Dzień dzisiejszy zaczął się dla mnie bardzo przyjemnie. Studenci wyjątkowo szybko i co jeszcze ważniejsze poprawnie uporali się z zadanymi im do napisania programami. Więc sprawdzałem je, stawiałem dobre oceny i nie miałem nawet czasu na wypicie porannej kawy czy choćby pobieżne przejrzenie e-wiadomości. Po wyjściu z wydziału kupiłem sobie od dawna wymarzony gadżet z zakresu elektroniki użytkowej więc do domu wracałem w świetnym nastroju, powoli układając sobie w myślach drugą część uwag o ekoterroryzmie. I wtedy odebrałem SMS od Flavii z zapytaniem czy już wiem o śmierci Żelaznej Lady.
W domu czym prędzej wszedłem na strony dziennika.pl oraz onetu. I wyczytałem że dziś rano w wieku 87 lat zmarła Margaret Thatcher baronowa Kesteven.
Szanowni Stali Goście „Antysocjala” wszelkie bilanse Jej rządów słusznie odebraliby jako afront. Dlatego pozwolę sobie na garść osobistych, siłą rzeczy nieco chaotycznych refleksji na Jej temat.
W gronie konserwatystów wiele razy przy dobrej herbacie lub/i kropelce czegoś mocniejszego toczyliśmy dyskusje na temat najnowszej historii Europy i świata. Mieliśmy różne listy rankingowe nowożytnych polityków konserwatywnych których ceniliśmy sobie najwyżej. Na mojej drugie miejsce zajmował Francisco Franco y Bahamonde zaś brązowy medal otrzymał Carl Gustaf Emil Mannerheim. Zdaniem wielu przyjaciół na miejsce medalowe bardziej od barona Mannerheima zasługiwał Augusto Pinochet Ugarte dzięki któremu komunistyczne robactwo nie rozpełzło się po całej Ameryce Południowej. Ale w jednej kwestii byliśmy zawsze zgodni. Złoty medal ex aequo należał się Margaret Thatcher i Ronaldowi Reaganowi, nie mającym jakiejkolwiek poważnej kontrkandydatury.
Specjalnością Margaret Thatcher było pokazywanie przy każdej bez wyjątku okazji niebotycznej klasy, najzwyczajniej w świecie niedostępnej współczesnym Jej europejskim politykom. Najpiękniej ujął to drugi z Wielkich Nieobecnych stwierdzając jeszcze w latach osiemdziesiątych minionego stulecia że spośród przywódców państw Europy Zachodniej jedynie pani Thatcher potrafi zachowywać się jak mężczyzna. Oto kilka przykładów.
Na początku Jej pierwszej kadencji angielskie stadiony piłkarskie były areną kibolskich zadym i bitew „z użyciem niebezpiecznych narzędzi”, jak określa się to w żargonie prawniczym. Pani premier wezwała do siebie na dywanik szefów Angielskiej Ligi Piłkarskiej (organizacji prywatnej prowadzącej rozgrywki ligowe) i poinformowała ich że mają bodajże dwa lata na zaprowadzenie porządku. A jeśli nie zdążą, ona po prostu pozamyka wszystkie stadiony piłkarskie. Na biadolenie że po pierwsze jest to niewykonalne a po drugie, rozgrywki te sa prowadzone od grubo ponad stu lat Żelazna Lady odpowiedziała:
- Niemożliwe to jest żeby kogut zniósł jajko. Żegnam panów.
I do adresatów dotarło że nie mają innego wyjścia. W wyznaczonym terminie udało się wziąć kiboli za pysk.
Ci sami kibole swój nadmiar agresji zaczęli więc wyładowywać podczas meczów wyjazdowych reprezentacji lub drużyn klubowych. Z kontynentu dochodziły meldunki niczym z frontu. Raz we Frankfurcie zniszczono część dworca kolejowego, kiedy indziej w Holandii zdemolowano lub podpalono kilkanaście piwiarni. Aż nadszedł rozgrywany w latach osiemdziesiątych w Izmirze w ramach eliminacji do mistrzostw Europy mecz Turcja – Anglia. „Animals” około piątej minuty zaczęli z trybun wyrywać i podpalać plastikowe siedzenia. A wtedy turecka policja wydobyła metrowe drewniane pały i ruszyła do akcji. W ciągu kilku minut kibole zostali wdeptani w glebę a między stadionem a miejskimi szpitalami jeździły na sygnale karetki. Ale nie woziły one zgodnie z „europejskimi standardami” policjantów lecz angielskich kiboli.
Oczywiście w Izbie Gmin jakiś labourzystowski kretyn wniósł interpelację w sprawie „brutalnego pobicia angielskiej młodzieży przez tureckich faszystowskich policjantów” (zupełnie jakbym czytał anarchistyczne bydlę wywnętrzające się u Flavii i u Erinti). Interpelacja kończyła się pytaniem co rząd JKMości zrobił w tej sprawie.
W przepisowym terminie pani premier odpowiedziała że wystosowała list do premiera rządu Republiki Tureckiej. Z prośbą aby ten zechciał w jej imieniu przekazać komendantowi tureckiej policji jej podziękowania za wzorowe wypełnienie obowiązków służbowych.
Pani Thatcher zakończyła rozpoczęty wcześniej przez labourzystów proces depenalizacji homoseksualizmu. Do którego odnosiła się z tolerancją w takim tego słowa sensie jaki opisują dawniejsze encyklopedie a nie politpoprawni degeneraci. Bo już o jakichś „paradach” i szwendaniu się po ulicach hord półnagich zboczeńców wymalowanych bardziej szpetnie niż najordynarniejsze dziwki za jej rządów nie było mowy. Tak samo ujawnienie w siłach zbrojnych zachowań homoseksualnych oznaczało automatyczne wydalenie z wojska.
Autor jej biografii opisuje spotkanie z panią premier w czasach gdy sam jeszcze był szefem Stowarzyszenia Studentów Konserwatystów Uniwersytetu Oksfordzkiego. Podczas tej imprezy jakiś „modernista” spytał czy nie należałoby zalegalizować handlu marihuaną bo przecież pali ją wielu studentów w tym jego kolega. Margaret Thatcher odpowiedziała:
- Wyjrzyj przez okno. Czy widzisz stojącego przed budynkiem policjanta? Jeśli tak to wyjdź do niego i podaj mu nazwisko i adres tego kolegi!
Gdy po obaleniu rządu Jana Olszewskiego koalicja ludzkich gnid zjednoczonych zwierzęcym strachem przed ujawnieniem swojej przeszłości skleciła gabinet haniebnej pamięci Hanny Suchockiej, „sralonowa” propaganda próbowała kreować ją na polską Thatcher. Byłem akurat na kolacji u Milom gdy jakiś dziennikarzyna wygłosił ze szklanego ekranu tę bzdurę. Gospodyni parsknęła śmiechem i powiedziała że co się tyczy polityki, owo „unickie” zero tylko pod jednym względem przypomina Żelazną Lady. Ta ostatnia tez nie kierowała się polską racją stanu.
I na koniec przytoczę garść co celniejszych powiedzonek Margaret Thatcher które na onecie zamieścił anonimowy komentator posługujący się nickiem „OLRY”.
W domu czym prędzej wszedłem na strony dziennika.pl oraz onetu. I wyczytałem że dziś rano w wieku 87 lat zmarła Margaret Thatcher baronowa Kesteven.
Szanowni Stali Goście „Antysocjala” wszelkie bilanse Jej rządów słusznie odebraliby jako afront. Dlatego pozwolę sobie na garść osobistych, siłą rzeczy nieco chaotycznych refleksji na Jej temat.
W gronie konserwatystów wiele razy przy dobrej herbacie lub/i kropelce czegoś mocniejszego toczyliśmy dyskusje na temat najnowszej historii Europy i świata. Mieliśmy różne listy rankingowe nowożytnych polityków konserwatywnych których ceniliśmy sobie najwyżej. Na mojej drugie miejsce zajmował Francisco Franco y Bahamonde zaś brązowy medal otrzymał Carl Gustaf Emil Mannerheim. Zdaniem wielu przyjaciół na miejsce medalowe bardziej od barona Mannerheima zasługiwał Augusto Pinochet Ugarte dzięki któremu komunistyczne robactwo nie rozpełzło się po całej Ameryce Południowej. Ale w jednej kwestii byliśmy zawsze zgodni. Złoty medal ex aequo należał się Margaret Thatcher i Ronaldowi Reaganowi, nie mającym jakiejkolwiek poważnej kontrkandydatury.
Specjalnością Margaret Thatcher było pokazywanie przy każdej bez wyjątku okazji niebotycznej klasy, najzwyczajniej w świecie niedostępnej współczesnym Jej europejskim politykom. Najpiękniej ujął to drugi z Wielkich Nieobecnych stwierdzając jeszcze w latach osiemdziesiątych minionego stulecia że spośród przywódców państw Europy Zachodniej jedynie pani Thatcher potrafi zachowywać się jak mężczyzna. Oto kilka przykładów.
Na początku Jej pierwszej kadencji angielskie stadiony piłkarskie były areną kibolskich zadym i bitew „z użyciem niebezpiecznych narzędzi”, jak określa się to w żargonie prawniczym. Pani premier wezwała do siebie na dywanik szefów Angielskiej Ligi Piłkarskiej (organizacji prywatnej prowadzącej rozgrywki ligowe) i poinformowała ich że mają bodajże dwa lata na zaprowadzenie porządku. A jeśli nie zdążą, ona po prostu pozamyka wszystkie stadiony piłkarskie. Na biadolenie że po pierwsze jest to niewykonalne a po drugie, rozgrywki te sa prowadzone od grubo ponad stu lat Żelazna Lady odpowiedziała:
- Niemożliwe to jest żeby kogut zniósł jajko. Żegnam panów.
I do adresatów dotarło że nie mają innego wyjścia. W wyznaczonym terminie udało się wziąć kiboli za pysk.
Ci sami kibole swój nadmiar agresji zaczęli więc wyładowywać podczas meczów wyjazdowych reprezentacji lub drużyn klubowych. Z kontynentu dochodziły meldunki niczym z frontu. Raz we Frankfurcie zniszczono część dworca kolejowego, kiedy indziej w Holandii zdemolowano lub podpalono kilkanaście piwiarni. Aż nadszedł rozgrywany w latach osiemdziesiątych w Izmirze w ramach eliminacji do mistrzostw Europy mecz Turcja – Anglia. „Animals” około piątej minuty zaczęli z trybun wyrywać i podpalać plastikowe siedzenia. A wtedy turecka policja wydobyła metrowe drewniane pały i ruszyła do akcji. W ciągu kilku minut kibole zostali wdeptani w glebę a między stadionem a miejskimi szpitalami jeździły na sygnale karetki. Ale nie woziły one zgodnie z „europejskimi standardami” policjantów lecz angielskich kiboli.
Oczywiście w Izbie Gmin jakiś labourzystowski kretyn wniósł interpelację w sprawie „brutalnego pobicia angielskiej młodzieży przez tureckich faszystowskich policjantów” (zupełnie jakbym czytał anarchistyczne bydlę wywnętrzające się u Flavii i u Erinti). Interpelacja kończyła się pytaniem co rząd JKMości zrobił w tej sprawie.
W przepisowym terminie pani premier odpowiedziała że wystosowała list do premiera rządu Republiki Tureckiej. Z prośbą aby ten zechciał w jej imieniu przekazać komendantowi tureckiej policji jej podziękowania za wzorowe wypełnienie obowiązków służbowych.
Pani Thatcher zakończyła rozpoczęty wcześniej przez labourzystów proces depenalizacji homoseksualizmu. Do którego odnosiła się z tolerancją w takim tego słowa sensie jaki opisują dawniejsze encyklopedie a nie politpoprawni degeneraci. Bo już o jakichś „paradach” i szwendaniu się po ulicach hord półnagich zboczeńców wymalowanych bardziej szpetnie niż najordynarniejsze dziwki za jej rządów nie było mowy. Tak samo ujawnienie w siłach zbrojnych zachowań homoseksualnych oznaczało automatyczne wydalenie z wojska.
Autor jej biografii opisuje spotkanie z panią premier w czasach gdy sam jeszcze był szefem Stowarzyszenia Studentów Konserwatystów Uniwersytetu Oksfordzkiego. Podczas tej imprezy jakiś „modernista” spytał czy nie należałoby zalegalizować handlu marihuaną bo przecież pali ją wielu studentów w tym jego kolega. Margaret Thatcher odpowiedziała:
- Wyjrzyj przez okno. Czy widzisz stojącego przed budynkiem policjanta? Jeśli tak to wyjdź do niego i podaj mu nazwisko i adres tego kolegi!
Gdy po obaleniu rządu Jana Olszewskiego koalicja ludzkich gnid zjednoczonych zwierzęcym strachem przed ujawnieniem swojej przeszłości skleciła gabinet haniebnej pamięci Hanny Suchockiej, „sralonowa” propaganda próbowała kreować ją na polską Thatcher. Byłem akurat na kolacji u Milom gdy jakiś dziennikarzyna wygłosił ze szklanego ekranu tę bzdurę. Gospodyni parsknęła śmiechem i powiedziała że co się tyczy polityki, owo „unickie” zero tylko pod jednym względem przypomina Żelazną Lady. Ta ostatnia tez nie kierowała się polską racją stanu.
I na koniec przytoczę garść co celniejszych powiedzonek Margaret Thatcher które na onecie zamieścił anonimowy komentator posługujący się nickiem „OLRY”.
Być potężnym - to tak samo jak być damą. Jeśli musisz zapewniać, że nią jesteś - to nie jesteś.
Dziewięćdziesiąt procent naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą.
Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko, a nikt nie odpowiada za państwo.
Podobanie się wszystkim nie jest zajęciem dla polityków.
Nie brak nam spotkań na szczycie. Jedyną rzeczą, jakiej nam brak, to wynik tych spotkań.
Atmosferę w rodzinie wciąż jeszcze tworzy matka. To ona jest w domu menedżerem.
Gdyby moi przeciwnicy zobaczyli, że przechodzę suchą stopą po Tamizie, powiedzieliby, że nie umiem pływać.
Jeśli jest w polityce coś, czym gardzę, to jest to typ węgorza, który jest tak giętki, że najchętniej ugryzłby się we własny ogon.
O przyszłość trzeba zadbać samemu. Takiego zdania są ci, którzy wsadzają rękę do cudzej kieszeni.
Unia Europejska jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów.
Wielka Brytania jest najlepszym krajem Europy. W ciągu mojego życia sprawcami wszystkich problemów były kontynentalne kraje Europy, a ich rozwiązywaniem zajmowały się anglojęzyczne państwa świata.
Zwyczajowo mówi się, że to niewyobrażalne, aby Wielka Brytania wystąpiła z Unii Europejskiej. Ale unikanie tego typu rozważań to nędzna namiastka własnych sądów.
A teraz polityką europejską kierują a to byli maoiści, a to socjaliści, a to łże chadecy.
Żegnaj Największa z Wielkich. Konserwatyści nigdy Ciebie nie zapomną!
Stary Niedźwiedź
A teraz polityką europejską kierują a to byli maoiści, a to socjaliści, a to łże chadecy.
Żegnaj Największa z Wielkich. Konserwatyści nigdy Ciebie nie zapomną!
Stary Niedźwiedź