Podczas swojego pobytu w Stanach w roku 1942, premier polskiego rządu emigracyjnego gen. Władysław Sikorski spotkał się z przedstawicielami American Jewish Congress. Poinformował o mordowaniu Żydów przez Niemców na okupowanych terenach Polski na skalę przemysłową, pokazał im zrobione przez rotmistrza Witolda Pileckiego zdjęcia komór gazowych i krematoriów w Auschwitz i poprosił o pomoc finansową dla organizacji „Żegota”, zajmującej się wyłącznie ratowaniem Żydów. W odpowiedzi usłyszał, że zdjęcia są fotomontażem a oni nie dadzą złamanego centa.
Oczywiście uratowanie wszystkich Żydów, nawet przy nieograniczonych środkach finansowych, było logistycznie niewykonalne. Ale na pewno można zaryzykować twierdzenie, że w przypadku udzielenia przez AJC pomocy, niemiecką okupację przeżyłoby o kilkadziesiąt tysięcy Żydów więcej. A teraz potomkowie tych łajdaków wyciągają łapy po 65 miliardów $ (z taką kwotą ostatnio się spotkaliśmy).
Dlatego elementarna uczciwość wymaga takiego rozwiązania legislacyjnego „dużej reprywatyzacji”, by organizacje przestępcze takie jak AJC, mająca de facto na rękach krew swoich rodaków i skupione w przestępczym syndykacie Kosher Nostra , nie dostała ani złamanego centa.
Drugim problemem jest wycena mienia, zrabowanego polskim obywatelom różnej narodowości przez komunistycznych złodziei. Spotkaliśmy się z kwotą 800 miliardów zł, ale równie dobrze może pojawić się szacunek poł biliona lub bilion.
Trzeci problem to ustalenie, jaka część skradzionego mienia będzie zwrócona. Wielokrotnie słyszeliśmy z kręgów obecnej władzy, że na pełne 100% budżetu nie stać.
Czwarty problem to tempo tych zwrotów. W końcu mowa jest o kwotach kilkakrotnie większych od rocznego budżetu Polski.
Wymieniliśmy tylko te wątpliwości, które nam, z zawodu będącym inżynierami a nie ekonomistami, rzucają się w oczy. Szanowni Czytelnicy posiadający wykształcenie ekonomiczne lub wiedzę praktyczną, zdobytą podczas działalności w biznesie, na pewno listę tę by uzupełnili o inne problemy wykonawcze.
Na naszym blogu mamy honor linkować czcigodnego Krusejdera. Katolika przedsoborowego, w polityce zimnego realistę i konserwatystę pierwszej gildii. W prywatnej rozmowie podzielił się ze Starym Niedźwiedziem swoim pomysłem na reprywatyzację, wręcz genialnym w swej prostocie. I zgodził się na jego przedstawienie na łamach Antysocjala. Wygląda on następująco:
1. Odszkodowania w 100% pokrywają wartość skradzionego przez tzw. PRL mienia (czyli wartość nieruchomości uwzględniającą obciążenia widniejące w hipotece według stanu na 1 września 1939 r.). Wyżej wymieniona wartość powinna być odniesiona do wartości takich jak kurs dolara, cena złota oraz średnia płaca w Polsce.
2. Forma wypłaty jest mieszana: w max. 20% obligacje krótkoterminowe, a reszta to zwolnienie poszkodowanych osób oraz ich spadkobierców od podatków PIT/ CIT, płaconych na rzecz Skarbu Państwa. W zwolnieniu nie byłyby uwzględniane ubezpieczenia zdrowotne i społeczne ani podatki pośrednie (VAT).
3. Niewykorzystane jeszcze kwoty zwolnień podatkowych są corocznie rewaloryzowane zgodnie ze stopą inflacji.
4. W przypadku śmierci beneficjenta tego zwolnienia, kwotę niewykorzystaną przejmują jego spadkobiercy zgodnie z zasadami dziedziczenia ustawowego.
5. Zwolnienia podatkowe nie podlegają sprzedaży osobom trzecim. Celem mechanizmu jest wsparcie przedsiębiorczości oraz dokapitalizowanie podmiotów prowadzonych przez polskich obywateli.
Naszym zdaniem rozwiązanie to ma kilka fundamentalnych zalet.
Punkt pierwszy wypełnia wymogi elementarnej przyzwoitości, bo Skarb Państwa nie zamieni się ze stuprocentowego złodzieja w na przykład sześćdziesięcioprocentowego złodzieja.
Punkt drugi przytrzaskuje drzwiami sejfu paluchy żydowskim złodziejom z Kosher Nostra, którzy do tego sejfu próbują wsadzić łapy. A na klangor o antysemityzmie jest banalna odpowiedź Jeśli pan Icek Aprikosenkranc z Nowego Jorku jest istotnie spadkobiercą kamienicznika Mojżesza Aprikosenkranca z Radomia, to nikt mu nie broni przyjechać do Polski, założyć firmę, prowadzić działalność gospodarczą i wyrabiać tę kwotę zwolnienia. Oczywiście podstawą do uznania tych praw spadkowych nie mógłby być „testament” z datą roczną 1950, spisany na rewersie świstka papieru. Którego awersem byłby rachunek z restauracji za pipek gęsi bez nikogo i pół litra pejsachówki, wystawiony w roku 2018.
Punkt trzeci powoduje, że cały proces trwałby latami a uszczuplenie dochodów Skarbu Państwa nie byłoby nagłym szokiem, demolującym budżet.
Punkty czwarty a zwłaszcza piąty wyklucza numery, z jakimi spotkaliśmy się podczas warszawskiej reprywatyzacji zuchwałej pod batutą Chajki Grundbaum, a realizowanej przez WSIoków, papugi i zblatowanych sędziów.
Wydaje nam się, że propozycja Czcigodnego Krusejdera jest doskonałym punktem wyjścia do dyskusji, jak pogodzić wodę z ogniem, czyli elementarną sprawiedliwość z realnymi możliwościami finansowymi budżetu RP. Do której to dyskusji wszystkich Czytelników Antysocjala serdecznie zapraszamy.
Stary Niedźwiedź
Refael 72
Oczywiście uratowanie wszystkich Żydów, nawet przy nieograniczonych środkach finansowych, było logistycznie niewykonalne. Ale na pewno można zaryzykować twierdzenie, że w przypadku udzielenia przez AJC pomocy, niemiecką okupację przeżyłoby o kilkadziesiąt tysięcy Żydów więcej. A teraz potomkowie tych łajdaków wyciągają łapy po 65 miliardów $ (z taką kwotą ostatnio się spotkaliśmy).
Dlatego elementarna uczciwość wymaga takiego rozwiązania legislacyjnego „dużej reprywatyzacji”, by organizacje przestępcze takie jak AJC, mająca de facto na rękach krew swoich rodaków i skupione w przestępczym syndykacie Kosher Nostra , nie dostała ani złamanego centa.
Drugim problemem jest wycena mienia, zrabowanego polskim obywatelom różnej narodowości przez komunistycznych złodziei. Spotkaliśmy się z kwotą 800 miliardów zł, ale równie dobrze może pojawić się szacunek poł biliona lub bilion.
Trzeci problem to ustalenie, jaka część skradzionego mienia będzie zwrócona. Wielokrotnie słyszeliśmy z kręgów obecnej władzy, że na pełne 100% budżetu nie stać.
Czwarty problem to tempo tych zwrotów. W końcu mowa jest o kwotach kilkakrotnie większych od rocznego budżetu Polski.
Wymieniliśmy tylko te wątpliwości, które nam, z zawodu będącym inżynierami a nie ekonomistami, rzucają się w oczy. Szanowni Czytelnicy posiadający wykształcenie ekonomiczne lub wiedzę praktyczną, zdobytą podczas działalności w biznesie, na pewno listę tę by uzupełnili o inne problemy wykonawcze.
Na naszym blogu mamy honor linkować czcigodnego Krusejdera. Katolika przedsoborowego, w polityce zimnego realistę i konserwatystę pierwszej gildii. W prywatnej rozmowie podzielił się ze Starym Niedźwiedziem swoim pomysłem na reprywatyzację, wręcz genialnym w swej prostocie. I zgodził się na jego przedstawienie na łamach Antysocjala. Wygląda on następująco:
1. Odszkodowania w 100% pokrywają wartość skradzionego przez tzw. PRL mienia (czyli wartość nieruchomości uwzględniającą obciążenia widniejące w hipotece według stanu na 1 września 1939 r.). Wyżej wymieniona wartość powinna być odniesiona do wartości takich jak kurs dolara, cena złota oraz średnia płaca w Polsce.
2. Forma wypłaty jest mieszana: w max. 20% obligacje krótkoterminowe, a reszta to zwolnienie poszkodowanych osób oraz ich spadkobierców od podatków PIT/ CIT, płaconych na rzecz Skarbu Państwa. W zwolnieniu nie byłyby uwzględniane ubezpieczenia zdrowotne i społeczne ani podatki pośrednie (VAT).
3. Niewykorzystane jeszcze kwoty zwolnień podatkowych są corocznie rewaloryzowane zgodnie ze stopą inflacji.
4. W przypadku śmierci beneficjenta tego zwolnienia, kwotę niewykorzystaną przejmują jego spadkobiercy zgodnie z zasadami dziedziczenia ustawowego.
5. Zwolnienia podatkowe nie podlegają sprzedaży osobom trzecim. Celem mechanizmu jest wsparcie przedsiębiorczości oraz dokapitalizowanie podmiotów prowadzonych przez polskich obywateli.
Naszym zdaniem rozwiązanie to ma kilka fundamentalnych zalet.
Punkt pierwszy wypełnia wymogi elementarnej przyzwoitości, bo Skarb Państwa nie zamieni się ze stuprocentowego złodzieja w na przykład sześćdziesięcioprocentowego złodzieja.
Punkt drugi przytrzaskuje drzwiami sejfu paluchy żydowskim złodziejom z Kosher Nostra, którzy do tego sejfu próbują wsadzić łapy. A na klangor o antysemityzmie jest banalna odpowiedź Jeśli pan Icek Aprikosenkranc z Nowego Jorku jest istotnie spadkobiercą kamienicznika Mojżesza Aprikosenkranca z Radomia, to nikt mu nie broni przyjechać do Polski, założyć firmę, prowadzić działalność gospodarczą i wyrabiać tę kwotę zwolnienia. Oczywiście podstawą do uznania tych praw spadkowych nie mógłby być „testament” z datą roczną 1950, spisany na rewersie świstka papieru. Którego awersem byłby rachunek z restauracji za pipek gęsi bez nikogo i pół litra pejsachówki, wystawiony w roku 2018.
Punkt trzeci powoduje, że cały proces trwałby latami a uszczuplenie dochodów Skarbu Państwa nie byłoby nagłym szokiem, demolującym budżet.
Punkty czwarty a zwłaszcza piąty wyklucza numery, z jakimi spotkaliśmy się podczas warszawskiej reprywatyzacji zuchwałej pod batutą Chajki Grundbaum, a realizowanej przez WSIoków, papugi i zblatowanych sędziów.
Wydaje nam się, że propozycja Czcigodnego Krusejdera jest doskonałym punktem wyjścia do dyskusji, jak pogodzić wodę z ogniem, czyli elementarną sprawiedliwość z realnymi możliwościami finansowymi budżetu RP. Do której to dyskusji wszystkich Czytelników Antysocjala serdecznie zapraszamy.
Stary Niedźwiedź
Refael 72



