Zacząć muszę od przeproszenia Czcigodnych Czytelników za
niektóre sformułowania, użyte przeze mnie w tym wpisie. Ale moja odporność na
lewackie i postępowe zbydlęcenie została przekroczona i w myśl powszechnie
znanej spiżowej dewizy, nie będę udawał że szambo to perfumeria.
Przed planowanym wypiciem kawy (czyli wedle mędrców z WHO
narkotyku) zajrzałem na stronę Czcigodnego Rzepki i czym prędzej wyłączyłem
czajnik. Bowiem po lekturze zamieszczonego przez niego komunikatu Akademickiego
Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu ciśnienie podskoczyło
mi na tyle ze picie kawy straciło jakąkolwiek rację bytu.
Pełny tekst tego oświadczenia, wzbogaconego o możliwość podpisania
się pod nim, znajda Szanowni Czytelnicy tutaj:
http://pejzaz.blogspot.com/2013/10/nie-pozwolmy-zniszczyc-podstaw.html
http://pejzaz.blogspot.com/2013/10/nie-pozwolmy-zniszczyc-podstaw.html
a do jego lektury serdecznie zachęcam.
O WHO do tej pory miałem krytyczne zdanie ze względu na
szalejącą w niej polityczna poprawność. Co objawiło się zdjęciem pedalstwa z
listy dewiacji seksualnych i usunięcie ze spisu chorób syndromu poaborcyjnego (Post
Abortion Syndrom). Opisanego w polskich podręcznikach akademickich medycyny będących
obecnie w użyciu i znanego każdemu lekarzowi ginekologowi z dłuższą praktyką.
Ale od dzisiaj WHO jest już dla mnie
gromadką nie błaznów lecz łajdaków. Bowiem z linkowanego komunikatu
dowiedziałem się ze w kwietniu br w Warszawie odbyła się konferencja
współorganizowana przez WHO, jedna z agend ONZ oraz MEN. A na niej propagowano między
innymi standardy WHO, zgodnie z którymi już sześciolatek powinien rozumieć
pojęcie „akceptowalny seks”, 12-latek potrafić „komunikować się w celu
uprawiania przyjemnego seksu”, a dziecko miedzy 12. a 15. rokiem życia
potrafiło samo zaopatrywać się w środki antykoncepcyjne. Zdaniem WHO młodzieży
w wieku powyżej 15. roku życia można dodatkowo wpoić „krytyczne podejście do
norm kulturowych i religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa itp.”.
Wyróżniony fragment wkleiłem ze wspomnianego komunikatu in
extenso.
Czyli my wszyscy jako płatnicy podatków współfinansowaliśmy
szkołę pedofilii i nihilizmu. Już za to szefowej MEN należą się gratyfikacje z
naszych pieniędzy ale jedynie w formie pokrycia kosztów jej pobytu w więzieniu. A prokuraturze wywalenie na
zbitą mordę szefów którzy bezczynnie tolerowali takie nawoływanie do
przestępstwa (pedofilia!!!). I nawet po niewczasie nie próbowali wystawić
europejskich listów gończych za tymi łajdakami.
W dalszej części tego komunikatu opisane są próby
przerobienia przedszkoli na kuźnie transwestytyzmu i zaburzania naturalnych
orientacji płciowych dzieci poprzez zalecenie przebierania przedszkolaków płci męskiej
w sukienki. A dziewczynek w spodnie. Ani chybi ku pożytkowi bandy pedałów i
lesb. Oraz zawarto w nim informacje o planowanej nowelizacji prawa na wniosek SLD
i Ruchu Podtarcia. W myśl której „mowa nienawiści” zostałaby zrównana z „molestowaniem”
zaś prokurator nie musiałby udowadniać winy pomówionego o owo molestowanie. To
oskarżony musiałby udowodnić że nie „molestował”. Czyli mamy nową mutację hasła
komunistów. W wydaniu obyczajowych socjalistów brzmi ono „Kanalie postępu
wszystkich rynsztoków, łączcie się!”. Oczywiście w jedno szambo.
Pozostało chyba zacząć brać sprawy w swoje ręce skoro lewo
jest po stronie bandy degeneratów i godzi w Polaków o normalnej konstrukcji
psychicznej. Mam dziwne wrażenie że jeśli istotnie przedszkolanki zaczną
przebierać chłopców w sukienki, ogolenie kilku z nich łbów (tak jak podczas
okupacji kurwom zadającym się z Niemcami) przyniosłoby nadspodziewanie dobry
efekt.
Stary Niedźwiedź