magister wystarczy), wybranymi przez polityków wedle kryterium psiej wierności. Zatem ta zgraja nie piśnie slówka, gdy mocodawca większości ewidentnie łamie konstytucję. A nawet cichcem pyta go (jak Rzeplińsi Tuska), czy uznanie ewidentnego łajdactwa za niekonstytucyjne bardzo by mocodawcy zaszkodziło.
      Tusklandia była w eurokołchozie "prymusem", bowiem w stosunku do Niemiec zachowywała się jak potulna prostytutka. Która gdy zamiast zapłaty dostanie po gębie, nie podniesie wrzasku. I dlatego Chyży Rój plus Kopara olali bodaj 46 (albo 48) werdyktów TK bezkarnie. Bo wiadomo było, że ci "sędziowie" nie będą latać z mordą od redakcji do telewizji i ryczeć, że w Polsce jest zamach stanu i łamanie konstytucji. A w eurokołchozie żaden gestapowiec Schulz nie będzie łajać takiej spolegliwej dziwki.
      Dla mnie było oczywiste, o czym pisaliśmy, że samo wygranie wyborów nawet w rozmiarach dających większość parlamentarną NICZEGO nie załatwia. Jak sobie wyobrażasz rządzenie bez uchwalania przez sejm ustaw? Tych 500 złociszy czy leków dla seniorów nie można było wdrożyć tylko na podstawie rozporządzenia premiera czy ministra. A było więcej niż pewne, że Targowica zaskarży do TK każdą jako tako istotną ustawę, a TK ją uzna za niezgodną, nie siląc się nawet na udawanie odrobiny logiki i uczciwości. A unijka rozedrze mordy ze względu choćby na podatek marketowy i banksterski oraz niechęć do przyjęcia islamskiej dziczy. Zauważ że w przypadku Turcji nikt nawet nie śmiał szczeknąć, że Erdogan ma demokrację w dupie. Bo gdy on otworzy ten kolektor, to utopi eurokołchoz w dżihadystowskim łajnie.
      W moim przekonaniu wyrwanie kłów jadowych tej żmiji było dla PiS warunkiem przeżycia. Ale kolejność uważam za niewłaściwą. Trzeba było zacząć od tego quorum 13 sędziów (peowski sługus miał tylko 10) plus wymóg większości 2/3. A dopiero potem, gdy ta trzecia izba byłaby już udupiona, uchwalać to, co było im niezbędne.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Szanowni Autorzy,
    Łączy mnie z redakcją to, że nie głosowałem na PiS. Zresztą nigdy nie głosowałem na żadnych socjalistów w żadnych wyborach.
    Podobnie jak Robert Grunholz - awanturę o Trybunał uważam za błąd. Natomiast życzliwie kibicuję tej partii, po psychopatycznych partaczach z PO - jak choćby wspomniana w tekście Teresa Piotrowska, nie pozostaje nic innego.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Dibeliusie
      Przyznam się, że dwa razy głosowałem na pobożnych socjalistów, ale to de facto było głosowanie przeciw szajce kon-Donka. Po prostu taka taktyka szkodziła im bardziej, niż głos oddany na folklor. W zeszłym roku miałem ten luksus, że wejście Kukiz'15 było pewne. I jak do tej pory, nie żałuję decyzji.
      Awantura o TK była koniecznością, choć można ją było rozegrać lepiej. Prezio Rzepliński to po prostu k...a w todze, na miarę tych z czasów Bieruta. Różnią się tylko tym, że wyroki dostają nie z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, lecz od Grzecha Skatiny.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. PS
      Też wolę pobożnych socjalistów od mieszanki amorficznych złodziei oraz kretynów. Tym bardziej, że wicepremier Morawiecki stwarza pewne nadzieję na to, że socjalizm zacznie ewoluować w kierunku etatyzmu, czyli dużo łagodniejszej przypadłości. Na jakieś patriotyczno-romantyczne tromtadracje wydadzą znacznie mniej pieniędzy, niż Przestępczość Organizowana po prostu rozkradła. Największym zagrożeniem w mojej ocenie jest topienie pieniędzy w "jagiellońskich" idiotyzmach. UPAińskim grandziarzom Geniuś podarował już 4 miliardy.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Jarek Dziubek21 marca 2016 21:14

    Szanowni Autorzy, tam jeszcze była czwarta do gry w wojnę (o umiejętność gry w brydża, kierki, czy innego tysiąca owych pań nie podejrzewam) - przenajgłupsza. Niejaka Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein. Ona to ramię w ramię z antykorupcyjną Julką wystąpiła przeciw kandydaturze Wojciechowskiego. Do dziś nie wiem, jak ogromny trzeba mieć kompleks niższości, by zagłosować na nią do Europarlamentu. Niestety, wielu krakowian taki kompleks ma. Widziałem ją jedyny raz w życiu, gdy w zeszłym roku w dniach bezpośrednio poprzedzających odsunięcie od stołka Bula-Komorowskiego, ktoś ją wsadził na rower, na którym wkulała się na krakowski Rynek. Reprezentowała wówczas komitet monakijskich lub indonezyjskich kotylioniarzy (sądząc po tym, który kolor był w środku, a który na zewnątrz). Wyglądała, jakby miała za chwilę z tego bicyklu zlecieć. Był to dosyć symboliczny widok. I proroczy.
    Takie drobiazgi z bliskiej mi dziedziny schadenfreude.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Jarku
      Słusznie uzupełniłeś naszą listę "mądrych inaczej", jak takie przypadki encefalopatii nazywają postępacy. Wystarczyło mi, że dwa razy w telewizorni usłyszeć złote myśli "hrabini", by upewnić się, że to znacznie cięższy i bardziej groteskowy przypadek, niż klasyczna "La serva padrona". Mogę Cię tylko pocieszyć, że warszawiacy też mają za uszami kompromitację z bufetową Gronkowiec.
      Wbrew pozorom i nazwie, gra w "durnia" jest dla tej czwórki za trudna. Więc pozostała wojna lub wilk i owce.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Nie wpadajmy w histerię, zamachy to nic nowego – powiedziała Pitera.

    Read more: http://www.pch24.pl/-nie-panikujmy--zamachy-to-nic-nowego--europosel-pitera-o-brukselskich-atakach-terrorystycznych,42090,i.html#ixzz43e4Y0LBz

    OdpowiedzUsuń