Zupełnie nieoczekiwanie, największy problem współczesnego świata, czyli zjawisko niekontrolowanej imigracji, dzięki szybkiemu wzrostowi gospodarczemu, dotarło również do Polski.
To, że mocarstwom europejskim nie udało się przerzucić watah afrykańsko-bliskowschodniego najazdu na Europę, do naszej części Europy, zawdzięczamy tylko i wyłącznie nieporównywalnie niższemu socjalowi dla kolorowych nierobów, w porównaniu z zachodnią Europą.
Niemniej staliśmy się bardzo atrakcyjnym miejscem dla wszystkich, którzy chcą pracować i zarabiać. Szczególnie dla tych, którym banksterka międzynarodowa demoluje ich własne kraje, zwłaszcza Ukrainę po tzw Majdanie. Niemniej obcokrajowców, również kolorowych przybywa w postępie geometrycznym. To zjawisko wielu niepokoi, garstkę cieszy. Przemieszczanie się ludności w tak dużych ilościach, zawsze i wszędzie wywołuje niepokoje i obawy.
Szczęście Polski i Polaków w tym zamęcie polega na tym, że do nas przybywają ludzie DO PRACY. A nie drenować socjal. Ci ludzie przyczyniają się do wzrostu polskiego dobrobytu, podnosząc wartość dodaną polskiego PKB. Takie są fakty.

Pozostaje kwestia wielokrotnie podnoszona, kto tych ludzi do nas sprowadza. Oczywiście przesączeni nienawiścią do tej władzy, winią PIS, który obiecywał że żadnych uchodźców w Polsce nie będzie. I przecież, póki co, poza odsyłanymi nam z Niemiec i Szwecji Czeczeńcami, którzy czmychnęli z naszego gościnnego kraju(sprowadzonymi jeszcze przez PO), nie mamy problemu z uchodźcami. Oczywiście łajdaki od Sorosa wciąż koczują na granicy z Białorusią i próbują ściągnąć nam na głowy 'uchodźców' z postsowieckich państw muzułmańskich, jednak głównie Czeczenów. Czeczenów, którzy pokonują tysiące kilometrów przez , podobno, śmiertelnie im wrogie terytorium rosyjskie, aż do granicy Unii Europejskiej, gdy mają raptem kilkadziesiąt kilometrów do przyjaznej im, islamskiej Turcji. Ale podobno to powojenna trauma tam i żyroskop im się myli. Trauma wojny, która zakończyła się kilkanaście lat temu.
Ale pomińmy milczeniem zabiegi płatnych zdrajców, bo świętoszkowaty PIS nie ma zamiaru z tym draństwem nic zrobić, więc będą Polsce i Polakom szkodzić nadal bez żadnych konsekwencji.
Pracowników z Ukrainy ( w mniejszych ilościach z Mołdawii czy Białorusi) sprowadzają do Polski ..... polscy pracodawcy. Tak jak na tym ogłoszeniu. Polscy pracodawcy potrzebują wielu pracowników zarówno do prac prostych, jak i fachowców. Dzięki temu ja mogłem wrócić. Ja nie zapomnę komu zawdzięczam, że mogłem wrócić, tu zarabiać i żyć jak człowiek U SIEBIE. Co więcej, nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy wciąż w UK siedzą. Garstka ludzi zarabiających ponad 2 tysiące funtów netto, to kilka procent rodaków w Anglii. Zresztą nawet ja zarabiając 2500/mc nie dałbym 1600 funtów za samo mieszkanie. A tyle w Londynie ta przyjemność kosztuje. Jeśli się nie kwalifikuje pod opiekę społeczną. Pewnie dlatego tam jeszcze siedzą, bo Anglia pod rządami konserwatystów, wcale nie jest mniej socjalna niż pod rządami labourzystów. Zdecydowana większość rodaków zarabia nieco ponad 1000 netto. Czyli 4 500 złotych. Za takie pieniądze to ja bym w Polsce nie pracował, a cóż dopiero w dużo droższej Anglii. Ale jeśli oglądają tylko TVN lub czytają GW, no to GWno o sytuacji w Polsce wiedzą. Może i lepiej że za grosze służą obcym, niż mieliby w Polsce na dzwonek szczujni dyszeć nienawiścią dla władzy, która oddaje Polskę Polakom....
Padają zarzuty, że nie sprowadzamy repatriantów z Syberii czy Kazachstanu i zamiast tego sprowadzamy Ukraińców. Hmmm. Sprowadzamy repatriantów. W niewielkich ilościach, ale też niewielu już ich tam zostało. Potomków repatriantów to ja spotykałem, gdy pracowałem ponad rok na Syberii. Może pech, ale spotykałem ludzi o bardzo polskich nazwiskach, potomków zesłanych Polaków, ale ci już byli całkowicie zrusyfikowani. O znajomości języka polskiego możemy zapomnieć. Wielu nie potrafiło nawet poprawnie wymówić swojego nazwiska.
Tym ludziom daje się kartę Polaka, a później się dziwimy, że przyjeżdżają jacyś 'Ruscy'. Dziwić się mogą tylko ci, którzy nie znają życia. Sprowadzić całe rodziny ok. Możemy. Zróbmy zrzutkę. Trzeba tym ludziom zafundować bilety lotnicze, kupić jakiś dom, jakoś wyposażyć ten dom. Trzeba im zapewnić naukę języka polskiego, nauczyć przydatnych kwalifikacji, znaleźć im pracę.
Można to też zrobić za pieniądze podatnika, ale przecież wrogowie socjalu i obniżenia podatków się na to nie zgodzą! Zatem co robić? No to firmy z nożem na gardle, bo nie ma kto na budowach, w fabrykach pracować, robią to, co najbardziej racjonalne. Sprowadzają pracowników z innych państw. Pracownicy ci sami sobie zapłacą za wizę, kupią bilety, znajda sobie miejsce do spania, zapłacą za swoje utrzymanie i płacą podatki oraz ZUS.
Mimo, że sprowadzają ich sporo, to wciąż jest wiele wakatów. Jadąc z pracy czy do pracy, staram się omijać zakorkowaną permanentnie ulicę Puławską, zatem jadę opłotkami, gdzie są dziesiątki hurtowni, magazynów, fabryk itp. Na co trzecim wielkie banery, że szukają pracowników. Wiszą te banery miesiącami. I ludzi brakuje. Biznesmeni tracą pieniądze i możliwości zarobku.
Każdemu, kto sprzeciwia się sprowadzaniu obcych pracowników, życzyłbym aby teraz musiał kupić lub wynająć mieszkanie czy dom. Ceny oszalały. proszę mi wierzyć. Buduje się za mało i za wolno. Jeszcze rok temu wynajmowałem mieszkanie na Żoliborzu za 1700 zł/mc. Teraz podobne kosztuje 2200. Dlaczego tak się dzieje? Bo buduje się za mało i za wolno. Bo firmy budowlane nie mają kim pracować. Jakie są inne propozycje?
Sprowadźmy polskich budowlańców z Niemiec, Austrii czy Anglii. Ok. I co? Damy im taki sam socjal jak mają w tamtych państwach? Z 500 + się śmieją. Bo to grosze w porównaniu z tym co dostają od konserwatywnych i prawicowych rządów w tamtych stronach.No i zarobki wciąż o połowę wyższe nominalnie są tam. Poza tym, jak wolnorynkowcy chcą przekonać polskiego prywatnego pracodawcę, aby płacił swoim pracownikom 2000 tysiące euro? Gdy pracodawca woli płacić pracownikom ze wschodu 2000 złotych? Bo tylko wtedy biznes mu się opłaca.
Poza tym, gdyby w Polsce ludzie zarabiali stawki zachodnioeuropejskie, pomijając już nasze PKB, to w ramach swobody przepływu kapitału i ludzi, mielibyśmy tu więcej zachodnich firm budowlanych z ich pracownikami, niż mamy obecnie ich supermarketów.
Tak jak Berlin po upadku Muru przebudowały głównie firmy irlandzkie i brytyjskie...
Oczywiście, że są i niedogodności takiej imigracji. Tyle, że cieszmy się, póki co, że imigrantów w Polsce raczej nie widać, a tylko można ich usłyszeć, gdy rozmawiają między sobą. Bo wyglądem się od Polaków nie różnią. Bywam niemal codziennie w najlepszych hotelach i restauracjach w Warszawie, w ramach obowiązków służbowych, to widzę i słyszę. Gdyby nie Ukraińcy i w mniejszym stopniu Białorusini, to w kuchniach tych hoteli nie miałby kto pracować. Polaków tam jak na lekarstwo. A ci młodzi ludzie, zasuwają tam jak małe samochodziki, za pieniądze, za które Polak nawet by z wyrka nie wstał.
Taka ciekawostka. Byłem na Kruczej w japońskiej restauracji, z naszym serwisem. Musiałem być sporo przed otwarciem knajpki, gdyż urządzenie zepsuło się na sali głównej. W restauracji było kilkanaście osób, sprzątaczy, pomywaczy, kucharek itp. I nikt nie znał polskiego! Gdybym nie znał rosyjskiego, to bym się tam nie dogadał....
Mieszkam teraz w okolicy Piaseczna, gdzie w co trzecim domu mieszkają jacyś Ukraińcy. Sporo ich tu widać i słychać na ulicy, szczególnie gdy po 18 przyjeżdżają pociągi z Warszawy. Wielu pracuje w centrum i tutaj zamieszkuje. Jest nawet jeden rosyjskojęzyczny sklepik. I nie narzekam. Jest spokojnie, bezpiecznie. Nic się nie dzieje. Nie ma tu bandytów, ani mafii. Są sami ciężko pracujący ludzie.
Bandyci i mafia rozmyli się w tym masowym przybywaniu do Polski. Bo oni byli tu od zawsze. oni zawsze potrafili bez problemu zdobyć wizę czy to polską czy unijną. To dla zwykłych ludzi była bariera. Byli bardziej widoczni, bo nie było tłumu, w który mogli się wtopić.
Oczywiście, że wśród tej masy prostych ludzi, do prostych prac przybywają i mniej sympatyczne jednostki, które chcą sobie dorobić do pensji w mniej legalny sposób. Tu ogłoszenie w jednym ze sklepów w naszej miejscowości, gdy plaga kradzieży w sklepie przekroczyła granice zwyczajowe.
Tu dochodzimy jednakowoż do korzyści z TAKIEGO właśnie rodzaju imigracji. To poniższe ogłoszenie zniknęło. Bo Ukraińcy kradnący w tym sklepie zorientowali się, że złapanie na kradzieży będzie skutkowało natychmiastową deportacją i pewnością, że się ponownego wjazdu do CAŁEJ STREFY SCHENGEN bardzo długo nie doczekają.

Niestety, polska policja pod wodzą Brudzińskiego, niesłychanie łagodnie podchodzi do rożnych bandytów ze Wschodu. Są bezwzględni wobec drobnych złodziejaszków, czy pracujących poza miejscem z wizy pracy, ale są niezwykle łagodni wobec osób które co prawda przyjechały do pracy, ale zajmują się 'inną działalnością gospodarczą". Przykładem jest ostatni głośny przypadek zamordowania Polki w Łodzi przez Gruzina. Facet miał już bogata kartotekę kryminalną w Polsce, oczywiście nie pracował legalnie, nie wiadomo czym się zajmował. Ale nikt go nie deportował, ścigany listem gończym wyjechał sobie spokojnie przez polską granicę. Dopiero w Kijowie go dopadli, gdy sprawa stała się głośna.
Oczywiście gruziński bandyta, który był tolerowany przez policyjne władze, jest dla wielu symbolem walki z imigracją jako całości. Mam deja vu. To samo się działo w Irlandii czy Anglii, gdy jakiś polski bandyta kogoś zabił, zgwałcił czy napadł. Zawsze ci uczciwi, ciężko pracujący, płacący podatki - obrywają za jakiegoś bydlaka z takim samym lub podobnym paszportem. Bo i za Litwinów, Łotyszy czy Cyganów też nam się obrywało.
O imigracji z Indii czy Filipin nie chce mi się już pisać. To margines. Tu jedna uwaga tylko. Ci, którzy mylą ich z Pakistańcami, powinni mieć możliwość wyjazdu do Lahore. Na kilka godzin. Szczególnie teraz, gdy islamska dzicz protestuje przeciw uniewinnieniu Asi Bibi. Może zdążyliby załapać różnicę. I ją przeżyć, choć myślę że wątpię....
Niedzisiejszy vel Zgryźliwy