Nowy Rok trwa już kilka dni, czas zatem zakończyć świąteczno – noworoczne dolce far niente i powrócić do obowiązków.
Zacząć musimy od życzeń. Naszym Szanownym Czytelnikom życzymy zatem Błogosławieństwa Bożego, bardzo dużo zdrowia i odwzajemnienia uczuć przez tych wszystkich, na których im zależy. A w kwestii „składowej fenickiej”, jak to nazywa niezastąpiona Milom, jakichś na tyle przyzwoitych dochodów, by życie w tej RP nr chyba 3.5 nie było polską odmianą treningu survivalowego.
I tu nieuchronnie wkraczamy w sferę działalności pana premiera Mateusza Morawieckiego, przez złośliwych zwanego mistrzem Power Pointa. Z tą opinia w znacznej części musimy się niestety zgodzić. Gdy Refael i Stary Niedźwiedź usłyszeli choćby o pomyśle stworzenia w Polsce wielkiego centrum badawczego biotechnologii farmaceutycznej, do którego najwybitniejsi specjaliści z całego świata waliliby jak w dym, brzuchy rozbolały nas ze śmiechu. Bo zdajemy sobie sprawę, a już zwłaszcza Refael, na studiach uczony w szerokim zakresie mikrobiologii, z olbrzymiego kosztu budowy kompleksu laboratoriów pracujących w warunkach sterylnych, jakie wymagane są w farmacji. Drugi problem to płace – wynagrodzenie polskiego profesora mogłoby być atrakcyjne dla absolwenta studiów z Indii i być może dla technika laboratoryjnego z takich firm, jak Sandoz czy Pfitzer. Ale już naukowiec z doktoratem i jakimś dorobkiem, z którejś z wiodących firm farmaceutycznych, propozycję pracy za takie pieniądze zabiłby śmiechem.
Dlatego też rodakom życzymy, by choć co trzecia z tych prezentacji ziściła się w realu. Jeśli do tego rynek płac przestanie być demolowany przez ukraiński dumping, jest szansa na to, że dochody realne nieco wzrosną, co oby dał Bóg. Bowiem Stary Niedźwiedź doskonale pamięta leitmotiv gierkowskiej propagandy sukcesu „Aby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”. A jak zauważył wtedy mistrz Pietrzak, skończyło się na tym, że ludzie dostali żytniej.
Za to trzeba pana premiera pochwalić za jego wizytę w Budapeszcie. Pan premier Viktor Orban pokazał swoją klasę po raz nie zliczymy już który. Potwierdzając naszą opinię, że jest jedynym mężem stanu dzisiejszej Europy. Bez cienia niedomówień potwierdził, że w razie potrzeby zawetuje Francę. A ponieważ wygląda na to, że z premierem Morawieckim są na ty można sparafrafrazować klasyka i powiedzieć:
Mateusz, powiedz Francom i Gujom, co one mogom Polsce.
W wywiadzie udzielonym TVP premier Orban zwrócił też uwagę na fakt, iż łączne obroty handlowe Niemiec z Vyszehradem są większe od obrotów Niemiec z Francją. I stwierdził też, że środek ciężkości gospodarki eurokołchozu zdecydowanie przesuwa się na wschód. Co z kolei można skomentować jako rzuconą Makreli uwagę:
Kompinuj pani, kompinuj!
Ale choć to ponoć pies upodabnia się do właściciela, Makrela pod względem inteligencji upodabnia się do Grzecha Shityny. Bo konsekwentnie spuszcza ze smyczy swoje kundle. Kilka dni temu fest opluła Polskę hrabinia Thun und VieHeistEr Zum Teufel, za co europoseł Ryszard Czarnecki celnie porównał ją do szmalcowników z czasów niemieckiej okupacji. Z desperacji poszczuto też Polskę TW Bolkiem:
https://wpolityce.pl/polityka/374861-byly-wegierski-dyplomata-komentarze-walesy-o-sojuszu-polski-i-wegier-sa-zalosne-sadze-ze-sam-tego-nie-wymyslil-a-jego-glosem-przemawia-bruksela
Który nabredził, że Viktor Orban nie jest wiarygodnym sojusznikiem, bowiem myśli o odbudowie historycznych Węgier.
Attila Szalai, dziennikarz, publicysta i były węgierski dyplomata skomentował to grzecznie, mówiąc w wywiadzie dla portalu Karnowskich, że sam by tego nie wymyślił, więc dostał obstalunek i gotowca z Brukseli. Nas język dyplomatyczny nie obowiązuje, więc możemy napisać, że ten głąb nie potrafiłby odnaleźć Węgier na globusie. A co dopiero mieć cień bladego pojęcia o granicach Węgier sprzed zbrodni w Trianon.
Swego czasu nabraliśmy cienia sympatii dla pana Horsta Seehofera szefa CSU i premiera Bawarii za jego wielce krytyczny stosunek do zalania Niemiec przez tsunami islamskiego błota oraz szczerą myśl, umieszczoną w naszej galerii aforyzmów. Ostatnio znowu dał o sobie znać, zapraszając premiera Orbana na konferencję CSU. Przypomnieć należy, że jutrzejsza konferencja tej partii ma charakter roboczy przed niedzielnymi rokowaniami rządowymi CDU i CSU z SPD SS-Oberschwein Schulza:
https://wpolityce.pl/polityka/374906-niemiecki-polityk-staje-w-obronie-premiera-wegier-seehofer-nie-mam-watpliwosci-ze-viktor-orban-broni-praworzadnosci
Seehofer powiedział ni mniej, ni więcej, że to Orban broni praworządności, postępowanie Francy Timmermansa w stosunku do Polski uznał za błąd i przypomniał, że w interesie Niemiec leżą jak najlepsze stosunki z takimi krajami Europy Środkowej i Wschodniej jak Czechy Polska, Węgry, Rumunia, Bułgaria i Austria. Powiedział też:
Powinniśmy okazywać mniej pychy przy ocenie innych krajów i innych polityków.
Mieszkańcy Bawarii mają do Niemców z północnej części kraju, a już szczególnie do Prusaków, mniej więcej równie wiele sympatii, co Szkoci w stosunku do Anglików. Kolega Starego Niedźwiedzia, który swego czasu ponad rok spędził na monachijskiej polibudzie i zaprzyjaźnił się z kilkoma jej pracownikami, na jesieni minionego roku przyjechał na ich zaproszenie do Monachium. Gdy podczas kolacji pod pyszną chrupiącąn golonkę i knedelki wypili poważną ilość piwa, jeden z nich zwrócił się do kolegi SN mniej więcej takimi słowami:
- Słuchaj, Tomek. Jesteśmy krajem katolickim, gospodarczo stoimy bardzo dobrze, więc nie bylibyśmy dla was kulą u nogi. A tej pruskiej obłąkanej świni z jej islamskim bydłem mamy już powyżej dziurek w nosie. Czy w razie draki, gdybyśmy wypięli dupę na ten pruski burdel, przyjęlibyście nas do Vyszehradu?
Marzenia nic nie kosztują. A to na pewno jest piękne.
Stary Niedźwiedź
Refael 72
Zacząć musimy od życzeń. Naszym Szanownym Czytelnikom życzymy zatem Błogosławieństwa Bożego, bardzo dużo zdrowia i odwzajemnienia uczuć przez tych wszystkich, na których im zależy. A w kwestii „składowej fenickiej”, jak to nazywa niezastąpiona Milom, jakichś na tyle przyzwoitych dochodów, by życie w tej RP nr chyba 3.5 nie było polską odmianą treningu survivalowego.
I tu nieuchronnie wkraczamy w sferę działalności pana premiera Mateusza Morawieckiego, przez złośliwych zwanego mistrzem Power Pointa. Z tą opinia w znacznej części musimy się niestety zgodzić. Gdy Refael i Stary Niedźwiedź usłyszeli choćby o pomyśle stworzenia w Polsce wielkiego centrum badawczego biotechnologii farmaceutycznej, do którego najwybitniejsi specjaliści z całego świata waliliby jak w dym, brzuchy rozbolały nas ze śmiechu. Bo zdajemy sobie sprawę, a już zwłaszcza Refael, na studiach uczony w szerokim zakresie mikrobiologii, z olbrzymiego kosztu budowy kompleksu laboratoriów pracujących w warunkach sterylnych, jakie wymagane są w farmacji. Drugi problem to płace – wynagrodzenie polskiego profesora mogłoby być atrakcyjne dla absolwenta studiów z Indii i być może dla technika laboratoryjnego z takich firm, jak Sandoz czy Pfitzer. Ale już naukowiec z doktoratem i jakimś dorobkiem, z którejś z wiodących firm farmaceutycznych, propozycję pracy za takie pieniądze zabiłby śmiechem.
Dlatego też rodakom życzymy, by choć co trzecia z tych prezentacji ziściła się w realu. Jeśli do tego rynek płac przestanie być demolowany przez ukraiński dumping, jest szansa na to, że dochody realne nieco wzrosną, co oby dał Bóg. Bowiem Stary Niedźwiedź doskonale pamięta leitmotiv gierkowskiej propagandy sukcesu „Aby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”. A jak zauważył wtedy mistrz Pietrzak, skończyło się na tym, że ludzie dostali żytniej.
Za to trzeba pana premiera pochwalić za jego wizytę w Budapeszcie. Pan premier Viktor Orban pokazał swoją klasę po raz nie zliczymy już który. Potwierdzając naszą opinię, że jest jedynym mężem stanu dzisiejszej Europy. Bez cienia niedomówień potwierdził, że w razie potrzeby zawetuje Francę. A ponieważ wygląda na to, że z premierem Morawieckim są na ty można sparafrafrazować klasyka i powiedzieć:
Mateusz, powiedz Francom i Gujom, co one mogom Polsce.
W wywiadzie udzielonym TVP premier Orban zwrócił też uwagę na fakt, iż łączne obroty handlowe Niemiec z Vyszehradem są większe od obrotów Niemiec z Francją. I stwierdził też, że środek ciężkości gospodarki eurokołchozu zdecydowanie przesuwa się na wschód. Co z kolei można skomentować jako rzuconą Makreli uwagę:
Kompinuj pani, kompinuj!
Ale choć to ponoć pies upodabnia się do właściciela, Makrela pod względem inteligencji upodabnia się do Grzecha Shityny. Bo konsekwentnie spuszcza ze smyczy swoje kundle. Kilka dni temu fest opluła Polskę hrabinia Thun und VieHeistEr Zum Teufel, za co europoseł Ryszard Czarnecki celnie porównał ją do szmalcowników z czasów niemieckiej okupacji. Z desperacji poszczuto też Polskę TW Bolkiem:
https://wpolityce.pl/polityka/374861-byly-wegierski-dyplomata-komentarze-walesy-o-sojuszu-polski-i-wegier-sa-zalosne-sadze-ze-sam-tego-nie-wymyslil-a-jego-glosem-przemawia-bruksela
Który nabredził, że Viktor Orban nie jest wiarygodnym sojusznikiem, bowiem myśli o odbudowie historycznych Węgier.
Attila Szalai, dziennikarz, publicysta i były węgierski dyplomata skomentował to grzecznie, mówiąc w wywiadzie dla portalu Karnowskich, że sam by tego nie wymyślił, więc dostał obstalunek i gotowca z Brukseli. Nas język dyplomatyczny nie obowiązuje, więc możemy napisać, że ten głąb nie potrafiłby odnaleźć Węgier na globusie. A co dopiero mieć cień bladego pojęcia o granicach Węgier sprzed zbrodni w Trianon.
Swego czasu nabraliśmy cienia sympatii dla pana Horsta Seehofera szefa CSU i premiera Bawarii za jego wielce krytyczny stosunek do zalania Niemiec przez tsunami islamskiego błota oraz szczerą myśl, umieszczoną w naszej galerii aforyzmów. Ostatnio znowu dał o sobie znać, zapraszając premiera Orbana na konferencję CSU. Przypomnieć należy, że jutrzejsza konferencja tej partii ma charakter roboczy przed niedzielnymi rokowaniami rządowymi CDU i CSU z SPD SS-Oberschwein Schulza:
https://wpolityce.pl/polityka/374906-niemiecki-polityk-staje-w-obronie-premiera-wegier-seehofer-nie-mam-watpliwosci-ze-viktor-orban-broni-praworzadnosci
Seehofer powiedział ni mniej, ni więcej, że to Orban broni praworządności, postępowanie Francy Timmermansa w stosunku do Polski uznał za błąd i przypomniał, że w interesie Niemiec leżą jak najlepsze stosunki z takimi krajami Europy Środkowej i Wschodniej jak Czechy Polska, Węgry, Rumunia, Bułgaria i Austria. Powiedział też:
Powinniśmy okazywać mniej pychy przy ocenie innych krajów i innych polityków.
Mieszkańcy Bawarii mają do Niemców z północnej części kraju, a już szczególnie do Prusaków, mniej więcej równie wiele sympatii, co Szkoci w stosunku do Anglików. Kolega Starego Niedźwiedzia, który swego czasu ponad rok spędził na monachijskiej polibudzie i zaprzyjaźnił się z kilkoma jej pracownikami, na jesieni minionego roku przyjechał na ich zaproszenie do Monachium. Gdy podczas kolacji pod pyszną chrupiącąn golonkę i knedelki wypili poważną ilość piwa, jeden z nich zwrócił się do kolegi SN mniej więcej takimi słowami:
- Słuchaj, Tomek. Jesteśmy krajem katolickim, gospodarczo stoimy bardzo dobrze, więc nie bylibyśmy dla was kulą u nogi. A tej pruskiej obłąkanej świni z jej islamskim bydłem mamy już powyżej dziurek w nosie. Czy w razie draki, gdybyśmy wypięli dupę na ten pruski burdel, przyjęlibyście nas do Vyszehradu?
Marzenia nic nie kosztują. A to na pewno jest piękne.
Stary Niedźwiedź
Refael 72