piątek, 26 czerwca 2020

Na prawo most, na lewo most, a dołem gówno płynie

Kilka minut temu, korzystając z chwili zasięgu, rozmawiałem z dobrze znaną starszym Czytelnikom Antysocjala Flavią. Ma ona zwyczaj odbywać dla zdrowia i kondycji przejażdżki rowerowe lewym brzegiem Wisły w Warszawie. Poczynając od Żoliborza a kończąc w okolicy Mostu Łazienkowskiego, lub jeszcze dalej na południe.
I jak mi powiedziała, stan tej biednej królowej polskich rzek jest wysoki, a zmysły węchu i wzroku wyraźnie sugerują, że znaczący w tym udział mają fekalia. Jakiekolwiek zatrzymanie się na krótki wypoczynek nie wchodzi w grę zarówno z powodu widoku, jak i fetoru.
Do listy moich zastrzeżeń do Pobożności i Socjalizmu przybyło kolejne. Co do jasnej cholery robi prokuratura (same alarmy służb ochrony przyrody nie wystarczą) pod kierownictwem Zbigniewa "Kapiszona" Ziobry? Ksywę tę nadała mu swego czasu ś.p. Milom i do tego patałacha pasuje jak ulał. Przecież w jako tako poważnym państwie gówienny byłby wyprowadzony z ratusza w kajdankach i dostarczony do prokuratury na przesłuchanie, a sędzia (nie mylić z justytutką) bez wahania zatwierdziłby wniosek o tymczasowy areszt. Bo prawdopodobieństwo mataczenia w przypadku gówiennego i jego szajki przekracza sto procent.
A wracając do wyborów.
Doskonale rozumiem czcigodnego Jarka Dziubka, któremu obrzydło już wieczne wybieranie mniejszego zła i zamierza wielce prawdopodobną drugą turę olać.
Bardziej zrozumiałe jest dla mnie stanowisko szanownego Greylina, który w drugiej turze odda głos nieważny, by jeszcze bardziej wyraziście wyartykułować, że obydwaj kandydaci kompletnie mu nie odpowiadają.
Ja w przypadku dogrywki zacisnę zęby i zagłosuję na Andrzeja Dudę. Bo jako stary warszawiak muszę stanąć na głowie, by w pałacu prezydenckim nie zainstalowała się kupa gówna, szczekająca w Brukseli na Polskę, zatruwająca sporą część naszej ojczyzny, kłamiąca gdy tylko otworzy mordę i wyrzucająca w błoto moje pieniądze na promocję zboczeńców bądź "plaże" z palet w miejscach, gdzie śmierdzą spaliny.
A wszystkim zwolennikom zakończenia obecnej prezydentury poprzez wybór gówiennego radzą puknąć się w łepetynę młotkiem, najlepiej takim co najmniej dwukilowym. I nabrać wody w usta, bo ta metaforyczna na ich szczęście nie pochodzi z Wisły na północ od Warszawy.

Stary Niedźwiedź

piątek, 19 czerwca 2020

Dureń vs debile i kanalie

Tytuł na pewno nie poraża elegancją, ale tak właśnie w mojej ocenie wygląda ta, za przeproszeniem, polska scena polityczna.
Geniusiowi Żoliborza trafiła się szansa niczym ślepej kurze ziarno. Oczywiście mam na myśli narzucenie POmiotowi przez opryszka Shitynę jako kandydatki w wyborach prezydenckich chyba największej debilki z grona kobiet parających się w Polsce polityką. Każdą swoja wypowiedzią potwierdzała, że nie ma pojęcia nie tylko o polityce, ale wręcz o niczym. Co przyniosło spadek poparcia w sondażach poniżej pięciu procent a prezydentowi Dudzie stwarzało szansę na wygraną już w pierwszej turze.
Takie prezenty trzeba szanować. Ale wiedza ta przerasta możliwości intelektualne tak zwanego, za przeproszeniem, naczelnika państwa. Mając  praktycznie nieograniczone możliwości manewru (izba zatwardzenia poza grą na czas niczego nie jest w stanie mu uniemożliwić, o ile właściwie rozpisze kalendarium uchwalania nowej ustawy) dopuścił do zamiany debilki na niejakiego Rafała Gówiennego, który jest doszczętnie skompromitowany jedynie w oczach ludzi myślących, a to raptem kilka procent tak zwanego elektoratu. Geniusiowi wydaje się, że kolejnymi aportami socjalnymi jest w stanie wygrać każde wybory. Kompromitująco przerżnięty w ubiegłym roku senat i z najwyższym trudem utrzymana większość bezwzględna w sejmie niczego go nie nauczyły. Jak słusznie zauważył mój przyjaciel, przypomina on napastnika piłkarskiego mającego w repertuarze tylko jeden zwód, który nie jest w stanie pojąć, że w ten sposób nie przedrybluje żadnego obrońcy, o ile ten ostatni nie jest głupszy od niego.
A co u konkurencji? Oczywiście nie mam zamiaru rozwodzić się nad
zdrajcami stanu z POmiotu, szczekającym w Brukseli na Polskę pedałem, zieloną ladacznicą czy WSIową wydmuszką. Ale po kompromitacji grajka, który już tylko przygrywa klientom i panienkom w zielonym burdelu, muszę się przyznać do kolejnego rozczarowania.
Kilka razy na tym blogu wyraziłem się pozytywnie o Jacku Wilku. A tymczasem po ubiegłorocznej żółtej kartce za brednie w kwestii "małżeństw" zboczeńców, teraz w moich oczach zarobił czerwoną. Bowiem w rozmowie w Rynsztok FM z czymś takim, jak niejaki Żakowski, powiedział ni mniej, ni więcej, że w drugiej turze trzeba głosować na Gówiennego.
Zatem dołączył on do łajna w muszce obecnie przejętego przez Putasa, domorosłego załganego Savonaroli w osobie Brauna czy Pomysłowego Dobromira, zdaniem którego wiejscy emeryci powinni jeździć samochodami i nie gderać o jakimś wykluczeniu komunikacyjnym.
Gdyby generał Robert Edward Lee wstał z grobu, takich "konfederatów" kazałby oćwiczyć Murzynom. Bo żaden biały dżentelmen z Południa nie ubrudziłby sobie rąk daniem czemuś takiemu po mordzie.
Jeśli Krzysztof Bosak uzyska w pierwszej turze przyzwoity wynik, będzie to zawdzięczać tylko i wyłącznie sobie.

Stary Niedźwiedź
 

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Mroźne refleksje i rozmówki polsko - niemieckie

Pogoda tej rzekomej wiosny nie rozpieszcza. Istne globalne ocipienie, o którym tyle gaworzą gretyni. W maju temperatury raczej marcowe i wieczorami muszę palić w kominku, by włażąc do łóżka i wychodząc z niego rano nie szczękać zębami z zimna. Do tego u żadnego leśniczego w okolicy nie można kupić drewna liściastego na opał, bo od początku świrusowej paniki nie jest ono "wyrabiane". Na szczęście w jednym z pobliskich marketów budowlanych wypatrzyłem za budynkiem pociętą brzezinę i natychmiast kupiłem ostatnie dwie palety. Trochę przepłaciłem, ale przynajmniej nie marznę.
Politykę śledzę pobieżnie. Kopertowy sabotażysta robi co może, by wybory prezydenckie się nie odbyły, zatem ludzie PiSu muszą przy układaniu kalendarze wyborczego z góry zakładać, że w izbie zatwardzenia i sabotażu każda ustawa odleży pełne 30 dni. Bo liczyć na dobrą wolę opozycji może tylko matoł.
Pojąć nie jestem w stanie, co odbiło prezydentowi Dudzie z nominacją niejakiego Laskowskiego na szefa izby karnej sądu najwyższego (pisanie nazwy tego ansztaltu z dużej litery byłoby skandalicznie niezasłużonym komplementem). Wiadomo przecież, że gdy do justytutek wyciągnie się palec, to spróbują oderwać rękę.
Ta sama zasada dotyczy też Szkopów. Gdy szef ichniego Trybunału Konstytucyjnego po chamsku zanegował status polskiego a premier Brandenburgii zawył, jak polski rząd śmiał utrudnić Polakom pracującym za Odrą codzienne przekraczanie granicy, co zdezorganizuje życie w tym landzie, przypomniała mi sie opowieść mojej ś.p. Mamy.
Po upadku Powstania Warszawskiego została ona wywieziona do obozu położonego niedaleko Hamburga. Miasteczko to zajęła na wiosnę 1945 Pierwsza Dywizja Pancerna pana generała Stanisława Maczka. I przejściowo rządzący nim pan rotmistrz, którego nazwiska Mama niestety nie zapamiętała, wezwał burmistrza i rozkazał mu do wieczora przygotować dla byłych więźniarek przyzwoite kwatery, czyli łóżka z czysta pościelą, ciepła woda do mycia etc. Szkopisko miało czelność odszczeknąć, że nie jest to możliwe. Wtedy pan rotmistrz z kamiennym spokojem strzelił go szpicrutą w mordę tak, że popłynęła posoka. Po czym wydobył rewolwer Webley (o kalibrze 0.455 cala czyli około 11.6 mm) i poinformował, że jeśli kwatery nie będą gotowe do północy, to z wybiciem tej godziny dostanie z tej broni kulę w łeb. I rodzina będzie musiała takowy zbierać do trumny łyżeczką. Kwatery były gotowe przed dwudziestą.
W porównaniu z tym panem rotmistrzem nawet Erdogan wychodzi na słabeusza. A o Geniusiu Żoliborza nawet nie warto mówić.

Stary Niedźwiedź

czwartek, 7 maja 2020

Awantury ciąg dalszy


 No i mieliśmy debatę. W mojej ocenie, bez silenia się na ustalenie kolejności, na pudle stanęli prezydent Andrzej Duda, Marek Jakubiak i Krzysztof Bosak. Wysoka pozycja WSIowej wydmuszki w sondażach opinii o tej debacie wynika z sympatii do czegoś rzekomo nowego. Jak widać, nie brak w Polsce naiwniaków (najdelikatniej to nazywając), których historia Ruchy Podtarcia Paliciula czy Nowodebilnej z kropką niczego nie nauczyły. Zaś bełkot chłopczyka w krótkich spodenkach o zabezpieczeniach kont bankowych jako gwarancji bezpieczeństwa militarnego Polski szły o lepsze z łgarstwami cioty o sprzeciwie wobec podwyższenia wieku emerytalnego czy rzekomym oferowaniu młodym ludziom w Słupsku mieszkań. Pierwsza idiotka tego grona wykuła na pamięć kilkadziesiąt zdań i klepała je w przypadkowej kolejności w nadziei, że będą miały coś wspólnego z odpowiedziami na konkretne pytania.


Po czym okazało się, że Gówin jednak dogadał sie z naczelnikiem i wybory odbędą się w późniejszym terminie metodą korespondencyjną.
Oczywiście opozycja, która jeszcze kilka godzin wcześniej żądała przełożenia wyborów na późniejszy termin, dzisiaj wyje o łamaniu konstytucji, bo wybory nie odbędą się 10 maja.
Pobożność i Socjalizm nie raz mnie irytowała i na pewno nie raz jeszcze to zrobi. A już na pewno swoją legislacyjną impotencją. Ale gotowych nadal głosować na POmiot czy lewiznę muszę uznać za debili.

Stary Niedźwiedź

czwartek, 30 kwietnia 2020

Niby święta

Wszystkich szanownych Czytelników po raz kolejny przepraszam za długą przerwę w działalności. Po prostu od 20 kwietnia siedzę na Mazurach i odreagowuję warszawski dom wariatów. Po wsi ludzie chodzą bez masek, widać takowe jedynie w miasteczku będącym siedzibą gminy. W sklepach zaopatrzenie dobre i co mnie najbardziej cieszy, brak przed nimi tuptających ludzi, czekających na możliwość wejścia do środka.
Komputer uruchamiam głównie po to, by obejrzeć rozgrywki brydżowe lub podłączyć do telewizora jakieś multimedia. Politykę śledzę mniej niż pobieżnie, głównie po to, by sprawdzić, czy naczelnik i jego ekipa wykazują jakieś objawy rozsądku i zrezygnowali z ambitnego plany zwalczenia wirusa wraz z gospodarką.
Już tylko godziny dzielą nas od majowego triduum, z którego moją sympatię budzi jedynie tak zwane Święto Flagi. Bowiem  dzień 1 maja kojarzy mi się pozytywnie tylko dlatego, że jest to dla wędkarzy początek sezonu łowienia szczupaków. Zaś "święto" 3 maja, jak już nie raz na Antysocjalu pisałem, mają powód obchodzić Niemcy. Bowiem pruskiej dyplomacji udało się z niczego wystrugać II rozbiór Rzeczypospolitej. Ale obchody rocznicy połknięcia pruskiej przynęty niestety przypominają mi sienkiewiczowskiego Kalego, który przechwalał się:
A Bwana Kubwa powiedzieć, że Kali być donkey!
No cóż, w Polsce tradycja to rzecz święta, więc od żałosnych frajerów pokroju Stanisława i Ignacego Potockich, Hugona Kołłątaja czy Stanisława Małachowskiego obecnie pałeczkę sztafetową przejęli patrioci - nekrofile ze szkoły Androniego Macierenki czy pisowskich "jagiellończyków" lub banderofilów.
Mistrz z Czarnolasu, pisząc w szesnastym wieku, że Polak i po szkodzie głupi, po prostu wykrakał.

Stary Niedźwiedź

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Bardzo nietypowe życzenia

W tym zwariowanym roku z życzeniami wielkanocnymi haniebnie się spóźniłem, co było wynikiem dwóch przyczyn. Z jednej strony w gronie osób mi bliskich nie dzieje się najlepiej (źródłem problemów nie jest zarażenie się tym świństwem), i to głównie zaprząta moje myśli. A z drugiej tradycyjne przy takich okazjach życzenia spędzenia tej odrobiny wolnego czasu w gronie rodzinnym mogłoby zabrzmieć jak szyderstwo.
I dlatego, po gruntownym namyśle (lepiej późno niż wcale) pozwalam sobie życzyć Czcigodnym Czytelnikom w pierwszej kolejności po prostu dużo, dużo zdrowia. A po drugie, gdy to Święto Zmartwychwstania Pańskiego już się skończy, aby mieli do czego wrócić. Mam tu na myśli oczywiście codzienną pracę, pozwalającą na jako tako przyzwoite zaspokojenie swoich elementarnych potrzeb bytowych.
To ostatnie życzenie automatycznie wiąże się z następnym, kierowanym do rządzących nami. Wpadli oni na pomysł, by de facto wprowadzić stan nadzwyczajny, ale bez jego formalnego ogłaszania. No bo przecież 10 maja mają się odbyć wybory, a ich odłożenie na potem z ich punktu widzenia grozi  przespaniem najlepszej koniunktury. Kiedy to wysunięta przez POmiot kretynka ośmiesza siebie i swoich kamratów każdą wypowiedzią, nienawidzący wszystkiego co polskie rozhisteryzowany pedał czyni podobnie, a kilku idiotów w pocie czoła kompromituje swojego chłopca w krótkich spodenkach.
Rozumiem zakaz zgromadzeń w przestrzeni publicznej. Ale niszczenie małej i średniej przedsiębiorczości, z której podatków utrzymuje się budżet (duże korporacje pokazują premierowi banksterowi środkowy palec) może skończyć się krachem, po którym na chodzie pozostanie chyba tylko Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A. A wtedy beneficjenci aportów socjalnych Pobożności i Socjalizmu dostaną wyłącznie pieniądze.
Nie sposób nie wspomnieć o schorowanych starszych osobach, dla których codzienny ruch nie jest fanaberią, a po prostu lekarstwem. ich przymusowe zapuszkowanie w mieszkaniach może skutkować większą liczbą zgonów, niż ten wirus. Co sądząc po wieściach z sieci, dotarło już do pana profesora Szumowskiego, wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi najinteligentniej osoby w tym rządzie.
I dlatego rządzącym (czyli de facto Geniusiowi Żoliborza) życzę, by na skutek tego wirusa nie stali się świrusami i nie zabili pacjenta wraz z chorobą. A swoją rzekomą odwagę wykazali biorąc wreszcie za mordy rozbestwione justytutki. A ich sutenerom z TSUE odpowiedzieli w tym duchu, w jakim wielki generał Patton spławił sowieckich bandytów, którzy zażądali od niego wydania "faszystów" z Brygady Świętokrzyskiej NSZ. A odpowiedź ta brzmiała"fuck out!".

Stary Niedźwiedź

piątek, 3 kwietnia 2020

Jak to to nazwać?

Mogłoby się wydawać, że Szmatławer Zeitung w Polsce nikogo myślącego nie jest już w stanie zadziwić. Pismaki z Oszczerskiej przyzwyczaiły się do swojej bezkarności, jako że jak głosi ludowe przysłowie, justytutka dziennikarskiej hienie łba nie urwie. Ale ostatnio trochę przedobrzyli, wykraczając poza krajowe podwórko. Czy też biorąc pod uwagę środowisko ich odbiorców, krajowe szambo.

W wydanym 31 marca jakimś dodatku do Gówno Prawda, rozsyłanym również do warszawskich ambasad, swój komentarz do włoskiej tragedii zatytułowali:


"Włosi to naród osłów. Nie bądźmy jak Włosi."


Oczywiście spotkało to się z ostrym protestem ambasady Italii. Nasze MSZ rzecz jasna też potępiło tę wymiocinę. Bo nawet mając słuszne zastrzeżenia do reakcji władz, człowiek cywilizowany musi współczuć narodowi, który codziennie traci setki swoich obywateli. A ja, niczym swego czasu dobry wojak Szwejk, zastanawiałem się, jak takie coś nazwać.


I tu z pomocą przyszedł mi czcigodny Refael, dosyłając fotkę.




No cóż, krótko i na temat.

Stary Niedźwiedź