środa, 21 listopada 2012

Żywot przedsiębiorcy w Tusklandii.


Szanowni Czytelnicy

.Do tej pory na „Antysocjalu” pojawiała się tematyka prowadzenia działalności gospodarczej w wielce ogólnym ujęciu. Postanowiłem nadrobić tę zaległość przedstawiając niektóre aspekty praktyczne z jakimi musi walczyć w Tusklandii każdy kto podejmuje taką działalność. Ponieważ zawsze wyżej ceniłem sobie wiedzę praktyczną od książkowych dywagacji, poprosiłem o podzielenie się swoimi doświadczeniami Tie Fightera. Miłego gościa i stałego komentatora naszej witryny a z zawodu przedsiębiorcę. Oto jego spostrzeżenia które ja przeczytałem z wielkim zainteresowaniem i wierzę że z takim samym odbiorem refleksje te spotkają się ze strony Szanownych Czytelników.

Stary Niedźwiedź.


Szanowni czytelnicy.

Jak zapewne wiecie z moich wcześniejszych wpisów że zarabiam na życie jako drobny przedsiębiorca, który blisko osiem lat temu porzucił dobrze płatną posadę w prywatnej firmie i postanowił spróbować swoich sił w biznesie.
Z powodu nadmiernego zainteresowania moją osobą osób nieprzychylnych nie będę uszczegóławiał przedmiotu mojej działalności, jednak sprawy o których napiszę dotyczą każdego drobnego przedsiębiorcy bez względu na profil jego działalności. Opiszę zjawiska i problemy, z którymi sam się spotkałem i musiałem zmagać, tak więc żadnych teorii tylko sama smutna rzeczywistość zmieniająca barwę na co raz to ciemniejszą pod rządami jaśnie oświeconego D. Tuska i jego przybocznego kreatywnego księgowego.
Zatem do rzeczy;
W tej części opiszę strukturę kosztów pracy ale wcześniej naświetlę pokrótce proces zakładania działalności gospodarczej, która niechybnie wygeneruję cały katalog kosztów.
Zatem w przypadku małej firmy należy udać do Urzędu Miasta gdzie otrzymamy stosowny formularz  do wypełnienia i tu się zaczynają problemy ponieważ nawet ściąga, którą się dołącza jest bardziej skomplikowana niż sam formularz. Dodam, że jedną z atrakcji będzie jeszcze przebrnięcie przez opasłe tomisko kodów PKD, które sklasyfikują charakter działalności. Po przebrnięciu przez formularz udajemy się do stosownego okienka gdzie możemy liczyć na góra dwa stanowiska obsługi - a zatem kolejka, w której można podziwiać inne stanowiska obsługi gdzie nie ma żadnych interesantów, jednak alokacja urzędnika do stanowisk gdzie są kolejki jest oczywiście niemożliwa. Po odczekaniu swego siadamy przy stanowisku obsługi i tu kolejne zaskoczenie, ponieważ urzędniczka dane z tego formularza ręcznie wklepuje do komputera. Równie dobrze można by jej to dyktować a część danych ogólnych typu nazwa i adres właściwego urzędu skarbowego zna ona zapewne na pamięć. W czasie wklepywania korygowane są ewentualne  błędy popełnione przez interesanta.  Po przyjęciu przez komputer formularza można rozpocząć następny etap - czyli wypad do „skarbówki” gdzie dokonuje się wyboru formy opodatkowania i wyznacza termin rozpoczęcia obowiązku podatkowego. Jeżeli idea "jednego okienka" działa to na tym koniec a jeżeli nie to jeszcze wizyta w ZUS i US. Teraz już możemy w świetle prawa rozpocząć działalność. Na tym etapie pojawiają się już koszty w postaci opłat skarbowych oraz w przypadku najmu lokalu kaucja w wysokości trzymiesięcznego czynszu i zależnie od właściciela pierwszy czynsz z góry lub po upływie pierwszego miesiąca. Kolejny etap organizacji firmy to rekrutacja personelu, której elementem jest sprawdzenie kandydatów, gdyż nie zawsze zawartość złożonych przez nich dokumentów jest zgodna z prawdą - czyli czas i kolejne koszty. 
A teraz do rzeczy:

W przypadku pracownika zatrudnionego na najniższą krajową czyli 1500zł brutto mamy do czynienia z następującą strukturą kosztów:

Wynagrodzenie netto - 1111,86
Zaliczka na podatek dochodowy - 66,00
Ubezpieczenie zdrowotne - 116,49
Fundusz gwarantowanych świadcz. pracowniczych - 1,50
Fundusz pracy - 36,75
Ubezpieczenie wypadkowe - 28,95
Ubezpieczenie chorobowe - 36,75
Ubezpieczenie rentowe - 120,00
Ubezpieczenie emerytalne - 292,80

RAZEM - 1811,10

Zatem widać, że tzw. klin podatkowy nie wynosi ok. 34,4% ale jest to 38,5% - czyli 699,24zł,  tyle właśnie zabierane jest na poczet instytucji, która w zasadzie jest bankrutem. Różnica natomiast między kwotą brutto a rzeczywistym kosztem wynagrodzenia jest pokrywana z kieszeni pracodawcy.
Nadmienię, iż powszechnie przyjęty klin podatkowy od najniższej krajowej brutto to wcześniej wspomniane 34,4%, który jest czystą manipulacją M.F. co przed chwilą udowodniłem.
W przyszłym roku najniższa krajowa wynosić ma 1600zł brutto co daje 1931,84 realnego kosztu pracy. 
Sytuacja robi się ciekawa przy wynagrodzeniu na poziomie średniej krajowej 3500zł brutto a mianowicie wyżej wspomniany klin podatkowy sięga 40,5% przy założeniu, że nie wzrosną składki ZUS.

Do tego dochodzą urlopy na żądanie w wymiarze dni 3, które zadziwiająco sprawnie zdezorganizują dzień pracy i wygenerują kolejne koszty a już prawdziwą wisienką na torcie jest to, że w przypadku choroby pracownika przez pierwszy miesiąc jego wynagrodzenie w wysokości 80%  płaci pracodawca. W praktyce oznacza to zwalenie tego kosztu w 100% na niego gdyż pracownicy z reguły chorują od 7 do 14 dni a ZUS przejmuje obowiązki płatnika w przypadku dłuższych chorób dopiero po miesiącu.

Reasumując, na dzień dzisiejszy przy zatrudnieniu trzech pracowników na najniższą krajową roczny koszt pracy dla pracodawcy wynosi:65199zł.
Oczywiście w przypadku wystąpienia dodatkowych składników wynagrodzenia w postaci premii - czy to uznaniowej czy uzależnionej od wyników sprzedażowych to analogicznie kwota ta jest obłożona zestawem podatkowym, tyle że nieco "odchudzonym".  W takim przypadku bez trudu nasze koszty pracownicze zbliżą się do 100 000zł.
Jak to się ma do małych firm, które decydują się na zryczałtowaną formę opodatkowania ograniczoną do 40 000zł obrotu na rok? Ano tak, że albo właściciel udaje, że prowadzi firmę jednoosobowo albo zatrudnia ludzi na umowy szczątkowe. Nawet w firmach nieco większych będących na pełnym rozliczeniu podatkowym pojawia się dylemat - zatrudnić na pełny etat i płacić haracze, czy zatrudnić nawet na czarno a zamiast płacić pracownikowi 1111zł dać mu 1500zł do ręki a samemu i tak oszczędzić 300 zł. Taki mechanizm staje się samoistny w przypadkach zajęć komorniczych na wynagrodzeniach. Zajęcia te są prostą pochodną życia w wielodzietnej rodzinie lub udanych akcji reklamowych poszczególnych banków.
Kolejnym fantastycznym pomysłem jest obowiązek instalowania kabiny prysznicowej przy zatrudnianiu powyżej 5 osób a w przypadku zatrudniania pracowników obojga płci muszą być kabiny dwie - dotyczy to niektórych typów działalności. Poza poniesionymi na to kosztami mamy pewność, że nikt nigdy z tych kabin nie skorzysta - ale liczy się sztuka. 
Ponadto spotkałem się z takimi absurdami jak to, że w lokalu handlowym lub usługowym wysokość pomieszczenia nie przekracza 250 cm. to może w nim pracować tylko właściciel firmy a jak jest już 251cm. to mogą pracować pracownicy.
Swoje trzy grosze wtrącą również kontrolerzy z sanepidu, którzy zakwestionują skuteczność powszechnie dostępnego płynu do kibla i nakażą kupić mocniejszy - ta uwaga zazwyczaj opatrzona jest już mandatem i obietnicą kolejnej wizyty.
W sferze podatkowej natomiast prawdziwym diamentem jest płacenie VAT-u od niezapłaconych faktur lub faktur z odroczonym terminem płatności. O wysokości samych podatków przez litość nie wspomnę ale za prof. Rybińskim podam, że państwo w postaci różnych danin pośrednich i bezpośrednich zabiera nam nawet do 70% naszych dochodów a w odbieraniu podatków od banków, sieci handlowych i innych potężnych koncernów to państwo jest zupełnie bezsilne. Gdzie ta równość wobec prawa? Taki hipermarket dajmy na to, nie dość że jest właścicielem terenu na którym stoi to korzysta z całego wachlarza ulg i zwolnień podatkowych a po ustaniu ulg i tak cały zysk wytransferuje za granicę i podatku tu i tak nie zapłaci. Zapłaci za to pracownikom najniższą krajową a dostawcom najwcześniej po 60 dniach. Dostawcy VAT muszą odprowadzić za miesiąc, w którym wystawili fakturę czyli jak pisałem powyżej - w ten sposób powstają zatory płatnicze, które są jedną z przyczyn spowolnienia gospodarczego. Odzyskiwanie należności legalnymi metodami trwa nawet kilka lat i nie zawsze jest skuteczne ale generuje koszty. Nikt oczywiście nie wspomni o tym, że kosztem alternatywnym powstania tego marketu i stworzenia kilkudziesięciu miejsc pracy jest upadek kilkunastu drobnych sklepików, których właściciele podatki płacili i zatrudniali pracowników. Efekt jest taki, że miejsc pracy w ten sposób nie przybywa a wręcz odwrotnie.
Takim oto sposobem dotknąłem chyba wszystkich obszarów, o których pisałem wcześniej ale wspomnę jeszcze o niezliczonych instytucjach kontrolnych takich jak: UKS, PIP, IS, IP, PIH, UMiW - to tylko te, z którymi miałem do czynienia. Ich celem jest zawsze jedno - w postaci kar i mandatów zdoić ile się da - żadnego pobłażania. 
Reasumując  powiem tylko tyle, że samo obniżenie kosztów pracy, czy tylko podatków, czy tylko zlikwidowanie absurdalnych przepisów nic nie da lub da niewiele. To musi być wypadkowa wszystkich tych trzech obszarów, o których wspomniałem i co najważniejsze - nie może być równych i równiejszych w dostępie do rynku! O dostępie do rynku musi decydować konkurencyjność, innowacyjność i pomysłowość a nie znajomość z takim czy innym politykiem lub sędziom!

 Tie Fighter.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz