piątek, 2 sierpnia 2019

Powstanie Warszawskie

Felieton zamieszczony na starym Antysocjalu 1 sierpnia 2009 zawiera przemyślenia nt. Powstania Warszawskiego.
Autorem jest Stary Niedźwiedź.


Północ minęła niepostrzeżenie i Stary Niedźwiedź sprawdzający w necie czy świat który pożegnał dziesięć dni temu uciekając na Mazury jeszcze istnieje, zdał sobie sprawę że jest już 1 sierpnia Anno Domini 2009. Odkąd nauczyłem się myśleć w sposób  logiczny i cenić ten hojny dar Stwórcy, rocznica ta zawsze budzi we mnie nie tyle mieszane co wręcz negatywne uczucia. 
Z jednej strony przykład bohaterstwa młodych ludzi przez ponad dwa miesiące za pomocą pistoletów „vis” walczących z niemieckimi czołgami „tygrysami”, jak głosi znana do dzisiaj pieśń której autor Józef Szczepański ps. „Ziutek” poległ podczas powstania. A z drugiej dwieście tysięcy ofiar i zagłada lewobrzeżnej Warszawy która obecne przypomina wazę etruską. Czyli kilka procent to znalezione przez archeologów fragmenty oryginału a reszta to efekt mrówczej pracy konserwatorów zabytków którym chciało się odtworzyć mniej lub więcej wiernie oryginał.
Historia zna wiele bohaterskich obron miast czy twierdz przy znacznej dysproporcji między siłami strony atakującej a obrońcami. Dużo z nich zakończyło się śmiercią wszystkich czy prawie wszystkich defensorów i zdobyciem przez napastników owego miejsca. Ale przypadki gdy strona nieporównywalnie słabsza walkę rozpoczęła na własne życzenie są nieliczne.
Nie dziwi mnie postawa nasto- czy dwudziestokilkuletnich warszawskich żołnierzy AK którzy rwali się do walki. Wychowani w patriotycznej atmosferze dwudziestolecia międzywojennego, obficie w szkole karmieni przeklętą tradycją romantyczną, nie wyobrażali sobie aby można było postąpić inaczej. Ale od ich dowódców można było wymagać odrobiny realizmu. Po Katyniu żaden myślący człowiek nie mógł mieć już cienia złudzeń co do intencji Stalina. A jeśli któryś z panów sztabowców jeszcze takowe miał, los powstańców wileńskich którzy odebrali miasto Niemcom a następnie zostali przez czerwonoarmistów wyekspediowani na „białe niedźwiedzie” powinien być ostatecznym argumentem przeciw czynom samobójczym. Złudzeń tych nie miał wspomniany już kapral podchorąży „Ziutek”, autor nie tylko pieśni „Pałacyk Michla” ale i wiersza rozpoczynającego się od słów „Czekamy na ciebie, czerwona zarazo”, z oczywistych powodów zamilczanego do dzisiaj na śmierć. Kiedyś przez komunistów, obecnie przez lewacki sralon.
Ale powstanie się rozpoczęło a dalszy ciąg wydarzeń był taki jaki musiał być. Armia sowiecka która potrafiła w ciągu niecałych dwóch tygodni sforsować Dniepr i zająć Kijów nad jakże mikrą, w porównaniu z Dnieprem, Wisłą zatrzymała się na całe pięć miesięcy aby Niemcy odwalili za nich brudną robotę. W czasach komunistycznych na lekcjach historii serwowano nam jakieś kretyńskie argumenty mające uzasadnić to pięciomiesięczne zawieszenie broni na odcinku środkowej Wisły. Nie twierdzę że moja klasa licealna stanowiła elitę ale w dyrdymały te nie wierzył nieomal nikt.
Powstanie Warszawskie włącza się do panteonu takich polskich pomysłów jak wcześniejsze, zwane listopadowym i styczniowym. W odróżnieniu od tamtych nie było powodem znaczącego pogorszenia warunków bytowania pod zaborem rosyjskim bowiem nasz los był już wcześniej przesądzony przez idiotę wszechczasów czyli prezydenta Roosevelta oraz zbrodniarza wszechczasów tow. Stalina (inny wybitny przywódca socjalistyczny tow. Hitler był w porównaniu z nim jedynie utalentowanym amatorem). Tych którzy zarzucą mi że nie wymieniłem pewnego drania z nieodłącznym cygarem pragnę poinformować że mimo wszystko mam do niego cień słabości. Bo wcześniej próbował wylansować lądowanie alianckie nie we Włoszech lecz na Bałkanach aby wtargnąć do Europy Środkowej niejako „zabiegając” drogę sowieckim hordom i ratować co jeszcze się da. Jako że on w odróżnieniu od „syfilityka na wózku”, jak wspomnianego już prezydenta nazywało kilku znanych mi a obecnie już nie żyjących kombatantów, nie miał złudzeń odnośnie „wujaszka Józia”. Ale Wielka Brytania była już wówczas de facto gospodarczym bankrutem, całkowicie uzależnionym logistycznie od USA więc pomysł ten został skutecznie zwalczony. Nie dysponując wystarczającymi kwalifikacjami nie wdaję się w ocenę szans realizacji na pewno ambitnej idei Churchilla.
Zatem powstanie wbrew elementarnej logice wybuchło. A do listy naszych polskich sportów nie znanych w innych krajach, przybyła wówczas nowa konkurencja: palenie diamentami w piecu. 
Stary Niedźwiedź
Autor i jego cała linia przodków po kądzieli to rodowici Warszawiacy. Większość z nich nie doczekała końca wojny, właśnie przez tę zbrodnię jaką było wszczęcie Powstania.

czwartek, 11 lipca 2019

Wołyń zdradzony

Dziś mija 76 rocznica tak zwanej Krwawej Niedzieli, będącej kulminacją Rzezi Wołyńskiej. Podczas której między lutym 1943 a lutym 1945 kanalie z UPA oraz ukraińska ludność cywilna (tak, o tym zapominać nie wolno!) zamordowała na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej od 100 do 130 tysięcy Polaków.
Bliżej zainteresowanych tym tematem odsyłamy do najnowszej książki Piotra Zychowicza "Wołyń zdradzony". Ale jednocześnie uprzedzamy, że relacje nielicznych ocalałych podczas tych bestialskich mordów zawierają tak drastyczne szczegóły, że lektura tych fragmentów książki wymaga wyjątkowo mocnych nerwów i stalowej konstrukcji psychicznej.
Autor przypomina, że od trzydziestu lat Armia Krajowa jako całość (a więc i jej dowództwo) jest przez patriotów romantyczno-nekrofilskich kanonizowana a krytyka choćby poszczególnych posunięć tegoż dowództwa, a już zwłaszcza Powstania Warszawskiego, uważana jest przez nich za zdradę narodową. O Rzezi Wołyńskiej wspominano niechętnie i półgębkiem, bowiem narzucało się wówczas pytanie, co najpotężniejsza armia podziemna w Europie zrobiła by tym ludziom pomóc. A brutalna prawda jest taka, że zupale politykierzy z KG AK skoncentrowali się na przygotowaniach do kretyńskiej w samym swym założeniu Akcji Burza i nie chcieli się rozdrabniać na takie marginalne sprawy, jak dziesiątki tysięcy mordowanych Polaków. Pomocy udzielali im spontanicznie niektórzy dowódcy AK niższego szczebla. Ale ci, którzy to piekło przeżyli, zawdzięczają to najczęściej oddziałom polskiej kresowej samoobrony, desperacką odwagą nadrabiającym braki w uzbrojeniu.
Dodatkowo temat ten był do niedawna źle widziany, bowiem przy partii zdrady narodowej funkcje ambasadorów UPA pełnili Miron Sycz i Piotr Tyma, szczycący się wręcz  swymi bandyckimi przodkami. A po roku 2015 Napolion wpadł na kretyński pomysł, iż UPAina, wybrukowana pomnikami, ulicami czy placami Bandery, Szuchewycza i innych OUNowskich kanalii jest strategicznym sojusznikiem Polski. Ale czego sie spodziewać po kimś, kto chyba naprawdę wierzył w swoje "jagiellońskie" brednie. Stąd rozkaz, by prezydent Duda na początku swej kadencji zawiózł do Kijowa i wrzucił do UPAińskiego szamba bodajże pięć miliardów złotych. Prędzej Geniuś zobaczy własne uszy bez użycia lustra, niż zwrot tej "pożyczki". Na szczęście, w odróżnieniu od Androniego Macierenki prezes chrzestny jest reformowalny, bowiem juz po trzech latach zaczyna do niego docierać, że im bardziej liże postbanderowskie tyłki, tym bardziej ich właściciele plują Polakom w twarz. Ale ponieważ ma refleks szachisty korespondencyjnego (nie znających tej odmiany szachów informujemy, że jedna partia może trwać ponad rok) za jakieś głupie dziesięć lat być może zrozumie to, co dla księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego (redakcja kłania mu się do ziemi) jest oczywiste od kilkudziesięciu lat.
A panu Piotrowi Zychowiczowi trzeba podziękować za to, że po raz kolejny zmusił rodaków do przemyślenia  pozornie oczywistego segmentu naszej historii.

Stary Niedźwiedź
Refael 72

czwartek, 27 czerwca 2019

Uczył lewak Marcina

Ile razy SN zamierza sięgnąć po tematykę inną, niż sprawy bieżące, zawsze wydarzy się coś, co wymaga komentarza, zatem wcześniejsze plany muszą być odłożone na potem.
Antybohaterem ostatnich aktualności jest stolec postawiony na odchodnym przez Przestępczość Organizowaną, czyli parobek Sorosa, utrzymujący że jest Rzecznikiem Praw Obywatelskich, a de facto będący jedynie Niedorzecznikiem Urojeń Zboczeńców i Bandytów.
Niedawno całą Polska wstrząsnęło brutalne zamordowanie przez zwyrodnialca dziesięcioletniej dziewczynki. Policja kolejny raz spisała sie doskonale i szybko zatrzymała to bydlę, które zresztą przyznało sie do tego czynu. Ale NUZiB natychmiast zapluł się w jego obronie i zmieszał policję z błotem za to iż owo bydlę było przesłuchiwane w kajdankach i w nocy. Sorosowego parobka natychmiast POparł chwast polskiej nadzwyczajnej kasty, z niejakim Zollem oraz bałwanem, nie odróżniającym prawa cywilnego od konstytucyjnego, na czele. Ostatnio twierdzi, że tak szybkie zatrzymanie zwyrodnialca to rzekomo pokazówka. No cóż, widocznie jego zdaniem morderca nie powinien być wykryty a sprawa po pewnym czasie umorzona.
Tenże NUZiB niedawno z entuzjazmem odniósł sie do zamiaru niejakiego Trzaskowskiego, by dzieci w szkołach były indoktrynowane przez zboczeńców z LGBT (ostatnio do tego skrótu przybyła jeszcze jedna litera, ale nie chce nam się sprawdzać, jakie zboczenie symbolizuje). Ale okazało się, że niedorzecznik zna się na wychowywaniu dzieci jeszcze mniej, niż trzoda chlewna na budowie mikroprocesora. Bowiem jak donosi prasa:

https://dzienniknarodowy.pl/syn-rzecznika-praw-obywatelskich-dokonal-rozbojow-uzyciem-noza-adam-bodnar-odmawia-komentarza-wideo/

nastoletni synalek owego indywiduum terroryzował nożem młodsze dzieci, by wymusić na nich okup. Widocznie NUZIB "wychowując" synalka korzystał ze wzorców (a może i pomocy) drugiej z wymienionych grup swoich ulubieńców.
Nie musimy tłumaczyć, jaki wyciek słynnej praczki z biura tego czegoś nastąpił po ostatnim orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, kończącego wysiłki justytutek, by ukarać drukarza, który nie chciał wydrukować pedalskich materiałów propagandowych. Chyba trzeba będzie poczekać do jesieni i pomodlić się o to, by prezes zdecydował się wreszcie olać TSUE i wziąć za rozwydrzone mordy przestępców i lewackie kanalie z nadzwyczajnej szajki.
Swego czasu SN odwiedził pana mecenasa Jacka Wilka podczas jego dyżuru poselskiego i zapytał o szansę na wywalenie na zbitą mordę tego czegoś, bezczelnie twierdzącego, że jego działania mają cokolwiek wspólnego z obroną praw obywatelskich zwyczajnych ludzi. Pan poseł poinformował SN, że uzbieranie kwalifikowanej większości 276 głosów w obecnym sejmie jest nierealne.
Więc oby do jesieni!

Stary Niedźwiedź
Refael 72

środa, 19 czerwca 2019

Krzywogęby z koziego POdogonia i żałosny upadek

Upały nie sprzyjają twórczości blogowej, i stąd długa przerwa w działalności Antysocjala. Poza tym, nie licząc wizyty PAD w Stanach, w polityce nie wydarzyło się ostatnio nic specjalnie istotnego. Ale czas na kilka refleksji.
Ciekawym zjawiskiem są desperackie próby Przestępczości Organizowanej destrukcji polskiej państwowości poprzez deklarowaną chęć ograniczenia kompetencji administracji centralnej i przekazania najistotniejszych samorządom lokalnym. Choć w przyypadku niejakiego Trzaskowskiego i odziedziczonej  przez niego ekipy po Gronkowcu Walcującym, należy raczej mówić o samonierządzie kloakalnym. Tym samym szajka ta przyznała się, że straciła nadzieję na wygranie wyborów parlamentarnych i marzy jej się już tylko władza w niektórych księstewkach dzielnicowych.
Dążenia te świadczą o tym, że Grzechu Krzywogęby (pokrzywiło mu ją od nieustannych łgarstw) zatracił kontakt z rzeczywistością. I zapomniał, że takie zmiany wymagają zmian w konstytucji, zaś na pozwalającą to przeprowadzić większość w parlamencie ma takie szanse, jak Rychu Szósty na nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii. Ale trudno się dziwić takiej desperacji głąba, który zapowiadał powstrzymanie PiS, a ostatnio ma coraz większe problemy z utrzymaniem zarówno fuchy dona swojej rodziny mafijnej, jak i stolca.
Z nieukrywaną satysfakcją redakcja konstatuje też, że i Chyży Rój musi rozglądać się za jakąś eurosynekurą, którą za wierną służbę BND zapewne mu wynajdzie. Bowiem ostatnie wizyty w kraju jego sabotażowej działalności (w żadnym wypadku nie mylić z ojczyzną, czyli Heimatem) dadzą się podsumować parafrazą spiżowych strof hrabiego Aleksandra Fredry:
Donkowi, rzecz nie do wiary,
Nie udały sie zamiary.
A spryt sparciał mu niestety.
O czym najlepiej świadczy wybór na vorlaufera podczas hecy na warszawskim uniwerku odrażającego ateobydlaka. Zaś brawa ze strony zgromadzonej tam naukawej i cwelebryckiej "elity" (przypominają się słowa mistrza Rabelais o sorbonosłach i sorbonipałach) potwierdzają nieśmiertelną konstatację księcia Franciszka de La Rochefoucauld, iż nie ma większego głupca, niz wykszrtałcony głupiec.
Ale zarówno smutnym, jak i kompletnym  zaskoczeniem jest ostatni wygłup Stanisława Michalkiewicza. Który zełgał, że trzydzieści dwa samoloty F-35, które Polska ma zamiar zakupić, będą kosztować kilkanaście miliardów ZA SZTUKĘ.
Belgia ma zamiar nabyć również trzydzieści kilka egzemplarzy tego samolotu i za całość zapłacić właśnie tego rzędu kwotę. Zatem Michalkiewicz, zapewne w stanie ciężkiej frustracji po klęsce kolejnej koalicji z udziałem Jonasza Korwin-Mikkego, posunął się do aż tak bezczelnego łgarstwa.
Do tej pory ceniliśmy go za inteligencję i poczucie humoru, A zwłascza za wprowadzone do obiegu określenia, takie jak cwelebryci czy feminazistki, oraz stwierdzenie, że człowiekom postępu obecnie już nie byt, ale odbyt określa świadomość. Ale za ten ostatni numer usuwamy go z linkowni.

Stary Niedźwiedź
Refael 72

sobota, 1 czerwca 2019

Po wyborach - dopisek

Ludzie myślący widzą duży sukces PiS, choć o zdruzgotaniu opozycji nie ma mowy, przynajmniej w tym meczu. Ale wybory te mają też i drugiego zwycięzcę, choć na znacznie mniejszą skalę. Oczywiście mam na myśli starych czerstwych komuchów z jeszcze peerelowskim stażem.
Mający maniery czerwonoarmisty cham, wyrywający boazerię i framugi przed opuszczeniem wynajmowanej leśniczówki, pewnie awansował z pierwszego miejsca targowickiej listy w Lemingradzie, oficjalnie nazywanego Warszawą. Skoro nawet to, czy potrącenie starszej pani, przeprowadzającej rower przez jezdnię na pasach, nie zniechęciło do niego większości wyborców w tym okręgu, Staremu Niedźwiedziowi pozostaje zacytować Arkadija Awerczenkę, który na początku lat dwudziestych ubiegłego stulecia, będąc już na emigracji, stwierdził z goryczą, że jego ukochany Petersburg zalała fala lepkiego błota.`
Mały Lesio słusznie zauważył, że spośród zbieraniny tworzącej tak zwaną Koalicję Europejską jedynie SLD powiększył swój stan posiadania, zdobywając pięć mandatów do parlamentu Eurokołchozu, a nie cztery, jak to miało miejsce w poprzedniej kadencji, a wypracował to i sfinansował dureń Shityna. Sama Przestępczość Organizowana poniosła wielkie straty, mając obecnie czternastu euro(p)osłów, a nie blisko trzydziestu. Chłopki roztropki ze swymi trzema, zamiast poprzednich czterech, też nie mają powodów do zachwytu.  a ekoterroryści, feminazistki oraz .Nowodebilna odegrały jedynie rolę masy kałotwórczej, choć sam stolec nie ma imponujących rozmiarów.
Czyli starzy gangsterzy, ściągnięci przez Shitynę z emerytury, ograli drobnego bandziora niczym filmowy Wielki Szu prowincjonalnego taksówkarza, grającego kartami znaczonymi żyletką. 
W najbliższych dniach zbierają się dwie dintojry. Ta zielona jest mało istotna. Jeśli od początku przeciwni wchodzeniu w koalicję z wojującymi ateotalibami i czcicielami pedalstwa Kłopotek czy Sawicki wykopią z prezesury Zakosiniaka - Kłamysza, nic to już nie zmieni. Bo dzięki temu ostatniemu, a przede wszystkim swojej polityce społecznej, PiS na trwałe zdobył elektorat wiejski. I jest duża szansa na to, że zielona prostytutka wreszcie zniknie ze sceny politycznej.
Ale znacznie ciekawsza będzie dintojra w Przestępczości Organizowanej. Redakcja ma nadzieję na to, że Shityna utrzyma przywództwo, co gwarantuje kolejną klapę w jesiennych wyborach parlamentarnych. Jako że traktuje on statystycznego polskiego wyborcę jako takiego samego idiotę, jak Kopara na Metr Głęboko czy Gneumann. A sama dintojra odbędzie się wedle schematu plenum sowieckiego politbiura, które ludziska podsumowywali rymowanką:
Dawaj bratcy, potołkujem
Szto nam diełat' z miagkim chujem.
Szanownym Czytelnikom, którzy nie przeszli szkolnej rusyfikacji w dobie PRL należy się wyjaśnienie, że "potołkujem" w tym kontekście oznacza poobradujemy lub naradzimy się, rzeczownik "diełat'" znaczy robić a przymiotnik "miagkij" to po polsku miękki.
A więc niech miękki Shityna utrzyma sie jako wódz tej szajki, czego życzę wszystkim uczciwym ludziom.
I jeszcze pewien drobiazg. Cenzura na nadwornym portalu PiS przekroczyła granicę paranoi. Komentującego tu niekiedy mojego przyjaciela Amigo poirytowała fala nienawiści, wylewająca się na mistrzynię Zofię Klepacka ze strony szmirusów. Spróbował zatem zamieścić tam komentarz, w którym zauważył, że zapewne na Warszawę ruszą pod komendą Stuhrbannführera i Stuhrführera oddziały Szycstaffel (w skrócie SS), by wyłapywać tych, którzy mają czelność nie padać na twarz przed zboczeńcami i odstawiać ich na Gejstapo. Skąd byliby kierowani do obozu reedukacyjnego, kierowanego przez lagerführerin Jandę. Dwa razy to robił i za każdym razem komentarz był usuwany. Wygląda na to, że na tym portalu za moderatora robi jakiś kret z Michniker Beobachter czy Pedałen. 

Stary Niedźwiedź

poniedziałek, 27 maja 2019

I po wyborach

W okręgu wiejsko - małomiasteczkowym, w którym głosował Stary Niedźwiedź, wyniki były następujące (kolejność wg numerów list):
Konfederaci                             5 głosów (1.7%)
Zboczeńcy i ateotaliban          12 głosów (4.1 %)
Volksdeutsche i Targowica     118 głosów (40 %)
Pobożność i Socjalizm           146 głosów (49.5 %)
Hujwejbini                               7 głosów (2.4 %)
Kukusie 15                              7 głosów (2.4 %)
Czyli nie odbiegały zbytnio od średniej krajowej. Na podkreślenie zasługuje to, że w ramach listy nr 3 widocznego poparcia nie uzyskała żadna z zielonych agentek towarzyskich. Ale mimo wszystko lista ta zdobyła dużo głosów, zapewne dzięki układom urzędniczo - samonierządowym.
PiS wygrał niezagrożony, co potwierdza opinie tych analityków, którzy przewidują trwałe przejęcie wsi przez PiS i koniec Zakosiniaka - Kłamysza i jego nowoczesnej i otwartej na wszelką degenerację ferajny. Wygląda na to, że ci działacze z grona chłopków roztropków, na których nie ciążą zarzuty prokuratorskie, muszą posypać głowę popiołem i ucałować dłoń prezesa chrzestnego. O ile rzecz jasna chcą pozostać w polityce.
Spośród drobiazgu, ku zaskoczeniu SN, na tęczową hołotę głosowało aż 12 osób, zapewne co bardziej "wyluzowanych" bywalców dyskotek. Kukusie i zandbergowi hujwejbini oczywiście odegrali rolę planktonu, A konfederacką katastrofę SN przewidział już dawno temu. Bowiem za zadeklarowanie poglądów liberalnych na Mazurach można dostać po gębie.
A jak to widzimy w skali makro?
Cały PiS nauczył się wreszcie od pani premier Beaty Szydło rozmawiać z ludźmi o tym, co ich interesuje. Nawet Napolion, co prawda z refleksem szachisty korespondencyjnego, okazał się być człowiekiem reformowalnym, bo wreszcie to zrozumiał. I skończył z "jagiellońskimi" pierdołami oraz patologiczną UPAinofilią. A z kolei Androni Macierenko coraz rzadziej zabiera głos, a gdy to już robi, nie bredzi aż tak, jak to czynił jeszcze niedawno temu. W tej sytuacji zwycięstwo w jesiennych wyborach, i to z większością pozwalającą na dalsze samodzielne rządzenie, wydaje się być pewne.
W KE istny POżar w burdelu. Z puli 22 miejsc w eurokołchozowym parlamencie czerstwe komunistyczne kamienie kałowe wzięły cztery a chłopki roztropki trzy, więc Shitynie i spółce pozostał mendel wobec 27 PiSu. Czyli nokaut. Nowodebilna i ekoterroryści obeszli się smakiem a na podkreślenie zasługuje fakt, że Myszce Agresorce też nie udało się zdobyć eurodiet i euroemerytury. Czyli myślała sobie, głupia baba, że jej te przenosiny do POmiotu coś pomogą, a tu dreck jej pomogły. Tak jak i Schleswig-Holstein start z listy zboczeńca. Chyba dni Shityny są policzone a ta organizacja przestępcza wkrótce będzie miała nowego dona.
Zboczeńcy wykorzystali swój rzekomy atut nowości, bowiem IQ ich elektoratu wyklucza, by ten ostatni dostrzegł, że ich idol to tylko wypierdek po Paliciulu. Złośliwi dopowiadają też, że wyborcy z oczywistych powodów bali się wypiąć na pederastów. Ale rozpaczliwe fikołki kłamców z "sondażowni", wmawiających że ta banda ateotalibów i zboczeńców zdobędzie kilkanaście procent głosów, niewiele pomogły. Jest nadzieja, że do jesieni po tym bestiarium pozostanie tylko smród.
Kukusie płacą wreszcie cenę za głosowania w ważnych sprawach tak jak Shityna i spółka. Może nie było to najważniejsza wydarzenie w obecnej kadencji sejmu, ale w kwestii projektu ustawy ratującej maturzystów przed bydlętami z ZNP, jedynie trzech mniej znanych posłów K15 takowy poparło. Zdecydowana większość, w tym posłowie ogólnie znani z nazwisk byli przeciwni. Od tej pory panią Ścigaj oraz panów Apela i Tyszkę redakcja ma za błaznów.
O hujwejbinach nie warto się rozpisywać. Po prostu lewacka swołocz.
No i czas na Konfederację.
Obok godnych szacunku i poparcia narodowców i pana Marka Jakubiaka, w pierwszym szeregu znalazła się nawiedzona pani Godek oraz szajbus i kłamca Braun (jego godnych Urbana czy Tuska bezczelnych łgarstw o Marcinie Lutrze Refael i SN nigdy mu nie zapomną) oraz stary agent w muszce, od niemal trzydziestu lat wzorowo topiący wszystkie inicjatywy prawicowe. Skutek był oczywisty. Kolejny raz cztery procent głosów z groszami wylądowało w szambie.
Do tej pory narodowców i pana Marka mieliśmy za naiwniaków. Bo jak inaczej nazwać ludzi wierzących, że wpuszczenie do koalicji Jonasza JKM może doprowadzić do sukcesu. Ale jeśli ten wielki błąd powtórzą przed jesiennymi wyborami, będziemy musieli uznać ich za durniów.
Ale równie wielkim, jeśli nie wręcz większym wrogiem Konfederatów jest frekwencja. Przy takowej poniżej 30% musiałbym dzisiaj szykować się do wysłania czcigodnemu Jarkowi Dziubkowi mojej pigwówki. Jeśli wyniosłaby ona trzydzieści kilka procent, los konfederatów wisiałby na włosku. A  gdy przekroczy  40 %, nie mają oni żadnych szans na przeskoczenie  progu wyborczego.

Stary Niedźwiedź
Refael 72

środa, 15 maja 2019

Trzy newsy

Od niedzieli Stary Niedźwiedź siedzi już na Mazurach i nie ma zamiaru ruszać się ze swojej letniej stolicy przed połową września. Na szczęście w domku pozostawił trochę ciepłej odzieży na wypadek późnojesiennego wypadu na grzyby, więc zwariowana temperatura nie daje mu się we znaki.
Pobieżny przegląd internetowych witryn informacyjnych zwrócił uwagę SN na trzy wydarzenia.
We wtorek w Tel Awiwie ambasador RP pan Marek Magierowski został zaatakowany (wedle informacji rzecznika izraelskiej policji  opluty) przez  65 letniego Żyda. Pan ambasador zdążył sfotografować zarówno tego zasrańca, jak i jego samochód. W tej sytuacji izraelskiej policji trudno było rżnąc głupa i po niecałych dwóch godzinach ujęła i przesłuchała sprawcę, po czym został on wypuszczony, a jako środek zabezpieczający zastosowano ARESZT DOMOWY.
No cóż, gdyby coś takiego spotkało w Warszawie ambasador Azari, polskojęzyczne i zagraniczne merdia dostałyby rozwolnienia. Zaś pismaków Szmatławer Zeitung zapewne wywinęłoby na lewą stronę, niczym womitującego jamochłona. I drugie spostrzeżenie. Gdy ma się takiego "strategicznego sojusznika" jak Izrael pod rządami Netanhuja, który w podzięce za poparcie na forach międzynarodowych pluje Polsce i Polakom w twarz, to i wrogowie przestają być potrzebni.
A skoro mowa o tym organie Sorosa. Przyznał on swoje doroczne nagrody. Główną za całokształt dostał oczywiście Chyży Rój, zaś jedna  z "cząstkowych" przypadła niejakiej Barbarze Engelking, która jako pracownik Instytutu Filozofii i Socjologii PAN od lat opluwa Polskę i Polaków za pieniądze polskich podatników. Podziękowania za tę nagrodą skierowała do głosujących na nią czytelników "Gazety Żydowskiej".
Jak głosi kwestia kończąca nieśmiertelna komedię "Pół żartem, pół serio", nikt nie jest doskonały. Zatem nawet łżącej od lat o holokauście czołowej polakożerczyni zdarzył się wypadek przy pracy i raz powiedziała prawdę.
A skoro już mowa o człowiekach postępu, kręgi pedalskie i targowickie od pewnego czasu próbują wmówić, że głównymi sprawcami przestępstw pedofilskich w Polsce są duchowni Kościoła Rzymskokatolickiego. Pani profesor Krystyna Pawłowicz za pomocą Twittera zwróciła się do środowiska pedalskiego, by sami rozliczyli się ze swojego dorobku w tej materii. Bowiem w żadnej innej grupie odsetek tych łajdaków nie jest aż tak wysoki. Oczywiście spadła na nią cała Niagara najordynarniejszych bluzgów. Jak widać, brednie pierwszego pedała III RP o wysokiej kulturze i wręcz elitarności zboczeńców z LGBT tyle mają wspólnego z rzeczywistością, co łgarstwa Shityny czy Gneumanna o skutecznej walce Przestępczości Organizowanej z okradaniem Polaków przez ich kamratów od karuzel VAT.

Stary Niedźwiedź